ph78
28.10.09, 19:02
Oczywiście, moja gwiazdka jest najwspanialszym i najkochańszym
dzieckiem na świecie! Ale... jest też marudna?!?! Nie wiem po kim,
bo oboje z mężem jesteśmy raczej patologicznymi optymistami. Córci
natomiast zdarza się coraz częściej faza marudzenia, pokwikiwania,
smutasińskich grymasów i płakusiania bez powodu (albo przynajmniej
ja nie umiem odnaleźć powodu).
Najpierw myślałam, że to te wizyty dziadków u nas, nasze u dziadków,
nadmiar wrażeń... Ale teraz już sama nie wiem, wygląda mi po prostu
na to, że Młoda zrobiła się nagle marudna popołudniami albo i o
innych porach, jak jej coś nie podpasuje. Najczęściej chyba bywa
zmęczona i nie może usnąć? Uspokaja się tylko przy cycku. Ale i
podczas maratonu przy trzeciej piersi potrafi kwękać, wypuszczać
sutek z pyszczka, by zaraz nerwowo go szukać, machając przy tym
łapkami... Obraz udręki i rozpaczy, a sfrustrowana matka zaczyna się
martwić, że może jednak się nie najada (z 3100g masy urodzeniowej w
7 tyg. 4230g), że może jednak coś źle robię...?
Pediatra dzisiaj nam powiedziała, że dzieci cycusiowe tak mają, że
są wrażliwsze i uspokajają się tylko przy piersi, a niunia jest
zdrowa.
Czy to jest faza rozwojowa i minie? Czy taka uroda mego kwilącego
dziecięcia? Czy może jednak da się co zaradzić?
A ja tu na basen chciałam i do raju, a tymczasem dzidolek nawet przy
tatusiu tylko kima na podsłuchu, a w sen zapada dopiero po dosłownie
15 sekundach przy piersi... Nie wspominając o dziadkach, którzy na
wizję sam na sam z dzidolkiem błogosławią producentom smoczków;)