Dodaj do ulubionych

TERAPIA MAŁŻEŃSKA-pytanie.

30.12.04, 19:17
Wiecie od zawsze zastanawiałam się czy to działa. Czy taka terapia może coś
zmienić we wzajemnych relacjach miedzy małzonkami i na jakim etapie moze
zatrzymać rozpad związku?
Czy ludzie którzy przestaja sie rozumiec, wciąż sie kłócą lub milcza moga
zaczą patrzec na swój zwiazek inaczej?
I na czym to polega?
Dodam, że nie jestem mężatka, bardzo często na forum spotykałam sie z radami
udzielanymi innym ze warto zwrócić sie o pomoc do psychologa i stąd moje
pytanie.
Prosze od odpowiedzi te osoby,które zetkneły się z terapią małżeńską.
Z góry dziekuje!
Obserwuj wątek
    • aga19745 Re: TERAPIA MAŁŻEŃSKA-pytanie. 30.12.04, 19:19
      moja nie podzialala bo nikt sie nie zmienia a jak juz to na chwile sorry ale
      nie lodz sie
      • ania_rosa Re: TERAPIA MAŁŻEŃSKA-pytanie. 30.12.04, 19:37
        Pomaga, ale oboje małżonków musi wiedzieć, dlaczego się tam znaleźli oraz
        autentycznie chcieć takiej terapii.
        Rosa
    • poxywka Re: TERAPIA MAŁŻEŃSKA-pytanie. 31.12.04, 11:21
      jesli obie strony sa przekonane, ze chca cos zmienic to moze pomoc; dla mnie
      psycholog jest po to, aby pomoc uswiadomic sobie, co bylo w nas nie tak; jaki
      popelniamy blad;
      my zaczelismy od indywidualnych spotkan z psychologiem, co bylo bledem; do
      wlasciwej terapii nie doszlo; po swojej wizycie moj ex zadzwonil do mnie mowiac
      z zadowoleniem mniej wiecej : 'juz wiem, to wszystko po prostu byla twoja wina'
      gdyby nawet tak bylo (ja jestem oczywiscie zupelnie innego zdania smile ) jest to
      chyba ostatnia rzecz, ktora nalezy powiedziec komus, z kim sie czlowiek chce
      pogodzic; dlatego pomyslalam sobie tez, ze aby sie udalo, to musi byc dobry
      psycholog; ze swojej wizyty zreszta tez nie bylam zadowolona; po prostu pani
      psycholog nie miala nic do powiedzenia wlasciwie;
      pozdrawiam
      poxywka
      • griffon Re: TERAPIA MAŁŻEŃSKA-pytanie. 31.12.04, 12:48
        Ja byłem razem z żona 3 razy u pani Psycholog ( to była jej inicjatywa)
        wcześniej chodzilismy osobno. Na pirwszym spotkaniu zaczelismy siebie obwiniać
        za wszystko złe co sie zdazyło prawie wyzywając sie na wzajem. Drugim razem juz
        było lepiej ja i zona zrozumielismy przyczyne i postanowiliśmy ja wyeliminować.
        Trzecie spotkanie to była juz tylko rozmowa towarzyska.
    • vialle Re: TERAPIA MAŁŻEŃSKA-pytanie. 04.01.05, 12:24
      mysle, ze moze pomoc i to na rozne sposoby. Mysle, ze madry psycholog moze
      pomoc dotrzec do istoty problemow, nazwac je po imieniu tam gdzie - zwlaszcza
      zapedzeni we wzajemne zale - juz nic nie widzimy obiektywnie. Nie nalezy chyba
      wierzyc w to, ze wskrzesi uczucie ktorego nie ma. Ale moze pomoc okreslic
      powody by byc razem oraz zasady wspolistnienia - wielu ludzi wlasnie tego
      potrzebuje.
      W moim przypadku terapia tez pomogla - pomogla mi wyjsc z zakletego kregu
      obwiniania sie i odmawiania sobie prawa do decyzji, ze chce skonczyc nasz
      zwiazek. Pomogla nam tez troche rozstac sie po ludzku, choc byly to raptem dwa
      spotkania.
    • kudlata1978 Re: TERAPIA MAŁŻEŃSKA-pytanie. 04.01.05, 13:46
      Iziula, nie byłam na takiej terapii bo nie miałam z kim, ale wiem, że każda
      terapia psychologiczna wymaga współpracy pacjenta, a w tym wypadku dwóch
      pacjentów. Bez takiej współpracy psycholog nie jest w stanie wiele wyczarować.
      • czarna41 Re: TERAPIA MAŁŻEŃSKA-pytanie. 07.01.05, 19:15
        Przeszłam też taką terapie a wlaściwie chcialam przejśc. Mieliśmy chodzić razem
        właściwie chodziłam ja sama poszedł ze mna 2 razy poto zeby mnie obwinić a
        następnie przed rodziną wyśmial sie zemnie ze chodze do psychologa. Juz się
        rozstliśmy. Kazde znas inaczej ratowalo nasze malzeństwo i to jeszcze bardziej
        na poroznilo (kazdy ciagnol w swoja strone).Teraz jestem sama i rodzina z tego
        powodu ze tam chodziłam uwaza mnie za psychiczne chora.
        Ratować malżeństwo muszą chcieć obie strony i wtedy taka terapia ma sens i
        jeszcze jedno odpowiedni psycholog. Te dwie sprawy najważniejsze i jeszcze musi
        być uczucie i chęć bycia razem.
        Ja przegralam swoje ponad 20 lat malżeństwa innym zycze powodzenia.
        Przegrana
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka