klarci 17.03.11, 12:35 czyżby onet sie zmieniał :P drugi pozytywny artykuł w krótkim czasie ;) dziecko.onet.pl/60824,6,9,szczuple__bo_karmione_piersia,artykul.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
limonka_a Re: artykuł z onetu 17.03.11, 16:29 fajnie :))) swoją drogą, ja znam parę niemowlaczków "piersiowych", które są bardzo pulchne, w tym moja córcia;) Odpowiedz Link Zgłoś
klarci Re: artykuł z onetu 17.03.11, 19:40 to prawda, mój też od urodzenia zresztą był 'dobrze zbudowany' ;) głównie pewnie chodzi o dzieci z ciąż cukrzycowych, jak dobrze rozumiem, może nasze (ja nie byłam cukrzycowa) się nie kwalifikują ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: artykuł z onetu 17.03.11, 21:29 zachęcam do zapoznania się z komntarzem Urszuli Bernatowicz-Łojko. jest pod artykułem, długie, ale maksymalnie podsumowujące. Odpowiedz Link Zgłoś
klarci Re: artykuł z onetu 18.03.11, 11:20 ślepa jestem, skopiuj mi proszę komentarz. nie jestem w stanie przebrnąć przez te wszystkie jadowite i idiotyczne komentarze :/ Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 długa odpowiedź 18.03.11, 12:22 ~Urszula Bernatowicz-Łojko, pediatra- neonatolog, konsultant laktacyjny IBCLC Drodzy Państwo, kilka dni temu zostałam zaproszona do programu TVN, by jako lekarz i konsultant laktacyjny przybliżyć Państwu znaczenie karmienia naturalnego dla zdrowia dziecka oraz, szczególnie w tej audycji, zdrowia kobiety. Właściwie nie planowałam swojego udziału w tym forum, pozostawiając je jako miejsce do oceny programu dla potencjalnych telewidzów, czyli Państwa. Zostałam jednak niejako zobligowana do zabrania głosu w sprawie przez Rodziców moich Małych (i Niemałych już) Pacjentów oraz moich Kolegów "po fachu", bynajmniej nie, wspomnianych w programie, "nachalnych pediatrów, każących karmić do upadłego", ale między innymi ginekologów. Mam wrażenie, że została przekroczona pewna granica kompetencji, a właściwie niekompetencji. Spróbuję, więc, ustosunkować się do kwestii zasygnalizowanych w rozmowie telewizyjnej, jak też poruszanych już na forum. Program rzeczywiście był krótki i zawsze pozostaje niedosyt przekazanych informacji, ale warto, aby zabierać głos w sprawach, w których dany profesjonalista jest, a nie tylko ma poczucie kompetencji. Ja również MOGĘ wypowiadać się na temat budowy dróg i mostów, nawet przed kamerami, mimo, że moja wiedza na ten temat NIE MA żadnego podłoża naukowego, poza moim osobistym doświadczeniem, praktyką zdobytą przy korzystaniu z tych dobrodziejstw oraz tym, co przeczytam w popularnonaukowych gazetach, podobnie MOGĘ wyrazić swoją opinię na temat technik operacyjnych stosowanych na przykład w ginekologii, bo przecież jestem lekarzem, na przykład "z dużym doświadczeniem i szeroką praktyką", co nie oznacza mojej kompetencji w tej dziedzinie, więc tego nie czynię. W związku z powyższym uważam, że opinię na temat np. zasad żywienia niemowląt i małych dzieci należy pozostawić tym, którzy się na tym znają i zalecenia swoje opierają na AKTUALNEJ WIEDZY. W zawodzie, który reprezentuję nazywa się to "medycyną opartą na faktach" (evidence based medicine). A fakty mówią: najkorzystniejszym pokarmem dla prawidłowego rozwoju dziecka jest mleko matki, które należy podawać dziecku, jako wyłączne pożywienie (bez dopajania herbatkami, soczkami), do końca 6 miesiąca życia (o ile nie ma medycznych wskazań do wcześniejszego wprowadzenia tzw.zupy jarzynowej- np. przy niedokrwistości u niemowlęcia, itp.), a następnie utrzymać karmienie, przy jednoczesnym rozszerzaniu diety. Nie określono górnej granicy wieku dziecka dla karmienia naturalnego. Wskazane jest, by mleko matki pozostało w diecie dziecka przynajmniej do końca 1 roku życia, wg Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)- do końca 2 roku życia. NIE MA też dowodów naukowych na szkodliwe działanie na zdrowie dziecka lub matki dłuższego karmienia. Podkreślam tę informację, gdyż w odróżnieniu od "terroru laktacyjnego", o którym była mowa w programie, ja mam bardzo wiele sygnałów od kobiet doświadczających "terroru anty-laktacyjnego", kiedy to środowisko społeczne, a, niestety, nierzadko i medyczne napiętnuje matkę karmiącą swoje dziecko 2 lub 3 lata, oskarżając ją o działanie na szkodę zdrowia dziecka i pomniejszając jej kompetencje jako matki. Takie traktowanie tych kobiet jest działaniem niczym nie uzasadnionym, bardzo szkodliwym i, ponownie, wynikającym z braku aktualnej wiedzy. Przeciwciała i inne składniki immunologicznie aktywne znajdują się w pokarmie kobiety przez CAŁY OKRES LAKTACJI (bez względu na jego długość!), największe ich stężenie jest w siarze, produkowanej przez kobietę przez pierwsze dwa, trzy dni po porodzie, oraz w mleku kobiety rodzącej przedwcześnie. Między innymi dlatego zaleca się 6, a nie, jak przeczytałam na forum, 3 miesiące WYŁĄCZNEGO karmienia piersią, aby zmaksymalizować ilość tych składników przekazywanych dziecku oraz wydłużyć okres ich jak największego ochronnego działania (ma to szczególne znaczenie w przypadku dzieci obciążonych ryzykiem alergii, wrodzonych niedoborów odporności, wcześniactwa, innych chorób przewlekłych, ale też maluchów uczęszczających do żłobka czy mających rodzeństwo w przedszkolu itp.). Kolejny problem dotyczył "braku mleka"- w rzeczywistości problem ten dotyczy jednej na tysiąc kobiet (więc dlaczego akurat Pani), pozostałe sytuacje zmniejszonej produkcji pokarmu wynikają z tzw. niedostatecznej stymulacji (zbyt płytkie ssanie piersi przez dziecko, zbyt rzadkie karmienia- tu ponownie kłania się fachowe poradnictwo laktacyjne, gdyż większości tych problemów można szybko zaradzić, gdyby tylko miały Panie możliwość uzyskania bez problemu kompetentnej pomocy, a nie: "proszę karmić, bo to jest zdrowe dla dziecka", " a jak ma Pani za CHUDE mleko, to proszę dokarmiać mieszanką", co jest najczęstszą poradą w tej sytuacji. Co do artykułu, który był tematem naszej audycji ("Karmienie piersią chroni przed zawałem"), to, bynajmniej nie ukazał się on w tzw."prasie brukowej", lecz w renomowanym czasopismie naukowym "Obstetrics and Ginecology"- dla niewtajemniczonych podam, że jest to wiodące na świecie czasopismo tej specjalności i tylko ci, którzy próbowli opublikować swoje badania na jego łamach wiedzą, jak jest to trudne (tzw. "słabe badania" po prostu nie mają szans). Badanie przeprowadzono na prawie 139 681 kobietach (więc nie "przez 3 naukowców na 2 pacjentach") wykazując tzw. istotne statystycznie zmniejszenie ryzyka nadciśnienia, miażdzycy, hiperlipidemii, cukrzycy, innych chorób sercowo-naczyniowych u kobiet, które karmiły piersią ponad rok w stosunku do tych, które rodziły, a nie karmiły. Tendencję tę obserwowano również u kobiet, które karmiły 7-12 m-cy (oczywicie z proporcjonalnie mniejszym nasileniem). Doniesienie to oceniono merytorycznie na poziomie 2 w 4-stopniowej skali (poziom pierwszy jest najwyższy), co oznacza, że kolejne badania przeprowadzone w tej dziedzinie z dużym prawdopodobieństwem potwierdzą te wyniki- nota bene nie jest to pierwsze tego typu doniesienie w literaturze naukowej, ale pierwsze na tak dużej liczbie pacjentek. Odpowiadając na pytanie Pani dotyczące leków antyhistaminowych: najbezpieczniejszym z nich jest loratydyna (L1)- jedynie 0,01% dawki przechodzi do mleka, następnie cetyryzyna, a szczególnie jej nowa generacja- levocytyryzyna (dostępna też w Polsce)(z wstępnych badań wynika, że prawdopodobnie w ogóle nie przechodzi do mleka)(L2) oraz fexofenadyna(L2). Ogólnie są to leki uznawane za w miarę bezpieczne dla dziecka (skala L1-L5)- źródło: "Medications and Mothers' Milk"-2008r.(szczegóły u autora komentarza). Ponadto nie najlepiej się poczułam dowiadując się, że jestem LENIEM, ponieważ karmiłam piersią moje dzieci ponad rok (tak się składa, że poza tym, że jestem lekarzem, jestem też matką... jak wynika z niektórych komentarzy na tym forum chyba nie najlepszą). I nie czuję się niedowartościowana z powodu karmienia dłuższego, niż zalecane przez moich przedmówców max 6 m-cy. Nie przeszkodziło mi to ani w rozwoju i aktywności zawodowej (w tym specjalizacje, studia podyplomowe, udział bierny i czynny w konferencjach naukowych- nie tylko związanych z laktacją...), ani w wyjazdach do "SPA", czy na narty, mimo, że moje dzieci nie zaznały smaku smoczka z butelki- jakoś to przeżyły... Nie czułam się też ani "bezdusznym inkubatorem" będąc w ciąży, ani "automatem do mleka" karmiąc moje pociechy. Oba te okresy zaliczam do najprzyjemniejszych w moim życiu, mimo różnych trudnych przeżyć i dolegliwości z nimi związanych. Może czasem trzeba być kobietą, żeby to zrozumieć i bardzo proszę nie uszczęśliwiać nas na siłę!!! Nie zawsze to, co przychodzi łatwo jest najcenniejsze... Myślę, że wszystko zależy od tego, czego się od życia oczekuje i jak się je kreuje. Kobiety, które z powodzeniem karmiły, czy karmią naturalnie (tzn. swoim mlekiem) wiedzą, że nie jest to żadną przeszkodą w ich życiu, wręcz przeciwnie, często ogromnym ułatwieniem, nie mówiąc już o oczywistych dzisiaj korzyściach zdrowotnych dla mamy i dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 c.d. 18.03.11, 12:23 Tak więc trudno mi potraktować przytoczone powyżej komentarze jako komplementy, odbieram je raczej jako inwektywy. Jako lekarz posiadający wiedzę na temat prawidłowego rozwoju dziecka czułabym się mocno zaniepokojona "długimi przerwami między karmieniami i przewijaniem", gdyż są to ewidentne oznaki zaburzeń dobrostanu niemowlęcia zagrażajace jego zdrowiu i życiu. Zachęcam Państwa do korzystania z rzetelnych źródeł informacji, a decyzję, czy karmić i jak długo karmić naturalnie ZAWSZE należy pozostawić kobiecie, jej dziecku, partnerowi. Ważne, żeby był to tzw. "wybór poinformowany", a nie wynikający z braku wiedzy czy braku kompetentnej pomocy. Nie jest naszą rolą dyskryminować, czy faworyzować kobietę za jej decyzję dotyczącą karmienia dziecka (zapewniam Państwa, że w mojej praktyce są zarówno dzieci karmione naturalnie,jak i sztucznie i wszystkie je tak samo lubię i szanuję, zarówno, jak ich rodziców). Naszym zadaniem jest udzielić Państwu wiarygodnej informacji wynikającej z aktualnej dostępnej wiedzy naukowej (a nie tylko z własnych, prywatnych pozytywnych, czy negatywnych doświadczeń w danej dziedzinie).W mojej wypowiedzi często pojawiało się słowo "KOMPETENCJA". Było to celowe, gdyż jej brak jest najczęstszą przyczyną niepowodzeń laktacyjnych. Serdecznie pozdrawiam wszystkich "forumowiczów" bez względu na poglądy na w/w temat, przepraszam za nieco długą wypowiedź,ale zostałam do niej sprowokowana, A WYBÓR NALEŻY DO PAŃSTWA, P.S. Dla osób zainteresowanych służę literaturą fachową Odpowiedz Link Zgłoś
klarci Re: długa odpowiedź 18.03.11, 15:47 dzięki najśmieszniejsze, że teraz weszłam jeszcze raz i znalazłam szybko ;) Odpowiedz Link Zgłoś