optymist1
20.10.07, 21:10
Miesiąc temu urodziłam bliźnięta :-) Karmię je piersią. Nie jest lekko,
karmienie zajmuje mi chyba 20 godzin na dobę, ale jestem przekonana do
karmienia piersią i zależy mi na tym, zeby zapewnić im taki sam start
zywieniowy ;-) jak mojej starszej córce.
Lekarz pediatra ocenił, ze dzieci troche za mało przybieraja na wadze i
zalecił dokarmianie mlekiem modyfikowanym, przynajmniej 2 razy dziennie. Od
trzech dni podaję im mleko modyfikowane, w południe i wieczorem, ok. pół
godziny po karmieniu piersią, ale jeśli mocno płaczą to szybciej. Dzieci
wypijają niewiele (30-80 ml) i często ulewają, ale i tak widzę, ze dłużej
potem spią. Pozwala mi to wyjsc z nimi na spacer (bez płaczu) i mogę spać w
nocy nawet 3 godziny bez przerwy ! ;-)
Kiedy karmię piersią, dzieci chcą ssać dosłownie co chwila. Possają 15-30
minut (najpierw intensywnie, potem mlaskają), zasypiają, a kiedy odkładam je
do łóżeczka, po 5 minutach budzą sie z płaczem i przystawiam je znowu. Possają
chwilę i sytuacja sie powtarza. Czasami takie karmienie trwa nawet kilka
godzin. Nie ukrywam, ze jestem wykończona ..... Przystawiam dzieci na żądanie
i piję duże ilości płynów, w tym herbatek wspomagających laktację.
Chciałaby zapytać, czy taki sposób karmienia jaki stosuję w tej chwili, czyli
dokarmianie 2 razy dziennie spowoduje z czasem całkowity zanik laktacji (tak
piszą w niektórych poradnikach) czy tez spowoduje po prostu zmniejszenie sie
laktacji o ilość mleka wypijanego z butelki (to dla mnie jest bardziej
logiczne) i będę mogła nadal karmić dzieci piersią. Bardzo mi na tym zależy,
ale nie chcę szkodzić dzieciom (zbyt małe przybranie na wadze) a i sama nie
chcę doprowadzac sie do stanu nieużywalności z powodu przemęczenia.
Proszę o odpowiedz.