Dodaj do ulubionych

Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS

22.03.05, 16:29
Wlasnie przez przypadek trafilam na forum dla pracownikow socjalnych i
dowiedzialam sie ze za niedlugi czas wchodzi nowelizacja ustawy o dodatkach
z tytulu samotnego wychowywania dziecka.
Czy wiecie , ze z dnia na dzien pozbawia wszystkie matki bez wyroku w sprawie
o alimenty nie tylko dodatkow ale rowniez rodzinnego?
Zostalam postawiona w sytuacji fatalnej, bo czeka mnie burza dotyczaca
przeprowadzki i do tego musze zalozyc sprawe o alimenty.Wrrrrrrrrr
Obserwuj wątek
    • kammik Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 22.03.05, 17:24
      Bzdet. Bzdet. Bzdet.
      Do sądu czlowiek sie udaje, kiedy ojciec sie od alimentów miga, albo nie mozna
      sie z nim porozumiec w sprawie wysokosci tychże. A co z tymi, ktorzy płacą bez
      ciągania ich po sądach? (podobno tacy tez istnieją, czytalam w prasie smile )
      • pustulka_75 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 22.03.05, 18:44
        kammik napisała:
        płacą bez ciągania ich po sądach? (podobno tacy tez istnieją, czytalam w
        prasie smile )

        Niemożliwe! Myślałam, że ten gatunek już wyginął. Trzeba ich wciągnąć na listę
        CITES. Niedobitki muszą zostać objęte ochroną!

        -----
        Ania i Olutek, który ma teraz ...smile

        Jestem pod ochroną! wink
        • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 22.03.05, 21:14
          Ale wlasnie moj niedoszly eks taki jest.Nie miga sie od wydatkow raczej i mam
          dowody na to na koncie.Moze we wspolnym zyciu czasem nawala finansowo ale chyba
          jeszcze nie na tyle aby ciagac sie po sadach i nakladac mu kolejny wyrok.
          Poza tym teraz dogadam sie z nim na kwote satysfakcjonujaca a pracuje na czarno
          i w sadzie nie dostane na corke tego co powinnam.
          A nie wiecie czy jest mozliwe napisanie wspolnie pozwu o ugodzie tak aby na
          jednej sprawie do ugody doszlo bez zbednych ceregieli?
          Wkurza mnie to bo teraz tyle na leb mi sie zwalilo wrrr
          • podenka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 22.03.05, 22:39
            Konkubinko,
            można taką sprawę załatwić ugodowo: składasz pozew o alimenty, czekasz na
            termin, na sprawie pojawiacie się obydwoje z przygotowaną ugodą, sąd zatwierdza
            ugodę, sprawa kończy się na pierwszym spotkaniu w sądzie.
            • alka44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 22.03.05, 23:26
              dodatki mają być tylko dla tych które nie moga wyegzekwować alimentów. To ma
              być tzw, zaliczka alimentacyjna.
              Dużo ludzi rozwiodło sie na darmo.
              Z drugiej strony ciągle się dziwie, ze jestescie tak słabo poinformowane
              • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 23.03.05, 09:20
                a czemu sie dziwisz skoro o takich rzeczach dowiadujemy sie np z internetowego
                forum dla pracownikow MOPSU?
                To teraz nie rozumiem o czym piszesz.Wedlug tego rozumiem ze rodzinne tez jest
                dla tych co nie moga wyegzekwowac?A moze wyrok w sprawie o alimenty jest
                rownoznaczny ze sciagalnoscia?
                Do tej pory dodatkio byly uzaleznione od dochodu matki samotnej tzn ze teraz
                wszystkie matki, ktorym sie nalezal zostana go pozbawione?Przeciez alimenty sa
                na dziecko nie matke?
                Albo ja jakas glupia jestem.
                • darcia73 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 23.03.05, 09:25
                  czy ktos ma jakies namiary, gdzie w internecie mozna zapoznać się ze zmianami?
                  • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 23.03.05, 09:44
                    wlasnie, brak jakichkolwiek informacji.Tzn zmiany jeszcze nie weszly ale
                    zapewne jak wejda natychmiast pozbawi sie niektore kobiety swiadczen.
                    Ja tylko natknelam sie na dyskusje Pan pracowniczek Mopsu.
                    Jesli macie gdzies linki to podrzucajcie.

                    A swoja droga , moze lepiej byloby utworzyc dodatkowy dodatek dla matek , ktore
                    nie moga sciagnac alimentow-to chyba byloby lepsze wyjscie.
                    Niedlugo w ogole nastapi totalna dyskryminacja ojcow ktorzy placa, dzieci ,
                    ktore maja co im sie nalezy, matek , ktore nie byly nigdy u komornika.Swiat
                    staje na glowie.
          • chalsia Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 23.03.05, 22:33
            Mój też po ustaleniu między nami płacił dobrowolnie i tę uzgodniona kwotę
            wpisano po prostu do wyroku rozwodowego (bo była podana w pozwie).
            Chalsia
    • alka44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 23.03.05, 11:59
      www.mps.gov.pl/
      • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 23.03.05, 13:06
        no to kaplica.Dzieki Alka.Dla zainteresowanych wklejam kawalek:
        "Dodatek z tytułu samotnego wychowywania dzieci - wprowadzony w maju 2004 r. -
        który dotychczas pobierali wszyscy samotnie wychowujący dzieci, będzie
        przysługiwał tylko na te dzieci, których ojciec jest nieznany, drugie z
        rodziców nie żyje, bądź powództwo o zasądzenie alimentów zostało oddalone.
        Dodatek ten wynosi 170 zł na dziecko (250 zł na dziecko niepełnosprawne) i
        wypłacany jest tym rodzinom, gdzie dochód na osobę nie przekracza 504 zł (583
        zł - jeżeli w rodzinie jest dziecko niepełnosprawne).
        Zgodnie z ustawą wypłata zaliczki oznacza, że dłużnik alimentacyjny ma
        obowiązek zapłacić gminie równowartość tej kwoty, powiększonej o 5 proc.
        (koszty egzekucji alimentów)."
        pozostaje samotnym matkom szukac pracy za minimum 3 tysiace aby starczylo na
        opiekunke.Hehehe
        • virtual_moth Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 23.03.05, 13:10
          Zaraz zaraz, a co z tymi, które mają zasądzone alimenty, a tatuś nie płaci??????
          • virtual_moth ok, mam 23.03.05, 13:13
            "Osoby samotnie wychowujące dzieci, na rzecz których zostały orzeczone
            alimenty, które są nieściągalne, otrzymają od gminy zaliczkę alimentacyjną, w
            miejsce dotychczasowego dodatku."

            Czyli bez zmian.
            • konkubinka Re: ok, mam 23.03.05, 13:24
              z ta roznica ze beda go scigac zeby im to zwrocil.
              • virtual_moth Re: ok, mam 23.03.05, 13:27
                konkubinka napisała:

                > z ta roznica ze beda go scigac zeby im to zwrocil.

                W to ściganie nie wierze, będzie tylko dług rósł.
                Zdenerwowałam się, bo akurat z tym odbieraniem prawka to w moim przypadku
                odwrotny skutek przyniesie.

                Pzdr


          • alka44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 23.03.05, 14:05
            Już im kompletnie na dekiel wali.
            Namieszali i teraz sami nie wiedzą, co zrobić.
            Z forum TF:
            Artykuł
            Elżbieta (23.03.2005 12:21): Kraj PAP, MD /2005-03-22 15:46:00 Senatorowie
            SdPl: Zwiększyć wysokość zaliczek alimentacyjnych Senatorowie SdPl zgłoszą w
            środę poprawkę do ustawy o postępowaniu wobec dłużników alimentacyjnych.
            Poprawka przewiduje zwiększenie wysokości tzw. zaliczek alimentacyjnych -
            poinformowała szefowa klubu SdPl Jolanta Banach. W myśl poprawki, zaliczki
            wynosiłyby 300 złotych na dziecko w rodzinach z jednym lub dwójką dzieci. W
            rodzinach wielodzietnych byłoby to 250 złotych na dziecko. Przyjęta przez Sejm
            na początku marca ustawa o postępowaniu wobec dłużników alimentacyjnych
            wprowadza - dla osób mających zasądzone alimenty - zaliczki alimentacyjne,
            zamiast 170 (lub 250 zł) dodatku. W rodzinach wielodzietnych zaliczka ta będzie
            wynosiła 120 zł na dziecko. Ustawa jest teraz w Senacie. Zdaniem Banach, kwoty
            zaliczek obecnie przewidzianych w ustawie "stawiają rodziny niepełne w obliczu
            realnego zagrożenia ubóstwem". Banach uważa, że środki na zwiększenie zaliczek
            można pozyskać z przesunięcia np. środków przewidzianych na obronę narodową lub
            z budżetowej rezerwy celowej. Uczestnicząca w konferencji przedstawicielka
            stowarzyszenia "Rodzina nie-pełna" podkreśliła, że przyjęcie poprawki będzie
            przede wszystkim znaczącym "zastrzykiem finansowym dla matek samotnych". "Jest
            to dla nas bardzo, bardzo dużo" - dodała.

            poprzedni komentarz odpowiedz

            • Ze stenogramu komisji 15.02. 2005
            Elżbieta (23.03.2005 13:28): Posłanka Jolanta Banach /SDPL/ : Przepraszam,
            ale chciałabym powrócić do poprzedniej poprawki, bowiem pojawiła się tu istotna
            kwestia rozliczeń między gminami. W poprawce SDPL wywiad środowiskowy u osób
            zobowiązanych w dalszej kolejności do alimentów ma przeprowadzać ośrodek pomocy
            społecznej właściwy ze względu na miejsce zamieszkania dłużnika. W wersji
            rządowej to organ właściwy wierzyciela przeprowadza ten wywiad, a przecież
            osoby zobowiązane do płacenia alimentów mogą mieszkać w innej gminie. Czy na
            pewno chodzi o to, aby ośrodek pomocy społecznej znajdujący się w miejscu,
            gdzie mieszka wierzyciel, przeprowadzał wywiad w innej gminie - tam gdzie będą
            mieszkały osoby zobowiązane do płacenia alimentów? Wtedy może powstać problem z
            rozliczeniami. Chcę także poddać pod rozwagę zmianę wysokości kwot zapisanych w
            art. 6a, które miałyby przysługiwać na jedną uprawnioną osobę. Otóż degresja
            tej kwoty odpowiada mi, bo zabezpiecza przed atrakcyjnością zbiegu świadczeń.
            Przez długi czas głowiliśmy się, poseł Tadeusz Cymański złożył nawet wniosek
            mniejszości w tej sprawie, jak zapobiec nielimitowanemu zbiegowi dodatków w
            niepełnej rodzinie wielodzietnej. Krótko mówiąc, jeżeli w niepełnej rodzinie
            jest dwoje dzieci, świadczenia będą wynosić 2 x 170 zł, jeżeli troje - 3 x 170
            zł, a jeżeli pięcioro - 5 x 170 zł. Rzecznik praw obywatelskich zwrócił uwagę
            na fakt, iż spowodowało to atrakcyjność świadczenia, szczególnie w biednych
            regionach. Tam, gdzie koszty utrzymania rodziny są małe, ze zbiegu tych
            świadczeń i zasiłków rodzinnych mogli żyć również dorośli. Rozumiem, że w
            związku z tym pan minister zaproponował pewną degresję - im więcej dzieci, tym
            dodatek na jedną osobę maleje, ale w sumie stanowi kwotę pozwalającą na pomoc
            niepełnej rodzinie wielodzietnej. Chcę tylko zwrócić uwagę członków Komisji na
            sposób, w jaki skonstruowano zmniejszenie świadczenia - przy dwójce dzieci w
            rodzinie niepełnej zbieg dodatku na jedno dziecko będzie wynosił 2 x 150 zł,
            czyli 300 zł. W rodzinie niepełnej z trójką dzieci, kiedy na jedno dziecko
            przypada 100 zł, przy zbiegu dodatku kwota na jedno dziecko też będzie wynosiła
            300 zł. Zatem razem nie mamy tu żadnego, minimalnego nawet wzrostu, mimo że
            rodzina jest większa, bo liczy jedno dziecko więcej. Tu nieprawidłowo
            skonstruowano relację. Może zrobić przerwę i skonstruować inaczej zmniejszenie
            świadczeń, aby nie powodować sytuacji, kiedy zarówno w rodzinie z dwojgiem, jak
            i trojgiem dzieci świadczenia będą takie same i wyniosą 300 zł. PS. oj, jolka,
            jolka! [...]
            • Co to za Stowarzyszenie???
            Elżbieta (23.03.2005 12:23): Kogo one reprezenują???Jaka
            przedstawicielka??? [...]


            --------------------------------------------------------------------------------

            Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników,
            TF.PL nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.
            --------------------------------------------------------------------------------

            szukaj informacji

            w tf.plw sieci
            zaawansowane pomoc






            • dondon Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 23.03.05, 14:20
              no comment
              j apoprostu nie rozumiem, przeciez nie kazdy samotny rodzic bral te dodatki
              tylko bylo to zalezne od dochodu.
              Juz nawet nie chodzi o moja osobista sytuacje bo w stolicy mam problem znalezc
              taka prace aby przed 17 byc po dzieci w placowkach lub wynajac kogos do
              odbierania ich i zajmowania sie nimi.
              Oprocz ludzi super wyksztalconych, dyspozycyjnych, bogatych sa tez ludzie
              zwykli, przecietni.
              Rozumiem zeby kraj chronil samotnych rodzicow i wlasnie zapewnial mozliwosc
              godziwej pracy tak aby nie zaniedbywac dzieci i zyc na poziomie chocby skromnym
              ale nie......oni musza wlasnie skupic sie na tej grupie ludzi , poco na
              wlasnych senatorskich tylkach .Ja sie zalamalam i tyle, pojde sprzatac kible
              albo strzele sobie w łeb to przynajmniej z fund. powierniczego dzieci beda
              dostawac cos znaczacego.Albo nawieje z kraju i na wstroneojca przybedzie dwoch
              kolejnych frustratow.
              • konkubinka sie z tego wszystkiego nie przelogowalam,ups 23.03.05, 14:22

                • konkubinka Re: sie z tego wszystkiego nie przelogowalam,ups 23.03.05, 14:38
                  Albo wyjde za wietnamczyka dla kasy, mysle ze to dobry pomysl i gotowac mi
                  bedzie sajgonki z reszteksmile
                  • nikita181 Re: sie z tego wszystkiego nie przelogowalam,ups 25.03.05, 09:01
                    no niech to szlag... utrzymuję sie sie z dodatkow dla samotnych matek, zasilku
                    dla bezrobotnych i obecnie alimentow, bo eksio zaczął placić. Zasilek dla
                    bezrobotnych wlasnie sie konczy w kwietniu , dodatek mi zabiorą zostaną tylko
                    alimenty. A PRACY NIE MA ! cO ROBIC ? JAK JA NIENAWIDZĘ TGO RZĄDU ! NAJPIERW
                    POZBAWIL MNIE ALIMENTÓW Z FUNDUSZU, POTEM PRACY(USTAWA O nfz), A TERAZ DODATKU
                    DLA SAMOTNYCH ! To tylko wiac za granicę, niech sie panstwo martwi o dzieci !
                    mam ochotę wziąć strzelbę i ruszyć do Warszawy..
                    • chuda20 Do nikita181 :o) 25.03.05, 12:58
                      Hej,
                      tak sobie czytam i natrafiłam na Twój post.
                      Ja byłam w podobnej sytuacji - zasiłek dla bezrobotnych się skończył i nie
                      wiedziałam co dalej bo chciałam jeszcze troszke z małą w domku pobyć -
                      przynajmniej do skończenia przez nią 2 latek :o)
                      Wertowałam ustawy i znalazłam - jak skończy ci się zasiłek dla bezrobotnych to
                      możesz pobierać zasiłek z tyt.utraty zasiłku dla bezrobotnych i siedzenia w
                      domu z dzieckiem :o)(jak to się fachowo nazywa to nie wiem).Wynosi on 400zł ale
                      wtedy nie dostajesz już dla samotnej tych 170zł.
                      POzdrawiam i może Ci się to przyda bo w urzędzie pracy takich informacji nie
                      udzielają :o)
                      • konkubinka Re: Do nikita181 :o) 28.03.05, 20:20
                        sek w tym ze ja wlasnie to pobieram.Najpierw nazywal sie zasilkiem celowym a
                        teraz dodatkiem dla samotnej mamy z tytulu bezrobocia.
                        I sek w tym , ze chyba go stracimy, bo ojciec dziecka placi i nie jest
                        nieznany.sad((((
                        • konkubinka pomylka 29.03.05, 09:59
                          konkubinka napisała:

                          > sek w tym ze ja wlasnie to pobieram.Najpierw nazywal sie zasilkiem celowym a
                          > teraz dodatkiem dla samotnej mamy z tytulu bezrobocia.
                          > I sek w tym , ze chyba go stracimy, bo ojciec dziecka placi i nie jest
                          > nieznany.sad((((

                          nie wiem co mi strzelilo z tym celowym, chodzilo oczywiscie o gwarantowany
                          okresowysmile
    • skrzyniaa Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 25.03.05, 09:19
      Ja nic nie rozumię.Czyli w mojej sytuacji kiedy "tatuś" płaci regularnie
      zasądzone alimenty, ale mój dochód nie przekroczył tych 508,00 zł na osobę,
      czyli należał mi się dodtek dla samotnych 170,00 zł - zostanie mi on
      odebrany ?? Bez względu na moje dochody ??
      Skrzynia
      • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 25.03.05, 10:49
        owszem i o to mi chodzi.Na prace za wielkie pieniadze ja np szans narazie nie
        mam i pozostaje zalowac ze dzieci maja ojcow ZNANYCH?Albo ze oni zyja, hehe
        niezla polityka.
        Czy ktos wie na jakim etapie jest ta ustawa?
        • alka44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 25.03.05, 16:13
          Jest w senacie (Konkubinka)
        • rybkavielorybka matki niesamotne 02.04.05, 21:39
          Matki niesamotne nigdy zadnych dodatkow nie mialy i zazwyczaj ida do pracy.
          Aniu jakos nie poznaje Cie...przeciez zle ci nie jest, ba nawet ci zazdroszcze
          ze masz czas na klepanie w komputer kiedy ja ciezko pracuje, bo niesamotna
          jestem...
          • konkubinka Re: matki niesamotne 03.04.05, 17:49
            no widzisz a ja jestem samotna- nie mam meza ot roznicasmile
            a klepie w klawiature bo na tym zarabiam a ze klepne czasem z boku to juz moja
            sprawa, jedni wychodza w robocie na fajka inni do kibla ja na forum.
            • konkubinka Re: matki niesamotne 03.04.05, 17:54
              acha
              tutaj sie grubo myslisz gdyz matkom niesamotnym z niskim dochodem ojca nalezy
              sie wychowawczy.I do nich nalezy wybor zyc skromniej z dzieckiem czy zyc mniej
              skromnie i nie patrzec jak dziecko wymawia pierwsze slowa.
              • e_r_i_n Re: matki niesamotne 03.04.05, 18:02
                Ale rodzice muszą zapewnić dzieciom start. A tego ze skromnych zarobków nie da
                się zrobić.
                • konkubinka mysle ze dzis nie jest ten dzien , prawda? 03.04.05, 20:59

                  moze darujmy sobie ??
                • pelaga Re: matki niesamotne 04.04.05, 11:25
                  > Ale rodzice muszą zapewnić dzieciom start.

                  A gdzie obronczyni ucisnionych rodzicow i dziadkow - mikawi??? Nie zareagowala
                  na COS takiego??? Dziwne...
                  A od kiedy rodzice cos musza??? Wychowac do 18 roku zycia i won z domu,
                  pieniadze zarabiac i radzic sobie samodzielnie.
                  Moment, moment... a moze to tylko pasierbow sie tyczylo...

                  > A tego ze skromnych zarobków nie da się zrobić.

                  A ze skromnych alimentow sie da? Chyba tez nie. Ale to juz zupelnie inna bajka.
                  • e_r_i_n Re: matki niesamotne 04.04.05, 11:46
                    Przykro mi, że nie zrozumiałaś ironii (ja przytoczyłam tylko słowa konkubinki -
                    to tak dla zupełnej jasności).
                    • konkubinka Re: matki niesamotne 04.04.05, 19:07
                      nie przytoczylas moich slow, jedynie zblizona wersje wygodna w danej chwilismile
              • rybkavielorybka Re: matki niesamotne 04.04.05, 23:56
                > acha
                > tutaj sie grubo myslisz gdyz matkom niesamotnym z niskim dochodem ojca nalezy
                > sie wychowawczy.I do nich nalezy wybor zyc skromniej z dzieckiem czy zyc
                mniej
                > skromnie i nie patrzec jak dziecko wymawia pierwsze slowa.

                jakos mnie sie nienalezalo nic (wychowawczy tez nie)choc mąż miał jedną z
                najniższych pensji..
                • pelaga Re: matki niesamotne 05.04.05, 08:22
                  > jakos mnie sie nienalezalo nic

                  Jassssne, bo ty jestes ewenementem i tobie sie nie nalezalo dlatego, ze rybkom
                  sie nie nalezy. To zalezy od dochodu a nie od widzimisie, ze jedym sie nalezy,
                  a innym nie. Jak sie nie nalezalo to widac dochod byl za wysoki. Proste.
                  • konkubinka Re: matki niesamotne 05.04.05, 10:08
                    musialas przeoczyc.Poza tym nie wiem jak jest w przypadku dzialalnosci
                    gospodarczej , ktora chyba mialas.W kazdym razie jesli matka podpisze z
                    pracodawca urlop wychowawczy na min.3 mies a dochod na osobe w rodzinie nie
                    przekroczy podanego przez ustawe nalezy sie jej 400 zl bodajze badz z jakims
                    hakiem.
      • virtual_moth Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 25.03.05, 12:23
        Skrzynia, jeśli dostajesz alimenty, to według nowej ustawy nie będzie Ci ten
        dodatek przysługiwał. No, przynajmniej z tego co zrozumiałam.


        Pzdr
    • humorek1 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 25.03.05, 21:45
      Przepraszam bo ja musze miec czarno na bialym,w tej chwili otrzymuje zasilek
      rodzinny i dodatek na 5 cioro dzieci,alimenty eks placi w wysokosci 600zl,razem
      na nas siedmioro mam 1800,czyli wedlug nowych przepisow zostanie tylko rodzinne
      i alimenty!Przeciez poumieramy z glodu,najmlodsza corka ma 5lat,najstarsza
      17,czworo z nich chodzi do szkoly-przyjdzie mi sie powiesic!
      • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 25.03.05, 22:20
        mysle ze nietylko tobie, rzad zyska troche luzu.....zal dupe sciska za
        przeproszeniem.
    • alka44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS- ciąg dals 01.04.05, 10:06
      Debata w Senacie: Brak precyzyjnej definicji samotnego wychowywania dziecka Na
      brak precyzyjnej definicji samotnego wychowywania dziecka, definicji
      bezskuteczności egzekucji alimentów oraz różnicę w wysokości świadczeń dla
      rodzin z 2 i 3 dzieci wskazywali senatorowie podczas debaty nad ustawą o
      dłużnikach alimentacyjnych. Część senatorów zapowiedziała, że będzie głosować
      przeciw ustawie. Ustawa została przyjęta przez Sejm 4 marca. Głosowało za nią
      317 posłów, przeciw było 104, a 3 wstrzymało się od głosu. Ustawa wprowadza
      zaliczkę alimentacyjną dla osób, które mają zasądzone alimenty, a osoba
      zobowiązana do alimentacji nie płaci ich przez co najmniej 3 miesiące. Jan
      Szafraniec (LPR) zgłosił poprawkę, zgodnie z którą egzekucja alimentów uznana
      byłaby za bezskuteczną już wówczas, gdy chociażby przez miesiąc nie udałoby się
      wyegzekwować alimentów w pełnej wysokości. Zaliczka alimentacyjna wynosi 170 zł
      na dziecko (lub 250 zł na dziecko niepełnosprawne) jeżeli w rodzinie jest jedno
      bądź dwoje dzieci; gdy jest troje lub więcej dzieci zaliczka nie może
      przekroczyć wysokości 120 zł na dziecko (lub 170 zł na dziecko
      niepełnosprawne). Jeżeli zasądzone alimenty są niższe, dziecku przysługuje
      zaliczka w wysokości tych alimentów. Zaliczki te dotyczą osób, w których
      rodzinach dochód na osobę nie przekracza 583 zł. Krzysztof Jurgiel (PiS)
      zaapelował, by dodatku z tytułu samotnego wychowywania dziecka nie przyznawać
      dzieciom, których ojciec jest nieznany. Jego zdaniem, "może to prowadzić do
      generowania nieustalonego ojcostwa". Dodatek ten, który dotychczas pobierali
      wszyscy samotnie wychowujący dzieci, ma przysługiwać - zgodnie z ustawą - tylko
      na te dzieci, których ojciec jest nieznany, jedno z rodziców nie żyje, bądź
      powództwo o zasądzenie alimentów zostało oddalone. Dodatek ten wynosi 170 zł na
      dziecko (250 zł na dziecko niepełnosprawne) i wypłacany jest tym rodzinom,
      gdzie dochód na osobę nie przekracza 504 zł (583 zł - jeżeli w rodzinie jest
      dziecko niepełnosprawne). Dodatek ten będzie przysługiwał tylko na dwoje
      dzieci. Reszta dzieci nie otrzyma nic. Adam Biela (LPR) zwrócił uwagę, że
      ustawa w sposób nierówny traktuje dzieci z rodzin z dwojgiem dzieci i z rodzin
      wielodzietnych. "Dlaczego jedno dziecko ma być traktowane inaczej niż inne"-
      pytał. Zdaniem Teresy Liszcz (Blok Senat 2001), brak precyzyjnej definicji
      samotnego wychowywania dziecka. "To, że rodzice dziecka mają wspólny adres, nie
      znaczy jeszcze, że wspólnie wychowują dziecko" - powiedziała. Wniosła poprawkę
      o skreślenie z ustawy pojęcia samotnego wychowywania dziecka. Debacie
      przysłuchiwały się samotne matki z Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, autorki
      obywatelskiego projektu ustawy Fundusz Alimentacyjny. Pod tym projektem, który
      wpłynął do Sejmu 21 września, zebrano 300 tys. podpisów. Samotne matki
      zaapelowały do Senatu o odrzucenie ustawy o postępowaniu wobec dłużników
      alimentacyjnych. Senatorowie zgłosili wniosek mniejszości w tej sprawie.
      Głosowanie nad ustawą - w piątek.
      • alka44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS- ciąg dal 03.04.05, 18:26
        Ustawa przeszła w Senacie. Zabrakło jednego głosu do odrzucenia. jest na
        stronach senackich
    • xpk nie wierze, nie ja nie chce wierzyć 04.04.05, 00:01
      czytam ten wątek od poczatku, nie dopisywałam się, bo ja poprostu nie chce
      wierzyć w to że odbiorą nam ten dodatek, to bedzie katastrofa, tragedia, bo
      zostanie nam tylko 300zł alimentów, a pracy nie ma... wypada pójśc pod
      latarnie, za przeproszeniem, co gó..any kraj!!!
    • alka44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 12:14
      Czy któraś z was pomyślała skad wzieły się te pieniadze odbierając pierwszy
      zasiłek?
      Czy pomyślałyście, ze sa takie osoby, którym zabrano alimenty i nic nie
      zostało (studenci)


      We wrześniu 2003 telefonicznie rozmawiałam z bańkowska, która powiedziała mi:
      PAŃSTWO NIE JEST OJCEM!
      te same słowa usłyszałam potem od banachowej
      a ostatnio w biurze poselskim posła PO
      Mam wyrok wydany w imiwniu Rzeczpospolitej, którym moge sobie tyłek wytrzeć.
      Wasze dzieci mają alimenty i istnieje możliwość ich podniesienia. choćby
      minimalnego. My nie mamy nic.
      Poza tym to trzeba było być bardzo naiwnym, zeby uwierzyc w stałosć takiego
      zasiłku. Ktos namieszał i teraz kisi się we własnym sosie i nie umie wyjść z
      tego z twarzą. moze mieli nadzieje, że poniżej 500 zł to prawie nikt nie ma?
      Ja nie życze nikomu pogorszenia sytuacji, jednak zdaję sobie sprawę, że ten
      zasiłek to była utopia. Cos nierealnego w naszej sytuacji gospodarczej.
      • virtual_moth Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 12:50
        No cóż, ja np. uważam, że osoby, które pobierają alimenty od ojców dzieci, nie
        powinny dostawać dodatku.

        Tak ja Alka napisała - otrzymywane alimenty zawsze można (przynajmniej
        teoretycznie) podwyższyć.

        Tyle że zupełnie nie pojmuję, dlaczego wraz z wprowadzeniem tego "obostrzenia"
        dodatek NIE ULEGŁ PODWYŻSZENIU. Co z nadwyżką kasy, którą do tej pory dostawały
        osoby otrzymujące alimenty???

        Dodatek powinien zatem mieć wysokość zasądzonych nieściagalnych alimentów
        (podobnie jak to było w FA), skoro i tak idzie na poczet długów ojca. Myślę
        też, że dodatku nie powinny dostawać także dzieci ojców "nieznanych". To
        powinno zmusić matki do tego, aby ustalić sadownie ojcostwo i długi szły na
        poczet tatusiów, a nie były darowizną od państwa.
        Tyle że jesli matka złożyła pozew do sądu, a tatuś np. jest nieuchwytny,
        dodatek powinien obejmować je już na etapie szukania tatusia!!!

        Ech, wkurzam się tylkosad

        Pzdr
        • alka44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 12:54
          i powinna być specjalna pula pieniędzy dla dzieci ofiar gwałtów. Godnych
          pieniedzy, a nie ochłapów.
          Ine które nie wiedza kto jest ojcem mnie nie interesują.
        • e_r_i_n Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 12:58
          virtual_moth napisała:

          > Dodatek powinien zatem mieć wysokość zasądzonych nieściagalnych alimentów
          > (podobnie jak to było w FA), skoro i tak idzie na poczet długów ojca.

          W projekcie ustawy nie ma takiej propozycji zapewne dlatego, że państwo nie
          chce faworyzowac tych dzieci, których ojcowie mają wieksze możliwości zarobkowe
          (bo na tej podstawie zostały zasądzone wyższe alimenty). Ma być z założenia
          'po równo'.
          • alka44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 13:04
            > W projekcie ustawy nie ma takiej propozycji zapewne dlatego, że państwo nie
            > chce faworyzowac tych dzieci, których ojcowie mają wieksze możliwości
            zarobkowe
            >
            To ma być ściągniete od ojca, więc jak ma mozliwości, to niech ruszy tyłek do
            roboty.
            Państwo ma założyć za ojca i użyć swojego aparatu władzy, zeby to odzyskać. W
            IMIENIU RZECZPOSPOLITEJ
            A mozliwości ma wieksze niż matki.
            W FA tez były granice dochodowe i ograniczenie wysokości wypłaty. Wystarczyło
            tylko trochę zmodyfikować istniejąca ustawę a nie skłócać biedy z nędzą.
            • e_r_i_n Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 13:07
              alka44 napisała:

              > Państwo ma założyć za ojca i użyć swojego aparatu władzy, zeby to odzyskać. W
              > IMIENIU RZECZPOSPOLITEJ

              Owszem, ale zakładać chce 'po równo' - o to mi chodziło. Nie w kwocie
              zasądzonych alimentów, tylko zgodnie ze sprawiedliwoscia spoleczna (?) -
              kazdemu tyle samo. Bo panstwo nie chce odpowiadać (finansowo, nawet
              przejściowo - do czasu sciagniecia tej zaliczki) za to, że dłuznik ma wieksze
              mozliwosci zarbkowe, wiec ma wyzsze alimenty.
              • virtual_moth Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 13:27
                e_r_i_n napisała:

                > Bo panstwo nie chce odpowiadać (finansowo, nawet
                > przejściowo - do czasu sciagniecia tej zaliczki) za to, że dłuznik ma wieksze
                > mozliwosci zarbkowe, wiec ma wyzsze alimenty.

                Ta, tylko dlaczego DZIECI mają odpowiadać za ZEROWĄ skuteczność komorników,
                sądów, policji?
                To nie nasza wina, że komornik ma związane ręce, bo tatuś na czarno pracuje.
                Przestępców należy ścigać, a ścigac powinno PAŃSTWO. A państwo przerzuca
                odpowiedzialność za nieudolność systemu egzekucji na dzieci.

                Pzdr
                • e_r_i_n Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 13:33
                  virtual_moth napisała:

                  > Ta, tylko dlaczego DZIECI mają odpowiadać za ZEROWĄ skuteczność komorników,
                  > sądów, policji?

                  Widać państwo chce 'zdjąć' te odpowiedzialność z dzieci, ale nie w 100%.
                  I od razu zaznaczam - nie mówię, że to rozwiązanie jest idealne. Mnie osobiście
                  pomysł zaliczki się podoba - kwestia tylko, jaka jest jej wysokość. 170zł (bo
                  chyba tyle ma być na jedno dziecko) to mało, zgadzam się.
                  Dobrze, że chce państwo uregulować sprawę dodatków dla osób, ktore aliemnty
                  otrzymują oraz takich, które spraw alimentacyjnych nie starają się uregulować.
                  Należy również dopilnować, żeby osoby, które o zasiłek sięstarały były uczciwe
                  (tzn. np. rzeczywiscie nie wychowywały dziecka z jego ojcem), wtedy i pieniedzy
                  będzie wiecej.
                  • virtual_moth Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 13:39
                    e_r_i_n napisała:

                    > Należy również dopilnować, żeby osoby, które o zasiłek sięstarały były
                    uczciwe
                    > (tzn. np. rzeczywiscie nie wychowywały dziecka z jego ojcem), wtedy i
                    pieniedzy
                    >
                    > będzie wiecej.

                    No cóż, nie trzeba będzie pilnować, matka żyjąca z ojcem dziecka na kocią łapę
                    raczej nie będzie pozywała go do sądu o alimenty. Dlatego też uważam za słuszne
                    to, aby osoby otrzymujące alimenty nie dostawały dodatku. Za jednym zamachem,
                    bez większych zabiegów, załatwia się problem konkubinatów (choć pewnie
                    desperados się znajdą, co to pozywają konkubentów o alimenty i robią sobi
                    ecelowo długi na koncie i opinię alimenciarzy dla marnych 170 zł).

                    A pieniędzy więcej nie będzie, co obrazuje projekt tej ustawy. Kasa
                    zaoszczędzona z konkubinatów i tych, którzy alimenty pobierają, znika we mgle,
                    bo wysokosć dodatków się nie zmienia.
                    • e_r_i_n Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 13:50
                      virtual_moth napisała:

                      > No cóż, nie trzeba będzie pilnować, matka żyjąca z ojcem dziecka na kocią
                      > łapę raczej nie będzie pozywała go do sądu o alimenty.

                      Pewnie tak będzie, jak piszesz.

                      > A pieniędzy więcej nie będzie, co obrazuje projekt tej ustawy. Kasa
                      > zaoszczędzona z konkubinatów i tych, którzy alimenty pobierają, znika we
                      > mgle, bo wysokosć dodatków się nie zmienia.

                      Może te pieniądze 'pojda' na pokrycie dziur spowodowanych wypłatą zasiłków,
                      których nikt się nie spodziewał (osobom, które nie powinny ich dostac, więc nie
                      były brane pod uwage). Choc rownie dobrze mogą zostać 'przejedzone'.
                      • alka44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 13:56
                        www.senat.gov.pl/k5/pos/prace.htm
                        druk 902a 902z

            • virtual_moth Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 13:19
              alka44 napisała:

              > W FA tez były granice dochodowe i ograniczenie wysokości wypłaty. Wystarczyło
              > tylko trochę zmodyfikować istniejąca ustawę a nie skłócać biedy z nędzą.

              Właśnie. Nie pisałam o tym, bo to oczywiste, że trzeba by ustalić górną granicę
              wysokości dodatku.
              Miało być trochę lepiej, jest tak samo (dla takich matek jak ja), a nawet
              gorzej (dla innych).

              O czym my w ogóle mówimy - mamy w Polsce policję w ogóle jakąś?! Czy to
              naprawdę takie trudne, aby znaleźć jednego faceta, o którym wiadomo, ze mieszka
              w mieście x?!
              O jakiej ściągalności tu w ogóle mowa. "Należy poprawić ściągalność". Jasne. A
              policja i sąd jak dzieci we mgle wobec jednego łazęgi. To ja już nie chcę
              myśleć, jak oni będą mi pomagać w egzekucji alimentów, jak już wielkim
              wysiłkiem sąd raczy je przyznać mojemu dziecku.

              Do du....y z tym wszystkim.

              Pzdr
    • alka44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 13:11
      Podstawowa zasada ekonomii politycznej socjalizmu
    • aqua696 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 15:31
      Niech kazda ktora dostawala z FA uderzy sie wpiers i pomysli czy niezna
      choc jedego przypadku wyludzania??
      Sama znam 2 , 3 przypadki alimenty byly zasadzane na maksymalna kwote i jaka
      wyplacal FA a tata mieszkal razem nadal tylko pracowal na czarno??
      Nikt tego nie kontrolowal....
      Jesli ja mam stracic dodate 250zl na wychowywanie dziecka niepelnospranego bo
      tata placi a placic tyle ile moze uczciwie to niech inne dostaje tez takie
      smieszne kwoty
      • alka44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 04.04.05, 16:09
        aqua696 napisała:

        > Niech kazda ktora dostawala z FA uderzy sie wpiers i pomysli czy niezna
        > choc jedego przypadku wyludzania??
        Znam, ale nikt przed likwidacja mnie nie słuchał.
        > Sama znam 2 , 3 przypadki alimenty byly zasadzane na maksymalna kwote i jaka
        > wyplacal FA a tata mieszkal razem nadal tylko pracowal na czarno??
        > Nikt tego nie kontrolowal....
        Właśnie w tym rzecz. Mozna było zmienić przepisy wykonawcze i kontrolować. Ale
        po co. przecież mozna było narobić zamętu.
        > Jesli ja mam stracic dodate 250zl na wychowywanie dziecka niepelnospranego
        bo
        Miałaś chwile dodatek. Masz alimenty.
        To nie były pieniądze od rządu, ale z likwidacji FA. Z tym, ze wydatki grubo
        przekroczyły wydatki na FA w analogicznym okresie ubiegłego roku.

        > tata placi a placic tyle ile moze uczciwie to niech inne dostaje tez takie
        > smieszne kwoty
        • chuda20 Przeczytałam .... 04.04.05, 18:04
          Przeczytałam tekst ze strony senatu druk 902 A - ja tam wyczytałam że będzie
          się dostawac po 300zl na dziecko :
          "w przypadku, gdy w rodzinie jest jedna lub dwie osoby uprawnione do zaliczki -
          300,00 zł dla osoby uprawnionej albo 380,00 zł, jeżeli osoba ta legitymuje się
          orzeczeniem o niepełnosprawności albo orzeczeniem o znacznym stopniu
          niepełnosprawności;"
          tyle że dalej to nie bardzo rozumiem .
          Mam jeszcze jedno pytanie - a co z mamai studentkami???
          Może któraś mama się doczytała??
          POzdrawiam-A.
          • konkubinka Re: Przeczytałam .... 04.04.05, 18:36
            Ja tylko dodam ze pobieram zasilek z tytulu bezrobocia, do 1go maja byl
            przyznawany matkom samotnym , ktore utracily prawo do zasilku i nie moga
            znalezc lub podjac pracy.Jestem zarejetrowana jako poszukujaca pracy i stawiam
            sie do Urzedu Pracy.
            Dziecko z pierwszego malzenstwa wychowuje samotnie.
            Dziecko z konkubinatu utrzymuje z dobrowolnych alimentow 400 zl i mieszkam w
            mieszkaniu jego ojca .O wszystkim w opiece wiedza-czy jestem wiec oszustka?
            Owszem.Bo dorabiam na czarno.
            I jesli ktora z jasnie Pan niesamotnych dyskutantek sadzi ze nie pracuje dla
            400 zl dodatku to jest smieszna.
            Poza tym na marginesie dodam ze nie kazdy ma do pomocy przy dziecku babcie
            oraz akademik i stypendium .
            Gdybym studiowala poza Warszawa zarowno mnie jak i mezowi przyslugiwaloby to
            wlasnie.Niestety z racji pobytu stalego tutaj nic nam sie nie nalezalo i od
            poczatku musielismy wynajmowac za 200 dolcow mieszkanie.
            Co do startu.
            Rodzice powinni zapewnic dzieciom start (moja mama mogla i tego nie
            zrobila).Mnie nie jest super latwo ale juz zadbalam o polisy dla moich dzieci .
            Poza tym podejsciem roznie sie z niektorymi bo nie tylko moje dzieci sie dla
            mnie licza, rowniez moja pasierbica liczy sie dla mnie dlatego nigdy nie
            dopuscilabym do tego by miec wplyw na nieplacenie jej alimentow lub zabrania
            ojca poza granice miasta i kraju zeby polepszyc sobie i moim dzieciom .
            Watek mial byc czysto informacyjny wlasnie ze wzgledu na rozne sytuacje osob.
            • konkubinka Re: Przeczytałam .... 04.04.05, 18:40
              a co do wychowywania samotnie- to okreslenie jest bezsensu.Ja nie chce samotnie
              wychowawywac dzieci tylko wspolnie z ich ojcami.A alimenty sa na pokrycie
              wydatkow na dziecko a nie zastepuja wychowywania.
              I naprawde niech niektore Panie pomysla co mowia-czy naprawde sadzicie ze 170
              zl albo 400 to kasa za ktora damy sie porznac?Bede klamac i wyludzac i nie
              pojde do pracy?
              Ja bardzo chetnie pojde do pracy tylko ze dla mnie jej nie ma.
    • dorisk Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 11:48
      JUz nic nie rozumiem oswiećcie mnie. jeśli ojciec płaci mi doborwolnie (nie
      było zadnych rozpraw ani nie ma zadnego wyroku) to zasiłki mi zabiorą? domyślam
      sie ze tak. A jeśłi byłby wyrok z kwota alimentów i ojciec by je płacił to tez
      mi zabiorą? tylko szkoda ze ojciec tak mało płaci i nie wiem jak ja z tego
      utrzymac mam mojego syna
      • virtual_moth Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 13:20
        dorisk napisała:

        > JUz nic nie rozumiem oswiećcie mnie. jeśli ojciec płaci mi doborwolnie (nie
        > było zadnych rozpraw ani nie ma zadnego wyroku) to zasiłki mi zabiorą?
        domyślam
        >
        > sie ze tak. A jeśłi byłby wyrok z kwota alimentów i ojciec by je płacił to
        tez
        > mi zabiorą? tylko szkoda ze ojciec tak mało płaci i nie wiem jak ja z tego
        > utrzymac mam mojego syna

        Niech ojciec dziecka płaci wiecej. Dlaczego panstwo ma częściowo utrzymywać
        Twoje dziecko, skoro jego ojciec płaci mu alimenty?

        Pzdr
        • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 13:32
          naprawde wierzycie w to ze jesli dorisk zabiora pieniadze to dadza komu trzeba?
          Naiwnosc ludzka nie zna granic.
          A poza tym same swoim jestescie wilkiem piszac "niech tatus placi wiecej",
          takie splycanie, olewanie-niech inny cos zrobi a nie ja.
          A moze by tak panstwo zadbalo o to aby matka byla stawiana na odpowiednim
          poziomie w tym kraju i miala szanse na prace i godne zycie.
          Najlepiej myslec kryteriami komu zabrac.
          Jabym zabrala kilka poselskich diet i juz by sie znalazlo.W zycieu jednak nie
          pomysle tym torem zeby zabrac drugiej takiejjak ja co ma troche lepiej.
          Rownie dobrze mozna powiedziec "bylo najpierw pomyslec zanim poiszlas z nim do
          lozka."
          • dorisk Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 14:26
            dzieki kochana.
            Łatwo powi8edziec "niech tatuś płaci więcej", tez bym tego chciala a co jeśli
            tatus nie chce a alimentów nie dostane i tak wysokich bo ma najniższa krajowa
            na umowie więc tylko sie nastresuje w tych sądach albo co jesli tatuś nie za
            bardzo faltycznie może? mam się wtedy pociąć?
            • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 14:29
              jak widac kolezanki Ci wytlumaczylysmileniech placi wiecej, wiesz, cos na zasadzie
              idz do pracy to zarobisz na kredyt mieszkaniowy a nie sie obijasz i klepiesz w
              klawiaturesmile
              • virtual_moth Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 14:49
                konkubinka napisała:

                > jak widac kolezanki Ci wytlumaczylysmileniech placi wiecej, wiesz, cos na
                zasadzie
                >
                > idz do pracy to zarobisz na kredyt mieszkaniowy a nie sie obijasz i klepiesz
                w
                > klawiaturesmile

                A co złego jest w radzie, aby iść do pracy i zarobić na kredyt mieszkaniowy? Ja
                uważam, ze to świetna rada. Sama z niej skorzystam w najbliższym czasiesmile
                Pzdr
                • e_r_i_n Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 14:51
                  virtual_moth napisała:

                  > A co złego jest w radzie, aby iść do pracy i zarobić na kredyt mieszkaniowy?
                  > Ja uważam, ze to świetna rada. Sama z niej skorzystam w najbliższym czasiesmile

                  Bardzo miło mi jest stwierdzić, że w tym wątku generalnie zgadzam się ze
                  wszystkimi postami virtual. Z tym szczególnie.
                  • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 14:55
                    buhahaha
                    moja mama jest magistrem i pracuje w zawodzie 30 lat.Wlasnie odmowili jej
                    kredytu 30 tysiecy , co tu mowic o mieszkaniowym.
                    Pozazdroscic pewnosci siebie i zarobkow meza E_r_i_n!
                    • e_r_i_n Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 14:58
                      konkubinka napisała:

                      > Pozazdroscic pewnosci siebie i zarobkow meza E_r_i_n!

                      Nie ma czego zazdrościć. Mój mąż uczciwie pracuje, płaci podatki i jakoś sobie
                      radzi, a ja robię wszystko, żeby w przyszłości na siebie i swoje potrzeby
                      zarobić. I tak, jestem świadoma własnej wartości. Nie będę robićz siebie
                      biedniejszej, niż jestem.

                      A kredyt mieszkaniowy nie jest jakas abstrakcją. NIe trzeba zarabiać 3000zł
                      miesięcznie, żeby go dostać.
                      • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 15:03
                        nie zapominaj o tym o tym ze nie jestes samodzielna matka , ciesz sie.Jak
                        napisalam wyzej gdyby mnie siedem lat temu dali akademik, pewno te 200 dolcow
                        miesiecznie zaoszczedzilabym na mieszkaniu i mialabym teraz wyksztalcenie.
                        No ale moglam nie wpadac albo usunac.
                        A co do uczciwego zarabiania to pojecie wzgledne-praca moze byc uczciwa a
                        oszczedzanie cudzym kosztem juz nie.Roznie bywa.
                        • e_r_i_n Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 15:07
                          konkubinka napisała:

                          > nie zapominaj o tym o tym ze nie jestes samodzielna matka , ciesz sie.

                          Baardzo się cieszę, że na ojca mojego dziecka wybrałam odpowiedniego człowieka
                          i dzięki temu razem z nim je wychowuje.

                          > Jak napisalam wyzej gdyby mnie siedem lat temu dali akademik, pewno te 200
                          > dolcow miesiecznie zaoszczedzilabym na mieszkaniu i mialabym teraz
                          > wyksztalcenie.

                          W Katowicach jest świetna Akademia Muzyczna. Tam byś miała akademik.

                          I dlaczego mam wrażenie, że Twoim zdaniem wszyscy wokół mają "z górki", a Ty
                          jedyna "pod górkę"? Każdy ma to, co ma, kosztem jakichś wyrzeczeń. A że dla
                          jednego ważniejsze wakacje w Hiszpanii, a dla drugiego ukończone studia i
                          mieszkanie, na które się własnoręcznie zarobi, to już inna sprawa. I każdy żyje
                          tak, jak sobie to wymyśli.
                          • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 15:18
                            nigdy nie napisalam ze mam pod gorke.Mam lepiej niz wiele dziewczyn.To po moim
                            poscie gdzie mialam dołek nagle zaczeto mnie osadzac i oceniac.To czy pracuje
                            na etacie zrobilo sie niezmiernie dla niektorych wazne gdyz one ciezko pracuja.
                            Na Akademii Muzycznej w Katowicach nie bylo tego wydzialu na ktorym juz bylam
                            drugi rok.Moj maz studiowal tu na Uniwerku nie w Katowicach.
                            Nigdy nie bylam na wakacjach w Hiszpanii.
                            I prosze Cie nie rozbawiaj mnie z tym odpowiednim ojcem, bo chyba tylko dla
                            drugiego dziecka potrafi nim byc a moze tez Cie zaskoczy?
                            Ja przynajmniej mam troche samokrytyki w sobie-nie jestem tak pewna swojej
                            wartosci ja Ty.
                            Wiem ze zle zrobilam uprawiajac seks przed slubem, wiem ze zle zrobilam
                            rzucajac studia na zawsze, wiem ze zle zrobilam rodzac drugie dziecko-ponosze
                            tego konsekwencje.Ale staram sie nie krzywdzic nikogo bliskiego mi i moim
                            najblizszym.Takze pasierbicy i miedzy innymi stad wynikla moja trudniejsza
                            sytuacja.Bo licze sie z innymi a nie po trupach daze do celu.
                            • e_r_i_n Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 15:21
                              smile

                              EOT
                          • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 21:36
                            e_r_i_n napisała:

                            > konkubinka napisała:
                            >
                            > > nie zapominaj o tym o tym ze nie jestes samodzielna matka , ciesz sie.
                            >
                            > Baardzo się cieszę, że na ojca mojego dziecka wybrałam odpowiedniego
                            człowieka
                            > i dzięki temu razem z nim je wychowuje.

                            Tym sie roznimy.Byc moze taki czlowiek Ci odpowiadal.Ja patrzylam na to jak
                            potencjalny partner traktuje swoje dziecko a traktowal wspaniale i dziecko i
                            obowiazki wobec niego a takze finansowe zobowiazania czesto traktowal zanadto
                            gorliwie.To mi zaimponowalo.
                            Niestety nie mialam mozliwosci poznac go wczesniej w roli ojczyma i to mnie
                            zawiodlo.
                            Ale nie dla kazdego to musi byc wyznacznikiem.DLa niektorych wyznacznikiem moze
                            byc np to jak potrafi kombinowac aby sie z obowiazkow wyplatac, wywinac.


                            Mama Starszego Brata (1997) i Mlodszej Siostry (2003)

                            MÓJ SKLEP
                            PATRYCZEK
                      • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 15:04

                        >
                        > A kredyt mieszkaniowy nie jest jakas abstrakcją. NIe trzeba zarabiać 3000zł
                        > miesięcznie, żeby go dostać.

                        a ile?
                        • e_r_i_n Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 15:12
                          konkubinka napisała:

                          > a ile?

                          Decyzja o przyznaniu kredytu zależy od tak wielu czynników, że rzucanie kwotami
                          nie ma sensu. Ale osobiscie znam ludzi, którzy zarabiają mniej niz 3000zł,
                          a kredyt otrzymali. Podstawą jest na pewno legalna praca.
                          • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 15:22
                            i zastaw hehe.
                            Moj brat tez otrzymal pod hipoteke swojego mieszkania.
                            • e_r_i_n Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 15:23
                              A co w tym dziwnego? Normalne, że bank się jakoś zabezpiecza (jeśli musi).
                            • naturella Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 15:40
                              No cóż, obciążenie hipoteki nabywanego na kredyt mieszkania to zupełnie
                              normalna sprawa, nie rozumiem, czemu tu się dziwić... Ja jakoś dostałam kredyt
                              na mieszkanie, mimo, że nie pracuję na kierowniczym stanowisku. Pracę znalazłam
                              uczciwie i uczciwie pracuję po 12 godzin od kilku już lat. Nie rozumiem
                              zupełnie Twojego stanowiska, zupełnie jakby kredyty były dla wybranych. Owszem,
                              są dla wybranych. Takich, co to bladym świtem ruszają do pracy...!
                              • virtual_moth Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 15:53
                                naturella napisała:

                                > No cóż, obciążenie hipoteki nabywanego na kredyt mieszkania to zupełnie
                                > normalna sprawa, nie rozumiem, czemu tu się dziwić... Ja jakoś dostałam
                                kredyt
                                > na mieszkanie, mimo, że nie pracuję na kierowniczym stanowisku. Pracę
                                znalazłam
                                >
                                > uczciwie i uczciwie pracuję po 12 godzin od kilku już lat. Nie rozumiem
                                > zupełnie Twojego stanowiska, zupełnie jakby kredyty były dla wybranych.
                                Owszem,
                                >
                                > są dla wybranych. Takich, co to bladym świtem ruszają do pracy...!

                                Hm, naturello, Konkubinka ma sporo racji... Raczej nikłe szanse, aby samotna
                                matka miała szanse dostać kredyt mieszkaniowy (chyba ze świetnie zarabia, tak
                                mi się przynajmniej wydaje). Ty, zdaje się, nie jesteś samotną matką?

                                Ja kredytu na mieszkanie brać nie zamierzam (do pracy iść jak najbardziejwink,
                                ale też kupno mieszkania nie jest moim celem życiowym. Przede wszystkim pomyślę
                                o odkładaniu na własną emeryturę (bo to że ZUS padnie, to już wiemywink i innych
                                oszczędnościach.

                                Pzdr
                                • naturella Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 16:06
                                  Samotna matka jest o tyle w gorszej sytuacji, że jej dochód dzieli się na dwie
                                  osoby. Zdolność kredytowa zależy od wielu czynników, ale najważniejsze jest
                                  chyba to, jaką sumę kredytu ktoś chce uzyskać. To, czy się jest, czy nie jest
                                  samotną matką, nie ma aż tak wielkiego znaczenia, bo jeśli ktoś nie pracuje, to
                                  już ten fakt go skutecznie skreśla...
                                  • virtual_moth Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 16:26
                                    naturella napisała:

                                    > Samotna matka jest o tyle w gorszej sytuacji, że jej dochód dzieli się na
                                    dwie
                                    > osoby. (...) To, czy się jest, czy nie jest
                                    > samotną matką, nie ma aż tak wielkiego znaczenia, bo jeśli ktoś nie pracuje,
                                    to
                                    >
                                    > już ten fakt go skutecznie skreśla...

                                    No chyba jednak ma znaczenie, bo samotna matka musi zarabiać dwa razy więcej
                                    (teoretycznie) od np. mężatki (jak sama zresztą napisałaś).
                                    Poza tym nie bardzo rozumiem o co Ci chodziło tak do końca w tym zdaniu.
                                    Czy o to, że po co w ogóle roztrząsac zdolność kredytową samotnej matki, skoro
                                    wiadomo, ze wszystkie samotne matki nie pracują?
                                    A moze: weźcie się najpierw do roboty, exiary, a potem dopiero o kredytach
                                    gadajcie?
                                    A moze: skoro mnie się udało kredyt dostać, to dla samotnej matki powinien to
                                    być tzw. pikuśwink

                                    Pzdr



                                    • e_r_i_n Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 16:36
                                      virtual_moth napisała:

                                      > No chyba jednak ma znaczenie, bo samotna matka musi zarabiać dwa razy więcej
                                      > (teoretycznie) od np. mężatki (jak sama zresztą napisałaś).

                                      Chyba jednak nie do końca.
                                      Wszystko zalezy oczywiscie od banku, ale powiedzmy, że srednio na osobę musi
                                      zostać po splacie kredytu 600-700 zł. Rata kredytu to okolo 700zł. Czyli:
                                      - samotna kobieta z jednym dzieckiem musi miec 2x700zł + 700 zł, czyli 2100zł;
                                      - rodzina z jednym dzieckiem - 3x700zł + 700zł - czyli 2800zł.
                                      Zakładając, że małżonkowie zarabiają po równo, jest 1400 do 2100 (gdzie dochód
                                      nie musi być przecież tylko z umowy o pracę, wlicza się też w to alimenty).
                                      Czyli nie dwa razy wiecej.
                                    • naturella Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 06.04.05, 08:33
                                      Nie, Virtual, jestem daleka od generalizowania. Chodziło mi o to, że jeśli KTOŚ
                                      (czytaj Konkubinka, bo ona tu podważa sens jakiegokolwiek działania i wyśmiewa
                                      się z podejścia - pracuj, a zarobisz na kredyt) nie pracuje, to nie mają tu
                                      sensu rozważania, ile powinien zarabiać, żeby dostać kredyt.

                                      I jeszcze jedno - cały czas chodzi mi o to, że tu naprawdę nie ma teorii spisku
                                      typu "kredyty dla wybranych" - kredyty są dla ludzi, mieszkania są dla ludzi i
                                      praca też jest dla ludzi. I naprawdę nie trzeba być alfą i omegą, żeby sobie
                                      samodzielnie kupić mieszkanie, stąd kpiny z tematu są dla mnie troszkę dziwne.
                                      • megan58 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 06.04.05, 08:58
                                        Co do alimentów.
                                        Ostatnio załatwiałam kredyt i byłam w niejednym banku i...
                                        1. Żaden z banków u którego byłam nie wliczał alimentów - bo ... jest obawa, ze
                                        zawsze ojciec przestanie płacić .....
                                        2. Matka samotna z dzieckiem ma o tyle gorzej , ze cały koszt utrzymania
                                        dziecka przez bank liczony jest tak jakby ojciec dziecka nie istniał.
                                        3.Bank ma więcej obiekcji i zarobki samotnej matki musza być naprawdę stabilne
                                        i wysokie – bo... Jeśli starci prace to musi utrzymać siebie i dziecko i kredyt
                                        i ciągle zdana jest na samą siebie – bo Bank zna rzeczywistość i nie wierzy w
                                        pomoc ojca dziecka – tak jak to ma miejsce w pełnych rodzinach...

                                        No cóż Bank patrzy obiektywnie i realnie na wywiązywanie się ojca dziecka z
                                        obowiązku i nie wierzy za bardzo ....w alimenty
                                      • pelaga Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 06.04.05, 11:58
                                        Nie kazdy kto "ciezko" pracuje moze wziac kredyt, nawet po 12 godzin dziennie.
                                        Wystarczy, ze ma umowe na czas okreslony np. na dwa lata, czy krotsza i juz
                                        ZADEN bank nie da mu kredytu, szczegolnie jesli ubiegajaca sie o kredyt jest
                                        osoba niepozostajaca w zwiazku malzenskim.
                                        Poza tym ciekawa jestem ile z samotnych matek zarabia 2100 zl, co wedlug
                                        obliczen erin jest koniecznoscia do zaciagniecia kredytu.
                                        Zobaczymy tez jak poradzisz sobie z praca po 12 godzin dziennie jak zdecydujesz
                                        sie na dziecko i jak na twoja dyspozycyjnosc wplynie choroba dziecka i jak to
                                        bedzie odbieral pracodawca.
                                        Latwo w to jest dawac dobre rady, jak inni maja zyc i na co powinni wydac swoje
                                        pieniadze, a samemu twierdzic, ze sie nie musi teraz pracowac i oszczedzac
                                        cudzym kosztem.
                                        • e_r_i_n Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 06.04.05, 12:28
                                          Na emamie był kiedyś watek na temat zakupy mieszkan (jak bede miala chwile, to
                                          go odkopie) i tam jedna z dziewczyn napisala, ze i przy umowie o dzielo mozna
                                          dostac kredyt. Jak zwykle - wszystko zalezy od banku i od innych, poza praca i
                                          zarobkami, czynnikow.

                                          Co do dyspozycyjnosci itd - to moze jak sie ktos w odpowiednim momencie
                                          decyduje na dziecko, to i mniejsza dyspozycyjnosc nie wplynie znaczaco na
                                          pogorszenie sie sytuacji finansowej (nawet przy utracie pracy).
                                          • pelaga Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 06.04.05, 13:29
                                            > Na emamie był kiedyś watek na temat zakupy mieszkan (jak bede miala chwile,
                                            > to
                                            > go odkopie) i tam jedna z dziewczyn napisala, ze i przy umowie o dzielo mozna
                                            > dostac kredyt. Jak zwykle - wszystko zalezy od banku i od innych, poza praca
                                            > i zarobkami, czynnikow.

                                            To dlaczego nadal mieszkasz w akademiku?????????????????
                                            Pozyczke mozna wziac i w Providencie, tylko spalacanie bywa uciazliwe, jak
                                            procenty zwalaja z nog.

                                            > Co do dyspozycyjnosci itd - to moze jak sie ktos w odpowiednim momencie
                                            > decyduje na dziecko, to i mniejsza dyspozycyjnosc nie wplynie znaczaco na
                                            > pogorszenie sie sytuacji finansowej (nawet przy utracie pracy).

                                            No a tego to nijak pojac nie moge. Co ma odpowiedni moment na splodzenie
                                            dziecka do jego chorob, koniecznosci odebrania go ze szkoly/przedszkoa/zlobka i
                                            poswiecenie mu kilku godzin dziennie??? Nie ma takiego momentu w ktorym to nie
                                            jest konieczne. No chyba, ze z alozenia czekamy az ktos z rodziny, mieszkajacy
                                            w poblizy przechodzi na emeryture i wychowuje za nas dziecko i to jest ten
                                            wlasciwie moment i sposob na zycie. NIEKTORE kobiety chca jednak sama wychowac
                                            wlasne dzieci i widziec jak te dzieci dorastaja.
                                            A juz jak ma sie nie pogorszyc sytuacja finansowa nawet po stracie pracy to juz
                                            zupelnie nie pojme raczej. Zadne oszczednosci nie zastapia stalych dochodow, bo
                                            oszczednosci sie kiedys koncza.
                                            A wszystko moze i mialby sens gdybys swoje rady stosowala do swojego,a nie
                                            jedynie cudzego zycia, albo gdybys je dawala biorac siebie za zywy przyklad ich
                                            realizacji. Zacznij do siebie, a potem naprawiaj maluczkich.
                                            • e_r_i_n Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 06.04.05, 13:35
                                              pelaga napisała:

                                              > To dlaczego nadal mieszkasz w akademiku?????????????????

                                              Dlatego, ze pracuje????????

                                              A co do reszty - można na przykład wyrobić sobie w pracy taką pozycję, że przez
                                              jakiś czas pracuje się na część etatu? Albo facet zarabia tyle, że przez jakis
                                              czas kobieta moze nie pracowac (to mialam na mysli mowiac o niepogorszeniu sie
                                              znaczacym sytuacji finansowej nawet przy stracie pracy - bo moze nie bedzie na
                                              wakacje piec razy w roku, ale jesc nadal bedzie mozna łososia).

                                              A personalne ataki sobie daruj. Nudne już się stały.
                                              • e_r_i_n Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 06.04.05, 13:35
                                                e_r_i_n napisała:

                                                > pelaga napisała:
                                                >
                                                > > To dlaczego nadal mieszkasz w akademiku?????????????????
                                                >
                                                > Dlatego, ze pracuje????????

                                                Miało być NIE pracuje
                                              • pelaga Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 06.04.05, 13:52
                                                Jak zwykle erinka swietoscia zabija.
                                                Ona atakowac to dobrze, ja atakowac, to zle. Ona czepiac sie cudzych sygnaturek
                                                dobrze, inni czepiac sie jej sygnaturki zle. Inni nie pracowac to zle, ona nie
                                                pracowac to dobrze. Kali ukrasc krowa to dobrze, Kalemu ukrasc zle.
                                                Jak cie nudzi moje pisanie to mnie sobie wygas. Nie bedziesz musiala mi
                                                odpisywac.
                                        • naturella Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 06.04.05, 14:06
                                          > Zobaczymy tez jak poradzisz sobie z praca po 12 godzin dziennie jak
                                          zdecydujesz
                                          >
                                          > sie na dziecko i jak na twoja dyspozycyjnosc wplynie choroba dziecka i jak to
                                          > bedzie odbieral pracodawca.
                                          > Latwo w to jest dawac dobre rady, jak inni maja zyc i na co powinni wydac
                                          swoje
                                          >
                                          > pieniadze, a samemu twierdzic, ze sie nie musi teraz pracowac i oszczedzac
                                          > cudzym kosztem.

                                          Nie rozumiem, to do mnie, czy do Erin? Jeśli co Erin, to zdaje się, już
                                          zdecydowała się na dziecko. Jeśli do mnie, to nie wyobrażam sobie sytuacji w
                                          której miałabym nie pracować i oszczędzać cudzym kosztem (czyim?) i nigdy w
                                          życiu takiej sytuacji nie miałam.

                                          Jeśli komukolwiek daję rady, nawet nieproszona, to tylko i wyłącznie takie,
                                          które są przeze mnie sprawdzone. A jak będę miała dziecko, to zmienię pracę na
                                          gorzej płatną, mniej absorbującą czasowo - ale to, co zarobiłam i zrobiłam
                                          przez ten czas lepiej płatnej pracy, to już moje. I tak pojmuję dobry moment
                                          decydowania się na dziecko, mam nadzieję, że nie wpłynie to znacząco na mój
                                          poziom życia - jako, że nawet przy przyzwoitych zarobkach jest dość średni -
                                          moim celem było kupienie i urządzenie mieszkania, zanim sprowadzę dziecko na
                                          świat.

                                          Zresztą sama widzę już bezcelowość tej dyskusji. Każdy ma inny sposób na życie
                                          i właściwie nic nam nie powinno być do tego - ale zapieniła mnie ta ironia w
                                          zdaniu o zarabianiu na kredyt ( w podtekście "tak, głupia pracuj i daj się
                                          bankowi porobić"...)
                                          • pelaga Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 06.04.05, 14:18
                                            > Zresztą sama widzę już bezcelowość tej dyskusji. Każdy ma inny sposób na
                                            > życie i właściwie nic nam nie powinno być do tego

                                            Dokladnie i z tym sie zgadzam w calej rozciaglosci. Bo ta dyskusja wynika z
                                            narzucania innym swojego modelu zycia, co uwazam za kompletna bzdure.
                                            Kazdy ma prawo do swojego sposobu na zycie, o ile jest on zgodny z prawem.
                    • mikawi Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 16:50
                      powodów odmówienia kredytu może być wiele, niekoniecznie muszą to byc niskie
                      zarobki; przykładowo: nawet zarobki na umowe o prace 5000 miesiecznie netto i
                      nie-bycie-matką samotnie wychowującą dziecko nie spowoduje przyznania kredytu
                      jeśli ktoś figuruje w BIK bo nie spłacił np. debetu, prawda?
            • virtual_moth Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 14:43
              dorisk napisała:

              > dzieki kochana.
              > Łatwo powi8edziec "niech tatuś płaci więcej", tez bym tego chciala a co jeśli
              > tatus nie chce a alimentów nie dostane i tak wysokich bo ma najniższa krajowa
              > na umowie więc tylko sie nastresuje w tych sądach albo co jesli tatuś nie za
              > bardzo faltycznie może? mam się wtedy pociąć?

              Uwaga, będę gryźćwink))

              Co to, do licha, oznacza "tatuś nie chce"?????? Co to oznacza, że "tatuś nie
              może"? Niańką jego jesteś?
              A co mnie, dorisk, obchodzi, że on nie chce, a Tobie się nie chce po sądach
              włóczyć???
              Wiesz, że sądy nawet bezrobotnym przywalają alimenty?
              Uważasz, że jestem głupia, bo złożyłam pozew do sądu o alimenty od
              bezrobotnego? Tak, wiem, ze nie będzie płacił. Nie on, to jego rodzice.

              Tym bardziej podatnicy nie powinni płacić na osoby, którym się nie chce i
              które "nie mogą", "nie chcą sie stresować" itd. Ja ewentualnie mogę zapłacić za
              doedukowanie tych, którym się wydaje, ze za ich komfort niewłóczenia po sądach
              mogą podatnicy płacić.

              Pzdr
              • xpk Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 06.04.05, 01:07
                oj! no jasne lepiej niech pieniążki podatników idą na dietki, powiedz jak można
                utrzymać się za 300zł miesiecznie??? dzięki temu dodatkowi + rodzinne moge
                jakoś zapewnić udawać że żyje, weź przykład np ubrań i bucików na zmiane
                sezonu, chyba wiesz ile co kosztuje, a gdzie jedzenie, leki i inne niezbędne
                rzeczy????? a pracy nie ma, dorabiać na czarno??? też nie tak łatwo, ja chętnie
                i na zielono bym popracowała...
          • virtual_moth Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 14:32
            konkubinka napisała:

            > naprawde wierzycie w to ze jesli dorisk zabiora pieniadze to dadza komu
            trzeba?
            > Naiwnosc ludzka nie zna granic.
            > A poza tym same swoim jestescie wilkiem piszac "niech tatus placi wiecej",
            > takie splycanie, olewanie-niech inny cos zrobi a nie ja.
            > A moze by tak panstwo zadbalo o to aby matka byla stawiana na odpowiednim
            > poziomie w tym kraju i miala szanse na prace i godne zycie.
            > Najlepiej myslec kryteriami komu zabrac.
            > Jabym zabrala kilka poselskich diet i juz by sie znalazlo.W zycieu jednak nie
            > pomysle tym torem zeby zabrac drugiej takiejjak ja co ma troche lepiej.
            > Rownie dobrze mozna powiedziec "bylo najpierw pomyslec zanim poiszlas z nim
            do
            > lozka."


            Konkubinka, gdybyś uważniej czytała moje posty w tym wątku wiedziałabyś, że nie
            wierzę w bajeczki o tym, że nadwyżka kasy pójdzie na jakiś szczytny cel. Nie
            oznacza to jednak, aby ją rozdawać biednym ludziom. Lepiej zainwestować.

            Do szału doprowadza mnie to pokomunistyczne myślenie, ze komuś się należy tylko
            dlatego, ze jest biedny. Daleka jestem od stawiania samotnych matek na
            piedestale i w przypadku otrzymywanych alimentów nie widzę ŻADNYCH przyczyn,
            dla których taka matka miałaby jeszcze brać od podatników. Skoro dajemy jej, to
            dajmy też wszystkim biednym rodzinom, pełnym tez. Im też jest cieżko.

            To tak teoretycznie. Bo w sumei to masz rację - nadwyżka kasy i tak pójdzie w
            niebyt, więc lepiej może, żeby ją rozdać. Mnie to rybka.

            Pzdr
            • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 14:53
              Ale zrozum np mnie.
              Ojciec mojego dziecka zgodzil sie dobrowolnie placic na corke 500 zl.To jest
              realnie powiedzmy 50 procent kosztow jej utrzymania.On pracuje na czarno, ma
              wysokie oplaty i zasadzone na druga corke nizkie alimenty ,ktore podwaja
              wlasciwie kazdego miesiaca i teraz jesli pozywam go do sadu on nie zgodzi sie
              na 500 a raczej na 200 i ma szanse wygrac.
              Druga sprawa -ojciec mojego syna placi mi 2/3 alimentow.Jesli pojde do
              komornika odbije sie to na moim synu bardzo.Z racji charakteru tatuska, bo
              pewno obrazi sie na dziecko ja po mnie jego zlosc splynie.
              Dlatego zalozylam ten watek.
              A teraz dalej.
              Matki samotne zaczynaja byc jednymi z biednych przez ten chory kraj.Wiele z nas
              moze nie super wyksztalcone ale tak jak ja z licencjatem nie maja szans na
              prace-bo sa samotne, bo maja dzieci.Coz to za powod?Dla mnie wlasnie powod dla
              ktorego szuka sie stalej pracy.Ale nie dla pracodawcy i panstwa.
              A biedni?
              Tez uwazam ze ppowinno byc i dla nich.
              Ustawa byla krzywdzaca dla malzenstw i dla matek . ktorym placil fundusz I to
              sie powinno zmienic.
              Ja korzystalam z dodatku dl abezrobotnych i teraz moge rowniez.Czemu nie zrobia
              jeszcze dodatkow dla matek ktorym zalegaja z alimentami, dla wdow i dla rodzin
              wielodzietnych?Bo nie pieniedzy?Jakos w to nie wierze.
              Wystarczyloby wprowadzic jakies zasady , ze np pierwszenstwo w dostaniu pracy
              jako pani wydajaca akty urodzenia w Urzedzie Miasta powinna miec matka a nie np
              panienka stanu wolnego, siostrzenica burmistrza.
              Tak jak sa przerwy na karmienie powinna byc tez mozliwosc odbioru dziecka ze
              zlobka przedszkola szkoly i nie powinno byc to powodem do dyskwalifikacji.
              Ale to tylko takie marzenia scietej glowy........
              Mam pare dowodow na to ze ojciec mojej corki moze mi placic te 500 ale czy sad
              to wezmie pod uwage tak samo jak zaswiadczenie o jego bezrobociu-nie wiem.

              Poza tym dodatek jest dla matek , nie dla dzieci-to juz tak na marginesie.No i
              skoro jest to i matki po niego przychodza.
              • virtual_moth Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 05.04.05, 15:22
                konkubinka napisała:

                > Ale zrozum np mnie.
                > Ojciec mojego dziecka zgodzil sie dobrowolnie placic na corke 500 zl.To jest
                > realnie powiedzmy 50 procent kosztow jej utrzymania.On pracuje na czarno, ma
                > wysokie oplaty i zasadzone na druga corke nizkie alimenty ,ktore podwaja
                > wlasciwie kazdego miesiaca i teraz jesli pozywam go do sadu on nie zgodzi sie
                > na 500 a raczej na 200 i ma szanse wygrac.

                No ale po co miałabyś go do sądu pozywać? Jak płaci 500 bez sądu, to niech
                płaci dalej. Tylko się cieszyć.

                > Druga sprawa -ojciec mojego syna placi mi 2/3 alimentow.Jesli pojde do
                > komornika odbije sie to na moim synu bardzo.Z racji charakteru tatuska, bo
                > pewno obrazi sie na dziecko ja po mnie jego zlosc splynie.

                Konkubinko, a czy nie chodzi o to, ze on płaci 2/3 alimentów, a pozostałą kasę
                płacą Ci podatnicy (dodatek), bo Ty się boisz, że tatuś się OBRAZI?
                Trochę Cię rozumiem, sama też niańczyłam przez dłuuuuuugi czas exa nawet po
                rozstaniu. Roztkliwiałam się i nie kierowałam sprawy do sądu, bo by się
                biedaczek pewnie zasmucił i dziecko przestał odwiedzać. Teraz wiem, że przestał
                by odwiedzać i bez sprawy w sądzie. Skoro w imię jakichś potyczek ojciec nie
                widuje dziecka, to po grzyba dziecku TAKI ojciec?
                I co w ogóle do tego ma kasa podatników, bo nie kumamwink
                > Wystarczyloby wprowadzic jakies zasady , ze np pierwszenstwo w dostaniu pracy
                > jako pani wydajaca akty urodzenia w Urzedzie Miasta powinna miec matka a nie
                np
                >
                > panienka stanu wolnego, siostrzenica burmistrza.

                Konkubinko, mnie by wystarczyło tylko, zeby ZUS przyanjmniej przez pierwsze pół
                roku działalności nie zabierał mi 700 zł (najlepiej żeby w cholerę go
                zlikwidowac) oraz żeby istniał bank, który dałby mi kredyt na jej rozpoczęcie.
                A resztę mam gdzieś - żłobki, parytety, przywileje, przerwy na karmienie,
                jałmużny i tym podobne bzdury. Chciałabym tylko, aby państwo NIE UTRUDNIAŁO mi
                tak zaciekle chęci zarobienia kasy na moje dziecko. Pomysł mam, umiejętności
                mam, ale robię na czarno i na małą skalę, bo się zwyczajnie boję. O czym my w
                ogóle mówimy???
                Cała nadzieja w tym, że za 20 lat ZUS sam z siebie padnie. Moze do tego czasu
                uda mi się uzbierać kaskę na startwink

                Pzdr
                • pwrzes Re: [ot] pieniadze na start 05.04.05, 15:35
                  virtual_moth napisała:

                  > Konkubinko, mnie by wystarczyło tylko, zeby ZUS przyanjmniej przez pierwsze
                  pół
                  >
                  > roku działalności nie zabierał mi 700 zł (najlepiej żeby w cholerę go
                  > zlikwidowac) oraz żeby istniał bank, który dałby mi kredyt na jej
                  rozpoczęcie.

                  Polecam zainteresowanie sie mikrofunduszami, udzielaja pozyczek na start i maja
                  mniej chore wymagania ale przygotowac dokumenty trzeba rownie dokladnie.

                  > A resztę mam gdzieś - żłobki, parytety, przywileje, przerwy na karmienie,
                  > jałmużny i tym podobne bzdury. Chciałabym tylko, aby państwo NIE UTRUDNIAŁO
                  mi
                  > tak zaciekle chęci zarobienia kasy na moje dziecko.

                  No nie, i to mowi dawna bywalczyni forum "feminazistek" - swiat jednak zmierza
                  w dobra stronesmile

                  M
                  • virtual_moth Re: [ot] pieniadze na start 05.04.05, 15:44
                    pwrzes napisał:

                    > No nie, i to mowi dawna bywalczyni forum "feminazistek" - swiat jednak
                    zmierza
                    > w dobra stronesmile

                    Pwrzes, tylko krowa... itedewink
                    Pzdr
                    • ania_rosa Re: [ot] pieniadze na start 05.04.05, 17:03
                      Mam wrażenie, że obracamy się w zamkniętym kręgu. Podstawą godnego utrzymania
                      jest praca. Podstawą otrzymania pracy są okoliczności, które to umożliwią. Nie
                      piszcie więc, że przerwy na karmienie, parytety i względy dla samotnych matek
                      są bzdura, bo jedno łączy się z drugim. Nie mozna apelowac o rybę zapominając o
                      tym, że narzędziem zdobywania ryby jest jednak wędka.
                      Problem leży w tym, że zyjemy w państwie niedookreslonym. "Jakby" rodzinnym,
                      ale jednak nie do końca.
                      Tak wiec sugerowałabym jednak całościowe spojrzenie na pracę. Nie chodzi tu o
                      istnienie funduszu czy zasady przyznawania zasiłków. Dorosły człowiek ma prawo
                      i obowiązek pracować. Dorosły człowiek, który jest samotną matką (czy nawet po
                      prostu matką) podlega rozmaitym ograniczeniom. Jeżeli państwu zalezy na krzywej
                      przyrostu naturalnego, to w interesie państwa jest stworzenie takiego zaplecza
                      matkom, aby pracowały i miały dokąd wracać, a nie pobierały zasiłki. I tu
                      wracamy własnie do kwestii parytetów, przerw na karmienie, dofinansowania do
                      żłobków i przedszkoli itd. Ja naprawdę nie musze się rozmnażać. Za dwadzieścia
                      lat nowe pokolenia będą pracowac na rosnącą w zastraszającym tempie armię
                      emerytów i państwo nie wydoli. Jeśli jednak już się rozmnażam, to nie tylko ma
                      to aspekt osobisty, ale tez ekonomiczny, socjologiczny i polityczny. I
                      zyczyłabym sobie, aby ktoś wziął to pod uwagę. Prowadzi to do wniosku, że
                      przywileje typu parytet w istocie nie są przywilejami, a uczciwą zapłatą za
                      uczciwe wykonanie pewnego zadania, jakim jest rodzicielstwo. Ostatecznie ktoś
                      musi płacić podatki i mieszkac w tym kraju- na przykład w przyszłości moje
                      dzieci. Nikt tu nikomu nie robi łaski.
                      Rosa
                      • virtual_moth Re: [ot] pieniadze na start 05.04.05, 17:45
                        Rosa, jasne, rodzicielstwo to także pożyteczna rola społeczna, ale czy to
                        oznacza dawanie specjalnych przywilejów matkom? Przywileje moim zdaniem mogą
                        tylko zaszkodzić, a nie pomóc.

                        Nie chodzi o to, aby coś umożlwiać matkom i ojcom.Chodzi o to, aby umożlwiać
                        ludziom. Ja powiem nawet więcej - chodzi o to, aby nie utrudniaćwink
                        Bardziej byłabym za tym, aby zaczęto zauważać dzieci - czyli jakieś place
                        zabaw, przewijaki i pokoje do karmień w sklepach i urzędach i tego typu rzeczy.
                        Zasiłki (dodatki alimentacyjne) to inna sprawa, to kasa od państwa za to, że
                        nie potrafi skutecznie egzekwować alimentów od ojców dzieci.

                        Wiecie co, ja generalnie nie lubię rozmawiać na temat "co zrobić aby dobrze
                        było". My tu pitu-pitu o szanowaniu matek i stwarzaniu warunków, a za moimi
                        oknami psy sobie robią sralnię z piaskownicy dla dzieci, huśtawki połamane, na
                        trawnikach walają się jakieś reklamówki (obok, oczywiście psich kup), połamane
                        krzesła i stara kanapa ze śmietnika.

                        Widmo braku środków na emerytury straszy grozą, wszyscy załamują ręce i
                        zastanawiają się dlaczego tak mało dzieci się rodzi, a z drugiej strony środek
                        leczący bezpłodność jest w 100% płatny. Do tego akcja "brzuszki" - ciężarne
                        zamiast wypoczywać, latają i użerają się po sądach. Ech, szkoda gadać.

                        No, to tak jakby gadać o eutanazji w kraju, gdzie nie ma kasy na to, aby ludzi
                        po prostu leczyć.

                        Pzdr

                      • pwrzes Re: [ot] pieniadze na start 05.04.05, 17:53
                        ania_rosa napisała:

                        > piszcie więc, że przerwy na karmienie, parytety i względy dla samotnych matek
                        > są bzdura, bo jedno łączy się z drugim. Nie mozna apelowac o rybę zapominając
                        o
                        >
                        > tym, że narzędziem zdobywania ryby jest jednak wędka.

                        Parytety narzedziem? ROTFL, ja wiem ze jasnie nam panujaca premiera JAruga -
                        Nowacka ma na tym punkcie hopla ale mezczyzni i kobiety nie sa tacy sami i
                        nigdy nie beda. Stad wszystkie idee parytetow sa o kant d... potluc. Chcesz
                        parytetow, to prosze - gorniczki i hutniczki bedziesz lapala z lapanki? Ktos
                        zabrania kobietom kandydowac lub wybierac inne kobiety?

                        > Problem leży w tym, że zyjemy w państwie niedookreslonym. "Jakby" rodzinnym,
                        > ale jednak nie do końca.

                        I bardzo dobrze, bo idee panstwa opiekunczego i trzymajace sie sprawiedliwosci
                        spolecznej zbankrutowalo doslownie i w przenosni.

                        > Tak wiec sugerowałabym jednak całościowe spojrzenie na pracę. Nie chodzi tu o
                        > istnienie funduszu czy zasady przyznawania zasiłków. Dorosły człowiek ma
                        prawo
                        > i obowiązek pracować.

                        Obowiazku pracy nie ma.

                        > Jeżeli państwu zalezy na krzywej
                        > przyrostu naturalnego, to w interesie państwa jest stworzenie takiego
                        >zaplecza
                        > matkom, aby pracowały i miały dokąd wracać, a nie pobierały zasiłki.


                        A kto za to placi? Pan, pani placi.

                        >I tu
                        > wracamy własnie do kwestii parytetów, przerw na karmienie, dofinansowania do
                        > żłobków i przedszkoli itd. Ja naprawdę nie musze się rozmnażać. Za
                        dwadzieścia
                        > lat nowe pokolenia będą pracowac na rosnącą w zastraszającym tempie armię
                        > emerytów i państwo nie wydoli.

                        Pracodawca moze wprowadzic przerwy na karmienie, ale nie moze istniec przymus
                        (tak samo jak nie moze istniec przymus zatrudnienia osoby o wskazanych
                        cechach) - bo to nie Ty czy panstwo ponosisz ryzyko prowadzenia dzialalnosci
                        gospodarczej i nie Ty czy panstwo ryzykujecie wlasne pieniadze.

                        >Jeśli jednak już się rozmnażam, to nie tylko ma
                        > to aspekt osobisty, ale tez ekonomiczny, socjologiczny i polityczny. I
                        > zyczyłabym sobie, aby ktoś wziął to pod uwagę.

                        Dlaczego ktos ma brac pod uwage, to ze obca osoba chce urodzic dziecko?

                        >Prowadzi to do wniosku, że
                        > przywileje typu parytet w istocie nie są przywilejami, a uczciwą zapłatą za
                        > uczciwe wykonanie pewnego zadania, jakim jest rodzicielstwo. Ostatecznie ktoś
                        > musi płacić podatki i mieszkac w tym kraju- na przykład w przyszłości moje
                        > dzieci.

                        Zaraz, zaraz jak parytet jest zaplata za rodzicielstwo? W jaki sposob? A co z
                        kobietami ktore nie urodza dzieci, ich nie bedzie obowiazywal parytet?
                        Pomyslalas skad sie biora pieniadze na zasilki, dofinansowanie przedszkoli,
                        zlobkow? Dlaczego tak duzej czesci spoleczenstwa wydaje sie, ze te pieniadze
                        biora sie znikad.

                        Caly feminazizm w polskim wydaniu nie ma na celu poprawy sytuacji kobiet. Jesli
                        tak, to co wicepremiera J-N zrobila dla zwyklych kobiet w Polsce oprocz
                        zasiadywania na stolku i obzerania sie na moj koszt?


                        I jak to jest, ze kraje ktore nie sa opiekuncze, nie korumpuja firm, rolnikow
                        etc przez dotacje/umorzenia/etc sie doskonale rozwijaja, ludziom zyje sie
                        lepiej i tyle osob chce tam wyjechac?
                        M.
                        • derena33 Re: [ot] pieniadze na start 05.04.05, 18:18
                          pwrzes napisal
                          > I jak to jest, ze kraje ktore nie sa opiekuncze, nie korumpuja firm, rolnikow
                          > etc przez dotacje/umorzenia/etc sie doskonale rozwijaja, ludziom zyje sie
                          > lepiej i tyle osob chce tam wyjechac?
                          > M.


                          ---------------------

                          A gdzie sa takie kraje oprocz USA?
                          No ale tam sie po prostu zabiera dzieci od niewydolnych wychowawczo rodzicow,
                          nie umiejacych zarobic na nie i oddaje sie rodzinom zastepczym na wychowanie,
                          ktore nota bene sa dotowane przez odpowiednie urzedy.

                          Wszystkie kraje europejskie maja prorodzinne ustawodawstwo, zasilki, dodatki
                          itp.
                          • pwrzes Re: [ot] pieniadze na start 05.04.05, 19:18
                            derena33 napisała:

                            > A gdzie sa takie kraje oprocz USA?

                            Australia, Nowa Zelandia - moze byc? USA nie sa najlepszym dobrym przykladem -
                            maja doplaty dla rolnictwa. NZ zniosla doplaty do rolnictwa i ma je najlepsze
                            na swiecie. Wiec mozna smile

                            > Wszystkie kraje europejskie maja prorodzinne ustawodawstwo, zasilki, dodatki
                            > itp.

                            I dlatego Niemcy cienko przeda i maja coraz wieksza dziure budzetowa (Niemcy i
                            dziura budzetowa - kiedys nie do pomyslenia) i kryzys od wielu lat, bo zwiazki
                            zawodowe rzadza tym krajem a system ubezpieczen spolecznych sie im za pare lat
                            zawali. To dlatego musza importowac imigrantow, by Ci pracowali na ich
                            emerytury i zasilki. To dlatego UE od prawie dziesieciu lat (pomijajac
                            Hiszpanie, Irlandie i Wielka Brytanie) tworzy kolejne wersje traktatu
                            lizbonskiego o doganianiu USA, tylko ze na traktatach i checiach politykow sie
                            konczy - za to w rzeczywistosci UE pogroza sie w apatii, kryzysie i coraz
                            wiekszym bezrobociu. Na pewno powinnismy kopiowac rozwiazania, ktore sie nie
                            sprawdzily na dluzsza mete? Mamy zmusic nasze prawnuki, by splacaly nasze
                            dlugi - tak jak my teraz splacamy dlugi Gierka? Niestety panstwowy system
                            ubezpieczen spolecznych stworzony jeszcze za czasow Bismarcka sprawdzal sie,
                            gdy starych ludzi bylo malo, teraz - nie dziala i dzialac nie bedzie.
                            Matematyki nie da sie oszukac.


                            M.
                            PS. Oczywiscie w porownaniu do nas kraje starej UE sa jak raj, ale ten raj sie
                            konczy.
                            • derena33 Re: [ot] pieniadze na start 05.04.05, 19:36
                              Jezeli chodzi o Australie.To akurat wiem bo znam, ma tez dosyc prorodzinne
                              ustawodawstwo. Zadna kobieta samotnie wychowujaca dziecko nie zostaje bez
                              pomocy. Zreszta do czego tu porownywac sytuacje, gdy tam pracy jest pod
                              dostatkiem, a bezrobocie dotyka tych, ktorzy taka forme przezycia wybrali. A w
                              calym wielkim kraju mieszka raptem okolo 20 mln ludzi. Byle tylko nie urodzic
                              sie aborygenemsmile
                              Nowa Zelandia, hmm jak pamietam z geografii to jeden z krajow najmniej
                              zaludnionych, a gospodarstwa rolne to wielkie samowystarczlne latyfundia do
                              czego tam dokladac? Prawie wszyscy tam zyja z rolnictwa. Malo tego to kraj
                              wielkich bogactw naturalnych. Trudno porownywac warunki zycia i egzystencji
                              naszej przeludnionej Europy a tego kraju.Kazdy maly obywatel rasy bialej jest
                              tam traktowany jak skarbsmile)w przeciwienstwie do Maorysow. Nie powiem tez mi sie
                              ten kraj podoba.
                            • derena33 Re: [ot] pieniadze na start 05.04.05, 20:10
                              pwrzes napisał
                              Niemcy.... To dlatego musza importowac imigrantow, by Ci pracowali na ich
                              > emerytury i zasilki.
                              -----------------------------
                              Nie tylko dlatego, ale tez dlatego ze maja niski a czasem ujemny przyrost
                              naturalny i brak rak do pracy.
                              Poza tym, Niemcy IMHO cierpia na deficyt budzetowy, bo jak wiesz niedawno
                              wpompowali bajonskie sumy w byle NRD, i tu wedlug mnie jest pies pogrzebany.
                              Przeliczyli sie chlopcy.
                              Doplaty do rolnictwa, ostatnio jak bylam w Niemczech to uderzylo mnie to ze
                              kazda pedz ziemii w tym, kraju jest zagospodarowana, jakze inaczej to wyglada w
                              momencie przekroczenia granicy. No coz nasi rolnicy , ci co nie pouciekali do
                              miast tez cierpia na brak rak do pracy. Na wsiach nie ma mlodziezy ( klania sie
                              polityka "prorodzinna") Moze imigranci byliby panaceum?

                              Szwecja i inne kraje skandynawskie nie musza importowac imigrantow, a ich
                              polityka jest wzorcowo prospoleczna.

                              Francja w momencie wprowadzenia wielu prorodzinnych rozwiazan od kilku lat
                              chlubi sie wzrostem wskaznika rozrodczosci wsrod kobiet.

                              My Polacy niestety na razie nie widzimy zwiazku pomiedzy prowadzeniem polityki
                              prorodzinnej ( ale takiej naprawde prorodzinnej) a przyszloscia naszego panstwa
                              i nas ludzi. Kto nas bedzie leczyl jak bedziemy starzy. Kto sie nami zaopiekuje?
                              Nie wszyscy jestesmy predystynowani do robienia wielkich pieniedzy i karier,
                              ktore nas na stare lata uniezaleznia od systemu.

                              • pwrzes Re: [ot] pieniadze na start 05.04.05, 20:27
                                derena33 napisała:

                                > pwrzes napisał
                                > Niemcy.... To dlatego musza importowac imigrantow, by Ci pracowali na ich
                                > > emerytury i zasilki.
                                > -----------------------------
                                > Nie tylko dlatego, ale tez dlatego ze maja niski a czasem ujemny przyrost
                                > naturalny i brak rak do pracy.

                                Bo leniwi Niemcy wola pozostawac na wysokich zasilkach niz pracowac jako
                                hydraulik, sprzatacz etc - tu widac wyraznie demoralizujaca role wysokich i
                                bezterminowych zasilkow.

                                > Doplaty do rolnictwa, ostatnio jak bylam w Niemczech to uderzylo mnie to ze
                                > kazda pedz ziemii w tym, kraju jest zagospodarowana, jakze inaczej to wyglada
                                w
                                >
                                > momencie przekroczenia granicy.

                                Tylko dlaczego w UE jest najdrozsza zywnosc na swiecie?

                                > Szwecja i inne kraje skandynawskie nie musza importowac imigrantow, a ich
                                > polityka jest wzorcowo prospoleczna.

                                I wlasnie zasta
                                > Francja w momencie wprowadzenia wielu prorodzinnych rozwiazan od kilku lat
                                > chlubi sie wzrostem wskaznika rozrodczosci wsrod kobiet.

                                Oraz wprowadzili 35-tygodniowy tydzien pracy, ktory mial poradzic na problem
                                bezrobocia i wzrost gospodarczy. Mial...

                                > Nie wszyscy jestesmy predystynowani do robienia wielkich pieniedzy i karier,
                                > ktore nas na stare lata uniezaleznia od systemu.

                                Tu nie chodzi o to by robic kariere, ale by dac ludziom wolna wole, niestety
                                nadal zyjemy w panstwie socjalistycznym

                                M.
                                • derena33 Re: [ot] pieniadze na start 05.04.05, 22:25
                                  pwrzes napisał:

                                  > Tu nie chodzi o to by robic kariere, ale by dac ludziom wolna wole, niestety
                                  > nadal zyjemy w panstwie socjalistycznym
                                  >
                                  > M

                                  ----------
                                  Na kazdy argument mozna znalezc kontrargumentsmile

                                  Nie moge sie z toba zgodzic ze zyjemy w panstwie socjalistycznym. Ja zylam w
                                  takim panstwie jako dorosla osoba i obecne czasy bardzo sie roznia od tamtych.

                                  Powiem wrecz, ze niektore socjalistyczne idee, pozbawione negatywnych emocji
                                  zwiazanych z ustrojem kiedys panujacym, nie sa takie zle. Zreszta roznica
                                  pomiedzy tamtym ustrojem, a ideami jest olbrzymia.

                                  Ameryki z Polski nie zrobisz. Zreszta zawsze wydaje nam sie, ze tam jest lepiej
                                  gdzie nas nie ma.





                                  • pwrzes Re: [ot] pieniadze na start 06.04.05, 06:12
                                    derena33 napisała:

                                    > Nie moge sie z toba zgodzic ze zyjemy w panstwie socjalistycznym. Ja zylam w
                                    > takim panstwie jako dorosla osoba i obecne czasy bardzo sie roznia od tamtych.


                                    Koncesje, zezwolenia, ceny minimalne (w takiej Francji sa nawet ceny minimalne
                                    na ksiazki), doplaty do tego i owego - czysty socjalizm pod wzgledem
                                    ekonomicznym.

                                    > Powiem wrecz, ze niektore socjalistyczne idee, pozbawione negatywnych emocji
                                    > zwiazanych z ustrojem kiedys panujacym, nie sa takie zle. Zreszta roznica
                                    > pomiedzy tamtym ustrojem, a ideami jest olbrzymia.

                                    Socjalizm jest zly, z definicji - oducza ludzi odpowiedzialnosci, zabija ich
                                    kreatywnosc, bo panstwo udaje, ze stara sie i potrafi zabezpieczyc byt ludziom.

                                    > Ameryki z Polski nie zrobisz. Zreszta zawsze wydaje nam sie, ze tam jest
                                    lepiej

                                    Niech chociaz bedzie to Irlandia smile

                                    M
                                    • derena33 Re: [ot] pieniadze na start 06.04.05, 10:45
                                      pwrzes napisał:

                                      > Socjalizm jest zly, z definicji - oducza ludzi odpowiedzialnosci, zabija ich
                                      > kreatywnosc, bo panstwo udaje, ze stara sie i potrafi zabezpieczyc byt
                                      ludziom.
                                      >
                                      ------------------------
                                      Nic nie mowilam o socjalizmie, tylko o pewnych ideach( nie wszystkich)
                                      socjalistycznych. To nadinterpetacja moich slow. Tego nie lubie, bo zle
                                      swiadczy o adwersarzu, to zjawisko wystepowalo czesto u dyskutantow z okresu
                                      socjalizmu, tzw. naginanie faktow do teorii.
                                      A o ideach socjalistycznych, pogadamy jak sie zestarzejeszsmile
                                      Teraz ta dyskusja jest bez sensusmile

                                      • pwrzes Re: [ot] pieniadze na start 06.04.05, 14:05
                                        Ok, nadinterpretowalem, ale to ja poprosze o te idee socjalistyczne, bo tak nie
                                        wiem do czego sie odniesc. Zdania o socjalizmie nie zmieniam.

                                        Co do zestarzenia sie - ja tylko tak mlodo wygladamsmile

                                        A
                          • ania_rosa do Pwrzesia 05.04.05, 19:36

                            "Parytety narzedziem? ROTFL, ja wiem ze jasnie nam panujaca premiera JAruga -
                            Nowacka ma na tym punkcie hopla ale mezczyzni i kobiety nie sa tacy sami i
                            nigdy nie beda. Stad wszystkie idee parytetow sa o kant d... potluc. Chcesz
                            parytetow, to prosze - gorniczki i hutniczki bedziesz lapala z lapanki? Ktos
                            zabrania kobietom kandydowac lub wybierac inne kobiety?"

                            Zacznę może od tego, ze Jaruga Nowacka nie jest już nam panującą, bo zastąpiła
                            ją dr. Magdalena Środa.
                            Po drugie: nie wiem, Pwrześ, jaką Ty uskuteczniasz teorię feminizmu, ale wiem z
                            pewnością, że nie ma on nic wspólnego z feminizmem trzeciej ( a może już i
                            czwartej, kto wie?) fali, z jakim mamy obecnie do czynienia. I dodam od razu,
                            że w temacie gender i teorii feministycznych zielona nie jestem.
                            Na temat parytetów pisałam już tutaj dużo i powielac się nie będę, chętnie się
                            wypowiem w oddzielnym wątku. Zresztą dociera czasem do mnie bezsens pisania na
                            takie tematy, skoro mam potem przyjemnośc czytać, jak to miesza się ideę
                            parytetu z odwiecznym "argumentem hutniczek i górniczek". POnieważ przez 11 lat
                            bylam wegetarianką, to przypomina mi to nieco rzeczowość argumentu "marchewka
                            tez ma swoje uczucia", który zawsze powodował u mnie opadnięcie wszytskiego z
                            gumką od majtek włącznie.
                            Napisze może tylko, że sama demokracja niczego nam tu akurat nie załatwi, bo
                            liczy się tez historia kultury, a także to, że zmiany społeczne zawsze
                            wyprzedzają zmiany mentalne. I własnie to założenie lezy u źródeł idei
                            parytetu. Ale to dlugi temat i nie chcę go traktowac pobieżnie.

                            "idee panstwa opiekunczego i trzymajace sie sprawiedliwosci
                            spolecznej zbankrutowalo doslownie i w przenosni."

                            Nigdy nie głosiłam idei państwa opiekuńczego i nadal tego nie robię. Nie
                            odwołuję się też do sprawiedliwości społecznej. Jeśli już szukac jakichś
                            analogii to widziałabym je w państwie opartym na założeniach pragmatycznych,
                            ale rozszerzę to dalej.



                            "Obowiazku pracy nie ma."

                            To prawda- to był mój skrót myślowy, ale istotnie nie ma takiego obowiązku.


                            Dalej pomijam cały fragment postu, bo wymagałby zbyt szczegółowego cytowania.


                            "Zaraz, zaraz jak parytet jest zaplata za rodzicielstwo? W jaki sposob? A co z
                            kobietami ktore nie urodza dzieci, ich nie bedzie obowiazywal parytet?
                            Pomyslalas skad sie biora pieniadze na zasilki, dofinansowanie przedszkoli,
                            zlobkow? Dlaczego tak duzej czesci spoleczenstwa wydaje sie, ze te pieniadze
                            biora sie znikad.

                            Caly feminazizm w polskim wydaniu nie ma na celu poprawy sytuacji kobiet. Jesli
                            tak, to co wicepremiera J-N zrobila dla zwyklych kobiet w Polsce oprocz
                            zasiadywania na stolku i obzerania sie na moj koszt?"


                            Uważam, że na kwestie budżetowe- podobnie jak i na światopoglądowe i każde inne-
                            powinno się patrzec globalnie. Prokreacja jest wkładem, za ten wkład należy
                            się zapłata- to maksymalne ekonomiczne uproszczenie. O co tu chodzi? Ano chodzi
                            o to, że rodząc dzieci inwestuję w przyszłośc mojego kraju, natomiast mój kraj
                            nie inwestuje we mnie i moje dzieci. I tu widzę zasadniczy punkt mojego postu,
                            z którym albo się nie zgadzasz, albo też nie wyraziłam się jasno.
                            Czy rodzenie dzieci się opłaca? Zalezy komu. Naturalnie abstrahujemy tu od
                            korzyści w wymiarze egzystencjalnym, a ograniczamy się do strony polityczno-
                            ekonomicznej. Otóż mnie rodzenie dzieci się nie opłaca. Dlaczego? Dlatego, bo
                            poświęcam swój czas i potencjał, jaki mogłabym wykorzystać np. pnąc się po
                            szczeblach kariery i inwestując w budowanie własnego dobrobytu, a poświęcam go
                            dla dziecka. Kiedy już to dziecko urodzę mój zakład pracy nie będzie chciał
                            mnie przyjąc z powrotem lub będę odczuwać represje w postaci formalnej bądź
                            nieformalnej degradacji zawodowej i finansowej. Nikt mi nie ułatwi ponownej
                            aktywizacji zawodowej. Moje miejsce pracy nie zapewni mi opieki nad dzieckiem,
                            a kolejny pracodawca weźmie pod uwagę moją dzietność i dalszy plan
                            prokreacyjny, czego skutkiem będzie zwiększone prawdopodobieństwo odrzucenia
                            mojej aplikacji. Piszę celowo skrótowo i nie rozdrabniam tego na
                            samodzielność/pozostawanie w związku, bo każda/y z nas może szybko dopasowac to
                            do sytuacji samotnej matki, której koszta będą większe.
                            Reasumując: jako obywatel nie mam w obecnej sytuacji korzyści z rodzenia
                            dziecka.
                            Teraz jakie korzyści ma z tego państwo?
                            Otóż ja uważam, że ma i ze są to wymierne korzyści. Po pierwsze zapewniam
                            państwu potencjalną siłę intelektualną, roboczą i ekonomiczną. MOje dziecko
                            będzie w przyszłości płatnikiem i podatnikiem. Będzie utrzymywać tę częśc
                            społeczeństwa, która czasowo lub trwale jest niezdolna do utrzymania (jak
                            obecnie robią to aktywne zawodowo jednostki). Idąc w filozofię: zapewniam
                            trwałość bytu zwanego narodem oraz etosem państwowości. Przedłużam konkretną
                            ideę w osobie nowego obywatela.

                            NIe piszę tu nigdzie, że pieniądze biorą się "znikąd". Piszę jedynie, że
                            wszystko to jest jedynie pewną umową społeczną, z której ja- jako obywatel- się
                            wywiązuję, natomiast uważam, że państwo nie wywiązuje się wobec mnie. Podstawą
                            tej umowy społecznej jest dalekosięzna inwestycja: dziś ja pracuję na cudze
                            dzieci, jutro one będa pracować na moją emeryturę. Nie podoba się? No to
                            trudno, ale na tym niestety opiera się porządek społeczny w tej częsci Europy.
                            I teraz: jak się to ma do parytetu? Ma się prosto. Jestem za motywowaniem
                            kobiet do rozrodu nie poprzez zakaz aborcji, pełnopłatność środków
                            antykoncepcyjnych i edukacyjną samowolkę, ale poprzez wskazywanie im wyjśc,
                            które pozwolą na prokreację i jednoczesnie nie pozbawią tychże kobiet prawa do
                            pracy i godnego życia. Bo jak na razie, to jedyną zachętą do macierzyństwa jest
                            zakaz usuwania ciąży, że przewrotnie to ujmę.
                            Parytet nie jest akurat jedynym wyjściem, bo tych wyjśc jest bardzo wiele
                            począwszy od zmian w prawie pracy i skutecznej egzekucji przestrzegania tych
                            praw. Do tego odniosłam się w pierwszym poście: nie można oddzielać kwestii
                            zawodowego karania kobiety za czasowe wyłączenie zawodowe (ciąża+ okres
                            wychowawczy) od kwestii trudnej sytuacji samotnych matek, bo obie te kwestie
                            się łączą.
                            W POlsce nie ma feminazimu. Nie ma też feminizmu. Podejrzewam, że po tym poście
                            zostanę przez Ciebie automatycznie zaszeregowana do grona walczących
                            feministek, co akurat prawda nie jest, ale nie będę się spierać o terminologię,
                            bo znam gorsze wyzwiska od "feministki". I w ogóle smutne jest to, że używasz
                            tego określenia w szermierce słownej jako określenie tak jawnie pejoratywne.
                            Natomiast działania grup kobiecych i organizacji pozarządowych, owszem- MAJĄ NA
                            CELU POPRAWĘ LOSU KOBIET. Nasuwa się jednak pytanie: o jakiej dyskusji i jakim
                            kraju rozmawiamy na forum, gdzie wzmianka o parytecie czy dyskryminacji
                            zawodowej wyzwala od razu określenia takie jak "feminazizm"?
                            To ostatnie gwoli refleksji.

                            Rosa

                            • konkubinka Re: 05.04.05, 20:19
                              wiec nic dodac nic ujac-zgadzam sie z wami dziewczyny ale poniewaz jestem
                              niewyksztalcona i nie jestem swiadoma swojej wartosci nie umialam tego ubrac w
                              slowa.

                              Wyjasnie tylko:
                              Virtual, jesli chodzi o szczegoly to w MOPSie nie powiedzialam ze dostaje tylko
                              2/3 alimentow, raczej daleka jestem od uzalania sie .Zalatwiam formalnosci i
                              wychodze.Moje dochody -nawet z wliczona wtedy oplata za szkole (jako moj dochod
                              nie wydatek)i calymi alimentami i tak byly na tyle male ze otrzymalam zasilek
                              (teraz dodatek).
                              Ja wiem ze gdybym byla honorowa matka Polka zrezygnowalabym z tego przywileju
                              na rzecz innych, poszlabym do pracy byle jakiej i zostawila dzieci z byle kim
                              no ale widac honoru nie mam.
                              Co do wstawania bladym switem nie wiem Nat co masz na mysli, pewno jezdzisz na
                              osma.
                              Swego czasu , bo dlugo bylam samodzielna z jednym dzieckiem, zawozilam dziecko
                              do zlobka na 6 godzine i nie widzialam caly dzien.Wiesz jakos nie przekonuje
                              mnie mowienie o mnie za plecami jak o leniu, jednak jestem zwolenniczka tego by
                              dzieci mialy choc matke czesciej niz godzine dziennie.

                              Nie chce pozywac ojca mojej corki do sadu- stad byl ten watek.Problem w tym co
                              wyczytalam-ze teraz jesli nie pozwe zabiora dodatki.A na dzien dzisiejszy gdy
                              musze na nowo sie meblowac i ukladac sprawy dodatek moglby pomoc choc troche.Bo
                              pracy nadal nie mam.
                              Mikawi-jesli sugerujesz sprawe mego kredytu, to nie on jest powodem dla
                              ktorego nie ide do pracy na etat.Jesli pojde to bede nadal go splacac tak jak
                              wczesniej.
                              Czemu to takie dziwne?Uwazacie ze jesli facetowi wejdzie komornik za
                              niesplacenie alimentow to eksia jest be a jezeli samodzielnej wejdzie od razu
                              na pensje jak tylko zacznie prace to ma racje i jest cacy?Lekka niekonsekwencja.

                              I wiecie smieszne mi sie wydaje aby na forum samodzielna mama nie mozna bylo
                              poruszyc zadnej kwestii bez cenzury.Nagle zanalazly sie cztery juz
                              niesamodzielne powolujace sie na informacje z mojego prywatnego zycia.
                              Ach gdyby kazdy byl tak nieskazitelny jak one i mial te cudowna zdolnosc
                              wykazywania oszustw takich leniwych bab jak ja.

                              Virtual , co do firmy.
                              Nie tylko Ty masz takie marzenia.Ja mam juz trzy pomysly na dzialalnosc ale
                              narazie nie do zrealizowania.

                              Acha i tak na koniec-karmienie piersia tez nie jest obowiazkiemsmilesmile
                              • virtual_moth Re: 05.04.05, 21:07
                                konkubinka napisała:


                                > Nie chce pozywac ojca mojej corki do sadu- stad byl ten watek.Problem w tym
                                > co
                                > wyczytalam-ze teraz jesli nie pozwe zabiora dodatki.A na dzien dzisiejszy gdy
                                > musze na nowo sie meblowac i ukladac sprawy dodatek moglby pomoc choc
                                troche.Bo
                                >
                                > pracy nadal nie mam.

                                No fakt, w Twojej sytuacji pozywanie exa o alimenty sensu nie ma, bo przecież
                                jak będzie płacił "oficjalnie", to dodatek Ci się również nie będzie nalezał.
                                Wiadomo, każdy chciałby mieć więcej, a najbardziej boli, gdy najpierw dają, a
                                potem odbierają.
                                Ja bym Ci ten dodatek zostawiła, i wszystkim matkom w Twojej sytuacji, nie ma
                                problemuwink I tak ta kasa pójdzie nie wiadomo gdzie.
                                Jeśli jednak ta kasa "nadwyżkowa" miałaby być sensownie spożytkowana, to - tak
                                jak pisałam - lepiej aby poszła na wyższe dodatki dla tych, które alimentów nie
                                mają.

                                > I wiecie smieszne mi sie wydaje aby na forum samodzielna mama nie mozna bylo
                                > poruszyc zadnej kwestii bez cenzury.Nagle zanalazly sie cztery juz
                                > niesamodzielne powolujace sie na informacje z mojego prywatnego zycia.
                                > Ach gdyby kazdy byl tak nieskazitelny jak one i mial te cudowna zdolnosc
                                > wykazywania oszustw takich leniwych bab jak ja.

                                Konkubinko, dlatego należy zawsze uważać, co się pisze i tyle. Zaraz Ci tu Erin
                                wyskoczy, że ona też ma źle, bo też ją smarują gdzie tylko mogąwink I też racji
                                mieć nie będzie. Kazdy ma prawo pisać co mu się podoba (a netykieta nei
                                zabrania korzystania z wyszukiwarki).
                                >
                                > Virtual , co do firmy.
                                > Nie tylko Ty masz takie marzenia.Ja mam juz trzy pomysly na dzialalnosc ale
                                > narazie nie do zrealizowania.

                                Wiesz, ja tak naprawdę wolę pracę na etaciewink No, ale gdyby prowadzenie firmy
                                nie było tak karkołomne w polskiej rzeczywistości, to pewnie wolałabym pracę na
                                swoim.

                                > Acha i tak na koniec-karmienie piersia tez nie jest obowiazkiemsmile

                                Wiesz, to jest akurat temat na osobna dyskusjęwink Ja mam lekkiego fijoła na
                                punkcie tzw. terroru laktacyjnego, za sprawą którego karmienie piersią JEST w
                                Polsce obowiązkiem. A jak się Polki namawia do karmienia piersią? Podobnie jak
                                zakazem aborcji do macierzyństwa - czyli brakiem mieszanek na oddziałach
                                położniczychwink (przejaskrawiam, bo w moim szpitalu mieszanka była dostępna,
                                trzeba było tylko błagać na kolanach położne by ją dały dziecku).
                                Jeśli już państwo interweniuje, to niech to przynajmniej robi z sensem.

                                Pzdr
                                • konkubinka Re: 05.04.05, 21:29
                                  wiesz, tu nawet nie chodzi o odbieranie kasy ale o ten zamet.Ja np lubie
                                  wiedziec na czym stoje.Dopiero co weszla ustawa a juz ja zmieniaja na rozne
                                  sposoby.
                                  Nikomu nie jest latwo jesli zostanie pozbawiony czegos z dnia na dzien a wynika
                                  z tego ze tak bedzie.
                                  Ja i tak zasilek mam do lipca i od lipca powaznie musze cos znalezc, byle co.Bo
                                  tak jak mowilam jest to ten dla bezrobotnych a wiec na czas okreslony.
                                  Moja sytuacja nie jest bardzo zla, wiem o tym i nie wyobrazam sobie podobnej do
                                  tej ktora maja inne kobiety.A znam takie.
                                  Co do pisania-to jest raczej nazasadzie tego o czym traktuje
                                  watek "nimi".Uwazam ze wszedzie trafic mozna na roznych ludzi i dlatego przy
                                  pierwszych spotkaniach w zawezonym gronie trzeba uwazac na to co sie mowi.Niby
                                  macochowanie mnie do niektorych zblizylo ale szybko okazalo sie ze jednoczesne
                                  moje bycie samodzielna jest niepojete dla niektorych.
                                  A juz najgorsze jak ktos klamie tak ze sam zaczyna w to wierzyc.
                                  Mysle ze gdybym napisala to pod innym nikiem nie byloby tej dyskusji.W koncu
                                  jedna zdziewczyn przyznala ze wertowala ustawy i znalazla to wyjscie by dluzej
                                  z dzieckiem posiedziec w domu-nikt tego nie zauwazyl i nie skrytykowal.
                                  W sumie tak duzo nie napisalam o swojej terazniejszej sytuacji.Zaczelam ten
                                  watek ale to pierwsze moje prywatne wypociny od dosc dawna.A to ze watek
                                  przeobrazil sie znowu w dyskusje obok tematu wyniklo z tego ze kogos cos
                                  ugryzlo bo zdal sobie sprawe chyba wylacznie z tego ze ja jestem z wlasnymi
                                  dziecmi i obserwuje kazdy ich etap rozwoju a pomaga mi w tym panstwo.I jestem
                                  szczesliwa bez wielkiej kariery .
                                  Zawsze twierdzilam ze na kariere przyjdzie czas a na macierzynstwo moze byc za
                                  pozno.Trzeba bylo pomyslec zanim podjelo sie pewne kroki, zwiazalo z tym czy z
                                  tamtym.Bo kobieta stworzona jest glownie do roli matki.
                                  No i zauwaz ze najbardziej chetne do odbijania mi pileczki sa panie ktore znaja
                                  moje prywatne rozterki i szczegoly z zycia.Ja nie mam zwyczaju od sporego czasu
                                  dopisywania sie w podobnych sytuacjach.Jednak widac 400 zl zasilku bardzo boli.
                                  Czy tak samo krytykuja gdy ich M pobiera zasilek dla bezrobotnych?Nie.
                                  Nikt nie patrzy na to ze pobieram go bo nalezy mi sie za to co przepracowalam
                                  miedzy innymi.

                                  Najbardziej jednak przykre sa sytuacje gdy ktos prywatnie mowi ci ze trzyma
                                  kciuki ze sobie poradzisz, ze cie rozumie i nagle w chwili zlosci wywleka na
                                  forum zupelnie inne swoje spostrzezenia.
                                  • virtual_moth Re: 05.04.05, 22:08
                                    konkubinka napisała:

                                    > No i zauwaz ze najbardziej chetne do odbijania mi pileczki sa panie ktore
                                    znaja
                                    > moje prywatne rozterki i szczegoly z zycia.Ja nie mam zwyczaju od sporego
                                    czasu
                                    > dopisywania sie w podobnych sytuacjach.Jednak widac 400 zl zasilku bardzo
                                    boli.
                                    > Czy tak samo krytykuja gdy ich M pobiera zasilek dla bezrobotnych?Nie.
                                    > Nikt nie patrzy na to ze pobieram go bo nalezy mi sie za to co przepracowalam
                                    > miedzy innymi.

                                    Konkubinko, jedyne co Ci moge poradzić, to olej. Wszystko co napiszesz może byc
                                    pretekstem do dyskusji i tak POWINNO BYĆ na forum. Nie zmienisz tego, możesz
                                    tylko się zdystansować. Najważniejsze, abyś sama czuła się dobrze w swojej
                                    sytuacji, wszystkim nie dogodzisz.
                                    >
                                    > Najbardziej jednak przykre sa sytuacje gdy ktos prywatnie mowi ci ze trzyma
                                    > kciuki ze sobie poradzisz, ze cie rozumie i nagle w chwili zlosci wywleka na
                                    > forum zupelnie inne swoje spostrzezenia.

                                    No, najtrudniej się zdystansować do nielojalności i zdrady, to fakt. Najlepiej
                                    od początku kierować się zasadą ograniczonego zaufaniawink

                                    Pzdr
                                    >
                                  • naturella Re: 06.04.05, 08:40
                                    Konkubinko, troszkę się mylisz, bo ja nie znam szczegółów z Twojego prywatnego
                                    życia znikąd indziej, jak tylko z forum. Sporo piszesz o sobie i o swoim
                                    podejściu do życia, do pracy, do innych ludzi. Na tej podstawie jedynie piszę
                                    to, co piszę i mi tego nie zabraniaj. Jeśli Ci się to nie podoba, zawsze możesz
                                    dyskutować, ale nie rób z siebie cierpiętnicy.

                                    A co do zdania "Kobieta jest stworzona głównie po to, żeby być matką" - no to
                                    już nie mam więcej pytań. Dziwne tylko, że jest wiele matek na tym forum, na
                                    Macochach i na innych, które oprócz tego, że są matkami, są także
                                    specjalistkami w swoim zawodzie i doskonale owe role łącząsmile
                                    • konkubinka Re: 06.04.05, 09:26
                                      Niczego nikomu nie zabraniam.Jednak bardzo widac ze niektore z osob sa swiadome
                                      swojej wartosci troche za bardzo.
                                      Ten watek nie byl o moim podejsciu ale o ustawodawstwie polskim.Dopoki nie
                                      pojawily sie slowa krytyki od osoby , ktora wie jak wyglada moje zycie od
                                      wewnatrz.
                                      Moglam napisac pod innym nikiem-bylaby cisza.
                                      I nie przekrecaj tego co pisze, napisalam ze kobieta jest stworzona do roli
                                      matki-tak nas stworzyla natura a kariera zawodowa to pozniej.I jesli ktos
                                      przedklada kariere ponad to co daje kobiecie natura , naturalnie wychodzi to w
                                      rozmowie, dyskusji.

                                      "Konkubinko, troszkę się mylisz, bo ja nie znam szczegółów z Twojego prywatnego
                                      > życia znikąd indziej, jak tylko z forum. Sporo piszesz o sobie i o swoim
                                      > podejściu do życia, do pracy, do innych ludzi. Na tej podstawie jedynie piszę"

                                      a tego to juz nie skomentuje.

                                      Moze skonczmy ta dyskusje , bo chyba do niczego nie prowadzi.
                                      • konkubinka Re: 06.04.05, 09:27
                                        a cierpietnica sie nie czuje i nigdy tak o sobie nie pisze wiec po co takie
                                        stwierdzenia?
                                      • e_r_i_n Re: 06.04.05, 13:18
                                        konkubinka napisała:

                                        > I nie przekrecaj tego co pisze, napisalam ze kobieta jest stworzona do roli
                                        > matki-tak nas stworzyla natura a kariera zawodowa to pozniej.

                                        Wiesz, Aniu, spłodzić i urodzić dziecko to nie sztuka. Sztuką jest zapewnić mu
                                        odpowiedni warunki do życia - i nie mówimy tu oczywiście o gadzetach
                                        i ekstrasach, tylko o spokojnych, normalnym zyciu na jako takim poziomie.
                                        Osoby, o których sie z lekką pogarda (w moim odczuciu) wypowiadasz, wcale nie
                                        przedkładają kariery nad rodzinę. Bo one nie robią kariery i nie pracują po 12
                                        godzin dla przyjemności. Robią to po to, żeby np. teraz kupić mieszkanie,
                                        odłożyc trochę gorsza (jesli sie zdarzy, że stracą pracę), a nie już mając
                                        dziecko martwić się, gdzie z nim mieszkać i z czego zyc (nie mówiąc już o
                                        zapewnieniu jakichś zajęć czy nawet atrakcji). To samo tyczy siękobiet, które
                                        wracają po macierzyńskim do pracy. Chyba każda matka wolałaby widzieć dziecko
                                        więcej niż godzinę dziennie, a na palcach jednej reki mozna policzyc
                                        karierowiczki, dla których dziecko jest jakimś dodatkiem do życia. I to, że są
                                        kobiety, które czują potrzebe współutrzymywania rodziny nie powinno byc powodem
                                        gorszego ich traktowania.
                                        • e_r_i_n Re: 06.04.05, 13:24
                                          Aha, od razu, żeby powstrzymac komentarze na moj temat - mowie o osobach,
                                          którym Konkubinka w pewien sposob wytyka ich zyciowe wybory.
                              • mikawi Re: 06.04.05, 09:36
                                konkubinko, niczego ci nie sugeruję, zlituj się z tą teorią spisku przeciwko
                                tobie; pisałaś o kredycie mieszkaniowym jako czymś nie do zdobycia, podparłaś
                                się odmową kredytu twojej mamy - napisałam więc, że powodów odmowy może byc
                                wiele; z grubsza wymienię o co mnie pytali w banku: zarobki oczywiście, ilość
                                osób na utrzymaniu również, ale i INNE obciążenia kredytowe (karty, linie
                                kredytowe, debety), czy są jakies zaległości w spłatach (i tak do sprawdzenia
                                właśnie w BIKu), staż mojej pracy, formę zatrudnienia, wiek również był istotny
                                i okres na jaki chcę wziąć kredyt. To tylko KILKA warunków, każdy mógł
                                spowodować, że bank mi kredytu nie da. Podobnie mogło być z kredytem twojej
                                mamy, niekoniecznie odmowę spowodowały niskie zarobki.
                                Co do wchodzenia na pensję przez komornika - to trudne i dla ojca, który nawet
                                i płacił w terminie ale eksi zachciało się być złośliwą i dla samodzielnej,
                                która właśnie zaczęła pracę. Podobnie jak nagła utrata zasiłków czy dodatków
                                jest tożsama z czasem jeszcze bardziej nagłą i niespodziewaną utratą pracy.
                                Ale chyba dość o tym, bo widzę że jako niesamodzielna i mająca odmienne zdanie
                                na pewne sprawy jestem postrzegana jako twój wróg nr 1. A szkoda.
                                • pelaga Re: 06.04.05, 14:00
                                  > Co do wchodzenia na pensję przez komornika - to trudne i dla ojca, który
                                  > nawet i płacił w terminie ale eksi zachciało się być złośliwą

                                  Jak ojciec z niczym nie zalega to komornik z powodu zlosliwosci exi nie wejdzie
                                  nikomu na pensje. Jesli wchodzi komornik to znaczy, ze ojciec zaleglosci
                                  posiada i do splaty sie nie kwapi. No ale zgadzam sie, z to moze byc trudne dla
                                  takiego ojca. Mogl myslec o tym w momencie kiedy robil zaleglosci.
                                  • mikawi Re: 06.04.05, 14:13
                                    mylisz się, komornik nie bada zasadności zajęcia tylko zajmuje na podstawie
                                    wyroku i facet może byc ok i miec komornika na karku, bo sie eksi zachciało mu
                                    kosztów dołożyć;
                                    • pelaga Re: 06.04.05, 14:28
                                      Chyba jednak ty sie myslisz. W przypadku braku zaleglosci egzekucja jest
                                      bezsadana i mozna ja wstrzymac skladajac skarge na dzialania komornika.
                                      Istnieja tez bardzo latwe sposoby zabezpieczenia sie - wystarczy zlozyc depozyt
                                      sadowy w wysokosci polrocznych alimentow, albo za kazdym razem dowod wplaty
                                      przesylac tez komornikowi.
                                      Tak wiec przed zlosliwoscia mozna sie obronic. Przed sciaganiem zleglosci nie.
                                      • mikawi Re: 06.04.05, 14:31
                                        wystarczy zlożyc półroczny depozyt.. dodajmy - bezzwrotny depozyt. Bułka z
                                        masłem po prostu te parę tysięcy w te czy wewte ...
                                        • pelaga Re: 07.04.05, 11:30
                                          Wystarczy nie miec zaleglosci i nie trzeba skladac depozytow (nie wiem, czy
                                          zwrotny, czy nie, bo nigdy nie musialam takowego skladac, jednak wydaje mi sie,
                                          ze jednak zwrotny, ale moge sie mylic). Wtedy wystarczy skarga na dzialania
                                          komornika i ze zlosliwoscia sie wygrywa.
                                      • kraxa555 Re: 09.04.05, 14:54
                                        Chyba jednak ty sie myslisz. W przypadku braku zaleglosci egzekucja jest
                                        bezsadana i mozna ja wstrzymac skladajac skarge na dzialania komornika.
                                        Istnieja tez bardzo latwe sposoby zabezpieczenia sie - wystarczy zlozyc depozyt
                                        sadowy w wysokosci polrocznych alimentow, albo za kazdym razem dowod wplaty
                                        przesylac tez komornikowi.
                                        Tak wiec przed zlosliwoscia mozna sie obronic. Przed sciaganiem zleglosci nie.
                                        &&&&&&&&&&&&&&&&

                                        mylisz się
                                        wystarczy,że matka nie odbiera przekazów-bo najczęsciej takowa forma
                                        przesylania pieniędzy wchodzi w rachubę(żeby listonosz przyniosl pod nosek,a
                                        nie tam lazić do banku) i już rośnie zaleglość
                                        wiem co mówię
                                        • e_r_i_n Re: 09.04.05, 14:56
                                          Jest jeszcze inna sprawa - żeby komornik uznał, że alimenty są płacone, nie
                                          wystarczy pokazać mu dowodów wpłaty. To osoba, do której alimenty trafiają,
                                          musi przed komornikiem potwierdzić fakt ich otrzymywania. A jeśli jest
                                          złośliwa, moze tego nie zrobic. Oczywiscie i to mozna udowodnic (tzn fakt, ze
                                          alimenty pobiera), ale zajmuje to jakis czas, a zajecie jest.
                                        • pelaga Re: 10.04.05, 17:16
                                          > mylisz się

                                          Nie sadze.
                                          • kammik Re: 10.04.05, 19:16
                                            I nie sądź smile

                                            www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=pozycja&id=23607
                                • konkubinka Re: 06.04.05, 14:05
                                  Po pierwsze nikogo nie traktuje gorzej Erin.To ja w pierwszym atakujacym poscie
                                  zostalam zapytana czemu ktos ciezko pracuje a ja tymczasem klikam w klawiature,
                                  dalej poszlo juz szybko.Zreszta wszystkie samodzielne sa gorsze od
                                  zapracowanych macochsmile
                                  Kazdy dokonuje pewnych wyborow , ja gdybym miala szanse cofnac czas
                                  stosowalabym lepsza antykoncepcje ale i tak nie robilabym duzej kariery tylko
                                  wolalabym zyc skromniej i wiecej byc z dziecmi.Nikt nie musi sie ze mna
                                  zgadzac.Jednak kiedy tylko wchodze na temat wlasnej sytuacji chocby finansowej
                                  wypomina mi sie brak etatu (bo co teraz robie i czy pracuje nie wie nikt na
                                  forum kto tu pisal)
                                  Mowienie o teorii spisku czy cierpietnicy jest wedlug mnie nieprzyjemnie
                                  przesadzone ot co.
                                  Nat
                                  Nie kpie z kredytow.Uwazam jednak ze w naszym kraju to zbyt duze ryzyko,
                                  zwlaszcza z zastawem.Zwlaszcza dla samodzielnej mamy.A juz nie raz
                                  slyszalam"jak pojdziesz do pracy to wezmiesz kredyt"jakby nic po drodze nie
                                  istnialo.
                                  Mam poprostu uraz i dwa przyklady gdy to sie zakonczylo tragicznie dla
                                  kredytobiorcy.
                                  Nie traktuje gorzej nikogo-jestem zawsze obiektywna.Dlatego nie wypowiadam sie
                                  w watkach na temat planowania rodziny , bo nie planuje juz wiekszej ilosci
                                  dzieci.
                                  Kazdy ma inna sytuacje-jesli pisze o sobie to troche zeby innych ostrzec ale
                                  nie pisze tez o wszystkim zeby nie wzbudzac dyskusji , ktora skonczy sie tylko
                                  bagatelizowaniem moich np.problemow.
                                  Jest wiele czynnikow ktore wplywaja na moj brak zatrudnienia tak jak jest wiele
                                  czynnikow ktore wplywaja u niektorych na brak dziecka czy mieszkanie w
                                  akademiku.
                                  Przyznacie ze watek sie rozrosl nie przeze mnie i moje nierobstwo.A ze duzo
                                  biore do siebie-taka juz jestem.
                                  Nie odbieram Cie MIkawi ani innych niematek jako wroga nr 1.To juz bardzo
                                  przesadzone stwierdzenie.
                                  Zawsze twierdzilam ze podziwiam tak silne osoby jak np Rybkavielorybka ale
                                  kazdy ma inny poklad sil , inne losy , inne mozliwosci.Dlatego nie rozumiem
                                  czemu niektorym tak latwo oceniac.
                                  Bronic sie chyba mam prawo.
                                  Zreszta kiedys tez bylam silna, piekna, mloda kobieta i dziwi mnie
                                  reprezentowana przez niektorych pewnosc co do przyszlosci, zwlaszcza z kims.Bo
                                  ja wlasnie na tym sie nacielam i caly czas przed tym chce niektorych uchronic.
                                  • naturella Re: 06.04.05, 16:06
                                    Konkubinko, wypraszam sobie, mamy chyba tyle samo lat, więc nie mów o sobie,
                                    że "kiedyś byłaś młodą kobietą" big_grin big_grin big_grin.

                                    Co do siły i piękna - jestem zdania, że generalnie trzeba chcieć, żeby mieć i
                                    jeśli czegoś bardzo pragniemy to się to spełnia. Ja też wielokrotnie dostałam
                                    od życia po dupie, parę lat żyłam w biedzie, z wieloma problemami, ale udało
                                    się to przełamać, ciężką pracą nad sobą, nad związkiem, nad swoimi
                                    oczekiwaniami. I wiem, że poradzę sobie w przyszłości. A co do pewności
                                    przyszłości z kimś - mój mąż nie jest moim pierwszym mężczyzną i nie jest to
                                    mój pierwszy związek. Mam jednak nadzieję, że poprzednie czegoś mnie nauczyły i
                                    że powtórki nie będzie.

                                    Głowa do góry i staraj się myśleć pozytywnie. Trzeba wierzyć w to, że świat
                                    stoi przed nami otworem.
                                  • rybkavielorybka przepraszam Anię 06.04.05, 21:48
                                    Aniu bardzo Cię przepraszam, byłam w pracy i tak w porze lunchu bardzo zmęczona
                                    zaglądnęłam na forum.Palnęłam o tej klawiaturze ot tak a jak widzę temat się
                                    rozrósł potwornie..nawet nie czytam tych postów bo szczerze mówiąc nie mam
                                    czasu kompletnie.Wyjaśniam .
                                    Mnie tez życie daje w kość niemało ale jakoś się zbieram i podnosze
                                    głowę...Zadne zasiłki mi się nie nalezały bo miałam umowę o pracę na czas
                                    określony przed ciążą i to uważam za bardzo niesprawiedliwe bo pracowałam w
                                    firmie 3 lata i co z tego? nigdy nic mi się nie należało.ja nie wiem dlaczego
                                    ale ja poprostu żeby przeżyć musze sama pracować, bo zarobki mojego męża
                                    wystarczają na alimenty i rachunki w domu choć stara się jak może...Uwierz mi
                                    nie jest wcale łatwo.Co z tego ze teraz mi na nic już nie brakuje? Płacę za to
                                    bardzo wysoką cenę ot choćby to ze moje dziecko ma mamę 2 godziny dziennie.
                                    To co napisałam miało międzywiersz...weź się w garść i zacznij żyć pełnią życia
                                    a zasiłki olej ...nie beda Ci potrzebne..
                                    buźka wink
                                    • konkubinka Re: przepraszam Anię 07.04.05, 09:07
                                      juz i tak mi przeszlo ale dodam ,ze nie utrzymuje sie z zasilkow , mam pewne
                                      plany na zycie narazie ciezko osiagalne ale nadzieje mam.A w panstwie zyjemy
                                      takim w jakim zyjemy-nie daje nam zbyt wielu mozliwosci i jesli ja mam choc
                                      troche stanac na nogi dzieki panstwowym pieniadzom to probuje.O wiele bardziej
                                      wolalabym ktoregos pieknego dnia gdy znowu przyjde do urzedu pracy uslyszec ze
                                      praca jest , dla mnie i mnie podobnych.Niestety prozno na to czekac-raczej daja
                                      do podpisu kartke ze nic dla mnie nie ma i , ze dalej szukam.
                                      Polska rzeczywisctosc..
                                      Sama piszesz"Zadne zasiłki mi się nie nalezały bo miałam umowę o pracę na czas
                                      > określony przed ciążą i to uważam za bardzo niesprawiedliwe bo pracowałam w
                                      > firmie 3 lata i co z tego? "
                                      pewnie gdyby sie nalezaly bylabys czesciej z coreczka.Mnie na szczescie do
                                      lipca sie naleza a do zlobka Angel nie przyjeli bo nie mam pracy a w kolejce
                                      byly mamy bardziej potrzebujace .Kolko sie zamyka.
                                      Wczorajszy wieczor spedzilam na ucieczce w dawne lata-dobrze mi to
                                      zrobilo.Spotkalam sie z przyjaciolkami z lawki szkolnej i okazalo sie ze nawet
                                      czas naszej przyjazni nie zmienil.W sobote ide dorobic u jednej z nich w
                                      firmie.Mysle ze wszystko sie ulozy i bede mogla niedlugo podziekowac Paniom z
                                      MOPSU.Bardzo bym chciala.
                                    • konkubinka Re: przepraszam Anię 07.04.05, 09:07
                                      swoja droga pozno ten lunchsmilesmilesmile
                            • pwrzes Re: feminazizm 05.04.05, 20:21
                              ania_rosa napisała:

                              > Zacznę może od tego, ze Jaruga Nowacka nie jest już nam panującą, bo
                              zastąpiła
                              > ją dr. Magdalena Środa.

                              Chcialem zauwazyc ze Jaruga-Nowacka nadal jest wicepremiera tongue_out O pani Srodzie
                              przez litosc juz nie wspominam.

                              > Po drugie: nie wiem, Pwrześ, jaką Ty uskuteczniasz teorię feminizmu, ale wiem
                              z
                              >
                              > pewnością, że nie ma on nic wspólnego z feminizmem trzeciej ( a może już i
                              > czwartej, kto wie?) fali, z jakim mamy obecnie do czynienia.

                              Gdzie mamy? W tym kraju? Z feminizmu widze tylko hasla o powszechnosci aborcji
                              i bliskich zwiazkach z organizacjami gejow i lesbijek. To nie moja wina, ze w
                              mediach bywa ot Kinga "plod nie odczuwa cierpienia" Dunin. Ja mam zadbac o PR?


                              I dodam od razu,
                              > że w temacie gender i teorii feministycznych zielona nie jestem.

                              Jasne, tworzy sie chore kierunki na koszt podatnika. Co by tu zrobic. A,
                              stworzmy nowy kierunek. Nazwijmy go internacjonalistycznie "gender". I juz.

                              > Na temat parytetów pisałam już tutaj dużo i powielac się nie będę, chętnie
                              się
                              > wypowiem w oddzielnym wątku.

                              Pewnie, wybierzmy mniej kompetentna osobe (niewazne ktorej plci) ale tak by
                              spelniac zasade parytetu.

                              Zresztą dociera czasem do mnie bezsens pisania na
                              > takie tematy, skoro mam potem przyjemnośc czytać, jak to miesza się ideę
                              > parytetu z odwiecznym "argumentem hutniczek i górniczek". POnieważ przez 11
                              lat

                              O argumencie wyborow juz nic nie napiszesz? Nie pasuje do teorii?

                              > Napisze może tylko, że sama demokracja niczego nam tu akurat nie załatwi, bo
                              > liczy się tez historia kultury, a także to, że zmiany społeczne zawsze
                              > wyprzedzają zmiany mentalne. I własnie to założenie lezy u źródeł idei
                              > parytetu. Ale to dlugi temat i nie chcę go traktowac pobieżnie.

                              Jak zmiany spoleczne moga wyprzedzac zmiany mentalnosci spoleczenstwa?
                              Zmiany spoleczne bez wiedzy i udzialu czlonkow danego spoleczenstwa?

                              > Nigdy nie głosiłam idei państwa opiekuńczego i nadal tego nie robię. Nie
                              > odwołuję się też do sprawiedliwości społecznej. Jeśli już szukac jakichś
                              > analogii to widziałabym je w państwie opartym na założeniach pragmatycznych,
                              > ale rozszerzę to dalej.

                              No a kto mowi o zasilkach, wspieraniu etc? Panstwo opiekuncze jak nic.

                              > Uważam, że na kwestie budżetowe- podobnie jak i na światopoglądowe i każde
                              inne
                              > -
                              > powinno się patrzec globalnie.

                              A, wiec popatrzmy sobie od strony dojonego podatnika. Przepraszam, ale wiesz
                              ile pozera smok biurokracji, ktory niby zajmuje sie dobrem obywateli? To ja juz
                              wole dac bezposrednio wiecej biednemu a i mi wiecej zostanie w kieszeni.

                              >Prokreacja jest wkładem, za ten wkład należy
                              > się zapłata- to maksymalne ekonomiczne uproszczenie. O co tu chodzi? Ano
                              chodzi

                              Na jakiej podstawie?

                              > o to, że rodząc dzieci inwestuję w przyszłośc mojego kraju, natomiast mój
                              kraj
                              > nie inwestuje we mnie i moje dzieci.

                              Szkoly zlikwidowano? A co jak wyjedzie? Oddasz pieniadze? Celowo sprowadzam do
                              absurdu by pokazac lichosc argumentu. Panstwo moze dac jedynie szanse a nie
                              utrzymywac obywateli. I jak rozumiem stypendia etc, to parytet ma sie do tego
                              jak piesc do nosa.


                              > Czy rodzenie dzieci się opłaca? Zalezy komu. Naturalnie abstrahujemy tu od
                              > korzyści w wymiarze egzystencjalnym, a ograniczamy się do strony polityczno-
                              > ekonomicznej. Otóż mnie rodzenie dzieci się nie opłaca. Dlaczego? Dlatego, bo
                              > poświęcam swój czas i potencjał, jaki mogłabym wykorzystać np. pnąc się po
                              > szczeblach kariery i inwestując w budowanie własnego dobrobytu, a poświęcam
                              go
                              > dla dziecka.

                              Oplaca Ci sie, inaczej bys czasu dziecku nie poswiecala. Nie wszystko w
                              ekonomii przelicza sie na liczby, co nie znaczy ze nie mozna uporzadkowac.

                              >Kiedy już to dziecko urodzę mój zakład pracy nie będzie chciał
                              > mnie przyjąc z powrotem lub będę odczuwać represje w postaci formalnej bądź
                              > nieformalnej degradacji zawodowej i finansowej.

                              Dziwne, a wlasnie znana mi "nowa" matka dostala spokojnie pozwolenie na wziecie
                              dodatkowo 2 miesiecy bezplatnego urlopu, w sumie nie bedzie jej ponad rok w
                              pracy, stanowisko czeka i firma na nia tez czeka.

                              >Nikt mi nie ułatwi ponownej
                              > aktywizacji zawodowej. Moje miejsce pracy nie zapewni mi opieki nad
                              dzieckiem,
                              > a kolejny pracodawca weźmie pod uwagę moją dzietność i dalszy plan
                              > prokreacyjny, czego skutkiem będzie zwiększone prawdopodobieństwo odrzucenia
                              > mojej aplikacji.

                              Wolna wola pracodawcy jest wybor pracownika. Sprobuj zamienic sie na jego
                              stanowisko i postaw sie w sytuacji gdy masz zatrudnic nowa osobe. Kogo
                              wybierzesz? Zaloz firme za wlasne pieniadze i dzialaj.

                              > NIe piszę tu nigdzie, że pieniądze biorą się "znikąd". Piszę jedynie, że
                              > wszystko to jest jedynie pewną umową społeczną, z której ja- jako obywatel-
                              się
                              >
                              > wywiązuję, natomiast uważam, że państwo nie wywiązuje się wobec mnie.

                              Ze mna tez sie nie wywiazuje nic a nic, a nawet okrada mnie w imie
                              sprawiedliwosci spolecznej.

                              > tej umowy społecznej jest dalekosięzna inwestycja: dziś ja pracuję na cudze
                              > dzieci, jutro one będa pracować na moją emeryturę. Nie podoba się?

                              BZZ, i wlasnie zawala sie system emerytalny, bo bedzie coraz wiecej osob
                              starszych i tego nie zmienisz. Pieniadze odkladane teraz przez ciebie na
                              emeryture nie powinny byc wydawane na biezace, bo to sa *twoje* pieniadze a nie
                              kogos innego. Dlatego od takiego systemu odchodzimy i jestesmy teraz w okresie
                              przejsciowym.


                              No to
                              > trudno, ale na tym niestety opiera się porządek społeczny w tej częsci Europy.

                              I wlasnie bankrutuje, gratuluje smile Francja chylkiem wycofuje sie z pomyslu
                              odgornie narzuconego maksymalnego tygodnia pracy, bo nic a nic nie zlikwidowal
                              bezrobocia.

                              > I teraz: jak się to ma do parytetu? Ma się prosto. Jestem za motywowaniem
                              > kobiet do rozrodu nie poprzez zakaz aborcji, pełnopłatność środków
                              > antykoncepcyjnych i edukacyjną samowolkę, ale poprzez wskazywanie im wyjśc,
                              > które pozwolą na prokreację i jednoczesnie nie pozbawią tychże kobiet prawa
                              do
                              > pracy i godnego życia.

                              A dlaczego ja mam fundowac komus srodki antykoncepcyjne? Dlaczego ma to robic
                              panstwo?

                              >Bo jak na razie, to jedyną zachętą do macierzyństwa jest
                              >> zakaz usuwania ciąży, że przewrotnie to ujmę.

                              A, czyli mozna przeglosowac, ze "plod nie cierpi" - ot taki cytacik z pewnego
                              artykulu pewnej sztandarowej postaci polskiego feminizmu.

                              > W POlsce nie ma feminazimu. Nie ma też feminizmu. Podejrzewam, że po tym
                              poście
                              >
                              > zostanę przez Ciebie automatycznie zaszeregowana do grona walczących
                              > feministek, co akurat prawda nie jest, ale nie będę się spierać o
                              terminologię,
                              >
                              > bo znam gorsze wyzwiska od "feministki". I w ogóle smutne jest to, że używasz
                              > tego określenia w szermierce słownej jako określenie tak jawnie pejoratywne.

                              Bo dla mnie i nie tylko dla mnie (dla wielu kobiet tez[1]) poglady feminazistek
                              sa chore i maja sie nijak do rzeczywistosci. Ja wciaz pamietam, jak z virtual
                              klocilem sie na forum Feminizmu pare lat temu (ot, chociazby o sprawe
                              zatrudnienia kobiet i mezczyzn i role w tym panstwa) - i o dziwo ona zmierza w
                              strone moich pogladow a nie na odwrot. Cud nad Wisla smile

                              > Natomiast działania grup kobiecych i organizacji pozarządowych, owszem- MAJĄ
                              NA
                              >
                              > CELU POPRAWĘ LOSU KOBIET. Nasuwa się jednak pytanie: o jakiej dyskusji i
                              jakim
                              > kraju rozmawiamy na forum, gdzie wzmianka o parytecie czy dyskryminacji
                              > zawodowej wyzwala od razu określenia takie jak "feminazizm"?

                              Odrozniam organizacje pozarzadowe, ktore cos robia dla samotnych matek/kobiet
                              (ot najwieksza - kosciol) od halasliwych feminazistek - feminazistek, bo
                              probuja
                              • virtual_moth Re: feminazizm 05.04.05, 21:57
                                >Ja wciaz pamietam, jak z virtual
                                >klocilem sie na forum Feminizmu pare lat temu (ot, chociazby o sprawe
                                >zatrudnienia kobiet i mezczyzn i role w tym panstwa) - i o dziwo ona zmierza w
                                >strone moich pogladow a nie na odwrot. Cud nad Wisla smile

                                Pwrzes, dlaczego "o dziwo" zmierzam w jedynym słusznym kierunku?winkI dlaczego
                                zakrawa to na cud?wink

                                Prawdę mówiąc słabo pamiętam o co ja się kłóciłam parę lat temu na feminizmie,
                                kojarzę tylko wątek o dyskryminacji ze względu na płeć w moim miejscu pracy, że
                                tak ładnie to ujmę. No cóż, było to faktem, ale teraz podeszłabym do tego
                                inaczej - po prostu poszłabym do prezesa po podwyżkę, a nie użalała się nad
                                sobą. Myślę, że spokojnie by mi jej udzielił.
                                Kobiety są mniej pewne siebie, dlatego im mniej płacą. Jesteś tyle wart, na ile
                                się sam cenisz. A moja pewność siebie wzrosła, bo min. tamtych facetów wkrótce
                                zwolniono, ja pozostałam i po roku zarabiałam więcej niż oni w szczytowym
                                okresiewink
                                Co do parytetów to się nie wypowiem, bo muszę najpierw bardziej zgłębić ten
                                pasjonujący temat.
                                Martwi mnie, że skoro nie jest się feministką, to od razu musi się
                                być "antyfeministką"wink Ja nie jestem feministką, ale z niektórymi poglądami
                                sympatyzuję. Denerwują mnie feministki walczace o prawa mniejszości
                                seksualnych, ale równie denerwują mnie antyfeministki, które swym deklarowanym
                                antyfeminizmem podwyższają sobie wartość w oczach "misków", bo jak wiadomo,
                                feministka to brzydka, stara rura o betonowych poglądach, która zakazuje
                                matkom "siedzieć" w domu.
                                Feminizm kłóci się z moimi poglądami, które coraz bardziej zmierzają ku
                                liberalizmowi. A liberalnych poglądów nabrałam wkrotce po tym, jak zostałam
                                samotną matką i dowiedziałam się, że jak sama czegoś nie zrobię, to nikt tego
                                za mnie nie zrobi. I tak powinno być.

                                Jeszcze o tej emeryturze i dzieciach, które nam ją wypracowują. Otóż uważam, że
                                na emeryture każdy sobie powinien pracować sam i mieć osobne, własne konto
                                emerytalne. Oczywiście jednostkom skrajnie niewydolnym społecznie trzeba by
                                dawać jakieś emerytury, ale odbywałoby się to w skali nieporównywalnie
                                mniejszej do tego, co się dzieje teraz (np. moja matka po 30 latach ciężkiej
                                uczciwej pracy, dobrze płatnej, dostała tylko niewiele więcej emerutury od
                                kobiety, która zarabiała najniższą krajową - wniosek - ona ze swojej emerytury
                                płaci tamtej kobiecie grubą kasę).
                                Ilość dzieci nie będzie wtedy miała znaczenia przy wysokosci emerytury w takim
                                stopniu, jak to się dzieje teraz. I bardzo dobrze.

                                W interesie państwa jest jednak, aby dzieci się rodziło jak najwięcej - inaczej
                                państwo umrze. Mówimy tutaj, że jeśli damy kobietom i mężczyznom pracę, to
                                będzie się tych dzieci rodziło więcej. Otóż wcale tak być nie musiwink Na forum
                                feminizm wyczytałam niedawno, że ktos tam porobił jakieś poważne badania (moge
                                grzebnąć i przytoczyć, jak ktoś bardzo chce, teraz nie mam mocywink i wyszło, że
                                im społeczeństwo bogatsze, tym dzieci rodzi się MNIEJ. Wiecie co feministki
                                wymyśliły i ponoć opatentowały? (i ja się w sumie przychylam do tego). Otóż
                                według feministek dzieci rodzi się więcej w tzw, związkach partnerskich. A
                                związki partnerskie to takie, w których praca kobiety jest szanowana przez meża
                                (czy to siedzi w domu, czy pracuje na etacie). Związek partnerski to taki
                                związek, w kórym rola mężczyzny jako ojca jest znacznie większa niż w
                                związku "tradycyjnym"- opiekuje się dziećmi na równi z żoną, bierze urlopy
                                tacierzyńskie, wychowawcze, karmi, przewija, wychowuje. Wspiera kobietę. No i
                                ponoć w Norwegii dzietność wzrosła po latach wprowadzania nowego modelu rodziny
                                ze zwiększoną rolą ojca (choć w sumie nie wiem jak w praktyce oni ten model
                                wprowadzali - szkółki dla tatusiów?wink Oczywiście jak ktoś bardzo chce
                                być "matką polką z siatami do kolan i mężem wiecznie w pracy", to się siłą go
                                do innego stylu życia nie zmusi. No a kobiety, które sprawdzają się w
                                tradycyjnej roli chyba nie mają problemów z rodzeniem dzieci.

                                Pzdr
                              • ania_rosa Re: feminazizm 05.04.05, 22:14
                                Pwrześ- najwidoczniej mamy inną definicję kultury dyskusji, bo rzucanie
                                populistycznymi hasłami w rodzaju odniesień do Kingi Dunin w mojej definicji
                                kultury dyskusji się nie mieści. POnieważ za dużo czasu i przestrzeni zajęłoby
                                cytowanie poszczególnych fragmentów Twojego postu, więc odpowiadam w punktach.

                                1. Pisząc o Magdalenie Środzie miałam na myśli funkcję rządowego pełnomocnika,
                                której to funkcji już Jaruga-Nowacka nie pełni. Oboje zresztą wiemy, że do tego
                                własnie się odniosłam, a nie do faktu bycia wicepremierem.

                                2. Nie, feminizm nie jest spójną ideologią lesbijek, gejów i transseksualistów.
                                Dzieli się na wiele nurtów- to po pierwsze. Powoływanie się na nurty radykalne
                                przydaje takiej dyskusji wiele pikanterii, ale sądziłam, że rozmawiamy
                                rzeczowo, a nie uprawiamy demagogię. Kinga Dunin nie jest ani jedyną, ani też
                                reprezentatywną przedstawicielką feminizmu w kulturze, sztuce, literaturze,
                                polityce itd. POdejrzewam również, że nie tyle reprezentuje ona feminizm, co
                                samą siebie- podobnie jak każdy z nas. Jesli jednak przyjąć by Twoją
                                zasadę "totum pro parte" to równie uprawniona będzie refleksja, że polski
                                Kościół tworzą pedofile, bo przeciez bp Paetz był jednocześnie pedofilem i
                                duchownym. Myślę, że warto oddzielać populizm od rzeczywistej wartości
                                argumentów.

                                3. Studia gender przy ISNS na UW są po pierwsze studiami podyplomowymi
                                (pełnopłatnymi), po drugie zostały utworzone pod auspicjami Fundacji Forda,
                                która je sponsoruje. Sprawdź wiadomości, zanim rzucisz oskarżenie o okradanie
                                podatnika- w tym przypadku Ciebie. Do Twojej wiadomości dodam też, że
                                specjalizacje podyplomowe o kierunku gender funkcjonują we wszystkich krajach
                                europejskich, USA, a także w Australii.

                                4. Parytet pomijam, bo temat jest jak dla mnie za szeroki, aby potraktowac go
                                jednym postem.

                                5. W tym miejscu muszę Cię zacytować:
                                "Jak zmiany spoleczne moga wyprzedzac zmiany mentalnosci spoleczenstwa?
                                Zmiany spoleczne bez wiedzy i udzialu czlonkow danego spoleczenstwa?"

                                Niestety mylisz się, Pwrześ, a raczej nieprecyzjnie to wyrażasz. Zmiany
                                społeczne zawsze wyprzedzają zmiany mentalne (kulturowe), co jest jednym z praw
                                antropologii kultury. Mentalność ludzka- w przeciwieństwie do zmian
                                społecznych, ekonomicznych, prawnych itd- podlega jedynie EWOLUCJOM, a nie
                                REWOLUCJOM. Dobrą ilustracją tej tezy (poza marksizmem w jego filozoficznym
                                wydaniu i praktyczną realizacjąwink jest przykład rewolucji obyczajowej w Iranie.
                                A odwołując się do emancypacji: kiedy w 1918 roku uchwalono prawa wyborcze dla
                                Polek, większość obywatelek nie odczuwała takiej potrzeby (zmiana społeczna
                                wyprzedza mentalną). Natomiast obecnie traktujemy prawo wyborcze czy prawo do
                                edukacji jako prawo nam przyrodzone i należne, ponieważ dokonała się już zmiana
                                mentalna (kulturowa). Czyli: najpierw coś wprowadzamy, uchwalamy (przy czym
                                nierzadko nie mamy poparcia większości), a internalizowanie zmian przychodzi z
                                czasem. Dlatego łatwo odebrac społeczeństwu powierzchowną zmianę (np.
                                stosunkowo łatwe zabranie nieograniczonego dostępu do edukacji dla Iranek, co
                                miało miejsce po dojściu do władzy Chomeiniego), ale trudno zmienić te zmianę w
                                cechę kultury (np. nieudane próby wynarodowienia Polaków pod zaborami)

                                5. Nie, rodzenie dzieci w POlsce nie jest opłacalne pod żadnym względem z
                                wyłączeniem aspektu biologicznego i egzystencjalnego. I poświęcanie dziecku
                                czasu- z punktu widzenia ekonomii- absolutnie nie ma sensu, jeśli nie jest to
                                wsparte całościowym programem państwowym. Odnieś się chociażby do tego, co
                                pisze Derena o Skandynawii czy Francji.

                                6. Co do szkół i stypendiów- tak, masz rację. Chciałam jedynie pokazać pewien
                                mechanizm, który jak najbardziej działa. Ty ten mechanizm strywializowaleś i
                                nie mogę powiedzieć, aby ta trywializacja była nielogiczna. Jak jednak
                                napisałam wyżej: sądziłam, że dyskutujemy tutaj siłą rzeczy posługując się
                                skrótami i pobieznymi naświetleniami pewnych problemów. Każde bowiem zdanie i
                                każdą ideę można storpedowac kilkoma złośliwostkami, tylko w jaki sposób wpływa
                                to konstruktywnie na wymianę zdań?

                                7."Dziwne, a wlasnie znana mi "nowa" matka dostala spokojnie pozwolenie na
                                wziecie
                                dodatkowo 2 miesiecy bezplatnego urlopu, w sumie nie bedzie jej ponad rok w
                                pracy, stanowisko czeka i firma na nia tez czeka."

                                Znane Ci matki są takim samym pseudo "totum pro parte" jak Kinga Dunin dla
                                feminizmu. Ja piszę o całości zjawiska nie rozdrabniając się na znaną mi
                                Helenkę, której pracodawcy akurat zachowali sie przyzwoicie.

                                8. Punkt ósmy będzie ostatnim, bo nie na tym sprawa polega, aby sie przerzucac
                                zdaniami. Żyję w przekonaniu, że społeczeństwo jest systemem naczyn
                                połączonych, a nie zbiorem samowystarczalnych jednostek. Z tego wynika na
                                przykład to, że powiedzenie "a to załóż sobie własną firmę, jak ci się nie
                                podoba polityka pracodawców względem dzieciatych kobiet" jest dla mnie
                                sprowadzeniem kwestii do poziomu absurdu. Prowadzi to także do wniosku, ze
                                lobbing nie ma żadnego sensu, bowiem obywatel powinien sam zrobić/zarobić/
                                uzyskac nie posiłkując się lobbowaniem danej grupy rządzącej i "dojeniem
                                podatników"- jak to okresliłeś. Na tej samej zasadzie można wskazać matce
                                dziecka chorego na białaczkę, aby zarobiła na pompę transfuzyjną, a po
                                wyleczeniu dziecka wstawiła ją w komis. Nie podzielam Twojego nastawienia. Co
                                więcej: sądzę, że wizja społeczeństwa, jaką proponujesz jest wizją z założenia
                                zdehumanizowaną i pozbawioną wartości etycznych. I nie da się tu uniknąć
                                Twojego ulubionego (mojego zresztą też) "znikania" problemów. Nie refundujmy
                                środków antykoncepcyjnych, nie wprowadzajmy prawa do aborcji, nie wprowadzajmy
                                oswiaty seksualnej- i po prostu zniknijmy podziemie aborcyjne i partykularne
                                interesy ginekologów, którzy na kobiecej bezradności i nielegalnych skrobankach
                                stawiają kolejną willę. Zanim okrzykniesz mnie -anią "płód nie czuje bólu" rosą-
                                nadmienię, że nie popieram prawa do aborcji. Uważam jednak, że obowiązuje mnie
                                pewna uczciwość: nie da się zabierać w nieskończonośc praw, czasem trzeba też
                                dać coś w zamian. Na przykład dofinansowanie do antykoncepcji w zamian za
                                luksus myślenia o sobie, jako o człowieku niepopierającym morderstwa. Na
                                przykład preferencje zatrudnieniowe dla samodzielnych matek, które posiadają to
                                samo wykształcenie i kompetencje, co inny kandydat/kandydatka. Na przykład
                                wprowadzenie sensownej, długofalowej polityki prorodzinnej ( a więc:
                                prospołecznej) w zamian za zmniejszenie zagrożenia starzejącym się
                                społeczeństwem. Bo nie zyjemy na tym padole sami: dziś Ty zarabiasz na
                                emerytów, jutro Twoje dziecko zarobi na Ciebie. To, o czym piszę, tak naprawdę
                                kalkuluje się politycznie. Niestety pociąga to za sobą koszta- jak każde
                                rozwiązanie. Pytanie tylko, co jest w tym momencie dla nas priorytetem:
                                człowiek, czy krótkoterminowa i pozorna oszczędność podatkowa?


                                Nikt tu nie lansuje "feminazizmu" czymkolwiek by on nie był. Nie projektuj
                                swoich fobii na ludzi, którzy po prostu mają odmienne od Twojego zdanie. Swego
                                czasu zaczynałam jako wojująca feministka i wiele moich poglądów- podobnie jak
                                u znanych Ci osób- przeewoluowało i przewaluowało się. Nie zmienia to faktu, że
                                próby deprecjonowania odmiennych stanowisk poprzez ich wulgaryzację są
                                żenującym chwytem erystycznym. Świat ma nieco więcej możliwości niż
                                bycie "feminazistką" i "antyfeministką".


                                Rosa
                                • pwrzes Re: feminazizm 06.04.05, 06:39
                                  ania_rosa napisała:

                                  > Pwrześ- najwidoczniej mamy inną definicję kultury dyskusji, bo rzucanie
                                  > populistycznymi hasłami w rodzaju odniesień do Kingi Dunin w mojej definicji
                                  > kultury dyskusji się nie mieści.

                                  Zaraz zaraz, cytat z Kingi Dunin to populizm? Nie moja wina, ze ten cytat (mam
                                  zacytowac caly artykul?) nie pasuje do twoich idealow feminizmu, ktory
                                  probujesz "sprzedac".

                                  POnieważ za dużo czasu i przestrzeni zajęłoby
                                  > cytowanie poszczególnych fragmentów Twojego postu, więc odpowiadam w punktach.
                                  >
                                  > 1. Pisząc o Magdalenie Środzie miałam na myśli funkcję rządowego
                                  pełnomocnika,
                                  > której to funkcji już Jaruga-Nowacka nie pełni. Oboje zresztą wiemy, że do
                                  tego
                                  >
                                  > własnie się odniosłam, a nie do faktu bycia wicepremierem.

                                  Pisalem o wicepremierze, wiec chodzilo mi o wicepremiere - to chyba jasne.

                                  > 2. Nie, feminizm nie jest spójną ideologią lesbijek, gejów i
                                  transseksualistów.

                                  Tego nie napisalem, prosze o dowod.

                                  > Dzieli się na wiele nurtów- to po pierwsze. Powoływanie się na nurty
                                  radykalne
                                  > przydaje takiej dyskusji wiele pikanterii, ale sądziłam, że rozmawiamy
                                  > rzeczowo, a nie uprawiamy demagogię.

                                  To nie moja wina, ze widac tylko Dunin albo Kazimiere "kobiety nie maja praw
                                  reprodukcyjnych" Szczuke - to chyba feministki maja sprzedac mi idee a nie ja
                                  przyjac je jako aksjomat i dogmat.

                                  > Kinga Dunin nie jest ani jedyną, ani też
                                  > reprezentatywną przedstawicielką feminizmu w kulturze, sztuce, literaturze,
                                  > polityce itd. POdejrzewam również, że nie tyle reprezentuje ona feminizm, co
                                  > samą siebie- podobnie jak każdy z nas. Jesli jednak przyjąć by Twoją
                                  > zasadę "totum pro parte" to równie uprawniona będzie refleksja, że polski
                                  > Kościół tworzą pedofile, bo przeciez bp Paetz był jednocześnie pedofilem i
                                  > duchownym.

                                  Oprocz Peatza widze wielu innych ksiezy z papiezem na czele, kosciol ma lepszy
                                  PR w takim razie.


                                  > 3. Studia gender przy ISNS na UW są po pierwsze studiami podyplomowymi
                                  > (pełnopłatnymi), po drugie zostały utworzone pod auspicjami Fundacji Forda,
                                  > która je sponsoruje. Sprawdź wiadomości, zanim rzucisz oskarżenie o okradanie
                                  > podatnika- w tym przypadku Ciebie.

                                  Widzisz, tak sie sklada ze sa tez wyklady na roznych uczelniach przedstawiane
                                  jako gender studies (na kierukach dziennych)tongue_out Sam mialem nieprzyjemnosc w nich
                                  uczestniczyc.


                                  Do Twojej wiadomości dodam też, że
                                  > specjalizacje podyplomowe o kierunku gender funkcjonują we wszystkich krajach
                                  > europejskich, USA, a także w Australii.

                                  "A u was bija Murzynow" to nie argument. w USA funkcjonuje jako autorytet
                                  lewicy Noah Chomsky, ktory zachwalal w 89(?) komunizm - tez mamy go
                                  zaimportowac.

                                  > 4. Parytet pomijam, bo temat jest jak dla mnie za szeroki, aby potraktowac go
                                  > jednym postem.

                                  Dobre wytlumaczenie.

                                  > Niestety mylisz się, Pwrześ, a raczej nieprecyzjnie to wyrażasz. Zmiany
                                  > społeczne zawsze wyprzedzają zmiany mentalne (kulturowe), co jest jednym z
                                  praw
                                  >
                                  > antropologii kultury.

                                  Zmiany spoleczne bez udzialu spoleczenstwa nie moga istniec, inaczej nie sa
                                  spolecznymi.

                                  >Mentalność ludzka- w przeciwieństwie do zmian
                                  > społecznych, ekonomicznych, prawnych itd- podlega jedynie EWOLUCJOM, a nie
                                  > REWOLUCJOM. Dobrą ilustracją tej tezy (poza marksizmem w jego filozoficznym
                                  > wydaniu i praktyczną realizacjąwink jest przykład rewolucji obyczajowej w
                                  Iranie.

                                  Bron cie panie Boze od rewolucyjnych zmian w ekonomii i prawie.

                                  > A odwołując się do emancypacji: kiedy w 1918 roku uchwalono prawa wyborcze
                                  dla
                                  > Polek, większość obywatelek nie odczuwała takiej potrzeby (zmiana społeczna
                                  > wyprzedza mentalną). Natomiast obecnie traktujemy prawo wyborcze czy prawo do
                                  > edukacji jako prawo nam przyrodzone i należne, ponieważ dokonała się już
                                  zmiana
                                  >
                                  > mentalna (kulturowa). Czyli: najpierw coś wprowadzamy, uchwalamy (przy czym
                                  > nierzadko nie mamy poparcia większości), a internalizowanie zmian przychodzi
                                  z
                                  > czasem.

                                  W tej jakze postepowej Francji, dbajacej o prawa czlowieka - kobiety dostaly
                                  prawa wyborcze dopiero po drugiej wojnie swiatowej.


                                  > 5. Nie, rodzenie dzieci w POlsce nie jest opłacalne pod żadnym względem z
                                  > wyłączeniem aspektu biologicznego i egzystencjalnego. I poświęcanie dziecku
                                  > czasu- z punktu widzenia ekonomii- absolutnie nie ma sensu, jeśli nie jest to
                                  > wsparte całościowym programem państwowym.

                                  Skoro poswiecasz czas dziecku, to jest to oplacalne, koniec kropka. Jeszcze
                                  raz - w ekonomii nie wszystko przeliczasz na liczby, co nie oznacza ze nie
                                  mozna uporzadkowac w systemie "warte dla mnie wiecej, warte mniej", ot taka
                                  krzywa preferencji.


                                  > 6. Co do szkół i stypendiów- tak, masz rację. Chciałam jedynie pokazać pewien
                                  > mechanizm, który jak najbardziej działa. Ty ten mechanizm strywializowaleś i
                                  > nie mogę powiedzieć, aby ta trywializacja była nielogiczna.


                                  Jak jednak
                                  > napisałam wyżej: sądziłam, że dyskutujemy tutaj siłą rzeczy posługując się
                                  > skrótami i pobieznymi naświetleniami pewnych problemów. Każde bowiem zdanie i
                                  > każdą ideę można storpedowac kilkoma złośliwostkami, tylko w jaki sposób
                                  wpływa
                                  >
                                  > to konstruktywnie na wymianę zdań?


                                  > Znane Ci matki są takim samym pseudo "totum pro parte" jak Kinga Dunin dla
                                  > feminizmu. Ja piszę o całości zjawiska nie rozdrabniając się na znaną mi
                                  > Helenkę, której pracodawcy akurat zachowali sie przyzwoicie.

                                  To jak o calosci to poprosze o statystyki.

                                  > 8. Punkt ósmy będzie ostatnim, bo nie na tym sprawa polega, aby sie
                                  przerzucac
                                  > zdaniami. Żyję w przekonaniu, że społeczeństwo jest systemem naczyn
                                  > połączonych, a nie zbiorem samowystarczalnych jednostek. Z tego wynika na
                                  > przykład to, że powiedzenie "a to załóż sobie własną firmę, jak ci się nie
                                  > podoba polityka pracodawców względem dzieciatych kobiet" jest dla mnie
                                  > sprowadzeniem kwestii do poziomu absurdu.

                                  Nie, wtedy dopiero, gdy zalozysz firme zobaczysz jak to jest z punktu widzenia
                                  pracodawcy - ciekawe jak wtedy postapisz, gdy jednoczesnie czesc pracownikow
                                  odejdzie na zwolnienia lekarskie, terminy beda gonic a niezadowoleni klienci
                                  odchodzic. To jest najprostszy test.

                                  Prowadzi to także do wniosku, ze
                                  > lobbing nie ma żadnego sensu, bowiem obywatel powinien sam zrobić/zarobić/
                                  > uzyskac nie posiłkując się lobbowaniem danej grupy rządzącej i "dojeniem
                                  > podatników"- jak to okresliłeś.

                                  Powinien sam o siebie zadbac a nie wyciagac reke do panstwa. Jak matka ma
                                  zarobic pompe - ot ubezpieczenia medyczne z prawdziwego zdarzenia a nie taka
                                  popierdolka jak obecnie.

                                  >Na tej samej zasadzie można wskazać matce
                                  > dziecka chorego na białaczkę, aby zarobiła na pompę transfuzyjną, a po
                                  > wyleczeniu dziecka wstawiła ją w komis. Nie podzielam Twojego nastawienia. Co
                                  > więcej: sądzę, że wizja społeczeństwa, jaką proponujesz jest wizją z
                                  założenia
                                  > zdehumanizowaną i pozbawioną wartości etycznych.

                                  Udowodnisz? Bo te strasznie zdehumanizowane spoleczenstwa zyjace tam, gdzie
                                  jest wiecej wolnego rynku jednoczesnie sa najwiekszymi sponsorami akcjii
                                  humanitarnych na swiecie.


                                  > Twojego ulubionego (mojego zresztą też) "znikania" problemów. Nie refundujmy
                                  > środków antykoncepcyjnych, nie wprowadzajmy prawa do aborcji, nie
                                  wprowadzajmy
                                  > oswiaty seksualnej- i po prostu zniknijmy podziemie aborcyjne i partykularne
                                  > interesy ginekologów, którzy na kobiecej bezradności i nielegalnych
                                  skrobankach
                                  >
                                  > stawiają kolejną willę.

                                  Jasne niech panstwo udaje, ze dba o swoich obywateli. Panstwo nie jest od
                                  dbania, bo jest najmniej efektywne a najbardziej kosztowne.

                                  > dać coś w
                                  • e_r_i_n Re: feminazizm 06.04.05, 14:09
                                    pwrzes napsiał:

                                    "Jasne niech panstwo udaje, ze dba o swoich obywateli. Panstwo nie jest od
                                    dbania, bo jest najmniej efektywne a najbardziej kosztowne."

                                    Otóż to. Dlatego coraz bardziej propaguje sie parnerstwo publiczno - prywatne,
                                    dlatego coraz wieksza role zaczyanaj odgrywac organizacje pozarzadowe
                                    (na Zachodzie bardzo popularne i bardzo skuteczne).
                                    Panstwo powinno zapewniać minimum tym, którzy sami nie sa w stanie o siebie
                                    zadbac (z pieniedzy nas wszystkich, ale zyjemy w spoleczenstwie, nie na
                                    bezludnej wyspie), ale tez nie moze byc to taki poziom uslug i zycia, jaki maja
                                    ludzie, ktorzy na siebie zarabiaja.
                                    • ania_rosa Re: feminazizm 08.04.05, 23:23
                                      Powiem szczerze, że cała ta dyskusja mnie przerosła- zarówno w ilości cytatów
                                      jak i ostatnich wydarzeń. Nie będe więc dopisywac kolejnego tasiemca odnośnie
                                      parytetów i tak dalej.
                                      Prawda jest jednak taka, że kraj, w którym żyjemy nie jest prorodzinny- bez
                                      względu na to, co kto rozumie pod pojęciem "prorodzinny". Dopóki nie byłam
                                      rodzicem, to mi ten fakt zwisał. I myslałam mniej więcej jak Pwrzes, że o
                                      podobnym zapale do dyskusji nie wspomnę. Natomiast teraz jestem nie tylko
                                      teoretykiem, ale tez praktykiem. I widze jasno, że krótkoterminowa ekonomia
                                      jest o kant tyłka potłuc. Bo bez wsparcia rodzin w tym kraju nie pociągniemy
                                      długo. A jak się komu kalkuluje to wsparcie- to tylko kwestia
                                      dalekowzroczności. Dzieciatym kalkuluje się bardziej, bo dostrzegają chyba
                                      więcej aspektów niż niedzieciaci.
                                      I jeszcze jedno: Erin, Twoja wypowiedź nie pozostaje w nurcie wypowiedzi
                                      Pwrzesiawink Ty podkreslasz równowagę między opiekuńczością, a partnerstwem, zas
                                      Pwrzes tę opiekuńczość w ogóle neguje. Obawiam się, że wyrosłam z programów UPR
                                      odnośnie państwa totalnie nieopiekuńczego, więc wyłaczam się z dyskusji. Utopie
                                      to nie dla mnie, a zycie w takim kraju- jeszcze bardziej. To wszystko sie
                                      świetnie sprawdza na gruncie teorii i haseł, ale praktyki nie da się na tym
                                      zbudować.
                                      Rosa
                                      • pwrzes Re: feminazizm 09.04.05, 04:25
                                        ania_rosa napisała:

                                        > Prawda jest jednak taka, że kraj, w którym żyjemy nie jest prorodzinny- bez
                                        > względu na to, co kto rozumie pod pojęciem "prorodzinny".

                                        Masz monopol na prawde? Jesli w/g moich kryteriow cos jest A bo zachodza
                                        przeslanki a, to nie jest A, bo ty mowisz ze prawda jest inna.

                                        >Dopóki nie byłam
                                        > rodzicem, to mi ten fakt zwisał. I myslałam mniej więcej jak Pwrzes, że o
                                        > podobnym zapale do dyskusji nie wspomnę. Natomiast teraz jestem nie tylko
                                        > teoretykiem, ale tez praktykiem.

                                        Czyli g... wiem bo niedzieciaty? Dosc kiepski argument.

                                        >I widze jasno, że krótkoterminowa ekonomia
                                        > jest o kant tyłka potłuc.

                                        Lenin mowil to samo.

                                        >Bo bez wsparcia rodzin w tym kraju nie pociągniemy
                                        > długo. A jak się komu kalkuluje to wsparcie- to tylko kwestia
                                        > dalekowzroczności. Dzieciatym kalkuluje się bardziej, bo dostrzegają chyba
                                        > więcej aspektów niż niedzieciaci.

                                        Dajmy wiecej zasilkow dla bezrobotnych i bezterminowo, bo oni dostrzegaja
                                        wiecej niz pracujacy. Lepperyzm w czystej postaci.

                                        > I jeszcze jedno: Erin, Twoja wypowiedź nie pozostaje w nurcie wypowiedzi
                                        > Pwrzesiawink Ty podkreslasz równowagę między opiekuńczością, a partnerstwem,
                                        zas

                                        > Pwrzes tę opiekuńczość w ogóle neguje.

                                        Liczysz na innych, licz na siebie. Naprawde wierzysz, ze urzednik za biurkiem
                                        wie lepiej od ciebie co jest potrzebne kazdej konkretnej, rodzinie? Nie wie i
                                        nigdy nie bedzie wiedzial. Wyciagnie sobie srednia i jeszcze przeje co najmniej
                                        50 procent pieniedzy przeznaczonych podobno na slabszych.

                                        Obawiam się, że wyrosłam z programów UPR
                                        >
                                        > odnośnie państwa totalnie nieopiekuńczego, więc wyłaczam się z dyskusji.

                                        Ktos pisal o UPR? Gdzie?

                                        Utopie
                                        >
                                        > to nie dla mnie, a zycie w takim kraju- jeszcze bardziej.

                                        <argumentacja ania_rosa on>
                                        Zylas w takim kraju, ze wiesz ze nie dla ciebie?
                                        </argumentacja ania_rosa on>
                                        > świetnie sprawdza na gruncie teorii i haseł, ale praktyki nie da się na tym
                                        > zbudować.

                                        Matematyki nie da sie oszukac i masz do wyboru albo panstwo quasiopiekuncze,
                                        duze bezrobocie, problemy z zadluzeniem a koszty przerzucasz na przyszle
                                        pokolenia (fajny prezent dla wnukow, nie ma co) albo rozsadek.

                                        Wierzysz w utopie, ze panstwo wie jak sie opiekowac biednymi, starymi,
                                        samotnymi, chorymi, bezrobotnymi. Na koszt przyszlych pokolen.

                                        M.
                                      • e_r_i_n Re: feminazizm 09.04.05, 05:26
                                        ania_rosa napisała:

                                        > I jeszcze jedno: Erin, Twoja wypowiedź nie pozostaje w nurcie wypowiedzi
                                        > Pwrzesiawink Ty podkreslasz równowagę między opiekuńczością, a partnerstwem,
                                        > zas Pwrzes tę opiekuńczość w ogóle neguje.

                                        Hmm, partnerstwo publiczne - prywatne to nie jest jakaś równowaga między
                                        opiekuńczością a parnerstwem, tylko forma zapewniania opieki, którą nie zajmuje
                                        się szeroko rozumiany sektor państwowy, a firmy prywatne. I dlatego 'podpięłam'
                                        się pod wypowiedź Pwrzesa - bo zgadzam się, że państwo z zapewnianiem opieki
                                        sobie nie radzi i nigdy nie poradzi.
                                        Nie wiem, czy Pwrzes neguje opiekę w 100% (tzn. czy wyklucza zapewnienie
                                        minimum jednostkom zupełnie niesamodzielnym i niezaradnym - w Stanach, z tego,
                                        co mi wiadomo, osoby nieubezpieczone jakąs tam opieke (medyczną, socjalną)
                                        mają - tyle tylko, że nikt nie próbuje im 'fundować' zycia na takim poziomie,
                                        jaki mają ci, którzy na siebie i swoje rodziny zarabiają), ale ja się
                                        generalnie z jego poglądami ekonomiczno - gospodarczymi zgadzam (może to wpływ
                                        tej samej nędznej szkółki smile). A matka jestem smile (wiec to nie tak, że
                                        (nie)posiadanie dzieci ma wielki wpływ na poglądy. Po prostu uwazam, że to,
                                        że ktoś coś (w sensie materialnym np) ma, nie oznacza, że kombinuje i kradnie,
                                        tylko w większości przypadków jest zaradny i na to ciężko pracuje.
                                        I niesprawiedliwością jest zabieranie mu (w postaci podatków i innych danin),
                                        aby zrównać z nim poziom życia tych, którzy o siebie w takim stopniu zadbac nie
                                        potrafią.
                                        I w tym miejscu zgadzam się z poglądami Virtual - że państwo nie powinno
                                        skupiać się na dawaniu, tylko na nieutrudnianiu - chociażby prowadzenia
                                        działalności na własny rachunek.

                                        > Obawiam się, że wyrosłam z programów UPR odnośnie państwa totalnie
                                        > nieopiekuńczego, więc wyłaczam się z dyskusji.

                                        A z UPRami proszę mi tutaj nie wyjeżdzac smile

                                        Pozdrawiam
                                        • e_r_i_n Re: feminazizm 09.04.05, 06:17
                                          e_r_i_n napisała:

                                          > I dlatego 'podpięłam' się pod wypowiedź Pwrzesa - bo zgadzam się, że państwo
                                          > z zapewnianiem opieki sobie nie radzi i nigdy nie poradzi.

                                          Bezsenność mnie ogarnęła, więc jeszcze to rozwinę smile

                                          Taki mi się przykład nasunął na potwierdzenie tych słow o nieudolność państwa
                                          w zapewnianiu opieki.

                                          Niestety w ostatnim czasie często muszę korzystać z moim synkiem z pomocy
                                          polskiej służby zdrowia. Sa to wizyty u róznego rodzaju specjalistów (tak sie
                                          składa, ze tych bardzo obleganych). I krew mnie zalewa, jak zapisując dziecko
                                          na wizyte na poczatku marca mam termin wyznaczony na poczatek czerwca, a chcac
                                          zapisac dziecko na wizyte w kwietniu, musze 16 marca o 7:30 stawic sie w
                                          przychodni, bo 17 o 7:30 już nie ma 'numerków'.

                                          Po takich doswiadczeniach zaczelam przegladac oferty prywatnych centrów
                                          medycznych. Najtanszy pakiet rodzinny w takim centrum to wydatek około
                                          450 - 500zł. I juz w tym najtanszym pakiecie wizyte u specjalisty mam w ciagu
                                          tygodnia, nie za pol roku. Chce miec opieke 'super - hiper' - płacę wiecej. Ale
                                          wiem, za co płace i od tego zalezy, co mam. Nie tak, jak jest teraz - czy place
                                          skladke, czy nie (bo jestem np. bezrobotna, czyli placi za mnie panstwo) - tak
                                          samo czekam w kolejkach, tak samo leze w szpitalu na korytarzu (moze z ta
                                          roznica, ze w ostatecznosci wyjmuje z kieszeni pieniadze i ide prywatnie -
                                          czyli place po raz drugi).

                                          Biorąc pod uwagę wymiar składki zdrowotnej, byłoby nas stac na wykupienie
                                          takiego pakietu, gdyby nie trzeba było płacić owej obowiazkowej 'części'
                                          państwu - za usługi na takim poziomie, jak opisałam wyżej.
                                          • ania_rosa Re: feminazizm 09.04.05, 11:43
                                            Ha, a jednak czułam, ze się dyskusja rozwiniewink
                                            Domali, ja się zgadzam zarówno z wnioskami dotyczącymi absurdalności obecnej,
                                            rzekomo bezpłatnej opieki zdrowotnej, jak i ze skrócona diagnoza społeczeństwa,
                                            które perspektywicznie nijak myslec nie umie (kłania się 40 lat PRLu).
                                            Natomiast nijak nie widzę siebie w tym, co pisze Pwrzes i co próbuje mi
                                            udowadniać. Bo n przykład udowadnia mi, że moje poglady sa modyfikacja utopii
                                            socjalistycznych, gdzie państwo ma przejąć odpowiedzialność za losy obywateli.
                                            NIc bardziej mylnego. Wpowiedziałam się konkretnie: prorodzinność państwa,
                                            wspieranie matek jest- w moim odczuciu- zabezpieczaniem przyszłości tegoż
                                            Państwa. Nie oznacza automatycznie powrotu do "źródeł", w myśl których
                                            wszystkim się nalezy, bo ma być utopijna równosć. I tak, uważam, że
                                            potencjalnym rodzicom nalezy zagwarantowac poczucie ekonomicznego
                                            bezpieczenstwa w postaci mrożenia miejsc pracy, stwarzania preferencyjnych
                                            warunków zatrudnieniowych, systemu urlopów wychowawczych. Że prywatnym
                                            przedsiębiorcom się to nie opłaca? Zgadzam się. Uważam jedynie, że
                                            czynnik "opłacalności" nie jest ani jedynym, ani determinującym w krajach,
                                            które roszcza sobie prawa do uznawania takich wartości jak prawa człowieka,
                                            podleganie etosowi kultury europejskiej itd. Pewne rzeczy ustalamy nie dlatego,
                                            bo jest to tańsze, ale dlatego, bo we współczesnym, nowoczesnym państwie nie
                                            powinno być miejsca na dyskryminację, terror porodówkowy (że odwołam się do
                                            akcji "rodzić po ludzku") i szereg pokomunistycznych reliktów. Dla mnie etos
                                            godności ludzkiej stoi wyżej, niż ekonomia najbliższego roku. I tyle ode mnie.
                                            Rosa
                                            • e_r_i_n Re: feminazizm 09.04.05, 12:00
                                              Oczywiscie, ze dyskusja sie rozwinęła smile. Temat wszak ciekawy i dyskusyjny.

                                              Jasne, zgadzam się z tym, że rodzimy my, kobiety smile dzieci nie tylko dla
                                              siebie, ale i dla przyszłości kraju (patetycznie to brzmi). I też uwazam, że
                                              jakoś powinno się nam to ułatwic, a własciwie, tu sie powtorze, nie utrudniac.
                                              Chodzi mi o to, zeby blokadą przed urodzeniem dziecka nie byl strach, ze
                                              stracimy prace. Bo zasilki i inne takie moim zdaniem sa bledna droga. Nie
                                              sprawdzaja sie one praktycznie nigdzie - przyklad to przytaczane juz tutaj
                                              Niemcy.
                                              Tyle tylko, ze jak zwykle problemem jest rozbieznosc interesow. I nie ma sie co
                                              dziwic pracodawcom - sa oni maksymalnie wyciskani przez panstwo (z racji
                                              kierunku studiow policzylam kiedys na zajeciach, ze pracodawca 'doklada' do
                                              kazdego pracownika jeszcze prawie 50% tego, co mu daje), wiec nie maja interesu
                                              w tym, zeby temu panstwu pomagac (dbajac o kobiety rodzace dzieci, czyli o
                                              przyszlosc rzeczonej macierzy). Nie zgadzam się natomiast z tym, ze kogokolwiek
                                              z jakiegokolwiek powodu należałoby traktowac preferencyjnie.
                                              Bo to jest kolejny 'wyzwalacz' postawy roszczeniowej. Pracodawca zatrudnia nie
                                              tego, kto ma pierwszenstwo, tylko tego, kto sie do danej pracy najlepiej
                                              nadaje. Oczywiscie jestem jak najbardziej przeciw dyskryminacji kobiety
                                              z dzieckiem i zatrudnianiu jednakowo (czy gorzej) wyksztalconej bezdzietnej.
                                              Ale tu sie klania interes pracodawcy o ktorym juz wyzej napisalam.

                                              Podsumowujac - zmiany sa w naszym panstwie potrzebe, to pewne, natomiast jak
                                              zwykle dyskusyjny jest ich kierunek. Moim skromnym zdaniem bardziej
                                              przyszlosciowy jest ten bardziej liberalny (choc w pierwszych chwilach moze byc
                                              gorzej - ale tak to juz jest w ekonomii, ze pewne pozytywne zmiany nie sa od
                                              razu).
                                            • pwrzes Re: feminazizm 10.04.05, 15:05
                                              ania_rosa napisała:

                                              > Natomiast nijak nie widzę siebie w tym, co pisze Pwrzes i co próbuje mi
                                              > udowadniać. Bo n przykład udowadnia mi, że moje poglady sa modyfikacja utopii
                                              > socjalistycznych, gdzie państwo ma przejąć odpowiedzialność za losy
                                              >obywateli.

                                              Oczywiscie, bo panstwo ma dac/zapewnic/opiekowac sie/gwarantowac - panstwo sie
                                              w tym nie sprawdza i kosztuje to o wiele wiecej niz gdyby pozostawiono te
                                              sprawy ludziom, co widac na przykladzie sluzby zdrowia.

                                              > wszystkim się nalezy, bo ma być utopijna równosć. I tak, uważam, że
                                              > potencjalnym rodzicom nalezy zagwarantowac poczucie ekonomicznego
                                              > bezpieczenstwa w postaci mrożenia miejsc pracy, stwarzania preferencyjnych
                                              > warunków zatrudnieniowych, systemu urlopów wychowawczych. Że prywatnym
                                              > przedsiębiorcom się to nie opłaca? Zgadzam się.

                                              Potencjalni rodzice musza myslec zanim zdecyduja sie na dziecko - odkrycie
                                              faktu, ze wychowanie dziecka kosztuje nie jest chyba trudne. Pomijam zdarzenia,
                                              ktore obecne sa na tym forum - takich (biip cenzura) porzucajacych/nie
                                              placacych na dzieci zeslalbym do kamieniolomow.

                                              >Pewne rzeczy ustalamy nie dlatego,
                                              > bo jest to tańsze, ale dlatego, bo we współczesnym, nowoczesnym państwie nie
                                              > powinno być miejsca na dyskryminację, terror porodówkowy (że odwołam się do
                                              > akcji "rodzić po ludzku") i szereg pokomunistycznych reliktów.

                                              Ale jaka dyskryminacja, istnieje przymus rodzenia dzieci?

                                              >Dla mnie etos
                                              > godności ludzkiej stoi wyżej, niż ekonomia najbliższego roku. I tyle ode mnie.

                                              Czym ekonomia godzi w godnosc ludzka? Przepraszam ale czy masz pojecie o
                                              ekonomii? Jedno proste pytanie - skad na to wezmiesz pieniadze? Konkretne
                                              propozycje.

                                              I co to jest ekonomia jednego roku?

                                              M.
                                      • e_r_i_n Re: feminazizm 09.04.05, 06:08
                                        I tak mi się jeszcze na fali tej dyskusji nasunęło...
                                        Barierą zmian w naszym kraju jest brak poczucia odpowiedzialności za swoje
                                        życie wsrod obywateli. Gdyby tak teraz zaniechac pobierania składki emerytalnej
                                        czy zdrowotnej i dac ludziom wybor, czy sobie te pieniadze odkładają
                                        i inwestują oraz wykupują usługi medyczne, czy przejadają, to byłby niezły
                                        kłopot. I podstawą, moim zdaniem, jest rozpoczęcie edukacji Polaków, by z
                                        roszczeniowcó stali się ludźmi, którzy wiedzą, że to od nich przede wszystkim
                                        zalezy to, co maja. Równoczesnie oczywiscie konieczne sa zmiany, na przykład
                                        w ubezpieczeniach - zaniechanie pobierania tych wszystkich skladek i zezwolenie
                                        na to, zeby ludzie sami decydowali czy i na jakim poziomie z pewnych rzeczy
                                        chca korzystac. Oczywiscie nadal moim zdaniem jakas czesc pieniedzy trzeba
                                        oddawac panstwu (w imie tej sławetnej solidarnosc, bo sa na swiecie jednostki,
                                        ktore od poczatku sa skazane na pomoc innych), ale nie w takim wymiarze, jak
                                        sie to dzieje teraz.

                                        Mowisz Aniu o krotkowzrocznej ekonomii - a widzisz krotkowzroczne zachowania
                                        ludzi? Bo czymze innym jest np. praca na czarno po to, zeby ukryc dochody (nie
                                        mowie o sytuacji, gdy wybor jest taki, ze go nie ma - czyli albo praca na
                                        czarno, albo brak pracy)? Jest to rozwiazanie 'na teraz', a co na starosc taki
                                        ktos zrobi? Odpowiedź jest jasna - bedzie żądał pomocy od państwa, w końcu ma
                                        ono obowiązek pomagać.
    • agamagda Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 07.04.05, 14:01
      Przebrnęłam przez cały wątek uff,
      Tak się zastanawiam, o czym tu jest mowa?
      Polityki pro rodzinnej w Polsce nie ma.
      Podatku liniowego nie ma,
      Feminizmu nie ma,
      Aborygenów też nie ma, (chyba???)
      Emerytury pewnie też nie będzie, wiec może jednak dobrze dzieci rodzić, żeby
      choć na starość ktoś podał kubek herbaty???
    • dana44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 08.04.05, 22:52
      1. nie z dnia na dzień bo masz pół roku na oswojenie się z myślą że dodatku nie
      będziesz miała
      2. jeśli dochód na osobę nie przekroczy 504 zł to rodzinne przysługuje
      3. w tej chwili (po likwidacji FA) są matki które nie mają ani alimentów, ani
      rodzinnego, ani tym bardziej dodatku z tytułu samotnego wychowywania dziecka
      4. jeśli dostajesz alimenty bez problemu to dlaczego chcesz zakładać sprawę o
      alimenty- to nie ma sensu
      5. piszesz ze zostałaś postawiona w sytuacji fatalnej a z drugiej strony
      planujesz wakacje - Hiszpania, Tatry, Baltyk ...
      • virtual_moth Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 08.04.05, 23:38
        dana44 napisała:

        > 3. w tej chwili (po likwidacji FA) są matki które nie mają ani alimentów, ani
        > rodzinnego, ani tym bardziej dodatku z tytułu samotnego wychowywania dziecka

        i co z tego?

        > 5. piszesz ze zostałaś postawiona w sytuacji fatalnej a z drugiej strony
        > planujesz wakacje - Hiszpania, Tatry, Baltyk ...

        Fakt, mogłaby sobie darować.

        Pzdr
      • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 09.04.05, 10:32
        rozumiem ze to do mniesmilesmile
        watek z wakacjami jesli nie zrozumialas podjelam ironicznie po jednym z postow
        tutaj.
        Przeczytaj watek dokladnie to zrozumiesz czemu musze zalozyc sprawe.Jest to w
        pierwszym poscie-ani rodzinnego ani dodatkow nie beda otrzymywac kobiety bez
        wyroku w sprawie o alimenty.Na ten zapis natknelam sie na stronie dla
        pracownikow MOPSU.
        I nie bede juz ciagnac dyskusji o tym , ze moge isc do pracy a inni maja gorzej
        bo nudne sie to staje.
        • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 09.04.05, 10:34
          a moje dzieci i tak pojada do Hiszpanii, bo mamy tam ciociesmilesmileczy dzieciom tez
          powinnam odebrac te przyjemnosc z uwagi na matki nie dostajace ani z funduszu
          ani dodatkow?
          • konkubinka Re: dana44 09.04.05, 10:39
            "Zostalam postawiona w sytuacji fatalnej, bo czeka mnie burza dotyczaca
            przeprowadzki i do tego musze zalozyc sprawe o alimenty.Wrrrrrrrrr"
            tak brzmialo to zdanie, moze przeczytasz raz jeszcze?
            chodzi o to co musze zalatwiac w najblizszym czasie a nie o kase-no ale jak
            ktos wylacznie o kasie mysli to kazde zdanie sobie przeinaczy.
            • virtual_moth Re: dana44 09.04.05, 12:37
              Konkubinko, ale po co Ty chcesz zakładac sprawę o alimenty, skoro alimenty
              dobrowolne otrzymujesz, a dodatki będą otrzymywac TYLKO te matki, które
              zasądzonych alimentów NIE OTRZYMUJĄ z jakichś przyczyn?

              No, chyba że umówisz się z ojcami swoich dzieci, że po zasądzeniu płacić nie
              będą (oficjalnie, bo do Twojej kieszeni będą)... No ale to bez sensu, bo
              robiliby tylko dług na swoim koncie...

              Pzdr
            • dana44 konkubinko 09.04.05, 13:06
              A Ty niby o czym piszesz? O przebiśniegach i krokusach czy o tym co zrobić żeby
              nie stracić dodatku z tytułu samotnego wychowywania dziecka (czyli o kasie)
              Zasiłek rodzinny nie ma i nie będzie miał nic wspólnego z wyrokiem
              alimentacyjnym ponieważ dotyczy on zarówno dzieci z rodzin pełnych jak i
              niepełnych a warunkiem uzyskania go jest spełnienie kryterium dochodowego
              (czyli zaświadczenie o dochodach a nie świstek z sądu)
              Wyrok alimentacyjny w Twojej sytuacji nic nie da ponieważ dostajesz alimenty a
              jeśli nawet fakt ten będziesz ukrywać to zemści się to na ojcach Twoich dzieci
              bo będą musieli oprócz alimentów które zapłacą, płacić dodatkowo to co
              ewentualnie dostałabyś jako zaliczkę alimentacyjną (plus gmina coś sobie do
              tego doliczy)
              Problemów z czytaniem nie mam natomiast Ty masz ze zrozumieniem tego o czym
              piszesz.
              • konkubinka Re: konkubinko 09.04.05, 15:10
                O czym pisze?
                To moze jak dziad krowie:
                Zalozylam watek bo natknelam sie na takie stwierdzenie ze dodatek nie bedzie
                przyslugiwal ani nawet rodzinne!! jesli nie bedzie wyroku o alimentach.
                W dalszej czesci postu napisalam , tzn z dalszej czesci postu mialo wynikac ze
                jest mi nie na reke zakladac sprawe czlowiekowi , ktory wywiazuje sie z
                obowiazkow wobec dziecka co slusznie potem skomantowala Kammik.
                W nastepnej czesci watku Alka i Virtual i reszta wyjasnily na czym dokladnie
                maja polegac zmiany.Z tego wynika wiec , ze nie musze sprawy o alimenty wnosic
                co nie zmienia faktu ze pojawily sie w watku dziewczyny ktore dostaja tak male
                alimenty na np 5 dzieci ze gdy zabiora im dodatki bedzie im ciezko i
                napisalam , ze nie chodzi tu juz o mnie.
                A co bys chciala uslyszec Dana?
                Ze jestem oszustka, kanciara, leniem , ze spie na pieniadzach a za dodatki,
                ktore moglyby przypasc np Tobie chce wyjechac do Hiszpanii i smazyc sie na
                plazy?
                Wiesz, nie zamierzam plakac nad tym ze w moich niezbyt udanych wyborach
                zyciowych trafil sie jeden dobry-ojcowie moich dzieci nie maja ich zupelnie
                gdzies i placa-coskolwiek placa.Ja alimenty na dzieci wydaje na dzieci, zyje
                skromnie a jak sie uda staram sie dorobic i szukam pracy.Potrafie zaoszczedzic
                i odlozyc chciazby na wakacje dla dzieci.W zeszlym roku moja mama zafundowala
                nam wyjazd w gory , bo tak jak ja uwaza ze dziecko maraz 4,5,10 lat i skoro
                akurat ma i chce woli sporadycznie zafundowac nam cos ekstra np wyjazd z dala
                od Warszawy.
                W tym roku mam plany i marzenia i chyba mam prawo je miec.Jak mnie nie bedzie
                stac to ich nie zrealizuje ale na szczescie moi rodzice to dziadkowie z marzen-
                nie pozwola siedziec dzieciom w miescie przez dwa miesiace.Mam sie tego
                wstydzic?Nie-ja jestem dumna ze ojcowie moich dzieci placa i nie mam z tym
                problemu i nie wstydze sie glosno napisac na samodzielnej mamie ze nie lubie
                sadow (to miedzy inymi wyrazilam w pierwszym poscie) i nie wstydze sie przyznac
                ze pomagaja nam moi rodzice jak moga a moga akurat w wakacje bo sami duzo
                jezdza.
                I nie musisz mnie uswiadamiac jak sie nie oplaca oszukiwac , bo to nie ten
                adres.
                Wszystko co napisalas powyzej zostalo juz powiedziane wczesniej i po to
                zalozylam watek zeby cos blizej sie dowiedziec.A jak ktos koniecznie chce ze
                mnie zrobic wielblada to nic na to nie poradze.
                Niedlugo w sygnaturce bede musiala napisac "szukam pracy a nie sponsorow" a i
                tak to pewno nic nie da , bo niektorzy widza wszystko jak im wygodnie.
        • dana44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 09.04.05, 19:45
          Może ja prosta dziewczyna jestem i trzeba jak "krowie" tłumaczyć ale to
          chyba smile dziś napisałaś po raz kolejny że musisz złożyć pozew o alimenty (czyli
          wynika że albo wcześniej nie czytałaś tego co Alka, ..zapomniałam kto jeszcze,
          napisała, albo nie zrozumiałaś) Stąd mój post z 13.06
          Jednego czego Tobie zazdroszczę to odpowiedzialnych ojców Twoich dzieci.
          • konkubinka Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 09.04.05, 19:57
            "Przeczytaj watek dokladnie to zrozumiesz czemu musze zalozyc sprawe.Jest to w
            pierwszym poscie-ani rodzinnego ani dodatkow nie beda otrzymywac kobiety bez
            wyroku w sprawie o alimenty.Na ten zapis natknelam sie na stronie dla
            pracownikow MOPSU."
            strasznie jestes dokladna wiec poprawiam powyzsze bo wyraz opuscilam:

            "Przeczytaj watek dokladnie to zrozumiesz czemu pisalam ze musze zalozyc
            sprawe.Jest to w
            pierwszym poscie-ani rodzinnego ani dodatkow nie beda otrzymywac kobiety bez
            wyroku w sprawie o alimenty.Na ten zapis natknelam sie na stronie dla
            pracownikow MOPSU."

            lecz chyba gdybys chciala zrozumialabys o co mi chodzi a zreszta pisalam juz
            wczesniej jestem w tyle z wyksztalceniem do niektorych i nie umiem tak jasno
            wyrazacsmile
            a odpowiedzialnosc nie polega tylko na placeniu , wedlug mnie.
            • konkubinka a moze inaczej 09.04.05, 20:09
              bo jakas zakrecona, klotliwa i ponura od paru dni jestem jak wiekszosc chyba z
              Nas.
              Po wyjasnieniach Alki, Virtual itp wiem ze nie mam teraz koniecznosci
              zakladania tej sprawy i ciesze sie bo i tak duze zamieszanie zyciowe mnie czeka
              w najblizszym czasie.
              Szukam pracy, dostaje dodatek z tytulu bezrobocia , jesli mi go zabiora z
              pewnoscia przezyje ale jednoczesnie wiem ze nie kazda kobieta jest w tak
              komfortowej sytuacji - sa dziewczyny , ktorym zabranie tego dodatku moze niezle
              pogorszyc sytuacje zyciowa.
              Cieszy mnie tez informacja ze nie odbedzie sie to z dnia na dzien bo tego sie
              obawialam a jak znajde chwile to wygrzebie wam linka do tej dyskusji na forum
              MOPSu, naprawde nie bylo w niej mowy o tych zmianach , ktore przedstawilyscie.
        • dana44 Re: Alimenty dobrowolne, dodatki z MOPS 09.04.05, 20:13



          O ten fragment, pisany dziś, mi chodziło.

          > Przeczytaj watek dokladnie to zrozumiesz czemu musze zalozyc sprawe.Jest to w
          > pierwszym poscie-ani rodzinnego ani dodatkow nie beda otrzymywac kobiety bez
          > wyroku w sprawie o alimenty.Na ten zapis natknelam sie na stronie dla
          > pracownikow MOPSU.
          > I nie bede juz ciagnac dyskusji o tym , ze moge isc do pracy a inni maja
          gorzej
          >
          > bo nudne sie to staje.
          >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka