krakrakrakra
16.10.11, 21:38
Moje dziecko ma 8 miesięcy. Jakoś pomiędzy 4 i 5 miesiącem zaczęły się problemy z karmieniem. Prężył się, odwracał, krzyczał. W końcu metodą prób i błędów znalazłam sytuacje, kiedy mały ładnie jadł. Wtedy wystarczało, żeby leżał i żeby nie było nadmiaru bodźców - musieliśmy być osłonięci, leżeć w ciszy itp. Jak miał pół roku zaczęliśmy rozszerzać dietę. Na jedzenie inne niż mleko reagował bez entuzjamu i wtedy trochę lepiej zaczął ssać. Trwało to może ze 2-3 tygodnie. Potem buntu ciąg dalszy. Od tamtej pory jest coraz gorzej. Od mniej więcej miesiąca, żeby zjeść, mały musiał być jednocześnie głodny, śpiący, znajdować się w pozycji leżącej (i ja też) i w ciszy. Było to momentami trudne, ale jakoś dawaliśmy sobie radę. Ale od kilku dni jest jeszcze gorzej. Nawet do usypiania czasami nie chce piersi. Właściwie je w tej chwili tylko przez sen - po zaśnięciu. Problem w tym, że bez ssania nie bardzo umie zasnąć, więc są dni, że przez wiele godzin marudzi, bo jest śpiący (i pewnie głodny/spragniony), a dossać się nie chce. Ale mało tego, on wtedy w ogóle nie pije. Nie umie pić z butelki, niekapka, kubka z dzibukiem itp. Ze zwykłego kubeczka też nie bardzo nam to wychodzi - jest tak ruchliwy, że zanim cokolwiek wypije, wszystko wyleje. Dzisiaj się przeraziłam, kiedy po 6 godzinach bez spania (i bez piersi) zorientowałam się, że pielucha jest całkiem sucha :( Nie pije, to nie sika... Boję się, że się w końcu odwodni! Pomijam już problemy z nieopróżnianymi na czas piersiami...
No i sama już nie wiem, co robić... Chciałam karmić piersią przynajmniej do roku, ale skoro od 4 miesięcy dziecko nie chce piersi, to może nie warto karmić na siłę, za wszelką cenę?
Czym takie atrakcje mogą być spowodowane? W sumie posiłków innych niż pierś je około 200g/dobę w czterech częściach, więc chyba nie jest możliwe, żeby był tak najedzony, że nie miał już potrzeby ssać.