Dodaj do ulubionych

Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ???

15.09.05, 22:54
Dziewczyny
Ratunku
Nachodzą mnie głupie (a może nie?) myśli
Chciałabym żeby mój były mąż do mnie wrócił. Chyba go nadal kocham.......
Obserwuj wątek
    • ania_rosa Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 16.09.05, 02:07
      To, czy zwariowałaś, zależy od tego, czy Twój mąz okazał się być (podczas
      rozstania i tuż przed nim) sukinkotem, czy nie. Jeśli nie- to ogarnia Cię tylko
      nostalgia, ot co. Jesli tak- to wyobraźnia Cię poniosławink

      A teraz znów użyj wyobraźni i pomyśl sobie:

      Jesteś wciąz ze swoim mężem, Wasze małżeństwo jest nieudane i często masz ochotę
      rzucić to wszystko w cholerę- i oto nagle na ulicy spotykasz mężczyznę. Ale to
      nie jest zwyczajny mężczyzna: jest inteligentny, przystojny, bogaty, ma
      oszałamiające poczucie humoru, jest czuły, wrazliwy i bardzo męski. MOzna by
      nawet powiedziec, że jest kobietą, bo tylko kobieta jest w stanie posiadac
      wszystkie wymienione wyżej cechy naraz- ale nie, to jednak jest mężczyzna.
      Męzczyzna Twoich Marzeń. Ogląda się za Tobą, podbiega, błaga o Twój numer
      telefonu. Ty mu go łaskawie dajesz. On dzwoni jeszcze tego samego wieczoru.
      Zaprasza Cię na kolację do najlepszej knajpy w mieście, stawia Dom Perignon
      rocznik 80', jest szarmancki, doskonale wychowany, SŁUCHA CIĘ UWAŻNIE (to nalezy
      podkreslić capsemwink i patrzy na Ciebie z uwielbieniem w oczach.
      Wdajesz się z nim w romans- i jest jeszcze lepiej. Mężczyzna marzeń należy do
      tego nieistniejącego gatunku, który wie, gdzie leży punkt G. Kochacie się
      namiętnie, on obsypuje Cię różami, masz trzydzieści orgazmów w ciągu jednej
      nocy. Decydujesz się zostawić męża i zamieszkać z kochankiem. Kochanek uwielbia
      Twoje dziecko, chodzi z nim na wycieczki i do kina, czyta mu bajki, oraz- co
      najwazniejsze- daje Ci własną kartę kredytową z upowaznieniem do jego konta.
      Oczywiście mieszkasz w jego domu z basenem i posiadasz gosposię.
      Sielanka trwa.
      Niestety pewnego dnia kochanek rozbija się tragicznie swoją czerwoną corvettą i
      ginie na miejscu. Rozpaczasz, ale własnei wtedy odczytują jego testament:
      zostajesz wyłączną włascicielką willi, reszty samochodów i firmy, która należała
      do kochanka. Jednym słowem: Jesteś ustawiona na całe życie. Przychodzą do Ciebie
      przyjaciele nieboszczyka, a są to wyłącznie niezonaci męzczyźni, równie fajni i
      idealni, co nasz denat. Wszyscy się w Tobie od dawna podkochują i tylko czekają,
      aż okres załoby minie, aby starać się o Twoje względy.
      Podsumujmy więc: jesteś bogata, wolna, otoczona przez wianuszek atrakcyjnych
      mężczyzn, mieszkasz w świetnej chacie, a Twoje dziecko chodzi do tej samej
      prywatnej szkoły, co dzieci Kulczyka. Wspaniałe perspektywy.
      I właśnie wtedy dzwoni telefon. To Twój mąż. Bardzo chciałby sie z Tobą zejść.
      Tęskni za Tobą, za ciepłym obiadem, wyprasowaną przez Ciebie koszulą i
      zacerowanymi skarpetkami. Chciałby znów otoczyć Cię tymi wspaniałymi warunkami,
      które miałaś podczas Waszego małżeństwa... Czyli oglądaniem meczu, skąpieniem
      pieniędzy i robieniem Ci spektakularnych awantur.
      Co mu wtedy powiesz?











      Prawdopodobnie powiesz mu "Spadaj dupku, ale już"





      Punkt widzenia zależy wyłącznie od punktu siedzeniawink

      pzdr

      Rosa
      • natasza39 O rany rosa juz myślałam, ze tylko ja nie spię! 16.09.05, 02:18
        To moze za bajeczne co przedstawiłaś autorce postu, ale .....
        Moze wystarczy, że przypomni sobie nie te dobre, ale te złe chwile wyłacznie....

        A tak wogóle to co cie tak wzięło bachak, znienacka?
        Miły ostatnio bylten ex dla Ciebie czy co?
        Czy tez może na zasadzie braku tych "księciów" z bajki rosy stweirdziłaś, że
        jak nie można lubić tego co się nie ma to lepiej lubic co się ma?

        Albo decyzja o rozwodzie była pochopna i bez powodu prawdziwego, albo to po
        prostu nostalgia za tym co chcialoby się mieć, jak dokucza samotnosć tak nagle.
        Jednak ani w jednym, ani w drugim przypadku to nie jest miłosc, bo jak sie
        kogoś kocha, to sie z nim nie rozwodzimy, a jak to tylko nostalgia i leki
        samotności, to raczej tesknota za tym co było i co sie znało, bo codziennosc i
        przyszłośc czasem nas przeraza po prostu!
        • ania_rosa Re: O rany rosa juz myślałam, ze tylko ja nie spi 16.09.05, 02:56
          Natasza, no jasne, że bajeczne, ale Wiesz, ja się tak czasem zastanawiam, ile
          kobiet przestałoby pragnąć powrotu eksa, gdyby posiadały interesującą
          alternatywę? I to alternatywę nie w postaci kolejnego faceta, ale po prostu
          możliwości zycia pełnią życia?
          I rozszerzając to dalej (oraz kontrowersyjniej) ile żon zostałoby przy mężach,
          gdyby miało pewnośc, że a) nie zabraknie im pieniędzy b) będa miały gdzie
          mieszkać c) nie będą skazane na towarzyską i rodzinną banicję?
          Feministki mówią, że nie ma równouprawnienia bez niezależności finansowej. Ja
          bym to zmodyfikowała dla potrzeb tego wątku: nie ma możliwości bycia szczęśliwą,
          jeśli jesteśmy od kogos uzaleznione finansowo i emocjonalnie. Bo nawet jeśli
          doświadczamy czasem szczęścia w tym układzie, to łatwo możemy je stracić: facet
          odejdzie i zostajemy na lodzie. A to powoduje, że w takim układzie nigdy nie
          będzie pełnego bezpieczeństwa, bo ryzyko utraty czai się wszędzie- ot, inna
          kobieta, choroba, smierć itd.
          I wychodzi mi jednak na to, że obiektywnie to jakis konkretny eks wcale nie jest
          taki fajny. On jest fajny tylko dlatego, bo nie ma nikogo poza nim. Ale gdyby
          ustawić eksa w rzędzie z jasiem, stasiem i Georgem Clooneyem, to jednak sporo
          straciłby na atrakcyjności.
          Tu działa ta sama zasada, jak w supermarkecie: jesteś zmęczona i wychodzisz do
          sklepu kupić tylko kapustę. Ale w sklepie jest tylko jedna kapusta, niezbyt
          urodziwa i świeża. Nie chce ci się ganiać po okolicy za głupią jedną główką
          kapusty, więc bierzesz to, co jest. Ale gdybyś była wypoczęta i znalazła się na
          targu warzywnym wśród stert i rodzajów kapusty, to prawdopodobnie nie kupiłabyś
          niczego, co nie spełniałoby wyśrubowanych kryteriów.
          Czyli o atrakcyjności danego Eksia nie stanowi jego obiektywna atrakcyjnośc,
          tylko jak najbardziej subiektywna atrakcyjność. W dodatku sprowadzająca się
          głownie do tego, że Eksio nie ma konkurencji, na której tle widoczne stałyby się
          jego wady.
          I jeszcze jedna rzecz: zastanawiam się tez, ile kobiet przestałoby tęsknić za
          eksami, gdyby to one zostawiły eksów...

          rosa
          • czekolada72 Re: O rany rosa juz myślałam, ze tylko ja nie spi 16.09.05, 09:58
            Ale czy nie jest tez tak, zemozelepiej jest miec (NIKOGO NIE URAZAJAC!)
            sprawdzonego, wysluzonego, paroletniego kombiaka, niz nowiutka limuzyne zlozona
            z czesci wyprodukowanych w Chinach??

            aaaa zycie jest do kitu sad
            • pelagaa Re: O rany rosa juz myślałam, ze tylko ja nie spi 16.09.05, 10:08
              Zycie wcale nie jest do kitu, tylko trzeba zdac sobie sprawe, ze moze nas
              spotkac wiele dobrego. Trzeba wyznaczyc sobie cele i do nich dazyc.
              Zgadzam sie z Rosa, ze niezaleznosc daje poczucie bezpieczenstwa i wybija z
              glowy glupie mysli o powrotach do czegos, co nie ma przyszlosci.
              No i fakt rzucanie a nie bycia porzucona tez zmiania postac rzeczy.
    • madziaa26 Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 16.09.05, 10:10
      mnie tez nachodzily takie mysli chociaz moj eks jest skonczonym draniem(to
      nawet malo powiedziane),ale ratunkiem na ta przypadlosc okazal sie facet,lepszy
      nawet niz moglabym sobie wyobrazic.teraz juz wiem ze nic kompletnie do eksa nie
      czuje i jest mi jak najbardziej obojetny,jestem wyleczona i jest mi lzej na
      sercu.to naprawde dobre lekarstwo!!!
      • bachak Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 16.09.05, 10:54
        Tylko żę ja nie chcę innego faceta..............
        • madziaa26 Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 16.09.05, 13:28
          tez tak mowilam.na szczescie do czasu......
          dobrze bedzie,przekonasz sie!!!
        • natasza39 Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 16.09.05, 14:34
          bachak napisała:

          > Tylko żę ja nie chcę innego faceta..............

          E tam, dzisiaj tam mówisz.
          Ponieważ strasznie mi sie te "kapustne" dywagacje rosy spodobały powiem tak...
          Skad wuesz, że nie posmakowałoby Ci suchi, jak znasz tylko smak schabowego?
          A może po spróbowaniu suchi schabowy okaże sie tak niezdrowy, wysokokaloryczny
          i oblesny, że do ust go juz nie weźmiesz więcej!
          Dopóki nie sprubujesz nie bedziesz wiedziała i tyle.

          Lepiej wybierz sie na ten "targ" i poprzebieraj w tych "kapustach", a nie
          zmeczona szukaniem obdarzaj pragnieniem tą własnie nieco nieświeżą główeczkę.
    • bojana Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 16.09.05, 15:39
      Bachak,
      Widzę, że trzeba Ci wiadra zimnej wodywink
      Przeczytaj sobie swój post:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=28222033&a=28222033
      Dla mnie jednym z kryteriów oceny mężczyzny (b. ważnym kryterium) jest to,
      jakim jest ojcem. Czy Ty naprawdę masz o nim jeszcze dobre zdanie?
      Ponadto w swoich rozważaniach weź pod uwagę:
      1. zaczyna się jesień, nastroje spadają
      2. od paru dni jest b. niekorzystny biomed, spójrz za okno, pogoda dołuje,
      przynajmniej ta w stolycywink
      Wszystkim Wam życzę dużo słońca i tak jak napisała pelagaa, dużo wiary w dobrą
      przyszłość. Wiara jest sprawcza, poparte badaniami naukowymismile

      ....................................
      I co na to NATO?
      NATO na to nic
      • bachak Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 16.09.05, 18:25
        Bojana, wiem co na temat eksa pisałam na tym forum. Mimo wszystko chciałabym
        spróbować z nim jeszcze raz. Każdy zasługuje na drugą szansę.
        Wiem że mogę sie mylić, ale może wyniknie z tego coś dobrego.....
        • kasiunia.fm6 Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 19.09.05, 10:18
          Bachak, kazda z nas kiedys miała takie mysli jak Ty. Piszesz, że każdy
          zasługuje na druga szansę, no cóż szczerze mówiąc zastanów se dwa razy zanim
          dasz mu drugą (czy kolejną) szansę. Przepraszam Cie za to co teraz napiszę,
          może to nie przyjemnie zabrzmi ale nie chcę Cie urazić, wydaje mi się jednak że
          pisząc ten post oczekiwałąś od nas potwierdzenia Twoich słów a z tego co
          czytałam to raczej wiekszośc z nas nie poleca Ci "wchodzenia Ci do tej samej
          rzeki". Przemyśl to jeszcze raz i nie podejmuj nagłych decyzji podyktowanych
          chwilą. Pozdrawaim i licze że podejmiesz najsłuszniejszą z decyzji, trzymaj się
          ciepło!
          • ania_rosa Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 19.09.05, 10:56
            Bachak: no więc Twoje życie, Twój mąz i Twój tyłek, w który ewentualnie
            dostaniesz kolejnego kopa. Mnie tam nie zaboli, więc co Ci mogę doradzić
            (podobnie jak reszta dziewczyn)? MOże dodam tylko od siebie, że prawdopodobnie
            gdzieś w archiwach są moje posty sprzed paru lat, w których rozważam dokładnie
            tę samą kwestię ( w sumie pięć rozstań z Eksem i cztery powroty). Dodam jeszcze
            to, że nienormalna nie jesteś: podobny stan przezywa każda z nas, która ma
            jakieś widoki na odzyskanie męża. Te, które zostały porzucone dla nowej liubow
            nie mają wyjścia. I na koniec jeszcze jedno dodamwink : i tak nikt nikomu jeszcze
            na słowo nie uwierzył i musi się na własnej skórze przekonać.

            Oczywiście Wasz związek może być zupełnie inny i nie poddawać się regułom.
            Osobiście wątpię, ale wierzyć mi nie musiszwink

            A ponieważ to, co napisałam wyzej, mogło zabrzmieć zarozumiale, przeto dodam
            uzasadnienie. Dlaczego nie wierzę w repasację pończoch?

            Powód 1: odchodzi się mając zazwyczaj jakiś powód do odejścia. Wraca się, bo ma
            się nadzieję, że coś się zmieni. Ale w 9 przypadkach na 10 nic się nie zmienia,
            bo nie było na to czasu, więc nie zaistniała odpowiednia motywacja. Albo
            inaczej: ona owszem, zaistniała, ale tylko na poziomie deklaratywnym

            Powód 2: przezywa się drugą młodość związku, która upaja i ponownie oślepia,
            więc cały proces zdrowienia i uniezależniania zostaje zaprzepaszczony. Najpierw
            jesteśmy zachwyceni, wszystko przemyśleliśmy, odtąd będzie inaczej itd. Obie
            strony są przekonane, że zjadły już beczkę soli i nauczyły się na własnych
            błędach. Tylko do pierwszego kryzysu- wtedy wszystko wyłazi ze zdwojoną siłą i
            uderza z większym impetem

            Powód 3: przy kolejnym odejściu powtarzamy już tylko ten sam schemat + jesteśmy
            odbierane jako osoby niekonsekwentne i niepoważne. W związku z tym nasze
            otoczenie nie jest już tak skore do udzielania nam pomocy i wsparcia, bo "na
            pewno znów się nam odwidzi i wrócimy do męża". Konsekwencją punktu 3 jest punkt 4:
            Powód 4: każde kolejne odejście jest coraz trudniejsze psychicznie, bo
            nieświadomie zaczynamy mysleć w kategoriach powrotu "za jakiś czas" (czytaj: jak
            tylko do niego dotrze, co zrobił)

            I wreszcie powód 5: repasowane pończochy i tak w końcu puszczą kolejne oczka.
            Dlatego wyjściem jest niedoprowadzać do tak dramatycznych posunięc, jak
            rozstanie, tylko poruszac się w bardziej bezpiecznych rejestrach. Przesuwanie
            granicy powoduje, że wzrasta elastyczność tej granicy, a to żadnemu związkowi
            nie wyszło jeszcze na dobre. To jest jednak refleksja na przyszłość.


            Jeśli jednak Jesteś zdecydowana i zdeterminowana to, oczywiście, i tak wrócisz
            do męża. Pozwól więc sobie powiedzieć jedno: upieraj się przy pomocy
            psychoterapeutycznej dla Waszego małżeństwa. To zwiększa szansę, że Wam się uda.
            Inaczej istnieje b. duże ryzyko, że stare schematy się odnowią i za jakiś czas
            Będziesz w dokładnie tym samym punkcie. A na to żal czasu i- przede wszystkim-
            zdrowia.

            rosa
            • chalsia Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 23.09.05, 23:37
              > Dodam jeszcze
              > to, że nienormalna nie jesteś: podobny stan przezywa każda z nas, która ma
              > jakieś widoki na odzyskanie męża. Te, które zostały porzucone dla nowej liubow
              > nie mają wyjścia.

              Eeee tam. Nawet te, co zostały porzucone też przeżywają podobne stany.
              Nazywam to stanem ułudy.
              Co pomaga - przypominanie sobie tych złych chwil i zachowań, a zwłaszcza
              wielokrotnie powtarzających się, które świadczą, że facet jest niereformowalny,
              bo pozbawiony autorefleksji. Oraz myślenie o tym, jak to by było po powrocie,
              gdyby facet nie zmienił swojego postępowania.
              Chalsia
        • bojana Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 19.09.05, 11:00
          Rozumiem Cię i nie potępiam. Wyraziłam jeno swoje zdanie, ogląd sytuacji swoimi
          oczami. Pozwoliłam sobie na tą, być może zbyt śmiałą ocenę, bo żałuję lat już
          chyba zmarnowanych na drugie, trzecie i naste naprawianie związku. Ludzie w
          gruncie rzeczy się nie zmianiają. Śmieszne jest to, że w zasadzie wiedziałam o
          tym od zawsze, a jednak musiałam się o tym jeszcze raz przekonać. Mam czyste
          sumienie bo próbowałam, szkoda tylko, że za długo i w sytuacjach, kiedy to już
          nie miało sensu.
          Reasumując - u mnie nie wynikło z tego nic dobrego, wręcz przeciwnie bo
          zafundowaliśmy dziecku kolejne miesiące huśtawki. Dzięki dziecku nauczyłam się
          podejmować mądre decyzje, obiecałam sobie, że nigdy więcej tak nie będzie.
          Życzę samych dobrych i mało bolesnych wyborów.

          ..................................
          I co na to NATO?
          NATO na to nic
          • sheilla Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 19.09.05, 12:24
            A co na to Twój były? Czyżby te myśli o powrocie
            były konsekwencją jakiegos jego działania tudziez tylko słów?
            A tak na marginesie-czasami cuda sie zdażają-znam taki przypadek w życiu. Ale
            niestety tylko jedensad
            • kini_m Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 19.09.05, 20:52
              > Bojana, wiem co na temat eksa pisałam na tym forum. Mimo wszystko chciałabym
              > spróbować z nim jeszcze raz. Każdy zasługuje na drugą szansę.
              > Wiem że mogę sie mylić, ale może wyniknie z tego coś dobrego.....
              Bachak, pozytywnie o szansach powiem krótko wg mnie:
              - szansa jest jedynie gdy zapadnie zdecydowany plan naprawy sytuacji przez
              oboje partnerów.
              Jeśli nie chcesz od razu spalić próby to można zacząć od mniejszych kroczków,
              mniejszych wspólnych postanowień - aby nie zrazić się niekonsekwencją na
              starcie. Tak myślę - może spisanie wzajemych oczekiwań? I powrót obojga stron
              do ich wzajemnej realizacji.
              Ale jeśli nie będzie takiej podstawowej, choć minimalnej konsekwencji, to nadal
              będzię tylko użerka ze samą sobą.
              Pozdrawiam
    • bachak Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 23.09.05, 21:38
      W niedziele mam spotkanie z rodzina (ale nie rodzicami) mojego byłego. Mam
      nadzieje od nich sie dowiedziec czy jest jakas szansa na to zeby on do mnie
      wrocil. Jak to wyglada z ich punktu widzienia.
      • kini_m Re: Chciałabym żeby wrócił!! ZWARIOWAŁAM ??? 28.09.05, 19:03
        I jak po spotkaniu?
        Trzy rzeczy jeszcze powiem:
        1. Bardzo dobrze że szkasz informacji, podpowiedzi u osób które znają Twego
        męża. My tu sobie możemy tylko teoretycznie rozważać, gdy znamy tylko sytuację
        tylko z Twojej strony.
        2. Oczywiście żadne nawet najmądrzejsze rozmowy z otoczeniem (przyjaciele,
        forum) nie zastąpią ROZMÓW z mężem.
        3. Ale nie wróżę nic dobrego, jeśli się oczekuje że to druga strona: ma wrócić
        (ma o mnie walczyć). Bo to jest bierna postawa, a nie odbudowa czegokolwiek.
        Pzdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka