majdeczka
21.06.07, 12:59
Mam pytanie: moja Zosia (20 dni) niemal od początku ma dziwną przypadłość: po
karmieniu ulewa i to dużo i często, uwaga, NOSEM!!! Tzn buzią też przede
wszystkim, ale jak sobie tak zdrowo zygnie, to i z nosa leci rozślinione
mleczko. Efekt jest taki, że ma chroniczny katar, takie furgotanie w nosie i
białe glutki. Na początku przestraszyłam się, że to infekcja, ale nic jej poza
tym nie było no i skojarzyłam to z tym noskowym ulewaniem. Ten katar ją bardzo
męczy, robi sie marudna, charczy i kwęka jak mała świnka. Odciagamy
wielokrotnie w ciągu dnia i nocy tzw. Fridą, czego ani ona, ani my nie
znosimy. A teraz w zwiazku z tym pytanie: czy coś robię źle - może źle karmię
(spod pachy),
za rzadko (w dzień co ok 1 godzinę, ale przy piersi jest aktywna tylko ok 6
minut), za często, źle przystawiam (mam dużo pokarmu i sam wypływa, mała nie
musi b. mocno chwytać), za szybko pionizuję (zaraz po karmieniu bo jak tego
nie zrobię, to od razu wypluwa to co sobie zachomikowała w buzi), za krótko
odbekuję 9ok 10 minut)? I drugie pytanie: jak jej pomóc, jak mleko juz
dostanie się do noska? I czy jak uleje (a ulewa jak wspomniano sporo), to
dokarmić jeszcze tyle ile mniej więcej wypluła, czy dac na trochę spokój?
Bedę wdzięczna za podpowiedź.
Maja