margarita17
22.09.05, 22:56
Dziewczyny, własnie jestem na swieżo po rozmowie z moim mężem. Wyprowadza się
w przyszłym tygodniu, ale tak naprawdę to po tej rozmowie wiem i on to wie
już od dawna ze związek miedzy nami skończył sie już dawno.
Bylismy (jesteśmy jeszcze

małżeństwem 4 lata, mamy 3-letniego syna.
Znaliśmy się od matury.
Ja chcialabym naprawiać, bo uwazam że się pogubiliśmy, on twierdzi że to nie
jest kryzys że jest to koniec.
nie stosował przemocy fizycznej, nie jest alkoholikiem, stopniowo się ode
mnie odsuwał/ odsuwalismy się, Ja na początku była skupiona na dziecku, moze
za bardzo, a on skupiał się na czyms innym, choć pomagal mi.
Dziewczyny była któras z was w podobnej sytuacji. Facet nie jest draniem, po
prostu uwaza że nasz zwiazek to bylo zauroczenie i tak trzebe było to
potraktować i "rozciąć" już dawno.
Nie ma co się rzucać, prawda? Trzeba pozwolic mu odejść, żeby był szczesliwy
a samej sobie jakoś zycie ułożyć. A że sie by chciało... a żę to tak boli....
a że tyle żalu... a że maluszek spi sobie w łożeczku nieświadomy niczego...
Powiedzcie z rozwiedzionych rodzin tez wyrasatają porządni ludzie, prawda???
tak mi smutno

(