Dodaj do ulubionych

Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :)

16.10.08, 00:36
Witam. Każda osoba na tym forum to inna historia.
Pomyślałam sobie, że może warto by było stworzyć wątek w którym Mamy-Karmiące
mogłyby podzielić się z innymi Mamami-Karmiącymi swoimi doświadczeniami na
polu karmienia piersią, przemyśleniami, problemami i jak udało się je
przezwyciężyć, może są Mamy które karmią kolejnego Malucha i ich doświadczenia
okazałyby się niezwykle pomocne młodym Mamom :)
Jeśli taki wątek pojawił się wcześniej,przepraszam i proszę moderatora o link :)
Zacznę od siebie:
Karmię synka dopiero od 4 m-cy,ale mam nadzieję że przed nami jeszcze długie
miesiące radosnego mlekoholizmu.Karmienie piersią było dla mnie zupełnie
naturalne,nie wiedziałam praktycznie nic na ten temat przed porodem i po
prostu nie miałam świadomości że coś może być "nie tak" :))) nikt mnie w
karmieniu nie wspiera, nikt nie chwali(troszkę mi przykro z tego powodu),ale
robię to całkowicie w zgodzie ze sobą no i widok małego ssaka uśmiechającego
się na widok piersi wynagradza wszystko.Szczęśliwie do tej pory nie miałam
żadnych problemów.Żałuję tylko że trafiłam na to forum dopiero po urodzeniu
synka - wiedząc od początku że maratony mleczne to norma, czerpałabym z nich
więcej przyjemności :))))Na koniec chcę tylko powiedzieć - posiłkując się moim
skromnym doświadczeniem, że z każdym miesiącem karmienie przynosi mi jeszcze
więcej radości i satysfakcji.
Pozdrawiam wszystkie Mamy karmiące swoje Maluszki!
Obserwuj wątek
    • marsupilami25 Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 16.10.08, 14:58
      Karmie juz 8 miesiac! Dzieki temu Forum i niezastapianej Pani Monice nie dalam sie podpuscic "butelkowej inkwizycji" i jestem gleboko utwierdzona w swoim postanowieniu. Wsparcia nie mam w zasadzie zadnego, oprocz Szczesliwego Taty. Tu gdzie mieszkam, karmienie po 6 miesiacu jest rzadkoscia, a po 8 traca patologia. Pomimo zawodowego zwiazku z sektorem medycznym, o karmieniu piersia wiedzialam niewiele. Informacje tu znalezione pomogly mi przetrwac fazy skrajnego cycoholizmu i duzo, duzo typowych "przygod". Karmienie piersia jest super!
      Pozdrawiam Mamy i Dzieciaki.
    • macda Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 16.10.08, 15:19
      Karmię córę 3ci miesiąc. Wciąż jestem poddawana butelkowej i smoczkowej
      indoktrynacji, ale sie nie daje ;-)
      Karmienie jest super, chciaż nie ukrywam, że przy kolejnym dniu ssania 24/24
      groze malej, że pozna smak lateksu ;-)
      Teraz wlasnie przechodzimy etap rozpraszania sie w trakcie karmienia, wiec do
      naszych intymnych chwil dolaczaja zabawki, ktore mozna dziecku pokazywac ;-)
      Mam nadzieje karmic dlugo i mam nadzieje, ze Mala odstawi sie sama, bo
      odstawiania to ja sobie nie wyobrazam ;-)
    • ewe-lak Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 16.10.08, 17:38
      Ja karmię czwarty miesiąc i jestem bardzo szczęśliwa :) W trzecim
      tygodniu karmienia dopadł mnie kryzys laktacyjny ("puste piersi", a
      dziecko chciało jeść co 40 min.), ale dzięki wspaniałej Pani Monice,
      która pięknie kiedyś opisała problem "pustych piersi" nie poddałam
      się. Nie słuchałam teściowej, która sugerowała butelkę, bo dla niej
      płacz dziecka oznaczał, że jest głodne. Jednym słowem - gdyby nie to
      forum i cudowna Pani Monika z pewnością mój maluszek ciągnąłby teraz
      butelkę.
      Życzę wszystkim Mamusiom wyrwałości i bieżące przeglądanie forum. To
      naprawdę skarbnica wiedzy :)
    • niunia198220 Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 16.10.08, 21:14
      Witam.Również mam 4miesięcznego synka karmie naturalnie.Kiedy
      dostawiam synka do piersi jestem bardzo szczęśliwa synek jedząc cyca
      śmieje się głaszcze mnie po piersi i poznaje moje ciało.Natura jest
      niesamowita.Ojcowie nigdy nie będą miec takiej więżi z dzieckiem jak
      my(mamy).Mam małe obawy czy moje mleko wystarcza małemu,ponieważ mam
      wrażenie,że mam tyle samo mleka jak w dniu kiedy mój synek przyszedł
      na świat.W dzien jest ok mały je i jest najedzony kiedy przychodzi
      wieczór nie mam już tyle mleka i mały jest niespokojny ponieważ nie
      dojada.Próbowałam go dokarmiać butelką,ale on nie umie ssać z
      niej.Pozdrawiam
    • jezynka76 Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 16.10.08, 21:18
      .
      • tashika1 Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 17.10.08, 06:53
        a ja dla odmiany karmię 17 miesięczna córeczke... i juz prawie nie pamietam jak
        trudno było na początku... a bylo!!!.... atualnie słucham, że juz przeginam, że
        dziecko jest za duze.... ale ja nie planuje przestac karmic.... a poza tym
        karmienie takiego straszego dziecka to dopiero przyjemnosc bo dziecko juz jest
        swiadome czego chce.... tak wiec duzo wytrwałości dla zaczynajacych swoja
        droge.... mam oli malego cycocha...
    • jezynka76 Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 17.10.08, 00:25
      Karmie 10 miesiecy. Oj bylo juz b. wiele wzlotow i upadkow.
      Wytrwalam dzieki forum i p. Monice (tu jak zawsze chcialabym
      podkreslic - choc p. Monika nie bardzo lubi to okreslenie - ze
      takiego eksperta to ze swieca szukac!!!)

      Moje karmienie jest od poczatku naznaczone tym, ze Zosia urodzila
      sie duzo mniejsza niz myslalam, ze sie urodzi... i stad wiecznie sie
      zamartwiam, ile to przybrala i czy aby nie moglaby wiecej... ale po
      kolei.

      Tyle sie naczytalam i nasluchalam nt porodu, ze nie starczylo juz
      czasu na to, zeby sie dokladnie rozeznac w problemach z
      karmieniem... a b. szkoda! :(

      Pierwsze 6 tyg. uplynelo praktycznie bez problemow (z karmieniem...
      bo pojawienie sie dzidziusia oczywiscie niezle wywrocilo nasze
      zycie). Mala nie byla z tych co czesto ssa... nieswiadoma karmilam
      ja co 3 godz. ale z reguly sesja trwala 60 min. Teraz wiem
      dlaczego :)

      W 6 tyg. mala zaczyna odrywac sie od ssania i wrzeszczec... jestem
      zdezorientowana - kolki, cyrki rozwojowe'??? Teraz sama juz nie
      wiem, co to bylo... jednak do dzis rozprasza sie przy karmieniu
      (wystarczy, ze ktos sie odezwie, wejdzie do pokoju, zadzwoni itd.) i
      robi dziwne akrobacje przy piersi a najlepiej je gdy spi!:D

      W 8 tyg. pierwszy tzw. 'kryzys' laktacyjny, lzy w oczach, laktator w
      nieustannym ruchu, mleko modyfikowane zakupione (ale mala nas
      wykpila i nic nie wziela), komentarze zewszad 'masz za malo
      mleka'... jestem w totalnej zalamce i po raz drugi utwierdzam sie w
      przekonaniu, ze nie jestem dobra matka (raz, ze dziecko urodzilo sie
      za male, dwa, ze nie moge go nawet wykarmic!). Po kilkugodzinnym
      wertowaniu internetu (z przerwami na sciaganie i 'usilowanie'
      karmienia... bo przeciez tam na pewno nic nie ma, to i z czego
      karmic) znajduje wlasciwe posty... Juz jestem spokojniejsza. Po
      kilku dniach sytuacja wraca do normy. Mimo to moja 'mlecznosc'
      zostanie skutecznie podwazona od tego momentu jeszcze kilka razy.
      Dopiero po 9 mies. sie nie daje takim uwagom!

      Po 5 mies. mala zwlania przyrosty a ja dwoje sie i troje by znalezc
      przyczyne - spada z prawie 50 centyla, na ktory udala mi sie ja
      chudzinke wykarmic, i do tej pory oscyluje wokol 25 (wagowo, bo
      wzrost do wagi prawie sie nie miesci na siatce... jest za dluga!).

      Dwoje i troje tzn. zaczynam 4 mies karmienia co 2 godz w nocy,
      chodzenie za nia z cycem w dzien (a moze teraz zechce) i czyhanie na
      drzemki (bo wtedy je bez kombinowania). Do tego konsultacje z
      lekarzami, ktorzy zlecaja badania i natychmiastowe rozszerzanie
      diety.

      A mala nic... od 6 do 10 mies po okolo 200g i nic wiecej. W
      miedzyczasie dochodze do wniosku, ze rozszerzanie diety jej nie
      sluzy i przerywam... 2 razy. Dzieki temu bardziej zwracam uwage na
      stolce i niepokoje sie czesta obecnoscia sluzu i drobinek krwi.
      Przechodze na diete - najpierw bezmleczna i bezglutenowa, potem
      tylko eliminacyjna. Alergologa te ostatnia podtrzymuje (w sumie jem
      tak 'urozmaicenie' przez 6 tyg), ale niepokojace objawy sporadycznie
      nadal wystepuja... a rezultaty badan w porzadku wiec kieruja mala na
      nastepne badania. Tym razem odbytu pod znieczuleniem (jako jedna z
      atrakcji kaza mi ja przestac karmic na 10h przed zabiegiem!:( choc
      literatura swiatowa mowi o bezpiecznych 4...). To wszystko tylko po
      to by stwierdzic, ze z obrazu nic nie wychodzi i nalezy czekac na
      biopsje, ktora potwierdza obecnosc reakcji alergicznej na cos... co
      dokladnie nie wiemy. Prosza mnie o kolejna zmiane diety i tym razem
      przejscie na kukurydze, wylaczajac ryz... trace cierpliwosc i
      zaczynam sama 'zarzadzac dieta'.

      Bedac w PL konsultujemy przypadek z gastroenterologiem, ktory
      stwierdza niedojrzalosc jelit charakterystyczna dla niektorych
      niemowlat i uplywajaca z czasem. Faktycznie, prawie z nienacka sluz
      i drobinki krwi znikaja.

      Powolutku zaczynam malej proponowac nowosci. Nadal je sladowe
      ilosci. Czasem trace cierpliwosc :( z reguly je lepiej wieczorem a
      takze, gdy widzi to, co je i moze to jesc sama (mimo, ze dobrze
      gryzc tego nie umie i czasem sie krztusi). Mam nadzieje, ze
      stopniowo ilosci zjadanego jedzenia sie zwieksza i bede mogla
      napisac o tym na forum.

      Serdecznie pozdrawiam wszystkie mamy i zycze duzo wytrwalosci i
      spokoju podczas 'mamowania'
      • mad_die wow, jezynka :D 17.10.08, 13:37
        ale żeś zasmarowała :D
        ja tak dużo nie napiszę jednak ;)

        Karmię już ponad 9mscy, na początku z problemami, bo to wiadomo - spadek wagi po
        urodzeniu, nawał, karmienie przez kapturki, pleśniawki itp. Jednak ja do tego
        podchodziłam ze spokojem, bez paniki, przekonana, że przecież musi być dobrze :)
        I było!
        Spadek wagi "pokonaliśmy" z butelką, podawaną raz dziennie, do momentu, kiedy
        zostałam sama w domu i nie miałam czasu wyparzyć butelki. Stwierdziłam wtedy, ze
        kurcze, prościej mi siedzieć i karmić i mieć spokojne dziecko, niż uwijać się
        ukropie, żeby podać butlę na czas ;) No lenistwo moje po raz pierwszy od
        urodzenia córki wzięło górę i odtąd karmienie idzie nam jak z płatka ;)
        Nawał (z lekkim zapaleniem piersi) pokonałam dzięki forum (bo położna, niby
        mądra babka - przed porodem, przez brzuch, powiedziała, ze córka urodzi się z
        wagą 3400g, a urodziła się z wagą 3450g!! dotąd nie mogę w to uwierzyć,
        znachorka jakaś, czy co? ;) - powiedziała, ze mam masować, zimne przykładać,
        odciągać laktatorem itp.), a ja tu wyczytałam, że żadne masaże, tylko dziecko
        przystawić, coś na zbicie gorączki i do łóżka. I następnego dnia już było po
        wszystkim :)
        Karmienie przez kapturki - bo piersi bolały, jak Mała zasysała, a ona ci miała
        pleśniawki i dlatego bolały. Kapturki poszły w odstawkę, jak drugi raz moje
        lenistwo wzięło górę, bo mi się w nocy nie chciało przez nie karmić ;) ciągle mi
        upadały, a mi w pościeli nie chciało się ich szukać ... hyhy
        A na pleśniawki Nystatyna zawiesina dawkowana pipetką i po kuracji nie było po
        nich śladu :D
        No a potem to już z górki było :D
        Uśmiechy znad cycka, gładzenie, smeranie i wszystkie inne czynności towarzyszące
        cyckowaniu są NIEZASTąPIONE i NIEPOWTARZALNE i za nic w świecie nie zamieniłabym
        tych chwil na coś lepszego! bo niby na co? ;)
        I tak zamierzam karmić tak długo, jak długo będzie chciało tego moje dziecko. Bo
        ja pierwsza nie zrezygnuję ;) Za dużo łez by to mnie kosztowało :D:D:D
    • iv-o Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 17.10.08, 16:36
      Karmię prawie rok. Początek był straszny, taki nawał, że nie robiłam nic tylko
      karmiłam, okładałam, chłodziłam i ryczałam, mogłam wykarmić całą armię, a syn
      jadł chwilę i zapadał w sen. Nie mogłam spać, zajmować się dzieckiem, ryczałam
      prawie cały czas. Mądrą położną znalazłam po 3 dniach, wcześniejsze załamywały
      ręce, straszyły ropniami i dziwiły się, jak dziecko może cokolwiek wyssać z tych
      głazów. Potem było lepiej. W mlecznej drodze spotkaliśmy 2 razy zastój pokonany
      kapustą, słabe przyrosty pokonane rozsądkiem. Nie poddajemy się porównaniom :)
      Gadania innych nie brałam do głowy. Nie wiem co będzie dalej, o odstawieniu
      myślę na wiosnę. Za 3 tyg świętujemy roczek, boże jak ja się cieszę!
      • desmo79 Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 23.10.08, 11:32
        Witajcie!JA karmie juz praiwe rok:)i jestem dumna z siebie:-)tak jak
        autorka tego postu zaczełam karmic nie wiedzac, ze cos moze byc nie
        tak.....bywało róznie, mała przybierała na poczatku esktra, potem
        pojawil sie problem smoka uspokajacza, ale po 2 tyg płaczu i dramatu
        odstawilismy go i wszystko wrocilo do normy..:)mała teraz od 2 mcy
        pracuje rano ssie a potem w ciagu dnia woli juz cos innego
        posmakowac ale wieczorem i i wnocy ssie:)dzieki temu, ze karmilam
        uniknelysmy odwodnienia jak mała miala biegunke, nie choruje w ogole
        no moze jakis katar!!<odpukac>teraz to sama przyjemnosc,
        najwazniejsze sie nie poddawac, nie słuchac głupot o chudym mleku:)
        nie jesc za dwoje bo mleko bedzie słabe słuchac siebie i swojego
        serca i dziecka to tyle:)pozdrawiam wszystkie karmiaze mamy:)
    • magdowi Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 18.10.08, 13:30
      Ja karmię synka już ponad 7 miesięcy. Miałam dużo szczęścia, bo nie mieliśmy od początku żadnych problemów. Mały od razu załapał o co chodzi. Miał długo żółtaczkę, ale budził się normalnie na karmienie. Ponieważ nie mieszkam w Polsce, nikt nie próbował mnie zachęcać do zaprzestania karmienia, żeby pozbyć się żółtaczki. Przeciwnie- mówiono, że to byłby duży błąd. Rodzina w oddali, więc nie miałam problemu z "dobrymi radami". Podczas wakacji w Polsce okazało się, że pewnie i tak by ich nie było, bo wszyscy bardzo mnie chwalili i cieszyli się, że dziecko na piersi. Najbardziej cieszyła się z tego moja babcia, która powtarzała, że każdy tydzień się liczy.
      Ja sama kierowałam się intuicją. Miałam maratony karmieniowe jeszcze zanim dowiedziałam się z forum, że to norma, ale nie przeszło mi przez myśl, że może to świadczyć o braku pokarmu. Przeciwnie- wyszłam z założenia, że skoro dziecko jest w stanie jeśc tak długo, to pokarmu musi być masa! Chyba to bardziej logiczny wniosek?
      Później miałam już więcej wiedzy, co pomogło mi zrozumieć zachowania dziecka przy piersi, za którą to wiedzę niniejszym dziękuję forumowiczkom i Pani Monice! Obecnie w nocy mały budzi mnie nawet i 10 razy, prawdziwy koszmar. Jest dużo gorzej, niż w pierwszych miesiącach, ale liczę na to, że w końcu to minie, może wraz z pojawieniem się uzębienia? Mam nadzieję, że jeszcze długo pokarmię.
      Pozdrowienia!
      • agatka.007 A ja karmię już 48m-c i zamierzam dalej:-) 18.10.08, 16:16
        Witam,
        jestem mega-karmicielką, aktualnie zaczełam 49 m-c karmienia piersią!
        Oczywiście z przerwami na urodzenie kolejnych ssaków:-)), mam czwórkę maluchów,
        troje karmiłam po 15m-cy( po równo, by było sprawiedliwie:-), a teraz karmię
        synka,. który zaczął 4 miesiąc życia.
        Uwielbiam te chwile, a co chyba najważniejsze moje dzieci sa okazami zdrowia.
        Pozdrawiam.
        • asica.p Re: konczymy 16 miesiac:) 19.10.08, 21:21
          nie bylo latwo,oj nie bylo,a teraz jest coraz lepiej:)
          starszego synka karmilam 17 mcy, w przypadku mlodszego cos czuje,ze rekord
          pobijemy:P

          dziekuje Pani Monice i wszystkim dziewczynom ktore w wielu chwilach ,gdy
          myslalam ze jednak sie nie uda-udawalo sie.i jest super!!!
    • amerrill Pierwsze trzy miesiące :) 20.10.08, 10:20
      Witam wszystkie Karmiące Mamy. Mam dwoje dzieci: Martę (12 lat) i Wojtka (3
      miesiące). Córkę karmiłam 18 miesięcy, bez problemów, zastojów, zapaleń. Tym
      razem zaliczyłam: brak pokarmu przez pierwsze 6 dni po porodzie, ból brodawek,
      nawał mleczny, zastój, zapalenie piersi i teraz zatkane ujście kanalika
      mlecznego. Jak widać cała litania :)
      Ustrzegłam się jednak "dobrych rad" o dokarmianiu lub zaprzestaniu karmienia i
      bardzo się z tego cieszę. Synek ładnie przybiera i świetnie się rozwija, a kiedy
      śmieje się do mnie jedząc mleczko i przytula potem do piersi to stukrotna
      rekompensata za wszystkie niedogodności, które mnie spotkały i które tak
      naprawdę niewiele znaczą w ogólnym rozrachunku.
      Po urlopie macierzyńskim muszę niestety wrócić do pracy, ale mam nadzieję, że
      uda mi się karmić smyka jak najdłużej, bo spośród wszystkich korzyści ważna jest
      dla mnie bardzo wygoda i fakt, że nie muszę w nocy przygotowywać butelki, tylko
      zaraz mogę dać głodomorkowi pierś.
      Forum znalazłam dość późno, ale dzięki wielu ciekawym wątkom dowiedziałam się
      sporo o technikach karmienia i różnych problemach, a dzięki radom Pani Moniki
      wiem już, jak mam sobie z nimi poradzić.
      Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
      Ania
      • zanetaaaa Re: Pierwsze trzy miesiące :) 20.10.08, 22:25
        Witam!
        Ja synka karmilam 2 lata i 3 miesiace.Przerwalam ze wgledu na
        ciaze.Mala ma dzis 4 misiace i ja tez chce karmic jak najdluzej.
        Mimo tego,ze byly i sa wzloty i upadki to jest najcudowniejsza rzecz.
        Uwielbiam kiedy moje malenstow w czasie karmienia glaszcze mnie
        swoja roczka.Dla mnie to najpiekniejszy dotyk po sloncem :)
        Pozdrawiam wszytkie mamy i Wasze male pociechy :)
    • sulla wdzięczna za presję 22.10.08, 09:34
      Karmię dopiero 5 miesięcy, ale mam nadzieję pociągnąć jak najdłużej.

      U mnie na początku były problemy z karmieniem, córa długo nie chciała się
      zassać, dopiero trzeciego dnia w szpitalu udało się z pomocą pani z poradni
      laktacyjnej. W domu szło źle, córa mało jadła, za mało przybierała, a ja - mama
      debiutująca - myślałam już, że głodzę dziecko i powinnam przejść na butlę. Dużo
      osób wówczas zagrzewało mnie do walki o karmienie, między innymi na tym forum
      też. Czułam się wówczas pod ogromną presją, byłam rozdarta i trochę
      nieszczęśliwa, ale zacisnęłam zęby i powalczyłam. I udało się :) Dziś karmienie
      jest dla nas bardzo przyjemne :)

      Jestem bardzo wdzięczna wszystkim , którzy na mnie "wywierali presję" :)

      niniejszym bardzo dziękuję!
    • malgorzataw_pl Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 24.10.08, 22:44
      Za kilka dni będzie już 17 miesiecy uzaleznienia w postaci
      cycoholizmu :), a jakoś trudno nam (mi) jeszcze przychodzi myślenie
      o zakończeniu karmienia. To jest kwintesencja macierzyństwa. Już
      będąc w ciąży bardzo chciałam karmić piersią, oczywiście jak dla
      większosci z nas początki nie były łatwe, ale moja determinacja,
      przy małej pomocy kolezanki, będącej doradcą laktacyjnym okazała się
      skuteczna i stad tak długie karmienie. Nieraz czytałam idiotyczne
      wypowiedzi, ze tak długim karmieniem robi sie krzywdę dziecku, bo
      jest wręcz patologicznie związane z matką. Ale nigdy nie słyszałam
      tego osobiście bo nikt kto poznał moje dziecię, nie może mówić
      takich rzeczy, bo mała jest super rezolutną panienką, bardzo otwartą
      na konatkty z innymi zarowno dziećmi jak i dorosłymi. Swietnie
      rozwija sie ruchowo i psychicznie, nigdy nie chorowała. Dlatego
      dziewczyny karmcie jak najdłuzej, bo to prawda, że dzieci karmione
      piersią są bardzo inteligentne, a do tego tej specyficznej więzi z
      maluchem nie da się z niczym porównać.
      • kadewu1 Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 26.10.08, 00:22
        Jestem 34-letnią mamą 32-miesięcznego Ssaka. Początki były trudne, mam bowiem
        nadwrażliwe piersi, mały słabo przybierał, ale uparłam się i... jak wyżej. Dziś
        jest baaardzo mądrym chłopcem, wspaniale je, dobrze i z sensem mówi, a jeśli
        zdarza się infekcja, to mija dzięki mleku szybciej. Zupełnie ignoruję negatywne
        komentarze otoczenia, tylko obleję, że często nic o karmieniu nie wiedzą
        lekarze. Swoich poglądów nie narzucam nikomu, ale nie pozwalam na wypowiadanie
        głupot w mojej obecności. Ponieważ Mały ma alergię na 2 składniki diety, w tym
        mleko krowie, pokarmię jeszcze trochę. Ze mną to było tak, że jak minęło 12-13
        miesięcy karmienia, to już poszło z górki i poczułam się pewnie.
        Życzę rzeki mleka,
        Kasia mamaJasia
    • ata99 Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 07.11.08, 13:31
      Karmię już ponad 20 mies. Nie zanosiło się, piersi mam mikroskopijne-te
      komentarze życzliwej rodzinki..Synek na samym początku poranił mi strasznie
      otoczki, zastosowałam wyklęte osłonki lateksowe. Później po 10 dniach tydzień w
      szpitalu- lekarze zakaz karmienia, bo synek miał żółtaczkę. Później obawy, że
      się nie najada, dokarmiałam mlekiem modyfikowanym chyba do 4 miesiąca. Stopniowo
      było tych dokarmień coraz mniej i teraz, już prawie nie pamiętam ile to było
      stresu i nerwów. Szybko po porodzie dostałam miesiączki- też zły prognostyk
      długiego karmienia (opinia lekarza).A, jeszcze problem, że z jednej piersi tak
      leciało, że synek się zalewał, zaś z drugiej nie lubi (prawej). Ogólnie - teraz
      jestem szczęśliwą karmicielką, szczęśliwego ssaka.
    • asia889 Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 10.11.08, 09:10
      W połowie stycznia będzie już 6 lat jak karmię, oczywiście z przerwami na kolejne dzieci :). Zaczęłam od bliźniąt. Bardzo chciałam karmić piersią, więc karmiłam na początku niemal non stop w strachu czy aby na pewno się najadają. Przed nawałem uratowała mnie żarłoczna córka, za to z synkiem walczyłam o każde karmienie (wysoka żółtaczka). Jako początkująca sądziłam, że pokarmię pół roku a potem przerzucimy się na inne dania ale dzieci miały na ten temat inne zdanie i karmienie trwało 2 lata i 2 miesiące, kiedy to w brzuchu pojawiło się nowe dziecię. Córkę karmiłam ponad 2,5 roku, bez najmniejszych problemów, niestety ma alergię na mleko krowie. Odstawiła się sama. Obecnie karmię 7 tygodniowego synka.
    • rhita Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 20.11.08, 17:48
      Karmię dopiero trzy miesiące, ale jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się
      wytrwać. Początki był super jeśli chodzi o córkę, mała po porodzie zassała się
      od razu i potem regularnie, twardo ciągnęła, nie dając się niczym zniechęcić,
      nawet tym, że w końcu z popękanych biednych brodawek pociekła krew. Przybierała
      pięknie, nawet po 100g dziennie. W szpitalu spędziłam tydzień ze względu na
      zakażenie gronkowcem (tak, polski szpital, jeszcze się próbowali wymigać, jakbym
      nie znała łaciny, to bym się chyba nigdy nie dowiedziała), byłam na silnych
      antybiotykach, ale domagałam się takich, żebym mogła karmić i się udało.
      Przeżyłam nawał pokarmu, nałożył się na przygnębienie w trzeciej dobie i to, że
      nie mogłam wrócić do domu, więc było to naprawdę straszne, ryczałam i ryczałam.
      Ale córce to też nie przeszkadzało w ciągnięciu cyca. Ratowałam się kapustą i
      córką. Przeszło. W domku wytrzymałam dwa tygodnie bez smoczka i tak, córcia
      ciągnie smoka, ale ostatnio chyba już przestała go lubić, widocznie jej
      przeszło. Ssała wszystko: ręce swoje, moje ręce, niestety swój kciuk tak
      wymęczyła, że skórka mu zaczęła schodzić, no i oczywiście ssała pierś, ale nie
      chciała mleka, bo robiła to już, kiedy się najadła - więc pluła, albo ciamkała
      tylko, żeby sobie pociamkać. Po kolejnej nocy ciamkania poddałam się i dostała
      smoczek. Postarałam się o takie specjalne i jakoś to poszło. Cycuszka nadal
      wielbiła. A potem przyszła wizyta kontrolna i okazało się, że córka trochę
      chuda, ale nie bardzo, wszystko w normie, tylko szczupła (nic w sumie dziwnego,
      skoro ojciec ma 178cm i 58 kg, a babka nawet do 40kg nie dociąga). Ale mam to
      nieszczęście, że mieszkam z teściową i zaczęło się: bo masz za chude mleko, bo
      dziecko jest głodne, bo powinnaś dokarmiać, bo powinna przytyć kilogram każdego
      miesiąca! I jeszcze: źle karmisz, bo karmisz co godzinę, nie dajesz odpocząć,
      powinnaś karmić co 3 godziny i tylko z jednej piersi (wtedy to dopiero by
      ryczała z głodu), bo ja tak robiłam itp. itd. Czemu nie dajesz pić, daj jej wody
      z glukozą, to źle tamto źle i skończyło się to wszystko moim ryczeniem, że
      jestem złą matką, bo nie umiem wykarmić własnego dziecka i tym, czym musiało,
      przy takich nerwach: mleko nie płynęło, Lucynka przestała przybierać tyle, ile
      trzeba, mleka było coraz mniej...Ale potem trafiłam na dobrą panią doktor, która
      mi wszystko wytłumaczyła i rozpisała, poczytałam trochę artykułów z forum
      (wielkie dzięki!!!) i zawzięłam się. Głupie gadanie trochę ciężko mi lekceważyć,
      teściowa chyba się obraziła, bo jej nie słucham (a skoro u niej musimy mieszkać,
      to jest naprawdę poważna sprawa), ale córcia ważniejsza. I teraz karmię kiedy
      chce, jak kiedyś i od razu z wagą lepiej. Mam silne postanowienie karmić dalej,
      mieszanki niech się schowają. Jedyny problem to taki, że czeka mnie leczenie
      antybiotykami, nie mogę wtedy karmić (tym razem), będzie to trwało tydzień i
      jeszcze nie wiem, jak to zorganizować,żeby nie przerwać w ogóle...
    • ksiegowa17 Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 20.11.08, 20:18
      Witam wszystkie "cycusiowe" Mamy!
      Mój Syn dzisiaj kończy 5 miesięcy, cały czas karmię piersią i jestem
      z siebie bardzo dumna! Początki nie były zbyt trudne, aczkolwiek
      Synek podczas pobytu w szpitalu wolał spać niż jeść, więc początkowo
      musiałam Go przystawiać do piersi co dwie godziny. Potem tak się
      rozkręcił, że w ciągu jednego miesiąca przytył 1,8 kg. Oczywiście
      spotkałam się z niedowierzaniem ze strony mojej mamy oraz innych
      kobiet: to nie możliwe, żeby przez 6 miesięcy jadł tylko twoje
      mleko - przecież będzie głodny, musisz dokarmić, dopoić itp, itd.
      Gdy pojawił się kryzys laktacyjny w trzecim tygodniu po porodzie
      usłyszałam, że mam chudy pokarm, wodnisty, a dziecko jest ciągle
      głodne. Cierpliwie przeczekałam wszystkie kryzysy, prowadzę
      odpowiednią dietę ("zero" słodyczy, wędlin, kurczaka, wieprzowiny, w
      zamian mnóstwo warzyw, kasz, wołowina - wszystko gotuję sama). Za
      niedługo czeka mnie powrót do pracy, ale to niczego nie zmieni -
      mleko będę odciągać. Co prawda Syn nie chce pić z butelki, ale mam
      nadzieję, że jakoś sobie damy z tym radę. Martwi mnie tylko to, że w
      ostatnim miesiącu bardzo mało przybrał - tylko 300 gr, ale sądzę, że
      to przez smoczek-uspokajacz. Co do piersi - nie mam z nimi żadnego
      kłopotu, nie hartowałam ich przed porodem, teraz też się z nimi nie
      cackam. Po karmieniu wycieram pieluchą i już! Jedynie w szpitalu
      zrobił mi się bąbel na jednym z sutków, ale Synek go ssał 2 godziny.
      Reasumując - jestem szczęśliwa mogąc karmić własnym mlekiem dziecko.
      Moja mama uwielbia patrzeć, jak Synek głodny "rzuca" się na pierś, a
      mąż lubi, gdy się od niej odrywa z uśmiechem i buzią pełną mleka
      (oczywiście by się uśmiechnąć do taty!). Jestem szczęśliwa i czuję
      się spełniona jako matka pod tym względem!
      Ale się rozpisałam! Pozdrawiam wszystkie Mamuśki!
    • natalia2210 Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 06.12.08, 22:41
      Tak więc max za kilka dni skończy 4 miesiące i tak sie karmimy mimo wszystkich
      problemów, które próbowały nam to karmienie zniszczyć. Kiedy mam za mało mleczka
      mówie małemu,,jedz synuś dużo to jutro bedziesz miał wielkie cyce tylko dla
      siebie,,. Mały sie słucha i po kilku dniach kryzys mija. Uwielbiam patrzeć na
      mojego smyka kiedy otwiera szeroko buźkę i chwyta cyca z wielkim zadowoleniem, a
      te odgłosy, które brzmią tak jakby mały jadł coś najpyszniejszego w świecie...
      Czy może być coś piekniejszego niż zadowolenie takiego maluszka???Też sie troche
      musieliśmy namęczyć jak maxa wszystko rozpraszało, musiał dydać w ciemnościach,
      podczas noszenia, albo snu. Nieraz sie upociłam, płakałam razem z nim albo
      kręgosłup mi pękał. Ale warto. Uwielbiam tę bliskość, kocham mojego synka nad
      życie i już!
    • kozaonly Witam wszyskie ALMA-MATER! 08.12.08, 18:29
      Na wasze forum trafiłam przypadkiem, jako mama wyrośniętych już ssaków! Co mnie
      jednak uderzyło: to fakt,że w tylu historiach obecna jest wszystkowiedząca
      teściowa/mama, która za wszelką cenę chce w debiutującej matce podkopać pewność,
      że jest w stanie sama zaspokoić potrzeby swego dziecka!Moje dzieci przybierały w
      pierwszych miesiącach po 1500-1600g ale wyglądały szczupło (wzrost na 90
      centylu...) i ciągle musiałam od teściowej wysłuchiwać(która nigdy nie karmiła
      piersią i pojęcia o tym nie miała), że mam chude mleko i że dziecko głodne
      chodzi No od czci i wiary byłam odsądzana! Nie potrafiła docenić faktu, że dietę
      trzymam dla malucha, że zero alkoholu, że trzy razy w nocy karmię... Na
      szczęście wspierała mnie mama (karmicielka) i jej teściowa a moja babka!Jeśli
      kobieta ma za sobą pozytywne doświadczenie "wykarmienia" dziecka lub dzieci, to
      wie że to nie jest prosta droga, to nie jest pójście na łatwiznę! I na pewno
      taka kobieta nigdy nie będzie dyskredytować innej jako matki! Trzymajcie się
      więc wszystkie niedosypiające, wszystkie poobgryzane i z pękniętymi sutkami,
      wszystkie drżące o ilość mleka,wszystkie krytykowane i wyśmiewane. Wszystkie
      bohatersko znoście zastoje i nie dajcie się zahukać "mamusiom co dobrze chcom"!
      Życzę wa powodzenia i rzeki mleka!I pamiętajcie, że jesteście w elitarnym klubie
      "karmicielek" i macie misję wspierania innych mam!
    • banyk81 Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 09.12.08, 00:04
      Witam wszystkie Mamy! :)
      Karmię moją córcię ponad 9 miesięcy. I tak jak u wszystkich nie obyło się bez
      kłopotów. Co prawda mała nie miała żółtaczki, a ja ani nawału pokarmu ani
      zastojów, no ale... Na początku mała nie mogła załapać jak się ssie i wolała
      spać niż jeść. W szpitalu położne nie pomagały mi za bardzo w przystawieniu
      małego ssaka tylko krytykowały i kazały dawać butlę. W domu było trochę lepiej
      bo zaczęła jako tako ssać, ale dalej bardzo długo spała i bałam się, że przez to
      za mało je. Do tego okazało się że muszę brać antybiotyk i nie byłam pewna czy
      mogę karmić, a każdy mówił co innego (lekarze i położne) Bałam się czy wszystko
      będzie dobrze, ale karmiłam. Później były jeszcze za małe przyrosty,
      rozpraszanie się przy jedzeniu, strajk głodowy ;) przed moim powrotem do pracy,
      ale jakoś to przetrwałyśmy. Dużo pomaga mi to forum i za to bardzo dziękuję :)
      Ogólnie bardzo lubię karmić piersią tylko że niestety moje dziecko nie należy do
      cycoholików. Zawsze jadła krótko (nawet jako noworodek). Odkąd skończyła 5
      miesięcy to dodatkowo zaczęły się cyrki przy jedzeniu i walka o każdy łyk mleka.
      Teraz dalej się rozprasza i najlepiej je w nocy. Karmienie w dzień trwa najwyżej
      2 minuty a potem córcia wstaje i chce się bawić. Trochę mi szkoda, że moje
      dziecię nie przytula się do cycusia i mnie nie głaszcze. Owszem czasem zanim
      zacznie ssać jak zobaczy cyca to się do niego śmieje, ale potem szybkie ssanie i
      ucieka do zabawy. Rozumiem, że świat jest bardzo ciekawy, ale czasem to bardziej
      przypomina walkę niż jedzenie. No cóż jej to pewnie wystarcza, a to czego ja bym
      chciała to zupełnie inna sprawa ;)
      Tak czy siak zamierzam dalej karmić, a jak długo to się okaże.
      Pozdrawiam wszystkie mamy i życzę miłego karmienia i szczęśliwych dzieci :)
    • arrory Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 15.12.08, 16:46
      witam,
      a ja przed porodem strasznie bałam się karmienia, głównie dlatego że mam
      "niedotykalskie" piersi :) przerażała mnie myśl o nawale, o guzach i bardzo
      chciałam nie mieć pokarmu żeby spokojnie karmić butlą... do momentu jak w te
      kilka chwil po porodzie położna przystawiła mi moje maleństwo do piersi...
      odpłynęłam i teraz marzę żeby karmić jak najdłużej bo dla mnie nie ma
      piękniejszego widoku niż ssący pysio mojej córci :) oczywiście nie obyło się bez
      przebojów typu bóle brzuszka, płacz przy piersi, dobre rady "teściowej" że
      dziecku moje mleko nie smakuje i powinnam przejść na butle, albo że koniecznie
      powinnam ją dopajać, bo dziecko pić musi!! rzeczywiście przez 2 tyg dawałam jej
      herbatkę koperkową jak miała miesiąc, bo chciałam pomóc przy brzuszku, ale za
      namową położnej zrezygnowałam z tego. Dziś malutka ma prawie 3 m-ce (bez 3 dni)
      i cycujemy sobie prawie bez problemów i są to nasze cudowne chwile, TYLKO NASZE :)
      • ka_siulek1 Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 16.12.08, 12:04
        Witam...bardzo ciekawy wątek :) Moja historia z karmieniem zaczęła
        się niezbyt ciekawie...okazało się że mam płaskie brodawki, maly juz
        w szpitalu zaczął źle łapać pierś, pomimo tego że miała teoretyczne
        przygotowanie do karmienia, po szokle rodzenia, rzeczywistosc
        okazała się zupełanie inna...popękane, obolałe bodawki, mały ciągle
        rzowrzeszczany i chcacy ciągle i ssać, co było dla mnie
        szokiem...płakalam po kątach.Mały miał zbyt duży spadek wagi w 3
        dobie, musiałam kupić kapturki, przez które karmię do dziś ( 8
        miesięcy). Powiem tak, w czasieciaży wiedziałam że będę karmić,
        wiedziałam że bywa to bardzo często ale nie sądziła że aż tak.
        Miałam wyobrażenie że nakarmię malucha, on possie, po czym położe do
        łóżeczka i zapadnie w błogi sen, obudzi się po 2 godzinkach i znowu
        karmienie i spanie. Rzeczywistość znowu mnie przerosła. Bóle
        brzuszka, spanie po 3 godziny na dobę, mały potrafił ssać 1,5
        godziny. A maż nie nakarmi. Były momenty że marzyłam aby przejść na
        butelkę, ale nie poddawałam się...pomogło mi właśnie to forum i
        zwierzenia innych mam, które zmagały się z podobnymi problemami.
        Miałam też pomocną panią od laktacji, cudowną dziewczyne której
        wiele zawdzięczam, ale najwięcej pomogły mi właśnie anonimowe
        wypowiedzi własnei kobiet które miały podobne sytuacji i podobne
        rozterki, przez co wiedziałam że nie ejstem sama,i że cały ten
        kryzys kiedyś minie...minął bardzo szybko, jak patrze z perspektywy
        czasu...po miesiący zaczęłam się już po mału przyzwyczajać do
        takiego trybu i radzić sobie z nim. Przeszłam wiele ale to tak nic w
        porównaniu z tym co przechodzą inne mamy. Najważniejsze że mam
        zdrowego synka a reszta przecież minie ( czyt. nieprzespane noce),
        bo tak to bycie mamą jest najcudowniejszym doswiadczeniem i uczuciem
        jakie dane było mi przeżyć. Teraz karmienie jest przyjemnością...
        już po 3 miesiącu tak było...jak synek zaczął traktować pierś jako
        źródło pokarmu a nie pocieszyciela na wszelkie zło. Nie dokarmiałam,
        nie dopajałam małego do 6 miesiąca życia, choć wiele osób patrzyło
        na mnie jak na wyrodną matkę...właśnie m.in ta teściowa...Synek
        ładnie je, nie ma problemu z nowościami, próbuje i smakuje z
        przyjemnoscią. Ja nadal uważam co jem i ograniczam wiele produktów,
        bardziej z przyzwyczajenia chyba niż z konieczności...poprostu
        nauczyła się żyć bez fastfoodów, gazowanych napojów, alkoholu (piję
        karmi), słodyczy, chipsów, wzdymajacych dań i jak patrze na tę listę
        to widzę tu wspaniała diete cud dla każdego...brak mi tylko
        niektórych owoców, których nie jadam z lęku przed alergią, ale
        zacznę wprowadzać do menu cytrusy bo jestem ich
        manaczką...mandarynki, pomarańcze hmmm palce lizać. Nie zjem tylko
        na święta pierowgów z kapusta i grzybami, ale babcia obiecała
        ruskie...wszystko jest do przejscia należy tylko pozytywnie
        myśleć...teraz po mału zaczyna myśleć o odstawieniu, jeszcze nie
        teraz, ale myslę że tak do roku pokarmię i zakończę karmienie, choć
        może to tylko teraz puste słowa...nie wiem...dam znać jak dojrzeję
        do tej decyzji ja albo mój najkochańszy synek...Pozdrawiam.
    • antropola Re: Opowiedzmy o karmieniu i o sobie :) 20.12.08, 01:46
      Witam. W wątku "prośba - badanie" poprosiłam Was o pomoc w badaniach i odpowiedź
      na pytania dotyczące karmienia. Czuję się zatem zobowiązana powiedzieć też coś o
      mojej półrocznej (jak dotąd) przygodzie z karmieniem piersią. A początki były
      bardzo ciężkie: ból, krew, płacz. I tak zmasakrowane brodawki, że konsultantki
      laktacyjne nie wierzyły, że będę karmić. Z pierwszą miałam do czynienia jeszcze
      w szpitalu - pokazała jak przystawiać, oceniła, że dobrze to robię i tyle.
      Tydzień później wylądowałam w prywatnej poradni (znanej w Warszawie). Tam Pani,
      międzynarodowa konsultantka, orzekła, że przystawiam modelowo, mały ssie okej i
      ona nie wie, dlaczego tak cierpię. Pani radzi odstawić dziecko na kilka dni od
      piersi, laktatować się, podawać mleko chociażby butelką i wygoić rany, Po 4
      dniach wracam do karmienia - nadal mdleję przy przystawianiu i krew się leje. Do
      tego synek po butelce gorzej ssie. W końcu trafiam do państwowej poradni
      laktacyjnej (IMiD w Warszawie na Kasprzaka - bardzo gorąco polecam, choć wiem,
      że są różne opinie) i tam okazuje się, że jednak źle przystawiałam i dopiero
      tutaj uczę się robić to dobrze. Ale pojawia się kolejny problem: za małe
      przyrosty. No i dokarmianie, mozolne, kubeczkiem. Całe dnie przy laktatorze. Ale
      się udało, dokarmianie się skończyło. Kiedy synek skończył 2,5 miesiąca z chudej
      żabki zrobił się pulpetem. Ból zniknął, a piersi się zagoiły. Za to pojawiła się
      krew w kupce małego i zaczęła nowa przygoda - z alergią... No a teraz, z racji
      skończenia przez niego 6 miesięcy, z powodzeniem rozszerzamy dietę. Pozdrawiam
      p. Monikę i forumowiczki, z których rad od pewnego czasu korzystam. No i
      zachęcam do wzięcia udziału w moich badaniach...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka