Dodaj do ulubionych

no i poddalam się;-(

29.09.09, 13:11
niestety dzisiaj musialam podać butelke ze sztucznym mlekiem mojej coreczce;-(, walczylam by karmic wylacznie piersia ponad cztery miesiace (tyle obecnie ma moja corcia), przeszlam przez zapalenie piersi, przez krwawiaca brodawke, male przybieranie na wadze, przez szalejaca dwulatke;-), ktora zaczyna sie zloscic jak tylko zaczynam karmic, rzucac czym popadnieitp, poza tym brak wsparcia ze strony najblizszyc,moze to malo ale nie dalam rady ciagnac tego wszystkiego i poddalam sie, nie jest to uzalanie sie nad soba, ale jest mi strasznie zle z tym, tak bardzo chcialam karmic i chce karmic ale nie daje juz rady, od samego pocztku bylo pod gorke, mala odstawia cyrki przy piersi, slabo przybiera, no zachowanie starszej corki, ktora robi sie zazdrosna jak karmie,
jestem zla, bo chce karmic a nie moge,niektore kobiety moga karmic a nie chca np. dla wlasnej wygody,
mi nawet nie przeszkadzaja niewyspane noce, lubie karmic, lubie jak corcia ssie piers, ale niestety psychicznie nie daje juz rady, za duzo nerwow mnie to kosztuje;-(
pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy karmiace wylacznie piersia;-)
dziekuje ze moglam to napisac i wyrzucic z siebie;-)
Obserwuj wątek
    • ma.minka Re: no i poddalam się;-( 29.09.09, 14:20
      a moze jest jeszcze jakas nadzieja na karmienie wyłacznie piersią?
      • mad_die Re: no i poddalam się;-( 29.09.09, 14:25
        Ale chcesz tego?
        Bo nadzieja zawsze jest i bardzo często się to udaje.
      • biza7 Re: no i poddalam się;-( 29.09.09, 14:36
        Przytulam wirtualnie i pocieszam;)

        A co do powrotu do wyłącznego karmienia piersią - to pewnie
        najtrudniejszym elementem w tym wszystkim jest "dogadanie się" ze
        starszą córeczką, tak przypuszczam.....

        Nie mam doświadczeń w tym zakresie, bo Klaudia to moja pierworodna,
        ale tak sobie myślę - jak długo karmiłaś starszą córkę piersią??
        (czy karmiłaś?) Czy jej zachowanie wobec młodszej jest zawsze takie,
        czy tylko karmienie piersią tak na nią działa?? Bo jeżeli tylko
        karmienia - to może warto spróbować porozmawiać - że ciebie też tak
        karmiłam, takie maluszki muszą tak jeść bo inaczej jeszcze nie
        potrafią itd.... A jeżeli chodzi o bliskość, to może niech starsza
        córeczka przytula się do Ciebie z drugiej strony, kiedy karmisz??
        Ssać piersi to już raczej nie będzie chyba, ale żeby wiedziała i
        czuła, że karmienie piersią najmłodszego członka rodziny w żaden
        sposób nie odbiera jej części uczuć rodziców...

        A ten brak wsparcia rodziny - to jakiś bardzo poważny?? Znaczy
        przeszkadzają czy tylko nie popierają?? Bo jak to drugie, to
        wsparcia możesz zawsze szukać tutaj na forum (wiem że to nie to
        samo, ale jednak dużo daje). A jeżeli przeszkadzają..... no cóż, to
        też zależy od tego jak to dokładnie wygląda, no i od Twojej
        determinacji.

        Ale jedno chciałabym Ci powiedzieć - widzę, że uwielbiasz karmienie
        piersią jako takie, i rozumiem Cię bo ja też to bardzo lubię
        (chociaż nie jest to przecież sam miód, i bywa ciężko), ale jeżeli
        sytuacja nie pozwoli Ci na dalsze karmienie, to nie katuj się
        psychicznie i nie zadręczaj. Ważne żebyście całą rodziną byli ze
        sobą szczęśliwi;)

        A może ewentualnie spróbuj karmić mieszanie?? - np. zostawić nocne
        karmienia piersią (wtedy dwulatka przecież śpi, więc nie widzi i nie
        powinno być ataków zazdrości....) plus w ciągu dnia takie, kiedy
        jest ktoś w domu (mąż, może ktoś inny z rodziny), kto zająłby się
        dwulatką w innym pokoju?
        • ma.minka Re: no i poddalam się;-( 29.09.09, 15:13
          biza7 napisała:

          > Przytulam wirtualnie i pocieszam;)

          dziekuje bardzo, juz myslalam ze sama zostane z tym problem, bo dla mnie jest to duzy problem zwlaszcza ze wykancza mnie psychicznie.
          >
          > A co do powrotu do wyłącznego karmienia piersią - to pewnie
          > najtrudniejszym elementem w tym wszystkim jest "dogadanie się" ze
          > starszą córeczką, tak przypuszczam.....

          podpisuje sie pod tym, na poczatku jakos nie odczuwalam takiej zazdrosci ze strony mojej dwulatki, a to pewnie dlatego ze zawsze ktos byl i sie nia zajmowal czy to maz, babacia, dziadek itp, a teraz od miesiaca jestem sama z dziewczynami i musze dzielic czas na obie, jest trudno ale co zrobic, najgorsze jest to karmienie, jak nie nakarmie malej co 3 godziny to ona potrafi i nie jesc 5 godzin, w ogole nie domaga sie jedzenia, i to mnie tak stresuje,
          >
          > Nie mam doświadczeń w tym zakresie, bo Klaudia to moja pierworodna,
          > ale tak sobie myślę - jak długo karmiłaś starszą córkę piersią??
          > (czy karmiłaś?) Czy jej zachowanie wobec młodszej jest zawsze takie,
          > czy tylko karmienie piersią tak na nią działa?? Bo jeżeli tylko
          > karmienia - to może warto spróbować porozmawiać - że ciebie też tak
          > karmiłam, takie maluszki muszą tak jeść bo inaczej jeszcze nie
          > potrafią itd.... A jeżeli chodzi o bliskość, to może niech starsza
          > córeczka przytula się do Ciebie z drugiej strony, kiedy karmisz??
          > Ssać piersi to już raczej nie będzie chyba, ale żeby wiedziała i
          > czuła, że karmienie piersią najmłodszego członka rodziny w żaden
          > sposób nie odbiera jej części uczuć rodziców...


          staram sie duzo tlumaczyc corce, ze tez ja karmilam, a teraz karmie jej siostre, poza tym staram sie ja przytulac jak karmie, ale ona chce miec mnie cala, nie tylko pol;-),
          >
          > A ten brak wsparcia rodziny - to jakiś bardzo poważny?? Znaczy
          > przeszkadzają czy tylko nie popierają?? Bo jak to drugie, to
          > wsparcia możesz zawsze szukać tutaj na forum (wiem że to nie to
          > samo, ale jednak dużo daje). A jeżeli przeszkadzają..... no cóż, to
          > też zależy od tego jak to dokładnie wygląda, no i od Twojej
          > determinacji.


          raczej obojetnosc, jak chce karmic to mam karmic jak nie chce to nie i tyle.

          >
          > Ale jedno chciałabym Ci powiedzieć - widzę, że uwielbiasz karmienie
          > piersią jako takie, i rozumiem Cię bo ja też to bardzo lubię
          > (chociaż nie jest to przecież sam miód, i bywa ciężko), ale jeżeli
          > sytuacja nie pozwoli Ci na dalsze karmienie, to nie katuj się
          > psychicznie i nie zadręczaj. Ważne żebyście całą rodziną byli ze
          > sobą szczęśliwi;)


          no wlasnie moj maz mowi ze za bardzo emocjonalnie podchodze do karmienia,co powoduje ze miedzy nami sa pewne nieporozumienia ale ja wiem jedno pokarm matki jest najlepszy na swiecie i chce dac to co najlepsze mojej corce,tylko czy kosztem szczesliwej rodziny wlasnie???kosztem jednej corki by druga lepiej sie czula i nie byla zazdrosna, w innych przypadku, czy zabawy czy noszenia uda sie ja przekonac ze teraz jest kolej mlodszej siostry, no ale karmienie...
          >

          > A może ewentualnie spróbuj karmić mieszanie?? - np. zostawić nocne
          > karmienia piersią (wtedy dwulatka przecież śpi, więc nie widzi i nie
          > powinno być ataków zazdrości....) plus w ciągu dnia takie, kiedy
          > jest ktoś w domu (mąż, może ktoś inny z rodziny), kto zająłby się
          > dwulatką w innym pokoju?

          tez tak powoli do tego dojrzewam myslami;-), jest mi tylko strasznie smutno ze tak musi byc, skoro moge karmic piersia, i jako tako te przyrosty sa wagowe, moze nie 1 kg na miesiac ale te minimum jest, no tak sobie to tlumacze i wiem ze nie podwoi swojej wagi urodzeniowej o czasie,
          >

          pozdrawiam serdecznie i dziekuje za dodanie otuchy i zrozumienie

        • bulion78 Re: no i poddalam się;-( 08.10.09, 00:56
          Sama mam dwie córki jedna 3,5-roku druga 7 miesięcy.Też mialam problem podobny
          do Ciebie ale bardzo chciałam karmić mniejszą bo starszą karmiłam tylko 2,5
          miesiąca i udało się karmię ją do tej pory(aż za bardzo mała nie chce nic oprócz
          cycka).na noc przeniosłam się do drugiego pokoju żeby w spokoju karmić małą a w
          dzień starałam sie tłumaczyc tej starszej że mama musi karmić dzidziusia że ją
          b.kocham ale tak musi być byłam uparta i konsekwentna (choć miałam chwile
          zwątpienia)
      • kamelia04.08.2007 Re: no i poddalam się;-( 29.09.09, 16:56
        nadzieja umiera ostatnia. Jesli chcesz karmic piersia, to wszystko
        przed toba. Jednorazowe podanie butelki nie przekresliło twoich szans
    • mad_die Re: no i poddalam się;-( 29.09.09, 14:29
      Jak teraz wyglądają przyrosty?

      przez szalejaca dwulatke;-), ktora zaczyna sie zloscic ja
      > k tylko zaczynam karmic, rzucac czym popadnieitp

      Dwulatkę zajmij czymś na czas karmienia - czytaj książeczki, układaj puzzle,
      maluj, w ostateczności włącz bajkę :) Masz tyle możliwości, żadna nie działa?
      A może ona by też chciała ssać? Daj jej spróbować, jak zobaczy co to, może
      przestanie być zazdrosna? A może będzie chciała też ssać? Zobacz.

      poza tym brak wsparcia ze str
      > ony najblizszyc

      Jak się przejawiał ten brak wsparcia?

      od samego pocztk
      > u bylo pod gorke, mala odstawia cyrki przy piersi, slabo przybiera
      Dajesz smoczek albo butelkę? Jak złe są te przyrosty?

      > jestem zla, bo chce karmic a nie moge
      Czemu nie możesz karmić? Możesz, jak najbardziej możesz. Musisz tylko chcieć i
      zrobić tak, by inni Ci w tym pomagali a nie przeszkadzali.
      • ma.minka Re: no i poddalam się;-( 29.09.09, 14:56
        mad_die napisała:

        > Jak teraz wyglądają przyrosty?
        ma 4 mesiace i wazy 6100, przez ostatnie 6 tygodni przybrala 650 g, jedna pediatra mowi ze za malo przybiera i dokarmiac, a drugi ze te minium osiaga;-)

        >
        > Dwulatkę zajmij czymś na czas karmienia - czytaj książeczki, układaj puzzle,
        > maluj, w ostateczności włącz bajkę :) Masz tyle możliwości, żadna nie działa?
        > A może ona by też chciała ssać? Daj jej spróbować, jak zobaczy co to, może
        > przestanie być zazdrosna? A może będzie chciała też ssać? Zobacz.
        probowalam wszystkiego,ksiazeczki czytac (zaczela rzucac nimi w nas), puzzle tez ukladalam -szybko sie nudzila, jak nie karmie to potrafi je ukladac nawet godzinami, dawalam pic na czas karmienia, ale szybciej wypila niz ja nakarmilam,nawet bajke wlaczalam ale tylko chwilke oglada i zaraz przychodzi do nas i wskakuje na mnie i skacze, albo bije, ciagnie siostre za noge, zdejmuje skarpetki itp.
        nawet dalam jej sprobowac ale nie chciala, poza tym ugryzla mnie w brodawke wiec przestalam nawet o tym wspominac,
        najgorsze to jest to ze mala wtedy przestaje pic, zlosci sie, wiem ze jest glodna ale ciagle ja cos rozprasza;-(
        niestety w ciagu dnia od rana do wieczora jestem sama z dziecmi wiec nie mam mozliwosci polozyc sie i ze spokojem nakarmic mala,zawsze cos odwraca jej uwage.

        >
        >
        > Jak się przejawiał ten brak wsparcia?
        zdanie mojego meza jest takie ze jak chcesz karmic to karm a jak nie chcesz to nie karm i tyle.ale nie zastanowi sie ze nie mam spokoju by karmic, a jak sie denerwuje to slabiej wyplywa pokarm i corka denerwuje sie i nie chce pic wtedy.
        >
        > Dajesz smoczek albo butelkę? Jak złe są te przyrosty?
        smoczek ale tylko do zasypiania w dzien, 5-7 min possie i wypluwa, to pomaga jej sie uspokoic, a w nocy w ogole nie ma smoczka
        >

        > Czemu nie możesz karmić? Możesz, jak najbardziej możesz. Musisz tylko chcieć i
        > zrobić tak, by inni Ci w tym pomagali a nie przeszkadzali.
        no wlasnie ja chce i to bardzo, przy pierwszej corce tez poddalam sie ale wczesniej, nie chciala jesc z piersi i na miesiac przybierala 300 g, nie miala smoczkow zadnych butelek itp, powiedzieli ze mam dokarmiac wiec zaczelam no i stopniowo laktacja zmiejszyla sie, karmialam piersia 6,5 miesiaca pierwsza corke, dokarmiajac sztucznym mlekiem, a teraz chce karmic tylko piersia druga corke ale nie mam spokoju, strasznie stresuje sie, wiem ze moze sama sie nakrecam ale tylko w nocy moge spokojnie karmic i nawet corka lubi polezec sobie ze mna i possac piers i to ze spokojem, maz zostal oddelegowany na inne lozko;-), jak jestesmy same w nocy to jest super,corka je spokojnie, a mi nie przeszkadza nawet ze co 2 godziny sie budzi i je.
        nie wiem co mam zrobic, jestem w kropce i czuje ze zaczynam wariowac od tych mysli,a i jestem przy okazji nerwowa, wiem ze moja corcia to wyczuwa;-)zreszta jedna i druga.
        >
        • mad_die Re: no i poddalam się;-( 29.09.09, 16:35
          650g w 6tyg to daje srednio 108g na tydzień, nie jest super, ale powodu do
          dokarmiania też nie widzę.
          Wg mnie, jakbyś tego smoczka zastąpiła piersią w dzień, to i więcej by rosła,
          ale zdaję sobie sprawę, że to może być trudne - ze względu właśnie na drugą córkę.

          A z mężem nie możesz tak szczerze porozmawiać, powiedzieć mu tego, co napisałaś
          na forum? Faceci się nie domyślą niczego, im trzeba kawę na ławę wyłożyć i to
          jeszcze najlepiej łopatologicznie. Musisz mu powiedzieć, jak się czujesz i że
          potrzebujesz jego wsparcia, bo tak, to rzeczywiście jest Ci trudno.

          A co do córki starszej - troszkę mnie nastraszyłaś tym jej zachowaniem, bo ja w
          grudniu rodzę synka i też chcę karmić piersią, a moja córka starsza będzie wtedy
          miała 23msce... Ale ona nadal ssie pierś i liczę na to, że po porodzie będzie ją
          również ssała :) No i może moja ma inny charakter niż Twoja... Ale powiem Ci, że
          ja też będę sama w domu z dwójką, bo mąż wychodzi rano do pracy i wraca późnym
          popołudniem, czasami wieczorem. Więc czeka mnie to samo co Ciebie :)
          Z tą różnicą, ze ja z moim chłopem gadam, truję mu, wylewam żale - bo duszenie w
          sobie nie pomaga na dłuższą metę. A tak on przy okazji wie, że mi lekko nie jest
          i potrafi docenić to, co robię.

          A może kup córce ładną lalkę, żeby też mogła ją karmić piersią, gdy Ty karmisz?
          No nie wiem, coś wymyślić musisz, żeby ją jakoś zająć :)

          I na pocieszenie dodam, że nie tylko Ty tak masz. Mam znajomą, która karmi
          butelką młodszą a starsza ma prawie 3 lata teraz - i początek ich karmień był
          dokładnie taki sam - bicie, wrzaski, domaganie się uwagi itp. Więc zmiana
          sposobu karmienia tu nic nie zmieni, musisz jakoś zmienić swoje dziecko :) Albo
          wziąć na przeczekanie i dotrwać do momentu, kiedy starsza dojrzeje już do bycia
          starszą siostrą :)
          • biza7 Re: no i poddalam się;-( 29.09.09, 17:52
            Faktycznie nie masz łatwo...

            Próbuj wypracować taki system, który będzie Tobie najbardziej
            odpowiadał całościowo, niestety z rzeczywistością Twojego życia
            rodzinnego musisz zmierzyć się sama i tutaj żadna z nas dużo nie
            pomoże - ale chciałam trochę od innej strony Ci coś napisać (taki
            skrócony fragment mojej historii karmieniowej) i - mama nadzieję - w
            ten sposób podnieść na duchu i może troszeczkę pomóc.

            Ja oczywiście bardzo chciałam karmić piersią, i jak Klaudia się
            urodziła, to nawet się nie zastanawiałam czy to normalne czy nie,
            tylko w szpitalu przez całą noc praktycznie na okrągło ją
            przystawiałam do piersi. Dopiero po powrocie do domu - częściowo pod
            wpływem lektury (m. in. Tracy Hogg....) - a częściowo z uwagi na
            taki a nie inny mój charakter, dopadł mnie szybko baby blues i mocno
            trzymał, bo córeczka okazała się małym cycozwisem, a do tego
            twardawy brzuszek, ciągłe wzdęcia, całymi nocami ją musiałam nosić w
            pionie bo inaczej się budziła i płakała (miała straszne problemy z
            odbijaniem), doszło moje zmęczenie.... wiadomo jak to jest. Złamałam
            się i zaczęłam podawać smoczek (do zasypiania), córeczka wariowała
            przy piersi..... Ostatecznie, jak mała miała ok. 2,5 miesiąca,
            okazało się że przez miesiąc przybrała 115g, a ja mam coraz mniej
            pokarmu.

            I teraz to najważniejsze, co chcę Ci powiedzieć: wtedy musiałam
            zacząć walkę o laktację i poprawę przyrostów, i złapałam strasznego
            doła. Bardzo, bardzo chciałam karmić, mimo że karmienia często
            wyglądały jak walka z córeczką. Czułam się jak wyrodna matka, byłam
            wściekła na siebie i na cały świat, wydawało mi się że nie dam rady,
            nie wytrzymam (smoczek poszedł w odstawkę i było kilka trudnych
            dni), chwilami miałam ochotę się poddać i podać butelkę i
            jednocześnie w tym samym momencie nienawidziłam siebie za takie
            myśli..... Myślę, że doskonale potrafię zrozumieć Twoje odczucia,
            kiedy piszesz że złości Cię że "chcesz karmić ale nie możesz", mimo
            że moja sytuacja była zupełnie odmienna. Karmienie piersią urosło do
            rangi takiego problemu, że wydawałoby się, że jest jedynym i
            wyłącznym wyznacznikiem dobrego macierzyństwa.....
            Na moje szczęście mamy to za sobą, udało się - dzięki pomocy Forumek
            i Pani Moniki, dobrej doradcy laktacyjnej do której trafiłam i
            wsparciu mojego męża - ale wyniosłam z tego doświadczenia ważną
            naukę na przyszłość (mam nadzieję że szybko o tym nie zapomnę):
            najważniejsze jest zdrowie i szczęście mojego dziecka, szczęście
            mojej rodziny, a moja całkiem prywatna satysfakcja czy zadowolenie
            nie są na czołówce listy priorytetów. Przecież decydując się na
            dziecko rezygnujemy z wielu różnych przyjemności. A mleko
            modyfikowane to przecież nie trucizna - te obecnie sprzedawane są o
            niebo lepsze od tego, którym ja sama byłam karmiona;))

            Więc niezależnie od wyniku Twoich starań i ostatecznego kształtu /
            metody karmienia - nie myśl o tym w kategorii porażki czy czegoś
            takiego. Jesteś wspaniałą mamą dla swoich dzieci - a to, że tak
            bardzo się przejmujesz, jest tylko kolejnym na to dowodem. Spróbuj -
            wiem, że to niełatwe - ale naprawdę spróbuj odnaleźć w sobie
            wewnętrzny spokój płynący z miłości do dzieci. Jak byś nie karmiła -
            na pewno jednego dzieciom nie skąpisz, swojego uczucia, i TO JEST
            NAJWAŻNIEJSZE.

            Trzymaj się, naprawdę mam nadzieję że Ci się uda "dogadać" ze
            starszą córeczką, a w każdym razie życzę Ci dużo wytrwałości i
            właśnie spokoju;)
            • ma.minka Re: no i poddalam się;-( 29.09.09, 19:44
              nie wiem co napisac...biza7 trafilas w sedno...faktycznie tak sie czuje, czuje sie wyrodna matka ktora nie potrafi wykarmic swoich corek mimo iz mam pokarm, tak jakby karmienie piersia bylo wyznacznikiem macierzynstwa, mimo to czuje sie okropnie, najpierw pierwsza corka wybrala butle ze sztucznym mlekiem anizeli moja piers, i podejrzewam ze w przypadku mojej drugiej corki bedzie tak samo jak zaczne dawac sztuczne mleko z butelki, wiem jedno ze jak zaczne wprowadzac sztuczne mleko to ona je wybierze bo przy piersi musi sie napracowac zanim poleci, a jak juz poleci to potem musi pracowac ssac, natomiast z butelki odrazu leci,
              juz sama nie wiem co robic, jeszcze okazalo sie ze obsypalo moja corcie po tym mleku sztucznym, pediatra dzis wieczorem stwierdzila ze to jest alergia, wiec albo nutamigen albo mam dalej karmic ale zwiekszajac ilosc karmien na dobe by wiecej przez to przybierala, probowalam dac nutramigen teraz wieczorem jak sie denerwowala przy piersi ale jest okropny i nie chce pic, nawet zwymiotowala, teraz to dopiero jestem w kropce,co tu dalej robic, w koncu przyssala sie do piersi (maz wrocil z pracy i zajal sie dwulatka)i wypila z obu przy czym odwrocila sie od piersi i slicznie usmiechnela i to jest najpiekniejsze ale niestety nie rozwiazuje problemu;-(...

              dziekuje za te slowa, ktore pomagaja mi przetrwac, dziewczyny jestescie niesamowite;-)
              • mad_die kup chustę!!!!!! 29.09.09, 20:18
                Zapakuj małą do niej i karm, nawet całe dnie. Wtedy starsza córka nie będzie
                widziała, że mała ssie, Ty będziesz miała 2 ręce wolne do zabawy z córką -
                wiadomo, nie skakanie i bieganie po domu, ale coś spokojniejszego.
                Chusta wg mnie byłaby dla Was idealna. Zwłaszcza teraz, gdy wiesz, że Twoje
                mleko jest dla niej najlepsze. No i sama tego chcesz, chcesz karmić, więc ja bym
                szukała sposobu na przetrwanie tych pierwszych trudnych miesięcy - bo potem to
                już będzie z górki :D

                A nie masz nikogo ze znajomych, rodziny do pomocy? Choć na godzinę dziennie?
                Kogoś, kto by wyszedł ze starszą na spacer albo zabrał młodszą na spacer (jak
                już ją nakarmisz)? Poszukaj, popytaj, znajdź kogoś, zatrudnij na godzinę
                dziennie - tylko na ten czas, kiedy na prawdę jest Ci trudno. Potem uwierz, jest
                lepiej - dziecię się szybciej najada i na dłużej mu starcza :) Ja bym tak zrobiła.
                • ma.minka Re: kup chustę!!!!!! 29.09.09, 22:20
                  dziekuje mad_die za rady, nawet mam w domu chuste, kupilam ja dla starszej corki
                  ale ona wrecz wrzeszczala jak ja wkladalam wiec sie nie sprawdzila, ale z
                  mlodsza corka nie probowalam wiec musze poszukac i zaczac uzywac;-) zobacze moze
                  to cos da, byleby chciala w niej byc,
                  co do kogos kto mialaby sie zajac corkami choc godzinke, to moge tylko polegac
                  na mezu ktory wraca wieczorem, poniewaz zmienilismy miejsce zamieszkania i nie
                  mam jeszcze zbyt wielu znajomych w nowym miejscu, no i rodzine mam bardzo daleko
                  teraz, wiec w ciagu dnia jestem zdana na siebie, i dlatego pewnie jest mi trudno
                  i tak ciezko z tym wszystkim, nie mam praktycznie z kim o tym porozmawiac (mama
                  moja wspiera mnie ale przez skypa;-);-), dlatego ciesze sie ze moglam na forum
                  napisac o tym i tym bardziej ciesze sie ze radzicie mi i wspieracie mnie;-);-.
                  co do chusty to mam nadzieje ze mojej 4 miesiecznej corce spodoba sie taki
                  sposob karmienia, gdyz ona lubi jak lezymy sobie na lozku razem przytuleni
                  brzuszkami do siebie;-)no ale sprobuje.
                  pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziekuje

                  ps.mysle ze dla mojej starszej corki pojawienie sie siostrzyczki,a co za tym
                  idzie karmienie piersia, czyli cos co tylko laczy mnie z mlodsza corka, oraz
                  zmiana zamieszkania, rozlaka z dziadkami,brak kolezanek jest duzym stresem i
                  dlatego tak sie zachowuje niestety;-(
                  • mad_die Re: kup chustę!!!!!! 29.09.09, 22:44
                    No to masz wytłumaczenie dla zachowania starszej - Ty masz stres z przeprowadzką
                    i nowym członkiem rodziny, a co dopiero taka dwulatka?
                    Więc moim zdaniem wrzuć na luz, wszystko się ułoży z czasem.
                    A ogłoszenie o pomoc w domu możesz dać swoją drogą - a nuż poznasz kogoś
                    fajnego? Jeszcze w sumie zależy, gdzie się wyprowadziliście, bo jeśli za
                    granicę, to może być trudniej, ale w PL to bym się nie wahała i od razu szukała
                    kogoś do opieki nad starszą córką. Bo mąż po pracy jak najbardziej niech się
                    zajmuje dziećmi, ale Ty przez te 10 godzin za dnia jesteś sama i to ten czas
                    jest dla Ciebie i dzieci trudny. I musisz sobie jakoś pomóc.
                    • ma.minka Re: kup chustę!!!!!! 29.09.09, 23:13
                      dziekuje mad_die, niestety za granicę, nowe miejsce, nowi ludzie wiem ze to jest
                      duzy stres dla dwulatka, no i mysle ze dla tej mlodszej tez, zmiana miejsca tez
                      moze wpływać na karmienie, no ale coz musze to sobie wszystko poukładać i nie
                      poddawać, byle do przodu, i karmic dalej, przede wszsytkim ze wzgledu na te
                      alergię, a i muszę tez bardziej uwazać na to co jem;-);-),
                      pozdrawiam serdecznie,
                      • mad_die Re: kup chustę!!!!!! 29.09.09, 23:17
                        to może obok mnie mieszkasz? :D ja w NL a Ty gdzie wylądowałaś? :D
                        • ma.minka Re: kup chustę!!!!!! 01.10.09, 09:13
                          jakos nie zauwazylam tego Twojego wpisu, ja wyladowalam w De,ponad 800 km od
                          domciu rodzinnego, a teraz jest dla mnie sprawdzian, zostalam na pare dni sama z
                          dziecmi;-),takze i karmienie piersia szwankuje w dzien, za to w nocy corcia
                          nadrabia co 2 lub 1 godzine je, wisi na cycku;-);-)
                          • mad_die Re: kup chustę!!!!!! 01.10.09, 09:56
                            O szkoda, że w DE, myślałam, że będę może miała tu gdzieś koleżankę nową :)
                            Życzę wytrwałości i siły i powodzenia! Mnie już niedługo czeka to samo... ;)
    • falka32 Re: no i poddalam się;-( 29.09.09, 22:37
      Ja przyznaję, że nie do końca rozumiem, jakie jest sedno twojego problemu w tej
      całej martyrologii. Czy to, że dziecko według ciebie za mało przybiera na wadze
      (przecież przybiera nie najgorzej), czy to, że nie masz idealnych warunków do
      karmienia, bo masz drugie dziecko, a w warunkach nieidealnych karmić nie możesz,
      czy to, że mąż nie chce zająć stanowiska, zostawiając decyzję tobie, czy też to,
      że masz problem natury ambicjonalnej z karmieniem?
      Serio mówię, że nie potrafię wyłapać głównego problemu, na który można coś
      powiedzieć czy podpowiedzieć. Główny problem, jaki wyłania się w moich oczach,
      to fakt, że zrobiłaś z karmienia piersią coś, czym być nie powinno, czyli punkt
      honoru i wyznacznik swojej wartości.
      Wiem, co to znaczy karmić niemowlę mając pod wyłączną opieką także niespełna
      dwulatka, który ma gdzieś twoje czytanie mu książeczek i tulenie, tylko chce
      żeby wszystkie reflektory skierowały się na niego. To jest problem techniczny,
      masakryczny. Jedyna rada moim zdaniem to jest pogodzić się z faktem, że masz
      dwoje dzieci i przy karmieniu drugiego dziecka będziesz miała tyle samo
      luksusowych warunków, co przy nalocie bombowym. I albo się nauczysz karmić w
      locie w dowolnej pozycji z jedną ręką wolną (może i w chuście, można też bez
      chusty), którą zdejmiesz dwulatkę ze stołu albo odbierzesz jej swój telefon, nie
      przerywając karmienia - albo będziesz się upierać, ze w takich warunkach nie da
      się karmić i zwalisz winę na okrutny los. Ja się kompletnie nie dziwię osobom,
      które nie dają rady karmić piersią w towarzystwie Bardzo Zazdrosnego Dwulatka,
      do tego trzeba mieć anielską cierpliwość, niewyczerpaną pomysłowość, żelazny
      charakter i perfekcyjnie zabezpieczone mieszkanie - i nie każdy ma psi obowiązek
      te cechy posiadać. Ja ich nie posiadam za grosz, nadrabiałam techniką karmienia
      w locie tylko i wyłącznie. Ale drażni mnie nieco, jeżeli ktoś dorabia do tego
      ideologię, mającą bronić dobrego imienia Matki, Która Walczyła o Karmienie ale
      Się Nie Udało. Po co? Żeby potem inne kobiety czytając takie wpisy się załamały,
      że one nie były wystarczająco święte? Dziecko ma już 4 miesiące, możesz niedługo
      nadrobić jej przyrosty wagi innymi pokarmami, choćby i kleikiem i karmić po
      prostu dalej piersią dodatkowo, zamiast się rozważać, czy odrzucenie twojej
      piersi na rzecz butelki nie oznacza, że jesteś do wyrzucenia jako matka.
      Boszszsz, kobiety, trochę więcej luzu. Mąż ma rację, podchodzisz zbyt
      emocjonalnie i wcale się nie dziwię, że się boi zająć stanowisko. Masz naprawdę
      duży prezent od niego - możesz decyzję podjąć sama, nikt nie wywiera na ciebie
      presji, żebyś karmiła, kiedy już nie masz siły, albo żebyś nie karmiła, chociaż
      masz siłę powalczyć.
      Jesteś zła, bo chcesz karmić, a nie możesz? Ja w twojej historii nie widzę
      żadnego powodu, żeby nie móc karmić. Masz piersi? Masz. Masz mleko? Masz.
      Dziecko je? Je. Rośnie? Rośnie. Nie bierzesz żadnych leków, których nie można
      łączyć z karmieniem? Nie bierzesz. Nie masz żadnych wad anatomicznych? Nie masz.
      To znaczy, że możesz karmić.
      Napisz: chcę karmić, ale psychicznie nie daję rady, bo za dużo się dzieje i nie
      radzę sobie z tym. To będzie prawdziwe zdanie i ja cię nie potępię, bo rozumiem
      to aż za dobrze. Masz w sumie tylko dwa wyjścia - przepracować swój stosunek do
      karmienia piersią, albo z niego zrezygnować. Przepraszam, jeszcze trzecie -
      wylądować w wariatkowie.
      • mad_die falka 29.09.09, 22:47
        Nie do końca rozumiesz, bo chyba nie do końca przeczytałaś cały wątek. Ot i tyle.
        • falka32 Re: falka 29.09.09, 23:01
          Bo ostatnie dwa wpisy się wbiły w czasie, kiedy ja pisałam swój, a pisałam na
          raty :)
          Ale co to zmienia, znalezienie powodu zachowania starszej?
          • mad_die Re: falka 29.09.09, 23:15
            To zmienia, ze inaczej patrzysz na całokształt. I możesz wtedy lepiej zrozumieć
            swoje dziecko i nie złościć się na nie, że jest takie a nie inne - ono tez ma
            swoje uczucia i emocje z którymi niekoniecznie umie sobie radzić tak, jak by to
            dorosły sobie z nimi poradził.
            I wg mnie to dużo zmienia. Bo czy nie uważasz, że przeprowadzka do nowego
            miejsca, pojawienie się małego człowieka w domu, który płacze i nie da się nim
            ani z nim pobawić i na dodatek mały tobołek "zabiera" mamę, to mało dla
            dwulatki? Bo dla mnie to by było dużo, a co dopiero dla dziecka.
            • falka32 Re: falka 29.09.09, 23:29
              Dla mnie o tyle nic nie zmienia, że zachowanie dwulatka jest jakie jest i matka
              musi sobie z tym radzić i z niemowlęciem. Mój dwulatek zachowywał się tak samo
              bez przeprowadzki, nowy braciszek w zupełności wystarczył i mnóstwo małych
              dzieci się tak zachowuje.
      • ma.minka Re: no i poddalam się;-( 29.09.09, 23:08
        Musze stwierdzic ze zle ocenilas moje wpisy, niesprawiedlwie mnie osadzajac, nie
        napisalam tego wszystkiego po to, aby zdołować ktorąkolwiek kobietę, która nie
        karmi piersią, nie wnikajac z jakiego powodu,jezeli ktokolwiek odebrał to w ten
        sposob to przepraszam. Poza tym nie zrobiłam dla Twojej wiadomości z karmienia
        piersią punktu honoru i wyznacznika swojej wartości jak to napisałaś.
        Kazdy ma jednak prawo pisać na forum co chce i też może oceniać ludzi, nie
        znając faktycznie osoby.
        Niemniej jednak dziekuje za to ze odpisalas na moj post.

        • falka32 Re: no i poddalam się;-( 29.09.09, 23:39
          Nie osądzałam cię, ani nie oceniałam i nie podejrzewałam, że możesz celowo kogoś
          chcieć dołować, chociaż osoby o podobnej konstrukcji do twojej, czytając taki
          wpis jak twój, mogą się zdołować, że na przykład nie były tak ofiarne i tak
          dalej. Wyciągam wnioski z tego, co napisałaś. Sama piszesz "faktycznie tak sie
          czuje, czuje sie wyrodna matka ktora nie potrafi wykarmic swoich corek mimo iz
          mam pokarm, tak jakby karmienie piersia bylo wyznacznikiem macierzynstwa," i
          chciałam ci przekazać, że takie myślenie prowadzi cię w kanał i działa jak
          samospełniająca się przepowiednia. Powiem więcej, twoje wpisy brzmią, jakbyś już
          ty sama się oceniła, surowo osądziła, tłumaczyła rozpaczliwe z decyzji czy
          porażki. Jak przeczytasz uważnie jeszcze raz mój wpis, może dostrzeżesz, że
          próbuję cię pocieszyć i powiedzieć, że naprawdę nie masz się czym martwić i że
          ty sama siebie nie powinnaś w ten sposób oceniać, bo masz poprzeczkę oceny
          siebie ustawioną w nierealnym miejscu.
          • ma.minka Re: no i poddalam się;-( 30.09.09, 09:36
            dziekuje dziewczyny (falka32 Tobie rowniez, moze zle odczytalam to co napisalas), wiem jedno musze zdystansowac sie do roznych spraw, no i ze spokojem podchodzic do karmienia, mysle ze z czasem wszystko unormuje sie, moja starsza corka przyzywyczai sie do zmian (ja rowniez), no i tym sposobem polepszy sie karmienie, tzn.ilosc karmien, corka nadgoni z waga itp.
            powiem szczerze ze nie spodziewalam sie takiej reakcji (oczywiscie w sensie pozytywnym)na moj post, daly mi one duzo do myslenia, no powoli do wprowadzenia zmian, najlepszych dla wszystkich, najlepszych dla mojej rodziny, przede wszystkim musze skupic sie na sprawach istotnych a nie malo istotnych;-);-)
            pozdrawiam serdecznie,

            • mruwa9 Re: no i poddalam się;-( 30.09.09, 12:32
              ma.minka napisała:

              > no i tym sposobem polepszy sie karmienie
              > , tzn.ilosc karmien, corka nadgoni z waga itp.
              >

              A Ty ciagle swoje.. przyrosty wagi Twojego dziecka mieszcza sie w
              normie i niczego nadganiac nie musi. Wyluzuj, bo problem masz Ty,
              nie dziecko.
              • ma.minka Re: no i poddalam się;-( 30.09.09, 17:05
                tak twierdzi pediatra;-),
                a ja jakos nie potrafie wyluzowac;-)
                • biza7 Re: no i poddalam się;-( 30.09.09, 20:55
                  Jak czytam Twoje kolejne posty, to dochodzę do wniosku, że
                  chyba "idzie do lepszego", jak to mówią tu gdzie mieszkam - widać
                  światełko w tunelu, przede wszystkim jeśli chodzi o Twój stosunek
                  emocjonalny do całej sytuacji;) I w ogóle stwierdzam, że jesteś
                  NIESAMOWICIE DZIELNA MAMA!! Rany, nie wiem czy na Twoim miejscu już
                  bym nie wylądowała w wariatkowie - tyle zmian na raz.... Nas czeka
                  niedługo przeprowadzka o jakieś 50 kilometrów i nie wiem jak to
                  przetrwamy, a co dopiero Wasz przypadek....

                  I powiem Ci - może to też Cię podniesie na duchu - że ja Twoje
                  rozterki rozumiem DOSKONALE; mam wrażenie, że jesteśmy podobnej
                  konstrukcji psychicznej, to pewnie dlatego, no może z tą różnicą że
                  Ty jednak jesteś chyba bardziej odporna ode mnie....

                  I dlatego śmiem twierdzić, że poradzisz sobie - skoro ja przetrwałam
                  odwyk od smoczka i walkę o utrzymanie karmienia piersią, a wierz mi,
                  załamywałam się znacznie bardziej błahymi sprawami niż Twoje
                  problemy dnia codziennego;)

                  Co do jednego zgadzam się z falką32 w 100%: masz za wysoko
                  postawioną poprzeczkę (to znaczy sama ją sobie postawiłaś). Rozumiem
                  Cię, bo ja miałam dokładnie tak samo - tak sobie "wyśrubowałam"
                  standardy, że w pewnym momencie chyba zupełnie oderwałam się od
                  rzeczywistości;)) Przebudzenie było trochę bolesne, no ale mam to
                  już za sobą - i z perspektywy czasu mogę Ci powiedzieć, że właśnie
                  to odpuszczenie było najtrudniejsze. I wyluzowanie - tak jak Ty nie
                  potrafiłam lżej podchodzić do tematu wagi mojej córeczki;)) Wiesz co
                  mi pomogło?? - ochrzan od mad_die (wirtualny, ale zawsze);))

                  Daj sobie oczywiście czas na wyluzowanie (nie od razu Kraków
                  zbudowano), ale jednak walcz ze sobą żeby odpuścić - zobaczysz, jak
                  pojawi się w Tobie więcej luzu, to i dziecko będzie spokojniejsze.
                  Ja do dziś widzę, że jak Klaudia zaczyna wariować przy piersi, a ja
                  się denerwuję, to tylko pogarsza sprawę - natomiast jak zachowuję
                  spokój (uspokajam i siebie i ją), uzbrajam się w cierpliwości i
                  dostosowuję do dziecka, to okazuje się że jednak może się wyciszyć i
                  dalej jeść aż się naje, a nie odrywać w połowie posiłki z nerwami i
                  nie dawać się już dalej przystawić.

                  Trzymaj się i wypróbuj koniecznie chustę - u nas wprawdzie się nie
                  sprawdziła (miałam pożyczoną, ale fakt że nie próbowałam za
                  bardzo... jakoś sama się do niej nie mogłam przekonać, pewnie to też
                  był problem), ale mnóstwo osób chwali, więc coś na pewno jest na
                  rzeczy;)

                  I pisz, jak tylko będziesz potrzebowała wsparcia, pogłaskania po
                  głowie wirtualnie albo po prostu żeby się wygadać w nowym miejscu, z
                  dala od bliskich;))

                  Trzymaj się, jesteś dzielna i nie myśl o sobie inaczej!
                  • ma.minka Re: no i poddalam się;-( 01.10.09, 09:17
                    dzieki biza7, od samego poczatku podnosisz mnie na duchu, a wiesz nawet myslalam
                    ze Maddie postawi mnie do pionu, a tu mila niespodzianka z jej strony, dzieki
                    Wam dziewczyny jakos sie trzymam!!!
                    a poprzeczke to od wielu lat mam za wysoko postawiona, taka juz moja natura,
                    wiem ze we mnie tkwi problem i to ja powinnam sie zmienic, ale niestety tak
                    latwo nie jest;-);-)
                    pozdrawiam serdecznie
                    co do karmienia to wydaje mi sie ze powoli staram sie wyluzowac...
    • monika_staszewska Re: no i poddalam się;-( 01.10.09, 15:48
      Oj, coś czuję, że nie tak do końca się Pani poddała :) wydaje mi
      się, że ten post jest jednym z elementów nadal trwającej walki. I
      dobrze, że Pani go napisała, bo przecież to, że mamy co jakiś czas
      dość, że są sytuacje, które jakoś nas przerastają (przynajmniej na
      dwa pierwsze rzuty oka) jest zupełnie normalne. I żeby móc jakoś im
      stawić czoła czy przyjąć fakt, że nie potrafimy sobie z nimi
      poradzić, potrzebne jest powiedzenie, rozmawianie o tym, bo wówczas
      jakoś łatwiej nawet spojrzeć na sprawę z nieco innej perspektywy.
      Nie mówiąc już o tym, że jest wówczas szansa, na pomoc drugiego
      człowieka, który wcale nie musi przecież rozwiązać naszego problemu,
      wystarczy, że czujemy, że jest przy nas i samą swoją obecnością
      pomaga ów trud przeżyć.
      pozdrawiam Panią serdecznie i ściskam mocno :)
      monika staszewska
      • ma.minka Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 01.10.09, 23:41
        Pani Moniko dziekuje bardzo za te slowa, faktycznie jeszcze sie nie poddalam i walcze nadal i dlatego prosze Pania o przeczytanie moich obserwacji dotyczacych karmienia, wlasciwie to mojej ponad 4 miesiecznej corce ulozyl sie pewnien schemat karmienia (co wlasciwie powinno dotyczyc dzieci karmionych mlekiem sztucznym a nie dzieci karmionych piersia, ktore powinny byc karmione na zadanie)i jakos nie potrafie z niego wybrnac, moja corka ma smoczek do usypiania(przy dwojce dzieci zasugerowala mi go polozna, abym mogla cokolwiek zrobic to lepiej zeby smoczek cmokala niz mojego cycka do usypiania),
        ten schemat ma juz od miesiaca a moze wczesniej i cokolwiek chcialam zmienic np. ilosc karmien to konczylo sie to wrzaskiem i sprzeciwem ze strony mojej corki, otoz zaczne od rana:
        budzi sie najczesciej 8.00 rano pije z piersi najczesciej obu potem zasypia na krotko i kolo 9 budzi sie, miedzy drzemkami aktywnosc
        a wiec
        8.00 pierś
        11.00 - 12.00 drzemka
        ok. 12.00 piers (po drzemce moge nakarmic dopiero, wczesniej chcialam ale jest sprzeciw, denerwuje sie przy piersi,placze, tak jakby za slabo jej lecialo ale naciskam i jest pokarm, moze nie tryska ale jest)
        ok. 14-16 drzemka po drzemce moge dopiero nakarmic
        a wiec ok. 16 piers
        ok 18.00 - 19.00 drzemka i po drzemce karmienie
        czyli ok 19.00 piers
        no i potem kapanie ok 20.30
        ok. 21.30 spanie
        i budzi sie albo ok 23.00 lub 24.00 na karmienie
        czyli powiedzmy ok 23.00 piers
        w nocy natomiast jest roznie, wczoraj np. obudzila sie 2.00,4.00,6.00
        ale nieraz tylko 3.00 i 6.00
        najczesciej wychodzi 7 karmien na dobę i wydaje mi sie ze to jest troche za malo karmien na dobę, no ale nie potrafie ich zwiekszyc a wlasciwie to moja corka nie chce jesc, jak chce jej dac wczesniej to sie zlosci, myslalam ze to moze od smoczka,
        ale mialam podobnie z moja pierwsza corka a ona nie miala smoczka ani nie pila z butelek,
        juz sama nie wiem co myslec, moze poprostu taka jej uroda i tyle, ale ja przejmuje sie tym i widze ze wszystko kreci sie wokol karmienia,
        ja chce karmic i moze dlatego walcze nadal, walczylam przy pierwszej corce i niestety posluchalam rad (ze za malo przybiera bo na miesiac nieraz 300 g,bo pewnie jest glodna, bo nie mam tyle pokarmu itp.) i zaczelam dokarmiac od 3 miesiaca,karmilam mieszanie do 6,5 miesiaca,
        przy drugiej corce powiedzialam ze nie bede nikogo sluchac i ze chce karmic tylko piersia, ale niestety zaczynam powoli poddawac sie, zwlaszcza ze corka je tak a nie inaczej, a i problemy z druga corka, przeprowadzka spowodowaly ze nie daje rady juz psychicznie.
        Mysle jeszcze o tej stwierdzonej alergii u corki i moze dlatego po czesci walcze nadal...
        co do wagi to obecnie corka wazy 6100, przez pierwsze 6 tygodni przybrala 1000 g, potem przez nastepne 6 tyg. 1050 g, potem przez kolejne 6 tyg. juz tylko 650 g, pediatra w Polsce uwaza ze to za malo i mam zaczac dokarmiac, w Niemczech pediatra mowi ze ok, ze te minimum osiaga i mam zaczac dokarmiac ewentualnie po skonczeniu 6 miesiaca przez corke
        Pani Moniko prosze o jakies rady, czy ta ilosc karmien jest wystarczajaca i moze tak zostac?mam dac spokoj corce i nie meczyc jej?czy powinnam zwiekszyc (ale nie wiem jak) ilosc karmien?
        pozdrawiam serdecznie
        aha corka przy urodzeniu wazyla 3600 g, najnizsza 3200 g przy wyjsciu ze szpitala 3400 g,




        • ma.minka Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 02.10.09, 09:03
          ah przez pierwsze 5 tygodni przybrala ten 1 kg, bo policzylam od wyjscia ze szpitala a nie od najnizszej, czyli od najnizszej 1,2 kg,chyba jakos tak, czyli na poczatku przybierala ladnie no i karmilam na zadanie ale polozna powiedziala ze mam unormowac karmienia by nie wisiala caly czas przy cycku, i zaczelam normowac no widac co wyszlo z tego normowania;-), ze teraz za malo ma karmien (chyba ze sie myle),aha pediatra w Polsce stwierdzila ze poprostu zoladek mojej corci stanal na pewnym poziomie i tyle jej starcza, poprostu przyzywyczailam sie do takiej ilosc, a jedynie zwiekszajac iloscc karmien moge to zmienic, no i pobudzic laktacje, ale naprawde nie wiem jak, bo to ciagnie sie od miesiaca a nawet dluzej.
          prosze o radę Panią Monikę no i forumowiczki!!!!
          • mruwa9 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 02.10.09, 09:53
            ale wyzej sama sobie odpowiedzialas na swoje pytanie: zastapilas
            odzywcze ssanie piersi nieodzywczym, jalowym ssaniem gumy, a spadki
            przyrostow wagi sa tego prosta konsekwencja. O tyle czasu , ile
            maluch ssie smoczek, o tyle krocej ssie piers i krocej/mniej je. Nie
            dojada, tak po prostu. Wyobraz sobie siebie, gdybys zamiast obiadu,
            choc jestes wsciekle glodna, dostala pusta lyzke do oblizywania
            przez godzine. taki sam efekt daje smoczek. niemowlea, wbrew
            pozorom, nie sa glupie i swietnie wiedza, co jest dla nich dobre, a
            te wiszenia przy piersi w pierwszych tygodniach/miesiacach maja swoj
            sens, swoj cel, ingerowanie w te delikatna rownowage, "normowanie
            laktacji" przy uzyciu smoczka konczy sie tak, jak u Was. poczytaj
            sobie przyszpilony watek o slabych przyrostach wagi u 4-tygodniowego
            niemowlecia, znajdziesz am bardzo podobne historie + wszystkie
            mozliwe rady w takich sytuacjach + happy end :-)
            krotko mowiac: wyrzuc smoczek, zamiast niego pozwol dziecku ssac
            piers do woli, bez patrzenia na zegar, a wszystko powinno sie szybko
            uspokoic.
            • biza7 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 02.10.09, 10:43
              He, regulowanie karmień.... skąd ja to znam;)) I smoczek do
              zasypiania....

              Masz trudniej niż ja, bo ja nie miałam drugiego dziecka którym
              trzeba się zająć i mogłam całą uwagę poświęcić Klaudii - ale to nie
              znaczy, że nie dasz rady;)) Pierwszą rzeczą jaką bym zrobiła, byłoby
              wyrzucenie smoczka. No i próbuj z tą chustą - to na pewno ułatwiłoby
              Ci sprawę.

              A tak w ogóle, to moja Klaudia jak miała 4 miesiące też ważyła coś
              ok. 6100, a wagę urodzeniową też miała 3600. I żaden lekarz nie
              sugerował że dziecko zagłodzone czy coś...;)) Ten pediatra z Niemiec
              mądry, ma rację - córeczka mieści się w minimalnej normie
              przyrostów, więc na razie nie ma potrzeby dokarmiać. A polski - no
              cóż, jak sobie poczytasz na forum, to jakoś tak jest, że jak dziecko
              nie pulpet, to wielu pediatrów od razu zaleca dokarmianie nie
              wiedzieć czemu.

              Aha, i u nas w tamtym czasie było ok. 7 - 8 karmień na dobę, i mimo
              prób (przy odstawianiu smoczka przez bardzo krótki okres udało mi
              się zwiększyć do 10 - 12) nie udało się na stałe podwyższyć tej
              liczby karmień. No widocznie nasze dzieci tak mają - i przypadkiem
              nie wyrzucaj sobie, że to Twoja wina czy coś takiego. Dzieci nie
              dadzą się zagłodzić, więc gdyby Twojej córeczce faktycznie brakowało
              jedzenia, to chciałaby ssać. Tylko żeby jej smoczek w głowie nie
              namieszał za bardzo - bo u mnie to doszło do tego, że zaczęła się
              obrażać na pierś przez smoczek.

              Jeżeli mała nie zaśnie bez smoczka sama, to usypiaj piersią. Ja
              przeszłam na taki system, i całkiem dobrze funkcjonuje - tak
              naprawdę "koszmar" odwyku smoczkowego trwał u nas jeden dzień, a w
              ogóle to po ok. tygodniu było dużo lepiej niż ze smoczkiem: okazało
              się że dziecko mi mniej płakało itd.;)) Więc próbuj może usypiać w
              chuście przy piersi. A przy okazji dziecię coś tam zawsze podje;)
            • falka32 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 02.10.09, 22:25
              Wyobraz sobie siebie, gdybys zamiast obiadu,
              > choc jestes wsciekle glodna, dostala pusta lyzke do oblizywania
              > przez godzine

              Ponieważ czytam, że dziecko dostaje smoczek do zasypiania, to próbuję sobie
              wyobrazić, co by było, gdybym była wściekle śpiąca a ktoś zamiast pomóc mi
              zasnąć, wmuszał we mnie przy okazji jedzenie :) - oczywiście przyjemne jedzenie,
              jednakowoż nie na temat, kiedy dziecko jest śpiące a nie głodne.

              a
              > te wiszenia przy piersi w pierwszych tygodniach/miesiacach maja swoj
              > sens, swoj cel, ingerowanie w te delikatna rownowage, "normowanie
              > laktacji" przy uzyciu smoczka konczy sie tak, jak u Was.

              Mruwa, to dziecko ma 4 miesiące a nie 4 tygodnie, litości. Ja po przeczytaniu
              tego schematu jedzenia pomyślałam - super, dzieciak je co 4 godziny, w nocy
              częściej, najada się, bo skoro w międzyczasie nie chce jeść, oznacza to, że SAMA
              sobie uregulowała godziny jedzenia i jego ilość i JA bym się w to nie wtrącała i
              nie psuła czegoś, co dobrze działa i nie narzucała dziecku na siłę dodatkowych
              karmień, których dziecko sobie najwyraźniej nie życzy (bo... niemowlęta nie są
              głupie)

              O tyle czasu , ile
              > maluch ssie smoczek, o tyle krocej ssie piers i krocej/mniej je.

              Czyli zakładasz, że dziecko 4-miesięczne jest maszyną do jedzenia i można je
              paść piersią wtedy, kiedy ty chcesz, niezależnie od tego, czy dziecko jest czy
              nie jest głodne i czy protestuje? Przecież autorka wyrażnie napisała, ze karmi w
              takim schemacie dlatego, że samo dziecko odmawia jedzenia częściej. Smoczek
              się daje dziecku najedzonemu, które ma potrzebę ssania nie zwiazaną z
              jedzeniem
              , np dla uspokojenia, ułatwienia zaśnięcia a nie zamiast
              posiłku
              - a ty piszesz tak, jakby w dziecko można było wpychać jedzenie jak
              w gęś, bo samo nie ma wystarczająco instynktu, żeby ograniczyć jedzenie, jak się
              już naje. Naprawdę 4-miesięczne dziecko NIE MUSI wisieć na piersi co godzinę,
              chociaż zdarzają się takie.
        • monika_staszewska Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 02.10.09, 15:45
          No tak, widzę, że odpowiedź już napisały Niezawodne Forumowiczki :)
          powiem zatem tylko tyle, że:
          - przyrosty choć się zmniejszyły nadal utrzymują się w granicach
          normy, więc katastrofy nie ma;
          - bardzo prawdopodobne, że za to wolniejsze tempo odpowiada smoczek,
          wiec dobrze by było z niego zrezygnować, a w zamian może niech się
          pojawi chusta (taka wiązana, bo w niej w różnych pozycjach można
          dziecię układać);
          - skoro Dziewczę nie chce częściej jadać, wiadomo, że jej Pani nie
          zmusi, ale być może po zniknięciu smoka sama zechce częściej przy
          piersi bywać choćby na chwilę, a nawet jeśli nie to z solidna
          techniką powinna się lepiej najadać bez zwiększenia ilości karmień;
          - być może zwolnienie tempa przyrostu ma związek z alergią
          (szczególnie jeśli utrzymują się jakieś objawy), czyli pomocą tez by
          było odkrycie alergenu.
          I na koniec to co najważniejsze - chodzi o to, by do końca
          pierwszego półrocza utrzymać średnią 100 gramów na tydzień, wiec nie
          musi Pani walczyć o powrót poprzedniego tempa przyrostów masy ciała
          Córci :).
          Hmmm, jeszcze jedno słówko. Problemy przy poprzednim karmieniu
          niewątpliwie utrudniają Pani spokojne patrzenie na obecna sytuację.
          Doskonale to rozumiem, bo sama kiedyś też to przerabiałam.
          Oczywiście żadne rozsądne argumenty, ze wszystko jest w porządku do
          mnie nie przemawiały. Ale....uważając, że mam problemy z odpowiednią
          laktacja udanie karmiłam Marysię półtora roku. teraz mam niejasne
          wrażenie, że najlepszą pomocą w udanym karmieniu jest nie myślenie o
          nim. Na początku to dosyć trudne, ale z czasem udaje się takie nie
          myślenie wypracować. Czego i Pani gorąco życzę :)
          pozdrawiam serdecznie :)
          monika staszewska
          • ma.minka Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 02.10.09, 23:13
            Dziękuje Pani Moniko, no i oczywiscie Wam forumowiczki!!!
            no to zaczełam odzwyczajać moją córkę smoczka, oj ciężko jest jej bez smoczka
            przy usypianiu, popoludniu usypiałam ja godzine, a ze smoczkiem trwało to
            zazwyczaj 5 min, no ale trudno coś za coś, niestety w zamian narazie nie chce
            cycka, i je jeszcze o tych swoich porach, zobaczymy jak bedzie jutro. Mam
            nadzieje, ze jakos unormuje sie to,najwazniejsze by poprawila technike ssania,
            wtedy moze krotko pic i rzadziej byle by efektywniej. Niestety zuwazylam ze caly
            czas szuka smoczka,nie cycka ale smoczka, nawet cieszy sie bardziej na widok
            smoczka niz cycka, wiec najwyzszy czas go odstawic.
            Ma Pani racje Pani Moniko co do karmienia mojej pierwszej corki, na dlugo mi te
            przezycia zwiazane z karmieniem zostana w pamieci i dlatego pewnie nie pozwalaja
            mi one normalnie teraz karmic.Szkoda ze wczesniej nie zagladalam na te forum,
            moze nie skonczyloby sie tak szybko moje karmienie wylacznie piersia.
            Jestem jednak dobrej mysli teraz i to dzieki Pani i forumowiczkom.
            Wage natomiast poznam dopiero za 4 tygodnie na nastepnym szczepieniu, a i moze
            dobrze;-).Musze sie zdystansowac do tego i nie myslec tyle o karmieniu i wazeniu
            itp. No zobaczymy jak to dalej bedzie;-)


            • falka32 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 03.10.09, 00:00
              Mam
              > nadzieje, ze jakos unormuje sie to,najwazniejsze by poprawila technike ssania,
              > wtedy moze krotko pic i rzadziej byle by efektywniej. Niestety zuwazylam ze cal
              > y
              > czas szuka smoczka,nie cycka ale smoczka, nawet cieszy sie bardziej na widok
              > smoczka niz cycka, wiec najwyzszy czas go odstawic.

              Nie chcę się spierać, ale dla mnie tutaj brakuje logiki. Jeżeli dziecko nie chce
              jeść, a jest zdrowe, to znaczy, że nie jest głodne i prawdopodobnie najada się w
              tym czasie, w którym je. Nie rozumiem, co jest nie w porządku z techniką ssania.
              Gdyby było coś nie w porządku, jadłaby dłużej i chciałaby jeść częściej, bo
              byłaby zwyczajnie głodna. Jeżeli przeoczyłam w wątku jakieś dane, wskazujące, że
              naprawdę jest obiektywny problem z techniką ssania i z przyrostami, to pomóżcie
              mi to znaleźć, bo może idę teraz w maliny. Dla mnie, jeżeli dziecko odmawia
              piersi na rzecz smoczka, z którego nic nie leci, to znaczy, że nie potrzebuje w
              tym momencie jedzenia. Dla mnie, przy tych faktach, plan "odstawić smoczek, żeby
              chciała częściej jeść" to jest plan tuczenia dziecka wbrew jego naturalnym
              potrzebom kalorycznym, bez uzasadnionej potrzeby. Gdyby był to słaby z głodu
              mały noworodek, to też bym tak tuczyła, ale 4-miesięczniak, który przybiera cały
              czas w normie i sam już wie, kiedy jest głodny? Kojarzy mi się ten pomysł z tymi
              matkami z Superniani, które latają za dzieckiem z kolejną kanapką, chociaż
              dziecko jest już najedzone po gardło, ale im się wydaje, ze "jakieś chude" i
              "nic nie zjadło".
              • mruwa9 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 03.10.09, 00:09
                W naturalnym , fizjologicznym modelu, znanym wsrod wszystkich innych
                ssakow, maly ssak sam potrafi "regulowac" swoje ssanie w taki
                sposob, ze zaleznie od wlasnej potrzeby potrafi ssac piers tylko dla
                ugaszenia pragnienia, dla najedzenia sie, dla pociumkania w celu
                uspokojenia sie i wyciszenia, zasniecia. Wprowadzenie smoczka
                zaburza ten mechanizm, dziec oducza sie nieodzywczego ssania piersi
                (lub w ogole takiego, ktore ma bardziej sluzyc uspokojeniu, niz
                zywieniu). Dzieci wylacznie na piersi (przynajmniej moja trojka)
                swietnie wiedza, czego chca od ssania w danym momencie i potrafia
                sobie swietnie z piersia poradzic, zaleznie od chwilowej potrzeby.
                Dzxieci zaznajomione ze smoczkiem nie potrafia ssac piersi tak, zeby
                pokarm nie plynal czy plynal w minimalnej ilosci, ale IMHO to jest
                sprawa wtorna, skutek, nie przyczyna wprowadzenia smoczka.
                • falka32 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 03.10.09, 00:29
                  Wprowadzenie smoczka
                  > zaburza ten mechanizm, dziec oducza sie nieodzywczego ssania piersi
                  > (lub w ogole takiego, ktore ma bardziej sluzyc uspokojeniu, niz
                  > zywieniu).

                  Ale mamie tutaj chodzi o to, żeby dziecko więcej jadło, czyli nieodżywcze ssanie
                  piersi ma słabe zastosowanie praktyczne przy rozwiązaniu jej problemu (o ile
                  rzeczywiście jest tu problem techniczny). To, co ty piszesz ma sens wtedy, kiedy
                  mama ma problem emocjonalny z tym, że dziecko woli uspokoić się smoczkiem
                  niż jej piersią i chce sama zostać smoczkiem - uspokajaczem.

                  > Dzxieci zaznajomione ze smoczkiem nie potrafia ssac piersi tak, zeby
                  > pokarm nie plynal czy plynal w minimalnej ilosci,

                  Potrafią :) Potrafią też doskonale dostosować technikę ssania do tego, czy ssą
                  pierś, butelkę czy smoczek. Przynajmniej moja trójka :)
                  • mruwa9 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 03.10.09, 00:54
                    Dziecko woli smoczek od piersi, bo zna smoczek. Gdyby go nie znalo,
                    nie zostalo do niego przyzwyczajone, wielu postow na forum nie
                    musialoby byc. Tak to bywa, jak sie sypie piasek w trybiki dobrze
                    dzialajacego mechanizmu (laktacji). Dopoki ktos niemowleciu tego
                    smoczka nie wetknie do buzi, dziecko nie wie o istnieniu innego
                    elementu sluzacego do ssania, jak piers (i czasem wlasne lapki, a w
                    tym tez rola rodzica, zeby te lapki z buzi wyciagac).
                    • falka32 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 03.10.09, 01:11
                      Mruwa, ale nadal nie wiem, jakie to ma zastosowanie praktyczne w TEJ sytuacji.
                      Co ma zmienić odstawienie smoczka i zastąpienie jego funkcji uspokajającej
                      piersią, skoro dziecko najwyraźniej ssie efektywnie i normalnie przybiera a
                      matka ma z używania smoczka istotne korzyści organizacyjne?
                      • mruwa9 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 03.10.09, 10:35
                        a takie, ze tendencja przyrostow wagi jest wyraznie spadkowa i
                        zaczyna oscylowac w dolnych granicach normy, ze mala zaczyna
                        odstawiac cyrki przy piersi, czyli jednak smoczek prawdopodonbnie
                        miesza. ja wiem, ze problem w tym momencie ma przede wszystkim mama,
                        nie dziecko, ale ma problemy na swoje wlasne zyczenie, a nie z
                        przyczyn obiektywnych, zewmnetrznych. Wredna jestem, ale szczera.
                        • ma.minka Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 03.10.09, 16:33
                          Dziekuje Wam Falka32 i Mruwa9 za Wasze wpisy, dzieki nim inaczej postrzegam moje karmienie no i zachowanie corki.
                          zobaczymy jak bedzie dalej, trzymajcie kciuki by wszystko bylo dobrze!
                          jednak jestem dobrej mysli, pozdrawiam Was serdecznie
                          aha dziekuje za szczerosc!
                          • mruwa9 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 03.10.09, 16:42
                            ja tez pozdrawiam, zwlaszcza, ze wbrew pozorom ;-) dobrze Wam
                            zycze , w tym bezproblemowego i udanego karmienia piersia! Jasne, ze
                            trzymam kciuki, melduj sie, jak Wam idzie.
                        • falka32 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 04.10.09, 11:11
                          > a takie, ze tendencja przyrostow wagi jest wyraznie spadkowa i
                          > zaczyna oscylowac w dolnych granicach normy, ze mala zaczyna
                          > odstawiac cyrki przy piersi,

                          Ekhm, a gdybyś nie wiedziała o smoczku w grze, to co byś powiedziała mamie,
                          której dziecko w okolicach 4 miesiąca zaczyna wolniej przybierać na wadze i
                          wariuje przy piersi? Bo ja bym powiedziała, że są to często spotykane w tym
                          wieku fochy, bo dziecko zaczyna się interesować światem a nie tylko piersią i
                          rosnąć może też skokowo. Czy przy niemowlętach bezsmoczkowych nie zdarzają się
                          okresy zmiany godzin i czasu jedzenia, fochy przy piersi, niekoniecznie
                          książkowe przyrosty wagi co miesiąc, skoki rozwojowe? Bo na razie widzę z wielu
                          wypowiedzi tu na forum, ze jeżeli dziecko jest tylko na piersi, to takie zmiany
                          zachowania i wagi są zupełnie normalne a jeżeli jest używany smoczek, to
                          świadczą o zaburzeniu. Ja mówię tak: u moich dzieci w tym wieku takie zachowanie
                          było zupełnie normalne i nie świadczyło o żadnych zaburzeniach, chociaż były
                          smoczkowane. Rosły dalej zdrowo na piersi i nic im nie było, waga nie zaczynała
                          spadać lawinowo, tylko się sama normowała i potem leciała w górę. Więc nie
                          rozumiem paniki i obwiniania smoczka za to, co dla mnie jest normą nie
                          wymagającą interwencji, dopóki lekarz nie powie jasno, że dziecko stanęło z wagą
                          na zbyt długi okres.
                      • basiak36 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 03.10.09, 21:03
                        falka32 napisała:

                        > Mruwa, ale nadal nie wiem, jakie to ma zastosowanie praktyczne w TEJ sytuacji.
                        > Co ma zmienić odstawienie smoczka i zastąpienie jego funkcji uspokajającej
                        > piersią, skoro dziecko najwyraźniej ssie efektywnie i normalnie przybiera a
                        > matka ma z używania smoczka istotne korzyści organizacyjne?

                        Spojrzenie bardzo jednostronne. Jak definiujesz 'normalne' przybieranie na
                        wadze? Takie wedlug ksiazki czy wedlug potrzeb dziecka? Bo niestety jesli
                        dziecko ssie smoczka, to obojetnie jak to zwal, bedzie ssalo rzadziej piers,a
                        co za tym idzie dostanie mniej mleka. Zalozmy ze nadal bedzie przybieralo 200g
                        tygodniowo - ale bardzo mozliwe ze potrzeby tego dziecka sa takie ze bez smoczka
                        przybieraloby 270g tygodniowo. Ssanie nieodzywcze to rowniez stymulacja piersi i
                        ma swoje znaczenie.
                        Smoczek jako pomoc organizacyjna? Mozna sie swietnie zorganizowac bez smoczka:)
                        Ja porownujac dwojke moich dzieci, pierwsze smoczkowe, drugie nie (problemy
                        posmoczkowe przy pierwszym mialam kosmiczne), uwazam te druga sytuacje za
                        bardziej wymagajaca dla mnie pod wzgledem organizacyjnym, ale dla dziecka i w
                        sumie dla mnie tez, o wiele lepsza.
                        • ma.minka Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 03.10.09, 23:08
                          witam, no wlasnie moja corcia na poczatku potrafila przybrac 270 g ale w ciagu 4
                          dni, i karmilam ja na zadanie, czyli nawet wychodzilo co 1,5 godz, co dwie
                          godziny, ale polozna powiedziala ze to za czesto i mam uregulowac karmienia, tak
                          by dawac piers co 2,5 do 3 godz, i lepiej podac smoczka niz by przy piersi
                          wisiala, oczywiscie mi tez bylo na reke, ale nie zdawalam sobie sprawy ze moze
                          to tak namieszac (oczywiscie jezeli faktycznie to jest wina smoczka).Jednakze
                          zachowanie mojej corki moze o tym swiadczyc, zwlaszcza ze odrzuca piers na rzecz
                          smoczka.
                          Na przelomie drugiego i trzeciego miesiaca wariowala mi przy cycku, myslalam ze
                          to moze taki okres.Potrafila nie jesc przez 5 lub 6 godzin w dzien, a i w nocy
                          nawet 7 wytrzymywala, nieraz nawet ledwo 6 karmien na dobe bylo. Wiem ze byla
                          glodna ale poprostu nie chciala jesc, zauwazylam to po tym, ze wystarczylo ze
                          np. zasnela na 10 min albo na spiocha to jadla i jadla z obu cyckow albo gdy
                          wlaczalam suszarke to odwracalam jej uwage i uciszala sie to udawalo mi sie ja
                          potem nakarmic,a potrafila wczesniej nie jesc nawet 6 godz, jak chcialam podac
                          jej piers to wrzeszczala wrecz. takze tak sobie mysle ze jakas przyczyna byla
                          tego, dziwie sie tylko ze jedzac tak rzadko przybrala ostatnio te 650 g. Ale
                          mysle sobie ze przez moja determinacje udalo nam sie osiagnac te 650 g, poniewaz
                          odgrywaly sie nieraz dantejskie sceny, rzucalam wszystko i lecialam jak glupia
                          by tylko jak sie obudzi ja nakramic bo potem juz nie dalaby rady przez
                          najblizsze dwie godziny, wiec w sumie znowu by nie jadla 6 godzin., jak jest
                          wyspana to moge ja nakarmic, teraz tez tak jest i dlatego praktycznie wszystkie
                          moje karmienia w dzien odbywaja sie po drzemkach. No i moge odpowiedziec tez
                          Falce32, o co wlasciwie chodzi, a chodzi mianowiacie o karmienie, wszystko kreci
                          sie wokol niego, jak tylko corka sie obudzi to lece by ja nakarmic,bo potem moze
                          mi sie nie udac tego zrobic.I dlatego w koncu siadalam moze nie fizycznie, bo
                          zawsze mam sily na zabawe z druga corka, na prace w domu, potrafie wszystko tak
                          zorganizowac by miec nawet czas na wyjscie z domu, spotkanie sie ze znajomymi
                          czy na fryzjera itp. ale psychicznie.Poniewaz nie do konca moglam sie wylaczyc i
                          nie myslec ze za trzy godziny powinnam byc w domu by nakramic corke bo potem
                          moze mi sie nie udac tego zrobic. I nie chodzi o to ze nie umiem karmic w
                          warunkach ekstremalnych ale o to ze moja corka nie chce jesc z piersi i tyle.
                          Wiem ze sama sie nakrecalam i nakrecam ale nie potrafie jakos tego zmienic. Choc
                          mam wrazenie ze zaczynam powoli zmieniac zachowanie w stosunku karmienia i to
                          dzieki Waszym wpisom na tym forum, dzieki Pani Monice i wam forumowiczki. Musze
                          przyznac ze niektore potrafia postawic do pionu.
                          Czas wiec pokaze czy byla to wina smoczka czy nie, moze uspokoi sie przy piersi
                          i nie bedzie sie na nia obrazac;-).
                          Narazie karmie wylacznie piersia, jednakze nadal ma swoje godziny.
                          Nabawila sie teraz katarku (od starszej siostry zreszta) wiec nie bardzo chce
                          pic przez to ale zobaczymy pozniej jak to bedzie.
                          Teraz tez tak sobie mysle ze w przypadku mojej pierwszej corki mogly zawinic
                          nakladki sylikonowe, ktore musialam zaczac stosowac bo mialam strasznie
                          poranione brodawki..., bo zle ssala od poczatku.


                          • mruwa9 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 04.10.09, 07:14
                            To jeden z setek postow, ktory powinien byc lektura obowiazkowa dla
                            pediatrow i poloznych, zalecajacych uregulowanie karmienia i podanie
                            smoczka :-( Wstyd i hanba ( dla personelu medycznego).
                            Jesli mala odmawia ssania piersi z powodu kataru, pomoc moze podanie
                            kropli do nosa (u niemowlat zakraplasz nasivin czy podobny preparat
                            w dawce dla niemowlat na patyczek higieniczny, jak do uszu, i
                            delikatnie podajesz, smarujesz w okolicy przedsionka nosa, nie
                            wpychajac patyka do noska ani nie zakraplajac bezposrednio do nosa z
                            buteleczki), pomoc tez moze preparat przeciwbolowy (np. paraetamol),
                            zeby dziecko nie cierpialo i zeby odetkac zatkany nos (niemowleta
                            jednoczesnie potrafia ssac i oddychac, zatkany przy katarze nos im
                            to uniemozliwia, stad niechec do jedzenia).
                          • basiak36 ma.minka 04.10.09, 10:05
                            Przeczytalam o Twoich przejsciach, przy pierwszym dziecku mialam podobnie wiec
                            troche Cie rozumiem.

                            I w calym tym karmieniu nie chodzi o tyle o karmienie jako jedyny cel, ale o to
                            zebys mogla podejmowac decyzje w zwiazku z tym karmieniem - oparte na rzetelnych
                            informacjach.
                            Do takich informacji nie naleza stwierdzenia ze 'moje dziecko dostawalo smoczka
                            i nic sie nie dzialo wiec czemu nie dasz' (co z tego ze w danym momencie u
                            danego dziecka nic sie nie dzieje, osoba doradzajaca w ten sposob raczej nie
                            wezmie odpowiedzialnosci za to ze matka ktorej doradza sie smoczek, moze miec
                            przez to problemy z karmieniem), 'dziecko ssie co 1.5h wiec za czesto', i wiele
                            innych.
                            Obojetnie czy ktos tego smoczka poda czy nie, czy bedzie dokarmiac czy nie -
                            chodzi o to zeby podjac te decyzje w oparciu o rzetelne informacje a nie mity.
                            Wiedzac o tym dlaczego dajemy tego smoczka, jakie moga byc tego skutki - i byc
                            moze chciec zrozumiec dlaczego to dziecko tak czesto chce ssac? Potrzeba
                            bliskosci, skok wzrostowy, a byc moze szwankujaca technika ssania jesli przy tym
                            slabo przybiera. Zawsze jest jakis powod.
                            Zycze Ci zeby udalo Ci sie to co zaplanowalas, karmic czy nie karmic, ze
                            smoczkiem czy bez, ale najwazniejsze jest to ze chcesz przyjac do wiadomosci
                            skad biora sie dane problemy i probowac je zrozumiec. Bo wtedy nawet jesli cos
                            nie idzie po naszej mysli - latwiej sobie z tym radzic.

                            Pozdrawiam cieplo:)
                            • falka32 Re: ma.minka 04.10.09, 11:51
                              > I w calym tym karmieniu nie chodzi o tyle o karmienie jako jedyny cel, ale o to
                              > zebys mogla podejmowac decyzje w zwiazku z tym karmieniem - oparte na rzetelnyc
                              > h
                              > informacjach.
                              > Do takich informacji nie naleza stwierdzenia ze 'moje dziecko dostawalo smoczka
                              > i nic sie nie dzialo wiec czemu nie dasz'

                              Z pierwszym zdaniem się zgadzam, z drugim nie. Dlatego, że informacja o tym, że
                              w praktyce wielu dzieciom smoczek czy butelka nie zaburza w żaden sposób
                              karmienia, jest też informacją o faktach a nie mitem. I tez umożliwia podjęcie
                              decyzji "zaryzykuję" albo "nie będę ryzykować". Samo stwierdzenie "wyrzuć
                              smoczek, bo on zaburzy karmienie" też nie jest rzetelną informacją, tylko
                              straszeniem. Druga strona medalu może byc taka, jak w przypadku mojego
                              pierwszego syna, który miał "refluks" wyleczony przez smoczek albo taka, że
                              matka będzie wspominać okres niemowlęcy u dziecka jako totalny koszmar i
                              uwiązanie w domu z powodu braku smoczka u wrażliwego i nerwowego dziecka, który
                              nie został wprowadzony "bo nie wolno!" a wcale nie musiał nic zaburzyć, za to w
                              perspektywie długoterminowej mógł matce przynieść możliwość cieszenia się
                              macierzyństwem i życiem w okresie niemowlęcym swojego dziecka. Są różne matki i
                              różne dzieci, nie każda matka jest ostoją spokoju, która ma warunki
                              psychofizyczne i finansowe, żeby zawsze uspokajać i usypiać dziecko tylko własną
                              piersią, niektóre są mało wytrzymałe na stres i wrzask, inne spędzają czas poza
                              domem z dzieckiem, inne pracują w domu, inne mają dużo innych dzieci i dużo
                              zajęć, inne wychodzą z domu i ich dzieci są usypiane przez inne osoby nie
                              posiadające piersi. I nie dla każdej z nich "lepsze zorganizowanie się" jest
                              wykonalne, bo do tego trzeba mieć specyficzny temperament i umiejętności, które
                              nie powstają w momencie oddzielenia się łożyska, tylko które się ma od urodzenia
                              jako cechy układu nerwowego, w dużej mierze dziedziczne. Dlatego to bywa błędne
                              koło - wrażliwa, nerwowa, impulsywna, mająca problemy z organizacją matka ma z
                              czysto dziedzicznych względów często wrażliwe, nerwowe, źle znoszące dużo
                              bodźców niemowlę, które jest trudne do uspokojenia. Taka matka, obciążona
                              kategorycznym zakazem smoczka, zmuszona do uspokajania dziecka własną piersią,
                              może być zwyczajnie zbyt przeciążona wymaganiami, które jej życie stawia i z
                              racji swojej konstrukcji psychicznej, może przypłacić to depresją poporodową.
                              Czy doradzając "wyrzuć smoczek, ja jakoś dałam radę się zorganizować bez niego,
                              więc ty też możesz, jak się postarasz", weźmiesz odpowiedzialność za to, jakie
                              konsekwencje może to mieć dla matki, której nie znasz tak naprawdę i nic o niej
                              nie wiesz?
                              • basiak36 Re: ma.minka 04.10.09, 13:09
                                Dlatego, że informacja o tym, że
                                > w praktyce wielu dzieciom smoczek czy butelka nie zaburza w żaden sposób
                                > karmienia, jest też informacją o faktach a nie mitem. I tez umożliwia podjęcie
                                > decyzji "zaryzykuję" albo "nie będę ryzykować". Samo stwierdzenie "wyrzuć
                                > smoczek, bo on zaburzy karmienie" też nie jest rzetelną informacją, tylko
                                > straszeniem.

                                Nigdzie tak nie mowimy. Mowimy ze 'moze zaburzyc laktacje'.
                                Co do praktyki, proponuje wczytanie sie w badania ktore robiono w temacie
                                smoczkow, chetnie podam odpowiednie linki.
                                Nie mozna mowic o praktyce jesli sie ma na mysli siebie i byc moze pare
                                kolezanek w otoczeniu. Chyba ze masz jakies konkretne zrodla o tej praktyce?

                                mojego
                                > pierwszego syna, który miał "refluks" wyleczony przez smoczek albo taka, że
                                > matka będzie wspominać okres niemowlęcy u dziecka jako totalny koszmar i
                                > uwiązanie w domu z powodu braku smoczka u wrażliwego i nerwowego dziecka, który
                                > nie został wprowadzony "bo nie wolno!" a wcale nie musiał nic zaburzyć, za to w
                                > perspektywie długoterminowej mógł matce przynieść możliwość cieszenia się
                                > macierzyństwem i życiem w okresie niemowlęcym swojego dziecka.

                                Zalozmy nawet ze w Twoim indywidualnym przypadku tak bylo - nie powinno sie na
                                tej podstawie udzielac komus innemu rad w sprawie smoczka - chyba ze przy tym
                                podasz cale informacje na temat plusow i potencjalnych minusow tegoz smoczka,
                                oraz tego jak rozpoznawac ewentualne problemy.
                                Ja do konca nie rozumiem dlaczego nikt nie dotarl do powodow problemow jakie
                                mial Twoj synek, zwlaszcza ze rzadsze karmienia refluksowi nie sluza. I nadal
                                stawiam na problem z technika ssania.

                                Są różne matki i
                                > różne dzieci, nie każda matka jest ostoją spokoju, która ma warunki
                                > psychofizyczne i finansowe, żeby zawsze uspokajać i usypiać dziecko tylko własn
                                > ą
                                > piersią, niektóre są mało wytrzymałe na stres i wrzask, inne spędzają czas poza
                                > domem z dzieckiem, inne pracują w domu, inne mają dużo innych dzieci i dużo
                                > zajęć, inne wychodzą z domu i ich dzieci są usypiane przez inne osoby nie
                                > posiadające piersi.

                                Naprawde, nie rob z tego smoczka jako sposobu na organizacje zycia:)) Czy
                                naprawde nie widzisz innych sposobow?:)) Czy wedlug Ciebie matka ktora nie daje
                                smoczka a ma dziecko ktore lubi czesto ssac, musi byc z tych siedzacych i
                                karmiacych non stop:)) Wierz mi ze tak nie jest. Ty wybralas smoczka, i wcale
                                nie musialas go dac. I tyle. Piszesz o wytrzymalosci matki na wrzask - a
                                bierzesz pod uwage dziecko i jego wytrzymalosc?

                                I nie dla każdej z nich "lepsze zorganizowanie się" jest
                                > wykonalne, bo do tego trzeba mieć specyficzny temperament i umiejętności, które
                                > nie powstają w momencie oddzielenia się łożyska, tylko które się ma od urodzeni
                                > a
                                > jako cechy układu nerwowego, w dużej mierze dziedziczne.

                                Aha czyli podanie smoczka jest niejakim wymaganiem dla niektorych matek, szkoda
                                ze ewolucja tego nie wziela pod uwage:) A umiejetnosci biora sie z checi. Nie
                                przychodza same. I jesli od poczatku wyznajemy zasade ze ma byc tak zeby nam
                                bylo wygodnie i ma byc latwo i wesolo caly czas, a dziecko ma sie podporzadkowac
                                -jakos nie wiem do czego taki styl wychowywania prowadzi na dluzsza mete.

                                Taka matka, obciążona
                                > kategorycznym zakazem smoczka, zmuszona do uspokajania dziecka własną piersią,
                                > może być zwyczajnie zbyt przeciążona wymaganiami, które jej życie stawia i z
                                > racji swojej konstrukcji psychicznej, może przypłacić to depresją poporodową.

                                Jakim zakazem? Wszedzie wokolo masz zachete do podawania smoczka, przez reklamy
                                etc. Nie przekrecaj tego co piszemy bo zadna z nas nie pisze o zadnym zakazie.
                                Piszemy o potencjalnych problemach jakie smoczki powoduja - i matki ktore CHCA
                                karmic powinny byc ich swiadome aby moc podjac swiadoma decyzje. Depresja
                                poporodowa nie bierze sie z braku smoczka, wiec nie mieszaj tego tematu tutaj.

                                > Czy doradzając "wyrzuć smoczek, ja jakoś dałam radę się zorganizować bez niego,
                                > więc ty też możesz, jak się postarasz", weźmiesz odpowiedzialność za to, jakie
                                > konsekwencje może to mieć dla matki, której nie znasz tak naprawdę i nic o niej
                                > nie wiesz?

                                Ale o czym Ty piszesz:)) Mowimy o sytuacji gdzie matka ma posmoczkowe problemy z
                                karmieniem:) Wiec moze powinnysmy napisac: kontynuuj ze smoczkiem bo to super
                                ulatwia zycie, a ze masz problemy to trudno, bo to malo wazne ze chcesz karmic,
                                jak bedzie tak bedzie :-)) Myslisz ze tutaj przychodza kobiety ktore prosza o
                                rady bo nie chca karmic albo im to obojetne?
                                Tak sie sklada ze my tutaj podajemy informacje. I kazda matka i tak zdecyduje
                                tak jak uwaza za stosowne.

                                ------------------------------------------
                                • falka32 Re: ma.minka 04.10.09, 15:37
                                  > Nie mozna mowic o praktyce jesli sie ma na mysli siebie i byc moze pare
                                  > kolezanek w otoczeniu.

                                  Można, równiez mając od kliku ładnych lat przegląd forów internetowych. Badania
                                  - musiałabym się wczytać w metodologię, żeby wiedzieć, jak się do nich
                                  ustosunkować, mam dość sceptyczny stosunek do badań niestety.

                                  > Ja do konca nie rozumiem dlaczego nikt nie dotarl do powodow problemow jakie
                                  > mial Twoj synek, zwlaszcza ze rzadsze karmienia refluksowi nie sluza. I nadal
                                  > stawiam na problem z technika ssania.

                                  A ja nie widzę powodu do rozstrząsania alternatywnych źródeł problemu, skoro
                                  technika ssania była wystarczająco dobra, aby dziecko dobrze rosło i było
                                  zdrowe, kiedy wprowadziłam smoczek. Był na piersi do pół roku wyłącznie, potem
                                  do roku, kiedy go odstawiłam. Powiedz mi, jaki miałabym mieć powód do szukania
                                  innych rozwiązań? Mnie nie przeszkadza emocjonalnie, że dziecko ssie coś innego
                                  zamiast mojej piersi a widzę tutaj emocje jako chyba jedyny argument. Dla mnie
                                  pierś to jest podajnik pokarmu a nie filozofia wychowawcza.

                                  > Zalozmy nawet ze w Twoim indywidualnym przypadku tak bylo - nie powinno sie na
                                  > tej podstawie udzielac komus innemu rad w sprawie smoczka

                                  Skoro ktoś inny może udzielać porady "wyrzuć smoczek" to ja dla przeciwwagi mogę
                                  powiedzieć coś innego - czytelnik sam sobie wyciągnie plusy i minusy.

                                  > Naprawde, nie rob z tego smoczka jako sposobu na organizacje zycia:)) Czy
                                  > naprawde nie widzisz innych sposobow?:)) Czy wedlug Ciebie matka ktora nie daje
                                  > smoczka a ma dziecko ktore lubi czesto ssac, musi byc z tych siedzacych i
                                  > karmiacych non stop:)) Wierz mi ze tak nie jest. Ty wybralas smoczka, i wcale
                                  > nie musialas go dac. I tyle. Piszesz o wytrzymalosci matki na wrzask - a
                                  > bierzesz pod uwage dziecko i jego wytrzymalosc?

                                  Ależ dla mnie smoczek właśnie był idealnym, najlepszym i najprostszym sposobem
                                  organizacji i oczywiście, mogłam wybrać bardziej skomplikowane rozwiązania ale
                                  wybrałam to najprostsze, bo jak mówię, nie dorabiam ideologii do karmienia.
                                  Skoro z karmieniem nic się nie działo, nie było cienia powodu do rezygnacji ze
                                  smoczka.
                                  A co do wrzasku - nie tylko ja sobie ceniłam spokój, moje dzieci też się lepiej
                                  czuły, zasypiając i uspokajając się szybką, pewną metodę, niezależną od mojej
                                  obecności. Sporo wrzasków i nerwów im ten smoczek oszczędził, np. kiedy
                                  zostawały z babcią czy ojcem czy inną osobą nie posiadającą aktywnych piersi.

                                  > Aha czyli podanie smoczka jest niejakim wymaganiem dla niektorych matek, szkoda
                                  > ze ewolucja tego nie wziela pod uwage:)

                                  Tak, ewolucja nie wzięła pod uwagę, czy może jeszcze nie zdążyła zareagować na
                                  dość radykalną zmianę trybu życia dzisiejszych matek.

                                  A umiejetnosci biora sie z checi. Nie
                                  > przychodza same.

                                  To skoro lubisz naukowe dowody, to wpisz sobie w gugla słowo "temperament" i
                                  przeczytaj ile ma on wspólnego z chęciami. Na takie "umiejętności" u osoby o
                                  bardzo wrażliwym układzie nerwowym to może pomóc co najwyżej farmakologia z tych
                                  zakazanych przy karmieniu.

                                  I jesli od poczatku wyznajemy zasade ze ma byc tak zeby nam
                                  > bylo wygodnie i ma byc latwo i wesolo caly czas, a dziecko ma sie podporzadkowa
                                  > c
                                  > -jakos nie wiem do czego taki styl wychowywania prowadzi na dluzsza mete.

                                  No też jestem ciekawa. Taki sposób wychowania był praktykowany całe wieki. Nowy
                                  sposób wychowania na razie zaowocował pokoleniem Y. Ostatnio obserwuję kilkoro
                                  dzieci wychowywanych wg zasady "rodzice nie mają żadnych praw, dopóki nie
                                  zaspokoją WSZYSTKICH potrzeb dziecka". Czarno to wygląda i też się zastanawiam
                                  do czego prowadzi taki styl wychowania.

                                  > Jakim zakazem? Wszedzie wokolo masz zachete do podawania smoczka, przez reklamy
                                  > etc. Nie przekrecaj tego co piszemy bo zadna z nas nie pisze o zadnym zakazie.
                                  > Piszemy o potencjalnych problemach jakie smoczki powoduja - i matki ktore CHCA
                                  > karmic powinny byc ich swiadome aby moc podjac swiadoma decyzje. Depresja
                                  > poporodowa nie bierze sie z braku smoczka, wiec nie mieszaj tego tematu tutaj.

                                  Nie. Piszecie "wyrzuć smoczek" "nie dawaj smoczka" "to wszystko przez smoczek".
                                  Matki na forach piszą "nie chciałam dawać smoczka ale sie poddałam" "walczyłam,
                                  żeby nie dać smoczka", "moje dziecko nie zaznało smoczka i jestem z siebie
                                  dumna", "nie znasz lepszych metod, niż smoczek? Jakbyś chciała, to byś znalazła"
                                  itp.

                                  Depresja poporodowa ma co prawda podłoże hormonalne, ale jest silnie związana z
                                  tym, czy na to podłoże padnie odpowiednie ziarno. Za rozwój i utrzymywanie się
                                  depresji poporodwej odpowiadają przede wszystkim nadmierne obciażenie matki
                                  obowiązkami i wymaganiami, presją społeczną, zbyt wysoko postawiona poprzeczka
                                  itp, które są wspierane przez jej hormonalnie uwarunkowane przewrażliwienie i
                                  osłabienie.

                                  Mowimy o sytuacji gdzie matka ma posmoczkowe problemy
                                  > z
                                  > karmieniem:)

                                  No właśnie ja nie jestem tego pewna :)
                                  • basiak36 Re: ma.minka 04.10.09, 21:23
                                    falka32 napisała:


                                    Był na piersi do pół roku wyłącznie, potem
                                    > do roku, kiedy go odstawiłam. Powiedz mi, jaki miałabym mieć powód do szukania
                                    > innych rozwiązań?

                                    Nie mialas, faktycznie :)

                                    > No też jestem ciekawa. Taki sposób wychowania był praktykowany całe wieki. Nowy
                                    > sposób wychowania na razie zaowocował pokoleniem Y. Ostatnio obserwuję kilkoro
                                    > dzieci wychowywanych wg zasady "rodzice nie mają żadnych praw, dopóki nie
                                    > zaspokoją WSZYSTKICH potrzeb dziecka".

                                    Nikt nie mowi o stawianiu potrzeb dziecka na pierwszym miejscu, wpadajac z
                                    jednej skrajnosci w druga. Mowimy o braniu tych potrzeb pod uwage i szukaniu
                                    kompromisu. Bo chyba tego chcemy nauczyc nasze dziecko? Nie zmuszajac do tego
                                    zeby robilo to co nam pasuje, tylko biorac pod uwage samo dziecko i jego
                                    potrzeby, w tym samym czasie wychowujac je stawiajac odpowiednie granice. Ale
                                    prowadzac dialog.
                                    A zaspokajanie potrzeby bliskosci nie jest rowne z psuciem dziecka i
                                    kupowowaniem kazdej zabawki.
                                    Co do tych dzieci ktore wychowywane byly tak jak piszesz, myslisz ze byly one
                                    karmione piersia na zadanie? Smiem watpic, raczej odwrotnie, wychowywane w
                                    sposob ktory nie daje przykladu brania pod uwage uczuc i potrzeb drugiej osoby,
                                    i nie uczy szacunku dla potrzeb drugiej osoby. I bez stawiania odpowiednich granic.

                                    przede wszystkim nadmierne obciażenie matki
                                    > obowiązkami i wymaganiami, presją społeczną, zbyt wysoko postawiona poprzeczka
                                    > itp, które są wspierane przez jej hormonalnie uwarunkowane przewrażliwienie i
                                    > osłabienie.

                                    Zgadza sie. Dlatego czesto mnie zastanawia dlaczego sie okazuje ze jedynym
                                    ratunkiem ma byc ograniczanie karmien, obojetnie w jaki sposob. Z mojego
                                    doswiadczenia o wiele lepiej dziala zrozumienie danego etapu rozwoju dziecka i
                                    szukanie kompromisu. Moje dziecko chcialo ssac czesto a ja chcialam miec wolne
                                    rece: kupilam chuste. Ja bylam zadowolona i dziecko. Mozna i tak.
                                    A przede wszystkim wsparcie taty dziecka, bo czesto jest tak ze tatus musi sie
                                    wyspac, musi odpoczac, a matka jest pozostawiona sama sobie, 24/7 z placzacym
                                    dzieckiem, bez chwili wytchnienia. I takie cos na pewno dobrze nie wrozy.
                        • falka32 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 04.10.09, 11:31
                          Zalozmy ze nadal bedzie przybieralo 200g
                          > tygodniowo - ale bardzo mozliwe ze potrzeby tego dziecka sa takie ze bez smoczk
                          > a
                          > przybieraloby 270g tygodniowo.

                          Jeżeli potrzeby dziecka byłyby większe, to nie odmawiałoby piersi, gdyby było
                          głodne albo nie kończyłoby karmienia, kiedy jeszcze się nie najadło. A to
                          dziecko je, kiedy jest głodne, kończy jeść samo i nie je, kiedy nie jest głodne,
                          czyli zachowuje się zupełnie zdrowo i normalnie. Przecież niemowlęta nie są
                          głupie i nie dadzą się zagłodzić, zwłaszcza niemowlęta w tym wieku.

                          Ssanie nieodzywcze to rowniez stymulacja piersi
                          > i
                          > ma swoje znaczenie.

                          Ja jestem z tej szkoły, która twierdzi, że stymulacja piersi powinna odbywać się
                          w czasie jedzenia dziecka i przy unormowanej w ten sposób laktacji nie należy
                          majstrować, bo mleka jest tyle, ile potrzebuje dziecko. Czy to już jest
                          przestarzała szkoła i teraz trzeba stymulować piersi ile się da, bo mleko może
                          się skończyć w czasie karmienia?

                          > Smoczek jako pomoc organizacyjna? Mozna sie swietnie zorganizowac bez smoczka:)

                          Można, jak ktoś lubi. Ale na szczęście nie trzeba. Ja na przykład nie miałam
                          ochoty, bo miałam inne rzeczy do organizowania, i tak się nie nudziłam, wręcz
                          przeciwnie. Nie miałam ambicji w tym kierunku, że skoro ktoś może, to ja będę
                          gorsza jak nie dam rady, w ogóle ambicja nie jest moją mocną stroną. Można też
                          prać pieluchy tetrowe w rzece, można nie korzystać z mikrofali, można nie używać
                          chusteczek do przewijania, nie korzystać z niani elektronicznej. Zawsze można
                          powiedzieć: jakbyś się lepiej zorganizowała, to byś dała radę. I na pewno tak
                          jest, tylko w imię czego mam się lepiej organizować, skoro mogę ten czas
                          poświęcić na przyjemniejsze rzeczy?
                          • basiak36 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 04.10.09, 13:22
                            falka32 napisała:

                            > Jeżeli potrzeby dziecka byłyby większe, to nie odmawiałoby piersi, gdyby było
                            > głodne albo nie kończyłoby karmienia, kiedy jeszcze się nie najadło.

                            Fajnie by bylo gdyby tak wlasnie bylo:)) Gdybys wystarczajaco dlugo byla na tym
                            forum wiedzialabys ze mozna miec calkiem spokojne, nie domagajace sie zbytnio
                            karmien dziecko, ktore posmoczkowo zaczyna slabo przybierac na wadze.


                            > Ja jestem z tej szkoły, która twierdzi, że stymulacja piersi powinna odbywać si
                            > ę
                            > w czasie jedzenia dziecka i przy unormowanej w ten sposób laktacji nie należy
                            > majstrować, bo mleka jest tyle, ile potrzebuje dziecko.
                            Ja koniecznie poprosze o zrodla tej szkoly. W temacie laktacji edukowalam sie
                            dlugo i na taka szkole nie trafilam.

                            Czy to już jest
                            > przestarzała szkoła i teraz trzeba stymulować piersi ile się da,
                            bo mleko może
                            > się skończyć w czasie karmienia?

                            A skad to wzielas?:)) Piersi powinny byc stymulowane wedlug potrzeb dziecka.
                            Podstawowa funkcja piersi jest zaspokojenie potrzeby bliskosci, potrzeb
                            emocjonalnych, redukcja bolu, oraz jedzenie. Skad wzielas informacje o tym ze
                            piers sluzy tylko do zaspokajania glodu?

                            > Można, jak ktoś lubi. Ale na szczęście nie trzeba. Ja na przykład nie miałam
                            > ochoty, bo miałam inne rzeczy do organizowania, i tak się nie nudziłam, wręcz
                            > przeciwnie. Nie miałam ambicji w tym kierunku, że skoro ktoś może, to ja będę
                            > gorsza jak nie dam rady, w ogóle ambicja nie jest moją mocną stroną.

                            Mnie nie interesuje co ktos inny robi. Wiele rzeczy w zyciu nie przychodzi latwo
                            i podejmuje decyzje biorac pod uwage mozliwe za i przeciw i dana sytuacje w
                            jakiej jestesmy. Jak konczylam studia podyplomowe mimo ze bylo mi bardzo trudno
                            bo juz mialam wtedy jedno dziecko, nie zrezygnowalam tylko dlatego ze bylo mi
                            sie trudno zorganizowac.

                            I na pewno tak
                            > jest, tylko w imię czego mam się lepiej organizować, skoro mogę ten czas
                            > poświęcić na przyjemniejsze rzeczy?

                            To jest Twoje podejscie i masz do niego prawo i absolutnie tego nie kwestionuje,
                            i naprawde sie ciesze ze udalo Ci sie przy pomocy smoczka rozwiazac problemy i
                            wszystko bylo ok.
                            Tylko ja osobiscie nie wiem czemu tak bardzo bylby mi potrzebny ten smoczek do
                            tego zeby miec czas na przyjemniejsze rzeczy:)) Ze niby co sie robi z dzieckiem
                            ktore ma smoczek, zostawia gdzies samo? Nie wiem, bo moje pierwsze dziecko bylo
                            smoczkowe i wcale nie bylo mi przez to latwiej.
                            • falka32 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 04.10.09, 15:05
                              Gdybys wystarczajaco dlugo byla na tym
                              > forum wiedzialabys ze mozna miec calkiem spokojne, nie domagajace sie zbytnio
                              > karmien dziecko, ktore posmoczkowo zaczyna slabo przybierac na wadze.

                              Jestem wystarczająco długo na tym forum, żeby wiedzieć, że jeżeli jest jakiś
                              problem z wagą czy ssaniam i jest w tle smoczek, to smoczek zostanie zawsze
                              obciążony winą a problem nazwany posmoczkowym. Jeżeli smoczka nie ma i nie ma co
                              wyrzucić, na ten sam problem znajdzie się inne wyjaśnienie :P

                              Skad wzielas informacje o tym ze
                              > piers sluzy tylko do zaspokajania glodu?

                              Ze szkoły podstawowej z lekcji biologii oraz z obserwacji innych ssaków
                              koegzystującymi z nami na tej planecie.
                              • basiak36 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 04.10.09, 20:33
                                > Ze szkoły podstawowej z lekcji biologii oraz z obserwacji innych ssaków
                                > koegzystującymi z nami na tej planecie.

                                Koniecznie podaj jakich. Bo tak sie sklada ze te najblizsze ssakom ludzkim robia
                                dokladnie tak samo jak nasze dzieci:)) Wiec moze trzeba troche z tej biologii
                                doczytac:)
                                Jeden z przykladow, akurat w zwiazku ze starszymi ssakami, bo mlodsze sa
                                bezwarunkowo non stop przy swoich mamach:
                                "By age four, orangutan juveniles are
                                usually weaned, though they may still nurse during periods of stress until they
                                are seven years old (Munn & Fernandez 1997)"

                                Redukcja stresu, bolu, etc to jedne z podstawowych funkcji ssania u maluchow.
                                Warto poczytac teksty w tym temacie, sporo tego jest. Np wplywu ssania piersi na
                                redukcje bolu u dzieci, poziomu kortyzonu itp
                                I zwykle tak jest ze te ssajace bardzo czesto, domagaja sie piersi rzadziej
                                kiedy sa noszone blisko mamy duza czesc czasu - bo domaganie sie czestego ssania
                                to czesto po prostu domaganie sie bliskosci.
                                I naprawde miedzy wiedza z lekcji biologii a nauka o laktacji jest spory kawalek
                                nauki do obczytania...
              • monika_staszewska Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 05.10.09, 18:11
                Jedno dłuższe słówko ode mnie. Problem smoczek i masa ciała ma kilka
                aspektów. Najważniejsze dwa to niechęć do solidnego ssania i
                zaburzenie techniki. Przy niezbyt solidnym ssaniu mamy sytuację, w
                której dziecię jada tylko wtedy, gdy mleko łatwo wypływa, więc je
                metodą bardzo czestej zmiany piersi w czasie jednego karmienia.
                Najada się owszem, ale ponieważ zjada w nadmiernej przewadze mleko I
                fazy może mieć problem z dobrym przyrostem masy ciała, choć
                oczywiście rozwój jest w porządku, zdrowie i dziarskość też. Przy
                zaburzonej technice mamy problem podobny, ale ponieważ chodzi już
                nie tylko o niechęć do wysiłku, a o problem z wyssaniem mleka, które
                samoistnie nie wypływa skala problemu jest większa. Problemem może
                być choćby taki drobiazg, że dziecko zamiast zjeść powiedzmy 100%
                należnej mu porcji zjada np. 90 % . Głodu już co prawda już nie
                czuje, ale jednak zjadło mniej niż zjeść powinno. I na dobry
                przyrost masy ciała nie starczy. Niestety w takiej sytuacji wcale
                nie musi być widać chęci dalszego jedzenia, bo porcja spora zostala
                zjedzona, ale niestety nieco za mało owego bardzo kalorycznego mleka
                wypływajacego z piersi pojedynczymi kroplami pod koniec karmienia.
                No i jeszcze jedno: ssanie smoczka (niczym żucie gumy u dorosłych)
                może zadziałać nieco oszukująco - takie drobne kłamstewko dla
                organizmu - niby jem a nie jem. Oczywiście przy dużym głodzie nie
                zadziała, ale przy pierwszych sygnałach lub po takim niepełnym
                karmieniu niestety zadziałać może.
                pozdrawiam :)
                monika staszewska
                • ma.minka chyba szykuje sie kolejne zapalenie;-( 05.10.09, 21:11
                  dziekuje Pani Moniko, to sa dla mnie cenne informacje, gdyz zauwazam ze wszystko uklada mi sie w jedna calosc, obserwuje moje dziecie i widze ze jej zachowanie moze wskazywac na to ze jednak winny jest tu smoczek, ale zobacze co bedzie dalej. Narazie zrobily mi sie grudki w piersi (corcia nie jadala prawie 6 godzin znowu i wariuje przy piersi szarpiac brodawki)i czuje ze nie moge poradzic sobie z bolem piersi, i znowu to ta sama piers, przy ktorej mialam zapalenie i naderwanie brodawki z boku, no i podobnie sie czuje, kosci mnie bola, piers obolala, no i te zgrubienia nad brodawka i inny kolor brodawki,mam nadzieje ze tym razem nie przyjdzie goraczka, corcia niestety nie chce jesc z tej piersi, tylko woli te druga ale teraz zasnela wiec moze uda mi sie ja oszukac i sprobuje spod pachy nakarmic, musi mi to sciagnac bo rwie az pod pache;-(, masaz robilam ciepla woda, masowalam reka itp ale nie chce sie rozejsc, nie mam niestety kapusty;-(co moge jeszcze zrobic??? a moze apap pomoze na ten bol?
                  prosze dziewczyny doradzcie!!!!
                  • mad_die Re: chyba szykuje sie kolejne zapalenie;-( 05.10.09, 22:04
                    Nie masuj!! Delikatnie spróbuj tylko całą dłonią gładzić pierś, tak od pachy w
                    kierunku brodawki - najlepiej połącz to z ciepłym prysznicem lub okładem.
                    I tak, przed karmieniem ciepły okład lub prysznic, gładzenie, potem karmienie
                    połączone z gładzeniem piersi również i po karmieniu zimny okład (może być
                    schłodzona pieluszka czy myjka). Paracetamol na temperaturę i do łóżka. I jak
                    najczęsciej karm z tej piersi, w takiej pozycji, żeby bródka córki "masowała" to
                    obolałe miejsce.
                    No i kochana, nie czekaj 6h z karmieniem, bo Ty jesteś mamą i Ty jesteś
                    mądrzejsza w tej grze. Oszukuj karmieniem spod pachy, noszeniem i karmieniem,
                    karmieniem w ciemności. Wiem, ciężko, ale Ty musisz pilnować, żeby mała jadła,
                    zeby nie było potem takich akcji.
                    • ma.minka Re: chyba szykuje sie kolejne zapalenie;-( 05.10.09, 22:43
                      wlasnie wypila z tej piersi ale nie sciagnela do konca tych grudek, boli nadal
                      piers, jest goraca, ale najbardziej boli brodawka, ciagnie az spod pachy, a ja
                      sie czuje jakbym miala grype, bola mnie wszystkie kosci, nawet kosci rak jak
                      pisze;-(,
                      juz myslalam ze mi nie grozi zgromadzenie pokarmu, bo ciagle mialam piersi
                      miekkie, no ale sie pomyslilam.
                      z ta piersia mam od samego poczatku problem od karmienia mojej starszej corki,
                      ktora zle ja ciagle chwytala.
                      ide do lozka i biore apap, moze do jutra przejdzie, a w nocy bede oszukiwac i
                      dawac te piers, bo ta druga taka sflaczala jest ze szok, wiec moze nic sie z nia
                      nie stanie, jak ja pomine;-)
                      pozdrawiam serdecznie i dziekuje za rady Mad_die!!!
                      • mruwa9 Re: chyba szykuje sie kolejne zapalenie;-( 05.10.09, 23:13
                        probuj tez odciagac pokarm z chorej piersi, jesli mala zdecydowanie
                        odmowi wspolpracy, albo przystaw do piersi chocby meza, wszelkie
                        chwyty dozwolone, byle odbarczyc zastoj.
                        • ma.minka Re: chyba szykuje sie kolejne zapalenie;-( 06.10.09, 09:42
                          witam, dzisiaj juz jest lepiej, boli jeszcze ale juz nie tak jak wczoraj, w nocy
                          corce dawalam te piers wiec udalo sie nieco sciagnac, bo nie czuje juz az takich
                          grudek, rano manewrowalam ta piersia, az corka miala zdziwiona mine jak wisialam
                          nad nia okrakiem;-)ale nawazniejsze ze chciala pic z tej piersi,bede ja
                          przystawiac jak najczesciej, by calkiem rozeszly sie te grudki, no i apap te pomogl.
                          Dziekuje dziewczyny jestescie niezawodne!!!pozdrawiam

                          mam pytanko:czy mocny masaz piersi przy zastojach moze naderwac kanaliki tak ze
                          one juz sie nie zregeneruja???pytam bo w szpitalu przy pierwszej corce kazano mi
                          masowac by zlikwidowac stwardnienia piersi, zwlaszcza tej prawej i od tamtej
                          pory mam problemy z nia i wlasnie na gorze nad brodawka, a powiem ze ten masaz
                          strasznie mnie bolal;-(
                          • mad_die Re: chyba szykuje sie kolejne zapalenie;-( 06.10.09, 14:05

                            Oczywiście, że masaż mógł coś uszkodzić. Piersi nie wolno masować,
                            delikatnie gładzić - tak, ale nie masować!

                            Cieszę się, że już jest lepiej :)
                  • monika_staszewska Re: chyba szykuje sie kolejne zapalenie;-( 09.10.09, 17:23
                    No tak, nie miałam jak na czas odpowiedzieć, bo nie było mnie w
                    pracy, ale na szczęście Niezawodna Ratunkowa Brygada zadziałała.
                    Teraz mogę tylko napisać, że mam nadzieje, ze z piersią jest już
                    lepiej. I oczywiście zapraszam w przyszłym tygodniu na telefoniczną
                    rozmowę, jeśli ma Pani ochotę na pogawędkę czy to wyjaśniającą
                    wątpliwości czy wypłakującą żale i trudy.
                    pozdrawiam serdecznie :)
                    monika staszewska
                    • ma.minka Re: chyba szykuje sie kolejne zapalenie;-( 22.10.09, 22:23
                      witam serdecznie Panią Monikę i forumowiczki, niestety do tej pory nie udalo mi sie zadzwonic w tych godzinach by porozmawiac, nie mniej jednak z moja piersia jest dobrze, a z karmieniem to roznie bywa;-(, zobaczymy w przyszlym tygodniu na wizycie u lekarza jak tam moja corcia przybiera. Jednakze musze stwierdzic ze moje podejscie do karmienia zmienilo sie, odpuscilam sobie nieco i nie robie nic na sile;-).
                      pozdrawiam serdecznie i napisze po wizycie u lekarza;-)
                      • monika_staszewska Re: chyba szykuje sie kolejne zapalenie;-( 23.10.09, 16:03
                        O, i słusznie, odpuszczenie to poważny, żeby nie powiedzieć milowy
                        krok do sukcesu :)
                        Póki co mam zamiar być w pracy i w poniedziałek, i w czwartek, i w
                        piątek, więc gdyby y Pani mogła proszę dzwonić odważnie :)
                        No chyba, że godziny mojego dyżuru nijak Pani nie leżą to możemy
                        spróbować umówić się na jakiś inny dzień czy inne godziny. Proszę
                        dać znać na forum jakie rozwiązanie będzie dla Pani najlepsze, a ja
                        spróbuję coś wymyślić.
                        pozdrawiam serdecznie :)
                        monika staszewska
                        • ma.minka i po wizycie u pediatry 29.10.09, 22:12
                          witam serdecznie Pania Monike i forumowiczki, mysle kiedy moglabym zadzwonic i jakos nie moge wymyslec;-), otoz jestem obecnie za granica, moj maz wraca pozno i jakos nie moge znalezc czasu by zadzwonic, by moc spokojnie porozmawiac z Pania, ale jestem dobrej mysli ze w koncu mi sie uda zadzwonic...;-)
                          no to moze narazie napisze jak bylo u lekarza...otoz moja corcia przybrala w ciagu tych 6 tygodni od poprzedniego wazenia 600 g (no niby nie duzo ale jak na ten wiek to wystarczajaco, ale jakos utrzymuje te 100 g na tydzien, niemiecki pediatra uwaza ze jest ok). Urosla 5 cm i teraz ma 67 cm, otoz jest szczuplutka i dluga;-)
                          Przez te 6 tygodni duzo sie wydarzylo, jakos staralam sie wszystko sobie poukladac, karmienie, dostosowanie sie do nowych warunkow, uspokoic nieco moja kochana dwulatke, nie bylo latwo ale moge powiedziec ze przez to ze zmienilam podejscie do karmienia to powoli wychodze na prosta. I tak sobie mysle ze moge napisac ze mimo iz pojawila sie butelka z mlekiem sztucznym gdy juz nie dawalam rady to nie czuje juz rozczarowania z tego powodu.Poniewaz widze ze moje dwie corcie sa szczesliwe, radosne. Mlodsza jest spokojniejsza a i starsza rowniez. Poza tym czesciej je, nie robi mi juz takich dlugich przerw i sama sie domaga o dziwo jedzenia. Bardzo chcialaby karmic wylacznie piersia no ale...
                          Teraz tylko zastanawiam sie czy te butle mleka sztucznego moge zamienic na cos konkretnego do jedzenia (np. obiadek czy owoce) a w miedzy czasie dostawalaby moje mleczko, tak by nie zmniejszyla mi sie laktacja. Staram sie karmic piersia ja jak najczesniej, ale te poludniowe karmienie i nieraz wieczorne (gdyz maz zostaje z dziecmi)to raczej butla sztucznego. Zaczelam corci dawac jabluszko, marchewke. W Niemczech preferuja nawet to by dawac od 4 miesiaca juz mieso, ale mi sie wydaje ze wtedy to bylo za wczesnie by dawac corce, ktora obecnie ma 5,5 miesiaca wiec moze teraz moglaby dostawac powoli obiadek warzywka +mieso zamiast butli mleka sztucznego?
                          Juz sama nie wiem, doradzcie cos dziewczyny,jak to wprowadzic??? powiem szczerze ze mam juz starsza corke ale tez chyba nabawilam sie w miedzy czasie zaniku pamieci;-)bo nie pamietam jak to bylo z wprowadzaniem nowosci poza tym kazde dziecko jest inne i tej mlodszej musze ostrozniej wprowadzac nowosci bo wykazuje tendencje alergiczne.
                          pozdrawiam serdecznie, a i przepraszam za brak polskich liter;-)
                          • monika_staszewska Re: i po wizycie u pediatry 30.10.09, 17:47
                            Proszę może już nie myśleć kiedy zadzwonić, bo skoro jest Pani
                            dobrej myśli to znaczy, że jest dobrze i chyba rozmowa nie jest już
                            potrzebna :) Ale oczywiście możemy porozmawiać i bez poważnej
                            potrzeby, ot choćby tylko tak dla przyjemności :)
                            W kwestii zamiany butli z mlekiem na nowość powiem tak: czemu nie
                            można tylko może najpierw niech to będzie jeden produkt, ot choćby
                            kleik bezmleczny przygotowany na wodzie, albo kasza (czy ryż)
                            ugotowane na wodzie i nieco rozpaćkane.
                            pozdrawiam serdecznie :)
                            monika staszewska
                            ps. A masa ciała w istocie wygląda przyzwoicie, więc szczerze mówiąc
                            ta butla wieczorna, chyba bardziej dla Państwa spokoju jest
                            potrzebna :) ale skoro pomaga... :)
            • biza7 Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 03.10.09, 19:19
              ma.minka napisała:

              > oj ciężko jest jej bez smoczka
              > przy usypianiu, popoludniu usypiałam ja godzine, a ze smoczkiem
              trwało to
              > zazwyczaj 5 min

              Z własnego doświadczenia mogę Ci polecić suszarkę. Jak odstawialiśmy
              smoczek, to też się usypiania bardzo bałam, a nie chciałam usypiać
              przy piersi (śmieszne jak to się zmienia, teraz już nie mam takich
              oporów...), więc włączaliśmy suszarkę. Niesamowite, jak mała
              szybciutko się uspokajała i zasypiała. Więc naprawdę polecam;)

              > Niestety zuwazylam ze caly
              > czas szuka smoczka,nie cycka ale smoczka, nawet cieszy sie
              bardziej na widok
              > smoczka niz cycka, wiec najwyzszy czas go odstawic.

              No, u mnie też tak było że córeczka wolała smoczka - i to było już
              dla mnie za dużo i wtedy powiedziałam sobie "dość", nie może tak być
              że moja córeczka woli kawał gumy od piersi;)


              Trzymaj się cieplutko, jesteś dzielna;)
              • ma.minka Re: no i poddalam się;-( Pani Moniko! 03.10.09, 23:16
                witaj Biza7, wiesz my juz dawno zaprzyjaznilysmy sie z suszarka, praktycznie od
                poczatku ja uzywalam, chocby po to by ogrzac brzuszek, czy uspokoic corcie,
                pozniej to juz szla w ruch gdy chcialam nakarmic corcie.Wystarczylo wlaczyc na
                minute i potem moglam karmic i karmic.
                pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziekuje za wsparcie!
                • ma.minka i co sie zmienilo u nas;-) 22.01.10, 14:51
                  witam serdecznie ponownie Pania Monike i forumowiczki,(a mad_die gratuluje maluszka). Bardzo duzo sie u nas zmienilo od ostatniego mojego postu, otoz na dzien dzisiejszy niestety juz nie karmie piersia, pisze niestety ale juz bez poczucie jakiejs porazki, czuje jeszcze pewnien sentyment, ale widze tez ze moje dziewczyny sa szczesliwymi, ruchliwymi dziewczynkami. Bardzo chcialam karmic piersia, i udalo mi sie karmic jedna i druga 6,5 miesiaca, chcialabym dluzej ale wiem ze nie za wszelka cene, nie za cene szczescia moich dziewczyn. One sa spokojniesze a i ja jestem tez spokojniejsza. Mimo iz jestem tutaj praktycznie sama w Niemczech, to tak sobie poukladalam wszystko, by miec czas na wszystko. Dziekuje forumowiczkom za to ze oddnalazlam spokoj, sens i znaczenie karmienia piersia, wspieralyscie mnie w tym trudnym dla mnie okresie (przeprowadzka, nowy czlonek rodziny, bunt dwulatka, karmienie mlodszej itp.)Mad_die za podsuwanie rozwiazan (niestety chusta sie nie sprawdzila u mojej corki), Bizie za slowa otuchy, no Mruwie za postawienie do pionu oczywiscie w sensie pozytywnym;-), no niezastapionej Pani Monice. dziekuje ze jest takie forum.
                  pozdrawiam serdecznie.
                  • monika_staszewska Re: i co sie zmienilo u nas;-) 26.01.10, 00:45
                    Jak się cieszę, że się Pani do nas odezwała. Bardzo dziękuję za garść
                    informacji, co tam w trawie piszczy. W swej perfidii poproszę
                    oczywiście o wpadanie na forum i dzielenie się swoim doświadczeniem.
                    pozdrawiam Panią i szczęśliwe Dziewczyny bardzo serdecznie
                    monika staszewska
                    • ma.minka Dziekuje Pani Moniko!!!! 27.01.10, 13:09
                      dziekuje serdecznie Pani Moniko i pozdrawiam rownie serdecznie;-)
                      najpierw musialam uporac sie sama ze soba, zmienic sposob myslenia oraz uporzadkowac swoje zycie...takze mysle ze wychodze na prosta;-)
                      moze przy trzecim dziecku uda mi sie dluzej karmic;-);-), oczywiscie nie popelniajac tych bledow co przy obu corkach, no i nie sluchajac osob (tzn. poloznej, ktora byla z nami po porodzie czy pediatry) tylko wlasnej matczynej intuicji;-);-) i potrzeb dziecka. Ale to pewnie jeszcze daleka przyszlosc;-);-).
                      Niemniej jednak bede zagladac na forum, by podzielic sie moim moze krotkim;-);-)doswiadczeniem, zwiazanym z karmieniem piersia...
                      jeszcze raz pozdrawiam!!!
                      • monika_staszewska Re: Dziekuje Pani Moniko!!!! 28.01.10, 14:49
                        Baaardzo dziękuje za obietnicę wpadania do nas :) i tak przy okazji
                        nieśmiało chciałam zauważyć, że karmienie dwa razy po 6,5 miesiąca
                        daje razem ponad rok, a to wcale nie jest krótkie doświadczenie :) a
                        błędami to nie ma co się zamartwiać, jeszcze nie jeden Pani popełni,
                        bo na szczęście dla dzieci rodzice nie sa nieomylni - myślę, że
                        strasznie trudno by było odrastać przy ideale. Zresztą błędy się
                        przydają i do tego by się na nich uczyć :)
                        pozdrawiam serdecznie raz jeszcze :)
                        monika staszewska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka