sarunia21
18.09.06, 21:19
tak więc wczoraj nie było mnie cały dzien w domu (zalatwialismy sprawy
remontowe) mama została z niunią i przypadły 3 karmienia (butelką) normlanie
ninka nie lubi butelki, prakltycznie wcale jej nie dostaje ale wczoraj była
koniecznosc....no i... wieczorem wracam do domu pora karmienia wyciągam piers
a moje dziecko które było po prostu zakochane w moich piersiach mogło by
wisiec
na nich cała dobe, pluje nimi wykreca sie krzyczy wrecz wrzeszczy...chyba
chodzi o butelke...bo z niej łatwo leci a z cycuszków trzeba sie nameczyc...
no i od wczoraj mam akcje na maxa! tak jak mała w nocy budziła sie raz tak
dzis co bite 2godz, kazda proba przystawienia do piersi konczyła sie tym
samym
przeraziliwym wrzaskiem!
chyba ja mam tam trucizne ....boshee tak to wyglada jakbym jej najwieksze
swinstwo dawała !!!
Nina nie chce zassac piersi wypycha ja jezykiem...nie dałam jej butelki bo by
chyba juz nigdy nie wróciła do cycka...Nie wiem co mam robić buuu :-( tak
długo sie meczyłam zeby byl pokarm i zeby
mała piła tylko z piersi a teraz jest problem i to duzy.
Przez cały dzien udało mi sie ja na chwilke przystawic ale przez to ze od
wczoraj nie ssie a ja jestem zdenerwowana bardzo mocno pokarmu prkatycznie
nie ma ...chyba przez moje nerwy...nie wiem czy dac butelke czy zmuszac do
piersi...widze ze jest głodna nie moze spac, ale wciaz to samo...dostawiam ja
a ona wypluwa i wrzeszczy, dusze na piers i nic nie leci...
Prosze o pomoc? CO robic ?