iziula1
02.07.04, 19:37
a nie wiem,gdzie się zwrócić.Jestem strzębkiem nerwów.Odbudowywanie siebie
zajmie mi kilka dni a i tak mam wrażenie,że jestem już tak porozbijana że nie
ma we mnie żadnego całego kawałka.Nie wiem,gdzie pójść.Psychiatra,psycholog?
Terapia?Gdzie,do kogo?
Znów to samo,jedno słowo,jedno zdanie i nie potrafie jasno myśleć,jestem
bliska wielkiego wybuchu,załamania a przecież jestem taka silna,zdecydowana a
ulegam emocjom.
Odciełam się od rodziny,zmieniłam numery telefonów,prace i nagle dziś mnie
odnaleziono.Chodzi o moja matkę.Jest osoba niezrównoważoną
psychicznie,pijąca, lekomanka.I dziś telefon do pracy.Szok.W dodatku,mój
kochany tatuś stwierdził,że jestem zakuty łep.Od dawna mam świadomośc braku
rodziny a jednak takie słowa powoduja,że się załamuje i jestem ruiną!Boje się!
Psychicznego dręczenia,prześladowania,gnebienia i zastraszania!
Wiem,że za dwa dni się pozbieram i machne reką na pomoc z zewnątrz.Ale mam
świadomość,że coraz trudniej mi być twarda.Coraz częściej złoszcze się bez
powodu,co raz częściej miewam stany depresyjne i nieuzasadnione lęki! I
czuje się bezradna.Wychowałam się w domu pełnym przemocy i alkoholu.
Nie umiem przestac być małą dziewczynką,która potrzebuje mamy i taty i
przestać być od nich psychicznie uzależnioną.Przestać się ich bac!
Dopiero niedawno uświadomiłam sobie jak bardzo walczyłam o miłośc mego ojca i
w jaki sposób on to wykorzystał!
Dziś jestem rozstrzesiona.Koszmar powrócił,wspomnienia nigdy nie umierają.Co
mam zrobić by zapomnieć?