Gość: Izzzzek
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
06.03.14, 13:14
Mam 9 miesięczną córeczkę. Z ojcem dziecka rozstaliśmy sie niedawno. Powodów było wiele, ale głównie kłociliśmy się o to, że poświęca jej zbyt mało czasu (pracował do 14, weekendy wolne). Z dzieckiem było ciężko a pomimo to on nigdy mi nie pomagał. Teraz, kiedy jest starsza, również nie potrafił się nią zająć. Kiedy go o to prosiłam, trwało to 5 minut i dziecko zaczynało płakać, marudzić, a tatuś nic, tylko patrzył albo do czegoś ją zmuszał. Widoczny był ewidentny brak chęci. Nie karmił, nie usypiał (nie przykładał się do tego, a dziecko czuje niechęć). Nie dbał też o jej bezpieczeństwo. Często zostawiał elektronicznego papierosa na niskim stoliku od tv, przy którym dziecko stawało i zabierało wszystko co sie da. Pomimo moich tysięcy uwag co do tego, wiecznie było 'zapomniałem, przeciez nic sie nie stało, nie mozna gdybać'. Od dziecka wolał tv, komputer, telefon. Kiedy mielismy kompletny kryzys finansowy, długi i trzeba było jeździć do lekarza z Małą, on sobie kupował piwka i nie widział w tym nic złego. Ojj wiele tego było. Jak się wyprowadzał, nie przyszedł nawet się z nią pożegnać. Nie odzywał się. średnio raz w tygodniu chce ją odwiedzić. JAk przyjedzie, to nie interesuje go o której wstała (spi co 2 h_) zeby mial jak najwiecej czasu z nią, nie widze tez jakiegos zaangażowania. Ustalilismy ile bedzie placil i kiedy. nie wplacil na czas, upomnialam sie to wplacil polow.e. Przypomnialam ze inne były ustalenia, to 'on wiecej nie ma' a ja moge isc do sądu jak chce i on chce brac małą na 2-3 h do siebie. Jestem przerażona bo on nie potrafi się nią zajmować, nigdy tego nie robił, nigdy nie widziałam ( to nie tylko moje spostrzeżenie) miłości i zaangażowania. Do tego jest strasznie neidojrzały i nieodpowiedzialny (twierdzi ze nie mozna gdybac, wszystko zapomina, nie pomysli...). Chce dla dziecka jak najlepiej, ale wiem, że pewnego dnia znudzi mu się widywanie dziecka na pokaz przed rodziną (kiedy bylismy w odwiedzinach u jego rodziny, słyszałam rzeczy ktorych w domu nigdy nie uslyszalam mimo wielu prosb typu "daj, ja ją wezmę'' , 'odpocznij sobie'). Myślę, a także Ci którzy mieli z nami kontakt na codzień, że z jego strony to było niezłe cwaniactwo( o czym moze swiadczyc fakt, ze nigdy nie przyznawal sie do prawdziwych powodow klotni, tylko wymyslal przed rodziną niestworzone historie).
Nie wiem co robić. Nie potrafie sie w tym wszystkim odnaleźć. Jesli chce widywac dziecko to tylko przy mnie.
Nie chce ukryć przed nim dziecka jak zapewne niektorzy beda twierdzic, nie da sie tu tego opisac ale dziecko z nim naprawde nie bedzie bezpieczne. Poza tym choć wyda się Wam to niepojęte, Mała nie ma więzi emocjonalnej z ojcem (bywały dni ze nie mial jej na rekach,ew. do niej gwizdnął czy cmoknął i to wszystko).