Dodaj do ulubionych

Jego dzieci

27.08.12, 01:38
Tytuł przewrotny, ale opiszę pewien incydent.

2 tygodnie temu córeczka na Skype zobaczyła tatę w towarzystwie dwójki dzieci, ok. 5 i 7 lat. Znam je, to dzieci jego znajomego. Córeczka była zafrapowana, mówiła "jego dzieci kolegi". Po tamtej stronie śmiechy chichy. Jej było autentycznie przykro.

Po 2 tygodniach (tydzień przerwy nie z naszej winy) zobaczyła ojca na Skype i pyta gdzie są jego dzieci. A ten geniusz intelektu odpowiada "We Francji". Czasem się wtrącam i dziś było czasem (zresztą akurat przechodziłam i tłumaczyłam pytania córeczki): "Nie, prawidłowa odpowiedź brzmi: to nie są moje dzieci! Dzieci mojego kolegi są ze swoimi rodzicami we Francji.".
(Trochę językowy gniot, ale co warto powiedzieć warto powtórzyć).

Czepiam się czy rzeczywiście dla dziecka może to mieć znaczenie? Jakie są Wasze doświadczenia kiedy eks ma rzeczywiście inne dzieci, z którymi spędza więcej czasu i tworzy "normalną" rodzinę? Emocje Waszego dziecka, Wasze emocje?

P.S. Przyznaję się do jednego z licznych grzechów SM - tak, mówię czasami źle o ojcu przy małej. Takie sytuacje mi to ułatwiają.
Obserwuj wątek
    • danaide Re: Jego dzieci 27.08.12, 01:59
      Po rozprawie o alimenty - wykazywał jak to niewiele po spłacie kredytu zostaje mu na życie - zadałam mu pytanie: po co kupował mieszkanie 90-metrowe, czy 40-50 metrów kawalerowi by nie wystarczyło? - obruszył się: "Przecież ja zamierzam się ożenić, mieć dzieci!". Samą siebie zapytałam: "I z czego je utrzymać?".

      Problem pozostaje - córeczka przedstawiana w sądzie jako dziecko, którego nigdy nie zostawi nie musi być jedyną. Ale zdecydowanie tą potraktowaną gorzej (zaraz na mnie naskoczą: mówisz o sobie, bo nie miałaś ślubu?!).

      Na razie przeglądam ceny biletów lotniczych i szykuję się na kubeł zimnej wody w czasie najbliższej wizyty.
    • oliwija Re: Jego dzieci 27.08.12, 07:37
      bio ojciec mojej córki tez wielokrotnie sie jej wypierał..... czesto udawał ,że wogole nie ma dzieci aby przyciagnac wiecej os..... znaczy chetnych pan....
    • mw144 Re: Jego dzieci 27.08.12, 08:55
      A to byłemu nie wolno mieć dzieci?big_grin Przynajmniej Twoje dziecko miałoby rodzeństwo. Nie sądzę, żeby było z tego powodu nieszczęśliwe, wręcz przeciwnie.
      • zawszexyz Re: Jego dzieci 27.08.12, 09:05
        jak wogole nie pozna tego rodzenstwa to na pewno bedzie szczesliwa ( ironia) watpie zeby taki tatus dbal o kontakty rodzenstwa
        • skorpionica12 Re: Jego dzieci 27.08.12, 10:41
          przecież jak potraktował tak swoja pierwsza rodzine to jak potraktuje następna ;/
          Wątpię że będzie lepszy ;/
    • wrzesniowamama07 Re: Jego dzieci 27.08.12, 10:22
      Mój syn ma młodszego przyrodniego brata (różnica ponad 3 lata).

      Nie hodowałam w nim przekonania (zaraz mnie jakaś jędza poprawi - odczucia więc), że ma gorzej, bo mieszka bez taty. Gdy dostałam wiadomość, że urodził się X (wcześniej były się nie zająknął), troszkę mną tąpnęło w kontekście dziecka właśnie - jak to odczuje. Ale tąpnięcie szybko ustąpiło - akurat za dwa tygodnie moje dziecko miało być u taty na dwa dni, wprowadziłam go w temat, że będzie dzidziuś - ucieszył się. Na kolejną wizytę (za 3 miesiące) poprosił, żebyśmy kupili prezent dla małego X. Mówi o nim po imieniu, nie mówi że to brat (kiedyś mi powiedział że brat i brat mieszkają razem, a X to przyjaciel albo dzidziuś tatusia).

      Od ojca wiem, że bywa pozytywnie zazdrosny - tzn. jak X jest na rękach u taty do on też natychmiast musi się dostać przynajmniej na kolana. Ale ta zazdrość nie ma negatywnego wektora, nie złości się, nigdy nawet krzywo nie popatrzył na małego, chętnie zawiózł mu ostatnio furę swoich zabawek - tak się umówiliśmy z eksem.

      Żelazna zasada - nigdy źle nie mówię o ojcu ani o jego życiowych wyborach, nawet jeśli mi się one nie podobają. Z tym że mnie jest chyba łatwiej, bo eks dla mojego syna jest prawdziwym tatą, myślę że wiele dzieci z tzw. pełnych rodzin takich ojców nie ma.

      • wrzesniowamama07 Re: Jego dzieci 27.08.12, 10:26
        jędza to oczywiście był żart wink
      • ciociacesia zelazna zasada 29.08.12, 11:14

        > Żelazna zasada - nigdy źle nie mówię o ojcu ani o jego życiowych wyborach, nawe
        > t jeśli mi się one nie podobają.

        taka zasada jest bardzo fajna, kiedy ojciec swoimi wyborami nie robi kuku dziecku. ale wez odpowiadaj 3 latce na pytania kiedy tata przyjedzie i czemu nie odbiera telefonu od pol roku
        • wrzesniowamama07 Re: zelazna zasada 29.08.12, 12:02
          nie wiem, uczciwie mówię - nie wiem co bym mówiła

          ale tu taka okoliczność nie zachodzi, bo córka autorki ma regularny kontakt na skype no i ojciec się pojawia, rzadko bo rzadko ale jednak. W tej sytuacji mówienie źle o ojcu, nawet czasami, moim zdaniem jest szkodliwe - nie dla ojca, tylko dla dziecka i jego szans na więź z ojcem.
    • zosiasamosia_wawka Re: Jego dzieci 27.08.12, 10:56
      Wiesz Danaide na sąsiednim forum "Zycie rodzinne" ma opiekę psycholog może załóż tam wątek, może jakoś Ci pomoże..to jest dobra specjalistka.
      Ten Twój watek jest wybitnie czepialski, szukasz dziury i czegoś tam gdzie nie ma się co czepiać..
      Ty tez możesz mieć jeszcze kilkoro dzieci i faceta, więc daj spokój, zajmij się sobą dzieckiem, nikt nie jest idealny Twoj facet tez nie ale Ty tez nie. Zajmij się zmienianiem kogoś na kogo masz wpływ czyli sobą i własnym życiem, je możesz zmienić, życia byłego i jego nie zmienisz, szkoda siły czasu, więc po co dzielisz włos na czworo? szukasz winnych? szukasz powodu by czuć się gorsza, bo dziecko mniej przebywa z tatą? może znajdź 10 powodów by czuć się lepsza i by czuć się dobrze że masz jak masz?
      • miaowi Re: Jego dzieci 27.08.12, 20:55
        A ja uważam, że należy dbać o zgodność z prawdą. Jeśli to nie jego dzieci, to objaśniam.
        Podobnie jak nie jestem zwolennikiem "skrótów myslowych" - dzieci mojego ex to rodzeństwo PRZYRODNIE. Mój partner to dla dziecka OJCZYM, ewentualnie po prostu PARTNER MATKI, a nie żaden tata. Lubię jak słowa dokładnie odzwierciedlają rzeczywistość. Zatem jeśli dziecko mnie spyta, czy ma rodzeństwo, to dokładnie wyjaśnię jaka jest różnica między bratem a bratem przyrodnim.
      • danaide Re: Jego dzieci 27.08.12, 23:25
        Nie sądzę bym zajmowała się zmienianiem faceta, raczej w czasie gdy byliśmy razem zajmowałam zmienianiem mnie pod jego dyktando. Teraz zmieniam się pod moje.

        Raczej w tym konkretnym przypadku chodziło mi o objaśnienie rzeczywistości córeczce, ona ma niecałe 3 lata, ojca w tym roku zobaczy "na żywo" dwa razy, a takie rzeczy trzeba według mnie objaśnić natychmiast, bo jak sobie mała coś ubzdura to tak będzie sobie kiełkowało w jej główce i niezły chwast jej tam wyrośnie.
        • guderianka Re: Jego dzieci 28.08.12, 08:14
          Przedstawiłam bio córce gdy ta miała ok. 3lat. Dodam, że z racji niepełnosprawności (o której dowiedziałam sie duzo póxniej bo diagnozie) córka kompensowała sobie deficyty fizyczne. Mówiła płynnie pełnymi zdaniami uzywając szerokiego zasobu słów, dużo rozumiała-w mowie taka "stara-malutka". Więc przyszedł razu pewnego po 2,5 roku nieobecności. Ona wtedy leżała w łóżku (po operacji była w specjalnym trójkącie odwodzącym na nogach). Powiedziałam : Córko, to jest TwójTata. Panie X -to jest Ygrekowa, Twoja córka.
          I tyle. Pogadali se że hohoh. Córka spojrzała z zainteresowaniem-tylko z zainteresowaniem i nie miała ochoty na glębsze poznanie-mimo że nigdy nie mówiłam nic złego o ojcu poza prawdą (nie mieszka z nami, mieszka gdzie indziej).
          Więc sie wtedy zapoznali. I więcej -do dzisiaj sie nie widzieli. Corka ma 12 lat, ma nowego fajnego Tatę, który dał jej nie tylko miłosć ale adoptował, ma rodzeństwo. Wie, że ma ojca biologicznego , wie że ma przyrodnie rodzeństwo ale nie ma ochoty go poznawać, bardzo krytycznie podchodzi do jego osoby (mimo że ja nic zlego nie mówiam-poza prawdą)

          Dzieci -kochana-są w pewnych kwestiach mądrzejsze niz dorośli. Trzeba im zaufać ale zachować jeden warunek : szczerość.
      • danaide Re: Jego dzieci 28.08.12, 00:20
        Ale dzięki za namiar na forum - pewnie długo bym tam nie trafiła, bo wychodzę/iłam z założenia, że do rodziny i jej tworzenia nie mam ręki więc po co mi to.
        • danaide Re: Jego dzieci 28.08.12, 00:22
          Czy to znaczy, że forum "samodzielna mama" ma z założenia lejtmotyw alimentacyjno-zasiłkowo-prawny?
          • guderianka Re: Jego dzieci 28.08.12, 08:16

            Danaide-z radością ale też obawą obserwuję Twoją forumową twórczość. Jesteś oddechem świeżości, jesteś jak PuusyRiot, jesteś jak powiew rewolucji. Tak, forum SM do tej pory było miejscem z motywem alimentacyjno-zasiłkowo-prawnym . Nie z założenia, co to to nie! Stało się takie w wyniku zakładanych wątków i odwiedzających je osób, skupionych wylącznie na tych kwestiach. Mam nadzieję, że nie dasz się temu schematowi wink
            • danaide Re: Jego dzieci 28.08.12, 14:50
              To komplement? Usłyszałam kilka w ciągu ostatnich dwóch lat, że jestem dobrą mamą, mam dobry kontakt z dzieckiem... ale wiem, że wiele rzeczy w mojej relacji z dzieckiem nie jest dobrych, bo sytuacja jest taka a nie inna, wiadomo, emocje, w opanowaniu których nie pomaga stres, niepokój, przemęczenie, więc i na tamte komplementy biorę poprawkę. A Twój... autentycznie mnie ucieszyłsmile

              Co do motywu przewodniego forum - sama też zakładałam podobne wątki i gdzie mogłam, odpisywałam dziewczynom, dzieląc się swoim w sumie skromnym (i jak to ja - niestandardowym, bo nawet o zasiłek wystąpiłam za granicą) doświadczeniem w tym zakresie. Zajrzałam na "życie rodzinne" i jednak strasznie dużo tam wątków mnie nie dotyczących, trzeba założyć własny i tylko tym się zajmować... a może tu czuję się bezpieczniej, bo mam nadzieję, że zawsze można trafić na kogoś w "w temacie"?smile Ale szkoda, że żaden psy tu nie zagląda. Ostatnio wklepywałam zastanawiający mnie problem w przeglądarkę... to może zapraszam do nowego wątku. Do widzenia do jutra!
              • guderianka Re: Jego dzieci 28.08.12, 15:32
                Tak, komplement wink I nie zmieniaj się -w tym względzie. Wydaje mi się, że żaden psy nie jest Ci potrzebny. Jesteś samoświadoma i poszukujesz-a to ogromny sukces, bo znajdzieszsmile

                Wiele rzeczy w relacjach wielu matek jest złych. Tyle, że mamy samotnie wychowujące dziecko są bardziej narażone na stres bo same muszą borykać się z codziennością-chorobami/wypadkami/edukacją/wychowaniem/troskami i smutkami ale też same czują na sobie tyle brzemię odpowiedzialności i konsekwencji. W związkach gdzie dwie osoby wychowują dzieci-ten ciężar sie rozkłada. I nawet nie chodzi o ciężar fizyczny-ale a może przede wszystkim-psychiczny, świadomość odpowiedzialności.
        • wrzesniowamama07 Re: Jego dzieci 28.08.12, 10:24
          Ale chcesz czy nie, Ty i córka to rodzina. Co więcej - ojciec Twojego dziecka to też rodzina - na pewno jej. Podobnie jak Jego mama. Więc forum "życie rodzinne" nie jest tak bardzo od czapy...
          • miaowi Re: Jego dzieci 28.08.12, 22:31
            Ojciec to rodzina dla córki. Probowałam wyjaśnić mojemu exowi, że dla mnie jest obcą osobą, ale mamy wspólne dziecko, które już jest jego rodziną. Nie trafiło.
    • lilith76 Re: Jego dzieci 01.09.12, 13:50
      W tym konkretnym przypadku walczyłabym o dokładne wytłumaczenie sytuacji - to są dzieci kolegi, tata nie ma innych dzieci. Co w tym dziwnego?

      Mój eks zbiera swoje dzieci na te same weekendy. Dzieci się znają i lubią, choć dzieli je 11 i 9 lat różnicy. Pewnie niedługo zajmą się własnymi sprawami, jak to nastolatki i młodsza siostra pójdzie bardziej na bok. Tamte dzieci znają i pamiętają też mnie, czasami sobie pogadamy.
      • wrzesniowamama07 Re: Jego dzieci 01.09.12, 14:00
        W dokładnym wyjaśnieniu tej konkretnej sytuacji nie ma niczego dziwnego - to autorka połączyła niezręczność językową (lapsus, żarcik nie wiem jak to nazwać), z tematem "dziecko moje a dzieci ex"
        • danaide Re: Jego dzieci 01.09.12, 15:29
          Córeczce jakoś do śmiechu nie było. To było jej przejęzyczenie, które on bezrefleksyjnie podjął. Przejęzyczenie, które dla mnie odzwierciedlało pewien problem, jaki miała z tym co zobaczyła. Ona w tym roku spotka się z ojcem na żywo całe 2 dwa razy (po kilka dni). Chyba weszła w taki wiek, że będzie jej go brakowało, zwłaszcza widząc inne dzieci ze swoimi ojcami.
          • wrzesniowamama07 Re: Jego dzieci 01.09.12, 17:43
            Ale to, że będzie jej go brakować, nie ma żadnego związku z tym, czy posiada (będzie posiadał) dzieci, czy też nie - to zupełnie inny problem.

            I tak, zwykle dzieciom brakuje ojca, jeśli go nie mają obok siebie. Ten brak może być uświadomiony wcześniej, albo utajony, ale tak czy owak ma konsekwencje. Takie życie. Rola matki - minimalizować skutki. To nie znaczy (warto zaznaczyć) zdejmowania z ojca odpowiedzialności za kontakty z dzieckiem i za jego obecność w życiu dziecka.
            • lilith76 Re: Jego dzieci 02.09.12, 00:59
              Ja chyba zaczynam łapać.
              Co innego, gdy ojciec ma jakieś inne dzieci i to jedno za nim tęskni, a co innego, gdy maluch tęskni, myśli błędnie, że tata zajmuje się innymi maluchami, a ten nie wyprowadza z błędu bo uważa, że to niezły ubaw.
              Generalnie, wytłumaczyć dziecku ze swojej strony.
    • noname2002 Re: Jego dzieci 07.09.12, 17:56
      P.S. Przyznaję się do jednego z licznych grzechów SM - tak, mówię czasami źle o
      > ojcu przy małej. Takie sytuacje mi to ułatwiają.

      Moja mama często źle mówiła o tacie(nie byli rozwiedzeni ale kiepsko się dogadywali) i to było dla mnie ciężkie do zniesienia mimo, że byłam dużo mocniej związana z mamą. Dlatego jak mam ochotę ponarzekać na eksa, to robię to do koleżanki albo do mamy albo w internecie. Co oczywiście nie znaczy, że kłamię albo wybielam eksa,po prostu staram się nie wylewać swoich frustracji na dziecko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka