Dodaj do ulubionych

Ex i Next - wielka miłość

18.06.04, 14:17
Temat w całości poświęcony Exom i ich nowemu życiu (w domyśle, Next).
Temat kontrowersyjny, temat tabu. Założycielkę z pewnością posądzi się o
zazdrość, o frustrację itede. Założycielka ma to w nosiewink

Zastanawia mnie wiele rzeczy. Czy ten wstrętny Ex, od którego odeszłyśmy lub
który nas rzucił może całkowicie zmienić swoje złe nawyki po spotkaniu nowej
miłości swego życia? Nie mówię tutaj o nie opuszczonych deskach sedesowych,
źle wyciskanych tubkach pasty do zębów, niewyniesionych śmieciach. Mówię o
kłamstwach, oszustwach, zdradach, przemocy.
Nie dopuszczam do siebie myśli, że Next może zaakceptować takie cechy
charakteru swego wybranka. A może się mylę? Czy możliwe jest np. to, że Ex
oszukiwał tylko MNIE, ale nigdy wcześniej ani nigdy póżniej tego nie zrobi? A
jeśli np. deklaruje poprawę, to czy możliwe jest, że rzeczywiście się zmieni?

To raczej nie jest pytanie do naszych forumowych Next, których wybrankowie w
100% mieli pecha trafić na wredne suki i dlatego się z nimi rozwiedliwink

Nie jest to pytanie do samodzielnych, które po prostu nie dogadywały się ze
swoimi mężami, z którymi "tylko" było im nie po drodze (te cechy charakteru
męża, które drażniły, mogą odpowiadać innej).
To raczej pytanie do takich jak ja (lub potrafiących się wczuć w moją
sytuacjęwink: facet mnie w perfidny sposób oszukał, zdradził wielokrotnie,
wykorzystał finansowo, maltretował psychicznie. Myliłby się ten, który
stwierdziłby, że żadna po mnie go nie chciałasmile Po deklaracji jego Next, że
nigdy z nim nie będzie po tym co zrobił mnie i innym kobietom (nie tylko mnie
oszukiwał, swoje kochanki również), finał jest taki, że jednak z nim jest. Co
więcej, ona zdaje się np. przyjmować do wiadomości fakt, że jej wybranek nie
płaci na żadne ze swoich dzieci (sic!) - no, chyba że ją oszukuje mówiąc, że
płaciwink

Wiem, po co mi ta wiedza, mam się nie wtrącać, lepiej to olać itede. A jednak
nie mogę się powstrzymać przed zaspokojeniem ciekawości: czy to Exowie się
zmieniają, czy Nex są głupie i naiwne? A może trochę tego i tego?

Przecież niedługo pewnie ja będę jakąś tam Next... (nie liczę na kawalera po
trzydziestcewink. Czy możliwe, abym nabrała się po raz drugi?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • pelaga Re: Ex i Next - wielka miłość 18.06.04, 14:53
      virtual_moth napisała:

      > Zastanawia mnie wiele rzeczy. Czy ten wstrętny Ex, od którego odeszłyśmy lub
      > który nas rzucił może całkowicie zmienić swoje złe nawyki po spotkaniu nowej
      > miłości swego życia?

      Moim zdaniem nie, ale moge sie mylic wink

      > To raczej nie jest pytanie do naszych forumowych Next, których wybrankowie w
      > 100% mieli pecha trafić na wredne suki i dlatego się z nimi rozwiedliwink

      Hahahahahahahah wink Ale sie usmialam wink To bylo swietne, na pewno Cie
      zlinczuja wink A mnie razem z Toba wink))


      > Nie jest to pytanie do samodzielnych, które po prostu nie dogadywały się ze
      > swoimi mężami, z którymi "tylko" było im nie po drodze (te cechy charakteru
      > męża, które drażniły, mogą odpowiadać innej).

      No wlasnie to raczej nie do mnie, ale mam ostatnio wredne nastroje, wiec sobie
      uleje troszke smile))

      > Co
      > więcej, ona zdaje się np. przyjmować do wiadomości fakt, że jej wybranek nie
      > płaci na żadne ze swoich dzieci (sic!)

      Moze jest jej to na reke, bo nie zabiera nowej rodzinie pieniazkow. Odcial
      wszystko, co bylo przed nia gruba krecha wink))))))))))))

      > Wiem, po co mi ta wiedza, mam się nie wtrącać, lepiej to olać itede. A jednak
      > nie mogę się powstrzymać przed zaspokojeniem ciekawości: czy to Exowie się
      > zmieniają, czy Nex są głupie i naiwne? A może trochę tego i tego?

      Ja zadaje sobie podobne pytanie i kilka razy juz zadalam je osobom, ktore
      olanie dzieci z poprzednich zwiakow przez mezow traktuja jako normalke. Ja nie
      rozumiem, ze one sie nie boja, ze z nimi i ich dziecmi moze byc podobnie (czego
      nikomu nie zycze!!!!!).

      > Przecież niedługo pewnie ja będę jakąś tam Next... (nie liczę na kawalera po
      > trzydziestcewink.

      Nie wiadomo... Mi sie trafil... Ma pewne starokawalerkie nawyki, ale generalnie
      jest raczej w porzadku. "Przeswietlam" i szukam wad, haczyka, hhhhmmmm ale na
      razie mam rozowe okularki smile))))))))))))))))))))

      > Czy możliwe, abym nabrała się po raz drugi?

      Jak sie nie bedziesz spieszyc, to moze nie nabierzesz sie. Dlatego ja sobie
      daje duuuuuzo czasu. Na wszelkie wypadek. Zeby tym razem rozsadniej ulozyc
      sobie zycie i juz bardziej docelowo smile)))

      Pozdrawiam serrrdecznie
      • virtual_moth Re: Ex i Next - wielka miłość 18.06.04, 15:05
        pelaga napisała:

        > Ja zadaje sobie podobne pytanie i kilka razy juz zadalam je osobom, ktore
        > olanie dzieci z poprzednich zwiakow przez mezow traktuja jako normalke. Ja
        > nie rozumiem, ze one sie nie boja, ze z nimi i ich dziecmi moze byc podobnie
        > (czego nikomu nie zycze!!!!!).

        Hmmm... no właśnie. Wiążąc się z moim Ex wiedziałam o jego synu, z którym od 5
        lat nie utrzymywał żadnych kontaktów, nie mówiąc o alimentach. Przyznaję, że
        byłam po prostu absolutnie skrajną idiotką... Na swoje usprawiedliwienie dodam,
        że nie zamierzałam mieć z nim dzieci, a związek z nim traktowałam dość lekkouncertain
        Po urodzeniu Ali zaczęłam na niego naciskać, aby uregulował choćby sprawy
        alimentów, ale oczywiście bez skutku.
        A więc w tym wypadku chodziło o głupotę (moją, of course).

        Pozdrawiam
    • andzelina1 Re: Ex i Next - wielka miłość 18.06.04, 14:57
      Swojego czasu też męczył mnie ten temat.Też byłam oszukiwana i zdradzana i też
      doszłam do wniosku, że nie tylko ja.Po dwóch tygodniach jak mieszkał z next to
      już zaczął przychodzić do mnie z propozycjami "łóżkowymi", pisał do mnie
      codziennie smsy.Miałam taki moment, że miałam ochotę do niej zadzwonić i jej to
      wszystko powiedzieć, ale stwierdziłam, że nie warto, ponieważ po pierwsze
      pomyslałaby, że chce rozbić jej szczęśliwy związek, a po drugie stwierdziłam,
      że nie jest tego warta, ponieważ dobrze wiedziała, że po upojnych chwilach z
      moim jeszcze wtedy mężem wraca do łózka i kładzie sie obok mnie.A nawet posunął
      się do tego, że mówił do mnie o niej, że jest bo jest, że nie jest tak jak
      myślę, że ona jest kimś ważnym dla niego.Że kocha mnie i moje dziecko, a z nią
      mieszka, bo nie ma gdzie.Dodam jeszcze, że ona była tak zadowolona, że rozbiła
      nasze małżeństwo, że dzwoniła do mnie i prosiła o spotkanie, żebyśmy ją
      polubiła.Traktowała mnie z góry i chciała odczuć triumf.Tylko, że prawdy nie
      zna do dzisiaj i ode mnie jej nie usłyszy.Uważam, że są siebie warci.
      • asiulka.l Re: Ex i Next - wielka miłość 19.06.04, 12:55
        Ha, Ha trochę się rozbawiłam Twoim postem a raczej wspomnieniami. Bo u mnie
        było podobnie jak u Ciebie tyle że z Next już nie jest. A rozbawiłam się bo
        niby przy niej się zmienił ale tym razem to ona go wykorzystała i zostawiła. A
        potem on z podkulonym ogonkiem, zraniony szukał u mnie pocieszenia.
        Moim zdaniem tacy się nie zmieniają a te Next akceptują takich bo nie są warte
        lepszych.
        Pozdrawiam
    • angel_73 Re: Ex i Next - wielka miłość 18.06.04, 15:08
      virtual_moth napisała:

      Czy ten wstrętny Ex, od którego odeszłyśmy lub
      > który nas rzucił może całkowicie zmienić swoje złe nawyki po spotkaniu nowej
      > miłości swego życia?

      W to nie wierze. Podejrzewam ze zostanie to w nim do konca zycia. Ale tak to
      jest ze na poczatku najczesciej patrzysz przez rozowe okulary. W tym wypadku
      next pewnie bedzie mu wierzyla, ze ex byla zla, niedobra, ze go oszukala, bo...
      (jakis powod zawsze sie znajdzie). A on chcial dac jej wszystko. Mysle, ze moja
      next (wiem, ze bedzie, bo juz widzialam, ze rozglada sie na sympatii, a zreszta
      sam wspominal, ze jak tylko sie jakas trafi, to odejdzie) albo mu sie slepo
      podporzadkuje, albo spotka ja ten sam los co mnie.
      U mnie byla to najpierw przemoc psychiczna, teraz doszla fizyczna.

      ps.
      Moja przyszla next niech go sobie bierze, moge jej nawet doplacic. Ale zal mi
      bedzie kobiety, jesli bedzie naprawde w porzadku).
      • virtual_moth Re: Ex i Next - wielka miłość 18.06.04, 15:23
        angel_73 napisała:

        Ale zal mi
        > bedzie kobiety, jesli bedzie naprawde w porzadku).

        No właśnie.
        Nie wiem jaka jest moja Next i nie wierzę, że ktoś może być z gruntu zły (nawet
        mój Ex, dla mnie jest po prostu chory psychicznie). Ona sama w związku z całą
        sytuacją (po dowiedzeniu się, że będąc z nią miał inne i wcale ze mną nie
        zerwał) miała jakieś poważne perturbacje zdrowotne, była ponoć nawet w
        szpitalu. Zatem pewnie jest wrażliwą osobą, a już na pewno wrażliwszą ode mniewink

        Tymbardziej jednak nie mogę tego zrozumieć. Ona już młoda nie jest, ma 34 lata,
        duże dziecko. Zdaje sobie sprawę z tego, jaki jest mój Ex, a jednak...

        Oczywiście nie zamierzam jej uświadamiać. Właściwie nie ma czego uświadamiać,
        bo ona o wszystkim wieuncertain
        Pozostaje mi tylko dziwić się nad ślepotą miłości.

        Pozdrawiam
        • mikawi Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 16:35
          pewnie jego eks żonę też dziwiła swego czasu twoja ślepota i nie rozumiała tego
          że jesteś z nim mimo, że facet nie płaci alimentów i nie kontaktuje się z
          dzieckiem, może myślała też że tobie to nawet na rękę?
          • virtual_moth Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 17:34
            mikawi napisała:

            > pewnie jego eks żonę też dziwiła swego czasu twoja ślepota i nie rozumiała
            tego
            >
            > że jesteś z nim mimo, że facet nie płaci alimentów i nie kontaktuje się z
            > dzieckiem, może myślała też że tobie to nawet na rękę?

            Myślę, że się nie dziwiła, tylko uważała mnie za kompletną idiotkę. Którą
            faktycznie byłam.
            • mikawi Re: Ex i Next - wielka miłość 22.06.04, 13:04
              to dlaczego ty się tak dziwisz next? zapomniał wół jak cielęciem był?
    • nooleczka Re: Ex i Next - wielka miłość 18.06.04, 16:09
      Mimo że "to nie jest pytanie do naszych forumowych next", ale ja też jestem
      samodzielna, więc chyba mogę odpowiedzieć?

      Virtual (nawiasem mówiąc, wdechowa jesteś babka smile, może to dziwne, ale ludzie
      naprawdę się zmieniają.

      Ja widzę to sama po sobie, jak bardzo się zmieniłam po rozwodzie i w ciągu tych
      kilku lat z moim obecnym M. On (mój M) też zresztą zmienił się. Na korzyść, na
      szczęście.
      "Mocny kop w dupę" jaki oboje zarobilismy od zycia czegoś nas nauczył. I mnie,
      i jego.

      A to że wielka miłość wybiela, to też prawda.
      Ja byłam przez rok tak zakochana, że kompletnie o niczym innym nie potrafiłam
      myśleć jak tylko o nim.
      Potem zakochanie przeszło w miłość i docieranie.
      Może moja sytuacja jest o tyle dobra, że mogę porównywać co straciłam, a co
      zyskałam. Mówię rzecz jasna o kwestiach niematerialnych.

      Bilans wychodzi na plus smile
    • burza4 Re: Ex i Next - wielka miłość 18.06.04, 17:46
      Trochę mniej jadu na początek... Mój facet nie trafił na wredną sukę, tylko na
      normalną kobietę. Żyli przez wiele lat obok siebie a nie ze sobą, to wszystko.
      Moja eks pod niektórymi względami miała o wiele lepiej poukładane w głowie niż
      on (kwestie wychowawcze mam na myśli) i skoro ja nie mam żadnego powodu, żeby
      ją szkalować, to ty chyba tym bardziej?

      Choć w zasadzie chyba bardziej podpadam pod kategorię "nie dogadywujących się"
      to np. rozwód wyleczył mojego eksa ze skłonności do alkoholu. Nie to, że nie
      pije w ogóle, sporadycznie pewnie mu się zdarza, ale nie popija bez okazji na
      pewno, co było wcześniej dość nagminne. Co do reszty wiele się nie zmieniło,
      jest tak samo niezaradny i przeświadczony o własnym potencjale jak był. Ale
      next to pasuje.

      A co do typa oszusta to nie sadzę żeby się zmienił, wcześniej czy później to
      wypłynie, prędzej uwierzę w nawrócenie po zdradzie, choć nie u notorycznego
      podrywacza.

      • pelaga Re: Ex i Next - wielka miłość 18.06.04, 20:36
        burza4 napisała:

        > Trochę mniej jadu na początek...

        Zaraz tam jadu smile)))) Mnie ten jadowity kawalek rozbawil wink)) Ale ja mam od
        kilku dni jadowity nastroj, to moze dlatego... wink

        nooleczka napisała:

        > może to dziwne, ale ludzie naprawdę się zmieniają.
        > Ja widzę to sama po sobie, jak bardzo się zmieniłam po rozwodzie i w ciągu
        > tych kilku lat z moim obecnym M. On (mój M) też zresztą zmienił się. Na
        > korzyść, na szczęście.
        > "Mocny kop w dupę" jaki oboje zarobilismy od zycia czegoś nas nauczył.
        > I mnie, i jego.

        Ale autorka nie mowila o "normalnych " ludziach, ktorym sie nie ulozylo w zyciu
        z powodu zlego wyboru partnera, o ludziach, ktorzy sie rozstali, bo nie
        pasowali do siebie. Nie o takich zmianach naturalnych chyba myslala autorka.
        Takie zmiany zachodze we wszystkich, a tych, ktorzy dostali kopa w tylek
        szczegolnie...


        burza4 napisała:

        > A co do typa oszusta to nie sadzę żeby się zmienił, wcześniej czy później to
        > wypłynie, prędzej uwierzę w nawrócenie po zdradzie, choć nie u notorycznego
        > podrywacza.

        No wlasnie, ja tez tak mysle.
        Uwazam tez, ze facte, ktory uderzyl jedna kobiete, uderzy tez nastepna.
        Ale to taka moja prywatna teoria wink)))))))

        Pozdrawiam serrrdecznie
        • virtual_moth Re: Ex i Next - wielka miłość 18.06.04, 21:11
          Pelaga, dzięki za wyręczenie mnie, bo już nie mam siły tłumaczyć Burzy, że nie
          na temat piszewink

          A na poważnie - oczywiście moje hasła o tym, aby nie wypowiadały się osoby
          takie a takie, to był taki żarcik. Z chęcią usłyszę opinie wszystkich, którzy
          chcieliby zabrać głos. Nawet tych Next, których Exie to dobre kobiety, a wina
          facetów stanowi jakieś 90% winy ogólnej rozpadu związkusmile Oczywiście właściwie
          tylko o takie opinie chodzi tak naprawdę, rządna jestem ich niesamowicie, ale
          powiedzmy sobie szczerze - takich Next po prostu nie mawink (Moja next to
          zapewne wytwór mojej chorej wyobraźni).

          Pozdrawiam
      • virtual_moth Re: Ex i Next - wielka miłość 18.06.04, 20:50
        burza4 napisała:

        > Trochę mniej jadu na początek...

        No cóż, niejako rozumiem Twoje rozdrażnienie, nie wymagam od tego, aby śmiać
        się z siebie (chociaż ponoć właśnie to jest wyznaczniekiem poczucia humoruwink.
        Zróbmy tak: ja będę trochę mniej jadowita, a Ty trochę mniej drewnianawink

        Pozdrawiam

        P.S. Gdzie jest Cheddar??????? Brakuje mi jej dowcipówsmile
        • pelaga Re: Ex i Next - wielka miłość 18.06.04, 21:23
          virtual_moth napisała:

          > No cóż, niejako rozumiem Twoje rozdrażnienie

          Dziewczyny przestancie!!!
          Ja nie odczulam rozdraznienia, raczej przymruzenie oka wink
          A posty Burzy odbieram zawsze raczej pozytywnie, jako wywazone i w miare
          obiektywne. A ze na niektore sprawy ma inne poglady... Nie zawsze mozna sie we
          wszystkim zgadzac wink))

          > P.S. Gdzie jest Cheddar???????

          No wlasnie, gdzie jest?????

          Pozdrawiam serrdecznie
          • virtual_moth Re: Ex i Next - wielka miłość 18.06.04, 21:30
            Pelaga, no pewnie. Burza jest spoko, ja wbrew pozorom dostrzegam jej
            obiektywizm i dojrzałość. Tylko że ciągle mamy tak bardzo poważnie traktować
            nasze sprawy? Nie wiem jak Wy - ja radzę sobie z problemami śmiejąc się z nich.
            Jeśli jednak kogoś moją postawą urażam, to przepraszam.

            Pozdrawiam

            • pelaga Re: Ex i Next - wielka miłość 18.06.04, 21:50
              virtual_moth napisała:

              > Tylko że ciągle mamy tak bardzo poważnie traktować
              > nasze sprawy?

              Nie no pewnie, ze nie smile

              > Nie wiem jak Wy - ja radzę sobie z problemami śmiejąc się z nich.

              Ja tak nie potrafie, zazroszcze Ci takiej cennej umiejetnosci. To moze ulatwiac
              zycie smile

              > Jeśli jednak kogoś moją postawą urażam, to przepraszam.

              Zaraz tam urazilas wink Mnie nie smile

              Pozdrawiam serrdecznie
              • konkubinka Re: Ex i Next - wielka miłość 19.06.04, 12:59
                Ja wierze teorii iz ludzie zmieniaja sie gdy na swiat przychodzi dziecko a
                takze ludzie zmieniaja sie po slubie.
                Uwazam ze moj partner napewno popelnil wiele bledow wobec swej zony.Pewnie cos
                w jego zachowaniu popchnelo ja do zdrady.Nie zmienia to jednak faktu ze to
                kobita ograniczona , bez honoru.Zdradzala meza i jeszcze do dzis uwaza ze to
                ona jest pokrzywdzona bo jest takim klejnotem ze nawet zdrade powinno sie jej
                wybaczyc.
                Wielokrotnie mam ochote rzucic wszystko i pokazac mu na co mnie stac , mam
                ochote aby ktos inny mnie poadorowal - ale co zdaialam poprzez zdrade?nic ,
                tylko zla opinie i wyrzuty sumienia.No i nie potrafilabym zlamac danego
                slowa.Ona potrafila bez skrupolow .
                Czasem gdy ktos nas zawiedzie dopiero wtedy wychodza cechy obu stron do tej
                pory nieznane.
                Co do mojego exa - jestem na samodzielnej wiec odezwe sie jako samodzielna.
                Nie , uwazam ze ex sie nie zmienil i nie zmieni.Dlatego nie zywie zadnych uczuc
                negatywnych do next ani nie odczuwam emocji z nimi zwiaznych.Wrecz przeciwnie -
                jestem w stanie wywrozyc tej dziewczynie przyszlosc , ktora rysuje sie gorzej o
                wiele niz moja przeszlosc z nim.Jest starsza niz ja bylam , bierze slub
                koscielny , nie ma przy sobie rodziny , mieszka u niego.Mysle , ze jest po uszy
                w tym gownie i juz ze zwyklego wstydu nie bedzie narzekac i przyznawac sie do
                bledu.Wiem od znajomych ze juz pare razy plakala - z tego samego powodu co ja.
                Takze moje wnioski sa takie - wszystko zmienia sie po slubie , po narodzinach
                dziecka.Wtedy okazuje sie jak naprawde silne sa nasze uczucia , jaki mamy do
                siebie szacunek , jak mozemy na siebie liczyc.No i jakim jest rodzicem.I nikt
                nie jest w stanie do konca zmienic cech nabytych podczas rozwoju w latach
                dziecinstwa.
    • lideczka_27 Re: Ex i Next - wielka miłość 19.06.04, 18:12
      virtual_moth napisała:

      > Temat w całości poświęcony Exom i ich nowemu życiu (w domyśle, Next).
      > Temat kontrowersyjny, temat tabu. Założycielkę z pewnością posądzi się o
      > zazdrość, o frustrację itede. Założycielka ma to w nosiewink
      >
      > Zastanawia mnie wiele rzeczy. Czy ten wstrętny Ex, od którego odeszłyśmy lub
      > który nas rzucił może całkowicie zmienić swoje złe nawyki po spotkaniu nowej
      > miłości swego życia? Nie mówię tutaj o nie opuszczonych deskach sedesowych,
      > źle wyciskanych tubkach pasty do zębów, niewyniesionych śmieciach. Mówię o
      > kłamstwach, oszustwach, zdradach, przemocy.

      Złe nawyki jak dłubanie w nosie można zwalczyć, ale świnia nie zmieni się w
      klacz - można jej co najwyżej grzywę doczepić. Nie, moim zdaniem takie zmiany
      nie nastają, bo się pojawił ktoś inny na horyzoncie, ale może są możliwe choć w
      jakimś małym procencie, gdy do akcji wkroczą "odpowiednie siły" typu
      specjaliści.

      > Nie dopuszczam do siebie myśli, że Next może zaakceptować takie cechy
      > charakteru swego wybranka. A może się mylę?

      Pewnie nie ma akceptacji. Ale najpierw trzeba by było o tych cechach wiedzieć.
      A skoro to taki mistrz oszustwa był to jasne jest, że i next mogła paść jego
      ofiarą? Przyjmijmy, że to kobieta "czysta" (poznana po rozpadzie związku, a nie
      będąca jego przyczyną). Żal takich babek, bo są po prostu kolejną oszukaną i
      poniewieraną.

      Czy możliwe jest np. to, że Ex
      > oszukiwał tylko MNIE, ale nigdy wcześniej ani nigdy póżniej tego nie zrobi? A
      > jeśli np. deklaruje poprawę, to czy możliwe jest, że rzeczywiście się zmieni?

      Nie wiem na ile pomagają wszelkiej maści poradnie rodzinne, psychologowie itd.
      Mojej koleżanki mąż był strasznym babiarzem, ale przy tym deklarował „wielką
      miłość” do żony. No i jak od niego odeszła, to ją ubłagał, by wróciła a on coś
      ze sobą zrobi. No i zapisali się do poradni - jak gadałam z nią jakiś rok temu,
      to mówiła, że dwa lata jest już grzeczny, że „nie ten człowiek”, więc może?
      Choć mnie się zdaje, że to jak alkoholizm czy jazda rowerem - tego się nie
      zapomina...
      >
      > To raczej nie jest pytanie do naszych forumowych Next, których wybrankowie w
      > 100% mieli pecha trafić na wredne suki i dlatego się z nimi rozwiedliwink

      Ale chyba mimo tego mogę się wypowiedzieć??? wink

      > To raczej pytanie do takich jak ja (lub potrafiących się wczuć w moją
      > sytuacjęwink: facet mnie w perfidny sposób oszukał, zdradził wielokrotnie,
      > wykorzystał finansowo, maltretował psychicznie. Myliłby się ten, który
      > stwierdziłby, że żadna po mnie go nie chciałasmile

      Masz dokładnie te same doświadczenia co mój mąż. Była żona związała się po nim
      jeszcze dwukrotnie, każdy z nich został zdradzony (tak jak mój mąż) i porzucony
      dla następnego. Garby finansowe także panowie wynosili z tych związków. Więc
      jak najbardziej - historia lubi się powtarzać.

      Po deklaracji jego Next, że
      > nigdy z nim nie będzie po tym co zrobił mnie i innym kobietom (nie tylko mnie
      > oszukiwał, swoje kochanki również), finał jest taki, że jednak z nim jest.

      Masochistka? wink))

      Co
      > więcej, ona zdaje się np. przyjmować do wiadomości fakt, że jej wybranek nie
      > płaci na żadne ze swoich dzieci (sic!) - no, chyba że ją oszukuje mówiąc, że
      > płaciwink

      Jeśli pierwsze - głupia, bo zasili szeregi matek darmo wypatrujących od
      rzeczonego alimentów. Jeśli drugie - no cóż, żal kobiety...
      >
      > Wiem, po co mi ta wiedza, mam się nie wtrącać, lepiej to olać itede. A jednak
      > nie mogę się powstrzymać przed zaspokojeniem ciekawości: czy to Exowie się
      > zmieniają, czy Nex są głupie i naiwne? A może trochę tego i tego?

      Czasem jedno, czasem drugie, czasem mix smile
      A jeśli w grę wchodzi miłość (ze strony kobiety, next) to wiadomo jak to
      ogłupia i zawęża horyzonty. Do tego to głupie przekonanie "on jeszcze się
      zmieni - DLA MNIE".
      >
      > Przecież niedługo pewnie ja będę jakąś tam Next... (nie liczę na kawalera po
      > trzydziestcewink. Czy możliwe, abym nabrała się po raz drugi?

      Możliwe. Choć raczej mało prawdopodobne. Też jestem eks (tyle, że bezdzietną) i
      z doświadczenia wiem, że drugim razem człowiek jest mądrzejszy wink
      >
      > Pozdrawiam

      ja również

      lida
      >
      • cheddar Re: Ex i Next - wielka miłość 19.06.04, 23:12
        Cheddar czuwa, podczytuje, tylko pracy dużo. A tu widzę niestety(wiecie
        dlaczego "niestety") sporo nowych dziewczyn.

        Ja sama osobiście jestem taką durną ślepą komendą, która zignorowała fakt,
        że "facet już raz tak zrobił innej". Ale żebyście widziały, jak on na mnie
        patrzył, te powłóczyste spojrzenia, jak on do mnie mówił, czego on dla nie nie
        zrobił. Utonęłam kompletnie jak na randce u niego, takiej wieczornej randce,
        leżąc na kołdrze, na parkiecie, przy świecach, po kolacji zrobionej przez
        niego, odśpiewał mi z magnetofonem "Because I love you". Wtedy umarłam. A
        jeszcze taki był, że mnie do łóżka nie chciał zaciągnąć, niemal sama musiałam
        zaciągnąć jego. Jak już wielokrotnie podkreślałam moją szlachetnośćsmile) nigdy
        złego słowa na jego eks nie powiedziałam, w to co on mówił nie wierzyłam, tzn.
        wierzyłam, że czuje się tak jak mówi - w końcu taka świeża rana. Czasem
        zastanawiałam się nad jej niektórymi zachowaniami (teraz je dokładnie rozumiem).
        Teraz myślę sobie, że ja to już wybitnie jestem sama sobie winna, bo gdybym
        chociaż wierzyła w jego bajeczki o "złej kobiecie". Ale nie, nie wierzyłam.
        We wszystkich poradnikach psychologicznych piszą, że człowiek jest w stanie
        bardziej się wysilić, żeby uniknąć cierpienia, niż żeby zaznać szczęścia. Do
        tych książek powinno być post scriptum. Tak bardzo chciałam być z nim
        szczęśliwa, że zrobiłam wszystko, żeby dobrać się do tego miodu, zamiast zrobić
        coś, żeby nie podzielić losu jego pierwszej (i jedynejsmile) żony.
        Na własne życzenie poprosiłam o różowe okularki. Taki mi się wydawał uroczy,
        taki chłopięcy. Kompletnie nie podobny do tego zimnego, wulgarnego drania,
        którym się stał.
        Ale jak pisała virtual, są już amatorki tej paskudy. Tzn. on tak twierdzi, że
        gdyby chciał to miałby jedną lub nawet dwie (w podtekście że jest mi cały czas
        wierny, choć nie musi). No i na te pańcie to przez chwile nawet oburzona byłam:-
        )) Ich atencja jest dla niego potwierdzeniem, że to nie z nim jest coś nie tak,
        tylko źle trafia. Kiedy się z nim rozstawałam, moja koleżanka - myśląc że
        takiego pocieszenia potrzebuję - powiedziała "nie przejmuj się, przynajmniej
        jest jasne, że on już na pewno nie znajdzie sobie kobiety, bo która chciałaby
        takiego, co to miał dwie i z każdą rozstał się w okolicy drugich urodzin
        dziecka". A jednak! A jednak jest w tej zimnej paskudzie coś, co sprawia, że
        następne panny chcą nosić różowe okularki.
        Ja dziś żałuję, że nie starałam się postawić w sytuacji jego eks, pomyśleć, co
        ona czuje, gdy tak na świeżo zainteresował sie mną.
        My żyjemy inną perspektywą niż nasi eks. Ja spodziewałam się niemal linczu na
        nim po stronie jego rodziny - tak mnie kiedyś uwielbiali i wieszali psy na jego
        żonie. Myślałam - ja głupia - że niemal go odtrącą, jak parchatego, że oto
        drugą rodzinę rozwala, że drugie maleńkie dziecko musi uczyć się żyć bez ojca.
        Ale z tamtej strony mają swoją perspektywę. Po prostu miał dwa nieudane
        związki. Koniec kropka. Może miec trzeci, nie?
        Tak więc te next chyba nie są podłe, przynajmniej ja nie chciałam być. One po
        prostu ufają tej samej fatamorganie którą my dojrzałyśmy, też chcą zaznać
        odrobiny miłości przy naszych byłych. W większości oczywiście. Pomijając
        oczywiście przypadki, kiedy next wybitnie włazi pomiędzy wódkę a zagryzkę,
        kiedy tak naprawdę to dzięki niej jego ex staje się eks, a zajmując jej
        miejsce, robi wszystko, żeby tamta wyszła na burą sukęsmile) O tych nie mówię, bo
        one nie mają różowych okularków, ewentualnie szkła powiększające, ale patrzą
        nie tam gdzie trzebasmile)
    • domali Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 17:30
      A ja mam pytanie.
      Skąd next mają wiedzieć o tych 'złych' cechach facetów (którzy są czyimiś eks)?
      Skoro byłe żony dopiero po jakimś czasie przekonują się, jaki to 'cham, debil,
      troglodyta'?
      Czy rozwodząc się wystawiacie im referencje? Przecież raczej next nie spotykają
      się z eks-żonami, żeby pogadać o tym, z jakim facetem się wiążą (chociaż eks
      mojego męża chciała mnie w czasie spotkania, które mi proponowałą, 'w imię
      babskiej solidarności' przestrzec).
      Skoro Wy, samodzielne, kiedyś się z nimi związałyście, znaczy, że tacy źli nie
      są. Już tutaj był taki wątek - skąd się biorą taki faceci (niepłacący,
      zdradzający itd) i padło stwierdzenie, że zazwyczaj na początku (gdy się z nimi
      wiążecie) są ok, a z czasem się zmieniają na gorsze. Skoro mogą się zmienić na
      gorsze, to i na lepsze, prawda?
      Pomijam już fakt, że nie wiecie, czy wszystkie ich wady są akceptowane. Może
      jest tak jak w moim przypadku - jest szereg rzeczy, które mi przeszkadzają, ale
      załatwiam takie sprawy prywatnie, z mężem, natomiast na zewnątrz zawsze będę po
      jego stronie, choć dla niektórych mogą to być 'różowe okulary'.

      • konkubinka Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 17:35
        masz racje Dominika ale mysle , ze nalezy kierowac sie zasada ograniczonego
        zaufania - tzn. , ze napewno obie strony popelnialy bledy i cos w naszym
        partnerze napewno jest NIE TAK.Nie sugeruje tu oczywiscie , ze nalezy go od
        razu skreslac ale napewno nalezy byc czujnym.
        Wlasnie dotarlo do mnie ostatnio ze jestem juz dalej niz w polowie zeby byc z M
        tyle co ona (chodzi mi o czas) a w tym momencie zwiazku oni juz byli wlasciwie
        w stanie wojny.Mysle ze moja czujnosc i jego na pewne rzeczy z naszej
        przeszlosci nam to ulatwila , nie wiem czy wiesz co mam na mysli?
        • domali Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 17:42
          konkubinka napisała:

          > masz racje Dominika ale mysle , ze nalezy kierowac sie zasada ograniczonego
          > zaufania - tzn. , ze napewno obie strony popelnialy bledy i cos w naszym
          > partnerze napewno jest NIE TAK.

          Ok, ja nie twierdzę, że on jest w 100% w porządku, a rozstali się, bo eks była
          zła. Ale właśnie - sam fakt, że się rozstał z żoną nie znaczy, że nie nadaje
          się na męża. Bo tak jak napisała któraś z dziewczyn - są rozwiedzione
          małżeństwa, gdzie oboje są ok, tylko nie są dla siebie. I wtedy też trzeba być
          czujnym?
          Gdyby mój mąż nie płacił alimentów, mimo że ma kasę, nie odwiedzał, bo mu się
          nie chce, to byłby u mnie przegrany. A że prawda jest inna, to nawet ten czas
          niepłacenia/niewidywania nie powoduje, że odrzucam go jako partnera.
          A czujnym trzeba być w każdym związku, nawet jeśli dla obu stron jest to
          pierwsze małżeństwo.
          • pelaga Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 22:35
            domali napisała:

            > Gdyby mój mąż nie płacił alimentów, mimo że ma kasę, nie odwiedzał, bo mu się
            > nie chce, to byłby u mnie przegrany. A że prawda jest inna, to nawet ten czas
            > niepłacenia/niewidywania nie powoduje, że odrzucam go jako partnera.

            O ile moge zrozumiec fakt bycia bezrobotnym i nieplacenia aliementow (tym
            latwiej, dopoki nie dotyczy mnie oczywiscie wink, to dla mnie NIE MA
            WYTLUMACZENIA ZADNEGO na brak kontaktow z dzieckiem, na brak chociazby
            telefonu, ja juz nie mowie prezentu na urodziny, swieta, dzien dziecka, na brak
            wiezi emocjonalnej. Nie ma... I nie tylko dla mnie chyba...

            > A czujnym trzeba być w każdym związku, nawet jeśli dla obu stron jest to
            > pierwsze małżeństwo.

            Trzeba byc czujnym i osobnika przeswietlic smile Koniecznie!!! Szkoda, ze nie
            zawsze do konca sie da...

            Pozdrawiam
            • domali Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 22:42
              pelaga napisała:

              > dla mnie NIE MA
              > WYTLUMACZENIA ZADNEGO na brak kontaktow z dzieckiem, na brak chociazby
              > telefonu, ja juz nie mowie prezentu na urodziny, swieta, dzien dziecka, na
              brak
              >
              > wiezi emocjonalnej. Nie ma... I nie tylko dla mnie chyba...

              I ok, Twoje prawo. I innych też.
              Ja też nie jestem w stanie znaleźć wytłumaczenia dla niektórych zachowań, które
              dla innych są wytłumaczalne i akceptowalne.


              > Trzeba byc czujnym i osobnika przeswietlic smile Koniecznie!!! Szkoda, ze nie
              > zawsze do konca sie da...

              Osobniczkę też smile
              A jakby się tak do końca dało, to co to by było za życie?! Bez niespodzianek...
      • virtual_moth Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 17:45
        domali napisała:

        > A ja mam pytanie.
        > Skąd next mają wiedzieć o tych 'złych' cechach facetów (którzy są czyimiś
        eks)?

        Moja Next doskonale o tym wszystkim wie. Nawet monitorowała moją ciążę ze swoim
        kochankiem a ojcem mojego dziecka via gg. Później dowiedziała się także, że nie
        tylko z nią dzilił sekrety swego nieudanego pożyciawink

        > Przecież raczej next nie spotykają
        > się z eks-żonami, żeby pogadać o tym, z jakim facetem się wiążą (chociaż eks
        > mojego męża chciała mnie w czasie spotkania, które mi proponowałą, 'w imię
        > babskiej solidarności' przestrzec).

        Moja Next sama ponformowała mnie jaki z mojego faceta cham i s...syn.

        > Skoro Wy, samodzielne, kiedyś się z nimi związałyście, znaczy, że tacy źli
        nie są. Już tutaj był taki wątek - skąd się biorą taki faceci (niepłacący,
        > zdradzający itd) i padło stwierdzenie, że zazwyczaj na początku (gdy się z
        nimi wiążecie) są ok, a z czasem się zmieniają na gorsze. Skoro mogą się
        zmienić na gorsze, to i na lepsze, prawda?

        Na początku interesował mnie jego jędrny tyłek i piękne spojrzenie. Jako
        kochanek był świetny. Na ojca się nie nadawał. Wiedziałam o tym, ciąża była
        wpadkowa.

        > Pomijam już fakt, że nie wiecie, czy wszystkie ich wady są akceptowane. Może
        > jest tak jak w moim przypadku - jest szereg rzeczy, które mi przeszkadzają,
        ale załatwiam takie sprawy prywatnie, z mężem, natomiast na zewnątrz zawsze
        będę po jego stronie, choć dla niektórych mogą to być 'różowe okulary'.

        Jeśli chodzi o moją Next, to nie znajduję innego wyjaśnienia jak to, że podoba
        jej się jego jędrny tyłek i piękne spojrzenie, a dzieci mieć z nim nie
        zamierza.
        Oby tylko nie wpadławink
        • domali Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 17:52
          Piszesz cały czas o swojej next, a uogólniasz na wszystkie.
          Swoją drogą - widziały gały, co brały, chciałoby się rzecz...
          • virtual_moth Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 18:53
            Zacytuję siebie z pierwszego postu w tym wątku:

            > To raczej pytanie do takich jak ja (lub potrafiących się wczuć w moją
            > sytuacjęwink:
            i tu następował opis mojej sytuacji.

            Nie zarzucaj mi więc, że uogólniam. Na podstawie własnej sytuacji zadaję sobie
            pytanie skąd biorą się next wybierając facetów - sk...synów. Nie piszę, że
            każda next to idiotka i każdy ex to sk...syn. Ciekwił mnie tylko ten KONKRETNY
            przypadek, kiedy facet to właśnie niekwestionowany piiiiii....

            Co do drugiej części Twojego postu - uważam, że za takie słowa niektórym
            powinno dać się BANA na tym forum. Teraz mi to zwisa, ale 4 miesiące temu
            zabiłabym za takie słowa. Żarty żartami, złośliwości złośliwościami, ale takie
            słowa na samodzielnej to w moim przekonaniu czyste chamstwo.
            Po co tu jesteś? Chcesz satysfakcji czyimś kosztem?
            Zachciało mi się najzyczajniej płakać, gdy to przeczytałam. Jesteś głupią
            dziewuchą igrającą z czyimiś uczuciami. Wracaj do swojego męża i dziecka i
            ciesz się, że jedynymi twoimi problemami są zbyt wysokie alimenty. Módl się,
            żeby nikt nigdy ci nie powiedział: WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY.
            • lubstej Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 19:16
              alez virtual, nie ma sie co obrazac
              dla macoch "widzialy galy co braly' to chleb powszedni
              i to najczesciej serwowany przez samodzielne
              • virtual_moth Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 19:27
                Lubstej, nie dostrzegasz tej cholernej, subtelnej różnicy dzielącej macochy
                oraz inne kobiety od SAMODZIELNYCH matek???? Nie dostrzegasz, że
                niejednokrotnie sprawa ich samodzielności jest wynikiem ich błędów życiowych i
                złych wyborów??? Nie dostrzegasz, że jest to, do jasnej cholery, sprawa tak
                drażliwa i bolesna, że mają chęć podzielić się tym z innymi kobietami, mającymi
                podobne problemy????

                Kurna, chyba nie na darmo słowo macocha ma pejoratywny wydźwięksad((((((

                • lideczka_27 Re: Ex i Next - wielka miłość 22.06.04, 00:09
                  virtual, nie łam się. Tekst o gałach jest okrutny i boli wszystkich - naprawdę.
                  Bo to przede wszystkim nieprawdziwy tekst - ani pierwsza, ani druga, ani
                  dziesiąta nie widzi, jeśli facet nie chce by widziała, albo i widzi, ale przy
                  odpowiednim oświetleniu czarne się robi białe (tyle wyczytałam z postu cheddar).

                  Ja się chyba dziś za Ciebie pomodlę. Moja padruga mówi, że jak się grzesznik
                  modli to szybciej do Boga leci, bo to jak priorytet. To ja się pomodlę. Za
                  Twoją sprawę. I za inne dzieci, które mogą liczyć tylko na jednego rodzica. I
                  za macochy, żeby tu nie musiały, wbrew przewidywaniom cheddar, powiększać grona
                  forumowiczek. Mnie jest coraz trudniej udźwignąć to co tu czytam i te wszystkie
                  wzajemne uwagi, ale sama ostatnio mam pod górkę, bo mi dzieciak ciężko choruje,
                  to może dlatego. No to idę na kolana, może pomoże.

                  pozdrawiam ciepło
                  lida
                  • pelaga Re: Ex i Next - wielka miłość 22.06.04, 17:34
                    lideczka_27 napisała:

                    > Mnie jest coraz trudniej udźwignąć to co tu czytam i te wszystkie
                    > wzajemne uwagi,

                    Oj wiem o czym piszesz sad((( Tylko, ze ja nie jestem taka dobra jak Ty i ze
                    mnie tez wredota sie czasem wysaczy sad((

                    > ale sama ostatnio mam pod górkę,

                    Oj to prawda im bardziej ja mam po gorke, tym mniej tolerancyjna jestem na
                    zlosliwe uwagi. A i u mnie ostatnio ciezkie dni byly...

                    > bo mi dzieciak ciężko choruje,

                    Bardzo Ci wspolczuje sad Wiem, co to choroba dziecka sad Mam nadzieje, ze z
                    kazdym dniem bedzie lepiej i szybko zapomnicie o chorobach!!!

                    Pozdrawiam serrrrdecznie
                    • lideczka_27 Re: Ex i Next - wielka miłość 23.06.04, 15:23
                      dziękuję Ci pelaga za dobre słowo
                      z każdym dniem lepiej, ale nie jest dobrze.
                      Na razie wzięłam urlop od forum, bo juz nie wyrabiam - i tu i real to dla mnie
                      śmiertelna działka sad

                      jak się pozbieram i ogarnę, to wrócę

                      pozdrawiam ciepło
                      lida
              • linusia_75 Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 19:49
                Nie, no to jakaś paranoja. Gdyby myśleć tymi kategoriami zbyt dosłownie, to
                każdy facet, któremu po 18-tych urodzinach jakiś związek się rozpadł powinien
                żyć w samotności do końca życia.
                Oczywiście, zdarzają się po prostu chamy, dranie itd, ale po to ma się rozum,
                żeby tak ewidentne przydaki rozgyźć zanim pogna się dawać na zapowiedzi.
                Małżeństwo to oczywiście nie radndki w piątkowe wieczory, ale niestety na
                nieomylnośc nikt nie ma patentu.
                Mój mąż zanim poznał mnie miewał mniej lub bardziej poważne związki. Raczej
                mniej niż bardziej, taka jest w każdym razie jego wersja, ale młody w sumie był
                jeszcze wink. Powinien być koszmarnym mężem, skoro nie chodziliśmy razem na
                wagary i nie całowaliśmy się ukradkiem na szkolnej dyskotece wink. Przecież tyle
                dziewczyn przede mną nie dało rady. I jakoś tak poznał mnie szybko po rozstaniu
                z moją poprzedniczką wink.
                10 lat to może jeszcze krótko, żeby wypisywać deklaracje na następne 30, ale
                jedno mogę powiedzieć z absolutną pewnością: nawet jeśli ktoś bardzo nas rani i
                zawodzi to nie zmienia faktu, że kiedyś go kochaliśmy. I ta miłość, nawet gdyby
                kiedyś jej zabrakło, oraz może odrobina szacunku dla siebie samej nie
                pozowliłaby mi nazwać trylogdytą ojca swojego dziecka. Także ze względu na to
                dziecko. Bo po rozwodzie nadal jest ojcem, gorszym czy lepszym, w każdym razie
                kimś kogo moje dziecko bardzo kocha.
                Więc nie genariluzjmy. Nie każdy kto się rozwodzi na pewno zrobi to samo w
                nastepnej pięciolatce. Nie każdy kawaler to ideał, który spędzi z żoną resztę
                życia. Każdy związek to równy wkład dwojga ludzi. To oni go budują i to od nich
                zależy jego jakość i trwałość. Wyjątki bywają, ale o to to naprawdę można mieć
                pretensje tylko do siebie.
                "Widziały gały co brały" to nie jest złośliwość pod czyimkolwiek adresem, to po
                prostu oczywista prawda. A pierwsze żony jakoś nie wykazywały się tu większą
                roztropnością od tych drugich.
                Pozdrawiam wszystkich,
                Linusia
            • domali Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 21:52
              virtual_moth napisała:


              > Co do drugiej części Twojego postu - uważam, że za takie słowa niektórym
              > powinno dać się BANA na tym forum.


              > Żarty żartami, złośliwości złośliwościami, ale takie
              > słowa na samodzielnej to w moim przekonaniu czyste chamstwo.
              > Po co tu jesteś? Chcesz satysfakcji czyimś kosztem?


              Bynajmniej. Ani to złośliwość, ani chamstwo.
              'Macochy', jak już napisałą lubstej, czytają takie słowa często. Sama mówisz,
              że byłąs kiedyś 'głupią idiotką' (tak chyba napisałaś), inna sprawa, że niczym
              przyjemnym nie jest przkonywanie się na własnej skórze o sk... faceta.

              > Jesteś głupią dziewuchą igrającą z czyimiś uczuciami.

              Ja rozumiem, emocje emocjami, ale może jednak się opanuj? Jest ok, gdy Ty komuś
              wbijasz szpileczki, gdy Tobie ktoś odpowie troche dosadniej, jest bee?

              Wracaj do swojego męża i dziecka i
              > ciesz się, że jedynymi twoimi problemami są zbyt wysokie alimenty.

              Nigdy się nie skarżyłam na wysokość alimentów, to raz. A otym, jakie są moje
              problemy wiesz całe nic.

              Módl się,
              > żeby nikt nigdy ci nie powiedział: WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY.


              Oj, już nie raz to czytałam, szczególnie w wydaniu samodzielnych.
            • cheddar do virtual 21.06.04, 21:56
              Virtual, kobieto, a po co Ty odpowiadasz na tę żółć? Większych problemów w
              życiu nie masz, tylko przejmujesz się dopieprzaniem kilku czarownic, do których
              absolutnie Twoje pytanie nie było zwrócone? Olej to, po prostu olej. Pisz do
              nas, ok? Jak te panienki z rozszczepioną na dwoje końcówką języka już będą
              nosiły miano "ex" to chętnie z nimi pogadamy, ba może nawet będziemy takie
              szlachetne, że nie wypomnimy im ich głupich, bezmyślnie okrutnych,
              bałwochwalczych, zarozumiałych i dziwnie-pewnych-siebie-choć-nic-na tym swiecie
              pewnym nie jest postów. Może nawet zechcemy je pocieszyć. A na razie ja np.
              nawet nie muszę używać funkcji "ignoruj". Wystarczy mi moja osobista
              umiejętność wybiórczego traktowania tego co ważne, i tego co płytkie.
              A jeśli już stare przysłowie pszczół mówi "wiedziały gały co brały" to ja znam
              jeszcze jedno "uderz w stół a nożyce się odezwą".
              • virtual_moth Re: do virtual 21.06.04, 22:13
                Dzięki, Cheddar, za dobre słowo.

                To nie był dobry dzień, a raczej wieczór. W takie dni jak dziś, po hasłach exa
                chce mi się tylko wyć. Nawet na śmianie się z samej siebie nie mam ochoty, nie
                mówiąc o dystansowaniu się do słów jakiejś zgrai mającej niezły ubaw patrząc na
                rozgrywające się dramaty.
                Jedno mnie pociesza - jutro będzie lepiejsmile

                Pozdrawiam
                • cheddar Re: do virtual 21.06.04, 22:22
                  Będzie będzie. To nie od nich zależy nasze szczęście, choć potrafią dopieprzyć.
                  Generalnie to są po prostu niedojrzali egoiści, chcący spędzić życie jak
                  najlepiej dla siebie.
                  Mój amigo, wyobraź sobie, wyjechał tydzień temu obrażony, ze słowami, że chce
                  ode mnie odpocząć i jako następny terminy przyjazdu do nas podał sierpień.
                  Powiedziałam mu delikatnie, że może się cmoknąć w pęcherz, bo w sierpniu to ona
                  może go nie będzie pamiętać. Generalnie wydźwięk był taki, że gdyby mógł
                  spotykałby się tylko z nią, a mnie omijał wielkim łukiem (a obraził się o to,
                  że nie chciałam aby był zbyt blisko mniesmile. I co powiesz? Dzisiaj zadzwonił,
                  że może wpadłby przejazdem do Gdańska, tak żeby coś podrzucić itp. Przyjedzie o
                  24:00 wyjedzie rano o 7:00. Czyli pytam, do kogo on przyjedzie? Bo chyba nie do
                  dziecka które śpi od 22 do 8:30? To się nazywa wielki łuk co?
                  Zjedz dobrej czekolady i przeczekaj ten "zawściek".
                • cheddar Re: do virtual 21.06.04, 22:23
                  Acha i jeszcze jedno. Nie musimy potrafić zawsze śmiać się z siebie, tylko
                  błazen to potrafi na zawołanie. Masz doła - Twoje prawo.
              • nooleczka Re: do virtual 23.06.04, 13:14
                cheddar napisała:

                > nas, ok? Jak te panienki z rozszczepioną na dwoje końcówką języka już będą
                > nosiły miano "ex" to chętnie z nimi pogadamy, ba może nawet będziemy takie
                > szlachetne, że nie wypomnimy im ich głupich, bezmyślnie okrutnych,
                > bałwochwalczych, zarozumiałych i dziwnie-pewnych-siebie-choć-nic-na tym >
                >
                O fuuuuj. Ale rynsztokowo sad
                I kto to mówi??? BYŁA MACOCHA!!!...
                jak to się jednak u niektórych ludzi punkt widzenia szybciutko zmienia w
                zależności od punktu siedzenia...
                Boszzzz... Mam nadzieję, ze jak by mi się w życiu przydarzyło być tak jak
                cheddar "byłą macochą", to nie będę strzelać na oślep takim jadem, jak to miało
                miejsce powyżej sad(((

                Pozdrawiam mocno zniesmaczona hipokryzją sad
                • jayin Re: do virtual 23.06.04, 14:19
                  nooleczka napisała:

                  > O fuuuuj. Ale rynsztokowo sad
                  > I kto to mówi??? BYŁA MACOCHA!!!...
                  > jak to się jednak u niektórych ludzi punkt widzenia szybciutko zmienia w
                  > zależności od punktu siedzenia...
                  > Boszzzz... Mam nadzieję, ze jak by mi się w życiu przydarzyło być tak jak
                  > cheddar "byłą macochą", to nie będę strzelać na oślep takim jadem, jak to
                  miało
                  >
                  > miejsce powyżej sad(((

                  e tam. niesmaczne, ale można się pouśmiechać.....smile

                  i że tak się wyjątkowo na tym forum wtrącę..wink
                  ...nooleczko.. ale przynajmniej wiadomo, że po zaprzestaniu bycia macochą
                  natychmiast ten rozdwojony jęzorek zrasta się z powrotem...wink)
                  wiesz. to tak jak u jassssssssszczurek z ogonkami.

                  pozdr.

                  Joanna
    • nilka13 Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 23:49
      oj, dziewczynki, co mnie podkusiło, żeby dosiadać się do forum o tej porze,
      jutro będę narzekać, że spać się chce...
      virtual, zabiłaś mnie tym jędrnym tyłkiemsmile))
      cheddar- a ty nożycamismile))
      • kamila77 Re: Ex i Next - wielka miłość 21.06.04, 23:56
        nilka13 napisała:

        > virtual, zabiłaś mnie tym jędrnym tyłkiemsmile))

        Ech, piekna smierć smile))

        Dobranoc
        • cheddar Re: Ex i Next - wielka miłość 22.06.04, 00:34
          kamila77 napisała:

          > nilka13 napisała:
          >
          > > virtual, zabiłaś mnie tym jędrnym tyłkiemsmile))
          >
          > Ech, piekna smierć smile))
          >
          >

          Ta to zawsze musismile)!! To dziewczyny sobie poprawiłyśmy humor na wątku i ja
          lecem wtulić twarz w jędrny tyłek mojej córci - póki co (nie póki co jędrny,
          tylko póki co w córki, jeszcze kiedyś i dla mnie zaświeci inny jędrny tyłek :-
          )) Czego sobie i Wam.....
          • naturella Re: Ex i Next - wielka miłość 22.06.04, 10:17
            To i może ja się wypowiem - Next, ale w bardzo dobrych stosunkach z synolem
            męża i poprawnych, choć nieistniejących formalnie stosunkach z Exsmile
            Nie uważam, by mój mąz był bez skaz. Znam jego wady, niektóre mnie wkurzają
            bardziej, inne mniej. Ale nasze wzajemne wady się uzupełniają, trafiają jak
            kosa na kamień i albo nawzajem się wchłaniają, albo po prostu ścierają tak
            bardzo, że doprowadzają nas do śmiechu. Konflikty są, a jakże. Ale jest w nas
            wielka wola kompromisu, łagodzenia ich i znajdowania złotego środka.
            A ex była po prostu nieodpowiednią kobietą z nieodpowiednimi wadami i
            nieodpowiednimi zaletami. Nijak ich charaktery do siebie nie przystawały. Kiedy
            on był wybuchowy, ona nie rozumiała dlaczego. Kiedy ona wybuchała, on nie
            kumał, o co jej chodzi. Podobnie rzecz się miała z radością i innymi emocjami.
            Druga rzecz, że my jesteśmy nieco starsi niż oni, kiedy zaczynali swój związek
            i natychmiast go spaprali. Mam 28 lat, mój mąż 35 - a tamto małżeństwo zaczęło
            się, kiedy mieli po 19. Jesteśmy starsi, dojrzalsi, mamy za sobą inne związki,
            w których nauczyliśmy się bycia z tą drugą osobą. No i jesteśmy ostrożniejsi,
            bez poczucia, że wszystko nam się należy, a świat leży u naszych stópsmile
    • gabi2.5 Re: Ex i Next - wielka miłość 22.06.04, 22:24
      Hmm.. ajednak napiszęsmile)
      Żyłam z moim EX przez ponad 10 lat w Danii. Nie wiem czy to natura Vikinga czy
      tez inne chłodne cechy charakteru nie pozwalały mu na delikatne obchodzenie sie
      ze mną. Mialam tam super teściowa o stokroć lepsza od mojej wlasnej matki,
      która 2 tygodnie przed ślubem próbowała mnie do niego zrazić. Ja młoda i naiwna
      twierdziłam że baba jest mi przeciwna ...i wskoczyłam na glęboka wodę nie
      umiejąc pływać, bo kto do końca jest gotow do malżeństwa mając 18 lat?
      Życie razem było horrorem, ktorego ja nie potrafiłam zakończyć. O monogamii nie
      było mowy, gdyż Ex szukał nowych wyzwań łóżkowych których ja nie bylam mu w
      stanie zapewnić. Złe nawyki typu skarpetki pod łózkiem, deska podniesiona,
      talerz nieodstawiony to pikuś! Chłop ogólnie brudas!
      Po 10 latach powiedziałam dość. od kilku lat żyje w bezżennym związku z Next.
      Przyznam że szukałam uporczywie wad. Porównywałam ich na każdym kroku. Czekałam
      na wpadkę! Wpadek nie było, Next nie jest tez ideałem, ale jest nam razem dobrze
      ...A co do EX! W styczniu byłam w Danii. Ex ponownie się ożenił. Next była na
      tyle dowcipna by w mailach jakie mi przysyłała wychwalać Exa pod niebiosa, ze
      szczególnym wskazaniem na wspaniale życie intymne, jego wierność, zaangazowanie
      w sprzątanie itp.
      No więc jak tam byłam, zobaczyła, mojego Exa norrrmalnie odmienionego. Ładnie
      ubrany..nawet ogolony. w domu nie było śladów skarpetek a on po tych juz kilku
      latach małżeństwa z Next nadal palał do niej miłością....Siedziałam potem w
      samolocie i próbowałam znależć w tym wszystkim swoja winę, cos musialam robić
      nie tak, albo ona ma na niego cudowny wpływ...potrafiła zmienic faceta 36
      letniego, bo jezeli to nie ona...to co go tak odmieniło???
      B.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka