Dodaj do ulubionych

Ach te emocje...

14.06.04, 16:32
Ostatnio pisałam, że koniec radości z pracy, i w ogóle, że rodzice mnie nie
wspierają i chcę wynieść się z domu. Owszem, nadal chcę się wyprowadzić, ale
trochę ochłonęłam, jak radziłyście, i przeszła mi złość. I wiecie co? Doszłam
do wniosku, że moi rodzice nie są tacy źli, momo iż ideałami też nie są.
Przecież bardzo mi pomogli, dzięki nim mam gdzie mieszkać i miałam co jeść
przez ostatnie 11 miesięcy. No i kochają Mateuszka, mimo wszystko i nade
wszystko. A kłótnie, a raczej to, co jest mówione w ich trakcie, wynika z
tego, że zamiast spokojnej rozmowy wybieramy złość. Kto wtedy panuje nad sobą
i nad tym co mówi? Moja mama nie powinna pewnych rzeczy powiedzieć, to samo
tyczy się mnie. Być może obie powinyśmy także inaczej postępować względem
siebie, i tata też, ale to całe napięcie związane z ich niespełnionymi
oczekiwaniami, ciągłe bycie razem, itp. nie pozwalają na rozsądniejsze
myślenie. Dlatego lepiej, kiedy dzieci mieszkają oddzielnie.
Tak gadam i gadam i jaki z tego wniosek? Złość jest najgorszym przyjacielem z
możliwych. Łatwo wtedy o zrobienie lub powiedzenie czegoś, czego potem
człowiek żałuje. Tylko jak nauczyć się panowania nad emocjami w takiej
sytuacji? - kiedy mam świadomość, że zawiodłam rodziców, kiedy boję się ciągle
o przyszłość moją i mojego synka, kiedy nie mam w domu chwili tylko dla siebie
i niego, kiedy słyszę ciągłe pretensje i wpominanie, kiedy odczuwam ciągły
brak kogoś bliskiego (czyt. kochanego mężczyzny)? Bardzo chciałabym umieć
ugryźć się w język, gdy tak trzeba, tylko jak?....
Obserwuj wątek
    • iziula1 Re: Ach te emocje... 14.06.04, 17:55
      Ciesze sie Joasiu,że już masz się lepiej.Fakt,gniew jest złym doradcą.Czasem
      warto przemilczeć,być ponad to.To tylko słowa i nic więcej.
      Wszystko ułoży sie napewno,może jutro,może za rok.Nie trać wiary.
      Nie podpowiem jak panować nad emocjami,bo i mnie czasem ponosi.Częściej w domu
      w pracy sie"pilnuje".
      Ach,czasem zwykły uśmiech pomaga.
      Pozdrawiam.
    • pelaga Re: Ach te emocje... 14.06.04, 21:52
      joanna.luczynska napisała:

      > I wiecie co? Doszłam
      > do wniosku, że moi rodzice nie są tacy źli, momo iż ideałami też nie są.
      > ...
      > Moja mama nie powinna pewnych rzeczy powiedzieć, to samo
      > tyczy się mnie.
      > ...
      > ale to całe napięcie związane z ich niespełnionymi
      > oczekiwaniami, ciągłe bycie razem, itp. nie pozwalają na rozsądniejsze
      > myślenie. Dlatego lepiej, kiedy dzieci mieszkają oddzielnie.
      > ...
      > kiedy mam świadomość, że zawiodłam rodziców, kiedy boję się ciągle
      > o przyszłość moją i mojego synka, kiedy nie mam w domu chwili tylko dla siebie
      > i niego, kiedy słyszę ciągłe pretensje i wpominanie,

      Jakbym o sobie czytala smile))) Prawie wszystko sie zgadza, tylko, ze ja mam
      wreszcie swojego ukochanego mezczyzne i przynajmniej mnie sie lepiej z tym
      zyje. Nie uwazam, zeby posiadanie ksiecia z bajki bylo czyms zlym smile))) No i
      jak zwykle mam nadzije ze nie bede musiala tego kiedys odszczekac tongue_out
      Nie dam Ci recepty na wygladzenie stosunkow z rodzicami, bo sama jej
      potrzebuje. Sa kochani, pomagaja, jak moga, ale tyle w nich zalu, pretensji,
      za nieudane zycie, tyle checi narzucania wlasnej woli... Ale to w koncu
      rodzice smile Kochaja nas i nasze dzieci, choc czasem mowia rzeczy, ktorych nie
      chcieli powiedziec.
      Marze o osobnym mieszkaniu i dzieki rodzicom i dzieki wielkiemu kredytowi
      osiagne kiedys, juz za niedlugo, kilka lat, swoj cel smile Czego Tobie i
      wszystkim samodzielnym zycze z calego serca smile)))


      Pozdrawiam serrrdecznie smile))
      • joanna.luczynska Re: Ach te emocje... 14.06.04, 21:56
        Dzięki. A posiadanie, jeśli mogę użyć tego słowa smile, kochanego mężczyzny daje
        trochę więcej siły, bo można liczyć na czyjeś wsparcie. smile
        • pelaga Re: Ach te emocje... 14.06.04, 22:05
          joanna.luczynska napisała:

          > Dzięki.

          Nie ma za co smile)) Jak bede miala dola to licze na Was smile

          > A posiadanie, jeśli mogę użyć tego słowa smile, kochanego mężczyzny daje
          > trochę więcej siły, bo można liczyć na czyjeś wsparcie. smile

          Mnie na pewno daje wiecej sily i wiecej optymizmu smile Nie owijam sie wokol
          niego, jak bluszczyk, zachowuje swoja niezaleznosc(nie do konca absolutna, ale
          jednak...), na wszelki wypadek, ale fajnie jest "utonac" w jego czulych
          ramionach i poczuc sie taaaaaaaka bezpieczna, czy wyplakac mu sie w mankiet,
          kiedy zycie znowu dokopie...
          Mysle, ze madry zwiazek wiele daje jednej i drugiej stronie smile

          Pozdrawiam
          • joanna.luczynska Re: Ach te emocje... 14.06.04, 22:26
            Rany, jak ja Ci zazdroszczę smile Sama jestem przytulaką i straszliwie mi tego
            brakuje. Ale nic na siłę, poczekam na tego swojego księcia smile
    • niccola3 Re: Ach te emocje... 14.06.04, 22:22
      Oj ja tez kłocę się z rodzicami. Niestey i na szczęście mieszkam z nimi. Bardzo
      mi pomagają w sensie finansowym i emocjonalnym, choć mój tata nadal ma nadzieję
      na sklejenie mojego tzw związku małżeńskiego. Ja się wyciszyłam, wsłuchałam w
      siebie, dzięki temu moje słonko małe też jest spokojniejsze. Może to zabrzmi
      jak żart i to kiepski, ale odkąd biorę magnez w tabletkach hihi (bo pale i pije
      dużo kawy, co wypłukuje magnez z organizmu), jestem spokojniejsza i łatwiej
      panuję nad sobą. Polecam.
      Niccola
      • joanna.luczynska Re: Ach te emocje... 14.06.04, 22:27
        niccola3 napisała:

        > Oj ja tez kłocę się z rodzicami. Niestey i na szczęście mieszkam z nimi. Bardzo
        >
        > mi pomagają w sensie finansowym i emocjonalnym, choć mój tata nadal ma nadzieję
        >
        > na sklejenie mojego tzw związku małżeńskiego. Ja się wyciszyłam, wsłuchałam w
        > siebie, dzięki temu moje słonko małe też jest spokojniejsze. Może to zabrzmi
        > jak żart i to kiepski, ale odkąd biorę magnez w tabletkach hihi (bo pale i pije
        >
        > dużo kawy, co wypłukuje magnez z organizmu), jestem spokojniejsza i łatwiej
        > panuję nad sobą. Polecam.
        > Niccola

        Dzięki - spróbuję. Jak to było? Tonący brzytwy się chwyta? wink)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka