kubeczek_malutki
20.04.05, 08:56
Postawić szczęscie swoje nad szczęsciem swoich dzieci? Czy mam prawo rozbić
latami wypracowywany układ, który przestał działać juz dawno temu? Czy
powinnam jednak nieść przez zycie ten krzyż, który z własnej nieprzymuszonej
woli włożyłam na barki 11 lat temu? Czy dzieci, które teraz nie widzą świata
poza własnym ojcem nie powiedzą mi tak ja kiedys swojej matce: Mamo dlaczego
nie odeszłas? Dlaczego musielismy na to wszystko patrzec?...
A moze takie własnie jest moje przeznaczenie? Godzić sie na wszystkoe
upokorzenia, rozczarowania, frustracje i brak dobrych uczuć w imie miłości do
dzieci?