08.02.13, 15:46
Hej,
Piszę żeby się pochwalić alei ku pocieszeniu: że jeśli się chce to się da;)
Urodzilam syna w Wigilię, wczesniak, vacuum, nie podano mi go po porodzie, brajk kontaktu skóra do skóry, na sali poporodowej jedna nieskuteczna próba przystawienia. Po czym go zabrali :( problemy zoddychaniem. Spędził tydzien na neonatologii, mnie wypisano wcześniej. Kilka mało skutecznych prób przystawienia, pokaleczyl mnie bo było źle. Dopiero po swietach w szpitalu byla polozna laktacyjna. Dopiero z nią udało mi się ustalić co robic żeby pobudzic laktacje. I byly to konkretne rady - a nie "nic nie robic, czekać, bo w nawale sobie pani ni poradzi". Od 4 doby po porodzie zaczęłam intensywną pracę laktatorem, kilka razy dziennie plus przystawianie syna gdy tylko tobylo możliwe. Niestety i tak większość pokarmu otrzymywał z butelki. PRzyjezdzalam na kilka godzin 1-2 karmienia, 6-7 butelką. Dodam że "jego" smoczek lezal tylko obok niego, syn smoczka nie lubił. Po powrocie domu tylko pierś. Nie podalam butelki ani razu. Syn się nie buntował. W dniu wypisu ważył 3600, po 6 tygodniach i 2 dniach 5400 :)
Zdaję sobie sprawę że to głównie syna zasługa- naprawde dzielnie się spisał. Ale tez duzo mojej pracy nad laktacja.
Mamy swoje problemy, ulewanie, szybki wypływ - syn sie czasem krztusi. Ale dajemy radę.
Życzę powodzenia wszystkim mamom z trudnymi poczatkami :)
Obserwuj wątek
    • chiara76 Re: moje kp 08.02.13, 17:08
      Super post:-) tak przyjemnie pozytywny...
      Brawo dla Was obojga:-) cieszę się, że wyszło.
    • mruwa9 Re: moje kp 08.02.13, 18:54
      Brawa dla mamy i dzielnego mezczyzny!
      I gratulacje z okazji wyjscia na prosta!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka