tommama
27.02.15, 12:54
Witam, nie tak dawno pochwaliłam się na forum ciążowym, że karmię piersią mimo braku wsparcia ze strony personelu w szpitalu, a tu niestety klopsik :(
Moja córka ma 6,5 tygodnia i zaczęły nam się problemy. Technika ssania niestety nie jest chyba zbyt dobra ze względu na to, że ze względu na komplikacje z urodzeniem łożyska nie dostawiono mi malej do piersi od razu po porodzie i pierś zobaczyła dopiero w 3 dobie. Mała za słabo otwiera buzię i wydaje mi się, że nie jestem w stanie prawidłowo jej nasadzić na pierś, co powoduje, że zbyt płytko ją chwyta. Niestety pochodzę z małej miejscowości i nie ma tu doradców laktacyjnych, którzy mogliby ocenić technikę. Całą wiedzę czerpię więc z książek i Internetu :( Staram się wyczekać, aż młoda szeroko buzię otworzy i wtedy nasadzam ją szybko na pierś. Początkowo pierś bolała, jak chwyciła zbyt płytko. Teraz już nie boli, więc jest poprawa, ale dalej widać sporą część brodawki nad górną wargą. Dodatkowo o ile dolną wargę córka ma wywiniętą, o tyle górną już nie.
Dodatkowo ok. 1,5 tygodnia temu zaczęły się następne problemy. Podobne miałam ze starszym dzieckiem i spowodowało to, że szybko przeszłam na mm. Teraz chciałabym powalczyć o kp. W skrócie problem polega na tym, że po jakimś czasie od podania piersi (czasem 15, czasem 10, a czasem po 5 min) córka zaczyna się odginać do tyłu, ciągnąc jednocześnie za brodawkę. Po chwili zaczyna co chwila wypuszczać brodawkę i im bardziej pierś jest miękka, tym trudniej dostawić ją ponownie. Najedzona nie jest, bo szuka i płacze jak nie dostaje. Wygląda to tak, jakby denerwowała się, że mleko samo nie leci. I teraz nie wiem, czy to ze ssaniem nie w porządku, czy po prostu córka szybciej zaczęła opróżniać pierś i powinnam podawać jej drugą. Do tej pory mała jedną pierś ssała po 40-50 min. Teraz staram się, żeby ssała co najmniej 25-30 min, żeby uczyła się wysysać mleko i nie piła tylko mleka I fazy. Jak już super mocno marudzi, to zmieniam pozycję na spod pachy i dalej z tej samej piersi jedziemy. Zastanawiam się tylko, czy potrzebnie tak ją męczę, czy może po prostu lepiej ssie i szybciej opróżnia pierś.
Do tego przyplątały nam się pleśniawki, (mi grzybica piersi) :( Pediatra przepisała małej 3x1 ml nystatyny, z tym że mam ją podawać strzykawką, a nie pędzlować. Ja smaruję brodawki nystatyną i dwa razy dziennie clotrimazolem. Niestety efektów leczenia nie widać.
I teraz po tym przydługim wstępie czas na pytania:
1) Jak poprawić technikę ssania i spowodować, żeby cała brodawka znalazła się w dzieciowej buzi? Jak nad tym pracować?
2) Jak długo dziecko powinno ssać jedną pierś? I jak poznać, że pierś jest opróżniona? Dodam, że specjalnych nawałów nie mam i piersi robią się twarde, w tych rzadkich sytuacjach, gdy nie karmię dłużej niż 2-3 godziny. Przeważnie jednak mała domaga się dostawiania najdłużej po godzinie od skończenia karmienia i piersi nie zdążą się zrobić twarde. Czasem, jak ją dostawiam to mam zupełne flaki – i wtedy szybko zaczyna się szarpanie i płacz. Tak się zastanawiam, czy ze względu na złą technikę ssania nie siada mi laktacja i pokarmu małej nie starcza.
3) Czym te pleśniawki zwalczyć skutecznie u takiego malucha. Podpowiedzcie coś proszę, bo w przyszłym tygodniu idę do pediatry, to może poproszę o konkretny lek
4) Jak leczyć skutecznie brodawki? U jakiego lekarza? (rodzinny, ginekolog, dermatolog?)
Dodam tylko, że mała butelkę dostała tylko w szpitalu (po urodzeniu), potem wyłącznie na cycku. Smoczka w desperacji próbowałam jej podać, ale nie umiała ssać i wypluła.
Przyrosty są następujące:
12.01. – waga urodzeniowa 4150
14.01 – 3700
16.01. – 3800
23.01. – 4070
30.01 – 4300
06.02. – 4500
13.02 – 4730
22.02 – 4940 ( tu już tempo spadło)
Dziś wieczorem ją ważę, więc dowiem się, czy przez to cyrkowanie przyrosty dalej są prawidłowe, czy spadły jeszcze bardziej.
Dziękuję z góry za przebrnięcie za ten przydługi post i wszystkie odpowiedzi.