08.06.08, 22:06
W ten weekend byłam z córką w szkole. I nasłuchałam się nie mało.
Dłużej rozmawiałam z trzema osobami. Dwie dziewczyny nie karmiły długo bo
zaledwie miesiąc i „musiały przestać, bo miały taki słaby pokarm kaszką”.
Dzieci wisiały co 15 min. przy cycu, wiec dostaly mleko z kaszką (dzieci 1
miesięczne).
Chłopak opowiadał, że jak syn przyszedł z żoną ze szpitala to 2 dni non stop
wył. Przyszła położna środowiskowa i zawyrokowała, że syn jest głodny i
„rzeczywiście, daliśmy bebiko, i przestał płakać i zasnął”.
Poczułam normalną złość. Na te beznadziejne położne, które wmawiają „że pokarm
jest słaby” i nie wiedzą, ze dziecko płacze bo się adaptuje- z brzuszka do
brutalnego świata, na rodziny (matki, teściowe), które wmawiają, że sztuczny
pokarm jest lepszy, bo dziecko dłużej śpi.
A potem zrobiło mi się żal tych dzieciaczków i ich biednych żołądeczków, które
muszą trawić tak ciężkie jedzenie.
Mąż mówi, że przesadzam- być może. Głupio tylko, że tak mało mam ma prawidłowe
wiadomości o laktacji. Być może byłoby nas wtedy wiecej...?

Pozdrawiam niedzielnie wszystkie mamy nie oglądające meczu ;-)
Obserwuj wątek
    • jadzia.orbitrek Re: Refleksje 08.06.08, 22:13
      ja oglądam:)

      powiem szczerze,że gdyby nie to forum, to ja bym nie karmiła
      piersią.zupełnie się na ty nie znałam( myślałam,że to takie
      naturalne i w ogóle, bezproblemowe), do tej pory są momenty,że nie
      za bardzo wierzę w moje mleko, a karmię 10 miesięcy.
      jadzia
      • maff1 Re: Refleksje 08.06.08, 22:56
        no cóż, kazdy chce mieć idealne dziecko.
        A idealne to takie które nie płacze, usmiecha sie, je co 3 godziny,
        robi ładne kupy, spi osiem godzin - tak by mama sie wyspała i tak
        ogólnie jakby takiego dziecka w domu nie było.
        Natomiast odstepstwa od opisu powyżej są teaktowane jako patologia.
        ---
        znajoma po 16 latach urodziła drugie dziecko. rozmawiam z jej mezem,
        cytuję:
        - jak wrócilismy 3 dni temu do domu, to On tylko by jadł i jadł,
        ciągle wisi na cycu.
        Ja - to normalne,
        - ale przecież nie daje nam spać
        Ja - weżcie do łóżka - dziecko przez sen sobie zje ile chce, a i wy
        mało sie rozbudzicie
        - ależ.. dalismy mu wczoraj na wieczór mieszankę - no i nareszcie
        cała noc spał. i my też
        Ja -mozna i tak, ale zaręczam ze za 1, góra 3 miesiące stwierdzicie
        ze pokarm sie skończył...
        Facet nawet nie dopuszczał do siebie mysli ze wszystkie opisane
        zachowania małego dziecka są całkowicie normalne!
        Kompletny brak wyobraźni i chęci poszukania informacji.
        I niestety to jest norma.
        A jesli jeszcze dołozyć do tego niedouczone połozne - np. na Karowej
        (Szpital kliniczny, obok Sw.Zofii uważany za najlepszy w W-wie) przy
        zastoju zaleca sie jak najmocniejsze masowanie piersi (to informacja
        sprzed ok miesiąca) to jawi sie obraz tragiczny.
    • mad_die Re: Refleksje 08.06.08, 23:23
      Prawidłowe wiadomości to nie wszystko, trzeba jeszcze chcieć...
      Chcieć "być uwiazanym", "zależnym", "na każde wezwanie" i tego typu (słowa mojej teściowej, która właśnie z tych powodów nie karmiła - syna wcale, córkę 3 miesiące tylko). A mnie podziwia za to że nadal karmię, że wstaję w nocy, że wieczorem siedzę z córką i karmimy się nawet i dwie godziny (taki wiek, wszystko jest bardziej interesujące, tylko nie cycek ;)). Ja jej mówię, że tu nie ma niczego do podziwiania, taka jest rola matki. Zamykam jej buzię.
      Moja mama też na początku nie wierzyła, że samą piersią da się dziecko wyżywić i to jeszcze taką małą piersią ;)
      I tu z pomocą przyszła mi moja czasami pyskata natura :D Mówiłam każdemu prosto z mostu, to co wyczytałam na tym forum. Bo tak na prawde to dzięki temu forum dowiedziałam się wszystkiego o karmieniu piersią. Wcześniej owszem, czytałam broszurki, gazety, książki - ale to nie to samo. No i oczywiście praktyka ;)
      Więc ja uważam, że trzeba przede wszystkim chcieć karmić. Karmić i użerać się z ludzką głupotą i niewiedzą.

      Mieszkam w Holandii, kraju wydawałoby się tak pro rodzinnym. Owszem, La Leche Ligue działa prężnie, położne też są wyedukowane, ale... Nie zawsze, niestety. Teraz, kiedy chodzę na kontrolę z Małą do pobliskiej przychodni, też zdarza się, że słyszę różne głupoty. Czasami zadaję specjalnie pytania, na które znam już odpowiedź prawidłową (z tego forum naturalnie ;)), a pani pielęgniarka mówi mi zupełnie co innego. Ja jej wtedy tłumaczę, jaka jest moja postawa i jak wg mnie powinno się zrobić, i ona przyznaje mi rację - tak było z nocnym wstawaniem mojej córy na jedzonko. Pytałam, czy coś można z tym zrobić. Ona mi mówi, żeby dziecko przetrzymać, dać popłakać, albo dać wody, soczku, podnieść, przytulić i odłozyć do łóżeczka... Podobnie było ze spaniem z rodzicami w łóżku - tu się mówi, że to niebezpieczne, ze można dziecku krzywdę zrobic. Jak się mnie pani pytały, czy Mała śpi już sama, to oczywiście mówiłam że tak, naturalnie. A ona spała sobie z nami, w cieplutkim łóżeczku, koło cycusia mamusi :)

      Ja tak uważam, że jak ktoś chce, to pokona system ;)
    • basiak36 Re: Refleksje 09.06.08, 00:48
      Zgadzam sie. Cywilizacja niestety tyle juz napsula ze zachowania dziecka na
      butelce staly sie norma do ktorej usiluje sie podciagac zachowania dziecka
      karmionego piersia. Jako jedyny gatunek kwestionujemy potrzebe bliskosci nowo
      narodzonego ssaka, jako jedyni chcemy zeby ten maly ssak od razu spal osobno i o
      okreslonych porach. Chcemy wiedziec ile zjada, bardziej ufamy sobie jesli
      dostanie tyle ile nam pasuje niz ile samo chce.
      Jakos ginie ta 'sztuka karmienia' gdzie pierwsze tygodnie mialy byc po to aby
      matka i dziecko mogli sie poznac, mama odpoczywac, dziecko ssac do woli, przy
      mamie.
      Tez z tym walczylam przy pierwszym dziecku, mialam inne wyobrazenie - no bo
      obiad, bo dom, bo cos tam.
      Przy drugim juz zrobilam inaczej, stalam sie matka 'uwiazana', z dzieckiem
      przyklejonym do piersi:) I jest mi z tym dobrze bo wiem ze to taki etap, i
      dzieci tak szybko rosna. Nie ma sensu przyspieszac ich samodzielnosci.

      Problem dlaczego tak sie dzieje ze traktuje sie normalne zachowania noworodka
      jako cos gdzie trzeba interweniowac mieszanka, jest zlozony. Wiele sie na to
      sklada, brak wystarczajacej liczby konsultantow laktacyjnych, niewielu lekarzy
      ktorzy maja pojecie o karmieniu, przekonywujace reklamy firm produkujacych
      mieszanki itp.

      Wiadomo jednak ze moze byc inaczej, wystarczy popatrzec na Norwegie. Karmi tam
      ogromna wiekszosc kobiet, i dlugo. Ale nie ma reklam mieszanek, maja tez swietna
      baze konsultantek laktacyjnych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka