Dodaj do ulubionych

dodajcie otuchy, bo mam doła...

14.11.10, 17:47
Zacznę od początku. Synka karmiłam piersią, za radą pediatry po miesiącu zaczęłam dokarmiać mm bo słabo przybierał. Do spania podawałam smoczek. Po 4 miesiącach odrzucił pierś na rzecz butli i tak zakończyliśmy przygodę z kp.
Teraz mam ośmiomiesięczną córcię i od kiedy się urodziła jesteśmy stałymi gośćmi na tym forum. Za radą tego forum obchodziliśmy się bez wszelakich smoków. Tylko teraz trochę mam doła bo wszystkie znajome dzieci są butlowo - smoczkowe i ich matki chodzą wyspane, bez problemu zostawiają dzieci jeżeli chcą gdzieś wyjść. A ja chodzę niewyspana, bo córcia budzi się średnio po 10 razy w nocy a noc trwa u niej tylko od 20.30 - 6.30. No i wychodzi nam, że ponad pół nocy ciąga cyca. W dzień jest nie lepiej, je 3 razy z piersi i 3 razy śpi przy piersi. Nie ma mowy żebym w czasie jej spania coś zrobiła w domu bo jak zabiorę pierś to natychmiast płacze albo się budzi. Do tego jeszcze nie siedzi i nie jest mobilna i większość dnia spędza na rękach. Jestem już tym bardzo zmęczona. Więc proszę pocieszcie mnie jakoś, żeby mi dodać sił na kolejne ciężkie dni i noce...
Obserwuj wątek
    • justkawb Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 14.11.10, 18:13
      Popatrz na to z perspektywy Twojej corki. Dostaje to, co dla niej najlepsze: Twoje mleko, ktore jest idealnym pokarmem i bliski kontakt z Toba. Najnowsze badania pokazuja, ze bliski kontakt (zwlaszcza skora-skora) ma niesamowity wplyw na rozwoj polaczen nerwowych w mozgu niemowlecia. Pomysl sobie, ze inwestujesz w corke. Na zajmowanie sie domem bedziesz jeszcze miec czas ;)

      Rozumiem Cie doskonale, bo moja 10 miesieczna corka nadal piers kocha ponad wszystko ;) Zasypia wylacznie przy niej i w nocy i w dzien. W nocy karmi sie czesto, ale spimy razem, wiec jako tako sie wysypiam. Chodzi spac razem z nami i razem z nami wstaje. W dzien potrafi przespac 3 godziny ciurkiem, pod warunkiem, ze ja trzymam przy piersi. Tez poczatkowo czulam sie uwiazana, ale szybko zorientowalam sie, ze jest to cudowna wymowka do lenistwa: czytania, ogladania tv, buszowania w internecie. Jedyny mankament, to brak cewnika ;)

      Rozumiem Twoje zmeczenie. Bo i ja czasem jestem wykonczona. Ale mysle, ze generalnie zmeczenie jest atrybutem rodzicielstwa. A Ty robisz to, co dla Twojej corki jest najlepsze.

    • bathilda Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 14.11.10, 20:21
      Słowo honoru, do matury tak nie będzie :D.

      Jeśli już nie dajesz rady możesz sobie przeczytać mój stary wątek:

      forum.gazeta.pl/forum/w,570,76860882,76860882,O_samodzielnym_zasypianiu.html

      Jak widzisz zanim się zarchiwizował wywołał trochę szumu. Ale ja nadal wierzę w to co napisałam.
      • mrs.t Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 14.11.10, 21:31

        >forum.gazeta.pl/forum/w,570,76860882,76860882,O_samodzielnym_zasypianiu.html


        -

        >Techniki te dają krótkoterminowy zysk i długoterminową stratę. Tracisz możliwość poznania i
        >stania się ekspertem w stosunku do swojego dziecka. Dziecko traci możliwość zbudowania >zaufania w środowisku, które zaspokaja jego potrzeby.
        >Stosowanie metod polegających na „wypłakiwaniu się” przez naukowo określoną liczbę minut
        >może również spowodować zignorowanie medycznych przyczyn częstego budzenia się w nocy
        >takich jak alergie pokarmowe, refluks czy zapalenie ucha.

        o o o !

        czyli

        > Popatrz na to z perspektywy Twojej corki. Dostaje to, co dla niej najlepsze: Tw
        > oje mleko, ktore jest idealnym pokarmem i bliski kontakt z Toba. Najnowsze bada
        > nia pokazuja, ze bliski kontakt (zwlaszcza skora-skora) ma niesamowity wplyw na
        > rozwoj polaczen nerwowych w mozgu niemowlecia. Pomysl sobie, ze inwestujesz w
        > corke. Na zajmowanie sie domem bedziesz jeszcze miec czas ;)
        • bathilda do mrs.t 15.11.10, 12:13
          Osobiście uważam się za eksperta w sprawie mojego dziecka. I nie mam poczucia że coś straciłam. A deklaracja syna, że jestem jego ukochaną królewną pozwala mi ze spokojem wierzyć, że zbudowaliśmy relację opartą na zaufaniu.

          Pozdrawiam.
    • basiak36 Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 14.11.10, 20:31
      Tyl
      > ko teraz trochę mam doła bo wszystkie znajome dzieci są butlowo - smoczkowe i i
      > ch matki chodzą wyspane, bez problemu zostawiają dzieci jeżeli chcą gdzieś wyjś
      > ć.

      Nie zdziwilabym sie gdyby to byla tylko czesc prawdy:) Mamy butelkowe ktore ja znam tak samo wychodzily/nie wychodzily jak ja,bo dzieci tez za mamami tesknily, tez zasypialy przy mamach i tez budzily sie w nocy.
      Nie ma prostych rozwiazan. Moja coreczka budzila sie tak w nocy do 2 urodzin, za to teraz w wieku 3 lat, najlatwiej z grupy przeszkla aklimatyzacje w przedszkolu, ostatnio przyszla do nas babysitter ktorej nie znala, i coreczka nie miala z tym problemu.
      Wiec sa plusy i minusy z kazdej strony:)

      W samodzielne zasypianie niemowlat nie wierze:)
    • alicja_wk Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 15.11.10, 00:59
      Pocieszę Cię tylko w jeden sposób - TO MINIE!!! Prędzej, czy później, ale na pewno MINIE! Znam to z autopsji. Mój obecnie roczny synek też był typem cycozwisa. Zanim pojawiła się wiosna, a trwało to w naszym przypadku ok 7 m-cy jego życia, i mogłam go zacząć usypiać w wózku na dworze, spał kilka razy dziennie przy cycu. Jakoś przetrwaliśmy, choc nie ukrywam, że też miałam ochote rzucić to karmienie, ale wiedziałam, ze nie bede konsekwentna, wiec postanowiłam to po prostu przetrwać z nadzieją, że nie potrwa to do 18 stych urodzin, ani nawet do trzecich :)
      Fakt, że mały dość wcześnie stał sie mobliny, bo w wieku 7 m-cy juz raczkował, ale to nie zmieniło faktu, że w nocy wciąż zasypia przy piersi i nadal spi ze mną dopominając się przynajmniej 3-4 razy cycusia i to nie zawsze, aby się najeść, czasem tylko dlatego, że akurat łóżko zaskrzypiało, albo przekręcał się na drugi boczek i chciał poczuć, że mama jest w zasięgu jego pyszczka.
      W ciągu dnia mogę już wyjść z domu na dłużej, bo on ma tyle ciekawych zajęć, że nie zauważa czasem braku cycusia, ale jak mama jest w poblizu, to oczywiscie nie odmówi sobie pociamkania, czasem tylko po to, zeby sie przytulic, bo zanim cokolwiek zacznie spływac z piersi, on juz biegnie do swoich zajęć.
      Mimo to, wciąz brak mi siły, żeby podjąc jakies kroki w celu odstawienia go od piersi, po prostu jestem zbyt zmęczona, aby przez to przechodzic, dlatego mam nadzieję, że w koncu nastąpi to samoistnie i bezboleśnie.

      Tak więc, życzę wytrwałości i po prostu przeczekania. Moze kiedys sie wyspimy ;)
      • aniaturek0409 Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 15.11.10, 11:32
        Właśnie funkcjonuję tylko dlatego bo wiem, że to minie i że w przyszłości zaprocentuje. Książkowe metody tresowania są nie dla nas. Ja nie potrafię znieść płaczu cudzego niemowlęcia a co dopiero swojego. Nie była bym w stanie jej zostawić na wypłakanie, nawet jak mąż ją nosi płaczącą i próbuje utulić, to i tak we mnie wszystko się telepie. Na co dzień nie narzekam mimo strasznego zmęczenia, ale co jakiś czas przychodzi kryzys, że najchętniej trzasnęła bym drzwiami i poszła przed siebie. Ale metoda wyżalenia się dobrze na mnie działa i jak się wygadam to zawsze robi mi się lepiej.
        • dagmara-k Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 15.11.10, 20:35
          Ja nie potrafię znieść pła
          > czu cudzego niemowlęcia a co dopiero swojego. Nie była bym w stanie jej zostawi
          > ć na wypłakanie, nawet jak mąż ją nosi płaczącą i próbuje utulić, to i tak we m
          > nie wszystko się telepie.

          a dlaczego mwoisz do nas moimi myslami?;)

          mam tak jak ty i to chyba jest przyczyna tego, ze nasze dzieci przy nas czuwaja, zebysmy za daleko nie odeszly;) ja mam chwilowo faze okropnych nocek ale jak sobie przypomne jakie jeszcze nie dawno mialam dni to nie tylko wierze, ale wiem, ze to minie:)
          co nie znaczy ze tak ze 2-3 razy na dobe mam ochote polozyc mala do lozeczka i wyjsc z domu. niekoniecznie przez balkon, ale na pewno jakos spektakularnie;)
          dobrze ze na ochocie sie konczy;)

          ja w polowe tych samoobslugowych dzieci nie wierze.

          a popatrz tez z innej strony - kazdy ma inaczej w zyciu. moze ty masz cos, o czym tym wyspanym i wolnym mamom nawet sie nie snilo?
    • anetdar Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 15.11.10, 11:53
      Będzie lepiej:) Mój mały już i dopiero 10 miesiąc na piersi, zasypia przy piersi w nocy budzi się do 4X. Miałam problemy na początku z laktacją więc jak synek się przyssał do piersi to byłam szczęśliwa. Rozumiem,że jesteś zmęczona bo ja też tak miałam dopóki nie wsadziłam syna do chusty czyli od 3 tyg.A tak karmiłam, wsadzałam do chusty i normalnie funkcjonowałam. Synek spał a ja w tym czasie robiłam zakupy, gotowałam, czytałam itd. może spróbuj bo chusta to takie noszenie na rękach ale wygodniejsze, masz 2 ręce wolne a dziecko spokojne
      • aniaturek0409 Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 15.11.10, 14:51
        Właśnie zakupiłam sobie chustę już dawno ale Madzia jej nie cierpi.:cry:
        • dagmara-k Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 15.11.10, 20:44
          czekaj, czeka.... ile razy probowalas? kto cie uczyl wiazac? ile razy i na jak dlugo ja wkladalas do tej pory? czy probowalas wyjsc z domu w chuscie nawet jesli mala marudzila? jak ja ubierasz do chusty? i pewnie milion jeszcze pytan.
          moja cora nienawidzila wozeczka, bo za luzno oraz nienawidzila chusty, bo za ciasno;P ona ogolnie jest ksiezniczka na ziarnku grochu. ale ja ja wkladalam do chusty nawet na minute, albo tylko przytulalam do siebie i oplatalam byle jak chusta na chwilke, potem na dluzsza, bawilam sie z nia ta chusta, az udawalo mi sie zrobic wiazanie z nia na sobie do polowy. potem pare dni przerwy i wiazanie do 3/4, prawie gotowe;) oj z miesiac albo dluzej sie uczylysmy, pozyczalam inna chuste, zeby byla odmiana kolorystyczna i grubosci materialu. mojej malej sie okazalo ze nie pasowalo to, ze podczas wiazania ja sie pocilam zestresowana czy dobrze wiaze, a ja za cieplo ubieralam i tez miala dosc. do chusty ubierasz tak, zebys myslala ze jej za zimno;) niektore wiazania to przeciez 3 warstwy materialu dodatkowo plus bliskosc mamy - tez cieplej. to nie to forum, wiec moze na chustowym wiecej pomoga. czesc dzieci nienawidzi byc w chuscie w domu - wtedy posprzatac to sobie nie posprzatasz, ale syn kolezanki uspokaja sie natychmiast jak wyjda w chuscie za drzwi. sprobuj - nawet jesli sie od tego nie wyspisz ani nie najesz, to zawsze to troche jakze cennej ciszy;)

          a teraz juz chyba na mnie czas, bo 2 pobudka od kapieli za sciana:/
          • aniaturek0409 Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 15.11.10, 22:26
            Nie lubi chusty tylko z jednego powodu, bo ona co minutę musi zmieniać pozycję i otoczenie. Śmiejemy się z mężem, że ma ADHD.
            • anetdar Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 16.11.10, 08:22
              Mój synek też pierwszy raz płakał jak go wsadziłam do chusty- dopiero po parunastu minutach rytmicznego chodzenia uspokoił się. Podobno wtedy dziecko przypomina sobie pobyt w brzuchu, kołysanie, bicie serca itd. Podobnie było pierwszy raz na basenie- też chwilę popłakał ale po paru minutach spokojnego mówienia i kołysania w wodzie przyzwyczaił się. Teraz uwielbia wodę, na widok chusty nadal się cieszy, ale już więcej nosimy się w nosidle górskim na plecach.Także proponowałabym jeszcze jedną próbę- na spokojnie, po nakarmieniu i najlepiej od razu na spacer. Jak będzie płakała to pogładź po główce, coś zanuć albo pogadaj:) i nie możesz się denerwować bo emocje przechodzą na dziecko.
            • anetdar Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 16.11.10, 08:29
              Dopiero teraz zauważyłam,że córka ma już 8 miesięcy więc może przerzuć ją do nosidła na plecy-będzie miała sporo miejsca na kręcenie się i oglądanie świata z góry:) a jednocześnie będzie blisko Ciebie. Bo moje doświadczenia z chustą były najlepsze do 6 miesiąca, teraz synek śpi 1x dziennie i to w łóżeczku, w chuście wychodzimy tylko w deszczowe dni
    • negette Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 16.11.10, 10:24
      Hej Matko Karmiąca Dziecięciem Uwiązana :)

      Głowa do góry - nas są tysiące (a może i miliony) matek niewyspanych, którym nerwy czasem puszczają... Nie jesteś sama - ale to jest ta mało reklamowana część macierzyństwa i raczej wstyd się przyznać, że w ciągu dnia się tylko karmiło i karmiło, a fugi w łazience brudem zachodzą i loki nie nakręcone - ba! - nie umyte od dni kilku :)
      Ja też mam ssaka "żywe srebro", jeszcze nie mobline bo 6 m-cy dopiero skończy niebawem. Córcia pięknie mi spała w nocy do 4 m-ca, a teraz w nocy cycozwisa. Ale postanowiłam przyjąć to z dobrodziejstwem inwentarza - po prostu śpimy razem we dwie na łożu małżeńskim, malutka na środku, a ja zależnie od potrzeb to z lewej to z prawej strony z obnażonym cycem. Mała ma świetny dostęp, a ja budzę się tylko na zmianę boku i "podłączenie" ssania. Polecam takie rozwiązanie, wcześniej karmiłam na fotelu i chodziłam jak zombie. Oczywiście pojawiły się głosy, że ją przyzwyczaję do wspólnego spania, ale myślę, że to potrwa najdłużej do matury ;) a potem znajdzie pracę to i kredyt dostanie, kupi mieszkanie i wyprowadzi się z domu, a do mamusi na bitki będzie przychodzić ;))))

      W ciągu dnia rozbijam obozowisko pod telewizorem - rozkładam materac na którym mała się bawi a i ja mogę się obok położyć. A oprócz tego leżaczek (jak się znudzi po 4 minutach na materacu), chusta kółkowa żeby ręce na chwilę uwolnić, wózek, znowu materac i znowu leżaczek. W międzyczasie karmienie, spacerek, spanie...

      Udało mi się wyrwać na fitness - ale chodzę na 8 rano, bo mała wtedy jest wyspana i chętnie obdarowuje łaskawością otoczenie. Fitness wybrałam blisko domu, żeby w godzince się zamknąć. Ostatnio wyrwałam się też do fryzjera (tez blisko domu) na 3 godziny - mąż spacerował z wózeczkiem a potem bawił w domu. Wracałam jak torpeda prawie z cycami na wierzchu ;) ale wszystko było ok - i mąż i córcia dali radę. Czyli nie tylko mamy butelkowe mogą "korzystać z życia", piersiaste karmicielki również :)

      Na zakończenie - myślę, ze powinnaś wprowadzić w życie radę daną mi przy pierwszym dziecku przez położną - "dziecko śpi - mama śpi". Brudne fugi ktoś kiedyś umyje, mąż bez obiadu też przeżyje - może sam coś ugotuje? A jak podrzemiesz trochę w ciągu dnia to i humor się poprawi, i energii więcej będziesz miała, i inaczej spojrzysz na "cycozwisa". A szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko :)

      I pamiętaj - jesteś WSPANIAŁĄ MATKĄ , nie dałaś się głupim reklamom i KARMISZ PIERSIĄ! Twoje dziecko dostaje coś bezcennego, a Ty jesteś SUPER MAMA! Nawet jeśli trochę niewyspana ;) Dasz radę, złe przetrwasz a może być już tylko lepiej :)

      Pozdrawiam gorąco i idę po kawę, bo trochę niewyspana jestem ;)




    • monika_staszewska Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 16.11.10, 13:11
      A ja mam taką małą, nieśmiałą propozycję (pod warunkiem, że mieszka Pani w Polsce) - jak będzie Pani miała wrażenie, że musi Pani wyjść na dłużej czy zniknąć na całą noc i nikt z bliskich czy znajomych nie zdecyduje się posiedzieć z Małym Stworem proszę dać mi znać - chętnie pomogę i posiedzę z Obywatelem :) Moje Stwory są już stare i takie pobycia z Maluchami są dla mnie dużą atrakcją, więc korzystam z każdej nadążającej się okazji :) Mam całkiem sporą wprawę szczególnie jeśli chodzi o Typki wiszące na maminej piersi całymi nocami, bo to z nimi zwykle rodzina zostawać nie chce, bo się boi, że nie podoła.
      Piszę całkiem poważnie, naprawdę :)
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
    • 1.maaika Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 16.11.10, 20:00
      Ja to nawet zazdroszczę dziewczynom, że tak swobodnie się wypowiadają, chyba nie są aż tak zmęczone ;)
      Jakiś czas temu byli u nas znajomi (mały budził się więc co 20 min. i do cyca) i usiłowali porozmawiać z nami na jakieś dla nas totalnie abstrakcyjne tematy, które w rzeczywistości są jak najbardziej normalne, ale nie naszej rzeczywistości. W pewnym momencie oznajmiłam im, że ja jak najbardziej pogadałabym o różnych sprawach, ale z racji niewyspania jestem lekkim półmózgiem się nie nadaję ;) Znajomemu opadła szczęka, hehe.
      • aniaturek0409 Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 16.11.10, 21:36
        Pani Moniko proszę o adres, chętnie skorzystam z fachowej opieki nad moją cycoholiczką, jutro kurierem wyślę przesyłkę z Madzią w środku, a sama wybiorę się na cały dzień do salonu Spa :).
        • monika_staszewska Re: dodajcie otuchy, bo mam doła... 18.11.10, 14:51
          Mogę przesłać numer telefonu mailem, bo Dzieci wolą jednak być we własnym domu jak im Mama znika nagle :)
          pozdrawiam serdecznie :)
          monika staszewska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka