Dodaj do ulubionych

wklęsłe brodawki

IP: *.* 23.09.01, 19:53
Drogie Panie, Piszę w imieniu Mojej Żony- Ani. Od wczoraj jesteśmy rodzicami, mamy piękną córeczkę Zosię. Waży 3200 i jest zdrowa. Mamy tylko jeden problem, a mianowicie moja żona ma wklęsłe brodawki. Liczne próby karmienia Małej nie dają na razie rezultatu. Żona ma pokarm, ale Zosia nie chce jeść i nie umie złapać brodawki. Mam do Was pytanie: czy uważacie, że należy Małą karmić mlekiem naturalnym odciągniętym uprzednio? Pielęgniarki nie mają zamiaru nam pomóc, nikt nie chce wytłumaczyć co robić. Podają Zosi glukozę i sztuczne mleko, ale ma po tym kolki i płacze. Czy myślicie, że można będzie małą karmić z butelki mlekiem naturalnym? Jak epłynie to na laktację Ani?Dziękuję za wszelkie informacje i pozdrawiam serdecznie. Łukasz
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: wklęsłe brodawki IP: *.* 24.09.01, 08:36
      A może spróbowalibyście takich silikonowych kapturków na piersi? Są dostępne w aptekach. Może Małej będzie łatwiej się przyssać. Co prawda nie miałam podobnych problemów, ale moja starsza córka nie chciała pić z piersi, kiedy została w szpitalu przestawiona na butelkę. A przez kapturki piła z powodzeniem przez prawie 2 m-ce.PozdrawiamTyska
    • Gość: kamilla Re: wklęsłe brodawki IP: *.* 24.09.01, 11:50
      Juz do Ciebie napisałam taki strasznie długi post ale mi go wcięlo więc pisze jeszcze raz.Ja to wszysko wiem na razie z teorii ale piszę co wiem. Otóż na szkole rodzenia pani z poradni laktacyjnej powiedziala że wklesłe brodawki nie sa żadna przeszkoda w karmieniu piersią! Dlatego że dziecko nie sssie brodawki tylko pierś, czyli otoczkę. W waszym przypadku jest to więc kwestia odpowiedniego przystawienia. Dzidzia musi się po prostu nauczyc ssać pierś a dla niej to tez jest trudna sztuka. Zwłaszcza że dostaje jedzonko z butelki a to jets dla niej znacznie łatwiejsze niz nauczyć się ssać pierś. Ale jeszcze nic straconego. Mozna nauczyć ją ssać tylko trzeba spokoju i cierpliwości. Nie wolno sie stresować mamie bo zatykaja się wtedy kanaliki mleczne. Poza tym dzidzia może nie umiec złapac piersi bo nie kojarzy jej z jedzonkiem, tylko butelka z gumowym smoczkiem jej sie kojarzy. Radze próbować pierśi nic innego nie podawać. Ewentualnie sciągnąć troche i posmarowac brodawkę tak by wiedziała że piers to jedzonko. W każdym razie trzeba odpowiednio przystawic i próbować. No jestem taka mądra ale tylko z teorii, ale wydaje mi się że nie możecie się poddac jeszcze.Trzymam kciuki, powodzenia, A ta pani z poradni laktacyjnej to Monika Staszewska wiec na pewno wiedziała co mówi.
      • Gość: guest Re: wklęsłe brodawki IP: *.* 24.09.01, 13:20
        Ja z moją pierwszą córeczką miałam takie problemy i włąsnie chciałam ściągnąć swoje mleko i podać jej w butelce , mąż kupił mi w aptece taki zwykły laktator LAKTY to odciągania toto się nie nadawało ale jakby to napisać: "uwydatniało" brodawki i Marta załapała, my przez 3 dni nie mogłyśmy się zgrać ale jak już poszło to trwało 19miesięcy :), powodzenia
    • Gość: guest Re: wklęsłe brodawki IP: *.* 26.09.01, 13:30
      Też mam płaskie brodawki i też były na początku kłopoty. Uratował nas laktator, ale nie karmiliśmy z butelki tylko ze strzykawki przez sondę (plastykową rurkę) "po palcu". Można też próbować łyżeczką. W piątym dniu kupiliśmy kapturki i pełny sukces!!!Faktem jest, że później 3 tygodnie uczyłam małego jeść bez kapturków, ale warto było.powodzeniaKaro
    • Gość: guest Re: wklęsłe brodawki IP: *.* 26.09.01, 13:31
      Popatrz też na stronę www.laktacja.pl
    • Gość: warpstone Re: wklęsłe brodawki IP: *.* 27.09.01, 10:26
      Hej!Jeśli tylko Twoja żona chce karmić, niech się nie zniechęca - ja miałam fatalne początki, właśnie z powodu bardzo małych brodawek, które prawie w ogóle nie chciały się "wysuwać" przy karmieniu, oraz z racji na okrutny nawał laktacyjny (piersi jak kamienne melony) i słabe łaknienie córeczki - ale dzięki pomocy cudownej konsultantki przezwyciężyłam te problemy (chociaż przeszłam nawet przez zapalenie piersi) i karmiłam 25 miesięcy.Nie musicie oczywiście karmić aż tyle, ale proszę spróbujcie jeszcze tego, zanim wdepniecie w karmienie butelką (ściąganie i podawanie przez smoczek łatwo doprowadzi do zaniku pokarmu, problem może też być z plastikowymi nasadkami na piersi):- w tym wypadku _nie_ _należy_, tak jak to się zwykle robi (i o czym trąbią wszelkie poradniki) czekać, aż dziecko samo złapie brodawkę (przystawiać dziecko do piersi)!!! Trzeba:1. wziąć brodawkę w palce, 2. uformować z niej coś na kształt smoczka, 2. a) na zachętę można wycisnąć parę kropelek pokarmu, żeby maluszek polizał i nabrał apetytu,3. i po prostu wsunąć ją do buzi dziecka tak głęboko, żeby buziaczkim mała objęła całą aureolkę (i nie gryzła dziąsełkami brodawki). 4. Czubeczek brodawki powinien trafić w punkt ssania na podniebieniu dziecka, czyli w taki punkt na wgłebieniu podniebienia twardego. 5. Czyli niestety ale przystawiamy _pierś_ do _dziecka_. 6. Dzidzia powinna się "zassać" i wtedy nadany kształt się utrzyma.W naszym wypadku bardzo ważna była też wygodna, stabilna pozycja, mojej małej przeszkadzały jakiekolwiek poruszenia, musiałam więc karmić obudowana poduszkami. Jeśli żona usiądzie wygodnie, łatwo jej będzie ułożyć maluszka na ramieniu i wsunąć brodawkę do buzi małej.I niech pomyśli o czymś przyjemnym... wiem, że łatwo powiedzieć, ale naprawdę trudno karmić w stresie (myśląc, że nie da się rady).Podawanie glukozy - co, może jeszcze przez smoczek!!! - to zbrodnia! Chyba musicie tym pielęgniarkom jasno powiedzieć, że tego się nie robi - można dokarmiać dziecko mlekiem ściąganym z małego kubeczka (robiłam tak, wiem, że to nie tylko teoria - moja mała nigdy nie piła ze smoczka, a z kubeczka dostawała już w trzeciej dobie, gdy nie dawała rady pić z piersi, a w szpitalu też nikt nie potrafił mi pomóc...) albo za pomocą systemu karmienia uzupełniającego Medeli (rureczka podczepiona do brodawki, doprowadzająca mleko z pojemnika zawieszonego między piersiami).Podawanie glukozy przez smoczek osłabia chęć dziecka do nauki ssania z piersi - może dzieciaczkom o silnym apetycie, które nie mają problemów z cycem to nie szkodzi, ale w sytuacjach krytycznych - nie wolno tak robić! Co za durny szpital...Przepraszam, znowu mnie poniosło.Rozumiem mamy, które decydują się nie karmić (chociaż mi ich szkoda), ale jak kolejny raz spotykam takie, którym nikt nie chciał pomóc... to mnie ponosi.Mam nadzieję, że rady się przydadzą.Trzymajcie się - spróbujcie z tą niekonwencjonalną techniką karmienia - Ola, mama Alicji
      • Gość: guest Re: wklęsłe brodawki IP: *.* 03.10.01, 23:32
        Cześć!Mnie również pomogły osłonki (Avent).Trzeba jednak uważać. Kiedy tylko mama nabierze pewności,że "da radę" należy je WYRZUCIĆ! Zbyt długie karmienie przez osłonki powoduje powolne zanikanie pokarmu (piersi nie są należycie pobudzane do produkcji mleka) i rozleniwienie dzieciątka, bo kiedy chce to przerywa ssanie (zamiast mocno pracować i się najadać), a osłonka nadal pozostaje w buźce.Karmienie trwa i trwa...trudno od takiej wygody maluszka odzwyczaić.W moim przypadku były to 3 dni płaczu i powolna utrata nadziei, ale udało się! Jeśli jednak dzidziuś długo domaga się osłonek można ponoć odcinać po kawałeczku "dzyndzelek" osłonki,aż do całkowitego odcięcia.Co by jednak nie mówić osłonki pomagają, tylko w odpowiednim momencie trzeba je odstawić. Ja karmiłam przez nie ok. miesiąca i teraz wiem, że to za długo.Najważniejsze to nie poddawać się! Zaciąć się! Postawić sobie za główny cel i wytrwać! Powiedzieć sobie: będę karmić piersią choćby nie wiem co! Nie brać pod uwagę innych rozwiązań!Powodzenia! Na pewno się uda! Na 100%!Pozdrowienia.Iweta,mama 4mies. Antosia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka