Pomózcie.
Brakuje mi pokarmu tak od 17.00 22.00 juz od kilku dni w tych godzinach musze dokarmiać 3 tyg. synka, mało ale jednak 20-40 ml musi dopic mm po piersi. Czyli wypada to na karmienie 17/18 i najwazniejsze przed snem po kąpieli 21/22 :-(.
W nocy mam za to wrażenie że piersi mi eksplodują, karmię ok godz 1 i 4/5 nad ranem, trwa to po 10 -15 minut gdzie mały ściąga sobie spokojnkie 100 i spi słodko (mam pozyczona wage i jeszcze to kontroluję bo bym zwariowała że morzę dziecko!!! ale niedługo wagę muszę oddać :-().
Do południa idzie nieźle, a potem zaczynaja się schody.
Pije 2 x herbatke latacyjną gherbapolum, kilka szklanekk wody, kawe inkę z mlekiem , 1-2 herbatki. Tak że płynów jest duzo.
Nie mam pomysłu na poprawę a mały źle toleruje smoczek i to karmienie butelką też idzie nam marnie. Wiem ze jest głodny ale go bardziej sciska gryzie niż ssie, ale coś mu leci i połyka. Jeszcze mysle wybrac się po inny smoczek / butelkę, ale na dzień dzisiejszy mam aventu, córkę na tym wychowałam, ale synkowi nie pasuje ten kształt smoczka (chyba). Wolałabym jednak nie bawic się i w kp i mm. Albo jedno albo drugie ;-).
Nie wchodzi w grę walka o pokarm z małym w tych godzinach bo jak mu nie leci/ mało leci to szybklo się rozdraznia, prezy, płacze - czego nie robi jak dostaje butelkę, tylko spokojnie sobie ją "dziamie".
Co może byc przyczyna że nie wykarmiam wieczorami, a poza ta pora mam pokarm w ilosci wystarczającej. Co może spowodowac zwiększenie jego ilości w tych godzinach???