niunia340
26.12.13, 18:51
Muszę się pożalić. Od samego początku kp było dla mnie trudne. Miałam koszmarne wspomnienia z pierwszym dzieckiem i tak mocno siedziało mi to w głowie, że przez 3 miesiące płakałam, że nie mam mleka. To nic, że dzieciak przybierał kg w miesiącu, do mnie nic nie trafiało. W czwartym miesiącu wszystko się unormowało udało mi sie osiągnąć upragniony spokuj .... i tak do teraz. Synek ma 4,5 miesiąca. Jest bardzo żywy i ostatnia rzecz o jakiej myśli to strata czasu na jakieś tam jedzenie. Wiem, wiem, że to normalne ale ja już z sił opadam. Potrafi nie jeść rano nawet 6 godzin. A w dzień to mamy 3 karmienia. Ostatnio przez te długie przerwy mocno mnie pierś bolała i była zaczerwieniona. Pewnie kanalik był niedrożny. Dużo mniej przybiera na wadze 300 gr przez 3 tygodnie ale to chyba nie dramat w 5 miesiącu. Próbowałam przystawiać go częściej to się denerwuje, odwraca głowę a nawet płacze. Teraz to już tylko zje jak padnie ze zmęczenia i tak ciągnie powolutku godzinę jak śpi a wcześniej najadał sie ładnie w 3-5 min. Boję się, że te długie przerwy zepsują mi laktację. Czy u was też tak było? Czy to przejdzie ? Jakiś kryzys mnie dzisiaj dopadł to sobie siedzę i płaczę.