nisar
01.09.08, 12:28
W sobotę wieczorem (przed kąpielą synka) dostałam potwornego bólu
żołądka (krzyczałam z bólu, nie mogłam się opanować). Trwało to ok.
pół godziny, potem polka z figurami (siedzenie na toalecie z miską
przed twarzą) itd. Ból żołądka promieniujący na całe plecy
utrzymywał się do czwartej rano. No i właśnie - wystraszona jak
diabli odstawiłam synka od piersi. To znaczy od wieczora w sobotę do
niedzieli do południa dostawał pokarm, który miałam ściągnięty i
zamrożony. Ale teraz się zastanawiam, ponieważ nie miało mi co
zaszkodzić z jedzenia (dietę mam baaaardzo ograniczoną i
rygorystyczną) więc być może to rotawirus? A wtedy chyba powinnam
wręcz karmić synka, żeby dostał przeciwciała? Gdzieś się pogubiłam,
Pani Moniko, Dziewczyny, co Wy na to?
Aha, i co w takim wypadku mogę wziąć? Węgiel? No-spa? Manti/Maalox?
żeby sobie trochę pomóc, bo ból jest naprawdę niewyobrażalny.
Z góry dziękuję.