Witam serdecznie!!

Trafiłem na Wasze forum wczoraj wieczorem, zupełnie
przez przypadek zresztą i doznałem olśnienia

Skończyłem czytać o czwartej
nad ranem, co nie było zbyt rozsądne, bo o ósmej na mojej klatce piersiowej
zmaterializował się pięcioletni chłopiec i z wrzaskiem nacierającego Huna
zaczął mnie szarpać za koszulkę. Tak właśnie w wolne dni budzi mnie mój
synek

Na co dzień nie ma szansy dokonać natarcia, bo to ja wstaję wcześniej
i wyrzucam go z łóżka (dlatego tak się rewanżuje

Od początku wychowuję go
sam i dlatego właśnie Wasze forum, Wasze problemy i dylematy są mi tak
bliskie – wiele z nich sam przeżywałem. Odpada mi tylko jeden problem – matka
juniora wcale się nie pokazuje, więc kłopoty z serii „eks” nie wchodzą w grę.
Nie mamy też uregulowanej sytuacji prawnej, utrzymuję syna sam, więc i tego
typu sprawy na razie nie zakłócają mojego spokoju, ale obawiam się, że kiedyś
trzeba to będzie ostatecznie rozwiązać. Przeżyłem już pytanie: „A gdzie jest
nasza mamusia?”, przeżyłem dwójkowe wakacje, dylematy typu: wyrwać się
gdzieś – zostawić juniora z opiekunką (nie znosi opiekunek, a nikogo
bliskiego nie mamy), przeżyłem przekleństwo cholernie długich, samotnych
wieczorów, kiedy on już śpi, ale też radość, że pierwszym słowem było „tata”,
że kiedy odbieram go z przedszkola, to rzuca mi się na szyję i
mówi: „tęskniłem za tobą”, że gdy znowu widzi mnie nad papierami,
prosi: „odpocznij”...i mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Sporo myślę nad
sprawami damsko – męskimi w takim układzie, bo odkąd dorobiłem się juniora,
to moje kontakty z kobietami ograniczyły się, żeby delikatnie powiedzieć, do
przygód, co mnie zbytnio nie satysfakcjonuje, choć w sumie to ja sam do tego
sprowadzałem te znajomości. Chyba ze strachu, co na to wszystko powiedziałby
młody, czy chciałby się mną dzielić, czy one by go zaakceptowały, czy były
wystarczająco dobre, żeby w ogóle mieszać je w nasze życie, tym samym
mieszając juniorowi w głowie. Fajnie nam we dwóch, nigdy nie sądziłem, że
posiadanie dzieci jest tak...wartościowe. Wychowywanie takiego młodego
człowieka daje satysfakcję, o której w pracy zawodowej można tylko pomarzyć.
Kiedy myślę o tym, co bym robił, gdyby młody mi się nie trafił, to dochodzę
do wniosku, że pewnie dalej przepuszczałbym trzy czwarte wypłaty na nie
wiadomo co, chodził po klubach nocnych, coraz więcej pił i zadawał się z
kobietami, których intelekt pozostawia wiele do życzenia. Powoli ten post
zmienia mi się w pean na cześć samotnego tacierzyństwa, a nie tak miało być.
Chcę tylko powiedzieć, że cieszę się, że trafiłem na Wasze forum i jeśli nie
macie nic przeciwko, to będę tu częściej zaglądał
Pozdrawiam serdecznie wszystkie samodzielne mamy i samodzielnych tatów

Borys, tata Joszki