jestem kłębkiem nerwów

27.09.09, 14:55
Chcę się tylko wygadać komuś,kto rozumie,jak ważne jest karmienie
piersią i że rezygnacja z niego nie jest łatwa.Mój synek kończy w
przyszłym tygodniu 4 miesiące.To moje pierwsze dziecko.Wpadłam przy
nim w jakąś depresję albo nerwicę,nie znam się,nie jestem
psychiatrą.Bardzo chcę karmić piersią,ale myślę,że nie potrafię.Mam
już 4 miesiące doświadczenia,a ciągle czuję się jak we mgle,nie
potrafię sobie niczego ustalić,czuję się bezradna i zupełnie
zielona.Synek niby przybiera w normie,ale ja obsesyjnie myślę,że
jest głodny,że źle o niego dbam.Jest szczplutki,to 3 centyl,więc nie
widzę efektów tego mojego karmienia.Poza tym mam bez przerwy
zatory,w obu piersiach,teraz już codziennie,więc dodatkowo się
denerwuję,że synek się nie najada.Dałam mu dziś butelkę i teraz to
już w ogóle nie wiem,co dalej.Nie wiem już,czy denerwuję się,bo mam
zatory,czy mam zatory,bo się denerwuję.Jestem w rozsypce.Chcę
karmić,nie umiem,miotam się i bez przerwy stresuję.Moje życie
rodzinne to już porażka.Boję się,co dalej z nami...
    • mad_die Re: jestem kłębkiem nerwów 27.09.09, 16:51
      No tak, ale teraz Ty musisz nam powiedzieć, czy potrzebujesz wsparcia w
      zakończeniu karmienia piersią czy przeciwnie - chcesz, żeby Ci powiedzieć, żebyś
      dalej karmiła :)
      Ale bez względu na wszystko, sama z pewnością już wiesz, że problem z tym
      karmieniem masz Ty - nie Twój syn, który rośnie (nie superowo, ale rośnie, nie
      każde dziecko przybiera po 1kg miesięcznie na wadze).
      Więc najpierw tego "zarazka", tych złych myśli o karmieniu powinnaś pozbyć się
      Ty. I nie szukać winy gdzieś indziej.
      Nie mówię, że jesteś winna czemukolwiek, ale przyznasz, że Twoje podejście do
      wagi syna sprawia, że nie możesz na spokojnie zlikwidować zastoi.
      Tutaj ze strony laktacja.pl o zastojach:
      Zastój pokarmu

      Upośledzenie opróżniania piersi powoduje gromadzenie się zwiększonych ilości
      pokarmu w pęcherzykach i przewodach mlecznych. Zastój pokarmu może dotyczyć
      całego gruczołu piersiowego (zastój uogólniony) lub jego części (zastój
      miejscowy). Pierś jest obrzmiała, bolesna, skóra na piersi jest błyszcząca i
      napięta. Pojawiają się trudności z wypływem pokarmu.

      Co robić:
      • Częściej karmić, zwłaszcza piersią z zastojem
      • Przystawiać dziecko prawidłowo do piersi w różnych pozycjach (polecana pozycja
      spod pachy)
      • Stosować przed karmieniem – ciepłe okłady i odciąganie niewielkiej ilości
      pokarmu w celu zmiękczenia otoczki
      • Stosować po karmieniu - zimne okłady
      • Wypoczywać
      • Oksytocynę stosować na zlecenia lekarza, tylko jeżeli istnieją problemy z
      wypływem pokarmu

      No to takie moje domysły tylko, żadnym psychologiem nie jestem, na karmieniu się
      znam tyle, co sama karmiłam (ale przyznam się bez bicia, że bez żadnych
      problemów, nie licząc nawału po porodzie i teraz pękniętej brodawki -
      podejrzewam grzybki i to...). Więc mnie w sumie możesz nie słuchać ;)

      Ale nie możesz też myśleć, że jesteś złą mamą. Bo lepszej mamy od Ciebie synek
      nie może mieć!

      Mam
      > już 4 miesiące doświadczenia,a ciągle czuję się jak we mgle,nie
      > potrafię sobie niczego ustalić,czuję się bezradna i zupełnie
      > zielona.

      A co chcesz ustalać, jeśli mogę zapytać? Ja wyznaję zasadę, że nic nie ustalam -
      wiadomo, mam jakieś tam założenia czy plany, ale to takie szkice są raczej, nie
      żadne ustalenia. I owszem, dążę do tego, ale nie po trupach, nie kosztem swoim,
      córki czy męża. Nie znam Twoich ustaleń, więc nie mogę nic doradzić, ale jeśli o
      dziecko chodzi, to lepiej słuchać się samego zainteresowanego - jeszcze nigdy na
      złe mi to nie wyszło :D I wiem, że początki macierzyństwa są trudne. Też tak
      miałam, jakieś załamki, nieporozumienia z mężem itp. Ale to mija, tylko trzeba
      na to czasu, cierpliwości, otwartości do rozmowy, czasami morza łez...
      • monzdr Re: jestem kłębkiem nerwów 28.09.09, 11:26
        Oczywiście chcę karmić nadal i wiem,że wszystkie problemy to wina
        mojego myślenia.Ale czsami trudno sobie poradzić ze stresem i swoimi
        obsesyjkami.Dlatego też w środę idę do psychologa.Chcę normalnie żyć
        i cieszyć się macierzyństwem.A przede wszystkim chcę,żeby moja
        rodzinka była szczęśliwa.
    • monicus Re: jestem kłębkiem nerwów 27.09.09, 17:46
      a moze sie trzeba z kolezankami z forum spotkac?
    • hanadoma Re: jestem kłębkiem nerwów 27.09.09, 17:59
      My pisałysmy już ze soba w poście o "drobnych dzieciaczkach".
      CZytam co napisałaś i uwierz mi, że rozumiem Cie w 100%, a nawet w
      200%!!!!! Tylko w miejsce o Twoich zatorach powinnam wstawic guzy w
      piersi, które miałam (i mam do tej pory), które spowodowały, że do
      dzis karmie tylko jedna piersią. Była depresja, poradnie laktacyjne,
      ginekolog, usg, niewykwalifikowane położne zaraz po porodzie ...i na
      nic wszystko sie zdało. Do tego doszły słabe przyrosty córki, stres
      czy sie najada, wręcz obsesja (trwa do dziś)anemia dziecięcia i
      walka, walk, walka o każdy dzień, bym mogła cieszyc sie
      macierzyństwem a nie zamartwiać!!!częściowo sobie z tym
      poradziłam,podaje małej 2 razy dziennie po 120 ml mleka jak wychodze
      do pracy (2h rano i 2 h po południu)przynajmniej w pracy jestem
      spokojna że jest najedzona. Tez mam do siebie wyrzuty, czy dobrze
      robię, z drugiej strony radość gdy wypije. Jeśli chciałabys ze mną
      pogadac bardziej prywatnie odezwij się : hana.doma@interia.pl Może
      razem cos wymyślimy bo ja powoli siadam:(
      • biza7 Re: jestem kłębkiem nerwów 27.09.09, 20:24
        Też byłam kłębkiem nerwów, i to przez długi czas..... Wiem jak
        bardzo to potrafi odebrać radość z karmienia piersią.

        Nie jestem psychologiem, ale z tego krótkiego bądź co bądź opisu, w
        oparciu o moje własne doświadczenia, zaryzykowałabym stwierdzenie,
        że chyba sama nakręcasz sobie taki leki stan depresyjny. I tak
        naprawdę to czego potrzebujesz, to zrobienie porządku z samą sobą.

        No bo popatrz - dziecko przybiera na wadze, regularnie, a że 3
        centyl to co?? drobne dzieci jakieś gorsze niby są czy jak? no
        przecież jasne że nie;))
        Zastoje świadczą wyraźnie o tym, że MASZ pokarm (w końcu z niczego
        się nie robią).

        Mogę Ci powiedzieć, bo sama przez to przeszłam, że jak miałam schizę
        na punkcie najadania się i przybierania córeczki na wadze, i byłam
        taka nerwowa - to straszne cyrki były przy piersi, i generalnie
        ciągle płakałam, no depresja tylko czekała.... Na szczęście, m. in.
        dziewczyny z forum (w tym niezastąpiona mad_die;)) postawiły mnie
        trochę do pionu - a ja posłuchałam: i co się okazało?? Im mniej ja
        byłam zestresowana, tym spokojniej dziecko jadło, i jakoś tak
        stopniowo, stopniowo sytuacja się wyklarowała.....

        Jeżeli chcesz karmić piersią, to napisz może więcej jakie masz
        problemy (oprócz zatorów) - myślę że dużo dziewczyn i Pani Monika
        również spróbują Ci pomóc, coś podpowiedzieć. Na początek zaczęłabym
        od kilku głębokich oddechów na uspokojenie przed karmieniem i
        jakiegoś "odwracacza uwagi" na czas karmienia (nie wiem - książka,
        muzyka - cokolwiek, co spowoduje, że na karmieniu będziesz skupiała
        tylko niezbędną uwagę, żeby trzymać dziecko itd., ale nie będziesz
        myślała czy wysysa, ile i czy to wystarczy etc.), no i może
        zaczęłabym popojać melisę (ja piłam w tych najgorszych dniach,
        pomagała trochę się wyciszyć).

        Aha, a jeżeli uważasz że jednak są jakieś problemy z przyrostami
        wagowymi, to napisz więcej szczegółów - bardzo wiele tego typu
        problemów udawało się już różnym dziewczynom przezwyciężyć (w tym
        również mi), i często okazywało się to wcale nie takie trudne, tylko
        trzeba zdiagnozować w czym problem (bo chyba ani razu nie była
        to "wina" mleka mamy).

        A mamą dla swojego dziecka jesteś najlepszą na świecie - gdyby tak
        nie było, to przecież nie martwiłabyś się tak o dziecko.
        • falka32 Re: jestem kłębkiem nerwów 28.09.09, 00:10
          Mnie ciekawi, czemu ci się robią ciągle zastoje? Przyjrzyj się swojemu
          stanikowi, pozycjom przy karmieniu, pozycjom, w jakich śpisz, jak spędzasz dzień
          - może wystarczyć drobna zmiana, żeby się przestały robić bez przerwy.

          Co do stanu ducha, no to wygląda na jakąś mieszankę depresji poporodowej z
          efektami czytania forów internetowych ze zwierzeniami mnóstwa mam, które
          "okazało się, że nie mogły karmić, bo nie było im dane". Nasz gatunek przetrwał
          dlatego, że dzieci były karmione piersią przez kompletnie niewyedukowane matki
          albo mamki, które nie zastanawiały się nad tym, czy będzie im dane, czy będą
          potrafiły, czy się sprawdzą, tylko karmiły dzieci tak samo naturalnie, jak
          naturalnie wycierały im tyłki, bez dorabiania do tego filozofii. Gdyby to było
          aż takie skomplikowane i dostępne tylko dla wybranych, to by ani ciebie ani mnie
          nie było na tym świecie, bo nasi prapraprzodkowie nie dożyliby pierwszej randki,
          tylko umarli by z głodu w niemowlęctwie. To nasze czasy zrobiły z karmienia
          piersią wyzwanie i sprawdzian macierzyństwa. Skoro masz wymierne, naukowe :)
          dowody, że dziecko jest dobrze odżywione, to przestań się nad tym dalej
          zastanawiać, natura działa dobrze i nie ma co dalej filozofować nad twoim
          karmieniem, czy jest dobre, czy złe czy jakieś inne, bo widać, że jest zupełnie
          normalne. Lepiej pomyśleć nad tym, czemu ten temat aż tak bardzo cię rozstraja.
          Macierzyństwo nawet w okresie niemowlęcym ma znacznie więcej bardziej istotnych
          i angażujących treści, niż karmienie.
          • bibina Re: jestem kłębkiem nerwów 28.09.09, 10:15
            Stres i zastoje - u mnie to szlo w parze. Dlatego bardzo zaleca sie
            odpoczynek i relaks. Zacznij chocby od tego, by regularnie i gleboko
            oddychac w czasie karmienia, nawet jesli ta relaksacja wyglada
            sztucznie. Moze doswiadczysz, jak ja, jak elementy macierzynskiej
            ukladanki powoli wskakuja na swoje miejsce.
            A jak ze wsparciem od ojca dziecka?
            • monzdr Re: jestem kłębkiem nerwów 28.09.09, 11:22
              Tak mówi moja mama,że te zatory to wina stresu.Mąż też tak
              twierdzi.Ma do mnie dużo cierpliwości i bardzo pomaga przy dziecku i
              to od pierwszych chwil.Nigdy nie chciał,żebym przestała karmić,bo na
              butelce synek będzie więcej przybierał.Przeciwnie,mówi,że tak jest
              lepiej,bo synek jest szczupły,ale silny,rozwija się świetnie i że to
              wynik mojego karmienia.Wsparcie mam od całej rodziny.Tylko we mnie
              narosło tyle stresu,że już nie umiem go rozładować...
          • mruwa9 podpisuje sie pod falka32 n/t 28.09.09, 10:17
          • monzdr Re: jestem kłębkiem nerwów 28.09.09, 11:17
            Masz absolutną rację!Karmienie jest czymś naturalnym i pewnie też
            indywidualnym,każda para dzidzia-mama ma swój styl.Ważne,żeby były
            efekty:zdrowe i szczęśliwe dziecko.Ale mnie chyba brakuje pewności
            siebie i boję się,że zrobię coś źle,przez co mój synek będzie
            cierpiał...Zawsze byłam perfekcjonistką,wszystko na 300%,ale
            macierzyństwo to nie studia ani praca zawodowa.Tu wszystko jest
            nieprzewidywalne i spontaniczne.Chyba ciężko mi się przestawić na
            taki tryb.
            • mad_die Re: jestem kłębkiem nerwów 28.09.09, 11:37
              Zawsze byłam perfekcjonistką,wszystko na 300%,ale
              > macierzyństwo to nie studia ani praca zawodowa.Tu wszystko jest
              > nieprzewidywalne i spontaniczne.Chyba ciężko mi się przestawić na
              > taki tryb.

              No ale zdajesz sobie sprawę, że bez tej zmiany myślenia umęczysz się Ty i Twoje
              otoczenie.
              Pora zmienić podejście.
              I wcale nieprawda, ze wszystko jest nieprzewidywalne i spontaniczne. Jest jak
              najbardziej przewidywalne i mało spontaniczne, bo takie musi byc, taki musi byc
              dzien malucha. Wiesz o ktorej wstaniesz, wiesz o ktorej pojdziesz na spacer,
              wiesz o ktorej zjesz obiad i o ktorej wykapiesz dziecko. To jest wlasnie to
              czego masz sie trzymac, a wszystko inne? Pal go licho!
        • monzdr Re: jestem kłębkiem nerwów 28.09.09, 11:36
          Synek urodził się 3 czerwca,ważył 2900g.Ostatnio ważyliśmy go 18
          września (107 dni) i ważył 5550g.Wychodzi średnio około 25g
          dziennie.Podobno dziecko powinno podwoić masę urodzeniową do końca 5
          miesiąca,a widzę,że synek swoją podwoi do końca 4,więc obiektywnie
          patrząc jest oki...Ale ja ciągle liczę te przyrosty na
          kalkulatorze,robię wykresy,szukam potwierdzenia,że jest dobrze u
          lekarzy,doradców laktacyjnych,innych mam.Chyba szwankuje moja wiara
          w siebie.
          • mruwa9 Re: jestem kłębkiem nerwów 28.09.09, 12:13
            schowaj kalkulatory i tabelki, oraz wage, waz nie czesciej, niz raz
            na miesiac, bo dotychczasowe przyrosty wagi sa naprawde ok.
            kobieto, sama sobie wynajdujesz problemy, gdzie ich nie ma :-)
          • basiak36 Re: jestem kłębkiem nerwów 28.09.09, 12:17
            Teoretycznie dzieci powinny podwajac mase urodzeniowa w wieku 6 mcy, nie pieciu.
            Twoj synek przybiera po 175g tygodniowo, a tyle wlasnie jest srednia, wiec nie
            ma powodu do niepokoju:)
            A co do perfekcyjnosci, przeszlam to z pierwszym dzieckiem. I w momencie kiedy
            zaakceptowalam fakt ze nie bedzie tak jak ja chce, ze bedzie jakis kompromis po
            prostu - od razu bylo mi latwiej.
            A podstawa dla mnie byla jakas odskocznia - wyjscia z kolezankami na kawe etc.
          • falka32 Re: jestem kłębkiem nerwów 28.09.09, 22:13
            O matko :) - naprawdę szukasz problemów tam, gdzie ich nie ma.
            Jaką krzywdę masz niby zrobić dziecku? Prędzej mu zrobisz krzywdę, jeżeli nie
            zmienisz tego sposobu myślenia, bo go kiedyś zwyczajnie zapasiesz. Póki jest na
            piersi, to pół biedy, ale jak nie wystarczają ci przyrosty wagi ponad normę,
            żeby uznać, że je wystarczająco dużo, to czarno widzę jego tuszę, jak będzie już
            na normalnym jedzeniu.
    • monika_staszewska Re: jestem kłębkiem nerwów 28.09.09, 13:42
      Chyba już Pani wspominałam, ale na wszelki wypadek powtórzę, że bywa
      i tak, że ogromna chęć karmienia piersią z jednocześnie istniejącą
      obawą czy się uda, czy wszystko jest w porządku, mogą być pewną
      przeszkodą w karmieniu, bo takie nasze stałe, nawet niewiele
      podwyższone napięcie nerwowe może powodować kłopoty, a to ze
      spokojnym ssaniem, a to z wygodnym siedzeniem czy leżeniem w czasie
      karmienia, a to z wypływem mleka. I żeby było jeszcze "weselej"
      wszystkie te rzeczy mogą sprzyjać zastojom, zatorom i stanom
      zapalnym piersi. Może być i tak, że samo napięcie nerwowe jest
      przyczyną pojawiających się problemów z piersiami.
      Forumowczki już wszystko mądrze napisały, więc ja chyba dodam tylko
      tyle, że jeśli zdecyduje się Pani teraz na butelkę i takie karmienie
      spowoduje znikniecie problemów z zastojami można być prawie pewnym,
      że to o nerwy chodziło (pozostałe przyczyny chyba jednak
      wyeliminowałyśmy). I skoro tak, trzeba by się zastanowić czy
      pozostać przy karmieniu butelką czy jednak wrócić do piersi uznając,
      że skoro Dzieć miał się na maminym mleku dobrze i przyczyna problemu
      została odkryta jest szansa na udaną kontynuację naturalnego
      karmienia.
      pozdrawiam serdecznie :)
      monika staszewska
Pełna wersja