kwiat_aloesu
25.11.14, 22:02
Witajcie,
proszę nie o radę, bo rozumiem, że nie na odległość, ale o nadzieję. Moja siedmiodniowa córeczka nie chce albo nie umie ssać piersi, a mnie serce pęka, kiedy ją wypluwa z płaczem.
Córka jest terminowa, zdrowa i duża; ze względu na wagę jesteśmy po cc. Do piersi przystawiono mi ją jeszcze w sali pooperacyjnej, gdzie na pewno miała ją w ustach, nawet chyba ssała. Po porodzie nie płakała o jedzenie; karmiłam, ale mała jadła mało, a położne mówiły, żeby się nie martwić, że dziecko przed ukończeniem doby nie musi od razu jeść. Potem karmiłam ją na zegarek - ssała, ale bez większego entuzjazmu, tylko raz czy dwa wpadła w taki prawdziwy ssaniowy szał. Niestety okazało się, że straciła na wadze ponad 10%, zostaliśmy dodatkowy dzień w szpitalu i kazali na dokarmiać ją odciąganym mlekiem i mieszanką po palcu ze strzykawki. I tak już zostało. Mała bardzo dużo śpi, nie sygnalizuje sama głodu - czasem tylko pomlaszcze i pootwiera usta. Karmimy ją po palcu, teraz już wyłącznie moim odciąganym mlekiem, ale piersi ciągle nie chce. Czasem ją weźmie do ust, potrzyma, possie mlaśnie raz czy dwa, ale nie z siłą ssania, i wypuści - z płaczem lub bez. Bardzo często po prostu zasypia. Po palcu je z apetytem (staramy się nie tłoczyć pokarmu, dopóki nie zacznie ssać, żeby nie ułatwiać), butelki nie zna.
Mam duże piersi i duże brodawki, ale w szpitalu brała je do ust bez problemu. Ze względu na rozmiar piersi najczęściej usiłuję karmić spod pachy, może położna podpowie, jak korzystać z innych pozycji. Zawsze staram się wycisnąć parę kropli na czubek sutka, żeby zainteresować małą. Czasem się zainteresuje, czasem nie.
Błagam, powiedzcie, że się nauczy i że będzie normalnie ssać. Ta sytuacja dobija psychicznie mnie, a za mną męża. Chętnie przyjmę też wszystkie mało oczywiste rady, ale głównie proszę o nadzieję.