Dodaj do ulubionych

Ja tez sie boje

27.01.05, 23:38
bo facet,z ktorym mieszkam (jeszcze) nagle oswiadczyl mi,ze mam sie
wyprowadzic.Mam niepelnosprawnego syna,ktory w zeszlym roku byl bardzo chory
i nadal sie to wszystko ciagnie.Przed wspolnym zamieszkaniem on wiedzial,ze
moje dziecko jest niepelnosprawne,a ja chyba podjelam wtedy zbyt pochopna
decyzje o przeprowadzce do Lodzi.Przedtem mieszkalam z rodzicami,ojciec
pil,zas ojciec mojego syna wyjechal za granice i.....przepadl.To tak pokrotce.
Z Lodzi nie moge sie ruszyc,poniewaz moj syn MUSI pozostac pod stala opieka
wielu specjalistow,poza tym ZYJE dlatego,ze trafil na OIOM w matce polce a
nie w Tarnobrzegu(tam wczesniej mieszkalismy).Wiec dopoki nie zostanie
ustalona przyczyna ciezkich zachorowan,naglych i niewyjasnionych,boje sie
stad ruszac.Poniewaz skonczyl 6 lat,podlega obowiazkowi nauczania,z tym,ze to
nauczanie jest indywidualne,w domu.Na szkole,przedszkole nie pozwala jego
bardzo oslabiony system odpornosciowy i reakcje organizmu na leki-reaguje
skora,a przechodzil toksyczna nekrolize naskorka,ciezki przypadek wlasnie
polekowy.To sa najwazniejsze rzeczy,dla ktorych musze pozostac w Lodzi.
A boje sie tego,ze nie dam sobie sama rady,glownie finansowo,boje sie,bo nie
mam tu nikogo a ja tez moge zachorowac i kto wtedy zajmie sie moim
dzieckiem,kto o niego zadba?Boje sie tych wszystkich zmian,ktore mnie
czekaja.Bardzo sie boje,myslam,ze jestem zahartowana dotychczasowymi
przejsciami,wyglada na to,ze nie.
Ale innego wyjscia nie mam,musze sie wyprowadzic,zadne rozmowy nie pomogly.
Napiszcie mi,ze sobie poradze,ze na pewno dam rade,ze wszystko sie
ulozy.Internetu tez pewnie nie bede juz miala,zreszta jak wielu innych
bardziej potrzebnych na co dzien rzeczy....musze jakos sie w sobie zebrac,ale
nie wiem jak.
Obserwuj wątek
    • mucha261 Re: Ja tez sie boje 28.01.05, 01:14
      Boze az sie poplakalamsad Co za bezdusznosc ....... nie mam pojecia co Ci
      doradzic i jak pomoc ale napewno sobie poradzisz napewno znajdziesz wyjscie z
      ej sytuacji zrob to dla syna bo jestes mu eraz bardzo potrzebna i to Ci powinno
      dodac sil.Jestem zszokowana Twoim postem jesli rzeczywiscie on chce zebys
      opuscila jego mieszkanie a wie w jakiej sytuacji jestes a raczej w jakim sanie
      masz dziecko powinien zrobic wszysko zeby Ci pomoc.
      I to sa wlasnie takie bezduszne kanalie,najlepiej powiedziec wynosc sie a
      reszta mnie nie obchodzi... to okropne.
      Aga napisz czy masz do kogo sie chociaz przeprowadzic czy jestes zmuszona
      cos wynajac w Lodzi czy poprostu wracalabyc do Tarnobrzegu.
      Moze powiedz mu jasno i wyraznie zeby dal Ci czas badz pomogl sie
      zorganizowac.... wiem ze to nie jest latwe ale zrob to dla dziecka.
      Jest mi bardzo przykro ze Cie to spotkalo, trzymam kciuki dasz rade musisz w to
      wierzyc.
      sad((
      • nina37 Re: Ja tez sie boje 28.01.05, 03:00
        Nie jestem 100% pewna-ale sprobuj sie dowiedziec,czy przy fakcie,ze mieszkalas
        w jego mieszkaniu-nawet bez meldunku-nie jest konieczna eksmisja.Mialabys czas
        na znalezienie czegos-pracy,mieszkania.
        I na pewno dasz sobie rade!
        • robszym Re: Ja tez sie boje 28.01.05, 14:50
          Mimo trudnej sytuaacji autorki wątku, to co proponujesz jest niemoralne. Jeśli
          uczucie się skończyło to czy przyzwoitość, uczciwość i inne, te z górnej półki
          wartości też się skończyły?
          • nina37 Re: Ja tez sie boje 28.01.05, 23:14
            Nie wiem,czy jest to moralne czy nie-owszem,nie maja slubu ale facet ma lat
            bodaj 40 i raczej nie jest ubezwlasnowolniony? Podejmowal decyzje swiadomie-
            oboje podejmowali, w zwiazku z tym niemoralne jest sprowadzenie dziewczyny z
            dzieckiem z drugiego konca kraju a nastepnie "rozmyslenie sie".
          • mama_ameleczki Re: Ja tez sie boje 29.01.05, 15:07
            robszym -albo nieskumałam o co ci chodziło albo ty nie wiesz co mówisz. Z tego
            co napisała autorka wynika ze niestety te piekne cnoty o których piszesz wogóle
            nieistnieja w słowniku tego drania!!! Ale bynajmniej nie jej. Przeciez nikt nie
            powiedział, że ona ma z nim np. sypiać( bo chyba to miałes na mysli pisząc o
            tej moralności?). Musi tam przez jakiś czas mieszkać. Moralnym jest wyrzucać
            kobiete z dzieckiem i to jeszcze chorym, z dnia na dzień, na ulicę???
        • g0sik Re: Ja tez sie boje 28.01.05, 15:25
          Nie jest konieczna, facet może po prostu wyrzucić rzeczy i nic mu nikt nie
          zrobi. Nie jest mężem ani ojcem dziecka więc nie ma żadnych zobowiązań. Spróbuj
          porozmawiać i poprosić chociaż o jakiś termin. Może się uda po dobroci bo
          niestety facet nic nie musi
      • agaada72 Re: Ja tez sie boje 28.01.05, 09:47
        Dziekuję za słowa otuchy,sa mi one bardzo potrzebne,ja nie mam do kogo sie
        wyprowadzic,szukam mieszkania do wynajecia,bo do Tarnobrzega nie mam co
        wracac,brak dostepu do odpowiednich lekarzy,a poza tym nie moge narazac syna na
        ciagle dojazdy do Lodzi na rozne badania i wizyty lekarskie - czeste,bo nie ma
        tygodnia zeby czegos nie bylo.Poza tym to nauczanie indywidualne,szkola
        integracyjna itd.-tu naprawde lepiej to funkcjonuje,jest latwiejszy dostep.Ale
        glownie to chodzi o lekarzy.
        O tym,ze mam sie wyprowadzic uslyszalam nagle.Rozmawialam z jego matka,ona
        twierdzi,ze przerosla go ta sytuacja z tak ciezko chorym dzieckiem i moj
        czas,ktory poswiecam dziecku i robie wszystko dla niego.Tutaj dodam,ze Facet
        jest 40-letnim,rozpieszczonym,hister ycznym,zaborczym i egoistycznym
        jedynakiem,ktory nie ma zadnego zajecia,spi do 10,ciagle narzeka a mamusia za
        niego wszystko robi.Tu pewnie padnie pytanie czy nie widzialam tego wczesniej?
        Nie,nie widzialam,byl calkiem inny,mial zainteresowania niemalze identyczne z
        moimi,lubil to co ja,nasze poglady tez sie prawie zgadzaly.Super partner i
        przyjaciel.Teraz wiem,ze udawal i klamal,zeby tylko z nim zamieszkac,zeby tylko
        z nim byc.Mieszkal sam i ma za soba dwa nieudane malzenstwa,wiedzialam o
        jednym.Wtedy pomyslalam,coz,tak czasem bywa.Przeciez ja tez mam syna z
        nieudanego zwiazku.Potem zaczelo powoli wychodzic szydlo z worka.On wiedzial,ze
        sie demaskuje i zaczal budowac wokol siebie mur.Nie chcial rozmawiac,nie
        dopuszczal mnie do siebie.Zaczal ciagle zrzedzic,narzekac na wszystko.Ale ja
        mialam moje ciezko chore,umierajace dziecko i na tym sie skupilam.Mnie tez to
        wszystko przeroslo,czulam sie bezradna i samotna,bez zadnego wsparcia,ale
        wiedzialam,ze musze dac z siebie wszystko.Stalam sie nerwowa i co za tym idzie
        zaczelam tracic kontrole nad swoim zachowaniem,a jego(faceta) histerie
        wykanczaly mnie jeszcze bardziej.
        Ach wiele by pisac,ale najwieksza podlosc jakiej sie dopuscil to wyciaganie od
        mojej mamy pieniedzy na swoje wydatki i podbieranie mi pieniedzy z portfela.
        Ma obsesje na punkcie pieniedzy,jest to dla niego najwyzsza wartosc,innych nie
        ma.W pewnym momencie zrozumialam,ze tworzymy uklad.Ja sie zajmowalam domem i
        synem i dawalam pieniadze a on tez dawal i robil zakupy.Tyle jego
        obowiazkow.Ale razem latwiej finansowac wiele rzeczy.
        Dostrzeglam u niego chroniczny wstret do jakiegokolwiek wysilku fizycznego,caly
        dzien siedzi w fotelu przed telewizorem.Czasem na przykrecenie jednej srubki
        czekalam miesiac,nie przesadzam.Pewnie,ze moglam ja sobie sama przykrecic,ale w
        takim razie po co chlop w domu?Z seksem tez udawal,bo w koncu sie okazalo,ze on
        w ogole nie potrzebuje.To wlasnie dlatego zostawila go druga zona.Nie ma
        nikogo,bo caly czas siedzi w domu,nigdzie nie wychodzi,wiec nawet nie moge go
        podejrzewac,ze ze mna nie chce,bo jest inna.
        Rozmawialam z nim o tym ukladzie,ze jest tak a nie inaczej i moja sytuacja jest
        taka a nie inna.Bedziemy razem mieszkac,nadal wspolne pieniadze ja sie zajmuje
        domem,czasem go poprosze o pomoc,glownie w podwiezieniu do szpitala i
        odkurzeniu mieszkania.Az nagle,ni z tego ni z owego - mam sie
        wyprowadzic.Zaczely sie wrzaski,robienie przykrosci,wyliczanie kropli wody
        (oplata ryczaltowa),wyliczanie drobiazgow,a to kuchenka jest gdzies zadrapana a
        to garnek a to zlew zle wytarty,nawet o papier toaletowy,ze dopiero kupil a juz
        nie ma.
        Tak jak juz napisalam,on nigdzie nie pracuje,nigdzie nie wychodzi,nie ma
        zadnych znajomych.Naprawde ciezko mi jest w tej sytuacji dochodzic praw i
        sprawdzac nakazy o eksmisji,bo to co sie dzieje odbija sie na moim synu.Nie mam
        az tyle pieniedzy,zeby wziasc pierwsze lepsze mieszkanie.Wszedzie chca kaucje a
        oplaty to 3/4 mojego miesiecznego dochodu.
        Ja zawsze potrafilam sobie radzic,ale w tej sytuacji ogarnal mnie paniczny
        strach i zwatpienie w swoje mozliwosci.Czuje sie okropnie i nie moge sie
        pozbierac w tym wszystkim.Straszna pustka mnie ogarnela i niemoc.
        • nina37 Re: Ja tez sie boje 28.01.05, 12:32
          Ja rozumiem,ze sytuacja moze byc wykanczajaca,ale takie mamy prawo,ze matka z
          dziecjkiem-a zwlaszcza chorym-nie ma prawa wyladowac na tzw.bruku.Wiec moze
          trzeba sie zastanowic nad eksmisja-masz przynajmniej pewne mieszkanie socjalne.
          Jesli teraz zrezygnujesz-to i tak bedziesz zyc w stresie,bo bedziesz drzala o
          finanse.Mieszkania w Lodzi za tzw.odstepne sa, ale koszty sa b.duze-raz-kwota
          odstepnego, dwa-wysoki czynsz.
          Idz do Opieki Spol.-dowiedz sie rowniez o zasilek pielegnacyjny ze srodkow
          przeznaczanych na rehabilitacje osob niepelnosprawnych-tego dowiesz sie w
          UrzedzieMarszalkowskim na Sienkiewicza (budynek przy samej telewizji).
          Pozdrawiam.
    • done2 Re: Ja tez sie boje 28.01.05, 08:52
      Jak rozumiem Twój synek nie jest Waszym wspólnym dzieckiem. A gdzie tatuś
      dziecka i alimenty od niego?
      Pozdrawiam
      PS. Póki masz internet to wchodź i pisz!
    • alka23 konkrety 28.01.05, 08:57
      na stronieporadaprawna.pl znajdziesz wszelkiego rodzaju porady prawne!
      Dalej masz adresy w Lodzi do osrodkow pomocy spolecznej. prawie wszedzie pewnie
      potraktuja cie jak intruza - ale nie przejmuj sie i nie zrazaj, taka mamy
      rzeczywistosc! Miej zawsze przy sobie dokumenty dot. choroby i wszystko co
      swiadczy na twoja korzysc!

      Dom Pomocy Społecznej - Dom Samotnej Matki, Nowe Sady 17, 94-102 Łódź
      Telefon: (0-42) 688 18 49, 686 51 36

      POMOC SPOŁECZNA
      II Dom Pomocy Społecznej
      ul. 28 Pułku Strzelców Kaniowskich 32 tel: 632-22-03

      Centrum Służby Rodzinie
      ul. Broniewskiego 1a tel: 682-20-22

      Dom Dziennego Pobytu
      ul. Borowa 6 tel: 633-11-78

      Dom Dziennego Pobytu
      ul. Ćwiklińskiej 18 tel: 673-00-43

      Dom Dziennego Pobytu Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej
      ul. Krzemieniecka 7/9 tel: 686-06-49

      Dom Dziennego Pobytu Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej
      ul. Senatorska 4 tel: 683-37-55

      Dom Dziennego Pobytu nr 2 Ośrodka Pomocy Społecznej
      ul. Narutowicza 37 tel: 631-90-88

      Dom Dziennego Pobytu nr 4
      ul. Jaracza 36 tel: 632-27-42

      Dom Dziennego Pobytu Ośrodka Pomocy Społecznej
      ul. Kościuszki 29 tel: 632-60-59

      Dom Dziennego Pobytu Ośrodka Pomocy Społecznej
      ul. Obywatelska 69 tel: 648-62-72

      Dom Dziennego Pobytu Ośrodka Pomocy Społecznej
      ul. Rojna 52 tel: 652-01-86

      Dom Pomocy Społecznej
      ul. Kosynierów Gdyńskich 20 tel: 646-11-70

      Dom Pomocy Społecznej
      ul. Narutowicza 114 tel: 678-46-23

      Dom Pomocy Społecznej
      ul. Paradna 36 tel: 645-70-55

      Dom Pomocy Społecznej
      ul. gen. Sierakowskiego 65 tel: 651-44-08

      Dom Pomocy Społecznej
      ul. Spadkowa 4/6 tel: 655-78-23

      Dom Pomocy Społecznej
      ul. Złotnicza 10 tel: 657-50-90

      Dom Pomocy Społecznej dla Przewlekle Chorych
      ul. Ciołkowskiego 2 tel: 684-90-19

      Dom Pomocy Społecznej im. prof. dr med. Jadwigi Szustrowej
      ul. Podgórna 2/14 tel: 643-53-49

      Dom Pomocy Społecznej nr 3
      ul. Rojna 15 tel: 652-24-25

      Dom Samotnej Matki im. S. Leszczyńskiej
      ul. Nowe Sady 17 tel: 688-18-49

      Dom Stałego Pobytu im. Brata Alberta
      ul. Helenówek 7 tel: 658-91-70

      Dzienny Dom Pomocy Społecznej
      ul. Zbocze 2a tel: 679-29-89

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej
      ul. Gdańska 90 tel: 637-07-20

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej
      ul. gen. Tokarzewskiego 90 tel: 637-07-20

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej
      ul. Piotrkowska 149 tel: 632-40-34

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej
      ul. Limanowskiego 194/196 tel: 640-71-61

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej
      ul. Lipowa 28 tel: 633-56-81

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej
      ul. Piotrkowska 147 tel: 636-63-51

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej
      ul. Rzgowska 170 tel: 645-93-70

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej
      ul. Tybury 16 tel: 651-24-56

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej Łódź - Górna
      ul. Będzińska 5 tel: 684-44-81

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej Łódź - Polesie
      ul. Srebrzynska 75 tel: 633-03-00

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej Łódź - Widzew
      ul. gen. Grota-Roweckiego 30 tel: 642-68-15

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Punkt pracy socjalnej
      ul. Limanowskiego 194 tel: 652-86-67

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Punkt pracy socjalnej
      ul. Paderewskiego 47 tel: 682-04-72

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Punkt pracy socjalnej
      ul. Snycerska 1 tel: 640-62-05

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Punkt pomocy społecznej
      ul. Motylowa 4 tel: 659-25-00

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Punkt pracy socjalnej
      ul. gen. Jarosława Dąbrowskiego 33 tel: 643-47-13

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Punkt pracy socjalnej
      ul. Dąbrówki 14/16 tel: 670-81-40

      Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Punkt pracy socjalnej
      ul. Wysoka 20/22 tel: 643-47-13

      Polski Komitet Pomocy Społecznej - Zarząd Okręgowy Gdańska 90 90-613 Łódź
      I oczywsicie ze dasz sobie rade!!!!
      W razie czego pamietaj o kafajkach interentowych - koszt niewielki a wsparcie
      moze byc duze!!
    • dfw Re: Ja tez sie boje 29.01.05, 01:06
      KONIECZNIE do mnie napisz, prosze.
      Znam bardzo wiele wyszukiwarek za granica - gdzie jest biologiczny ojciec
      Twojego dziecka? Jesli jest za granica, to alimenty moga byc nadal
      egzekwowane - bardzo pomoglyby Ci to w tej ciezkiej sytuacji. W jakim kraju
      jest ojciec dziecka?
      I oczywiscie wejdz na ten portal www.poradaprawna.pl - tam znajdziesz mnostwo
      zapytan na temat alimentow, jest tez informacja o alimentach z zagranicy i z
      ktorymi panstwami Polska ma umowe, ze alimenty mozna sciagac.

      Daj znac! Nie jestes sama
      DFW
      • agaada72 Re: Ja tez sie boje 29.01.05, 11:13
        Napisalam,poczytalam i troche sie uspokoilam,dziekuje Wam Dziewczyny.Boje sie
        nadal,ale nie zadreczam,ze kazal mi sie wyprowadzic,wiec poslusznie biore
        walizke i wychodze w tym momencie - bo on tak chce.
        Porozmawialam z nim raz jeszcze,ale juz nie pytalam a oznajmilam,ze wyprowadze
        sie jak sobie cos znajde,a szukam.Na jego rzucone jak zwykle gdzies do
        sciany,ze to i pol roku moze trwac,odpowiedzialam,ze owszem,jesli nastapi taka
        koniecznosc to bedzie trwalo i pol roku.Bez odzewu.Nie wiadomo co myslec,wiec
        na wszelki wypadek,wtracilam,ze nie jestem wredna baba (tu podniosl glowe znad
        pasjansa w komorce "nigdy nie mowilem,ze jestes") i,ze wredna baba to zrobila
        by tak i tak,troche na wyrost powiedzialam o tej eksmisji i konsekwencjach
        wyrzucania na ulice matki z ciezko chorym dzieckiem,o policji i robieniu
        sensacji dla sasiadow,gdyby pozmienial zamki itp.Od razu mowie,ze
        pojecie "wredna baba" nie powinno tu nikogo urazic,bo to co dla nas kobiet jest
        oczywiste dla faceta byc nie musi a nawet czesto nie jest.
        Poza tym zrobilam cos jeszcze - taki maly pokaz "slajdow" z naszego bycia razem
        i liste "za" i "przeciw".
        Coz,za pozostaniem przemawia tylko jeden argument,zas przeciw uzbierala sie
        cala strona.
        Fakt,niepokoj pozostaje,ale to chyba normalne w takich momentach.W tej chwili
        czuje sie duzo pewniej niz wczoraj,ale za godzine lub dwie,ta moja pewnosc moze
        byc ciut slabsza.Dlatego wchodze tu,czytam posty,odpowiedzi,segreguje
        informacje dopasowujac je do mojej sytuacji i to daje mi wewnterzna sile.Za to
        Wam dziekuje raz jeszcze,choc pewnie nie ostatni.
        DFW,wydaje mi sie,ze wiem gdzie jest ojciec dziecka i juz zlozylam pozew o
        alimenty.O ile adres i miejsce pracy w USA sie zgadzaja,wiem tez,ze on ma juz
        obywatelstwo amerykanskie,wiec pozostaje mi czekac.Ktos mi powiedzial,ze moge
        rozwniez ubiegac sie o alimenty dla siebie,ale nie sadze,bo nie doszlo w koncu
        do slubu i chociaz mialo byc cale zycie wyszlo tylko kilka lat,potem dziecko-
        nie wpadka i bajka sie skonczyla.Byly jeszcze obietnice,ale obietnicami
        pozostaly.
        Ale mam jeszcze pytanie,czy wychowujac dziecko niepelnosprawne z orzeczeniem o
        niepelnosprawnosci z punktem,ze wymaga na codzien opieki drugiej
        osoby;ustalenie kwoty alimentow,bedzie rozpatrywane przepisami,ze alimenty
        stanowia polowe wydatkow na dziecko,skoro ja nie moge podjac zadnej pracy ale
        pobieram swiadczenie i zasilek pielegnacyjny?
        Pozdrawiam.
        • dfw Re: Ja tez sie boje 29.01.05, 17:16
          Agaada,

          Odpisalam Ci na maila - dziekuje za zaufanie.

          Znajde go... Podaj mi na skrzynke imie i nazwisko, i w jakim stanie mieszka,
          nie znam miasta, ktore podalas w mailu ( a "urban" po angielsku to
          znaczy "miejski"), ale jesli dasz mi imie i nazwisko i facet jest tu legalnie -
          to predzej czy pozniej Ci go znajde. Dowiem sie gdzie mieszka, czy w
          mieszkaniu czy ma dom i ile ten dom jest wart. Bedziesz wiedziec jaki jest
          przecietny dochod rodziny w okolicy, w ktorej on mieszka, co da Ci dobre
          rozeznanie do sprawy o alimenty. Dowiem sie jego obecny adres, poprzednie
          adresy, caly "background check", mozliwe, ze i historie kredytowa, czy ma
          jakies zadluzenia itd. Byc moze znajde tez baze danych, czy wzial slub - z kim
          i kiedy.
          Tylko daj mi jego dane...

          Serce mi sie rozdzieralo, jak czytalam Twoj list. Nie mam slow...
          Ale wiedz, ze NIE JESTES SAMA. ODPISZ

          DFW
        • mama_ameleczki Re: Ja tez sie boje 31.01.05, 09:52
          Oczywiście, że niezależnie od tego czy pracujesz czy nie, należy Ci się zasiłek
          pieklęgnacyjny na niepełnosprawne dziecko! Mało tego należy Ci sie równiez
          zasiłek socjalny! Koniecznie zgłoś sie jak najszysbciej do Ośrogka Pomocy
          Społecznej w swoim mieście. Polecam Ci bardzo dobra stronę internetową dla
          niepełnosprawnych, ich rodzin i przyjaciół: www.razemztoba.pl Znajdziesz na
          niej; prady prawne, ciekawe artykuły, felietony. Rzeczy ważne, ale równiez i
          przyjemne. Pozdrawiam. Pamietaj: nie jesteś sama!
    • mama_ameleczki Re: Ja tez sie boje 29.01.05, 15:13
      To co przeczytałam jest wstrzasające! Przedewszystkim musisz zwrócic się o
      pomoc do ojca dziecka. Musisz załozyć sprawę w sądzie, a Sad w takiej sytuacji
      musi go szukać i go znajdzie, przecież człowiek to nie igła!!! Musisz schować
      dumę do kieszeni i żądac od ojca dziecka pomocy, on jest do niej zobowiazany i
      łachy nie robi. Dla dobra dziecka-musisz to zrobić! Jak chcesz to napisz do
      mnie na maila. Służe rada i wsparciem!!!!! Trzymaj się, będzie dobrze smile
      Pozdrowienia i całuski dla synka!
      • dfw Re: Ja tez sie boje 29.01.05, 17:28
        Mamo Ameleczki,

        To prawda - czlowiek nie igla, ale i igle w stogu siana mozna czasem znalezc smile
        Jakis czas temu szukalam w Stanach kobiety, ktorej eks maz dal ogloszenie na
        innym portalu, ze porwala mu syna do Stanow. Mysle sobie - nic, tylko chce sie
        zemscic na dziewczynie albo cos w tym stylu. No ale napisalam do niego -
        powysylal mi na dowod wszystkie dokumenty - akty urodzenia, slubu, rozwodu,
        opinie psychologow, ze dziecko bylo bardziej z ojcem zwiazane jak z nia,
        wspolne prawa rodzicielskie, no cuda - wszystko mial. Po prostu tesknil za
        dzieciakiem. Wiedzial, ze eks miala jakiegos boyfrienda czy narzeczonego,
        ktory mial na imie CHYBA Richard. To wszystko. Kurcze - mysle, szukaj wiatru
        w polu... ZADNA wyszukiwarka adresowo-telefoniczna nie znalazla jej nazwiska.
        Potem juz nie wiedzialam gdzie szukac, az zaczelam na chybil trafil szukac baz
        danych slubow. I nie uwierzycie - znalazlam. Wyszla za maz ROK WCZESNIEJ, nic
        nikomu nie mowiac, z narzeczonym po kryjomu przyjechala do Polski, zalatwila
        dziecku wize EMIGRACYJNA - bez wiedzy i zgody ojca dziecka, ktory mial rowne
        prawa rodzicielskie - i wyjechala. W tej bazie byl nawet zeskanowany akt ich
        slubu. Facet jak to zobaczyl, to byl tak podekscytowany, a ja... po nitce do
        klebka - zaczelam szukac ich adresu. Ale pech chcial, ze nowy maz eks mial
        popularne nie tylko imie, ale i nazwisko i na Florydzie bylo ich "jak
        mrowkow". Mysle sobie - przeciez nie bede dzwonic do kazdego i robic z siebie
        idiotki. Dedukuje dalej, ze moze maja dom wiec trzeba znalezc nastepna baze
        danych - zeby byly jakies informacje na temat podatkow za ziemie i wlasnosc.
        Bingo - facet zeniac sie ze swoja zona z Polski, przepisal akt wlasnosci na
        wspolny - wiec znalam juz nawet wartosc domu. No i adres. A po adresie -
        dotarlam do telefonu. Tak sie skonczylo szukanie igly w stogu siana.
        A WIEC TO JEST MOZLIWE. Tylko zajmuje troche czasu...

        Trzymajcie sie dziewczyny - jestemy silniejsze niz nam sie wydaje!
        DFW
    • agaada72 Re: Ja tez sie boje 29.01.05, 19:05
      Odwiedzilam porady prawne i nie znalazlam,ze USA maja podpisana konwencje z
      Polska,wiec chyba z alimentow nici,kurcze tyle krajow ma a usa nie.
      • dfw Re: Ja tez sie boje 29.01.05, 19:12
        A co Ci szkodzi zlozyc wniosek w sadzie AMERYKANSKIM? wink

        Wyobrazasz sobie, jak by sie zdziwil? big_grin

        DFW
    • agaada72 Re: Ja tez sie boje 30.01.05, 17:55
      Jutro ide ogladac mieszkanie,ten mi tu warczy,mamuska tez-do kosciola
      codziennie biega,komunie przyjmuje o milosierdziu prawi,nie bede komentowala.
      Jedynymi zrozumialymi dla mnie zarzutami sa te,ze malo czasu poswiecalam
      facetowi,bo tych,ze mi tak ciezko dziecko zachorowalo i jezdze z nim po
      szpitalach,przychodniach,poradn iach,robie rozne badania i poswiecam swoj czas,w
      ogole nie rozumiem.
      Czuje wewnetrzny niepokoj,to sie nasililo,jak wczoraj sprawdzilam,ze sprawa o
      alimenty to wcale nie taka prosta bedzie.
      Do pracy isc nie moge,bo musze sie zajmowac Jedrkiem,po to zreszta pobieram
      swiadczenie pielegnacyjne,ale moze znajde jakis pomysl zeby sobie dorobic.Znam
      dobrze jezyk wloski,moze z tego zrobic jakis uzytek?A moze Wy macie jakies
      pomysly,jak nie na forum to moze na skrzynke?Pozdrawiam raz jeszcze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka