katarzyna27
20.06.04, 21:31
Drogie Dziewczyny!
Od dluzszego czasu czytuje to forum, bo.. tez jestesm samodzielna mama.Wiem
jak wiele z Was ma za soba traumatyczne przezycia, zawod milosci, utrate
zaufania, poczucie bycia oszukana itp. Rozumiem jak wielki jest to bol, tym
bardziej jesli ktos Was zapewnial o uczuciu i dawal perspektywe stabilizacji
i rodzinnego zycia. Ja sama odeszlam od meza rok temu, po dlugich wahaniach..
Nie, nie bylo zdrady, a moze byla tylko o niej nie wiedzialam, za to byla
przemoc psychiczna, ciagle poczucie niedowartosciowania, zaszczucia,
niespelniania oczekiwan. Ile mozna wytrzymac sluchanie ze jestes zla matka,
ze sa inne zajebiste laski, ze nie chcial sie z toba zenic, ze to tylko ze
wzgledu na dziecko. Zostawilam perspektywe wygodnego zycia, jakas tam pewnosc
finansowa i odeszlam. Tak, stac mnie bylo na to, chociaz moj standard zycia
troche sie obnizyl, ale nie moge powiedziec ze jest mi zle, daje sobie rade.
Odeszlam, bo pojawil sie ktos kto pomogl mi uwierzyc w to ze mozna byc
kochana, rozumiana itp i to jest fakt. To mu zawdzieczam, ze zdobylam sie na
ten krok. Pamietam jak wiele razy zastanawialam sie nad odjesciem i nie
mialam sily, mialam mnostwo obaw. Powiecie, ze jest mi latwiej bo mam kogos,
ale.. tak naprawde ten czlowiek tez ma swoje wady.. jak i zalety - nikt nie
jest doskonaly. W kazdym razie troche rozminely sie moje oczekiwania z
rzeczywistoscia... Ale nie o tym chcialam napisac.. Chcialam Was prosic
zebyscie byly silne, zebyscie zyly same dla siebie, dla swoich dzieci,
zebyscie przede wszystkim nie uzaleznialy swojego szczescia od obecnosci
faceta.. to najwieksze przeklenstwo jakie kobiety spotkalo.. nie wiem czy to
wyssalysmy z mlekiem matki czy to kwestia wychowania.. wydaje mi sie ze
bardziej to drugie. W kazdym razie zyjcie same dla siebie, realizujcie swoje
marzenia na miare swoich mozliwosci i nie placzcie ze nie ma obok Was
mezczyzny. Oni przychodza i odchodza.. taka ich natura, dlatego wiazanie z
nimi swojego szczescia jest pulapka. Cencie siebie, szanujcie sie, zyjcie z
podniesiona glowa. Zyjcie dla siebie.. i Waszych dzieci.
pozdrawiam
Kasia