amfenix
11.06.04, 17:19
Dziś zaczepiła mnie sąsiadka i nieśmiało zapytała gdzie się podziewa mój mąż,
bo dawno go nie widziała hihihi.Spostrzegawcza, kurczaki, nie ma go 2 latA!!!!
oZNAJMIŁAM JEJ Z USMIECHEM ŻE WŁAŚNIE SIĘ Z NIM ROZWIODŁAM.
Była w szoku.Stwierdziła : "Boże, takie wzorowe małżeństwo".
W sklepie sportowym pani namiawiała mnie ostatnio żebym kupiła mężowi
kurteczkę, bo był ostatnio i ją oglądał, powiedziałam że już niestety męża
nie posiadam, myślała że żartuję, bo ten kretyn parę dni wcześniej zapytany o
mnie odpowiedział że się nie pokazuję bo jestem baardzo zapracowana.
Miesiąc temu właścicielka sklepu z biżuterią, stwierdziła że mam kochanego
męża bo mi niespodziankę szykuje, wyjaśniłam że chyba raczej nie dla mnie ta
niespodzianka, bo mieszka z kims innym od dwóch lat.I znowu
zdziwienie, : "kazałam panią pozdrowic i mąż powiedział że ależ oczywiście
nie omieszka"...I znowu pytanie ;"Dlaczego???? byliście taką szczęśliwą
parą>>?"
I jeszcze kilkanaście takich sytuacji.
Wytłumaczcie mi dlaczego miał odwagę odejść, a nie potrafi się do tego
przyznać przed ludźmi?
Dlaczego udaje że nadal jesteśmy szczęśliwym, nieskazitelnym małżeństwem?