Dodaj do ulubionych

tylko MOJE dziecko

13.11.04, 19:13
Przyszedł wczoraj wieczorem. Długo rozmawialiśmy siedząc obok siebie na łóżku
w moim ciasnym pokoju. Tyle się działo w czasie, gdy się nie widzieliśmy.
Chciałam mu opowiedzieć tyle rzeczy, zapytać go o zdanie w tak wielu
kwestiach. Tęskniłam za nim...

Uwielbiam jego mądrość i poczucie humoru. Tak naprawdę to nie wiem co
bardziej. Z jednej strony czuję, że każda nasza rozmowa czegoś mnie uczy,
sprawia że dowiaduję się nowych rzeczy o życiu, o świecie, o sobie, a z
drugiej strony przy nim nigdy nie umiem utrzymać powagi. Wszystko jest
mówione na niepoważnie, żartami, aluzjami. Czasami jego komentarze zupełnie
zwalają mnie z nóg, choć przecież znam go od tak dawna. Znam go jak mało
kogo.

Dokładnie tak było wczoraj, kiedy rozpromieniona i pełna zachwytu opowiadałam
o cudnym maleńkim dziecku, które urodziło się moim znajomym. Przerwał mi ze
śmiechem, po czym spoważniał nagle, tylko po to by spytać czy zaprosiłam go
do siebie w celu reprodukcyjnym. Oczywiście potwierdziłam żarliwie z podobną
powagą i przez chwilę oboje się z tego śmialiśmy.

Pomyślałam wtedy, że dobrze, że on nie wie, że z każdym dniem coraz bardziej
utwierdzam się w pewności, że pewnego dnia przyjdę do niego z ogromną prośbą
i małym plastikowym pojemniczkiem... Że poproszę go o coś, o co można
poprosić tylko najlepszego przyjaciela, a i tak szanse na to, że on nie
wybiegnie zszokowany z pokoju trzasnąwszy drzwiami są bardzo niewielkie. A
mimo to pewnie kiedyś zaryzykuję tę przyjaźń i powiem mu, że chciałabym, żeby
był ojcem mojego dziecka. Dodam, że może to spokojnie przemyśleć i, że nie
będę go do niczego zmuszać. Usiądę obok niego, wezmę go za rękę i wyjaśnię mu
dlaczego to właśnie jego wybrałam i dlaczego chcę to zrobić w ten sposób.

Im więcej myślę, tym to wszystko staje się bardziej realne. Jeśli nie będzie
innej możliwości, jeśli nie znajdę mężczyzny, z którym będę w stanie stworzyć
normalny związek, który będzie mnie kochał i którego ja będę kochała, to będę
zmuszona do takiego wyboru, takiej decyzji... Nie umiałabym być z kimś, kogo
nie kocham, nawet, jeśli leżałby u moich stóp. Nie umiem tego wyjaśnić, ale
ci, którzy mnie zadowalają zupełnie się mną nie interesują. Mam za wysokie
wymagania a w zamian za mało mogę im zaoferować. Nie poświęcę swojego
szczęścia, nie będę żyć z byle jakim facetem, z pierwszym lepszym, który
będzie mnie chciał. Nie... bo nie. Jestem egoistką. Wiem to. Nic na to nie
poradzę. I dlatego pewnego dnia przyjdę do niego i złożę mu propozycję bycia
ojcem mojego dziecka. A jeśli on się nie zgodzi poszukam kogoś innego.
Najpierw wśród znajomych, wśród ludzi, o których będę miała wysokie mniemanie
i którzy nie zawiodą mojego zaufania. Wybiorę najlepszego z najlepszych.

Czego od niego oczekuję? Tylko tych paru małych komórek z X albo Y. Niczego
więcej. Ani pieniędzy, ani prezentów, ani nawet kartek na święta. Nikt nigdy
się nie dowie. Może później zniknąć na zawsze albo zostać w pobliżu jako
wujek. To tylko od niego będzie zależało. Nie będę mu bronić kontaktów z moim
dzieckiem, ale też nie będę ich wymagać. Ja nigdy się o nic nie upomnę, o nic
nie poproszę. Nigdy. Ja po prostu chciałabym mieć dziecko z kimś, kto będzie
tego godny. Z kimś z dobrymi genami. Z inteligentnym, dobrze wychowanym i
zadbanym facetem. Dużo wymagam?

Jeśli ta opcja nie wypali, zostanie po prostu bank. Zacznę od wysokiej
inteligencji i wykształcenia, zdolności muzycznych albo plastycznych, albo
najlepiej jednego i drugiego, później postawię na brak skłonności do nałogów,
a na końcu określę cechy fizyczne. Może niebieskooki blondyn, albo
wysportowany szatyn? Musi być wysoki. Bo ja lubię wysokich mężczyzn, a na
wypadek gdyby to był chłopiec, to musi być wysoki.

Rodzicom pewnie powiem, że wpadłam na imprezie z kimś przypadkowym i
niewartym zachodu. Że to był tylko epizod i nie mam zamiaru utrzymywać z nim
żadnych kontaktów, a dziecko sama chcę wychować. Nie wiem tylko co jemu
powiem, gdy spyta o tatusia... Może opowiem romantyczną historię o
najcudowniejszym mężczyźnie mojego życia, który pojawił się tylko na chwilę,
zamieszał w moim sercu i zniknął zostawiając po sobie taką wspaniałą
pamiątkę. Taki ojciec lepszy niż żaden, a przecież na bank spermy nie starczy
mi odwagi. Na wydanie przyjaciela tym bardziej...


………………………………………………………………………………………………………



Od jakiegoś czasu nachodzą mnie takie pokręcone myśli, że owocem magicznej
nocy sprzed kilku tygodni mogło być cudne, ciemnowłose, brązowookie,
inteligentne i uzdolnione plastycznie maleństwo... Dla takich genów mogłabym
przerwać studia na jakiś czas... Zmarnowałam taką okazję... Przecież jestem
już gotowa na bycie matką... Przecież niczego bardziej nie pragnę niż takiego
małego człowieczka do kochania... I nie musiałabym wymyślać romantycznej
historii o bajkowo niesamowitej miłosnej przygodzie, bo ona przecież się sama
napisała całkowicie wbrew mojej woli...
Obserwuj wątek
    • iziula1 Re: tylko MOJE dziecko 13.11.04, 19:27
      Jesli to prowokacja to gratuluje pomysłu i twórczości.
      Jeśli prawda to wspólczuje dziecku skazanemu na bycie bez ojca i tobie braku
      odpowiedzialności.
      Bo ta bajka nie konczy sie na zajściu w ciąze i porodzie a potem już tylko
      słodycz macierzyństwa.To cięzkie wyzwanie... ale po co mówić to komuś kto mysli
      tylko o sobie!
      • nowajulka Re: tylko MOJE dziecko 13.11.04, 23:04
        Na początku chciałam odpowiedzieć na ten post podobnie jak Wy wszystkie...ale
        po słowach typu " współczuję dziecku skazanemu na samotność" ..hmmmmm....trochę
        zmieniłam zdanie......owszem post sam w sobie jest powiedzmy .....prowokujacy,
        ale w odpowiedziach na niego poruszyłyście bardzo ważny problem......sama
        zastanawiałam się nad adopcją drugiego dziecka....nad wychowywaniem dziecka bez
        ojca.........
        • iziula1 Re: tylko MOJE dziecko 13.11.04, 23:24
          To zupełnie inna kwestia Julko.Autorka podejmuje świadomie decyzje o
          macierzyństwie na podstawie własnej potrzeby posiadania potomstwa z dobrymi
          genami.
          Osoba,która decyduje sie na adopcje świadomie podejmuje walkę o zapewnienie
          porzuconemu lub osieroconemu dziecku domu.
          To są dwie różne kwestie. Dwa pragnienia. Jedno wynika z egoizmu drugie z
          miłości.
    • woolare Re: tylko MOJE dziecko 13.11.04, 19:29
      W wizjach wszystko wygląda inaczej, a rzeczywistość jest całkowicie inna..

      Jestem z facetem, którego kobieta wykorzystała w taki właśnie sposób. Bo
      chciała mieć dziecko a on i przystojny i inteligentny. Poczatkowo też nic nie
      chciała. Sytuacja rozwijała sie poźniej bo jednak dziecko chce i ma prawo
      posiadać ojca. Teraz chce spotkań dziecka z ojcem. Oczywiście kwestia pieniądzy
      również zaistniała.

      Jak może to wszysko teraz wyglądać. Jak myślisz? Czy szanuje taką kobietę? Czy
      dziecko ma ojca. Jest to sytuacja w której wiele osób cierpi z powodu jednego
      nieprzemyśłanego kroku. I dziecko, które tak naprawdę nie ma "normalnej
      rodziny", i ojciec dziecka, który nie moze zrozumieć takiego sposobu zostania
      ojcem, a i z mojej strony powoduje to brak szacunku do takiej kobiety co
      przeklada się na odpowiednią niechęć do dziecka. Myślę że i ona jest
      nieszcześliwa patrząc jak dziecko cierpi.

      Daj sobie szansę na "normalną rodzinę" a dziecku na prawdziwego ojca. Taka
      sytuacja o której pieszesz powoduje tylko brak szczeście wielu, wielu osób i to
      na całe życie. A życie ma się jedno.

      Przemyśl jeszcze to.

    • szymon00 Re: tylko MOJE dziecko 13.11.04, 20:18
      a mi się wydaje, że ktoś najpierw powinnien kopnąć ale to tak pożądnie w d....,
      to byś odrazu może się obudziła i przestała żyć jakimś w wyimagowanym świecie.
      Zdajesz sobie sprawę takim sposobem myślenia jaką Ty możesz krzywdę zrobić;

      1. dziecku
      2. sobie
      3. ojcu dziecka

      bo chyba nie.

      Na początek proponuję terapię psychologiczną.

      pozdrawiam

    • natasza39 Proponuje lalke Barbie! 13.11.04, 20:36
      A może na poczatek lalka Barbie, albo takie płaczace lalki co robia siusiu i
      pija mlesio (są nawet takie co robia kupkę).
      Plastikowe to i uczuć nie ma a na etapie Twojego rozwoju powinno w pełni
      zaspokoic twoje "uczucia macierzyńskie"!
      Wiekszość kobiet tutaj nie traktowało partnera jako "dawcy genów", więc taki
      post może je tylko wkurzyć. One pragnęły dla dziecka pełnej rodziny i
      przewaznie nie z ich winy są samodzielnymi mamami
      A Twoje podejście pachnie mi postawą inseminowanej krowy.
      To już lepsze sa lesbijki robiace dzieci na boku, bo przynajmniej takie dzieci
      maja 2 matki!!!
      • bb12 Re: Proponuje lalke Barbie! 13.11.04, 23:40
        Straszny egoizm!
        Ja chcę dzidziusia!
        Ja chcę mądrego dzidziusia!
        Ja chcą ładnego dzidziusia!
        Szkoda,że nie napisałaś o zdrowiu.Może w jego rodzinie występowały jakieś wady
        genetyczne.
        Zastanów się po co Ci dziecko?Jakie Twoje pragnienia ma spełnić?
        Straszne!Jakie chore myślenie!
    • leeya Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 03:37
      Piekna bajeczka. Przepraszam za pytanie... Ile masz lat, bo mi tu cos strasznie
      gowniarstwem zalatuje...

      No to ja wredna opowiem Ci historie, jaka zycie samo dopisalo do podobnej
      bajeczki jak Twoja:

      Dziewcze dostalo material geneyczny, zplodnilo sie w znanej klinice, urodzilo.
      Dawca materialu genetycznego, czlowiek porzedny, chcial wziac odpowiedzialnosc
      za dziecko pipeta zrobione. Nie pozwolila mimo wczesniejszych deklaracji. Dawca
      cierpial. Bardzo cierpial.
      Minal jakis czas i dawca w koncu sobie odpuscil. Ulozyl zycie. Jest szczesliwy.
      Czasem tylko wspomni z zalem i wsciekloscia swoja glupote. A dziewcze
      przemile...?? Kiedy dzidzius mial 3 latka poznala swoj wymarzony ideal. Ideal
      mial tylko jedno skaze. Chcial dziewczecia, ale bez dzidziusia. Rodzina dawcy
      powiekszyla sie o jednego czlonka, a dziewcze jest teraz ze swym idealem.

      Proponuje, zebys sobie dziecko kotka kupila, bo pies to dla Ciebie za duza
      odpowiedzialnosc. Chcialas sprowokowac?? Hmmmm... Glupi sposob, bo akurat na ym
      forum troche zycia znamy i conieco o wychowaniu dzieci wiemy. Jak chcesz kogos
      z premedytacja skrzywdzic, to zastanow sie kilka razy.

      A swoja droga egoizm pierwszej klasy.. Jedynaczka???

      Leeya
      • marcepanna Re: tylko MOJE dziecko- XA PRZECZYTAJ 14.11.04, 08:52
        Dlaczego tak wszyscy napadacie na nia? Ja mam 37 lat i mialam podobny plan jak
        ta dziewczyna, akurat poznalam faceta z przychowkiem wiec sprawa sie jakby sama
        rozwiazala
        Nie ja pisalam ten tekst, owszem egzaltowany, ale doskonale rozumiem autorke

        Droga Xa
        troche masz zagmatwana sytuacje emocjonalna z facetem od ktorego chcesz geny
        (czy to jest przyjazn czy to jest kochanie), no ale trudno inaczej , w koncu on
        ciebie fascynuje, w innej sytuacji nie myslalabys o nim jako o ojcu dziecka
        Kiedy porozmawiasz z nim to sama sie zdziwisz ze facet SIE ZGODZI na to
        Tylko niesmialo sugeruje dzialanie reprodukcyjne w tradycyjny sposob
        Daj mu odczuc ze go z calych sil pragniesz i chcesz jego dziecka, tylko jego a
        nie jakies techniczne sprawy typu pojemniki
        Wiecej uczucia i szczerosci, oni tez czuja
        I dlaczego mialby byc zszokowany? czym ? Inteligentny facet podejdzie do tego z
        uznaniem, bedzie szczegolowo analizowal twoja propozycje, bedzie doskonale
        rozumial wyjatkowosc i waznosc swojego udzialu w twoim zyciu i zyciu dziecka!
        Nie przejmuj sie tymi napasciami
        Studencik Szymonek (bo on tu nosi spodnie w tym Gronie) nie jest zadna proba
        statystyczna tutaj

        Jesli masz jakies watpliwosci to pisz do mnie na priv, nie bardzo moge pisac
        akurat w tej sprawie

        Na koniec : nie warto sie wdawac tutaj w taka dyskusje z tymi ciemniaczkami
        ktore nie umieja kontrolowac swojej plodnosci nawet
        wiekszosc tutaj to niegramotne panienki ktore sie zwyczajnie nadstawily bo
        myslaly ze w ten sposob ustawia swoje zycie, faceci nie sa idioci i efekty sa
        wlasnie takie ze siedza tu i placza, bo dziecko przymiera glodem
        mysle ze na forum 30tek spotkalabys sie z rzeczowa dyskusja
        tutaj to nie ten poziom

        pozdrawiam
        • marcepanna Re: tylko MOJE dziecko- XA PRZECZYTAJ 14.11.04, 09:02
          Zreszta sa tutaj tez inteligentne babki

          Leeya gustuje w genach naukowych, najpierw sie wziela za goscia z tyt
          naukowym , teraz za studencika (moze jeszcze byc profesorem)

          a NAtasza pognala swego chlopa bo potzrebuje innych zeby sie czuc kobieta,
          dzieci juz ma wiec teraz moze sie zajac przyjemnosciami

          wiec olej to co one gegaja
          • natasza39 marcepanno kochana! 14.11.04, 10:01
            Uwielbiam Twe teksty, szczególnie, te w których konfabulujesz na temat losów
            piszących tutaj!
            Doskonała orientacja Twoja w sprawach "łózkowych wynika oczywiscie z tego, że
            masz w naszych wyrach pomontowane kamery i jako cierpiaca na "zespół
            chronicznego niedopchnięcia" lubisz zajmować sie cudzym życiem seksualnym
            swojego nie majac!
            Na temat moich facetów opowiadać się nie zamierzam (no przynajmniej nie tobie),
            lecz gdybyś paluchy zajmowała czymś innym poza zabawa w miejscach intymnych,
            mogłabyś sobie kliknać i przeczytac, że mój stary przebywa obecnie na łonie
            Abrahama i ja mu bynajmniej w tym nie pomogłam, bo musiałabym teraz pisać z
            pierdla, a tam jak wiadomo ęternetu nie ma!
            Co do leeyi zapewne jej zazdroscisz "profesorków" i "studencików" i ona tez
            pewnie pogratuluje ci od siebie wyczucia i doskonałej "wiedzy" w tematach swego
            pozycia, ale zostawie to jej, wszak ja nie mam prawa na te tematy sie
            wypowiadac.
            A co do Ciebie, to dobrze, że wybiłaś sobie pomyśł z inseminacja marcepanno.
            Nie znam nikogo, ani w świecie realnym, ani w literaturze, którego geny mogłyby
            zrównowazyć poziom twej ignorancji!!!
            • marcepanna boska NAtaszo! 14.11.04, 12:27
              czy ja ci juz kiedys pisalam ze uwielbiam twoje teksty?
              to nie bede sie powtarzac ale caluje szczerze i przepraszam co do Malzonka
              myslalam ze mu podziekowalas za wspolne zycie

              co do mojego pomyslu z inseminacja: po prostu bralam po uwage sytuacje , tzn
              moj wiek, ogromne pieniadze w razie trudnosci, komplikacje zdrowotne u dziecka

              Mowiac prawde TANIEJ jest znalezc gotowe geny na rynku i nawet lepsze niz
              wlasne !

              Akurat tak sie stalo ze poznalam kogos kto ma juz dzieci, w tym jedno wychowuje
              sam
              Obydwaj z mezczyzn sa dla mnie wazni
              Moj partner nie widzi problemu gdybym chciala miec jednak swoje dziecko z innym
              (on juz nie chce miec wiecej dzieci) a Ten Drugi nie widzi problemu zeby jego
              dzieckiem zajmowalo sie troje ludzi, ja, on i moj partner
              Zycie jest piekne jednym slowem i glupcem jest tylko ten kto sobie je
              niepotzrebnie komplikuje
              ja do takich osob nie naleze i staram sie tez otaczac takimi ludzmi tj o
              zblizonym osadzie na zycie do mojego

              Co do leeya
              szczerze jej gratuluje !
              w koncu dlazcego ma byc pzregrana w zyciu a nie wygrana karta?
              Wybiera sobie facetow z glowa, jej dziecko ma dobre geny a wychowywac je bedzie
              facet z rownie dobrymi jak biologiczny ojciec a wiec jest wielkie
              prawdopodobienstwo ze dziecko sie nie zmarnuje, bedzie mialo dobrze w zyciu a
              to przeciez chodzi
              Kurcze Leeya nie chcialam ci zrobic przykrosci tylko Ty wyskoczylas na autorke
              tekstu dosyc napastliwie a zupelnie niepotzrebnie, zapewniam
              Szymona przepraszam, to nie moja sprawa Wasze zycie

              Kochana Nataszko
              co do syndromu niedopchniecia i moich paluchow
              przeciez cie nie bede pouczac ze niekiedy nie ma co sie pakowac pod byle
              jakiego faceta !!!
              po co latac potem po seksuologach z frustracja albo po ginekologach z
              nadzerka ?
              po co komplikowac sobie zycie nieopotrzebnie skoro wlasne palce sa bardziej
              optymalne w niektorych sytuacjach?
              mowiac po ludzku: niekiedy oplaca sie zrezygnowac z obcego oprzyrzadowania i
              wziac sprawy we wlasne rece
              tj paluchy

              Czy ty NAtasza piszesz z Krakowa?
              Chetnie cie zaprosze na kawe!
              • szymon00 Re: boska NAtaszo! 14.11.04, 19:25
                marcepanna napisała:

                > Szymona przepraszam, to nie moja sprawa Wasze zycie

                dokładnie Marcepano, doskonale to ujęłaś wink

                pozdrawiam
              • leeya Re: boska NAtaszo! 14.11.04, 20:43
                marcepanna napisała:

                > Obydwaj z mezczyzn sa dla mnie wazni
                > Moj partner nie widzi problemu gdybym chciala miec jednak swoje dziecko z
                innym
                >
                > (on juz nie chce miec wiecej dzieci) a Ten Drugi nie widzi problemu zeby jego
                > dzieckiem zajmowalo sie troje ludzi, ja, on i moj partner
                > Zycie jest piekne jednym slowem i glupcem jest tylko ten kto sobie je
                > niepotzrebnie komplikuje
                --------------------------
                Heh.. nie ten poziom abstrakcji jak dla mnie. Marcepanno, ja juz sie pogubilam
                w tych partnerach itd. Kto ma Cie w koncu zaplodnic, akto dziecko wychowywac Ja
                tam prosty czlek jestem i dla mnie ten co zapladnia ten powinien wychowywac. Bo
                jednak model wychowania pt. Mama tata i tata to dla mnie cos dziwnego. I to my
                sobie zycie komplikujemy Marcepanno... W takim razie gratuluje Ci
                Twojego "prostego i nieskomplikowanego" pomyslusmile


                > Co do leeya
                > szczerze jej gratuluje !
                > w koncu dlazcego ma byc pzregrana w zyciu a nie wygrana karta?
                --------------------------
                Ja tam sie zyje caly czas tryumfatorem.

                > Wybiera sobie facetow z glowa, jej dziecko ma dobre geny
                --------------------------
                No coz.... skoro tak twierdzisz.... Ma dobre geny... glownie po mamusismile)))


                >a wychowywac je bedzie
                >
                > facet z rownie dobrymi jak biologiczny ojciec a wiec jest wielkie
                > prawdopodobienstwo ze dziecko sie nie zmarnuje, bedzie mialo dobrze w zyciu a
                > to przeciez chodzi
                ---------------------------
                Jedna uwaga: Ja jeszcze nie wiem, kto bedzie moje dziecko ze mna wychowywal.
                Jezeli bedzie to czlowiek do ktorego pijesz, to bedzie lepszym opiekunem od jej
                biologicznego ojca.


                > Kurcze Leeya nie chcialam ci zrobic przykrosci
                ------------------------
                Nie przejmuj sie Marcepanno. Twoje teksty kiedys mnie wqrzaly, teraz, powem Ci
                szczerze, sa dla mnie rozbrajajacesmile)))

                >tylko Ty wyskoczylas na autorke
                > tekstu dosyc napastliwie a zupelnie niepotzrebnie, zapewniam
                ----------------------------
                Myslisz, ze niepotrzebnie?? No coz, ja nadal uwazam, ze dziecko powinno
                dorosnac zanim samo dziecko urodzismile Bo widzisz, 23 lata, nieskonczone studia
                i samotne macierzynstwo raczej dobrze nie rokuja na przyszlosc. Moze sie myle,
                ale mam pewne priorytety. Dziecko powinno miec wszystko czego potrzeba mu do
                normalnego rozwoju, a jezeli sie na dziecko decyduje, to musze mu to wszystko
                zapewnic. Inaczej, ja sie zdecydowalam na dziecko kiedy: mialam SWOJ dach nad
                glowa, dobra prace i nie musialam sie w sklepie zastanawiac, czy dzis kupuje
                chleb czy mleko dla Malej. No i niestety, mimo, ze bylam w zwiazku, a moj byly
                juz 2 lata wczesniej naciskal na dziecko, nie zdecydowalam sie na nie
                wczesniej. I jak widac na zdrowie mi to wyszlo, bo nie jestem jeszcze jedna
                niegramotna ciemniaczka siedzaca tu i placzaca, ze dziecko glodem przymiera.


                > Szymona przepraszam, to nie moja sprawa Wasze zycie
                ----------------------------
                DOKLADNIEsmile)))))))
                Ciesze sie, ze w koncu to zauwazylassmile)))

                I jeszcze jedno Marcepanno.
                Ja rozumiem, ze w Xa znalazlas nieco "pokrewna dusze", bo Wasze mysli i
                pragnienia w jakims tam sensie obracaly sie dookola tego samego w swoim czasie,
                tzn. dookolo posiadania SuperDziecka o odpowiednich cechach, ale bez Tatusia.
                Tylko, ze Ty jestes ciut starsza. Ciut bardziej doswiadczona. A postawa Xa
                przypominala mi raczej zachowanie dziecka z piaskownicy. Widziala dzidziusia u
                kolezanki i ONA TEZ TAKIE COS CHCE.... Dlatego na razie poradzilam jej kotka.
                Niech dorosnie, nabierze ciut doswiadczenia w opiekowaniu sie jakakolwiek
                istota zywa. A potem niech se machnie dzidzie z supergenami... Bo przeciez te
                tysiace dzeci w domach dziecka to nie posiadacze super genow i im sie nic od
                zycia nie nalezy...

                Leeya

                PS. A poza tym, to mnie szlaczek jasnisty trafil, bo wsrod moich BLISKICH
                znajomych taka sytuacja miala miejsce. I bylo tak jak opisalam w poscie
                powyzej... To sie nazywa "odpowiedzialne samotne macierzynstwo" prawda...???
                • virtual_moth Re: boska NAtaszo! 14.11.04, 21:14
                  leeya napisała:

                  > nie jestem jeszcze jedna
                  > niegramotna ciemniaczka siedzaca tu i placzaca, ze dziecko glodem przymiera.

                  Oj, Leeya, chyba w tej autoreklamie trochę się zagalopowałaśwink Wierzę, że Ci
                  się wymsknęło i nic złego nie miałaś na myśli, ale mimo to pragnę sprostować:
                  fakt, iż samotna matka musi wybierać między chlebem a mlekiem dla dziecka nie
                  jest jednoznaczne z tym, że tak matka to niegramotna ciemniaczka.
                  Nowink
                  • leeya Re: boska NAtaszo! 14.11.04, 21:40
                    virtual_moth napisała:

                    > Oj, Leeya, chyba w tej autoreklamie trochę się zagalopowałaśwink Wierzę, że Ci
                    > się wymsknęło i nic złego nie miałaś na myśli, ale mimo to pragnę sprostować:
                    > fakt, iż samotna matka musi wybierać między chlebem a mlekiem dla dziecka nie
                    > jest jednoznaczne z tym, że tak matka to niegramotna ciemniaczka.
                    > Nowink

                    Virtual,
                    to bylo bezposrednie odniesienie do slow Marcepanny w poscie wyzej...

                    Ozywscie, ze nie jest jednoznaczne!!!! Kurka, znam kilka bardzo gramotnych
                    malzenstw, ktore maja takie dylematy co dzien!!! Nie mowiac juz o samotnych
                    mamach.

                    Heh... Chcialam Marcepannie pokazac, ze nie jestesmy takie, jakimi widziec by
                    nas chciala, a przy okazji obrazilam inne dziewczyny... PRZEPRASZAMsad

                    Leeya
                • alka44 Re: boska NAtaszo! 15.11.04, 13:41
                  Leya
                  Fortuna kołem sie toczy. dzisiaj masz, a jutro wypadek i marna rencina.
                  Przykro mi się zwyczajnie zrobiło
              • natasza39 Re: boska NAtaszo! 15.11.04, 02:17
                W Krakowie bywam czesto i kawa najlepsza jest, jak dla mnie, "W Starych
                Murach", choc ponoc to knajpa lesbijska, ewentualnie na Kazimierzu, bo
                atmosfera koszerna tych knajp jakos mi pasuje.A "Absynt" w "Bochemie" preferuje
                bardziej niz kawe, która pijam w ilosciach znikomuch i zasadniczo jedynie o
                poranku!
            • iziula1 Re:Nataszo kochana! 14.11.04, 12:30
              Dziekuje!Za twój cięty języczek,bo mi niestety brakuje słów na takie
              impertynenckie i głupie teksty jakie płodzi marcepanna.
              A co do niedopchniecia szanownej marcepanny panny ciekawa jestem czy to
              dziewica czy niewyżyta seksualnie panienka wyrywająca każdego faceta!

              Nataszo,super że jesteś.Bo mnie słów brakuje.
              Pozdrawiam.
          • domali Re: tylko MOJE dziecko- XA PRZECZYTAJ 14.11.04, 11:55
            marcepanna napisała:

            > wiec olej to co one gegaja

            a w innym wątku:

            > Napisz co z Kulka bo sie martwie
            Strasznie Cie polubilam i nAtasze i Chalsie

            Ciekawy sposób wyrazania sympatii. Az strach sie bac byc twoim wrogiem...
            Moze to po prostu po raz kolejny efekt 'niedokladnego przeczytania postow'?
            A moze jakie rozdwojenie jazni?
            • marcepanna czesc domali 14.11.04, 12:37
              sympatia nie polega na kadzeniu
              ja nie dziele ludzi na tych ktorych nie lubie i tych ktorych lubie
              tylko na tych ktorych lubie i tych ktorych olewam
              z pierwszymi rozmawiam a drugich nie warto nawet w dupe kopnac wiec tym
              bardziej szkoda czasu na rozmowe z nimi


          • konkubinka Re: tylko MOJE dziecko- XA PRZECZYTAJ 15.11.04, 13:15
            wiesz co Marcepanno , jak generalizujesz to az boli ale w sumie jak czytam
            Twoje posty to tarzam sie ze smiechu.Twoje wejscia poprostu sa takim akcentem
            dajacym wiele do myslenia takim gąskom jak my tutajsmile
        • leeya Re: tylko MOJE dziecko- XA PRZECZYTAJ 14.11.04, 20:16
          marcepanna napisała:
          > mysle ze na forum 30tek spotkalabys sie z rzeczowa dyskusja
          > tutaj to nie ten poziom
          ----------------------
          Mysle, ze forum psychologia byloby lepsze. Tam by ja jeszcze po glowce
          poglaskaly za samorealizacje siebie i za piekne wyrazanie swoich uczuc..

          Leeya
          • konkubinka Re: tylko MOJE dziecko- XA PRZECZYTAJ 15.11.04, 13:35
            leeya napisała:

            > marcepanna napisała:
            > > mysle ze na forum 30tek spotkalabys sie z rzeczowa dyskusja
            > > tutaj to nie ten poziom
            > ----------------------
            > Mysle, ze forum psychologia byloby lepsze. Tam by ja jeszcze po glowce
            > poglaskaly za samorealizacje siebie i za piekne wyrazanie swoich uczuc..
            >
            > Leeya

            dodam jeszcze jeden cytat z wypowiedzi marcepanny
            " I takie wlasnie
            osobistosci pisza na 30tkach. dretwe i koszmarne jak female i ewok itd"

            i juz nie wiem o co Marcepannie chodzi......
      • chalsia Re: tylko MOJE dziecko 15.11.04, 00:18
        > A swoja droga egoizm pierwszej klasy.. Jedynaczka???

        A co to? Jedynaczki/jedynacy mają monopol na egoizm ???
        Sobie wypraszam.

        Pozdrawiam,
        Chalsia (jedynaczka)
        • leeya Re: tylko MOJE dziecko 15.11.04, 00:36
          chalsia napisała:
          > A co to? Jedynaczki/jedynacy mają monopol na egoizm ???
          > Sobie wypraszam.
          ----------------
          Tak Chalsiu, jedynacy maja monopol na egoizmtongue_out

          Tak jak zyrafy maja monopol na dlugie szyjetongue_out

          Pozdrowienia
          Leeya
          (jedynaczka do 12 roku zycia z piekna, dluga szyja)
    • derena33 Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 11:29
      post u gory wydaje mi sie fikcja literackasmile

      Natomiast znam osobiscie 2 takie kobiety, ktore wybraly macierzynstwo bez
      faceta,wprawdzie odbylo sie to tradycyjnymi metodami ( nie bylo w tym czasie
      bankow nasieniasmile), ale a poniewaz znam historie ich zwiazkow z tymi facetami
      (ewidentnie towarzysko-seksualne) to wiem ze zadna z nich nie zostala
      opuszczona w ciazy , tylko po prostu sama doprowadzila do ograniczenia
      kontaktow, zanim fakt bycia w ciazy byl widoczny. I mozna na nich psy wieszac (
      tutejsi panowie sie w tym lubuja) ale dzieci te sa juz prawie dorosle, bez
      kompleksow szczesliwe, a ich matki to zadne potwory bez czci i wiary. Z jedna
      z nich przyjaznie sie od wielu lat ( od czasow przedciazowych) jest
      samodzielna, robi kariere, bywa szczesliwa ( jak kazdy z nas) i wiem ze nigdy w
      jej zyciu nie bylo miejsca dla mezczyzny na stale, ani wczesniej, ani potem. I
      trudno mi ja krytykowac bo jest bardzo porzadnym czlowiekiem, a to ze nie
      umiala byc z mezczyzna na stale, to chyba nie wyklucza jej z grona prawdziwych
      Polek? No chyba ze matek Poleksmile)

      Natura tak nas stworzyla, ze to my kobiety mozemy miec dzieci same ( no
      prawiesmile)), a mezczyzni do tego potrzebuja nas.

      I to co sie utarlo w swiadomosci spolecznej ze pewne sytuacje naleza sie nam
      kobietom i to mezczyzni robia nam krzywde, zostawiajac nas w ciazy z
      dzieckiem, czy jak tam jeszcze,moze nie zawsze sa prawdziwe, moze czasem sa to
      wybory kobiet?

      Acha informacja dla Leeismile moja przyjaciolka moglaby byc twoja matka i nie
      jest jedynaczkasmile a nawet wychowywala sie w pelnej i oceniajac z zawnatrz
      cieplej rodziniesmile

      Pozdrawiamsmile
      • virtual_moth Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 11:56
        Hue, hue, jedne kombinują jakby tu dla swojego dziecka stworzyć pełną rodzinę,
        inne jakby tu tej pełnej rodziny pozbawić. Cyrk na kółkachwink

        Osobiście uważam, że zdecydowanie lepiej jest, gdy dziecko wychowuje się z
        ojcem (niekoniecznie biologicznym) i z matką niż z samą matką/ojcem. Świadome
        skazywanie dziecka na niepełną rodzinę uważam za objaw skrajnego egoizmu i
        głupoty.

        Wydaje mi się, że tylko bezdzietne niewiasty mogą teoretyzować na temat banku
        spermy, genów i doboru koloru skóry czy włosów u dziecka.

        Myślę, że postawa przedstawiona i wymyślona w rozpoczynajacym wątek poście jest
        raczej rzadka. Wydaje mi się, że o wiele częściej można spotkać panny, które
        dając się zapłodnić wiedzą, że poza wysokimi alimentami nie dadzą dziecku ojca
        i nie zależy im tyle na dziecku, co na tych alimentach właśnie.
        • derena33 Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 12:21
          Moje dwie kolezanki nic od ojcow dzieci nie chcialy, byly dobrze wyksztalcone,
          samodzielne i i finansowo samowystarczalne.
          Teoretycznie swiadomy wybor urodzenia dziecka bez ojca to moze i oznaka
          niedojrzalosci i egoizmu, ale lepszy zaden ojciec, niz ojciec byle by byl.
          A tak po prawdzie i co z tego ze nieegoistycznie i dojrzale staramy sie
          zapewnic swoim dzieciom pelna rodzine, skoro i tak czesto to nie wychodzi i kto
          wtedy zastanawia sie czy to ojciec nie sprawdzil sie w roli partnera, czy to
          byl swiadomy wybor kobiety?

          Czasem ta dojrzalosc obraca sie przeciwko kobiecie, i to ona placze w nocy w
          poduszke z bezsilnosci, bo zostala sama z dzieckiem, a partner ktory mial
          wykazac sie tez dojrzaloscia okazal sie smarkatym dupkiem.
          O ilez prosciej byloby nie przywiazywac do tego az takiej wagismile

          A dzieci? To wszystko zalezy od rodzica jakie beda i nie ma wiekszego
          znaczenia, czy wychowuje sie w pelnej czy tez niepelnej rodzinie... mowie tu o
          malutkich dzieciach, ktore nie maja w pamieci spokojnej codziennosci z
          obydwojgiem rodzicow. I chyba wiecej takiemu dziecku jest w stanie dac
          szczesliwa matka ( samotna z wyboru) niz matka, ktora czuje rozgoryczenie z
          powodu pozostawienia jej przez partnera?
          • virtual_moth Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 12:46
            derena33 napisała:

            > A dzieci? To wszystko zalezy od rodzica jakie beda i nie ma wiekszego
            > znaczenia, czy wychowuje sie w pelnej czy tez niepelnej rodzinie... mowie tu
            o
            > malutkich dzieciach, ktore nie maja w pamieci spokojnej codziennosci z
            > obydwojgiem rodzicow. I chyba wiecej takiemu dziecku jest w stanie dac
            > szczesliwa matka ( samotna z wyboru) niz matka, ktora czuje rozgoryczenie z
            > powodu pozostawienia jej przez partnera?

            Wydaje mi się, że to nie jest takie proste. Fakt, iż porzucona matka czuje
            rozgoryczenie z powodu porzucenia przez ojca swych dzieci wcale nie oznacza, że
            będzie tak czuć zawsze. I odwrotnie - kobieta, która wybrała świadomie samotne
            macierzyństwo, po kilku latach może stać się frustratką, bo nie wszystko poszło
            według "planu". Fakt, iż matka świadomie decyduje się na samotne macierzyństwo
            wcale nie musi oznaczać, że dzięki ominięciu balastu jakim jest facet (jej
            zdaniem) będzie szczęśliwa i spełniona.
            Na pewne rzeczy nie możemy mieć wpływu. To oczywiście nie oznacza, że mamy nie
            planować - ale planujmy mądrze i nie obniżajmy sobie poprzeczki (a, faceci to
            świnie, więc pójdę do banku spermy). W zasadzie wszystkie porzucone samodzielne
            powinny korzystać z banków spermy, jeśli chciałyby mieć następne dziecko. W
            końcu na facetach się zawiodły i przekonały się, że życie w pojedynkę jest
            całkiem cool.

            Uważam, że kobieta decydująca się na samotne macierzyństwo od momentu poczęcia
            jest ... co tu dużo mówić, sprawna umysłowo inaczej.
            • derena33 Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 13:52
              virtual_moth napisała:

              >
              > Wydaje mi się, że to nie jest takie proste. Fakt, iż porzucona matka czuje
              > rozgoryczenie z powodu porzucenia przez ojca swych dzieci wcale nie oznacza,
              że
              >
              > będzie tak czuć zawsze. I odwrotnie - kobieta, która wybrała świadomie
              samotne
              > macierzyństwo, po kilku latach może stać się frustratką, bo nie wszystko
              poszło
              >
              > według "planu".
              --------------------------
              Frustratami mozemy stac sie zawsze. Niezaleznie od faktu samotnego z wyboru
              czy tez koniecznosci macierzynstwasmile ale ja nie o tym chcialam.



              Fakt, iż matka świadomie decyduje się na samotne macierzyństwo
              > wcale nie musi oznaczać, że dzięki ominięciu balastu jakim jest facet (jej
              > zdaniem) będzie szczęśliwa i spełniona.

              -------------
              Nikt nikomu takich gwarancji dac nie moze w zadnym wypadku.


              > Uważam, że kobieta decydująca się na samotne macierzyństwo od momentu
              poczęcia
              > jest ... co tu dużo mówić, sprawna umysłowo inaczej.

              ------------
              No coz nie zamierzam Cie przekonywac, ale ja uwazam inaczej.

              A jak juz mowimy o rozumie, to bardziej niespelna rozumu jest dla mnie ta
              kobieta, ktora by byc z kims i miec z tym kims dziecko jest gotowa poswiecic
              wszystko, ktora uwaza ze miloscia zmieni swojego partnera na lepsze, ktora
              tlumaczy wszelkie jego zachowania, by pasowal do jej wyobrazenia itd itd. I
              potem dalej brnie w to wszystko, bo jak tu sie przyznac, ze zainwestowala
              uczucia w chlystka?

              Znam takie i te wzbudzaja we mnie litosc.

              Znam tez takie, ktore wpadaja w histerie ( bo trzydziestka na karku) a tu nie
              ma stalego partnera, nie ma z kim miec dziecka, a zegar biologiczny tyka. A
              potem dziwaczeja i nie lubia nikogo, a przede wszystkim siebie i siedza samotne
              w tych swoich wypieszczonych mieszkankach i najwazniejsza dla nich sprawa to co
              sie ostatnio zdarzylo w ulubionym serialu "M jak milosc" lub innym
              pokazujacym "zycie".

              I moje kolezanki, ktore zdecydowaly sie swiadomie na dziecko, nie decydujac sie
              na zycie z ojcem tego dziecka, to ani lepsze ani gorsze od tych, ktore opisalam
              powyzej. A juz nazywac je niespelna rozumu to doprawdy nieporozumienie.
              • virtual_moth Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 15:32
                derena33 napisała:

                > A jak juz mowimy o rozumie, to bardziej niespelna rozumu jest dla mnie ta
                > kobieta, ktora by byc z kims i miec z tym kims dziecko jest gotowa poswiecic
                > wszystko, ktora uwaza ze miloscia zmieni swojego partnera na lepsze, ktora
                > tlumaczy wszelkie jego zachowania, by pasowal do jej wyobrazenia itd itd. I
                > potem dalej brnie w to wszystko, bo jak tu sie przyznac, ze zainwestowala
                > uczucia w chlystka?

                No pewnie, zgadzam się. Lepszy brak ojca niż ojciec - chłystek, tyle że zły
                wybór matki co do reproduktora nie był wyborem świadomym. Myślę, że można
                usprawiedliwić kobietę, która wybrała złego mężczyznę i z tego powodu skazała
                swe dziecko na wychowanie bez ojca (lub z ojcem niewartym tego miana). No i
                zgodzę się z Tobą, że pozostawanie z takim chłystkiem "bo to, bo tamto", jest
                głupotą.
                To mamy już 3 różne sprawy:
                - świadoma rezygnacja z ojca dla dziecka (bank spermy)
                - nieświadoma poprzez wybranie złego partnera życiowego i w konsekwencji rozwód
                itd.
                - nieświadoma poprzez wybranie złego partnera i pozostawanie z nim mimo wszystko

                Jak dla mnie mimo wszystko najgorsza jest opcja 1. Najbardziej odstręczająca
                się ta właśnie zimna kalkulacja, próba sterowania SWOIM losem dzięki dziecku.
                Dziecko jako środek do niepozostania sfrustrowaną 30-stką w mieszkanku made by
                IKEA. Jeśli mogę tak powiedzieć - dziecko nie służy do tego, aby leczyć czyjeś
                lęki i frustracje. Wolę sfrustrowaną bezdzietną kobietę niż samotną matkę
                uszczęśliwioną dzięki "zrobieniu sobie" dziecka.

                Chcę nazywać rzeczy po imieniu. Siebie nazywam po prostu panną z dzieckiem.
                Jestem jednym z ubocznych efektów emancypacji (faceci stali się zagubieni wobec
                rosnącej pewności siebie kobiet i mniej odpowiedzialni za rodzinę). Tak jak
                panienka fiu-bździu, która uważa, że macierzyństwo można sobie kupić, a dziecko
                wybrać z katalogu - ona również jest "efektem ubocznym" tych wszystkich
                społecznych przemian. Moim zdaneim takie myślenie jest chore. Dodam
                samokrytycznie, że siebie też nie uważam za normalną, o czym cześć z Was już
                wiewink


                • derena33 Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 16:01
                  virtual_moth napisała:

                  > No pewnie, zgadzam się. Lepszy brak ojca niż ojciec - chłystek, tyle że zły
                  > wybór matki co do reproduktora nie był wyborem świadomym. Myślę, że można
                  > usprawiedliwić kobietę, która wybrała złego mężczyznę i z tego powodu skazała
                  > swe dziecko na wychowanie bez ojca (lub z ojcem niewartym tego miana). No i
                  > zgodzę się z Tobą, że pozostawanie z takim chłystkiem "bo to, bo tamto", jest
                  > głupotą.
                  > To mamy już 3 różne sprawy:
                  > - świadoma rezygnacja z ojca dla dziecka (bank spermy)
                  > - nieświadoma poprzez wybranie złego partnera życiowego i w konsekwencji
                  rozwód
                  >
                  > itd.
                  > - nieświadoma poprzez wybranie złego partnera i pozostawanie z nim mimo
                  wszystk
                  > o
                  >
                  > Jak dla mnie mimo wszystko najgorsza jest opcja 1. Najbardziej odstręczająca
                  > się ta właśnie zimna kalkulacja, próba sterowania SWOIM losem dzięki dziecku.

                  ______________

                  smile) Staram sie nie myslec o tej nowoczesnoscismile kiedys takie kobiety
                  wykorzystywaly w bardziej tradycyjny sposob facetasmile) a moze on chcial byc
                  tylko w taki sposob wykorzystany i w zaden wiecej?

                  Dziecko jako środek do niepozostania sfrustrowaną 30-stką w mieszkanku made by
                  > IKEA. Jeśli mogę tak powiedzieć - dziecko nie służy do tego, aby leczyć
                  czyjeś
                  > lęki i frustracje. Wolę sfrustrowaną bezdzietną kobietę niż samotną matkę
                  > uszczęśliwioną dzięki "zrobieniu sobie" dziecka.

                  ------------
                  Szanuje twoj poglad, ja jednak bardziej sie dogaduje z moja kolezanka, co ma
                  dziecko i jest samotna, a corka byla od poczatku tylko jej, niz z moimi innymi
                  kolezankami samotnymi, zgorzknialymi starymi pannami, ktore wszystkim wszystko
                  maja za zle, a zycie ich toczy sie wokol seriali, ze nie wspomne tu o ogromie
                  egoizmu, ktory w nich siedzi.

                  _____________
                  > Chcę nazywać rzeczy po imieniu. Siebie nazywam po prostu panną z dzieckiem.
                  > Jestem jednym z ubocznych efektów emancypacji (faceci stali się zagubieni
                  wobec rosnącej pewności siebie kobiet i mniej odpowiedzialni za rodzinę).
                  ________________-

                  O wlasnie o to chodzismile coraz mniej jest odpowiedzialnych mezczyzn, ale czy to
                  ma spowodowac, ze ludzkosc ma wyginac idac za twoim tokiem myslenia?smile

                  A poza tym, jak to mawiala inna moja kolezanka po trzydziestce " wiesz w moim
                  wieku to odpowiedni mezczyzni sa jak publiczna toaleta albo zas..ani albo
                  zajeci"

                  ___________

                  Tak jak panienka fiu-bździu, która uważa, że macierzyństwo można sobie kupić,
                  a dziecko wybrać z katalogu - ona również jest "efektem ubocznym" tych
                  wszystkich
                  > społecznych przemian. Moim zdaneim takie myślenie jest chore. Dodam
                  > samokrytycznie, że siebie też nie uważam za normalną, o czym cześć z Was już
                  > wiewink

                  smile))))
                  Pozdrawiam
                  • virtual_moth Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 19:37
                    derena33 napisała:

                    > kiedys takie kobiety
                    > wykorzystywaly w bardziej tradycyjny sposob facetasmile) a moze on chcial byc
                    > tylko w taki sposob wykorzystany i w zaden wiecej?

                    Masz na myśli prokreację?smile No pewnie. Do dziś tak jest - wystarczy poczytać
                    posty na emamie w stylu: "chcę mieć drugiego dzidziusia, ale mąż się nie
                    zgadza". Jakie są rady innych emam? "Po prostu odstaw tabletki i nic mu nie
                    mów". I w ten sposób panienki robią sobie dzieci. Mają tylko więcej szcześcia
                    niż rozumu, bo są mężatkamiwink No i nie ma większego zagrożenia, że dziecko
                    będzie wychowywać się w niepełnej rodzinie. Tak to działało, działa i powinno
                    działać, zakładając, że kobiety stworzone są do wykorzystywania mężczyzn w
                    celach prokreacyjnychwink


                    > ja jednak bardziej sie dogaduje z moja kolezanka, co ma
                    > dziecko i jest samotna, a corka byla od poczatku tylko jej, niz z moimi
                    > innymi kolezankami samotnymi, zgorzknialymi starymi pannami, ktore wszystkim
                    > wszystko maja za zle, a zycie ich toczy sie wokol seriali, ze nie wspomne tu
                    > o ogromie egoizmu, ktory w nich siedzi.

                    Wiesz, a ja uważam, że odczuwanie szczęścia nie można uzależnić od posiadania
                    dziecka, męża, czy czego tam jeszcze. Człowiek zdrowy psychicznie, zadowolony z
                    tego jaki jest i kim jest (nawet samotny) ma większe szanse na bycie
                    szczęśliwym niż inni. To, że jakaś pani uzależnia swoje szczeście od posiadania
                    dziecka nawet kosztem pewności, że wychowa się bez ojca, niezbyt dobrze
                    świadczy o jej kondycji psychicznej. Najpierw radziłabym takiej, aby spróbowała
                    się poczuć szczęśliwa sama ze sobą. Wtedy znajdzie 100 razy więcej doskonałych
                    reproduktorów i to takich, którzy jeszcze będą wspaniałymi ojcamiwink

                    > O wlasnie o to chodzismile coraz mniej jest odpowiedzialnych mezczyzn, ale czy
                    to
                    > ma spowodowac, ze ludzkosc ma wyginac idac za twoim tokiem myslenia?smile

                    Wiesz, myślę że z punktu widzenia doboru naturalnego, kobieta która nie jest w
                    stanie znaleźć sobie odpowiedniego faceta, nie powinna mieć dzieci. Dlatego też
                    nie planuję dalszego potomstwawink

                    > po trzydziestce " wiesz w moim
                    > wieku to odpowiedni mezczyzni sa jak publiczna toaleta albo zas..ani albo
                    > zajeci"

                    Hehe, podoba mi sięsmile
                    Może to tak powinno wyglądać - populacja, w której nie ma odpowiednich męskich
                    reproduktorów powinna po prostu wyginąćwink
            • nowajulka Re: tylko MOJE dziecko 15.11.04, 21:49
              Sprawna umysłowo inaczej ??? Puknij sie w głowę !!!!! Z tolerancja u Ciebie
              krucho..........
          • domali Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 14:10
            derena33 napisała:


            > Teoretycznie swiadomy wybor urodzenia dziecka bez ojca to moze i oznaka
            > niedojrzalosci i egoizmu, ale lepszy zaden ojciec, niz ojciec byle by byl.

            No ale w takim razie na jakiej zasadzie jest wybierany ten 'dawca spermy'? po
            prostu ma byc facet? Czy musi miec jakies konkretne cechy? Jesli swiadomie
            planuje sie dziecko (a o czyms takim mowimy w tym watku), to chyba mozna wybrac
            kogos, kto bedzie ojcem, a nie byle ojcem. I dzieki temu matka nie podejmuje za
            dziecko decyzji o tym, czy ono tego ojca chce miec, czy nie. Z jakichs powodow
            trudno na przyklad samotnej osobie adoptowac dziecko. Tak samo moim zdaniem
            dziwne jest swiadome dazenie do sytuacji, w ktorej dziecko wychowuje sie tylko
            z jednym z rodzicow. I tutaj w pelni zgadzam sie z virtual.
            • derena33 Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 15:14
              domali napisała:

              Z jakichs powodow trudno na przyklad samotnej osobie adoptowac dziecko.
              ______________________

              A nie slyszalas o wioskach dzieciecych, gdzie warunkiem objecia opieki nad
              kilkorgiem dzieci jest samotnosc ich opiekunki?
              Podobno ma sie to zmienic, ale nie ze wzgledow wychowawczych, tylko jest to
              zbyt drakonski warunek dla matek zastepczych.
              A dzieci te tez sa szczesliwe. I chyba o to chodzi, a nie o zasade.

              Bo niewazne jest z jakich pobudek powstalo dziecko, ale to jest wazne by
              zylo otoczone miloscia. A czy ta milosc daje tylko matka, dziadkowie ciocie czy
              wujkowie, czy rodzice razem to dla dziecka nie jest takie wazne.

              A co do " dawcy spermy" jak to ladnie okreslilas, czasem lepiej by bylo, by
              niektorzy mezczyzni nie mieli wcale dzieci,lub je mieli z kobietami
              pozbawionymi zludzen co do ich uczuc, bo mimo staran nas kobiet, zachowuja sie
              wlasnie jak " dawcy spermy" a to co pozniej sie dzieje, obchodzi ich jakby
              nieco mniej.
              • domali Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 15:21
                derena33 napisała:


                > A dzieci te tez sa szczesliwe. I chyba o to chodzi, a nie o zasade.

                Nie przecze, ze dziecko wychowywane przez jednego rodzica moze byc szczesliwe.
                Ale skazywanie go z zalozenia na taka sytuacje moim zdaniem nie jest ok.

                > Bo niewazne jest z jakich pobudek powstalo dziecko, ale to jest wazne by
                > zylo otoczone miloscia. A czy ta milosc daje tylko matka, dziadkowie ciocie
                > czy wujkowie, czy rodzice razem to dla dziecka nie jest takie wazne.

                A ja mysle, ze to, kto sprawuje opieke i otacza miloscia nie jest istotne w
                sytuacji, gdy rodzic tego nie robi. Tzn lepiej zeby to byla ciocia czy babcia,
                niz nikt. Ale pierwszenstwo maja rodzice (oczywiscie nie mowie o patologiach).


                > A co do " dawcy spermy" jak to ladnie okreslilas, czasem lepiej by bylo, by
                > niektorzy mezczyzni nie mieli wcale dzieci,lub je mieli z kobietami
                > pozbawionymi zludzen co do ich uczuc, bo mimo staran nas kobiet, zachowuja
                > sie wlasnie jak " dawcy spermy" a to co pozniej sie dzieje, obchodzi ich
                > jakby nieco mniej.

                Zapewne tacy ojcowie sie zdarzaja. Tak jak i matki, ktorych wklad w zycie
                dziecka ogranicza sie tylko do jego urodzenia.
                • derena33 Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 15:36
                  domali napisała:

                  > derena33 napisała:
                  >
                  >
                  > Nie przecze, ze dziecko wychowywane przez jednego rodzica moze byc
                  szczesliwe.
                  Ale skazywanie go z zalozenia na taka sytuacje moim zdaniem nie jest ok.
                  --------------

                  Ale dlaczego? Skoro moze byc rownie szczesliwe?
                  Smiem twierdzic, ze jest bardziej szczesliwe w porownaniu z dziecmi, ktorym
                  rodzice zafundowali traume rozstania.


                  > A ja mysle, ze to, kto sprawuje opieke i otacza miloscia nie jest istotne w
                  > sytuacji, gdy rodzic tego nie robi. Tzn lepiej zeby to byla ciocia czy
                  babcia,
                  > niz nikt. Ale pierwszenstwo maja rodzice (oczywiscie nie mowie o patologiach).
                  _________________

                  Ja tez nie mowie o patologiach, mowie o sytuacji, gdy dziecko jest wychowywane
                  przez matke, a reszta rodziny ja wspomaga w wychowaniu.


                  > Zapewne tacy ojcowie sie zdarzaja. Tak jak i matki, ktorych wklad w zycie
                  > dziecka ogranicza sie tylko do jego urodzenia.

                  _________

                  Takie matki nie sa przedmiotem tej dyskusji.

                  • domali Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 16:07
                    derena33 napisała:


                    > Ale dlaczego? Skoro moze byc rownie szczesliwe?

                    Mowimy w tym watku o planowanym rodzicielstwie. A jezeli takowe to
                    rodzicielstwo jest, to moim zdaniem pierwszym etapem jest stworzenie pelnej
                    rodziny (niekoniecznie malzenstwa), w ktorej to dziecka powinno sie wychowywac.

                    > Smiem twierdzic, ze jest bardziej szczesliwe w porownaniu z dziecmi, ktorym
                    > rodzice zafundowali traume rozstania.

                    Pewnie tak. Dlatego nigdy nie bylam i nie bede zwolenniczka malzenstw tylko
                    dlatego, ze bedzie dziecko.


                    > Takie matki nie sa przedmiotem tej dyskusji.

                    Tak jak i nie o ojcach, ktorzy swiadomie stali sie jedynie 'dawcami nasienia',
                    a o takich, ktorzy takimi zostali z wyboru matki.
        • marcepanna Vitrual PELNA ZGODA NA TO CO PISZESZ ! 14.11.04, 12:31
          Dokladnie tak wlasnie jest

          Skazywanie dziecka na niepelna rodzine to niedorzecznosc jest wlasnie, zreszta
          partner Xa podnioslby te kwestie w rozmowie
          zapewniam
      • leeya Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 20:50
        derena33 napisała:

        > Acha informacja dla Leeismile moja przyjaciolka moglaby byc twoja matka i nie
        > jest jedynaczkasmile a nawet wychowywala sie w pelnej i oceniajac z zawnatrz
        > cieplej rodziniesmile
        -------------------------------
        Dereno,
        Ile lat miala Twoja przyjaciolka, kiedy tak wlasnie postapila?? Pomijajac fakt,
        ze jest to, wedlug mnie oczywiscie, jawna niesprawiedliwosc, zeby nie
        powiedziec skur..stwo wobec faceta. Ja sie najbardzej zbulwersowalam czytajac
        post Xa jej mlodym wiekiem. I ta historia, ktora opisalam, chcialam jej
        uzmyslowic, ze nie wiadomo co nam zycie jeszcze przyniesie. Czy bedzie umiala w
        takiej sytuacji, kiedy facet, z ktorym bedzie chciala i umiala sie zwiazac, nie
        zaakceptuje dziecka, rzedlozyc dobro dziecka nad swoje... Bo w sumie latwo
        przyszlo, latwo poszlo... A dziecko to nie zabawka. Nie zaspokojenie wlasnych
        niewyzytych uczuc. To czlowiek, ktory ma swoje uczucia.
        I wyszlo na mojetongue_out Autorka ma 23 lata i nieskonczone studiasmile

        Pozdr,
        Leeya
        • derena33 Re: tylko MOJE dziecko 15.11.04, 08:52
          leeya napisała:

          > Ile lat miala Twoja przyjaciolka, kiedy tak wlasnie postapila?? Pomijajac
          fakt,
          >
          > ze jest to, wedlug mnie oczywiscie, jawna niesprawiedliwosc, zeby nie
          > powiedziec skur..stwo wobec faceta.
          --------------
          Kochana ty sie nad tym facetem tak nie uzalajsmile bo on w koncu sie dowiedzial
          ze ma dziecko i nawet palcem w bucie nie mial zamiaru kiwnac, a jej nie
          zalezalo na tym by to zrobil. Po prostu ulegla naciskom rodzicow, by mu
          powiedziec. Tak wiec sprawa sama umarla. Pozniej widzial swoja corke po raz
          drugi jak dziewczyna miala 17 lat ( na jej wyrazne zyczenie)
          dostala od ojca 50 zl (upominek) i propozycje ewentualnych dalszych spotkan, w
          rezultacie zadne z nich nie doszlo do skutku z braku checi obydwojga.

          Ja sie najbardzej zbulwersowalam czytajac
          > post Xa jej mlodym wiekiem. I ta historia, ktora opisalam, chcialam jej
          > uzmyslowic, ze nie wiadomo co nam zycie jeszcze przyniesie. Czy bedzie umiala
          w
          >
          > takiej sytuacji, kiedy facet, z ktorym bedzie chciala i umiala sie zwiazac,
          nie
          >
          > zaakceptuje dziecka, rzedlozyc dobro dziecka nad swoje...
          ---------------
          I tu jak przeczytalam ze autorka watku ma 23 lata to sie troche zalamalam.
          Ale zaraz na poczatku jak zaczelam brac udzial w dyskusji, to podkreslilam, ze
          samwatek wydaje mi sie fikcja literacka, co nuie znaczy ze problem nie istnieje.

          Moja kolezanka byla znacznie starsza miala 30 lat. Ta druga o ktorej
          wspomnialam ( nie utrzymuje z nia takich bliskich kontaktow) miala lat 32.
          Pozdrawiamsmile


    • iziula1 Re: Kochana Virtual! 14.11.04, 16:03
      Zaprzeczam jakoby z Toba było coś nie tak! Jesteś super babka (widziałam
      zdjecia fiu,fiu) i w dodatku inteligentna.Wybacz ale takie połączenie urody z
      rozsadkiem i wysokim IQ nie wróży zwyczajnego zycia.Ale dość kadzenia!
      Wracam do tematu.
      Przyznam sie,że bycie samodzielna mama nauczyło mnie pokory wobec losu.I z
      własnego doświadczenia wiem,że skazywanie dziecka na niepełną rodzinę jest
      największym błędem jakie można popełnić.Tym większym jeśli robi sie go
      swiadomie z potrzeb egoistycznych.Bo dziecko coś ma nam dac,zastąpić,wypełnic,
      zrekompensować.
      Jak pisałam wcześniej jest miłość i egoizm.
      Tak samo jak sterowanie płcią dziecka, planowanie koloru włosów,oczu
      itp.Wszelką ingerencję w genetyce traktuje jako naruszenie wświętości jaką jest
      cud poczęcia.
      Macierzyństwo,ojcostwo to nie salon usługowy gdzie zamawiasz i dostajesz co
      chcesz a jeśli nie to nie opłacasz rachunku!
      • bb12 Pełna rodzina! 14.11.04, 17:02
        Bardzo ważna jest pełna rodzina.Dzieci w niej uczą się ról
        społecznych.Obserwują życie w domu,uczestniczą w nim i później budują swoje
        rodziny.
        Model niestety ma wielkie znaczenie.


        Moja rodzina się rozpadła.Martwię się o swoje dzieci,o ich przyszłe związki
        [zaburzona rodzina-zaburzony związek].Dlatego zależy mi ,aby dziewczynki jak
        najczęściej widywały się ze swoim ojcem.Mnie mąż nie jest potrzebny,ale
        dzieciom potrzebny jest tatuś.
        Dlatego nigdy nie zaakceptuję planowania niepełnej rodziny.
      • virtual_moth Re: Kochana Virtual! 14.11.04, 19:08
        Iziula, dzięki za te komlementa, ale wiesz, to tylko moja netowa kreacjawink
        Gdybym była piękna i mądra, nie skończyłabym jako samotna matka panna na
        garnuszku u mamusi.

        iziula1 napisała:

        >I z
        > własnego doświadczenia wiem,że skazywanie dziecka na niepełną rodzinę jest
        > największym błędem jakie można popełnić.

        Właśnie. Pewnie wiele z nas samodzielnych przeżyła traumę obwiniania się za
        zgotowanie dziecku losu "półsieroty", dlatego też ja np. z wytrzeszczem oczu
        patrzę na pomysły typu "a spłodzę se sama dziecko". Już bardziej jestem w
        stanie zrozumieć te babki, które dla tego wyświechtanego "dobra dziecka"
        zostają ze swoimi mężami, których nienawidzą. Choć to też głupota, tyle że
        innego kalibruwink

        > itp.Wszelką ingerencję w genetyce traktuje jako naruszenie wświętości jaką
        jest cud poczęcia.

        Ja natomiast nie traktuję poczęcia w kategorii świętości (chociaż jakiś tam cud
        to w sumie jestwink. Raczej odpowiedzialności za przyszłe życie oraz szacunek do
        życia. A sterowanie genami (inteligencja, kolor oczu itd) nie uważam tyle za
        kalanie tej świętości, co za zwyczajną głupotę i stwarzanie sobie pozorów
        panowania nad tym kim będzie nasze dziecko.

        > Macierzyństwo,ojcostwo to nie salon usługowy gdzie zamawiasz i dostajesz co
        > chcesz a jeśli nie to nie opłacasz rachunku!

        Tak. Myślę, że dojrzałe osoby zdają sobie z tego sprawę, a innym
        pozostaje "tylko" dorosnąć.
        • leeya Re: Kochana Virtual! 14.11.04, 21:03
          virtual_moth napisała:

          > Właśnie. Pewnie wiele z nas samodzielnych przeżyła traumę obwiniania się za
          > zgotowanie dziecku losu "półsieroty",
          --------------------------
          Ano przezylam... Ale w koncu zrozumialam, ze to nie tylko MOJA wina. Teraz sie
          tylko iesze macierzynstwem i w duchu wspolczuje temu, ktory na wlasne zyczenie
          i z wlasnej nieprzymuszonej woli sie tego pozbyl....


          > Ja natomiast nie traktuję poczęcia w kategorii świętości (chociaż jakiś tam
          cud
          >
          > to w sumie jestwink
          ----------------------------
          He he he, zebys wiedziala ze jakistam cud to jestsmile Ja mam zdiagnozowane
          chorubsko czy tez defekt zwany "zespolem poronienia nawykowego". Takze powiem:
          POCZECIE TO JEST CUD!! smile))))))

          > Tak. Myślę, że dojrzałe osoby zdają sobie z tego sprawę, a innym
          > pozostaje "tylko" dorosnąć.
          -----------------------------
          Czego i ja z calego serca Xa zyczesmile))))))))))

          Pozdr,
          Leeya
    • xa Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 19:25
      Hmm trochę dziwnie się czuję, bo chyba nie spodziewałam się, że wywołam aż tak
      burzliwą dyskusję. Bardziej jednak zależało mi na rzeczowych opiniach z boku.

      Może rzeczywiście jestem egoistką. Mam prawie 23 lata, nie jestem jedynaczką,
      mój ojciec odszedł kiedy miałam kilka lat zawalając kompletnie mój mały świat,
      choć do tej pory jest stale obecny w moim życiu. Jestem inteligentna, ambitna,
      studiuję na dobrej uczelni z niezłymi wynikami. I wszystko byłoby superextra
      gdyby nie fakt, że nie potrafię odnaleźć się w związku. Po prostu nie umiem.
      Wiem, że jeśli spróbowałabym stworzyć stały związek byłbyo on mieszanką cichych
      dni i przechodzących burzą awantur. I wiem, że prędzej czy później odeszłabym
      wymaltretowana psychicznie.

      I chciałabym mieć dziecko. Chciałabym kogoś obdarzyć całą swoją nagromadzoną
      miłością. Zgadzam się, to egoistyczne, ale wydaje mi się, ze to lepiej tak niż
      gdybym miała skazać je na gęstą atmosferę i późniejszą stratę ukochanego ojca.
      Moje dziecko będzie żyło od początku bez ojca, z wieloma wujkami, męskimi
      wzorcami. I będzie kochane. Ponad wszystko. Do bólu. I nikt mi nie powie, że
      nie będzie szczęśliwe! A co do wybierania genów, to skoro już zdecyduję się na
      własne dziecko, poczęte bez pomocy konkretnego faceta, będę miała możliwość
      dobrania mu najlepszych cech jakie tylko będą możliwe.
      A gdyby ten konkretny ojciec chciał po zastanowieniu być ojcem mógłby brać
      udział w wychowaniu dziecka, kochać je, nie miałabym powodów by mu tego
      zabronić.
      • virtual_moth Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 19:46
        Xa, najpierw musisz sama poczuć się szczęśliwa sama ze sobą, a potem dopiero
        myśleć o facecie i dzieciach (pisałam o tym wcześniej). Jeśli czujesz, że nie
        potrafisz wytrwać w związku, to się wylecz. Dziecko Cię nie uleczy i nie
        sprawi, że nagle poczujesz się szczęśliwa.

        A w ogóle o czym my tu gadamy. Znowu wątek na dziesiąt postów, a okazuje się,
        że autorka to siksawink (jakże jej zazdroszczę).

        Pozdrawiam
        • leeya Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 20:09
          No pewnie, ze siksa Virtualsmile W pierwszym poscie napisala, ze dla dziecka
          moglaby rzucic studia. Dlatego tez napisalam do niej per "dziecko" za co
          zostalam zjechanasmile)))))

          Xa, ja wiem, ze to glupota cokolwiek Ci radzic... Ale wez Ty najpierw skoncz
          studia, ustaw sie w zyciu jako tako, zeby potem na rodzinie nie wisiec, skoro
          chcesz miec dziecko to miej je na swoja i tylko swoja odpowiedzialnosc!!! A jak
          czytam o tej bandzie wujkow, z ktorych dziecko mialoby czerpac wzorce
          meskie.... echhhhh.... Super to sobie wymyslilas, nie ma co.....

          Leeya

          PS. A to co napisalam w moim poprzednim poscie to niestety prawda. Dawca
          spermy, a de fakto teraz jedyny opiekun tego dziecka to moj przyjaciel.
      • iziula1 Re: tylko MOJE dziecko 14.11.04, 20:38
        Ok, rozumiem twoje racje.Ale co jeśli dziecko urodzi sie chore mimo tak
        starannego doboru genów?Z czym zostaniesz?Z miłością,którą nie potrafisz
        obdarzyć sama siebie?
        Miłośc do dziecka jest najwiekszym darem,błogosławieństwem.Nie możesz mówić o
        miłości skoro z egoizmu chcesz pozbawic siebie i dziecko szansy na pełną
        rodzine.Zgadzam się,że może nie wyjść ale tego nie wiesz póki nie spróbujesz.
        Ojca uwierz mi można stracic w każdej chwili życia.
        Opinie tutaj są rzeczowe,i dobrze trafiłaś pisząc na naszym forum.Uwierz mi,ze
        każda z kobiet piszących tutaj zna gorycz samotnego wychowywania dziecka,zna
        smak łez własnego dziecka które płacze po wyjściu taty,ze on go nie kocha!
        Lub zakłopotanie kiedy dziecko pyta dlaczego nie ma taty?
        Proponuje zacząć od siebie,skoro nie potrafisz odnalezć się w związku zacznij
        nad soba pracować.
        Matka i dziecko to tez zwiazek dwojga ludzi.Co zrobisz z dzieckiem jesli i w
        takim ukadzie nie biedziesz potrafila sie odnalezc?Tez bys odeszla?A co z
        dzieckiem?
      • leeya Re: tylko MOJE dziecko 15.11.04, 11:41
        xa napisała:
        > Może rzeczywiście jestem egoistką. Mam prawie 23 lata, nie jestem jedynaczką,
        > mój ojciec odszedł kiedy miałam kilka lat zawalając kompletnie mój mały
        świat,
        > choć do tej pory jest stale obecny w moim życiu.
        -----------------------------
        Hmmm.... A poza tym cos mi to przypomina co piszesz.....

        A czy przez przypadek mamusia Twoja po odejsciu Tatusia nie mogla sobie dac z
        tym rady?? I moze skakala z kwiatka na kwiatek?? A w koncu wyszla za maz za
        irlandczyka?? A tatus ma nowa zone o jakies 7, moze max 8 lat starsza od
        Ciebie?? No i jeszcze jak powiesz, ze Mamunia osobista Twoja pracuje w radiu
        Koszlin, to normalnie bede wiedziala kim jestes...

        Leeya
        • xa Re: tylko MOJE dziecko 15.11.04, 12:58
          > A czy przez przypadek mamusia Twoja po odejsciu Tatusia nie mogla sobie dac z
          > tym rady??

          a czy słyszałaś kiedyś o mamusi, która nie ma problemów z daniem sobie rady z
          porzuceniem przez ukochanego męża?
          • leeya Re: tylko MOJE dziecko 15.11.04, 13:23
            xa napisała:

            > a czy słyszałaś kiedyś o mamusi, która nie ma problemów z daniem sobie rady z
            > porzuceniem przez ukochanego męża?
            --------------------------------
            Oczywiscie, ze nie slyszalam... Ale kobiety robia to w rozny sposob: jedne
            zamykaja sie w sobie, inne poswiecaja sie pracy, inne zmieniaja facetow jak
            rekawiczki...

            Xa, mozesz odpowiedziec na moje pytania?? Bo chyba zaraz zaczne sie witac z
            Toba jak ze stara znajoma.. Coraz bardziej wydaje mi sie, ze Cie znam...

            Leeya
            • xa Re: tylko MOJE dziecko 15.11.04, 13:40
              no mam jednak nadzieje, ze sie nie znamy

              był jeden facet, co bardzo chcial sie nami zajac wszystkimi ale ujawnil sie ten
              sam syndrom co u mnie i w koncu facet odpuscil.

              a kilka lat pozniej byl jeszcze jeden raczej na stale, ale nie przetrwal. c'est
              tout -> to chyba nie jest z kwiatka na kwiatek
              • leeya Re: tylko MOJE dziecko 15.11.04, 13:50
                xa napisała:

                > no mam jednak nadzieje, ze sie nie znamy
                >
                > był jeden facet, co bardzo chcial sie nami zajac wszystkimi ale ujawnil sie
                ten
                >
                > sam syndrom co u mnie i w koncu facet odpuscil.
                >
                > a kilka lat pozniej byl jeszcze jeden raczej na stale, ale nie przetrwal.
                c'est
                >
                > tout -> to chyba nie jest z kwiatka na kwiatek
                ----------------------
                Hmmmmm... To akurat nie daje pelnego obrazu sytuacji, Xa, ale jednak wole do
                Ciebie mowic Natalkosmile Raczej chodzilo mi o reszte pytan, bo "z kwiatka na
                kwiatek" to jest najmniej istotnesmile
                Pozdrow Mame i trzymaj sie cieplo.
                Leeya
                • xa Re: tylko MOJE dziecko 15.11.04, 14:01
                  hmm Natalko... ładnie...
                  • leeya Re: tylko MOJE dziecko 15.11.04, 15:30
                    xa napisała:

                    > hmm Natalko... ładnie...
                    --------------------
                    Moze i ladnie, ale jakze brzydko postepowala dziewczynka to imie noszaca...
                    • xa Re: tylko MOJE dziecko 15.11.04, 15:37
                      czyli to jednak nie ja? suspicious
      • marilu29 Re: tylko MOJE dziecko 18.11.04, 01:00
        xa napisała:
        > I wszystko byłoby superextra gdyby nie fakt, że nie potrafię odnaleźć się w
        związku. Po prostu nie umiem. Wiem, że jeśli spróbowałabym stworzyć stały
        związek byłbyo on mieszanką cichych dni i przechodzących burzą awantur. I
        wiem, że prędzej czy później odeszłabym wymaltretowana psychicznie.

        Jak myślisz jak żyłoby się dziecku w tej "mieszance cichych dni i
        przechodzących burzą awantur", którą byś mu zafundowała? Dokąd miałoby odejść?
        Do domu dziecka? A może przygarnęłby go banda wujków dając męskie wzory.

        > I chciałabym mieć dziecko. Chciałabym kogoś obdarzyć całą swoją nagromadzoną
        > miłością.
        > I będzie kochane. Ponad wszystko. Do bólu. I nikt mi nie powie, że
        > nie będzie szczęśliwe!

        Ja Ci powiem: będzie nieszczęśliwe. Nikt nie potrafiłby znieść takiej "miłości
        do bólu", osaczenia. Co zrobisz gdy dorośnie? Pozwolisz mu mieć własne życie,
        zakochać się, stworzyć związek?

        >A co do wybierania genów, to skoro już zdecyduję się na
        > własne dziecko, poczęte bez pomocy konkretnego faceta, będę miała możliwość
        > dobrania mu najlepszych cech jakie tylko będą możliwe.

        Właściwie nie zaplanowałaś jeszcze tylko płci dziecka. Jeśli twój pomysł jest
        nadal aktualny (bo wątpię w to, że moje argumety do Ciebie trafiły) to polecam
        mojego eksa. Świetne geny gwarantowane. Wysoki, przystojny, inteligentny. Jest
        nawet szansa na ciemne kręcone włosy u maleństwa. Pojemniczek raczej odradzam.
        Dużo przyjemniej w sposób tradycyjny. W tym też jest świetny. Może nawet zechce
        uczestniczyć w wychowaniu dziecka - oglądając co kilka tygodni swoje dzieło.
        Ale tylko wtedy gdy będziesz miała szczęście i urodzisz dziecko równie piękne i
        mądre jak moja córeczka. Wychowuję ją sama, bo według mojego byłego
        odziedziczyłam po rodzicach dobre geny:jestem zdolna, ładna, pracowita i mogę
        sama poradzić sobie z jej wychowaniem (finansowo również).
        Mój były podobnie jak Ty posiada tylko jedną "drobną" wadę: totalny,
        maksymalny, nieuleczalny egoizm.
    • chalsia Marcepanno, smucisz mnie ... 15.11.04, 01:15
      zauważalną zniżką w logicznym myśleniu i wyciaganiu wniosków.

      Napisałaś:
      "Akurat tak sie stalo ze poznalam kogos kto ma juz dzieci, w tym jedno
      wychowuje
      sam
      Obydwaj z mezczyzn sa dla mnie wazni
      Moj partner nie widzi problemu gdybym chciala miec jednak swoje dziecko z innym
      (on juz nie chce miec wiecej dzieci) a Ten Drugi nie widzi problemu zeby jego
      dzieckiem zajmowalo sie troje ludzi, ja, on i moj partner
      Zycie jest piekne jednym slowem i glupcem jest tylko ten kto sobie je
      niepotzrebnie komplikuje
      ja do takich osob nie naleze i staram sie tez otaczac takimi ludzmi tj o
      zblizonym osadzie na zycie do mojego"


      No więc to nie styka.
      Skoro Twój facet ma dwoje dzieci i jedno z nich wychowuje sam i twierdzi, że
      nie chce więcej dzieci to nie daje się to pogodzić z jego zgodą na to, bys Ty
      miała dziecko z kimś innym.
      Dlaczego?

      Bo to znaczy, że musiałabyś zostać de facto samotną matką z dochodzącym ojcem
      biologicznym (o ile "dawca spermy" rzeczywiście wytrwa w swoim aktualnym
      stanowisku), będącą w luźnym związku z Twoim facetem ( i oczywiscie mieszkającą
      samotnie z dzieckiem).
      No chyba, że to Ci pasuje - taki zupełnie lużny związek bez mieszkania razem.

      A jesli Twój facet chciałby mieszkać ze swoim dzieckiem, Tobą, Twoim i "dawcy
      spermy" dzieckiem (z dochodżacym ojcem), to widocznie nie jest prawdą, że Twój
      facet nie chce mieć więcej dzieci. No bo o co chodzi w takim razie? Skoro jest
      OK na wychowywanie we wspólnym domu jeszcze jednego dziecka, to czemu ma nie
      być jego?
      Aaaaa, skoro nie wiadomo, o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze? Że może
      Twój facet nie chce się finansowo angażować w następne dziecko (a w swoje to by
      pewnie honorowo musiał)? No ale przecież Ty masz pracę, więc możesz sama
      utrzymać.

      Jeśli to co napisałam będzie dla Ciebie niewystarczająco jasne, to tym bardziej
      będę zatrwożona Twoim stanem.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • natasza39 nocna chalsiu! 15.11.04, 02:08
        No cóz nocna chalsiu, dobrze to ujęłaś, ja jakos nie mialam siły dociekac i
        wnikac w ten watek marcepanny. Tak mi sie zapetliło w łepetynie od tych chłopów
        że mi sie styki popaliły!
        A zatem wymiekłam przed wizja haremowo-rodzinna marcepanny, bo jak w
        rzeczywistosci spotkalam sie z przypadkiem gdzie mój przyjaciel zyjac z
        kochanka ma zone która aktualnie wychowuje dziecko ze zwiazku "męża" z
        kochanka, a on sam robi w towarzystie za "Araba" haremowego, to jednak moja
        percepcja jest ograniczona i nie umie wyobrazic sobie "rodziny" której wizje
        przedstawila nam marcepanna.
        HArem meski jest dla mnie, choc sympatyzuje z "feministkami" w aspektach
        niektórych za bardzo modernistyczny jednak....


        Ej cóz to sie dzieje w tym Krakowie?
        Wszak mój przyjaciel "Arab" tez lajkonik!!!
        Oj smok wawelski chyba ogniem przestanie zionąć, a Adas z pomnika zejdzie i
        zacznie z menelami chlac na Plantach tanie wino!!!

    • grey-pippin Re: Dziwne dziwne !!! 15.11.04, 11:03
      Wszystko co tu w tym watku sie przewija...
      Decyzja o samodzielnym maciezynstwie podejmowana przez 23 letnia studenke jako
      akt desperacji zwiazany z brakiem wartosciowych mezczyzn na horyzoncie-->dziwne
      Atak osob ktore sa samodzielnymi rodzicami na kobiete ktora chce uniknac
      wszystkich nieprzyjemnosci jakie ich samych spotkaly poprzez nieudane zwiazki,
      tragedie rozstania, rozwody i szarpaniny tez ----> dziwne
      Z lektury tego forum nabralam przekonania ze samodzielni rodzice to dobrzy
      rodzice, dzielni, oddani dzieciom i je kochajacy, rozstania i rozwody a takze
      pozniejsze kontakty to cierpienie gehenna wieczna walka i bol i strach.
      A teraz jesli ta kobieta, jeszcze mloda, poslucha i zamknie na klucz swoj
      egoizm, poczeka pare lat, pokocha kogos, a ten ktos okarze sie takim draniem
      jak partnerzy wielu kobiet z tego forum, zostawi ja z dzieckiem, to co ?,
      bedzie wtedy siostra w niedoli, przygarnieta a nie wyszydzana za egoizm ?! --->
      dziwne, dziwne
      • iziula1 Re: Dziwne dziwne !!! 15.11.04, 17:55
        Może to i dziwne.Ale jeszcze dziwniejsze jest to co sam zakładasz panie lub
        pani Grey-pippin ,ze sie nie uda!
        Że każdy związek to porażka! Skąd ta pewność?
        • grey-pippin Re: Dziwne dziwne !!! 16.11.04, 05:14
          iziula1 napisała:

          > Może to i dziwne.Ale jeszcze dziwniejsze jest to co sam zakładasz panie lub
          > pani Grey-pippin ,ze sie nie uda!
          > Że każdy związek to porażka! Skąd ta pewność?

          Gdzie w moim poscie jest zdanie ze >każdy związek to porażka ?!
          a nawet wiecej, gdzie jest cokolwiek o pewnosci.
          Slowo 'jesli' nie jest tym samym co 'na pewno', czy moze sie myle ?
          Twoj post jest odpowiedzia nie na moj post a na cos co wyczytalas tak jak Ci
          wygodnie miedzy wierszami, wiec na pewno masz racje wink))
    • kudlata1978 Re: tylko MOJE dziecko 15.11.04, 15:53
      Po przeczytaniu Twojego posta przyszło mi do głowy tylko jedno słowo. EGOIZM. Bo
      jak inaczej to nazwać? Chcesz mieć rodzinę, czy zaspokoić SWOJĄ potrzebę? Boisz
      się, że na starość nie będzie miał kto Cię kochać? A może roztkliwiasz się nad
      niemowlętami swoich koleżanek i chcesz mieć taką fajną laleczkę tylko dla
      siebie? Tylko żeby ładna była i mądra. A jeśli już się stanie i urodzisz chore
      dziecko, to wyrzucisz na smietnik a brzydkiemu zafundujesz oerację plastyczną?!
      Nie rozumiem jak możesz mówić, ze jesteś gotowa do macierzyństwa, skoro jak
      widać nie masz pojęcia co to znaczy. Nie wypowiadam sie za inne samodzielne mamy
      na tym forum, ale ja nigdy nie chciałam żeby moje dziecko żyło w "połówce"
      rodziny, żeby miało ojca, który się nim nie interesuje. Chciałam dać mojemu
      dziecku wszystko, tzn. miłość,finanse i RODZINĘ. Wyszło inaczej i nie napawa
      mnie to dumą ani szczęściem.
      A na to co przeczytałam .... słów mi brakuje. Chcę wierzyć, że napisałaś to
      tylko dlatego, ze chciałaś zrobić wrażenie (nie wiem na kim) albo być
      prowokująca. Jeśli nie, to szkoda mo Twojego dziecka, bo mając taką matkę nigdy
      nie będzie szczęśliwe, gdyż skoro żaden mężczyzna nie spełnia Twoich wymagań i
      stawiasz takie warunki dziecku, mimo iż jeszcze go nie ma, to ono nigdy nie
      będzie w stanie sprostać Twoim wymaganiom, ambicjom. To po prostu nieludzkie tak
      planować dziecko, tak planować macierzyństwo. Czy chociaż przez chwilę
      pomyślałaś NIE O SOBIE?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka