Dodaj do ulubionych

ROZWÓD DZIECKO KURATOR

29.09.05, 13:01
jestem w trakcie rozwodu, ma przyjśc do domu kurator ze względu na nieletnie
dziecko czy ktoś ma to juz za sobą?
Przychodzi bez zapowiedzi i co robi jak nikogo nie zastanie ja pracuję?
Obserwuj wątek
    • jo_jo17 Re: ROZWÓD DZIECKO KURATOR 29.09.05, 14:17
      Myśle, że kurator zostawi Ci pisemną informację, pod jakim nr telef. możesz się
      z nim/nią skontaktować albo wpiszę datę / h kolejnej wizyty.
      Pozdrowienia,
      Jo
      • gogola2005 Re: ROZWÓD DZIECKO KURATOR 29.09.05, 14:29
        powinnam być w domu z dzieckiem ma 5 lat i nie rozumie o co chodzi choć wie, że
        się rozstalismy na zawsze?
    • elaw2 Re: ROZWÓD DZIECKO KURATOR 29.09.05, 14:27
      Taka wizyta to nic strasznego. Przyszła miła, starsza pani i patrzyła jakie
      dziecko ma warunki, czy ma swój pokój i takie tam. Z tym, że ja czekałam na tę
      wizytę przeszło pół roku i jak kuratorka przyszła to akurat trafiła na niezły
      kipisz, bo robiłam dziecku porządek na półce z ciuszkami. W sumie było jednak
      miło. A, pani przyszła po południu. Głowa do góry!
      • gogola2005 Re: ROZWÓD DZIECKO KURATOR 29.09.05, 14:31
        ja mam już wyznaczoną następną sprawe, za miesiąc co będzie jak kurator nie
        zdąży do tego czasu mnie odwiedzić ?
        • gogola2005 Re: ROZWÓD DZIECKO KURATOR 29.09.05, 14:32
          mieszkam z babcią czy jej też będzie zadawać pytania? nie wiem strasznie się
          boje niby mam normalny dom ale stres na całego!
        • carlafehr Re: ROZWÓD DZIECKO KURATOR 01.10.05, 18:43
          Cześć,
          z tego co wiem, kurator musi zdążyć przed rozprawą. Do nas przyszedł b.
          taktowny pan, po południu. Oglądał mieszkanie (łazienka, kuchnia, pokój
          dziecka/kącik dla dziecka), zadawał pytania na temat małżeństwa, powodów
          rozstania, kontaktów ojca z dzieckiem. Rozmawiał też z dzieckiem. Moje dziecko
          miało wtedy ok. 2,5 roku - rozmawiał z nim na "luźne" tematy, patrzył prede
          wszystkim na to, czy dziecko jest np. zestresowane, jak się odnosi do mnie itp.
          Rozmawiał też z moją mamą, która mieszka z nami. U nas też trafił akurat na
          składanie prania. Napisał pozytywną opinię.
    • kiraw Re: ROZWÓD DZIECKO KURATOR 30.09.05, 16:10
      Czy do Wszystkich samotnych rodziców przychodzi kurator? Jestem w trakcie
      rozwodu i też mam sie spodziewac kuratora, bo sama bedę wychowywac dziecko? Jak
      to jest?troche sie wstraszyłam.
    • wisnia141 Re: ROZWÓD DZIECKO KURATOR 30.09.05, 16:11
      witam prawdopodobnie rozstanę się z mężem( kwestja kto wniesie sprawę do sądu),
      mamy 1,5 roczne dziecko czy zawsze jest potrzebny kurator?
      pozdrawiam r.w.k
      • gogola2005 Re: ROZWÓD DZIECKO KURATOR 03.10.05, 14:31
        ja mam stracha, 5 letnie dziecko może coś walnąć przez przypadek i co wtedy?
        sprawa może się ciągnąć? ustaliłam z mężem ,że syn będzie mieszkał ze mną ale i
        tak się boje czyjeś opini.
        Pracuje do 17 i do tej godziny mały jest w przedszkolu, do której można się
        spodziewać kuratora i czy zawsze po pracy mam lecieć do domu bo może mnie
        odwiedzić?
    • czekolada72 Re: ROZWÓD DZIECKO KURATOR 03.10.05, 17:31
      Czesc!
      Z tego co slyszalam, to nie do wszystkich przychodzi ; nieraz zamiast kuratora
      wystarcza ktos z rodziny, znajomy, a czasem i bez nich tez sie obywa. Nie mam
      zielonego pojecia czym kieruja sie sady przy ustalaniu??

      Tez ludzilam sie, ze bedzie ustalony wczesniej termin wizyty. O naiwna głupoto!
      Kurator ustalil, owszem - ale wizyte u exa.

      A u mniw wygladalo to tak - przeklejam, bo juz raz pisalam:

      Wczoraj był koniec roku szkolnego. W przypadku szkoły Małej trwało to od 8-
      15. Byłam z nia , byl tez jej ojciec, ktory min stwierdzil, ze co prawda
      moglby jej sfinansowac caly oboz, ale nie sfinansuje, co bardziej 240zl,
      ktore dal na zaliczke mam mu oddac.
      Wrocilysmy do domku, jakis "swiateczny" obiadek, w miedzyczasie segregacja
      prania, prasowania, uzywanych ciuchow - wiecie, niezwykle malownicze stosy ;
      cos mi sie w kuchni przypala, wiec przerzut do drugiego garnka ; jeszcze pies
      strajkuje i urzadza głodówke, wiec nakladam mu do mniejszej, kolejnej miski ;
      Mala zaczyna "robic porzadek" w pokoju, , co "wychodzi" poza jej pokoj ;
      wpadamy na pomysl, ze idziemy po lody, przy okazji do biblioteki i wstepujemy
      po bratanka, z ktorym Mala uwielbia sie bawic. Makijaz mi jeszcze w tym upale
      nie splynal, ale jestem juz w krotkich spodenkach do sprzatania, a na gore
      opalacza naciagam za duzy podkoszulek i wedrujemy, zalatwiamy, wracamy ; ja
      biore na gore Malego, a moja Corka wychodzi z psiakiem.
      Wiadomo - z roczniakiem na biodrze niewiele da sie zrobic wiec sie placzemy
      miedzy malowniczymy stosami. Domofon. Otwieram - pan w srednim wieku, zlote
      okularki, zloty zegarek, zloty wielki sygnet na palcu. _ To pani dziecko? -
      wskazuje na małego. Katem oka widze, ze Mala uspokaja [siaczka, ktory mial
      ochote wylewnie przywitac sie z nieznajomym.

      Kurator. Nie, dziecko jest moim bratankiem. Psiaczka moge zamknac. Kawy ani
      nic do picia pan niechce. Usuwam ze stolu stos papierów do przegladniecia,
      papiery gimnazjalne, swiadectwa i nagrody malej.

      Pan mnie wytpytuje o dane podstawowe. Mala podaje zestaw telefonow do
      tatusia, po czym wychodzi do siebie, bynajmniej nie sprzatajac, a dosiada do
      kompa.
      Pan umawia sie z bylym na dogodny termin wizyty. Pan wypytuje. Staram sie
      udzielac szczerych, obiektywnych odpowiedzi. Pan zapisuje co ponieltore
      informacje. Pytania i ich zakres sa powierzchowne, pan co rusz siega do pozwu
      meza.
      Potem prosi o rozmowe Mala. Rozmowa jest kilkuzdaniowa, jeszcze bardziej
      powierzcowna. Pan udaje sie na przeglad domu. Łudze sie, ze spalenizna
      wywietrzala. W przedpokoju pan nadeptuje na zabawke psiaczka, dobrze, ze przy
      scianie i nie mial gdzie "jechac".
      Na koniec informuje mnie o zmainie sedziego.

      To nier senny koszmar, to byla jawa.



      Na koniec okazalo sie - w sprawozdaniu, ze w mieszkaniu panowal balagan, no
      pewnie ze panowal, skoro moje dziecko go tworzylo na biezaco, a jakby kurator
      byl up[rzejmy i dal wczesniej znac to zmienilabym plany porzadkowe, a szkoooda
      gadac
      Ogolnie - opinia byla taka, ze mozna by ja podstawic do dowolnej setki dzieci,
      jak rowniez moglby ja napisac byle kto

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka