Dodaj do ulubionych

macie czasami dość?

08.12.14, 16:24
To będzie dłuuuuuuugi post wyrodnej marudzącej mamy wiec jak ktos nie chce niech lepiej nie czyta:)
Moj synek jest chciany,planowany... Mieszkam tu gdzie mieszkam od czerwca tego roku,w jednej klatce z tesciami i czuje sie samotna,okrutnie:( Moj maluch zaraz skonczy 3mce,karmie go tylko piersia,jestem z nim 24h na dobe,7dni w tygodniu i najnormalniej w swiecie brakuje mi kontaktu z ludzmi!!Zawsze bylam rozrywkowa,piatek,sobota impreza,kocham tanczyc, kocham spedzac czas z ludźmi. Odkad urodzilam czuje sie jak w klatce:( zdala od rodzicow,przyjaciol:( w tym miescie mam tylko znajomych z pracy ale i tak mieszkam na odludziu,na obrzezach miasta... nie znosze tego miejsca.Nawet jesli nakarmie malego to i tak nie mam gdzie wyjsc ani z kim sie spotkac... nie podaje butelki i to moze moj blad?tak to moglabym na pare godzin zniknac?trudno niech juz tak zostanie... Wstaje w nocy po kilka razy,karmie,przewijam,w koncu zbieram sie rano,robie mezowi kanapki do pracy,sobie sniadanie i wychodze z malym na 2h spacer... targam wozek z 2pietra w tę i spowrotem, wysiadaja mi plecy ale no przeciez chcialam byc matką... Czasami jestem zła ze nikt mnie nie docenia,nie rozumie?Patrze czasami z zegarkiem w reku kiedy maz wroci z pracy...a on jeszcze sie z kims zagada po pracy,jeszcze do sklepu wejdzie...a ja chce nawet isc i stanąć w garach ale zeby ktos na chwile wzial ode mnie tą Kochaną istotkę.Teściu najmądrzejszy,spędzi z wnuczkiem godzine i slysze "ale on grzeczny,ale macie sielankę"... mam ochotę strzelić mu w ten głupi łeb!Oczywiscie ze synek jest kochany, wspanialy ale jestem z nim non toper,wstaje po kilka razy w nocy,karmie,przewijam!ale czy jakis chlop to zrozumie?????ze czasami rano wstaje,mam oczy na zapałki,ide do tej kuchni a potem ide na spacer bo to dla dziecka jest dobre!i dla mnie... dotlenie sie,moze schudne jeszcze?No i dzwonią do męża koledzy,bezdzietni kawalerowie i slysze "idziesz ze mna do chlopakow?bo nie chce mi sie samemu",mysle CUDOWNIE,a mi sie chce samej siedziec w domu?NIE!mam dosyc...ale kogo to obchodzi?A moj maz tez sciemnia,nie powie wprost "nie wychodze,mam zone,mam dziecko" tylko kręci "no nie moge,bo wiesz Paulina co musi zalatwic a ja musze zostac z malym" ściema na maksa tylko po co?? Czasami jezdze na weekendy do rodzicow i wtedy maz robi co chce,ale w te weekendy co jestesmy w domu zabraniam juz mu wychodzic i sprowadzac kolegow do domu!jak ktos przyjdzie to nie ręcze za siebie... wszystko wygarnę bo mam dosc!Na sylwestra tez go juz ciągną a ja co? jestes matką to sobie siedź sama z dzieckiem!co ci ludzie maja w glowach?
Gdybym miala chociaz blisko rodzicow... gdybym miala chociaz jedna kumpele tutaj blisko to tez byloby inaczej... gdyby ktos ze mna wyszedl na spacer?A ja tylko calymi dniami gugam, gadam, śpiewam, robie glupie miny, tancze, dla synka by byl szczesliwy,bo sam mi daje duzo szczescia ale brakuje mi ludzi,doroslych!! co nie gugają,a rozmawiają!!ale maz chyba tez nie rozumie, bo jak mu o tym mowie to slysze "no ale przeciez chodzisz biegac" i cycki mi opadaja jak to slysze... no bo jak biegam to za bardzo nie nawiazuje wtedy kontaktow miedzyludzkich!
Ostatnio kupilam sobie 2 sliczne sweterki,a w ciazy nawet zestaw cieni (stwierdzilam ze naucze sie malowac oczy na stare lata) a mama mi kupila teraz na mikolajki tusz:) i super ale mysle po co? siedze w 4 scianach,w kawalerce... po domu mam zakladac te sliczne sweterki?mam sie malowac dla synka?bo po co?i tak siedze w domu...a spaceruje po lasach,wiec chyba ptakow nie wystrasze brakiem makijazu? Pisze o tym tutaj bo komu mam to powiedziec?kto mnie zrozumie?a moze sie wstydze przyznac przed innymi ze mam czasami dosc?
W sobote mialam wychodne... zostawilismy malego po karmieniu teściom i pojechalismy do castoramy wow:D umalowalam,zalozylam obcasy... nawet faceci sie za mna odwracali,po czym maz stwierdzil ze nie powinnam sie malowac,ani zakladac obcislych spodni,ani szpilek bo jestem ZA ładna hahaha zabawne... moze on by wolał zebym zostala w domu jak w klatce?wtedy bylby spokojny... Ogolnie jest pomysl zeby maly nie szedl do zlobka a ja zebym zostala z nim w domu... ale ja chyba zwariuje!ja juz prawie gadam sama do siebie...to tyle bo czas pogugać,chyba dlugi wyszedl ten post,nie wiem czy ktos to w ogole przeczyta ale ulzylo mi chyba,troche...
Obserwuj wątek
    • Gość: Yumemi Re: macie czasami dość? IP: 213.205.228.* 08.12.14, 17:59
      Ogolnie chyba Ci sie nazbierało.. Taka pora roku chyba smętna.
      Ale obawiam sie ze towarzystwo to cos co trzeba sobie zorganizować - nie ma w pobliżu jakichś grup dla mam z niemowlakami?
      Basen i zajęcia dla niemowląt? Cokolwiek gdzie mozesz poznać inne mamy? Zagadujesz jak widzisz jakieś mamy z dziecmi?
      Trzeba sobie towarzystwo zorganizować - ja kiedy urodziłam pierwsze dziecko 12 lat temu byłam w obcym kraju tylko z mężem - a moi znajomi byli z pracy i ze studiow tutaj w UK - a ja z mężem wyprowadzilismy sie wtedy na wieś. Przez szkole rodzenia poznałam inne mamy, potem sama założyłam klub mam i klub ksiazki i tak sie zaczęło - po paru miesiącach towarzysko było aż za dobrze :-)
      Grupa chustowa, grupa masażu niemowląt etc - poszukaj albo sama cos załóż, w sobie internetu mamy super ułatwienie.
      Ja bym tez tak z dzieckiem sama nie wytrzymała. I nic w tym dziwnego ze tak sie czujesz.
      • paulina8989 Re: macie czasami dość? 08.12.14, 18:20
        co do basenu to widze ze cos jest od 5mca zycia,tylko kawal drogi a ja nie mam auta... no chyba ze z mezem bysmy jeździli bo to jest w pt i sb
        a co do Szkoly rodzenia to nie poznalam nikogo ciekawego,niestety... na fitnessie dla ciezarnych poznalam ale kazdy z drugiego konca miasta a ja niestety bez auta,wiec kiepsko,takze pozostaja mi rozmowy przez tel
        i jak widze mamy z wozkami to widze ze kazda przez telefon gada... chyba tez brakuje im kontaktu z ludźmi
        Niby kiedys szukalam przez internet wlasnie na jakis stronach mam z Łodzi ale potem o tym zapomnialam,juz sama nie wiem...
        dziczeje jak nic:(
    • mkwietniewska123 Re: macie czasami dość? 08.12.14, 18:30
      Czytam to forum od dość dawna- umila mi czas podczas karmienia, a jest lepsze niż dobry serial, bo to samo życie. Postanowiłam Ci odpisać, bo napisałaś tak, jakbym to pisała ja. Zapewne jestem od Ciebie starsza. Nie zmienia to jednak faktu, że nie tylko Ty tak czujesz. Moje życie przed dzieckiem było wypełnione jedynie pracą, 7 dni w tygodniu po kilkanaście godzin. Ale praca dawała mi satysfakcję, bo była pełna wyzwań i dawała podstawy do samorealizacji. W czasie ciąży myślałam, że czas spędzony w domu pozwoli mi nieco ochłonąć. A teraz... rutyna mnie dobija. To coś, z czym nie miałam do tej pory do czynienia. Chociaż mieszkam vis-a-vis mojej rodziny. nie zmienia to faktu. że jestem ze wszystkim sama. U nas spacery są rzadkością od kiedy mała ząbkuje (od 4 m-ca, teraz ma 5,5 i końca zębów nie widać), bo ciągle coś łapie i jesteśmy zblokowane. Mieszkam na wsi= brak rozrywek (no chyba, że za takowe uznać zakupy w lokalnej Biedronce), wszędzie trzeba jechać samochodem, a ten mamy tylko jeden, w użyciu przez męża. Narzekać można by długo, ale po co? Co muszą czuć matki bliźniąt? Trojaczków?
      Wiem, że trudno, ale trzeba widzieć, że szklanka jest do połowy pełna. Przede wszystkim u nas w domu nie ma demokracji. Mąż ma córkę po powrocie z pracy, cały czas dopóki nie uśnie. Wychodzić nie wychodzi, bo musiałby nas zabrać (męskie wieczory z babą i dzieciakiem?!). Jak chcemy wyjść, to tylko razem. Mąż aktywny przed dzieckiem sportowo, zrezygnował, bo miał wybór- ćwiczyć, ale wtedy w weekendy w zamian za to, ja wychodzę zostawiając go z mlekiem i kubeczkiem. I tak dzięki temu podział obowiązków jest- nie po równo, bo tak się nie da, ale jest.
      Z całą resztą- zawsze trzeba myśleć, że mogłoby być gorzej.
      Ja po ostatniej wizycie na onkologii dziecięcej, dziękuję Bogu, że mam zdrowe dziecko.
      A dziewczyny ze starszymi dziećmi pewnie napiszą, że potem może przyjdą inne fazy u dziecka i da Ci jeszcze w kość?
      • panizalewska Re: macie czasami dość? 08.12.14, 19:38
        Ano macie, macie :)
        Ja miewam dość od 2,5 lat. Teraz mam dwójkę maluchów - starszą córę - totalną przylepę i młodego półrocznego ssaka. Oboje ząbkują symultanicznie. Jękom nie ma końca
        Biegnę bo się obudził\
        napiszę jeszcze \:)
        • kremka2014 Re: macie czasami dość? 08.12.14, 20:05
          Ojjj taaak. To trudny okres, to po pierwsze. Najpierw trzyma nas taki haj po narodzinach, a potem zmęczenie narasta a ok. 3 miesiąca osiąga kulminację. Bo dziecię jeszcze bardzo wymaga, bo chroniczne niewyspanie bo jeszcze nie siedzi, ciągle trzeba asekurować trzymac obiema rekami itp. Z chwilkę to się zmieni, zacznie się też smiac głośno... Ale do rzeczy: masz rację, ze kobity z wózkami czesto gadają przez telefon, ja tez😊. Masz forum swojego miasta? Napisz, ze szukasz do spacerów towarzyszkę z wózkiem 😊. Ja tez, juz w ciąży czesto czulam się samotna, taka odsunięta.... Teraz powoli wychodze z dziewczynami, mąż karmi go kubkiem medeli. Ale brakuje mi codziennie jakiegoś czegoś, przyjaciółki z wózkiem najlepiej, no ale niestety za dużo bym chciala. Moje koleżanki maja już odchowane dzieci w większości bo ja stara rura jestem. Za tekst męża o Twoim wyglądzie w castoramie to bym chyba zagryzla. Co do Sylwestra....no kopara mi opadla.... zapraszają bez Ciebie???
    • zabka141 Re: macie czasami dość? 08.12.14, 20:04
      Paulina, przepraszam, ale ty na serio po nocnych karmieniach dziecka robisz jeszcze mezowi kanapki do pracy? A on po pracy nie ma zadnych obowiazkow jesli chodzi o dziecko? W dni wolne tez nie ma obowiazkow? Jeden problem to na pewno brak zaangazowania twojego meza w opieke nad dzieckiem i tutaj powinnas cos zmienic.

      Co do pozostalych problemow mam kilka sugestii:
      - Jak wozek na dol wynosisz to nie mozesz tescia z klatki poprosic o pomoc albo jakiegos sasiada?
      - Czy mozesz poprosic tesiow zeby wyszli z dzieckiem na spacer a ty spedzisz czas sama w domu np.?
      - Moze skype z rodzicami lub kolezankami jak chcesz z kims pogadac?
      - Nie masz samochodu, ale chodzisz na 2 godzinne spacery - moze doszlabys na spotkania z kolezankami/innymi mamami lub podjechala autobusem?
      - Potem mozecie sie spotykac u ciebie lub u nich.
      - Jak chcesz sie pomalowac do lasu to dlaczego nie? Moze poprawi ci to samopoczucie.
      - Jak chcesz wyslac dziecko do zlobka to dlaczego mialby wygrac pomysl ze zostajesz w domu?

      Musisz cos zmienic zamiast tak tkwic w tym co ci sie nie podoba.
      • kremka2014 Re: macie czasami dość? 08.12.14, 20:08
        Aaaano! Ja codziennie robię makijaż... Chociazby dla pani z warzywniaka!
        • yen26 Re: macie czasami dość? 08.12.14, 20:29
          A ja dla kuriera, dużo zamawiam Przez net ;D
          A na serio to miałam to samo po pierwszej ciąży Sama w obcym mieście Jedyna moja rozrywka to było wstawić pranie rano Kiepski okres w moim życiu
          Ale pomysl, zaraz bedzie wiosna, dziec będzie siedział, mamy powychodza z domów, poznasz kogoś Ja mam szczęście że na patologii ciazy poznałam koleżankę, dzieci mamy tydz po tyg, mieszkamy półtora km od siebie Dziękuję przeznaczeniu ze ja spotkałam ;)
      • Gość: Amiralka Re: macie czasami dość? IP: *.53.31.93.rev.sfr.net 08.12.14, 20:42
        Pierwszy raz - zgadzam się z żabką;) i to w 100%! Makijaż, śliczny sweterek, chusta i autobusem w świat. Choćby na zakupy - ciuszki dla małego, bo swoje to ciężko przymierzyć, perfumy, książki, cokolwiek. Ale najlepiej to do ludzi, nie ma klubów malucha w Łodzi? spotkań La Leche League? Choćby na jakimś forum lokalnym daj ogłoszenie ;)
        I te kanapki... Ja rano śpię, a kanapki robi mój konkubent. I tak od początku ciąży. Za to wychodzi wieczorami, odkąd mały zaczął kłaść się normalnie, bo wiem, że gorzej niż ja znosi zmiany w naszym życiu.
        I ten wózek... paulinko, chciałaś być matką, nie męczennicą. To na m i to na m, koniec punktów wspólnych. Teść nie może Ci znosić? Nie ma miejsca, by gdzieś przypiąć na dole?
        Kochasz synka, bo Ci ładuje baterie szczęścia, ale, jak to piszesz, dziczejesz bez innych na Twoim poziomie rozwoju i masz dość. Myślę, że wiele matek dochodzi do tego etapu.
        PS jak się nie zdecydujesz na żłobek, tym bardziej musisz wyjść z izolacji i mieć pomoc do dziecka chićby raz w tygodniu.
        • mad_die spotkanie LLL w Łodzi! 08.12.14, 20:47
          Spotkanie LLL jest w ten czwartek w Łodzi! Zajrzyjcie na stronę na facebooku!
          • Gość: Ona Re: spotkanie LLL w Łodzi! IP: 31.11.205.* 08.12.14, 21:10
            O ile ja bym dala za to spotkanie - magda cudowna i swietne pomysly.
            • mad_die Re: spotkanie LLL w Łodzi! 08.12.14, 21:52
              Jedź! i potem powiedz jak było :) ja będę w łodzi dopiero po świętach, ale też bym się wybrała spotkać z nią :)
              • Gość: Ona Re: spotkanie LLL w Łodzi! IP: 31.11.205.* 08.12.14, 22:51
                Niestety nie moge :( moje maluchy sa chore. Po 2 wyprawa z moja corka to masakra - wczoraj skonczyla 7 m i nadal je tylko na spiocha chociaz i te karmienia od jakiegos czasu sa slabe. Moze kiedys mi sie uda bo chetnie bym porozmawiala na temat mojego karmienia.
                • ewakot0 Re: spotkanie LLL w Łodzi! 14.12.14, 23:04
                  kurczę ja niefejsbukowa i omija mnie chyba mnóstwo życia... Jakby co to chętnie bym się z jakąś łódzką mamą zgadała, bo po pojawieniu się potomka okazało się że wprawdzie miałam dużo znajomych, ale jak już nie można się spotkać ze mną wieczorem na mieście i przeimprezować pół nocy to już nie pałają do mnie aż taką sympatią...
    • agnieszka.kaz1 Re: macie czasami dość? 08.12.14, 21:10
      A ja się tak podłączę pod wątek😊 Kremka, jesteś z Bydgoszczy, wiesz może coś o jakiś klubach, spotkaniach dla matek z bobasami?😊 Bo mnie chyba też dopada ten kryzys samotności i z chęcią bym wyszla do ludzi😊
      • paulina8989 Re: macie czasami dość? 08.12.14, 21:36
        no wiec z tymi kanapkami jest tak ze jak ja nie zrobie to maź nic nie zje przez caly dzien!!a ja juz tak mam,kiedys kanapki tacie robilam,teraz mezowi...
        co do teściow to oni pracuja,wracaja dopiero po 17... i oni na spacer z malym nie wyjda bo zimno,chyba ze na wiosne;/ a sąsiadow nie znam ale o ile wiem to same emerytki:( a na wozek miejsca niestety nie ma:( jest okrutnie ciasno na tej klatce...
        dopiero doczytalam co to jest LLL bo ja nie mam fb
        a z tym makijazem to jest tak ze ja nawet rano nie mam czasu tego zrobic,dzieć wymagający...:)
        co do męża robi duzo:) wraca i zajmuje sie malym,teraz maly spi a maz gotuje mi obiad na kilka dni
        no i my oboje sportowcy wiec czasu czlowiek tez ma coraz mniej,bo ja to biegam tutaj blisko,zaraz jak wyjde z klatki a maz zanim na basen dojedzie czy na squasha to troche czasu zajmuje ale niech cwiczy bo przytyl w ciazy razem ze mną:D
        no coz,ciesze sie ze nie jestem sama... chyba wiele mam tak ma... dla mnie najgorsze jest miejsce w ktorym mieszkam,nie lubie tu mieszkac,a osiedla nie znosze!chcialabym mieszkac gdzie indziej ale poki co nie ma na to szans...
        a jak jezdze do rodzicow to na spacery z malym chodzi moja mama,wtedy mam czas poczytac albo sie z kims spotkac,takze byle do weekendu bo jestem umowiona z przyjaciolka,13.12 moj maluch skonczy 3 mce;)
        • Gość: Ona Re: macie czasami dość? IP: 31.11.205.* 08.12.14, 21:41
          W ktorej czesco lodzi mieszkasz?
          • paulina8989 Re: macie czasami dość? 08.12.14, 22:19
            olechów...:[
            • ewakot0 Re: macie czasami dość? 14.12.14, 23:14
              dobra, najpierw pisałam, a dopiero teraz doczytałam. Kochana, ja z Janowa, więc jesteśmy sąsiadkami, i też biegająca (chociaż podupadłam na formie odkąd młody je co godzinę), bezrodzinna, bezfejsbukowa i potrzebująca dzieciatego towarzystwa. Zabrzmiało trochę jak ogłoszenie matrymonialne :D zgadajmy się jakoś
              • paulina8989 Re: macie czasami dość? 15.12.14, 18:00
                wyslalam ci wiadomosc:))) a dzis widzialam 4 wózki spacerujące,moze sie jakies babki zgadaly nie wiem ale fajnie to wyglądalo:D
                • yen26 Re: macie czasami dość? 15.12.14, 18:30
                  Trzeba było dołączyć :)
                  • paulina8989 Re: macie czasami dość? 15.12.14, 18:57
                    trzeba bylo ech:D
      • zajacowo Re: macie czasami dość? 08.12.14, 21:52
        To samo bym napisała 4 lata temu przy pierwszym dziecku:) siedziałam z zegarkiem pod drzwiami i czekałam aż mąż wróci i mnie uwolni od dziecka. Chyba dziecko to wszystko dziecko czuło i dawało mi swoją marudnością popalić. Wszyscy wokół myśleli że ja mam tak fajnie, bo siedzę sobie z bobasem w domu, a ja tak jak ty mieszkam w bloku bez windy i olewałam po prostu codzienne spacery bo mi się nie chciało z całym tym bajzlem wózkowym użerać. W tym wszystkim mąż był dla mnie wsparciem, karmił, kąpał, przewijał. Rzadko mu się zdarzyło wyjść beze mnie.
        Teraz mamy drugie dziecko i wiesz co? Teraz mam z tego dużo większą frajdę. Po pierwsze bo kp, po drugie bo znalazłam w sobie siłę żeby poradzić sobie z dwójką naraz nie angażując w to męża do takiego stopnia jak to byłoza pierwszym razem. Po prostu zakceptowałam to że mam taki okres w życiu, kiedy jestem bardziej domowa:) ale to poprzednie doświadczenia dały mi tę mądrość. Nie bądź głupia i skorzystaj:)
        Teraz sobie myślę, że dziecko w ciągu roku tak bardzo się zmienia, że za chwilę będzie innym człowieczkiem i obserwowanie tego sprawia mi radość. Czas szybko płynie i nie powtórzy się już ten czas niemowlęctwa:)
        Wiem też, że moje życie nie kończy się na dziecku, że dałam radę wrócić do zawodu. Dla mojej higieny psychicznej jest bardzo ważne zachowanie jakiejś odrębnej przestrzeni, nie związanej z rodziną. Tak się składa że może to być moja praca. Bardzo tego potrzebuję, bo nie potrafię się zatracić całkiem w dzieciach, domu itp.Świadomość że mam coś jeszcze poza tym dodaje mi skrzydeł i poza
        • zajacowo Re: macie czasami dość? 08.12.14, 21:59
          Wala mieć też radochę z życia rodzinnego.
          Co do makijażu - nawet śmieci nie wyrzucam bez niego. Codziennie od rana fryzura i make up, czasem bardzo szybkie ale bez tego czuję się zaniedbana.
          Od siebie mogę Ci poradzić żebyś uświadomiła sobie że to tylko mały etap w Twoim życiu, znalazła sobie choćby drobne przyjemności, jeśli nie masz ochoty na kolejny rok w domu - nie musisz się na to godzić. Męża poproś o śniadania, może nie przyszło mu to do głowy. Od swojego nauczyłam się cennej rzeczy: chcesz coś od faceta to mu o tym powiedz, powiedz co czujesz, on naprawdę tego nie wie!
      • kremka2014 Re: macie czasami dość? 08.12.14, 22:15
        No Aga, niigdy nie słyszałam tutaj o tym, może sama zaloze😉. Gdzie mieszkasz? Może kopsniemy się czasem na maly spacerek? Mieszkam niedaleko Tesco😊
        • agnieszka.kaz1 Re: macie czasami dość? 08.12.14, 23:02
          My mieszkamy na Szwederowie😊 daleko nie mamy do Tesco 😊 znalazłam ostatnio coś w stylu takiego klubu ale nie wiem czy to działa, nazywa się Akademia Szkraba. Ale przecież mozna zalozyc nowy😊 Musimy się spotkać 😊
    • ela.dzi Macie, 08.12.14, 22:16
      ale opiszecie się jutro.
      • ela.dzi Re: Macie, 10.12.14, 15:01
        No dobra, może w końcu ja się wypowiem. Tak, momentami mam serdecznie dość od samego początku, a teraz odliczam dni do żłobka i powrotu do pracy. Na początku nie wychodziłam sama, bo nie byłam w stanie znieść wózka po schodach. Mały urodził się pod koniec listopada, także spacery już w styczniu były w niezbyt miłych warunkach. Mało mam na spacerach, w domu gorąco, na dworze zimno, jak się ubrać, żeby nie zgrzać siebie i dziecka.

        Bardzo pomagały mi wyjazdy na dłużej do rodziców, teściów. Dosłownie ładowałam akumulatory, kiedy dziadkowie przejmowali dziecko a ja mogłam dospać. W sumie chyba ze 2,5 miesiąca spędziłam bez męża. Nie był tym zachwycony, ale rozumiał, że potrzebuję odpocząć.

        Ponadto bardzo pomógł mi powrót do mojej pasji, którą jest siatkówka. A poza tym miałam koleżanki i kuzynkę, które miały dzieci w podobnym wieku, więc sporo czasu na spacerach spędziłam gadając przez telefon. A z niektórymi się spotykałam/spotykam od czasu do czasu. Przyjdzie wiosna, będzie przyjemniej wychodzić. A może zostawiaj wózek na dole tylko przypnij do czegoś ?

        I jeszcze jedna kwestia. Nie bardzo rozumiem, co Twój mąż ma do powiedzenia odnośnie żłobka. Jeśli nie czujesz, że chcesz siedzieć non stop z dzieckiem, to pomyśl o żłobku, albo zamień się z mężem. Na szczęście mój mnie rozumiał i nie było większych batalii. A ponadto nie rozumiem tekstu, że nie powinnaś się ładnie ubierać czy malować. Własny mąż nie chce, żebyś czuła się atrakcyjna ? Trochę nie bardzo mi się takie zachowanie widzi. Zostaniesz dłużej z dzieckiem, za chwile powie, że jeszcze za krótko, że za seksownie się ubierasz na spacer i możesz podobać się innym mężczyznom itp. A od tego blisko do całkowitego podporządkowania się woli męża, zostania w domu na wieki, braku własnej pasji czy rozwoju i zwariowania. Ale ja nic nie sugeruję i źle nie życzę.
    • psotkasia Re: macie czasami dość? 09.12.14, 10:12
      Bardzo dobrze Cię rozumiem. Kiedy urodził się mój syn, mieszkaliśmy u teściów. Nie znałam tu prawie nikogo. Z teściami jakoś nie mamy wspólnych rozmów, raczej tak zdawkowo. To ich pierwszy wnuk był i rozmowy zwykle ograniczały się do rad - daj mu butelkę, rumianek, smoczek, czemu on płacze, na spacer za ciepło/za zimno/wiatr wieje, ubierz drugą czapeczkę/ rękawiczki (we wrzesniu) itd. Potrafili bez pukania wpaść do pokoju, bo mały mruczał w łózeczku (trzeba wziąć go na ręce!). Poza tym młode było wymagające - godzinami wisiało przy piersi, ulewało, prężyło się, słabo spało. Potem było już lepiej, ale brak towarzystwa mnie dobijał. Pierwsze trzy miesiące samotnych spacerów po parku to patrzenie na zegarek co pięć minut. Ale pewnego dnia - to był listopad, jakaś inna samotna mama zagadała, a potem z rozpędu obie zagadywałyśmy inne mamy. W rezultacie zrobiła się z tego kilkunastoosobowa grupa mam z wózkami:) Bo kto inny zrozumie problemy mamy - a to kupka, zupka, pediatra, pieluchy, ubranka? Musiało fajnie to wyglądać, gdy jeździlyśmy po parku np. w 6 wózków:) Pewnego wiosennego dnia zjechało się 11 wózków. Nie było osoby w parku, żeby nie zapatrzyłą się na grupę mam siedzących na ławeczkach:) A później przynosiłyśmy koce, dołączali do nas inni (babcie, dziadkowie, mamy, opiekunki) nawet ze starszymi dziećmi. Zrobił się taki parkowy żłobek:) Spotkania nie ograniczyły się tylko do parków. Zdarzały się wyjścia na piwo (bezalkoholowe), odwiedziny w domach. I nawet teraz po trzech latach czasem się spotykamy, choć w parku już ciężko kogoś spotkać.
      Dwa miesiące temu urodziłam córkę. Mieszkamy już u siebie, a ja tym razem utknęłam w domu z dwójką dzieci.... Z utęsknieniem czekam na wiosnę, bo wtedy dłużej na dworze posiedzimy i Mała już starsza będzie i w ogóle może dzień dłuższy... Właśnie płacze. Ech...
    • nothing.at.all Re: macie czasami dość? 09.12.14, 10:19
      Przeczyta i powie ze tez tak ma czassmk:). Nie jesteś sama. Wiele mam przechodzi przez to bo to one głównie się zajmują dzieckiem. . Wiadomo ze partnerzy pomagają jak wrócę z pracy ale cały dzień sama...i w nocy tez karmienie wiec snu mało.
      Dziewczyny tu już wszystko napisały. Ja od siebie dodam żebyś myślała ze to tylko chwila i minie. Bo co to jest ten rok czy dwa patrząc na całe życie. Za chwilę dziecko będzie bardziej kontaktowe i ciekawsze świata. A jak ruszy do przodu raczkujacy czy chodząc to juz będzie z górki.
    • peepy Re: macie czasami dość? 09.12.14, 14:21
      eh, czasami dobrze tak pojojczeć - to oczyszcza :)
      ja też utknęłam z dwójką dzieci w domu i również czekam na wiosnę jak na zbawienie!
      bo młodszy bedzie juz siedział i kumał wszytsko a straszy pohasa sobie po placu zabaw. dobrze że co tydzień wychodze do znajomych z dziećmi i raz w miesiącu do rodziców bo bym oszalała, ale fakt - w tygodniu jest nie raz ciężko i tak smutno samej w domu :(
      w ogóle pogoda jest obrzydliwa i tylko napędza depresyjne myśli!
      • paulina8989 Re: macie czasami dość? 09.12.14, 14:42
        peepy tez mam chlopca Szymonka:D
        dziewczyny a pro po makijazu... ale zawital do mnie przystojny kurier maaaaaaaatko:D od jutra sie maluje:D smiac mi sie chce bo dzwonil do mnie i mowi ze do 5min bedzie a ja biegiem do lazienki,bluze zdjac ogra mną męża,wlosy rozpuscic ech:D maz by mnie udusil:)
        coz a ja dzis na spacer wlasnie nie wyszlam bo na mysl o wozku plakac mi sie chcialo... ale obiecuje sobie ze jutro wyjde,w sumie dzis nawet nie pozmywalam,tylko siedze i sie lenie,mysle co z tym zyciem zrobic:) musze jakies kursy dodatkowe zrobic po nowym roku zeby po macierzynskim dorywczą prace złapać...a tak mi sie nie chce,taki ze mnie leniwiec sie zrobil ze szok!;/
        i byle do wiosny...
        • zabka141 Re: macie czasami dość? 09.12.14, 19:22
          Paulina mysle ze znalazlas powod dla ktorego czujes sie tak sobie. Piszesz "a tak mi sie nie chce,taki ze mnie leniwiec sie zrobil ze szok!;". I w tym sek.

          Wiem o czym piszesz, bo sama mialam takie dni, ze wlasnie mi sie nie chcialo i wtedy od drzemki do drzemki malej jakos tak siedzialam w domu i nic nie robilam. I od tego siedzenia bylo mi gorzej.

          Jak wyjde na spacer, zrobie cos fajnego, cos nowego z mala, sprawie jej przyjemnosc pojsciem do zoo, czy do nowej kawiarni czy na spotkanie z dziecmi czy wlasnie cos zrobimy czego do tej pory nie robilismy - od razu jakos tak mi lepiej i chce mi sie :) Nie mowiac juz o komplementach od meza ("jestes taka wspaniala mama") czy od rodzicow ("podoba mi sie jak ja wychowujesz") :)

          • gkoz Re: macie czasami dość? 09.12.14, 19:34
            olechów to nie koniec świata, komunikacja miejska dociera :-)
            • paulina8989 Re: macie czasami dość? 10.12.14, 15:36
              nie znosze tego olechowa:/ niestety... no i tesciowe blisko:(
              dzis mam znowu kryzys
        • amiralka Re: macie czasami dość? 10.12.14, 19:07
          Nie wiem, czy leniwiiec czy to po prostu macierzyństwo tak drenuje emergie.. Ja gdy mały skończył trzy miesiące, postanowiłam napisać coś naukowego, jego tata miał miesiąc urlopu. Aha... Nie miałam energii, żeby mózgownicą ruszyć, jak już wykrajałam dla siebie ciurkiem dwie godziny, a jedyne o czym marzyłam to i tak - towarzystwo nie dziecka, nie komputera.
          • zabka141 Re: macie czasami dość? 10.12.14, 20:46
            Amiralka, wiem o czym piszesz, bo samej jest mi nawet do tej pory ciezko skupic sie na pracy :) I czasami potrzebujemy czasu tylko dla siebie kiedy mozemy robic to co chcemy, czyli nic. Ale ja pisze tutaj o czasie spedzonym z dzieckiem i zeby ten czas spedzac w fajny sposob, na dworze, robiac cos ciekawego. Bo z tego wlasnie bierze sie energia na kolejne dni.
    • Gość: mamamarcela Re: macie czasami dość? IP: *.polsystem.net.pl 10.12.14, 14:24
      Dopisuje się do grona mam zagubionych w czaso-przestrzeni macierzynstwa. ..i muszę to podkreślić jak ogromnie się cieszę, że znalazłam to forum i Was!!!! Uwielbiam ! Normalnie bym Was Kobietki wyściskała!! :D
      • yen26 Re: macie czasami dość? 10.12.14, 14:41
        Paula a nie możesz wózka wciągnąć i ściągnąć? A nie wnosić?ja tak robię
        My właśnie zrobiliśmy 12 km spaceru, 3 godz na dworze szybkim tempem Lepiej mi ;)
        • paulina8989 Re: macie czasami dość? 10.12.14, 15:04
          probowalam tak to nie dosc ze mam wrazenie ze zaraz sie wozek rozleci i odpadną koła to najgorsze jest to ze jak zostawiam malego samego to sie drze:( i mi ciezko zniesc ten wozek jak slysze ten jego placz,a jego jak sie zostawi zamego rycząceco to sie zaczyna dusic od tego placzu wiec dla mnie to jest stres po prostu:(
          • Gość: maddie Re: macie czasami dość? IP: *.kpn.net 10.12.14, 16:00
            A moze masz komorke wolna? Trzymaj wozek w piwnicy. Albo na polpietrze. A tesciowie.nie mieszkaja nizej? Moze trhzymaj u nich?
            Wspolczuje bloku.... cisnij meza o domek:P
            A tak fogle to ja tez z lodzi jestem, z zarzewia :)
            • paulina8989 Re: macie czasami dość? 10.12.14, 16:27
              domek?haha dobre:p chyba nie w tym zyciu...
              a zarzew jest spoko,ja chcialam mieszkac tam albo na widzewie...
          • amiralka Re: macie czasami dość? 10.12.14, 19:10
            Współczuje... Może mąż mógłby rano znosić wózek i pod folią zostawić, do czegoś przypinając? A może mały w chustę na plecy i wózek? Choć to chyba za ciężko wtedy...
            • kremka2014 Re: macie czasami dość? 10.12.14, 19:28
              Sąsiedzi z pierwszego razem z dzieckiem wózek ściągają pyk pyk po schodach. Ja tez tak zaczelam na tych dwóch kółkach pykpyk w dol, a spowrotem wnoszę osobno zakupy, mlodego i wózek. Ale ja mam parter..... Wnoszenie w pewnym momencie stalo się niemożliwe, bo mój 5-miesięczny wazy ponad 9kg. Mam wózek ok 8 - letni i wytrzymuje wertepki schodowe z obciążeniem. Twój też da radę 😊dbaj o kręgosłup....
            • rybeczka11 Re: macie czasami dość? 10.12.14, 19:42
              Ja tez mieszkam na Zarzewie ale mi sie wydaje ze Olechow jest super i chcialabym tam mieszkac wsrod brzoz:)
              Co do wozka to ja wychodzac biore malego na rece i druga reka spuszczam delikatnie podtrzymujac wozek na dol. Wracajac zazwyczaj wnosze najpierw gondole z malym, zostawiam w przedpokoju i biegiem smigam po stelaz. Chyba ze maly spi a mi sie juz nie chce chodzic to wtedy nie biegiem ale normalnym tempem wnosze stelaz.
              Chusty tez uzywam i jest miodzio:)
              Zwariowalabym jakbym miala na spacer nie chodzic. I tez zwykle spaceruje sama.
    • Gość: Nikuniamw Re: macie czasami dość? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.14, 16:10
      Napiszę krótko. Mam to samo.
      Może chcesz pogadać przez maila lub wata pp a?
      • paulina8989 Re: macie czasami dość? 12.12.14, 15:08
        paulina.kruszyna@interia.pl :)

        chyba znowu mnie cos trafi z tym moim chłopem...
        • Gość: maddie Re: macie czasami dość? IP: *.cm-7-4c.dynamic.ziggo.nl 12.12.14, 19:52
          A coz sie stalo z tym chlopem?
          • paulina8989 Re: macie czasami dość? 12.12.14, 22:53
            a wymyslil ze moze jednak na sylwestra sobie gdzies wyjdzie... no bo przeciez "to ty karmisz piersia,wiec po co ja mam sie ograniczac??? bedziecie juz spac,to okolo 1 sobie wyjde do klubu"... no i takie ma rozumowanie!nie mam slow... awantura na calego ze chyba jednego sylwestra w zyciu moze spedzic w domu!!cos tam teraz bredzi ze "no to taki tylko pomysl jest" cycki mi opadły do ziemi
            • kremka2014 Re: macie czasami dość? 13.12.14, 02:44
              Buuuu. Nie daj się.....
            • terefere134 Re: macie czasami dość? 13.12.14, 03:41
              Wow. Masz dwie opcje. Jedną, weź go na spokojną rozmowę i powiedz wszystko co czujesz. Jak się czujesz, dlaczego, że potrzebujesz jego obecności i zaangażowania, bo Cię to wszystko przytłacza. I że Ci sprawia przykrość, że w ogóle przyszło mu do głowy zostawienie Cię samą w sylwestra. Faceci nie zawsze domyslaja się oczywistych rzeczy, są jednostki, które rzeczywiście mają inteligencję emocjonalna na poziomie ostrygi i nawet im do głowy nie przyjdzie, że powiedzieli coś nie tak. Powiedz co czujesz, i konkretów, czego potrzebujesz.
              Opcja dwa, której nie polecam, bo tylko zaognia sprawę, możesz powiedzieć, że w takim razie wyjeżdżasz na cały tydzień ze świętami włącznie, do rodziny. Albo, możesz też mu powiedzieć, że masz inne plany na sylwestra: odciagniesz mleko i mu zostawisz dziecko, a sama pójdziesz się pobawić w Sylwestra, bo przecież cały czas tylko siedzisz z dzieckiem i chcesz odskoczni (ciekawa jestem jego miny).

              Ale tak na serio to polecam opcje pierwsza, druga i trzecia to takie trochę bezsensowne gierki, które nie wpłyną dobrze na Wasz związek.
              • panizalewska Re: macie czasami dość? 13.12.14, 09:38
                Ostryga dobra ;-)
                Ja polecam coś niepopularnego - niech chłop idzie na tego Sylwestra. I niech wróci, jak już wytrzeźwieje i nie będzie walił alko, nie będzie bełkotał i się zataczał. Niech sobie zorganizuje sam nocleg u kumpla, czy gdzieś tam, niech wróci ogolony i pachnący. Święty spokój i cisza w domu - bezcenne.
                Inną sprawą jest to, w jaki sposób komunikujecie swoje potrzeby. Ja mam taką teorię, popartą nawet praktyką ;-) że dzieci nie zmieniają związku, tylko uwidaczniają braki w komunikacji. Bo nie ma już czasu na długie rozmowy, tylko rzucamy hasłami. No i pewnie tak jest u Was. Ty w emocjach, chłop nieogarnięty, sprzeczki spowodowane przez FORMĘ przekazu wybuchają same. Zastanów się sama na spokojnie jakie są Twoje oczekiwania i DLACZEGO.

                Dla mnie absurdem jest trzymanie chłopa w domu, bo ma dziecko. Mój chce to idzie, nie chce, to go wypycham ;-) ale na serio nie chce - nie idzie. Ja też. Wizja, że teraz nie będziemy och i ach już zawsze i wszędzie razem, albo iść, albo nie iść, bo mamy dziecko, jest po prostu mocno utopijna. Życie Wam zweryfikuje - pracą, chorobami, jak jedno z Was będzie miało coś do załatwienia. I pierdzielić się o głupiego Sylwestra nie ma sensu. Nie pierwszy i nie ostatni, impreza jak każda, dzień jak codzień. Tak subiektywnie.
                • paulina8989 Re: macie czasami dość? 13.12.14, 09:51
                  sęk w tym ze on i tak duzo wychodzi,ja spedzam weekendy u rodzicow a on jedzie nagrywac muzyke do kumpli,pic itp i robi co chce... wracam dopiero w niedziele po poludniu wiec chyba nie ma az tak ze mną źle?i sęk w tym ze on mnie nie pyta o plany tylko on mi oznajmia ze sobie wychodzi!
                  raz tak mi oznajmil w sobote rano ze wychodzi do kumpla grac na caly dzien a wroci wieczorem!myslalam ze mnie cos trafi bo ja w sobote chcialam odpoczac od dziecka,chociaz na chwile... on mi oznajmia ze to i tam to!!no co za baran!
                  rozmowy z nim są ciezkie,ja mu musze przez iles tygodni truć ze czuje sie tutaj źle,ze jestem sama... i on coś tam załapie wtedy!
                  Ostatnio go kumple wyciaga a on "nie,bo spedzam wieczor z Paulinką" szok,uslyszalam cos takiego pierwszy raz od roku!!!!!!!!!!!!!!
                  • panizalewska Re: macie czasami dość? 13.12.14, 12:01
                    Ok już rozumiem. Pan dalej myśli, że jest wolny i bez zobowiązań. To zatem nie tylko komunikacja ma braki, ale potrzebne duuuże przewartościowanie temu chłopu. Źle oceniłam sytuację, przepraszam. Tulę Cię do swej matczynej piersi :-)
                    Wyszykuj się zanim pan się obudzi, odciągnij mleko, wręcz dziecko ledwo przebudzonemu i wyjdź natentychmiast. Parę razy o różnych porach dnia i powinno być lepiej :-P
              • paulina8989 Re: macie czasami dość? 13.12.14, 09:46
                no juz mowilam ze moze ja odciagne mleko i sobie wyjde w sylwestra a on ze nie ma problemu!!no tyle ze logiczne ze tak nie zrobie bo nie wyobrazam sobie sie bawic gdzies w sylwestra i zostawic tak malutkie dziecko... ale facet to facet,jego rola jest mniejsza!!on tak uwaza!
                Wrrr wczoraj po pracy mial jeszcze duzo pracy w domu i chcial jechac na basen!!wyszloby ze dzieckiem musze sie zajmowac do jakies 21 i powiedzialam ze nie mam sily,niech jedzie na basen jak nie ma tyle pracy czyli poza piątkami!to mi wyjechal ze to on zarabia na chleb... no to wkur...sie na maksa,ze jakby nie zauwazyl to mam tez macierzynski to raz,dwa to splacamy jego kredyt sprzed lat!!trzy to on ma wydatki nie ja,ja sobie nie kupuje nic nie liczac jedzenia!!i cztery to przeciez moge isc do pracy,są zlobki nie??
                spokojna rozmowa z nim jest ciezka,on nie rozumie ze ja jestem sama,wczoraj sie oburzyl "to juz nie wystarcza ci moje towarzystwo?" ech no nie zrozumie tego chlop,skoro nie siedzi z dzieckiem 24h,nie karmi w nocy,nie przewija w nocy,i nie jest sam w zafajdanym mieście!
                jade zaraz do rodzicow a chłop chyba do wymiany bo ja nie wiem....
            • ela.dzi Re: macie czasami dość? 13.12.14, 09:34
              Ty masz zostać z dzieckiem dłużej bez pytania Ciebie o zdanie, Ty masz się nie malować i nie ubierać ładnie, a jaśnie Pan w wolnej chwili pójdzie sobie na sylwestra ? Gdzie w tym wszystkim jest czas dla Ciebie i Twoje zdanie ?

              Paulina, weź Ty sobie to wszystko w głowie przemyśl i porozmawiaj bardzo szczerze ze swoim mężem.

              Mniej więcej tak, jak to opisała terefere.
              • paulina8989 Re: macie czasami dość? 13.12.14, 09:57
                ha wlasnie,juz oznajmilam mu ze na wiosne ide na impreze,zakladam szpilki,obcisle ciuchy i maluje sie i niech mi da swiety spokoj!ja mam 25lat i chyba w koncu czas zaczac sie troche malowac!to tylko slysze "dobra rob co chcesz,jeszcze bedziesz miala dosc jak cie beda faceci zaczepiac" no i taka z nim rozmowa
                on woli mnie w dresie,bez makijazu,taką rozmemłaną,ze ja patrzec na siebie nie moge ech
                • zabka141 Re: macie czasami dość? 13.12.14, 11:36
                  Paulina, dziewczyny pisza zebys z nim pogadala. Ja mam jeszcze dwie sugestie.

                  Pierwsza to ze musisz meza z dzieckiem zostawiac samego, i to czesto. Niech on sie w koncu tego dziecka nauczy. moze ci nie pomaga, bo za bardzo nie wie jak.

                  I druga - najwazniejsza - ustalcie sobie grafik tygodniowy co i kto robi kazdego dnia. Mozesz taki grafik sama rozrysowac i siebie w nim wstawic i meza olowkiem. I potem to z nim przegadac i ustalic na pewno (czyli juz wpisac dlugopisem ze on robi to i to).

                  Zastanow sie co chcesz zeby on robil codziennie. Co chcesz zebyscie robili w weekendy - piszesz ze czesto jezdzisz do rodzicow, wiec mozesz wpisac np. co drugi weekend - Paulina u rodzicow z dzieckiem, Maz w domu czas na spotkania ze znajomymi i muzyke. Co drugi weekend zas np. spedzamy razem - w sobote idziemy na zakupy i miasto. W niedziele idziemy na dlugi spacer nad jezioro albo pol dnia maz z dzieckiem sam (a co, niech sobie wezmie do znajomych), wtedy Pauliina ma pol dnia wolnego i moze sie z kolezanka spotkac. To sa propozycje, nie obchodzi mnie jak wy sobie czas spedzacie :)

                  Napisze ci jak to wyglada u nas na przykladowy dzien w tygodniu, zebys sie zorientowala jak to u innych ludzi moze wygladac i jak to ze swoim mozna uzgodnic (nie mamy grafiku na papierze, bo jest to jakby oczywiste, ale jesli u was nie jest oczywiste to polecam spisac). Twoj maz to chyba nie wie do konca ze ty oczekujesz ze np. kazdego wieczora mala kapie. Albo kazdego ranka ja zabawia a ty dluzej spisz. Albo nie macie ustalone kto sie budzi w nocy. Albo co robicie w weekend. Ustalcie to sobie razem. Masz jeszcze taka opcje - maz moze swoj grafik napisac, a ty swoj. Porownajcie sobie i przegadajcie zmiany - tzn on ci np. napisze w tym czasie w pracy, po pracy zakupy i wracam do domu o 20. A ty mozesz zaporponowac - ok w tym czasie w pracy jestes, ale wracasz od razu po pracy, bo ja bede robic codziennie zakupy i ty bedziesz mogl spedzic czas z dzieckiem.

                  Poniedzialek:
                  06:30 Maz sie budzi i przygotowuej do wyjscia do pracy
                  07:30 Mala sie budzi, maz robi jej sniadanie i je z nia sniadanie.
                  09:00 Maz przekauje mi mala na karmienie piersia, sam wychodzi do pracy
                  09:00 - 17:30 Mama (czyli ja :) opiekuje sie mala. Robie tez zakupy, ogarniam mieszkanie i rodzinne finanse (rachunki, itd.).
                  17:30-18:00 Maz wraca z pracy i kapie mala. Po kapieli przekazuje ja mnie na karmienie. Potem czyta jej bajke i usypia.
                  19:00 Czas wolny :) Jedna osoba gotuje obiad (wtedy ta druga porzadkuje po obiedzie). Osoba ktora jest wolna czasami wyjdzie pobiegac, do sklepu, czasami zdarzaja sie jakies wyjscia (zwykle maz na rzeczy zwiazane z praca). Jesli spedzamy czas razem (wiekszosc czasu) to cos ogladamy, gadamy, itd.

                  Jeden dzien w tygodniu role mamy i taty sie odwracaja (moj maz jeszcze na tacierzynskim jeden dzien w tygodniu).

                  W weekendy spedzamy czas razem, chyba ze ja potrzebuje czasu dla siebie wtedy maz opiekuje sie mala.

                  • ela.dzi Re: macie czasami dość? 13.12.14, 12:58
                    Podpisuję się pod tą wypowiedzią obiema łapkami. Ojciec nie jest od tego, żeby pomagał matce. On ma takie same obowiązki jak matka. Nie da się tego podzielić po równo obojgu, ale można wypracować taki schemat, który da każdemu chwilę dla siebie.
                  • paulina8989 Re: macie czasami dość? 13.12.14, 14:19
                    a dziekuje:) no widzisz ja juz ostatnio wlasnie zaczelam tak robic ze jade na week do rodzicow a ty masz czas dla siebie!ale w ten week co zostajemy w domu to nie zostawiasz mnie sama z dzieckiem chyba ze na basen ale nie ma wyjscia z kolegami,piwka itp tylko spedzamy czas razem no to udalo sie tak zrobic dopiero w ostatni weekend!!zobaczymy jak bedzie dalej...
                    z moim chlopem ciezko cos zaplanowac bo on lubi spontany!!i ja tego nie znosze... raz przeciez dzwonie do niego pytam kiedy wroci(pil u kumpli) a on ze nie wie,moze za godzine,moze za piec!probowalam mu przetlumaczyc ze mamy male dziecko w domu i fajnie jakby umial sie okreslic no ale on nie umie!awantura byla na maksa,na razie jest okej ale nie wiem na jak dlugo...
                    problem w tym ze moj maz to chce za duzo na raz!on chce miec czas na prace,na sex,na sen(spi bardzo duzo!)na squasha,na basen,na muzyke,na kumpli,dla malego,dla mnie!no i ja jestem chyba na koncu wlasnie,przynajmniej tak sie czuje
                    ostatnio sie poklocislimy to kupil mi buty,kwiaty ale przepraszam z jego ust sie nie uslyszy...
            • terefere134 Re: macie czasami dość? 13.12.14, 10:27
              Ela.dzi ma rację, masz tu trochę do przemyślenia.

              Mi też nie chodzi o to, żeby trzymać chłopa w domu ciągle, każdy powinien mieć własne hobby czy odskocznie. A tutaj rzeczywiście to wygląda sporo na problem z komunikacją.

              Pytanie tak naprawdę jak spedzaliscie czas razem zanim pojawiło się dziecko. Bo jeżeli każde wychodziło do swoich znajomych, osobno, nie ogladaliscie razem filmów, nie wloczyliscie się razem po lesie to w sumie nic dziwnego, że on nie bardzo ma pomysł jak sobie nagle zorganizować inaczej, jeszcze z żoną i dzieckiem, z którym nawet pogadać nie można.
              Co do zarabiania na chleb, to przecież jesteś na macierzyńskim, prawda? Znaczy jakiś zasiłek macierzyński dostajesz? To w odpowiedzi na to o zarabianiu. Aha i raczej nie daj się wrobic w zostanie w domu, bo coś było żeby dziecka do żłobka nie posylac, bo jak on teraz wyciąga taki argument to potem będzie miał lepsze podstawy.

              Co do komunikacji, to piszesz że musisz mu truc przez ileś dni, bo inaczej nie dotrze. Nie masz mu truc. Macie rozmawiać.
              • paulina8989 Re: macie czasami dość? 13.12.14, 14:30
                czas spedzalismy i razem i osobno.Osobno to moje imprezy,wyjscia z ludźmi z pracy,z przyjaciolkami na piwo czy disco.A maz do swoich kumpli,robic muzyke itd.My sluchamy zupelnie innej muzyki i nam na impreze razem isc ciezko niestety...bo on nie wytrzyma przy disco czy popie a ja przy jego muzyce (cokolwiek to jest:D)
                Ale znajomych jego znam doskonale,niestety to samotni kawalerowie,bez dzieci. Dlatego zrozumienia nie maja w ogole i w rezultacie u nich tez popracia brak! Ale wspolnie czas tez spedzalismy,wieczorami ogladanie filmow a tak to regularnie sport-basen,sauna,squash,rower no i oboje kochamy wyjezdzac w gory.
                najwiekszy problem meza jest taki ze dla niego nic sie nie zmienilo odkad mamy dziecko!on chce robic wszystko co robil,na to wszystko miec czas tak jak kiedys!
                Generalnie kiedys jak mielismy konflikty to robilismy tak: kupowalismy butelke wina czy jakies piwka, ogldalismy film,byla powazna rozmowa i inne przyjemnosci a teraz ja sie za bardzo wiadomo napic nie moge,no i nasz maluch zasypia czsami dopiero o polnocy,wiec ja juz padam, czasami go nakarmie,ide spac a maz jeszcze go usypia...
                • ela.dzi Re: macie czasami dość? 13.12.14, 14:43
                  Czeka Was naprawdę poważna rozmowa. Nie da się tak, żeby nic się kompletnie nie zmieniło wraz z narodzinami dziecka. Powodzenia :)
                • terefere134 Re: macie czasami dość? 13.12.14, 16:55
                  A ja w sumie to jedno pytanie mam: ile lat ma Twój mąż?

                  Mój też chce mieć czas na wszystko i też jest spontaniczny. Ale zdecydowanie lepiej sie komunikuje i sam powtarza, że zostanie z dzieckiem i mlekiem jak tylko będę chciała. Na razie to jeszcze ja nie chce.

                  Ta rada z planem tygodnia ma najwiecej sensu. Sama chyba cos takiego stworzę ;)
                  • paulina8989 Re: macie czasami dość? 13.12.14, 17:23
                    27lat, a w sumie zaraz 28...
                  • kremka2014 Re: macie czasami dość? 13.12.14, 17:38
                    Mój mąż podobnie,ale no my oboje imprezowi, na dyskotece sie poznaliśmy. On czesto wychodzi ale zawsze pyta, ustala. Tylko jeśli dzieci chore to się nie zgadzam. Ja tez juz bylam 2 razy potańczyć, drugi raz mnie on wykopal😊. Nieważne, ze mikrusa w wózku tośtal przez godzinę, bo mlode ostatnio slabo śpi 😊
                    Twój mąż straszny dzieciak jeszcze, chce udowodnić swiatu, ze dziecię w niczym nie ogranicza. Rozmowa rozmową,ale w Twoim przypadku liczą się tez Twoje czyny czyli oznajmiasz- a nie pytasz prosisz, bo wydaje mi się,ze jego juz dosyc naprosiłaś, teraz czas na konkrety. Np. Mówisz, juto bądź zaraz po pracy, bo jadę do sklepu kupić sobie torebkę. Albo w sobotę wychodzę więc się z nikim nie umawiaj. Trochę pewnosci siebie, Kobieto! Ty tez zarabiasz, to tez jego dziecko, Ty też masz prawo do rozrywki i wydawanie kasy na wlasne glupotki. Jeśli sama nie zadbasz o to, to nie licz na to, ze ostryga😊zadba. Ostrygi generalnie natomiast uwielbiają niezależność i pewność siebie u kobiet. Pono je taka książka" Dlaczego faceci kochają zołzy". Nie czytałam, bo nie potrzebuję 😉...
    • Gość: eqa Re: macie czasami dość? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.12.14, 00:17
      Jestem w podobnej sytuacji, nie bede sie rozpisywac, bo sdosc se ponazekam, ale trzeba sobie od czasu do czasu odpoczac psychicznie od dzieci, pokarm minimum pol roku i potem mozesz zostawic malego tesciom z flacha mleka i wyjsc gdzies. A faceci sie czasami zachowuja jakby dzieci nie byly wspolne, jakby rylko zona byla za nie odpowiedzialna.Masakra!!
    • ewakot0 Re: macie czasami dość? 14.12.14, 23:07
      jeśli jesteś z widzewskiej strony Łodzi, to możemy uskuteczniać razem spacery. A jak nie, to spotkać się w jakiś innych okolicznościach :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka