Dodaj do ulubionych

Nie najada sie??

12.01.09, 13:23
"Moje dziecko sie nie najada mlekiem z piersi"-przeciez to
niemozliwe,
jeszcze kiedys bym sobie tak pomyslała....
ale jak w sobote pojechalam z M na zakupy a babcia podała Miśce
bebilon, wrociłam i zobaczylam jak moje dziecko grzecznie lezy i sie
rozgląda to w szoku byłam, szczescliwa, zadowolona, a ja mysle
przeciez to niemozliwe.....
oczywscie padł tekst ze sie nie najada cycem....
ale chyba tak jest
ona godzine po karmieniu piersią potrafi zjesc 100 ml modyfikowanego
mleka....
a miedzy jednym a drugim karmieniem wyje.....
krotko ssie piers, a jak ją podniose do odbicia i pozniej chce
jeszce przystawic to pluje, a ja dobrze wiem ze za duzo nie
zjadła....
Nie wiem co z Tym zrobic mam, caly czas ją dostawiam do cyca i je
czasem butelke podam
pokarm w piersiach jest, bo nawet jak niby sie naje a ja nacisne to
sie pokazuje, wiec o co chodzi??
Obserwuj wątek
    • mad_die kobieto! 12.01.09, 13:37
      Twoje dziecko ma miesiąc z kawałkiem, a Ty chcesz, żeby co? Jadło jak dorosły? 5 posiłków dziennie i koniec?
      Nie dziwne, że po godzinie od karmienia jest głodna - taki maluch ma prawo jeść godzinę co godzinę i to będzie normalne. Bo pierś to nie tylko jedzenie, to także najprostszy sposób na bycie przy mamie.
      Poczytaj sobie to:
      www.antykoncepcja.com.pl/article2_1.htm
      I nie mów, że dziecko wyje pomiędzy karmieniami, ono Ci mówi, że chce do Ciebie, że nie chce leżeć w zimnym (acz zapewne pięknym) łóżeczku.
      Daj córce jeść tyle ile chce, tak często jak tego chce i wszystko będzie dobrze.

      A to że po bebilonie dziecko leżało grzecznie, to świadczy tylko o tym, jak bardzo taki bebilon zapycha brzuszek. Twój pokarm łatwo i szybko się trawi, a na dodatek taki maluszek ma mały brzuszek - więc nie dziwne, ze po godzinie chce dalej jeść.

      A to czy się najada czy nie, sprawdź w przychodni, ważąc córkę.
      • asienka247 Re: kobieto! 12.01.09, 13:48
        Nie, nie chce zeby jadło 5 posiłkow dziennie!!
        I dobrze wiem ze takie dziecko ma mały żołądek!
        ale ona jak tylko zje to zaraz placze i tak do następnego karmienia
        sprawia wrazenie głodnej, i uwierz ze w swoim łozeczku spedza mało
        czasu, nosze, tulę
        To moje drugie dziecko ale nie mam doswiadczenia w karmieniu
        piersią, wiec prosze o rade a nie o karcenie mnie
        • tu_mama Re: kobieto! 12.01.09, 14:06
          ja miałam tak samo, płakałam razem z dzieckiem..
          była u mnie lekarka na patronażu i widząc jak mała ssie ręce i
          płacze powiedziała wesolutko "o głodna już :-) kiedy jadła?" a ja na
          to 0,5h temu :/ ... taaakie oczy zrobiła.. i na moje pytanie
          doradziła odpowiednie mleko "na wszelki wypadek". starałam się 2 m-
          ce ale zaczełam dokarmiać: karmie piersią dwa razy dziennie i
          postaram się to utrzymać jeszcze 2 m-ce, ale poza tym
          karmie "butelką".
          i też widze, że dziecko jest inne, spokojne, zadowolone..
          nie wiem jak dzidzia miałaby się "prawidłowo rozwijać" jeśli ciągle
          wołała jeść..
          widze dziecko w podobnym wieku karmione piersią przez kolezanke -
          jest jak moje po butelce, więc nikt mi nie wmówi, że z moją laktacją
          wszystko było ok.
          a karmiłam z 2 piersi za kazdym razem... tylko, że wieczorem moje
          piersi były jak dwa ogryzki :/ dosłownie, bo w końcu brodawki
          zaczeły krwawić. teraz karmie przez osłonki.
          p.s. nie używam smoczka - mała nie chce (jakby któraś chciała pisać
          o zaburzaniu techniki ssania..)

          ja cię rozumie, zrób jak uważasz, jak czujesz.. ja wole bawić się z
          zadowolonym dzieckiem, gaworzyć, uśmiechać się, pokazywać świat..
          a nie zastanawiać się czy to kolka, albo uszy.. no bo niemożliwe
          żeby znowu była głodna (1h po karmieniu z obydwu piersi)..
          • visenna2 Re: kobieto! 12.01.09, 14:18
            " no bo niemożliwe
            > żeby znowu była głodna (1h po karmieniu z obydwu piersi).."

            Możliwe, jak najbardziej :)
        • visenna2 Re: kobieto! 12.01.09, 14:07
          Jak płacze to nie znaczy że głodna :) A to że po bebilonie leżała
          spokojnie to nie znaczy ze się wreszcie najadła :)
          Powodów płaczu może być wiele, moja córka jak była taka malutka jak
          Twoja to płakała prawie non stop i wisiała na piersi co godzinkę, w
          nocy też.
          Jesli dobrze przybiera na wadze to znaczy że się najada :)
        • mad_die Re: kobieto! 12.01.09, 15:43
          Ja cię nie karcę, tylko mówię, że to czego Twemu dziecku teraz potrzeba, to nie butelki, tylko PIERSI - nawet 5 minut po karmieniu.
          Więc karm, karm i karm, nie patrz na zegarek, tylko karm. Twoje dziecko Ci powie, czy ma już dość czy chce jeszcze. I uwierz mi, piersią NIGDY nie przekarmisz dziecka.
    • mika_p Re: Nie najada sie?? 13.01.09, 00:11
      A jak długo karmisz piersią jednorazowo? Bo piszesz, że dziecko je krótko, a po
      podniesieniu do odbicia już nie chce.
      Jak napiszesz, jaki jest rytm karmień, to podiagnozujemy. Ale szczegółowo: ile
      trwa ssanie, kiedy podajesz pierś znowu, jak to wygląda rano, jak wieczorem.
      • celcia.5 Re: Nie najada sie?? 13.01.09, 10:23
        hej hej
        mam podobny kłopot.
        Wieczorem, po całym dniu na cycusiu z przerwami na krótkie drzemki,mała
        strasznie denerwuje się przy piersi. pręży się , płacze, łapie i puszcza i moje
        piersi też jak te ogryzki ... a jak po wielu staraniach,żeby " wyciągneła " coś
        z piersi jeszcze nie udaje się, i dostaje butlę - to jestem pewna że chodziło
        jej o jedzenie,że była " niedojedzona " Dlatego na wieczór dostaje butlę,
        czasem nawet w nocy a pozostały czas jest tylko na piersi.
        Dodam, że laktatorem w tym czasie nie jestem w stanie wyciągnąć nic. wiem że to
        nie jest miarodajne ale faktycznie mam wrażenie, że wieczorem tego pokarmu nie
        ma , albo jest mało.
        A rano jak się przyssie, to ładnie zjada z jednej piersi i idzie spać.
        W nocy nie ściągam pokarmu.
        Kobitki kochane może doradzicie coś, żeby tego mleka na wieczór i noc starczało
        ? częste przystawianie , nawet bardzo czeste nic nie daje, wieczorem po prostu
        musi byc butla i kropka bo dzieciątko krzyczy i uspakaja się dopiero po butli.
        Przyznaje, że w nocy nie odciągam bo mi się nie chce ... a noce obie przesypiamy
        ładnie chociaz Maja ma dopiero 1,5 miesiąca.

        Czemu tak ?

        pozdrawiam mamusie !

        celka
        • asienka247 Re: Nie najada sie?? 13.01.09, 11:00
          Przy piersi jest 2-3 minuty czasem dłuzej
          karmiłam ją dotychczas co 2 godziny, ale teraz chyba bede to
          czesciej robic
          w nocy je ładnie i zazwczyaj dłuzej ciągnie piers i budzi sie nie
          czesciej niz co 3 godz, czasem ma jedną przerwe 4-5 godzinną
          • mika_p Re: Nie najada sie?? 13.01.09, 11:15
            2-3 minuty to dość mało jak na takiego malucha. Sama wypuszcza piers i zaczyna
            się czymś zajmować? Wypuszcza pierś i zasypia? Wypuszcza pierś i zaczyna płakac?
            • asienka247 Re: Nie najada sie?? 13.01.09, 13:07
              sama wypuszcza piers bo zaczyna sie krecic i poplakuje
              jak sie jej odbije i chce dac jescze to nie chce.....
              teraz akurat ssała okolo 6 minut
        • mika_p Celcia 13.01.09, 11:27
          Podejrzewam, że na zachowanie twojej córeczki składają się razem:
          - fakt, że wieczorem jest zmęczona całym dniem wrażeń (ty zresztą też i pewnie
          ejsteś nieco poddenerwowana, co udziela się dziecku)
          - fizjologiczny spadek poziomu prolaktyny w godzinach popołudniowych i wieczornych
          - nadmiar laktozy, który powoduje ból brzuszka.

          Powinno to wyglądać tak: pod wieczór zmęczone dziecko przysysa się na długo do
          piersi, ssanie je uspokaja, a ponieważ mleko faktycznie płynie wolniej, dziecku
          nie grozi przejedzenie.
          Prawdopodobnie w którymś momencie w II połowie dnia sen jest za krótki albo
          posiłek jest za krótki: w pierwszym przypadku senne dziecko je krótko i zasypia
          nienajedzone, w drugim przypadku głodne dziecko szybko się budzi, a że jest
          niewyspane, to je krótko - no i wpadacie w błędne koło.
          Krótkie posilki to dużo mleka I fazy, wysokolaktozowego. Nadmiar laktozy może
          nie być strawiony, laktoza rozkłada się w jelitach i mamy wzdęcie. Kolejne
          ssanie uruchamia perystaltykę układu pokarmowego, gazy sie poruszają, powodują
          ból i po krótkiej chwili dziecko odrywa się od piersi i placze. Jak się uspokoi,
          to akurat mleko powraca do I fazy i sytuacja się nakręca.

          Co powinnas zrobić:
          - spróbować wyłapać początek kryzysu, czyli pierwszą przykrótka drzemkę,
          pierwszy przykrótki posilek i spróbowac zapobiec sytuacji. Budzić dziecko, zeby
          zjadło jak najwięcej tłustego mleka. Zabrać na spacer albo przejażdżkę
          samochodem, żeby pospało, wypoczęło i mialo siłę na długie ssanie.
          - odciągać trochę mleka przed karmieniem, zeby dziecko szybciej dobrało sie do
          tłustego mleka II fazy, a wypiło mniej laktozy.
          - pozwolić na popołudniowo-wieczorne maratony przy piersi.
          • celcia.5 nic nie pomaga :-(( 17.01.09, 19:51
            Mika!
            Bardzo dziękuję za rady, dostosowałam się.. niestety nie ma skutku.
            Jest dokładnie tak samo jak było.
            Wydłużyłam dzienne spanie, maraton cycowy - proszę z bardzo, w kółko zmieniałam
            pierś ale też nic,kilkakrotnie ssała to jednej to z drugiej.Jak nie dostanie
            flaszki - kaplica, aż się zanosiła, tłukła mnie po cycach, pluła, wypuszczała
            pierś łapała... nerwy jak nie wiem.
            Boję się że jej rozpycham żołądek, bo po takim cycowym maratonie wlewa w siebie
            jak pisałam 120 ml!!!
            Co wtedy dzieje się z jej brzuszkiem ???!!!!
            martwie się jak nie wiem co, i za ludowe Chiny nie jestem w stanie namówić jej
            na ssanie wieczorem.
            nocą, rano w dzień - bez problemu.

            ??? ratunku !

            celka
            • kinga700 Re: nic nie pomaga :-(( 17.01.09, 22:51
              wiesz co, broń Boże nie jestem ekspertem, ale mogę się "poszczycić"
              posiadaniem malucha bardzo trudnego w obsludze (chociaż też
              ślicznego i inteligentnego) - płeć - niewiasta, obecnie już 9
              miesięcy (gdzie ten czas przeleciał?). Zakładam, że Twoje dziecko
              nie ma żadnych problemów zdrowotnych, a więc widzę 2 rzeczy, które
              powinnaś moim zdaniem zrobić
              1. uwierzyć, że Ty sama jesteś w stanie wykarmić swoje dziecko,
              2. odstawić na zawsze butelkę
              Jeszcze raz opiszę, jak u mnie było (bo chyba już pisałam o tym
              gdzieś).
              Od początku miałam problem z karmieniem: płaskie brodawki, dziecko
              przyrosniety języczek, efektem czego przez pierwszy tydzień w ogóle
              nie karmiłam piersią. Dosyć głupio mi poradziła jedna położna, że
              skoro używam nakładek, to mogę też butelkę podawać, zanim nie
              rozkręcę laktacji. wtedy wydawała mi się ona zbawieniem, no i dawała
              odrobinę wolności. Miałam jednak jakieś dziwne przeczucie,że ta
              butelka mi zaraz nabruździ, tym bardziej, że Mała cały czas źle
              chwytała pierś i wg mnie to bylo przez butlę. W trzecim tygodniu
              życia Małej butla była uzywana sporadycznie, ale jednak czasem była,
              np kiedy gdzieś wychodziłam. Zanim mała ukończyła 2 mies. używałam
              butli może 1 raz na dwa - trzy tygodnie. Niby rzadko, ale jednak.
              Mniej więcej od 7.tyg. życia Kruszyny zaczęła się niezła jazda -
              cały dzień na piersi (w nocy na szczęście mi odpuszczała, bo chyba
              bym nie dała rady fizycznie). Przeżyliśmy z moim M bardzo trudne
              chwile. Dziecko tylko chciało byc przy piersi, sprawiało wrażenie
              ciągle głodnego, w łożeczku w dzień w ogóle nie spało, tylko przy
              piersi. Teraz to już wiem, że niektóre dzieci piersiowe tak mają
              (następnym razem, jeśli takowy będzie, użyję chusty, już nawet mam i
              się trochę nosimy). Jakby tego wszystkiego było mało, jak skończyła
              2 mies. to zaczęła wieczorami robić takie cyrki przy piersi
              (puszczała i wrzeszczała), że bardzo już w siebie zwątpiłam. Potem,
              to już nawet w poludnie hece wyprawiała. Zaczęłam czytać: forum i
              porady p. Moniki i wszystko co się dało. Więc pokarm zawsze jest,
              tylko pod wieczór słabo płynie, co wkurza malucha i tak już
              wkurzonego całym tym światem dookoła (takie maleństwa nie
              przetwarzają bodźców i na wieczór awanturka murowana!). Ty sobie
              myslisz, o Boże, pewnie nie mam pokarmu!!! Też się wkurzasz,
              stresujesz i nie chcący hamujesz odruch wydzielania oksytocyny
              (zamiast tego wydziela się adrenalina, a ta nie działa dobrze na
              karmienie) i błędne kółko. Ja postanowiłam, że mimo iz Moja Kochana
              sobie krzyczy, ja pozostanę spokojna (jak zaczynała, podnosiłam do
              góry i przemawiałm czule "tak Ci współczuję Kochanie, taka jesteś
              zmęczona i tak dalej). Potem próbowałam podać pierś i jeśli nie
              skutkowłao odkładałam ją do łożeczka. Cóż, ona tam też zaczynała
              płakać, ale ja to chwile wytrzymywałam. Może minutę, może dwie - w
              każdym razie niedługo. Tylko tyle, żeby odczuła różnicę, że mamy nie
              ma. Potem zaraz przychodziłam i przytulałam i znow do piersi. Wtedy
              najczesciej z oporami, ale już lepiej ssała. U mnie to pomagało. No
              i spokój przede wszystkim, wiara w to, że Ty jesteś tu dorosła i
              kontrolujesz sytuację. Czy to było proste? Uwierz mi: wcale nie!
              Były chwile, że płakałam razem z córeczką, a ze dwa razy złamałam
              się i dałam butle. Mąż mnie jeszcze czasem zdołował swoimi
              komentarzami, miałam wrażenie, że jestem sama na polu bitwy. Tak, to
              była bitwa. Wtedy myślałam: jakie to proste - butelka i w końcu
              spokój. Może już od jutra zawsze na wieczór będzie butelka? Ale
              potem pojawiała się refleksja, że ta butelka prędzej czy później
              wykończy moje karmienie. A raczej prędzej, bo te cyrki przy piersi
              tez mogły byc efektem znajomości z butelką. Powiedziałam więc butli
              definitywne żegnaj i wytrzymałam, a ok. 3 mies było już lepiej -
              dziecko zaczęło dostrzegać uroki swiata a nie tylko piers i
              uregulowała mi sie laktacja, co wg mnie miało kapitalne znaczenie.
              Kiedy wieczorem przystawiałam Małą słyszałam ładne przełykanie i
              czułam, że pokarm napływa. Mi się udało, ale ja uparta jestem, a
              długo oczekiwane macierzyństwo uskrzydliło mnie. Nie wiem skad ja te
              siły czerpię.
              Życzę Ci powodzenia.
              Czy uważasz, że stanie się coś strasznego, jesli nie podasz tej
              butelki wieczorem? Wiem, będzie płakać, tym bardziej,że już wie, że
              wieczorem robi awanturke, a potem jest już łatwo i przyjemnie, zero
              wysiłku, wystarczy miarowo przełykać. Jak nie dasz tej butli, to
              chyba się w końcu zorientuje, że pierś jej pozostała "niestety". Ty
              bądź tą mądrzejszą - Ty wiesz co lepsze.
              Pozdrawiam (rety, ale sie rozpisałam)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka