m_zonka
12.06.08, 12:53
Pani Moniko, Dziewczyny!
Ostatnio mnie zmroziło... w rozmowie z rodziną usłyszałam, że jak
karmię to nie powinnam jeść kurczaków z powodu hormonów, którymi są
naszprycowane. W indyku, dla odmiany, ponoć hormony się nie
odkładają. Dlaczego nie powinnam? Bo podobno te hormony zawarte w
kurczakach mogą miec wpływ na przyspieszone dojrzewanie u dziecka w
późniejszym wieku i inne zaburzenia hormonalne. Od razu
przypomniałam sobie jakis wywiad z pediatrą w tv, która mówiła o tym
problemie właśnie w kontekście serwowania dzieciom kurczaków
(chodziło o starsze dzieci, które dostawały kurczaka wprost z
talerza, nie było mowy o karmieniu piersią).
Ze strachu czy przezorności zaopatrzyłam zamrażalnik w same ryby
(wieprzowinę i wołowinę jemu rzadko bo nie przepadamy).
I co teraz? Bać się, przerzucic się na ekologiczne czy przesada? Czy
kurczakowe mleko matki może wpływac na gospodarkę hormonalna
niemowlęcia w późniejszym wieku?