julia68
03.04.11, 11:41
Mój eks (płacący i kontaktowy raz na 3 tygodnie) jak co roku zażądał bliżej nieokreślonej części ulgi na dziecko. Już miałam mu jak co roku odpowiedzieć, żeby się bujał, tym bardziej, że ulgę już dawno zdążyłyśmy skonsumować (rozliczenie przez internet, pieniądze na koncie po 17 dniach!) ale wrzuciłam pytanie kontrolne do googla i.... zaniemówiłam, zdrętwiałam, poraziła mnie bezdenna bezmyślność nowej interpretacji prawa do odliczania ulgi prorodzinnej (przypominam, w tym roku 1112,04 na dziecko, czyli 92,67 miesięcznie).
Wg artykułu w "Gazecie Prawnej z 7 marca 2011 roku wygląda to teraz tak:
Prawo do ulgi rodzinnej w PIT nie jest związane z faktycznym wychowaniem dziecka. Podatek pomniejszą rodzice, którzy mają przyznaną władzę rodzicielską
Do tego, aby odliczyć ulgę prorodzinną, rodzic wcale nie musi wychowywać dziecka, mieszkać z nim czy łożyć na jego utrzymanie. Wystarczy, że spełnia kryterium formalne, jakim jest posiadanie władzy rodzicielskiej. Z jednej strony obecna konstrukcja przepisów jest dobra, bo nie uzależnia prawa do pomniejszenia podatku od faktycznych relacji dziecko – rodzic. Z drugiej strony w praktyce występują sytuacje, w których tylko jeden rodzic bierze na siebie trudy wychowania dziecka, a jednak musi dzielić się ulgą.
Jeżeli zatem dziecko wychowuje tylko jeden rodzic, ale drugi nie ma odebranych praw rodzicielskich, to oboje mają równe prawo do ulgi. Tymczasem wielu podatników jest przekonanych, że wychowywanie dziecka i zamieszkiwanie z nim pozwala na odliczenie całej ulgi prorodzinnej. Częściowo wynika to z nieobowiązujących już przepisów uzależniających prawo do odliczenia ulgi po orzeczeniu rozwodu lub separacji od zamieszkiwania z dzieckiem.
i kluczowe: ..... jeżeli obojgu rodzicom przysługuje prawo do ulgi, mogą ją odliczyć bądź w częściach równych, bądź w dowolnej proporcji przez nich ustalonej. Ustawodawca wskazuje, że w przypadku braku porozumienia równy podział jest podstawą do rozliczenia ulgi. Potwierdzają to organy podatkowe (m.in. dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie w interpretacji z 7 lipca 2010 r. nr IPPB4/415-289/10-4/JK).
Czyli każdy bezkontaktowy alimenciarz, który ma władzę rodzicielską (a większość ma) może sobie odliczyć od podatku za 2010 r 556,02 zł za 1 dziecko powołując się na brak porozumienia w sprawie podziału ulgi z matką dziecka, bo żadna poskładana jako tako matka nie zgodzi się na takie rozwiązanie dobrowolnie.
Od 8 lat nie występowałam o podwyższenie alimentów. Właśnie nadszedł odpowiedni moment.