Dodaj do ulubionych

Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica...

18.04.11, 17:15
Mój synek musi mieć wykonany zabieg w szpitalu, pod narkozą. Ojciec dziecka mieszka dosyć daleko od nas i nie wiem, czy pofatyguje się na zabieg. Ja wychowuję, ale były mąż współdecyduje... Zastanawiam się, jak to wygląda od strony prawnej, w szpitalu podpisuję zgodę na wykonanie zabiegu? Wystarczy jeden rodzic, czy muszą być obydwoje? Jeżeli nawet mój podpis wystarczy, to ojciec dziecka może potem zarzucać, że odbyło się to bez jego zgody. (Jego zdanie na temat zabiegu zmienia się, raz wyraża zgodę ustną, innym razem zmienia decyzję.) Jak się przed tym ustrzec? Zabieg musi być wykonany.
Może któraś z Was była w podobnej sytuacji, albo chociaż wie...
Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 18.04.11, 18:06
      Nigdy nie wymagano ode mnie zgody bio. Córka miała 3 powazne operacje (2xosteotmia korekcyjna kości udowej i 1x usuwanie zespoleń z bioder), miała też różne badania-cystografia,urografia, scyntygrafia, rezonanse-wymagające narkozy, pobyty w szpitalu i rehabilitacji i in.
      -
      • buzka25 Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 18.04.11, 21:07
        moj syn tez miala wiele badan itp, i do podania kontrastu przy pierwszym rezonansie wymagali zgody obojga, jeszcze bylismy razem wiec nie bylo problemu, pozniej juz wystarczylam tylko moja zgoda (jednego rodzica), wiec ja sie staram o ograniczenie władzy (chciala odebranie całkowite ale zmienial na ogranoczenie) zeby miec "wolną"reke
    • altz Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 18.04.11, 22:05
      Wyślij mejlem skan do ojca dziecka, niech podpisze i Ci podeśle.
      • miaowi Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 18.04.11, 23:35
        Skan nie wszędzie jest uznawany. W urzędach, przy wyrabianiu paszportu etc, potrzebny jest oryginał a czasami obecność drugiego rodzica. Jeżeeli nie ma - sąd rodziny się kłania.
    • pelagaa Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 19.04.11, 10:34
      Bylam w identycznej sytuacji wiele lat temu. Moj ex stwierdzil, ze zgody na zabieg nie podpisze, bo jego zdaniem nie jest konieczny (dla ulatwienia dodam, ze nie chodzil z dzieckiem do lekarzy, ani na rehabilitacje, nie ma tez wyksztalcenia medycznego). Liczylam, ze w szpitalu wystarczy wylacznie moja zgoda. Zabieg nie byl bardzo powazny, ale niestety w okolicy tetnicy szyjnej, wiec zagrozenie bylo. Trafilam na lekarza, ktory chcial zgody obojga rodzicow. Formularze sa przygotowane na zgode obojga. Krotko mowiac naklamalam (nie, nie mam wyrzutow sumienia), ex sie rzucal, jak sie dowiedzial, ze dziecko jest po zabiegu, ale jakos nie zrobil nic wiecej. Dla mnie najwazniejsze jest, ze mam zdrowie dziecko.
      Ex z dzieckiem od dawna sie nie widuje, od kilku lat nie ma wladzy rodzicielskiej. Od zawsze mu tak na dziecku zalezalo.
      • annakate Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 19.04.11, 23:08
        zasadniczo wystarcza zgoda jednego rodzica (czyli przedstwaiciela ustawowego), o ile drugi nie protestuje - jesli maja rozbieżne zdania to zgoda sądu jest nieunikniona

        niektóre szpitale zwłaszcza przy zbiegach tzw wysokiego ryzyka żądaja zgody obojga rodziców zabezpieczając się na wszelki wypadek, by w razie komplikacji jedno z rodziców nie powiedziało "ale ja się przeciez nie zgodziłem"

        dla ambitnych do sprawdzenia - art. 34 ustawy o zawodzie lekarza
        • joasia75-1 Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 08:19
          Zgodę na zabieg,na wykonanie znieczulenia podpisuje się w momencie zakładania historii choroby w chwili przyjęcia w izbie przyjęć lub bezpośrednio po wejściu na oddział(przychodzi z papierami lekarz prowadzący lub mający wykonać zabieg).Rodzic nie dysponuje prędzej drukiem zgody na zabieg,nie podpisuje się go prędzej,np.na wizycie w gabinecie .Pracuję w szpitalu i nigdy nie spotkałam się z sytuacją,żeby wymagano od obojga rodziców zgody na badanie,zabieg itp.Wystarczy podpis jednego z rodziców tego ,który jest obecny wtedy przy dziecku.Jeśli opiekunami są dziadkowie lub ktoś inny to potrzebna jest decyzja sądu,sądowne upoważnienie itp.Chodzi o sytuacje,które teraz zdarzają się często-rodzice wyjeżdżają poza granice kraju do pracy a dzieci zostają pod opieką kogoś innego.
          Ojca dziecka wypada chociaż poinformować,że dziecko potrzebuje zabiegu.Jeśli byłby aż tak głupi,że stwierdzi,iż nie wyraża zgody to znaczy,że nie dba o zdrowie i dobro dziecka.
          • altz Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 09:04
            > Ojca dziecka wypada chociaż poinformować,że dziecko potrzebuje zabiegu.Jeśli by
            > łby aż tak głupi,że stwierdzi,iż nie wyraża zgody to znaczy,że nie dba o zdrowi
            > e i dobro dziecka.
            Jak można takie głupoty pisać?
            Przecież to nie jest takie oczywiste, może być zagrożenie życia pacjenta podczas operacji, tam konkretnie była operacja w pobliżu tętnicy, może ojciec się po prostu obawiał?
            Znam sytuację operacji tętniaka pewnego profesora. Przy okazji zjazdu lekarzy, koledzy po fachu zoperowali profesora, w końcu się zgodził. Przy stole byli najlepszy zespół, o którym można było zamarzyć. Pacjent zmarł i nic się nie dało zrobić.
            • pelagaa Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 09:36
              > tam konkretnie była operacja w pobliżu tętnicy, może ojciec się po prostu obawiał?

              Jasssne umieral ze strachu o dziecko, z ktorym nie mial czasu chodzic do lekarzy i ktore widywal srednio raz na pol roku. Jak sie o zabiegu dowiedzial, to jakos nie stan zdrowia dziecka go interesowal, tylko jak byc zlosliwym. Sie martwiacy znalazl tongue_out
              No ale solidarnosc plemnikow wazna rzecz tongue_out
              • altz Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 11:35
                Prymitywne są te Twoje rozmyślania i jakieś sugestie. Nawet to, że ktoś się spotyka rzadziej, wcale nie oznacza, że mu nie zależy na niczym. Ja jednak wolę solidarność komórek nerwowych.
                • pelagaa Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 14:44
                  > Nawet to, że ktoś się spotyka rzadziej, wcale nie oznacza, że mu nie zależy na niczym.

                  Pewnie, przeciez brak kontaktu z dzieckiem, jak wszyscy wiedza, to najwiekszy z objawow zainteresowania i milosci do tegoz. Pograzasz sie kazdym swoim postem.
                  • altz Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 15:58
                    > Pewnie, przeciez brak kontaktu z dzieckiem, jak wszyscy wiedza, to najwiekszy z
                    > objawow zainteresowania i milosci do tegoz.
                    Ja tak nie mówiłem, to jest w takim razie Twój pogląd.
                    Ja tylko napisałem, że można kochać kogoś, martwić się i jednocześnie nie widywać.
                • kammik Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 14:45
                  > a jednak wolę solidarność komórek nerwowych.

                  Co racja to racja. Z czyją się twoja solidaryzuje?
                  • altz Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 15:59
                    > Co racja to racja. Z czyją się twoja solidaryzuje?
                    Która moja? Bo ja mam ich bardzo dużo, ale mogą się zaprzyjaźnić z Twoją jedną. wink
              • tully.makker pela, przesadzasz 20.04.11, 15:16
                > No ale solidarnosc plemnikow wazna rzecz tongue_out

                Poki co mamy dowody ze obaj panowie wypuscili w swoicm zyciu dwa zywotne plamniki na glowe...
                • altz Re: pela, przesadzasz 20.04.11, 16:02
                  Znowu pokazujesz niedouczenie.
                  Po jednym plemniku, to można zapłodnić in vitro. Do zapłodnienia normalnego jeden plemnik nie wystarcza, musi się środowisko zmienić, to jest reakcja chemiczna. Dlatego przy słabym nasieniu, pomimo żywych plemników, małżeństwa mają kłopoty z poczęciem.
                  • lilith76 Re: pela, przesadzasz 21.04.11, 11:40
                    altz chyba nie twierdzisz, że twoje dziecko to połączenie materiału genetycznego z jednej komórki jajowej i materiałów genetycznych z wielu plemników wink
                    • altz Re: pela, przesadzasz 21.04.11, 20:26
                      A gdzieś tak napisałem? wink
                      Oczywiście, że tak nie twierdzę, ale musi być masa krytyczna, żeby się coś działo.
                  • tully.makker Re: pela, przesadzasz 21.04.11, 12:26
                    musi się środowisko zmienić, to jest reakcja chemiczn
                    > a.

                    Wiecej szzegolow poprosze...
                    • baltycki Re: pela, przesadzasz 21.04.11, 15:10
                      tully.makker napisała:

                      > musi się środowisko zmienić, to jest reakcja chemiczna.
                      > Wiecej szzegolow poprosze...

                      Przeciez to proste.
                      Zeby doszlo do zaplodnienia, musi byc wspolzycie..
                      Zeby doszlo do wspolzycia, musi byc.. Chemia!
                      Bez CHEMII ani rusz!..
                      Na poczatku byla.. Chemiasmile

                      Nie odwazylbym sie wyjasniac kobietom, matkom tajnikow zaplodnieniasmile
                  • pelagaa Re: pela, przesadzasz 21.04.11, 13:25
                    > Znowu pokazujesz niedouczenie.

                    Hehe wink

                    > musi się środowisko zmienić, to jest reakcja chemiczna.

                    Ale uscislij co jest ta reakcja chemiczna? Zmiana srodowiska w pochwie i co oznacza wedlug Ciebie ta zmiana srodowiska? Moze chodzilo o zmiane pH? Czy moze samo zaplodnienie to reakcja chemiczna? Jakiez to nowe wiazania chemiczne powstaja w wyniku zaplodnienia? A reakcja ta jest egzo- czy endotermiczna? wink
                    Gratuluje douczenia, ktore zdobyles zapewnie rozmawiajac z lekarzami, mlodzieza, nauczycielami, na ktore to rozmowy wiecznie sie powolujesz dowodzac swoich racji wink
                  • pelagaa Re: pela, przesadzasz 21.04.11, 13:32
                    W sumie to zabawne, jak sie zapetlasz wkraczajac na biochemiczne tematy, ktore zapewne sa Ci zupelnie obce, a do prostych nie naleza wink Ale kombinuj kombinuj wink Temat jest trudny, wie wiele osob chetnie sie doksztalci w procesach biochemicznych zachodzacych podczas zaplodnienia wink
            • joasia75-1 Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 10:17
              Trudnych zabiegów to najbardziej obawiają się chyba jednak lekarze.Oni maja świadomość zagrożenia,powikłań.To oni muszą wykonać tak aby wszystko było ok.Ale co,mają nie próbować,nie ratować?Bo tatuś spanikował?Od tego są.A często jest tak,że zabieg ratuje dziecku życie i co?I wtedy też tatuś ciężko będzie się zastanawiał?Dziecko będzie umierało bo tatuś ma obawy?Obawy są albo powinny być zawsze u normalnego rodzica gdy dziecku cokolwiek dolega.To chyba nic odkrywczego.
              Altz nie popadajmy w skrajności.
              Autorka pytała o zgodę drugiego rodzica na zabieg...odpowiedzi otrzymała.
              • altz Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 11:32
                > Trudnych zabiegów to najbardziej obawiają się chyba jednak lekarze.Oni maja świ
                > adomość zagrożenia,powikłań.To oni muszą wykonać tak aby wszystko było ok.Ale c
                > o,mają nie próbować,nie ratować?
                Powiem, jak się to skończyło. Tamci lekarze mają do dziś kaca po tej śmierci, jeden już nie wziął skalpela do ręki i odszedł na emeryturę, nie wyrobił psychicznie.
                Gdyby było zagrożenie życia dziecka i konieczność operacji, to ja bym się zdecydował na tak, chociaż rozumiem obawy niektórych osób. Każdy zabieg z usypianiem jest śmiertelnie niebezpieczny, a za dużo osób ginie później w wyniku zakrzepów i ja jestem tego świadomy, bo już dwoje znajomych straciłem z tego powodu.
                • joasia75-1 Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 12:00
                  >Każdy zabieg z usypianiem jest śmiertelnie niebezpieczny

                  "Na żywca" to już od baaardzo dawna nie przeprowadza się zabiegów ale nie pisz ,że każdy taki zabieg niesie za sobą śmiertelne niebezpieczeństwo.Taki zabieg to zawsze wiąże się z ryzykiem wystąpienia powikłań.Ale nie wiesz nawet jak bardzo rzadko mimo wszystko to się zdarza.

                  >Powiem, jak się to skończyło. Tamci lekarze mają do dziś kaca po tej śmierci, j
                  > eden już nie wziął skalpela do ręki i odszedł na emeryturę, nie wyrobił psychic
                  > znie.

                  Gdyby odmówili przeprowadzenia zabiegu z powodu obaw o powikłania to rodzina by ich "zjadła" ,że się nie podjęli,że to ich zas...y obowiązek.Gdyby pacjent zmarł bez tego zabiegu to właśnie rodzina by krzyczała,że gdyby spróbowali to być może ten ktoś by żył.

                  >za dużo osób ginie później w wyniku zakrzepów

                  Jak się nie stosują do zaleceń lekarza i bardzo boja się zastrzyków p/zakrzepowych,które po zabiegach(niektórych)powinni sami sobie robić w brzuch to tak się kończy.

                  Altz,tyle ile ludzi tyle doświadczeń,historii,opowiastek...
                  • baltycki Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 12:16
                    joasia75-1 napisała:

                    > tyle ile ludzi tyle doświadczeń,historii,opowiastek...
                    Dzieki Bogu (i rozsadnym ludziom) nie te pojedyncze przypadki decyduja o stanowieniu prawasmile

                  • altz Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 15:56
                    > "Na żywca" to już od baaardzo dawna nie przeprowadza się zabiegów ale nie pisz
                    > ,że każdy taki zabieg niesie za sobą śmiertelne niebezpieczeństwo
                    Każdy zabieg z usypianiem niesie za sobą śmiertelne niebezpieczeństwo. Czemu mam tak nie pisać, skoro to prawda? Wiem, że ryzyko jest małe, ale w totka się duuuużo rzadziej trafia, a wielu gra i wierzy w wygraną.

                    > Gdyby odmówili przeprowadzenia zabiegu z powodu obaw o powikłania to rodzina by
                    > ich "zjadła" ,że się nie podjęli,że to ich zas...y obowiązek.
                    Facet żył z tętniakiem, sam nawet takie rzeczy operował innym, w końcu go koledzy namówili i się zdecydował, podczas zabiegu zmarł. I tyle, nie warto dorabiać niepotrzebnych historii, bo i tak jest dość dramatycznie.

                    > Jak się nie stosują do zaleceń lekarza i bardzo boja się zastrzyków p/zakrzepow
                    > ych,które po zabiegach(niektórych)powinni sami sobie robić w brzuch to tak się
                    > kończy.
                    Wiem, że tak się służba zdrowia tłumaczy. wink Wiedz, że oba przypadki zdarzyły się w szpitalu. Znam za to osoby wypisane do domu, które robiły sobie same zastrzyki i tam nie było żadnych zgonów.

                    Tak więc zagrożenie w szpitalu jest i warto o tym mówić.
                • pelagaa Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 14:46
                  > Powiem, jak się to skończyło. Tamci lekarze mają do dziś kaca po tej śmierci, j
                  > eden już nie wziął skalpela do ręki i odszedł na emeryturę, nie wyrobił psychic
                  > znie.

                  Moze jakies konkrety, nazwiska? Skoro to tacy znani lekarze byli, to cos pisza o tym w necie?
                  Ja chetnie poczytam.
                  • tully.makker Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 15:17
                    Nie nznasz sie zupelnie, kazdy normalny lekarz po pierwszej smeirci pacjenta porzuca zawod i zostaje medrepem. Dlatego tylu ich mamy.
                    • altz Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 16:11
                      Każdy normalny przeżywa i często nawet po latach, pomimo doświadczeń. Wiem, bo czasami rozmawiam z lekarzami na ten temat.
                      Niektórzy odchodzą, bo nie dają rady, szczególnie gdy operowali przyjaciela i im zmarł na stole. Dlatego się powinno odsuwać ich od operacji, ale jak pacjent zna wszystkich ważniejszych z branży, to jest to niemożliwe do zrobienia.
                  • altz Re: Zabieg w szpitalu i brak zgody rodzica... 20.04.11, 16:06
                    Nie zostałem upoważniony do rozgrzebywania takich rzeczy i podawania danych personalnych. Więc nie powiem kto, a nawet nie powiem, gdzie, bo nie była to wina lekarzy.
                    • baltycki altz... 20.04.11, 16:24
                      Masz moje 100% poparcie.. zawsze, ale to zawsze powinna byc wymagana zgoda obojga opiekunow ustawowych..
                      Szczegolnie!!! skladajac pozew o alimenty, matka powinna uzyskac zgode drugiego opiekuna ustawowego na dokonanie takiej czynnosci w imieniu dzieckasmile

                      A tak serio..
                      O ile prosciej byloby, gdyby ojcow nie pozbawiano wladzy rodzicielskiej, nie ograniczano im wladzy rodzicielskiej a.. obligatoryjnie, na sprawie o alimenty, rozwodowej.. przyznawano matkom prawo opieki.. (a co za tym idzie, prawo samodzielnego decydowania o dziecku w pewnych sprawach)
                      Skoro orzeczono o miejscu zamieszkania dziecka, to w slad za tym powinno isc przeznanie tej osobie prawa opieki
                      Mysle, ze wielu ojcow razi samo okreslenie.. "zabrali mi wladze" i dlatego buntuja sie..
                      Sprowadza sie to do walki o wladze..

                      I prosze nie czepiac sie okreslen.. matka, ojciec.. rownie dobrze moze byc odwrotnie.
                      • altz Re: altz... 20.04.11, 18:05
                        Dla mnie to są trudne tematy i uczestniczą w nich trzy osoby, dziecko też.
                        Dziecko powinno mieć też prawo do decyzji, a na pewno do wyjaśnienia wszystkiego przed zabiegiem czy operacją i prawo jakiegoś wyboru, o ile jakiś wybór jest możliwy.
                        > (a co za tym idzie, prawo samodzielnego decydowania o dziecku w pewnych sprawach)
                        Z tego powodu to "samodzielnego" bardzo mi się nie podoba, bo pomija się dwie osoby mające coś do powiedzenia.
                        Ja się zgadzam na operacje ratujące życie, ale na operacje plastyczne poprawiające kształt nosa już nie, a wiesz, jakie potrafią być matki, niektóre posuną się jeszcze dalej, ojcu raczej by to głowy nie przyszło.

                        Być może jest to czasami walka o władzę. Powinien wtedy taki facet odpuścić, oddał wszystko, co miał najcenniejszego, to decyzję też powinien oddać.
                        • miaowi Re: altz... 20.04.11, 20:51
                          Pomija się dwie osoby.
                          Następnym razem, proponuję, zapytaj czterolatka czy chce, żeby lekarz go kłuł albo kroił.

                          Od dorosłych ludzi , rodziców, oczekuje się jednak trochę więcej odpowiedzialności.
                          • altz Re: altz... 20.04.11, 21:33
                            miaowi napisała:

                            > Pomija się dwie osoby.
                            > Następnym razem, proponuję, zapytaj czterolatka czy chce, żeby lekarz go kłuł a
                            > lbo kroił.

                            Jeśli uwierzysz, że dziecko jest mądrzejsze od Ciebie, a Ty masz tylko więcej doświadczenia, to nie będzie takiego stresu dla Was obojga. Traktując poważnie dziecko zyska się autorytet.
                            Można rozmawiać z dzieckiem, a ja uważam, że nawet trzeba rozmawiać i dobrze przygotować, pokazać na misiu, jak wygląda operacja zastrzyku czy jak będzie wyglądać, gdy się obudzi z uśpienia, zabandażować, kto będzie przy dziecku, ile czasu to będzie trwało i co to da dziecku itd. Nie wiem, skąd się biorą młode osoby z poglądami pedagogicznymi jeszcze z czasów Stalina czy innych totalitaryzmów?
                            • miaowi Re: altz... 20.04.11, 22:46
                              Po pierwsze, nie wiesz czy jestem młoda.
                              Po drugie - rozmawiać z dzieckiem nie oznacza pytać go przy każdej okazji czy chce.
                              Absurdem jest pytanie DZIECKA, czy ma ochotę na operację.
                              Jak to sobie wyobrażasz?
                              "Kochanie, dzisiaj nie idziemy na karuzelę, ale niespodzianka - na operację! Chcesz?"
                              • baltycki Re: altz... 20.04.11, 23:12
                                Wyjasnic na przykladzie...
                                Zakupic np. kaczuszke i "przeprowadzic" operacje
                                Zastrzyk (narkoza)
                                Ciecie (OO widzisz, nawet krewka nie plynie)
                                Wypatroszyc.. (caly czas chwalac kaczuszke, jaka grzeczna, odwazna)
                                Operacja wlasciwa..czyli nadziewanie..
                                Zaszycie.. (OOO popatrz syneczku, nawet nie zaplakala, nic nie bolalo)
                                i... do duchowki kaczuszke na 3 zdrowaski (na 3 kwadranse)smile
                                Sprawdzenie organoleptyczne, czy operacja udala sie..
                                Smacznegosmile

                                • miaowi Re: altz... 20.04.11, 23:44
                                  A ja cały czas myślałam, że gumową kaczuszkę big_grin

                                  To może kaczorka kupię. Nawet z chęcią go wypatroszę.
                                • altz Re: altz... 21.04.11, 20:32
                                  Coś mi się wydaje, że Wy jesteście trochę szurnięci razem z babami. wink

                                  Ja serio myślę o tym, żeby porozmawiać z dzieckiem. Zależy od sytuacji, ale mądry człowiek z empatią dopasuje się do myślenia dzieci i ładnie wytłumaczy, żeby potem się dziecko nie zdziwiło, dlaczego ma szew czy bało przed, że będzie bolało.
                                  • miaowi Re: altz... 21.04.11, 20:50
                                    A mnie to się czasami wydaje, że ty jesteś księdzem.
                                    Często mówisz jak na kazaniu dla dzieci.
                      • virtual_moth Re: altz... 20.04.11, 21:00
                        baltycki napisał:


                        > Sprowadza sie to do walki o wladze..

                        Zgadzam sie - sporo ojców kwestie "władzy" rodzicielskiej traktuje tylko i wyłącznie ambicjonalnie (zeby ją "miec", a nie móc prawidłowo wykonywac)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka