jo-75
02.05.08, 16:06
przez kilka tygodni byłam u kresu wytrzymałości...Mały przy piersi
się wił, ciskał, walił pięściami, a ja z utęsknieniem czekałam na
wizytę pediatry i potwierdzenia, że mu mój cycus nie smakuje i
przechodzę na butelkę. lekarka gdy tylko weszła do domu i zobaczyła
moją minę doskonale wiedziała o co chodzi i bez zadania ani jednego
pytania przeze mnie wyjaśniła mi w czym problem i asystowała w
karmieniu, aby udowdonić, ze wszystko jest w porządku. Zaraz jak
Mały łapczywie się przyssał do piersi po dosłownie 2-3 min wzięła Go
ode mnie i w jednej chwili dziecko "odbiła", a Mały pieknie jadł do
końca karmienia. Wyjaśniła mi, że w pierwszej chwili dziecko łyka
bardzo dużo powietrza co jest "nakrywane" całym jedzeniem, a w
malutkim brzuszku powstają bańki powietrza, które później męczą
dziecko i dają takie efekty. Od tamtej pory taka złośc przy cycusiu
zdarza się stosunkowo rzadko a i Synuś zdecydowanie rzadziej placze
na brzuszek, zatem w odstawkę poszły wszystkie czopki, kropelki i
takie tam inne. A i jeszcze jedno...powiedziała, że gdy po jedzeniu
widzimy, ze jednak coś tam dokucza to dać przegotowanej wody z
odrobiną ziarenek herbatki hipp ułatwiającej trawienie. Mam
nadzieję, że i u Was to pomoże...powodzenia i wszystkiego najlepszego