madziulec 18.10.05, 10:02 I grozi, ze jesli tego nei zrobie to.. zabierze samochod, ktory dal mi w uzytkowanie i przestanie placic kredyt mieszkaniowy (mieszkanie jest w 1/2 jego). I co??? Co zrobic??? Aha.. na dziecko trafiaja mi sie ochlapy... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
screen Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 18.10.05, 18:17 Madziu! Wczoraj sie przekonałam jak bardzo może zaszkodzić jesli nie płaci kredytu. Ale nie możesz się dać zastraszyć. Alimenty nie są dla Ciebie tylko dla dziecka. A on jeśli juz jest zdolny do szntażu to wykorzysta to za jakis czas znowu. Może niepotrzebnie sie ozdywam, bo po swojej porażce nie umiem jeszcze racjonalnie mysleć. Odpowiedz Link Zgłoś
aksaa Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 18.10.05, 21:38 mom zdaniem screen ma rację - jak raz się dasz zastraszyć, to później może być już tylko gorzej. pozdrawiam i nie daj się Odpowiedz Link Zgłoś
tojapoznan Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 18.10.05, 23:17 Mam w tej chwili ten sam problem. Ale wiem ,że jak bym wycofała sprawę z sądu to ciężko mi już by było ją ponownie wnieść. Tak więc NIE ze mną te numery!!! trzymaj się! i ja też.... Odpowiedz Link Zgłoś
mrs_ka Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 18.10.05, 23:28 Do autorki: Twój post można różnie interpretować. Co to znaczą "ochłapy"? 100zł? 500zł? 1000zł? Ostatecznie to mieszkanie "w połowie jego" może byc apartamentem za pół miliona złotych, a samochód "dany Ci w uzytkowanie" może być lexusem. Natomiast "wycofanie pozwu o alimenty" może być równie dobrze "wycofaniem pozwu o obniżenie alimentów". Niby drobne różnice, ale sytuacja wtedy rysuje się zupełnie inaczej. Twój post jest tak ogólnikowy, że- jak się domyslam- oczekujesz pogłaskania po głowce i napisania "ale sukinsyn z tego Twojego eksa". Ja tam nie wiem, może i sukinsyn, ale po głowce głaskac nie będe, bo nie wiem, co to są ochłapy, kto mieszka w mieszkaniu, o jaki samochód chodzi i jak wygląda sprawa z pozwem. trzymaj się a. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 09:22 Ochlapy sa czesto np jednym udkiem i wloszczyzna dl a dziecka albo 7 sztuk owocow na 3 tygodnie Samochod nei jest leksusem, jest zwyklym samochodem kombi, kupionym rzeczywiscie dla dziecka i dla mnie, ale zarejestrowanym na firme ojca dziecka, bo ojciec sobei to wrzuca wszystko w koszty. Sprawa o alimenty jest sprawa pierwsza, nie jest sprawa ani o obnizenie ani o podwyzszenie. Dziecko ma klopoty zdrowotne, ma reflkuks nerkowy i niedokrwienie mozgu. Aha - w mieszkaniu obecnie mieszkam ja z synkiem )) Czy teraz wyjasnilam sprawe ??? Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 10:30 madziulec napisała: > Ochlapy sa czesto np jednym udkiem i wloszczyzna dl a dziecka albo 7 sztuk > owocow na 3 tygodnie > Samochod nei jest leksusem, jest zwyklym samochodem kombi, kupionym > rzeczywiscie dla dziecka i dla mnie, ale zarejestrowanym na firme ojca dziecka, > > bo ojciec sobei to wrzuca wszystko w koszty. > > Sprawa o alimenty jest sprawa pierwsza, nie jest sprawa ani o obnizenie ani o > podwyzszenie. Dziecko ma klopoty zdrowotne, ma reflkuks nerkowy i niedokrwienie > > mozgu. > Aha - w mieszkaniu obecnie mieszkam ja z synkiem )) > > Czy teraz wyjasnilam sprawe ??? Jesli chodzi o pieniadze, to najlepiej zachować zimna kalkulację. Taki księgowy bilans zysków i strat. A zatem weź papier ołówek, albo kalkulator i napisz sobie po jednej stronie, to co masz teraz, czyli dostep do samochodu (nie wydajesz na taksówki, autobusy etc.), nie wiem jak z paliwem, czy ojciec finansuje czy nie, dodaj do tego to mieszkanie, którego połowe jakby co musisz spłacic + te "ochłapy", o których piszesz. Zobacz co Ci wyjdzie. a teraz po drugiej stronie napisz sobie ile tych alimentów możesz dostać i odejmij od tego kwoty na dojazdy, ewentualny zakup nowego samochodu oraz spłatę połowy mieszkania exa. Jak Ci wyjdzie optymalniejsza pierwsza kwota to sie nie upieraj, jak druga to walcz. Pamietaj tylko, że alimenty niekoniecznie zasadzą Ci w kwocie jaka podasz i niekoniecznie on musi płacic, a wtedy zostaje ci tylko opcja komornik, a z tym jest róznie. Natomiast jesli on ze swojej umowy sie wycofa, Ty zawsze możesz go o te alimenty podac. Czasem lepiej jest odpuścić niz walczyc. Po prostu zrób kalkulację i mysl rozumem, a nie sercem. Wiem, że chciałabyś aby płacił, bo cie zostawił, bo to Ty masz chore dziecko, bo to on ma kochanke, a ciebie boli, ale za to Ci nikt nie zapłaci wyrokiem sadu, a zatem zostaje Ci chłodna kalkulacja, a emocje połóz na boku. 3-maj sie Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 10:40 Ojciec nie finansuje paliwa, wiec finansuje to ja, co wychodzi okolo 1000 PLN miesiecznie Poza tym alimenty to rzecz akurat w tym przypadku rzecz pewna, natomiast kazde inne "ukaladanie sie" niepewna, bo albo tatus bedzie mial humor i cos kupi, albo.. tak jak bylo ostatnio wyjechal na 3 tygodnie i jakos zapomnial zrobic zakupy i radosnie stwierdzil ze za zakupy placi sie karta kredytowa badz pieniedzmi Wiec tu nie ma bilansu i kartki. Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 10:44 No to go podaj o alimenty. I mam nadzieję, że suma sumarum wyjdziesz na "plus". Jak tak ci wychodzi, to sie nie ma co pytac na forum tylko zlozyć pozew o alimenty. Mam tylko nadzieje, że za kilka tygodni nie napiszesz że ex nie spłaca kredytu za mieszkanie, a Ty nie masz gdzie mieszkać. Naprawdę nie chciałabym takiego postu przeczytać Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 10:48 madziulec napisała: > Ojciec nie finansuje paliwa, wiec finansuje to ja, co wychodzi okolo 1000 PLN > miesiecznie > Swoja drogą, strasznie duzo płacisz za to paliwo. Dygresja bynajmniej techniczna, bo ja bardzo duzo jeżdżę po 2-3 tys km miesięcznie i na paliwo wydawałam ok 700 zł, a teraz mniej bo go na gaz przerobiłam. Ile to cholerswo Ci pali? To chyba 3 litrowy silnik jest? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:34 Nie, ogolnie pali nieduzo, ale robimy okolo 100 km dziennie... Czasem i wiecej, bo i rehabilitacja.... Wychodzi okolo 4.000 km miesiecznie Na gaz przerobic nie moge Nie moje auto, poza tym w leasingu... Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 10:59 a nie prościej podzielić majątek (mieszkanie) i złożyć pozew o alimenty? z twoich wcześniejszych postów wynika że i chciałabys miec ciastko i zjeść ciastko; mieszkanie jest wspólne, facet buli kredyt za chatę w której nie mieszka, trzyma cie w szachu w temacie "alimenty". Ty chciałabyś i alimenty i mieszkanie bez konieczności spłaty eksa i jeszcze żeby to on spłacał kredyt. A tak się nie da. Więc może skoro się rozstaliście to uporządkujcie wszystkie sprawy - i majątku i alimentów na dziecko? bo tak to wiecznie się będziecie szarpać. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:10 Zgadzam sie z Mikwai w kwesti regulacji. Co do spłaty i sposbu podziału majatku - i alimetów radzę dobrego adwokata. Nie bedzie tak strasznie a badziesz wiedziała na czym stoisz . Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:35 Oczywiscie ze najprosciej sprzedac mieszkanie i w ogole wywalic goscia z zycia. problem polega na tym, ze bez jego zgody mieszkania nie sprzedam,a on nie wyraza na to zgody )) Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:55 Sprzedaz mieszaknia to nie jedyny sposób. Mówie idz do adwokata i załatwiaj sprawe. Podział majatku i alimenty - jesli nie załatwisz - zawsze bedziesz na jego łasce i nie łasce. Bedziecie ososbna - a jednak razem. Odpowiedz Link Zgłoś
kruffa Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:09 Jest jeszcze jeden mały "haczyk". Samochód jest zarejestrowany na firmę i rozumiem, że widnieje w jej kosztach, czyli pomniejsza nalezy podatek. Nie jest z tego co piszesz użytkowany zgodnie z tymi zasadami. Nie wiem jak to macie uregulowane (jak są rozliczane rachunki za benzynę, czy macie jakies pisemne ustalenia w tej kwestii, jak są rozliczane koszty samochodu itp), ale na pierwszy rzut oka wygląda, że twój eks może mieć "przypadkiem" problemy z Urzędem Skarbowym. Kruffa Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:21 kruffa napisała: > Jest jeszcze jeden mały "haczyk". Samochód jest zarejestrowany na firmę i > rozumiem, że widnieje w jej kosztach, czyli pomniejsza nalezy podatek. Nie jest > > z tego co piszesz użytkowany zgodnie z tymi zasadami. > Nie wiem jak to macie uregulowane (jak są rozliczane rachunki za benzynę, czy > macie jakies pisemne ustalenia w tej kwestii, jak są rozliczane koszty > samochodu itp), ale na pierwszy rzut oka wygląda, że twój eks może > mieć "przypadkiem" problemy z Urzędem Skarbowym. > > Kruffa No tak podać dziada do urzedu skarbowego, że w podatkach kombinuje. Skarbówka mu dopieprzy tak, że facet nie będzie miał ani na kredyt, ani na alimenty, ani samochodu. Radźcie tak madziulcowi dalej, a jak zostanie bez dachu nad głową i pieniędzy, to ciekawa jestem, która z was ja przyjmie do siebie? Czasem nienawisc odbiera niektórym rozum. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:38 Ale ja nie mam zamiaru tak zrobic, bo wiem, dlaczego zarejestrowal samochod na firme. I nie o to tu chodzi w tym przypadku, by go zgnebic. Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:47 madziulec napisała: > Ale ja nie mam zamiaru tak zrobic, bo wiem, dlaczego zarejestrowal samochod na > firme. > I nie o to tu chodzi w tym przypadku, by go zgnebic. To dobrze madzilec, ze rozsadna z Ciebie osóbka. a może spróbuj tak: "Ja wycofam sprawe o alimenty, ale ty mi daj zabezpieczenie jakies na papierze" Np u notarusza, niech spisze, że zobowiazuje sie płacic ten nieszczesny kredyt + ten samochód + okreslona i ustalona kwote. a tak nawiasem facetowi chodzi, żeby się w sądzie nie spotykac, czy ogólnie pazerny na forse jest? Bo to istotne. Z pazernym inaczej się rozmawia, a z takim co ma sadofobie inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:54 Nie jest raczej pazerny na forse. Z tego co .. wyczuwam.. gosc sie szczerze obrazil na mnie wymyslajac, ze mni nienawidzi (mowi to zreszta dziecku naszemu i powtarza, ze mamusia powinna pojsc do piachu) i wymyslil, ze zranilam jego kochanke. I teraz robi wszystko by mnie zniszczyc. Stad pomysly z zastraszaniem mnie i tyle. Bo chodzi o to, bym czolgala sie na ziemi i blagala... Tak ja to odbieram. Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 12:07 madziulec napisała: > Nie jest raczej pazerny na forse. > Z tego co .. wyczuwam.. gosc sie szczerze obrazil na mnie wymyslajac, ze mni > nienawidzi (mowi to zreszta dziecku naszemu i powtarza, ze mamusia powinna > pojsc do piachu) i wymyslil, ze zranilam jego kochanke. I teraz robi wszystko > by mnie zniszczyc. > Stad pomysly z zastraszaniem mnie i tyle. > Bo chodzi o to, bym czolgala sie na ziemi i blagala... > > Tak ja to odbieram. Jak nie jest pazerny na forsę, to jemu chodzi o cos innego. Pomijam tu kwestie kto komu dokopał słownie, czy on Tobie, czy Ty jemu, albo jego kochance, bo nie o tym mówimy, mówimy jak masz zabezpieczyc siebie i dziecko finansowo. Bez samochodu, jak robisz po 4 tysiące km/miesięcznie, raczej nie wyobrazam sobie, żebys dała rade, wiec to kwestia poza dyskusją! Pójście z nim na udry, czyli do sadu, może Ci dac teraz wygrana bitwę. Wiem, ze kusi taka opcja i wiem, że chciałabys mu pokazać, że nie wszystko musi byc tak jak on sobie wymyslił. Ale pamietaj, że lepiej przegrac bitwe a wygrac wojnę, albo lepiej się dogadać. Dla dobra dziecka. Co ty poczniesz bez tego samochodu, o to się martwie. No chyba, że stać cie bedzie na kuno jakiegoś uzywanego. Ten samochod w Twoim przypadku, to nie luksus tylko konieczność, bo jeździsz z nim na rehabilitację z dzieckiem, więc moze zakop topór wojenny. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 12:14 Ja od dawna mowie, ze jedyna droga to rozmowa i dogadanie sie. Bo tak jest i kazde z nas (tu podkreslenie, ze KAZDE) musi ustapic i niestety musimy sie dogadac. Taka jest prawda. Oczywiscei mozna isc na udry, tylko, ze to bedzie powodowac moje nerwy, a gdy ja jestem zdenerwowana odbija sie to na dziecku, wiec tak czy inaczej zle ;-( Nie, tego nei chce.. Nawet ze wzgledu na dziecko. Ale za cos zyc trzeba. A dac sie znow upodlic i zastraszac do konca zycia???? Odpowiedz Link Zgłoś
aqua696 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 15:16 podpiszcie ugode u notariusza-on niema wyroku, zapewne o to mu chodzi, a ty masz papier ktory zawsze mozesz zaniesc do komornika zaznacz z ugodzie koszystanie z mieszkania i samochodu pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 15:18 aqua696 napisała: > podpiszcie ugode u notariusza-on niema wyroku, zapewne o to mu chodzi, a ty > masz papier ktory zawsze mozesz zaniesc do komornika > zaznacz z ugodzie koszystanie z mieszkania i samochodu > pozdrawiam Samochód u notariusza odpada, bo jest w leasingu. Nie da się Odpowiedz Link Zgłoś
magnollia11 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:04 z Twojego postu wynika, ze facet to niestabilny psychicznie dupek, który nie liczy sie z nikim (nie troszczy sie o swoje dziecko) - myślę, ze jeśli wycofasz pozew o alimenty, to: 1. zobaczy, ze się go boisz - moze nabrać siły kata, i dopiero wprowadzić zamęt w Twoje zycie 2. dopiero wtedy bedziesz skazana, na jego łaskę - niełaskę 3. lepszy wróbel w garści niż gołab na dachu idź do prawnika i zastanówcie się, czy nie da się jakos wyjaśnić prawnie sprawy dotyczącej mieszkania, byś nie została z dzieckiem bez dachu nad głową (zwłaszcza, ze facet ma firmę, i chyba będziesz miała z czego ściągnąć) myślę, też że musisz przemyśleć, a zarazem przygotowac się na te najgorsze ewentualności - po to właśnie by ich uniknąć, lub skutecznie przeciwdziałać pozdarwiam Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:38 O, nareszcie realne jakies podejscie.. Dzieki Odpowiedz Link Zgłoś
julia.68 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 12:08 Nie jestem zupełanie pewna, ale gdzieś obiło mi się o uszy, że podział majątku dorobkowego można zrobić w ciągu 5 lat po rozwodzie. Jeżeli Twój eks tego nie zrobi, to skoro Ty w mieszkaniu mieszkasz, będzie w całości należało do Ciebie. Ale nie wiem tego na pewno. Wiem na pewno, że trzeba liczyć i kalkulować. Płacąc kredyt de facto zwiększa się również wartość Twojej połowy. A o alimenty możesz pozwać nawet 3 lata wstecz (szantażem wytłumaczysz tak póżne wystąpienie do sądu) Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 12:16 Ni emielismy nigdy slubu. Mamy wspolne mieszkanie. Wiec nas zaden taki przepis nie obowiazuje. Probowalam rozmawiac, ze mieszkanie bedzie wlasnoscia naszego dziecka. problem jednak jest taki, ze eks ma zamiar ulozyc sobie zycie - tak wiec mieszkanie bedzie stanowilo rowniez mase spadkowa po nim (co oznacza koniecznosc splaty tzw. zachowku...). A tak jak juz pisalam wczesniej - zaczyna byc problem, bo z jednej pensji nie jestem w stanie utrzymac i siebie i dziecka, na wszystko (ubranie i jedzienie) zostaje nam na dwie osoby okolo 400-500 zl miesiecnzie. I naprawde te jego zakupy sa tak nieregularne, ze nie mam co na nie liczyc... Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 12:18 julia.68 napisała: > Nie jestem zupełanie pewna, ale gdzieś obiło mi się o uszy, że podział majątku > dorobkowego można zrobić w ciągu 5 lat po rozwodzie. Jeżeli Twój eks tego nie > zrobi, to skoro Ty w mieszkaniu mieszkasz, będzie w całości należało do Ciebie. > Ale nie wiem tego na pewno. > Wiem na pewno, że trzeba liczyć i kalkulować. Płacąc kredyt de facto zwiększa > się również wartość Twojej połowy. A o alimenty możesz pozwać nawet 3 lata > wstecz (szantażem wytłumaczysz tak póżne wystąpienie do sądu) Nie wiem czy dobrze pamietam, ale madziulec, chyba nie miał z exem ślubu, więc ta opcja odpada. Madziulec popraw mnie jak się myle. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 12:34 Napisalam to dokladnie post wyzej Rzeczywiscie slubu nie mielismy, choc wlasnie to planowalismy.. Coz... obecnosc pewnej pani, kotra swoj slub miala troche wczesniej skutecznie to zablokowala )) Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 13:05 madziulec napisała: > Napisalam to dokladnie post wyzej Rzeczywiscie slubu nie mielismy, choc > wlasnie to planowalismy.. Coz... obecnosc pewnej pani, kotra swoj slub miala > troche wczesniej skutecznie to zablokowala )) Wiesz co madziulec, sledzę Twoje wątki od dawna. Dopóki nie było zamkniete forum o kochankacha i zdradzonych zonach, tez tam Cie czytałam. W tym "dogadywaniu" się własnie tkwi ten problem. A problemem tym jest owa pani i jej pokrzyzowanie małzeńskich planów. JAk sobie odpuścisz faceta i przestaniesz myśleć o nim jako ten mój, co to mnie zdradził i niech za to płaci, a zaczniesz mysleć co by tu zrobić, żeby się z nim dogadać, bo będziecie zawsze rodzicami waszego synka. Jak odłozysz na bok pretensje i mysli zdradzonej kobiety i zaczniesz mysleć jak matka. JAk zaczniesz patrzec na to wszystko w zimny sposób, to wygrasz. Nie wiem dlaczego on cie zdradził, nie wiem dlaczego od Ciebie odszedł i wybrał ją. Ale Ty się nad tym teraz nie zastanawiaj, tylko kalkuluj. Ile chcesz od niego tych alimentów? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 13:27 To nie jest wazne ile ja chce alimentow. Wazne, ze chce by normalnie zachowywal sie jak ojciec dziecka a nie jak dawca materialu biologicznego. ja wiem, na forum jest mnostwo osob, ktore powiedza mi zaraz, ze nie mam zle, bo on przynajmniej sie pojawia itp itd. Jasne, pojawia sie, bo ma wyraznie powiedziane, ze jesli sie nie bedzie pojawiac to od razu beda tego konsekwencje, a narazie odgrywa przed kochanka role idealnego syna (dzienw, ze z rodzina nie utrzymywal kontaktu, bo jakos go nei chcieli widywac, teraz na sile wydzwania).. i idealnego ojca (och.. dziwne, ze potrafi np. przez 3 tygodnei w ogole o dziecku nei pamietac . Tu nie maja nic do rzeczy moje emocje i moj zwiazek do eksa... Jest za to wazne, za co utrzymac dziecko i to jest chyba sprawa priorytetowa. Poza tym wazne jest tez jak rehabilitowac dziecko, by jak najszybciej przestal wyrozniac sie fizycznie od rowiesnikow. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 13:33 Moja rada , smam rehabilitowałam i rehabiltuje dziecko 1. Załóz , ze jestes z tym samam. 2. Nie próbuj zrobic z niego ojca takim jakim on wg. Ciebie byc powinie. Raczje przymnij fakt , ze jest jakim jest - a jakim - zostaw dziecku 3. Uporżadkuj sprawy majatkowe i finasowe (+ rehabilitacja) Pamietaj , ze dziecko i tym możesz liczyc tylko na Ciebie a ty tylko na siebie. To sie sprawdza. Człowiek sie tak nie stresuje U Odpowiedz Link Zgłoś
julia.68 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 13:41 Do bycia normalnym ojcem to Ty go nie zmusisz. Jeżeli nie czuje sie zobowiązany do zapewnienia odpowiednich warunków choremu dziecku to po prostu kawał drania. A kto wziął kredyt na mieszkanie Ty czy on? Jak długo jeszcze będziecie spłacać? I właściwie co się stanie jak on przestanie płacić? Czy on przypadkiem nie chce trzymać Cię w szachu i dlatego nie godzi się na sprzedanie mieszkania? Przecież najprościej byłoby sprzedać, spłacić kredyt, podzielić się resztą i zakończyć całą sprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 13:55 Kredyt wzielismy razem, mieszkanie jest wspolne. Jak przestanie splacac - nie ma takiej mozliwosci, bank niestety sie upomni ' Oczywiscie, ze to ostatnio jego ulubione zadanie - trzymanie mnie w szachu To wiadomo, ale nie o to tu chodzi. Aha.. Kredyt jeszcze bedzie splacany przez 20 lat Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 13:55 ale dobrze rozumiem, czy sie myle, że to On płaci za kredyt za mieszkanie i rate leasingową za samochód? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 14:05 Tak. Bo samochod jest jego - to podkreslam. Pozyczyl go nam, bez zadnych dokunetow, bez zadnych papierow, tak wiec w kazdej chwili moze nawet zglosic kradziec (tak prawde mowiac). Kredyt placi, bo jest to kredyt rowniez na niego, wiec jesli przestalby placic to wie, ze mnie nie stac na placenie jeszcze i kredytu, wiec tym samym bank windykuje naleznosc w drodze spieniezenia mieszkania, a tym samym jego i mnie wpisuja do rejestru dluznikow. Chyba nikt o zdrowych zmyslach nie chce sie tam dobrowolnie znalezc prawda??? Oczywiscie, ze sie ciesze, ze splaca ten kredyt, ja place czynsz, prad.. jedzenie dla malego i ciesze sie, gdy on kupi cokolwiek... Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 No i wreszcie zrobiłaś rachunek zysków i strat! 19.10.05, 14:23 I o to Cie własnie prosiłam, zebys to zrobiła. a teraz cos ci powiem: 1. Nie zmusisz go by był dobrym ojcem. Tym się po prostu jest albo nie jest i twoje widzimisię nic do tego nie ma. Jesli on nie chce wiedzieć jakie sa rzeczywiste potrzeby dziecka, to chocbys mu to na czole wytatuwała i tak nie będzie o tym pamiętac. 2. Spłaca kredyt i rate leasingowa za samochód. Fakt samochód na papierze jest jego a Ty go bez papiera uzytkujesz (nota bene samochodu w leasingu osobie obcej tzn nie będacej męzem ani zona takiego papieru dac nie mozna bo to jest w umowie leasungowej jak wół, wiem bo sama taki samochód zaposiadam). Ale jak z nim pódziesz na udry to on moze kredyt przestac spłacać, a Ty z samochodem sie pożegnasz. 3. Tak on ma cie w szachu jak Ty jego. Zawsze, bowiem mozesz go do sadu podać o te alimenty z data wsteczna. Dziewczyny będa wiedziały ile mozna miesięcy wstecz podać to ci lepiej powiedza, więc jak on ci bedzie chciał wziasc ten samochód to Ty wtedy do sadu, o alimenty. Wszystkie rachunki za lepakrstwa i zabiegi zbieraj, będziesz miała w razie co podkładki. 4.Wiem ze masz cięzko, ale facet, pod względem finansowym obiektywnie rzecz biorac nie jest takim skończonym gnojem, jak go przedstawiasz. Chciałabyś zeby i samochód dawał i ratę za mieszkanie spłacał i alimenty płacił. Niestety takich facetów jest niewielu (ja z jednym takim zyję co tak robi, ale on jest gatunek raczej wymierajacy) hehehe. 5.Myslę, że naprawdę nie jestes w najgorszej z mozliwych sytuacji. Pomijając chorobę dziecka, która jest psychicznie dla ciebie wykańczajaca i finansowo również układ jaki Ci facet zaproponował jest naprawde nie najgorszy. 6. Moim zdaniem powinnaś z facetem sie dogadać co do mieszkania. Perspektywa powiazań z exem na najbliższe 20 lat spłacania kredytu chyba najbardziej przybijałaby mnie na Twoim miejscu I zacznij moze z nim gadac nie co ty chcesz i jak Ty to sobie wyobrazasz i nie co on powinien, ale co razem moglibyscie zrobic aby było dobrze dla dziecka. Pozdrawiam Cie i nie bede pisała banałów, ze inne kobitki maja gorzej pod względem finansowym, ale w kazdej sytuacji trzeba widzieć przede wszystkim dobre a nie złe aspekty. Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj Re: No i wreszcie zrobiłaś rachunek zysków i stra 19.10.05, 14:31 Popieram Nataszę. a jesli chodzi o alimenty wstecz. Tak, mozna napewno ich żądać (3 lata wstecz) z tym, że należy BARDZO DOBRZE to UZASADNIC. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: No i wreszcie zrobiłaś rachunek zysków i stra 19.10.05, 14:33 Ja prosilam tylko o dwie rzeczy i juz. Po to, by ulatwic mi zycie, po to bym sie mogla prosciej opiekowac dzieckiem. Bilans zrobilam juz dawno.. Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 JAk tam sobie chcesz madziulec... 19.10.05, 14:36 madziulec napisała: > Ja prosilam tylko o dwie rzeczy i juz. > Po to, by ulatwic mi zycie, po to bym sie mogla prosciej opiekowac dzieckiem. > > Bilans zrobilam juz dawno.. Jesli i tak wiesz co zrobisz, to w takim razie sorry, moje posty wykasować. Szkoda było mojego czasu, pa Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: JAk tam sobie chcesz madziulec... 19.10.05, 14:43 Nie. Przepraszam. Zle to napisalam. Bardzo dobrze mi napisalas. Tylko robilam taki bilans juz dawno temu - czyli co moge zyskac, co moge stracic w przypadku jakiegokolwiek mojego dzialania. Zwykle okazywalo sie, ze jestem zastraszana. Problem polega tez na tym, ze przeciez nie moge calego swojego zycia zyc w starchu i stresie, czy on np. zabierze ten samochod czy tez bedzie placil kredyt czy nie... Stres odbije si enegatywnie na mnie i na dziecku. Dzieki, ze napisalas mi to wyraznie i ja o tym wiem. I nie chce wykasowywac tego, co napisalas. To bardzo cenne uwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 I jeszcze jedno.... 19.10.05, 14:34 I nie chodzi o to czy facet jest gnojkiem, czy tez nie. Czy zdradził czy nie. Czy jego obecna partnerka jest jego kochanka czy nie (tak w sensie formalnym to jak ona jest mężatką to on jest jej kochankiem, Ty byłą jego narzeczoną, z którą ma dziecko). Czy facet zachował się jak tchórz myslacy penisem, bo nie o to teraz chodzi. JAk juz pisałam strasznie duzo żalu i emocji Twoich idzie własnie w tym kierunku, a to nie pozwala Ci mysleć pragmatycznie. Dziewczyny może i z dobrego serca Ci radzą żebyś walczyła, ale jescze raz zapytam, czy warto walczyć jak się ma tyle do stracenia. Nie dziwie się dziewczynom które walczą w sądzie o alimenty, bo ich ex wogóle ma w dupie dawanie nawet grosza złamamnego, ale twój ex zaproponował Ci układ płacenia w naturze. I własnie dlatego zadałam Ci pytanie o ile chcesz go zasądzić, bo to ważne, gdyż albo alimenty dostaniesz jakie ci sąd zasądzi (niekoniecznie te które ty podasz kwotowo), albo jestes z tm co masz teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 14:37 Uklad placenia w naturze jest ok jesli jest wiecej plusow. Ogolnie ja do interesu dokaldam, bo utrzymanie samochodu jest na mojej glowie i jego to nie interesuje. Nie interesuje go rowniez utrzymanie dziecka,a mysle, ze alimentow dostalabym wiecej, gdyz .... on zarabia dosc dobrze i ma dosc wysokie mozliwosci zarobkowe... Nie, nie mam ochoty z nim walczyc, gdyz to wszystko nie powoduje uspokojenia i wyciszenia, a jedynie zaognianie sytuacji... A to sie tylko odbija na dziecku, bo ja sobie to jakos moge wytlumaczyc. dziecku jeszcez nie mam jak ;-( jest za maly. Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 14:44 madziulec napisała: > Uklad placenia w naturze jest ok jesli jest wiecej plusow. Ogolnie ja do > interesu dokaldam, bo utrzymanie samochodu jest na mojej glowie i jego to nie > interesuje. Nie interesuje go rowniez utrzymanie dziecka,a mysle, ze alimentow > > dostalabym wiecej, gdyz .... on zarabia dosc dobrze i ma dosc wysokie > mozliwosci zarobkowe... Ty myslisz, czy wiesz to napewno, bo to dwie rózne sprawy. A sąd jak, to sąd. Jeden bierze pod uwagę mozliwości zarobkowe, a inny faktyczne dochody. A jak dochody faktyczne się w prywatnej firmie, której się jest włascicielem, ukrywa w tzw. "kosztach", to chyba nikomu kto się w to "bawi" powtarzać nie trzeba. Co innego jak się ma exa urzędnika, albo policjanta, albo wojskowego. Taki dochodów nie ukryje bo jest czarno na białym, ale prywatnego? Mam nadzieję że masz dobrego adwokata, bo on za chwilę może nie mieć "mozliwości" i wtedy nocnik ci zostaje a w zasadzie reka w nim. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 14:48 Nie, ja mam dowody na to, co on zarabia, mam dowody na to, na co on sobie pozwala itp. Czarno na bialym ) Ok, mozna miec koszty, ale to tylko wartosc ksiegowa Odpowiedz Link Zgłoś
lubstej Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:11 wazna rzecz wysokosc alimentow zalezy nie tylko od mozliwosci zarobkowcyh ojca ale przedewszystkim od uzasadnionych potrzeb dziecka - jego zarobki sa wtedy o tyle istotne ze sad moze zasadzic zaspokajanie tych potrzeb w wyzszym stopniu przez niego niz przez ciebie czy jestes pewna, ze sad jako uzasadnione potrzeby dziecka uzna kredyt mieszkaniowy lub cczynsz za wynajem, rate za samochod, czy koszt benzyny na twoj dojazd do pracy - osobiscie watpie Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:17 Lubstej - Ona rehabilituje dziecko. Uwierz koszty rehabilitacji dziecka i dojazd z nim zwiażany sąd uwzględni. A zarobki maja jeszcze znaczenie "bo opócz koniecznych wydatków jest cos takiego jak "status zycia" Tęz brany po uwagę. A co do utrzymania mieszkania - róznie to może być. I radze dobrego adwokata . Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:19 diinna napisała: > Lubstej - Ona rehabilituje dziecko. Uwierz koszty rehabilitacji dziecka i > dojazd z nim zwiażany sąd uwzględni. A zarobki maja jeszcze znaczenie "bo opócz > > koniecznych wydatków jest cos takiego jak "status zycia" Tęz brany po uwagę. > A co do utrzymania mieszkania - róznie to może być. I radze dobrego adwokata To nie ja, Ty czy lubstej ma uwierzyć, tylko sąd. A sad bierze TYLKO potrzeby dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:21 Nie Rehabiltacj to potrzeba i status zycia - też jest brany. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:22 Rahbilatcja i dojazd - jest potrzeba dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:25 W moim miescie rehabilitacji nie ma ;-( Musimy na rehabilitacje dojezdzac - 35 km w jedna strone. Ni emamy innej mozliwosci. Basen jest wskazany - niestety nie ma bezplatnych, sa platne... Wszystko jest platne. Hipoterapia - wskazana.. 100 miesiecznie... I tak wszystko.... Odpowiedz Link Zgłoś
lubstej Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:25 alez oczywsicei ze sad uwzgledni ksozt rehabilitacji dziecka i dojazdy na rehabilitacje ale na pewno nie uwzgledni jej dojazdow do pracy - i tylko o tym pisalam powyzej chcialam jej zwrocic uwage - tak jak natasza - zeby przekalkulowala sprawe czy kwota alimentow ktore sad zasadzi (a sad uwzgledni tylko koszty dziecka a nie jej, czyli tylko polowe czynszu, tylko koszt benzyny na dojazd na rehabilitacje itp) wystarczy jej na utrzymanie kiedy nie bedzie miala do dyspozycji samochodu i bedzie musiec wynajac mieszkanie Status zycia? - a co zrobi jesli sad tego nie uwzgledni - odwrotu nie bedzie Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:29 Tak.. Dlatego mówie , ze musi miec dobrego adwokata . Ale Po piwerwsze to nie tak ze sadzieli koszty na połowe - zazwyczaj strona która mnie sie angazuje płaci wiecej. Po drugie - w przypadkach które znam status zycia ojca zasotał uwzględniony. A pisze na tej podstwyie - bo chyba statystyk w ilu sprawch status zycia został uwzględnniony nie ma. No chyba , ze Waszym M udało sie ominąc ten puknt i stad te doswiadczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
lubstej Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:52 diinna napisała: > Po drugie - w przypadkach które znam status zycia ojca zasotał uwzględniony. > A pisze na tej podstwyie - bo chyba statystyk w ilu sprawch status zycia został > > uwzględnniony nie ma. No chyba , ze Waszym M udało sie ominąc ten puknt i stad > > te doswiadczenia. wiem, ze to bylo lekko zlosliwe ale odpowiem nie, nie udalo sie ominac tego "mojemu M" eksia zadala duzo, dostala 30 % mniej a i tak sedzia w uzasadnieniu napisal, ze kwota ta pokrywa wszystkie potrzeby dzieci i wplywa na podniesienie standardu zycia eks (a to dlatego ze rozdzielic standard zycia dziecka i matki jest bardzo trudno) przy czym nie dostala jakiejs oszalamiajacej kwoty -ale zwazywszy na jej zarobki oraz to, ze nie potrafila udokumnetowac nawet 50% kwoty ktorej zadala a nawet ktora zasadzono - na to wygladalo ale nie rozumiem jednego, sugerujesz, ze w przypaku madziulec ojciec powinien ponosic 100% kosztow utrzymania dziecka oraz jeszcze dolozyc kolejna kase na wyrownanie standardu? Takie orzecznictwo na pewno sie zdaza ale raczej baaardzo zadko Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:56 W momencie odejscia eks ja akurat bylam bez pracy. To chyba ma jakies znaczenie. Nie wiem, ale tak mi sie wydaje. Zajmowalam sie domem Zaczelam pracowac okolo miesiaca pozniej - z powodow ekonomicznych. Uwazam, ze ojciec powinien ponosic 50% kosztow utrzymania dziecka, a w przypadku naszego dziecka sa niestety duze - koszt np. benzyny 1000 zl nie jest kosztem dojazdu do mnie do pracy (jest kosztem dojazdu do opiekunki, kotra mam bezplatna...). Za opiekunke placi sie znacznie wiecej... Mysle, ze ojciec i matka powinni rowniez po polowie angazowac sie w zycie dziecka i w jego wychowanie - co jednak, jesli ojciec olewa dziecko? czy nie jest tak, ze jesli ja wykonuje swoj obowiazek alimentacyjny opiekujac sie dzieckiem??? Czy ojciec nie powinien finansowo wiecej placic??? (tak argumentowal prawnik...) nie, nie jestem pazerna. problemy neurologiczne mojego synka penwie niedlugo si eskoncza, kwestia pewnie moze jeszcez 2-3 lat.. Przyjda za to inne wydatki... Dlaczego mam ja tylko je ponosic??? Odpowiedz Link Zgłoś
lubstej Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 16:08 chwilka, a gdize ja napisalam ze wszystko masz pokrywac ty napisalam ze zadko sie zdarza by sad zasadzil 100% i jeszcze troche (ale sie zdaza ) czego ty wydajesz sie oczekiwac poza tym, w tej chwili, jak slusznie zauwazyla agamagda ojciec tez alimentuje dziecko "naturalnie" - wycen ile kosztuje uzyczenie samochodu i twoja czesc raty kredytowej oraz pomysl agamagdy - polowa zysku z wynaju jego czesci - i masz kwote jaka ojcie przeznacza miesiecznie na dziecko tyle ale jak napisalas ponizej juz podjelas decyzje, bedzie ona dla ciebie jesli nawet mniej korzystna finansowo to na pewno zdrowsza powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 16:02 Nie - nie sugeruje tego. .Po pierwsze . Obecnie ojciec ponosi koszty głownie zwiane z wsłanym mieszkaniem.- Nie zapomina , ze to jego własnosc a wliczne jest to w alimenty. Uważam , ze koszty utrzymania dziecka wymagajcego rehablilitacji sa duze - gdyz sama takie mama. Dochodza do tego koszty zwiazne z opieka i wożeniem dziecka na rehabiliatcje - to tez jest drogie. Stoje na stwonisku ze 1. Trzeb a rozwiązac sprawe mieszkania i alimentów. I można to zrobić natepująca. 1. Najpierw wyst apic o alimenty . płacic co swoje - on niech łoży na alimenty 2. złątawi csprawy majatkowe. Albo jeżeli durga strona wyrazi chcęc. za pomoća adwokatów dogadćSie - rozwiażac obie sprawy razem . Ale jasno i definitywnie... W tej on opłaca kredyt - owszem można to potraktówac jak udział w utrzyamniu dziecka - ale zadam pytanie czyje to mieszkanie - jego... Trzba po rozdzielac te sprawy. Co do duziału ocjac. Myśle , ze jesli nie bedzie pomagał w rehabiliacji - wożeniku dziecka i zajmowaniu sie nim - może żądac 70 % utrzymania dziecka - Radze jeszcze raz DOBREGO ADWOKATA. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:24 Nie. Czynsz czy samochod to moja rzecz. Potrzeby dziecka to rehabilitacja - dosc kosztowna. To niestety czeste analizy moczu, to leki, ktore stale bierze, to specjalne buty, to sprzety rehabilitacyjne... I tu raczej sad inaczej patrzy... Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:25 madziulec napisała: > Nie. Czynsz czy samochod to moja rzecz. Potrzeby dziecka to rehabilitacja - > dosc kosztowna. To niestety czeste analizy moczu, to leki, ktore stale bierze, > to specjalne buty, to sprzety rehabilitacyjne... > > I tu raczej sad inaczej patrzy... Dlatego mówiłam, trzymaj za to wszystko rachunki i strzez jak oka w głowie! Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:27 Rachunki mam, na wszystko. Najsmieszniejsze, ze niektore zabral ojciec, ale nie wie, ze za wszystko place karta. Mysle, ze chce udowodnic w sadzie jak to on placi za wszystko.... Dlaczego my jestesmy tak beznadziejni????? Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: No i wreszcie zrobiłaś rachunek zysków i stra 19.10.05, 14:36 szczerze mówiąc - skoro facet spłaca całość raty, czyli również twoją część, to jest to poniekąd jego wkład w utrzymanie dziecka. Bo gdybyście płacili ratę po połowie, miałabyś na głowie właśnie ten wydatek, którego teraz - dzięki temu że to on płaci - nie masz. I powtórzę - i chciałabyś mieszkanie (żeby je przepisał na dziecko), w którym ty bys mieszkała i spłacał kredyt za to mieszkanie i płacił alimenty na dziecko. No i oczywiście samochód bo jest ci niezbędny. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: No i wreszcie zrobiłaś rachunek zysków i stra 19.10.05, 14:41 ja chcialabym, by on przepisal swoja polowe na dziecko. Calosci nei moze, bo calosc nie jest jego Polowe ja rowniez przepisze, bo o to dokladnie mi chodzi - o zabezpieczenie przyszlosci mojego synka. nie o zabezpieczenie przyszlosci jakiegos innego dziecka, ktore bede moze musiala splacac, a ktore sie urodzi z jakiegos innego jego zwiazku. A samochod - tak, jest mi potrzebny. Probowalam jezdzic autobusem. Wychodzi wiele razy taniej. Naprawde wolalabym jezdzic tym srodkiem komunikacji, ale.. spozniam sie do pracy, gdyz pierwszy autobus od nas wyjezdza o 6:30 i wtedy jestem w pracy o 8:20... I nigdy nie zdazylabym na te wszystkie rehabilitacje, baseny, hipoterapie itp. Chce naprawde aby moj synek nadrobil swoje opoznienie (a jest rehabilitowany od sierpnia zeszlego roku) jak najszybciej. To kosztuje, moze nie tak duzo, ale wymaga przede wszystkim poswiecenia duzej ilosci pracy i czasu. I dlatego jezeli ojca juz nie ma to wydaje mi sie, ze powinien ulatwic nam to zycie na tyle ile jest to mozliwe, aby bylo ono bezproblemowe. Nie iwem czy moje argumenty sa logiczne Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: No i wreszcie zrobiłaś rachunek zysków i stra 19.10.05, 14:49 madziulec napisała: dlatego > jezeli ojca juz nie ma to wydaje mi sie, ze powinien ulatwic nam to zycie na > tyle ile jest to mozliwe, aby bylo ono bezproblemowe. > > Nie iwem czy moje argumenty sa logiczne No własnie madzielec, jak najbardziej logiczne są te argumenty, tyle tylko, ze Twój facet tego nie widzi i do niego to nie dociera. A sąd bardzo żadko bierze pod uwagę to co się matkom wydaje, że ojcowie powinni. Dlatego namawiam Cie do pragmatyzmu i nic więcej. Współczuje Ci naprawdę, ale nie chce zebyś się bardziej po prostu wkopała i tyle! Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: No i wreszcie zrobiłaś rachunek zysków i stra 19.10.05, 15:06 No to na co sad zwraca uwage? Na inwalidztwo dziecka???? Powiedxz.. Na porzucenie go przez ojca.. na zastrzaszani ematki?? na grozenie jej, ze powinna pojsc do piachu?? na co????? Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: No i wreszcie zrobiłaś rachunek zysków i stra 19.10.05, 14:43 Ja bym sie zastanowiła. 1. Po pierwsze - moze uda sie zmienić lokum na tajńsze 2. Utrzymujesz samochód który nie jest Twój 3. Utrzymujesz mieszkanie - które nie jest Twoje. Wten sposób jestes na pozycji straconej za kązdym razme. Może czas pomyslec o samodzielności + alimenty na dziecko zgodnie z potrzebami dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Dinna... 19.10.05, 14:46 1. Mieszkania nie da sie zamienic na tansze. Znajduje sie poza miastem, kupilismy je nowe, naprawde tanio... Narazie splacamy dopiero 3 lata.. To jest nic... Im dluzej jest to mieszkanie splacane tym lepiej, bo jego wartosc rosnie, wtedy jest sens je sprzedawac. W obecnej chwili po sprzedazy i podziale kasy na dwie czesci kazda ze stron dostalaby po okolo 20 tys.. To nawet nie starczy na wplate poczatkowa na malutka kawalerke... 2. ogolnei nie tyle utrzymuje ile tylko place za eksploatacje, czyli jezdze nim 3. mieszkanie jest w polowie moje. Ja wiem, sytuacja jest paradoksalna. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Dinna... 19.10.05, 14:52 czyli podsumowując: 1. powinien płacić alimenty 2. powinien sam spłacać kredyt tak jak to robi teraz, bo ciebie nie stać 3. jak kredyt będzie spłacony (lub w dużej mierze spłacony) po sprzedaży mieszkania powinien cię spłacić (twoją połowę) mimo że ty de facto nie przyłozyłaś się zbytnio do spłaty tego kredytu 4. najlepiej gdyby jeszcze dorzucił do punktów 1-3 tysiąc złotych na paliwo do samochodu zgadza się? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Dinna... 19.10.05, 15:04 Co do kredytu:: chce przewalutowac kredyt, po to by zmniejszc raty. Ale on nie jest tym zainteresowany ;-( Proponowalam rozne rozwiazania. Sorki, nie jestem w stanie utrzymywac mieszkania, ktore nalezy w polowie do niego (wg prawa powinien placic polowe czynszu na przyklad), utrzymywac dziecka... i jeszcze mu placic.. Moze na kolejna kochanke??? No nile Panie.. Nie przesadzacie?/ ja iwem, ze kilak z was jest Macochami, ale czy az tak nie cierpicie tych bylych???? Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj :) 19.10.05, 15:09 Ja naprzykład nie niecierpię byłych, jesli już to tylko jedna byłą i nie zauwazyłam wogóle jakiejkolwiek nagonki na Ciebie. Wymiana poglądów odbywa się b. kulturalnie Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj Re: :) 19.10.05, 15:11 I naprawdę Natasza napisała Ci juz chyba wszystko. A Ty rób jak uważasz, to przecież Twoje zycie Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Dinna... 19.10.05, 15:09 Madziulec. Byłam w podobnej sytuacji i.. 1. załatwiłam sprawe alimentów 2. załatwiłam sprawe mieszkania To da sie zrobić Musisz tylko zacząc koło tego chodzic , tak jak jest - jest żle. A jeśli jest wg. Ciebie Dobrze - to nie zmieniaj. Wszystko da sie zorganizowac i załatwic. Wydaje mi sie , ze Ty trzymasz sietego rozwiązania kurczowow. Posłuchaj na spokojnie zastanów sie czego tak naprawde chcesz. Co cchcesz osiągnąc. Proozmawiaj z adwokatem i znajdziecie jakieś wyjscie. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Dinna... 19.10.05, 15:18 Nie, absolutnie nie twierdze, ze jest dobrze. Jest pasqdnei zle, jest wrecz fatalnie, bo on trzyma mnie w szachu wiedzac, ze na przyklad zalezy mi na samochodzie, bo ten samochod jest mi potrzebny po to, by wozic codziennie dziecko do dziadkow, bo gdzies musi przecywac, gdy ja pracuje. Oczywiscie, ze wszystko da sie zalatwic, ale ja mam wrazenie, ze jestem tak juz zastarszona i tak sie boej, ze sama jzu nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Dinna... 19.10.05, 15:20 To zamias nie wiem. 1. Zbierz pieniądze na dobrego adwokata 2. zastanów sie na wariantami rozwiązania tego 3.omów je z adwokatem 4. Przygotuj sie do rozmowy z eks- w razie czego sprawy w sądzie. Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: Dinna... 19.10.05, 15:20 Spokojnie, cos jeszcze będe myslała, na razie musze trochę popracowac, na swoje raty leasingowe hehehehe. Odezwe się później. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Dinna... 19.10.05, 15:13 czynsz zalezy od ilości osób zgłoszonych w administracji spółdzielni lub wspolnoty. Jeśli są to 3 osoby (ty, on, dziecko) powinien płacić swoją część czynszu (lub wykreślić się skoro tam nie mieszka), jeśli są to 2 osoby (ty i dziecko) nie ma powodu dla których miałby ponosić ten koszt. Podobnie ty powinnaś spłacac połowe kredytu. Popieram nataszę - zastanów się co ci się bardziej opłaca - iść na udry czy się dogadać i wyluzować nieco z roszczeniami. Alimenty na dziecko - jak najbardziej za ale i rozwiązanie kwestii mieszkania również. Bo wygląda to z boku troche tak że masz pretensje, że musisz ponosić koszty eksploatacji czegoś co sama wyłącznie użytkujesz (samochód, mieszkanie). Nie przesadzasz trochę z tym apetytem? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Dinna... 19.10.05, 15:20 W czynszu jest pewna kwota stala i pewna kwota zmiennna, rzeczywiscie zalezna od ilosci osob. Ta zmienna to zaliczka na zimna i ciepla wode, kwota na wywozke smieci i taki etam drobne .. Stala to stala kwota na zarzad, czynsz za metraz... I bez wzgledu na to czy sie mieszka czy nie - placisz czynsz Mozesz nawet miec puste mieszkanie Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Dinna... 19.10.05, 15:23 tiaaa, tylko on spłaca kredyt czego ty z kolei nie robisz. Wolisz rozwiązanie - płacicie oboje kredyt i czynsz po połowie? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Dinna... 19.10.05, 15:33 Wole, ze placimy swoje zobowiazania po polowie, on placi alimenty i niech zabiera samochod. ja wtedy zalatwiam reszte zobowiazan wobec niego (czyli sprawy o znecanie i takie tam dalsze... ktore musze zalatwic i juz..). Ale wtedy sytuacja jest czysta i on mnie juz nie szantazuje, nie grozi mi, nie trzyma mnie w garsci... Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Dinna... 19.10.05, 16:12 to wystąp do sądu o alimenty, zacznij spłacac kredyt, oddaj mu samochód. W czym problem skoro tak wolisz? Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Dinna... 19.10.05, 15:13 Widzisz - jemu nie zależy na zmienjszeniu kosztu kresytu - na zmiane itd.. Dopuki to jest współwłasnosc własciwe nic nie możęsz zrobic. Koszty duze i zamiast iśc na dziecko idą w mieszkanie. Zastanów sie.. złwaszcza ze mieszkanie tylko w połowie jest Twoje i możecie sie tak szarpać długo. Nie widze plusów tego układu. Za to widze wiele rzeczy które Was wzajemnie uzależniajaą od Siebie inie pozwola na własne planowanie zycia ( w tym i wydatków) Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Dinna... 19.10.05, 15:22 Ja bylam w banku, pytalam co robic. Szukalam rozwiazania, by te raty zmniejszyc, bo chcialam placic polowe, bo myslalam, ze on bedzie sie dokaldal do oplat na dziecko. Ale koszty dziecka to nie tylko jedzenie - dziekco uzywa rowniez wode na przyklad.. To sa koszty. Dziecko bylo w tym roku dwa razy na wakacjach.. Placilam ja... I wlasnie chodzi o to, ze mozna sie dogadac, a nie tylko obrazac i szantazowac, ze jak nie wycofam pozwu to on znow zrobi mi krzywde Odpowiedz Link Zgłoś
julia.68 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 13:32 Ja apeluję: przestańmy pisać o kobietach, do których odeszli nasi partnerzy jak o najgorszych wrogach, przyczynach, skutkach i bóg wie jakich potworach. Winni są tylko i wyłącznie faceci, bo to oni mieli obowiązek lojalności w stosunku do nas, a nie jakies obce kobiety. To oni nas zdradzili. Żaden facet nie da się zaciągnąć siłą do łóżka i tym bardziej do USC. Musi chcieć. Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Najprostsze rozwiazanie 19.10.05, 15:25 W zyciu zawsze najlepsze są proste rozwiazania i proste ekonomiczne rozliczenia. Ponieważ, nie łączą Was juz żadne więzy uczuciowe, tylko wspólne dziecko i jakieś karkołomne rozliczenia finansowe - trzeba to uproscić i przede wszystkim uniezależnić się od ex - partnera. Powinnaś dążyć do tego, żeby odseparować się od niego ekonomicznie. To znaczy konkretnie stań sie niezależna finansowo, znajdując pracę. Mieszkanie, jeśli jest za duże i nie stać Cię na jego utrzymanie, a nie opłaca Ci się go sprzedawać - wynajęłabym i zamieszkała gdzieś bliżej miejsca, w które jezdzisz te 4.000 km miesiecznie (to daje 134 km dziennie światek, piatek i niedziela - bardzo duzo) - zaoszczędziłabyś na samochodzie i jego utrzymaniu. Jeśli chodzi o alimenty - to są pieniadze na utrzymanie dziecka. Przelicz, ile kosztowałoby Cię posiadanie samochodu (kredyt na kupno + ubezpieczenie + użytkowanie + ewentuantualne naprawy), do tego dodaj połowę kredytu, ale odejmij połowę czynszu i porównaj to z ewentualnymi alimentami. Przyznam Ci szczerze, że nigdy w życiu nie utrzymywałabym sytuacji zależności od mojego Ex męża. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Najprostsze rozwiazanie 19.10.05, 15:31 Tez myslalam o wynajeciu tego mieszkania komus i zamieszkaniu gdzies blizej rodzicow i miejsca pracy. niestety wspolwlasciciel mieszkania powiedzial, ze jesli ja tam mieszkac nie bede to on sie wprowadza. I wtedy ja nie mam nic z tego, bo dodatkowo doplacam, bo musze wynajac mieszkanie (niestety Warszawa jest cholernie drogim miastem) - czyli place za utrzymanie dwoch mieszkan - czynsz i wynajecie jednego dla siebie i dziecka... Ja wiem, dla swietego spokoju to mozna wiele zrobic... Ale ja chyba az taka skora do poswiecen nie jestem.. niestety ;-( Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: Najprostsze rozwiazanie 19.10.05, 15:58 Nie zgadzam się z Toba. Jeśli on się wprowadza to płaci Ci połowę sumy, jaką mogłabyś uzyskać za wynajem + pół kredytu + pół czynszu. Sytuacja w jakiej teraz się znajdujesz jest patowa. Wg mojej oceny (ale zaznaczam, że nie znam konkrenych sum, które sama musisz przeliczyc), on Ci wypłaca w naturze ekwiwalent alimentów na dziecko, wiec jego propozycja wcale nie jest bezsensowna. Jeżeli chcesz mieć jasną sytuacje i nie znajdować sie w pozycji "zależność" musisz uregulować sytuację finansową w prosty sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Najprostsze rozwiazanie 19.10.05, 16:09 czyli teraz madziulec powinna płacić jemu połowę sumy jaką on mógłby uzyskać z wynajmu+pół kredytu+pół czynszu; w zamian dostawac powinna alimenty wynoszące 70% kosztów utrzymania dziecka (kredyt za mieszkanie się w to nie wlicza). W rzeczywistości madziulec płaci tylko czynsz - piszę 'tylko' bo wielkośc czynszu i raty kredytu ma zapewne dość znaczną dysproporcję. Nie dostaje jednak formalnie kasy na dziecko. Pytanie - czy alimenty które by dostawała byłaby większa niż koszty które wymieniłam w pierwszym akapicie, które powinna ponosić w zamian? Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: Najprostsze rozwiazanie 19.10.05, 16:38 Napisałam "Wg mojej oceny (ale zaznaczam, że nie znam konkrenych sum, które sama musisz przeliczyc), on Ci wypłaca w naturze ekwiwalent alimentów na dziecko, wiec jego propozycja wcale nie jest bezsensowna" Mikawi, Ty znowu tutaj przyszłaś siać zamęt? Nudnawo w życiu? Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Najprostsze rozwiazanie 19.10.05, 16:42 gdzie sieję zamęt twoim zdaniem? może w tym punkcie w którym się z toba zgadzam? > "Wg mojej oceny (ale zaznaczam, że nie znam konkrenych sum, które sama musisz > przeliczyc), on Ci wypłaca w naturze ekwiwalent alimentów na dziecko, wiec > jego propozycja wcale nie jest bezsensowna" bo jest to dokładnie to o czym i ja piszę. Siejesz zamęt? czy ja po prostu z założenia nie mam prawa pisac na tym forum? na szczęście decyduje o tym admin Odpowiedz Link Zgłoś
maxxi26 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 17:11 Ile facet łoży nie jest tak znowu trudne do oceny. Trochę logiki w to włożyć i będzie jak znalazł. 1. facet daje na 1/2 czesć raty za mieszkanie (przypuśćmy 400 zł) + oddaje samochód u użytkowanie, sam zaś płąci rate leasingową (przypuśćmy kolejne 400 zł). Gdyby tych pieniędzy nie płącił za madziulec, mógłby jej dać jako kwotę alimentów na dziecko, co nie byłoby małą kwotą (w założeniu że są to kwoty jak w nawiasach). Co zrobi facet jak madziulec poda go o alimenty. Przypuszczalnie : płać sama za mieszkanie, może samochód weźmie. Ale będzie musiał płącić alimenty + jedną drugą czynszu za mieszkanie, do którego będzie się mógł wprowadzić również z kochanką. Suma strat i zysków - do rozważenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kontraa Madziulec, ale pisałaś gdzieś że chcesz 3 tys... 19.10.05, 23:12 wycisnąć z niego. Naprawe myślisz, że tyle wyciągniesz?? Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Za bardzo sie skupiacie... 20.10.05, 09:12 Na tym czy dostanie tyle samo czy więcej. Dal mnie ważniejszy i bardziej konieczny do rozwiązania jest chory układ - Ale wg.mnie w którym ja ososbiście nie mogłabym żyć. Układ zależności od faceta - swego eks - który będzie taki chory układ wykorzystywał. łatwiej było by Im rozmawiać z w równych pozycji. To można jedynie osiągnąć 1. Rozdzielnością i zamknięciem spraw majątkowych 2. Ustaleniem alimentów. Obecnie facet płaci ratę za mieszkanie - jako alimenty - ale - w końcu to mieszkania jest jego - Wiec ma 2 w jednym i mieszkanie i zapłacone alimenty. Uważam , że sianie paranoicznego strachu ze straci itd. Jest przesadzone. Moja rada jest taka : 1. Czy chce tkwić w takim układzie ze wszystkim jego konsekwencjami 2. Jeśli nie Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Dinna - dziekuje :-) 20.10.05, 10:00 Zdaje sobie sprawe, ze zaleznosc finansowa trzeba zakonczyc. narazie nei mam pomyslu jak to zrobic, gdyz wszystkie proby rozmowy na ten temat sa jedynie monologiem - a przez monolog nic jeszcze na tym swiecie sie nie zalatwilo ;-( W takich momentach ja dostaje tzw. bialej goraczki, wczesniej sie awanturowalam, teraz po prostu zamykam w sobie i nic nie mowie. To niestety nie pomaga rozwiazac sprawy jako takiej. Co wiecej - rzeczywiscie - wyglada na to, ze wydaje mu sie, ze dajac mi samochod w uzytkowanie, na co nie ma zadnego dowodu, oplaca alimenty i swoj obowiazek alimnetacyjny wobec dziecka spelnil. Niestety nic bardziej mylnego. Koszt utrzymania tego samochodu spadl na mnie. Tak - on oplaca rate, ktora tak naprawde jest niewiele wyzsza od kosztu benzyny, ktory ja ponosze miesiac w miesiac. Ja dzieki temu tez mam wygode, bo nie musze rowniez moknac, ale nie moknie i nie marznie moje dziecko i dzieki temu jak pisalam kilkakrotnie w tym watku mozemy zdazyc na rehabilitacje, hipoterapie i dziecko jest mniej wymeczone, co akurat w jego przypadku jest dosc wazne. Zdaje sobie sprawe, ze cale zycie to ustawiczne "cos za cos" dlatego nie mam ochoty chandryczyc sie z ojcem dziecka. Ale tez nie chce, by on caly czas straszyl nas i by wydawalo mu sie, ze jego ojcostwo polega na sporadycznym odwiedzxaniu dziecka i kupieniu mu od czasu do czasu batonika. Dziwie sie, ze wiele z Was tego nie rozumie. Prawdziwy ojciec powienien byc przy dziecku, nie tylko wtedy, gdy jest ono zdrowe, ale takze gdy chore, powinien uczyc go swiata. Ja z ojcem dziecka podejmowalismy wspolnie decyzje o pojawieniu sie synka, razem czekalismy na jego urodziny, mam wiec prawo zadac teraz pomocy przy jego wychowaniu - moralnie jest to w porzadku. Tak mi sie wydaje. Co do rozmow z ojcem dziecka - probowalam wiele razy tlumaczyc, ze jedyna szansa dla nas to dogadac sie. Nie dlatego, ze mi sie nalezy, bo sie nic nie nalezy. Ale dlatego, ze dziecku sie nalezy, przede wszystkim nalezy sie mu spokojna i usmiechnieta i nie zastarszana co chwile tym, ze nie ma za co zyc, za co zaspokoic podstawowe potrzeby dziecka. matka, ktora zyje spokojnie, w miare normalnie, nie nad poziom. Po prostu normalnie. I wtedy wreszci emoj synek przestanie ssac kciuka, zacznie normalnie spac w nocy i przestanie moze przezywac kazda wizyte ojca.. Bo to nie on ja przezywa. To ja, a on jest antena moich odczuc. I na tym polega caly problem. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Dinna - dziekuje :-) 20.10.05, 10:10 Madzilec - jedna uwaga . Ja wiem jaki powinien byc ojcie c- Ty wiesz - ale to nasz pom,ysłna ocjac. NIE ZMIENISZ JEGO JAKO OJCA. NIe wlacz o to. Niech bedzie takim ojcem jakim chce (wiem , ze czasem to doprowadza do pasji) ale nie zmienisz tego i nie walcz z tym. Bądz taka matak jaka chcesz byc i takim człowiekiem jakim chcesz być. O to walcz i o swego syna. Ale nie wlacz o ojca by stał sie innym. Powiem dalej , zostaw to synowi i zyciu. Wiem , to trudne, ale jak odpuscisz w tym temacie i zaakceptujesz rzeczywistośc jaka jest - poczujes z sie duzo lepiej ....i Twoje dziecko też. Próby rozmowy jak najbardziej - ale jesłi jej nie ma - czas przejśc do innych pomysłow irozwiazań - nie można czekac az druga strona zechce - bo on może nigdy nie zechce... Odpowiedz Link Zgłoś
bozena225 Pomyśl o sobie 20.10.05, 10:24 Madzilec, pomyśl wreszcie o sobie. Nie zasłaniaj sie potrzebami dziecka. Spróbuj sama zadecydować o sobie. Nie oczekuj, że ex-mąż podejmie za Ciebie decyzję na Twoją korzyść. Kiedy zaczniesz sama decydować, zobaczysz, Twoje dziecko odzyska wiarę w świat. Idź do prawnika i złóż pozew o takie alimenty, które wystarczą na ewntualny zakup małego samochodu i ratę kredytu mieszkaniowego. Ponadto, chyba możesz odsprzedać swój dług mieszkaniowy i niech ex się martwi, jeśli będzie je chciał mieć. Nie jesteś sama, tylko tak jakoś się uzależniłaś psychicznie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 09:12 maxxie - facet płaci całość kredytu a nie połowę raty Odpowiedz Link Zgłoś
maxxi26 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 09:55 POliczyłam jedynie to że płaci za Madziulec określoną kwotę. To, że płaci swoją czesć raty, to płąci na własny rachunek, i tego nie liczę. Układ nie wiem na ile dobry. Zależy od wielu okoliczności. ja mam wrażenie, że swoim postępowaniem daje znać, że robi coś dobrowolnie i z tego powodu Madziulec ma wycofać sprawę. Daje jej po prostu możłiwosć wyboru - albo po prostu kwota alimentów (bardziej policzalna dla większości), albo że będzie płacił w taki sposób jak dotychczas, a madzioulec tych kosztów po prostu nie będzie ponosiła. nie wiem na ile jest to stawianie w szachu. Może jaśniejszy będzie układ gdy madziulec postawi wszystko na ostrzu noża, ale tez nie liczyłabym na wyrozumiałość ze strony faceta w takiej sytuacji. MOże po prostu przestać płącić te raty i chcieć sprzedać mieszkanie i zabrać swój samochód. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 09:59 Zamknięcie zależności finansowej - nie jest stawianiem sprawy na ostrzu noża- a jedynie dokończeniem czegośc co sie dawno zadżyło -rozpadu związku. Sprawą wg. mnie konieczna do rozpocżeciea zarówno samodzielnego zycia przez madziulec jak i partnerskich stosunków miedzy rodzicami. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 10:03 Co do dobrowolności - ta sprawe nie trzeba rozstrzygac w sadzie. Możen aise dogadać. Byle obie stronycy chciały i możen podzielic irozdzielnośc przeprowadzic tez bez soądu. Jedno nie wyklucza drugiego - alimenty tez ustalić bez sądu spisaci i w częsc tez moga pozostawac w naturze .. Rozstrzygniecie zależnosci , zamkniceic ewspołnych spraw - nei zwiaznych z dzieckiem , ustalenie alimetów itd.. nie musi opierac sie o sąd - ale musi nastąpic jesli chce sie stanąc na własnych nogach Odpowiedz Link Zgłoś
maxxi26 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 10:09 I to jest kwestia czy uda się tej zależności i powiązania wzajemnego uniknąć. Z racji wspólnie kupionego mieszkania Madziulec musi sobie odpowiedzieć na pytanie czy może zrezygnować z niego (pisała, ze pozostaną niewielkie kwoty po jego sprzedaży) i np przeprowadzić sie do rodziców. Oczywiście będzie maiała wówczas alimenty. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 10:13 Maxi - mylisz pojećia - nie ona bedzie miała alimenty - tylko dziecko bedzie miało alimety . Określona kwote ziwązna z jego potrzebmi. Maxi - nie wiem czemu widzisz tylko jedna drogę rozwiązania. Mysłe , ze jak madzilec uda sie do adwoktata - to dobry adwokta wskarze jej wiecej . Odpowiedz Link Zgłoś
maxxi26 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 10:16 Alimentami dysopnuje matka na potrzeby dziecka. ja przedstawiam swój punk widzenia (jako prawnik). nie dokonuję wyborów, co jest najlepsze dla Madziulec. Ja tylko pokazuję co może stracić, a co zyskać. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 10:18 Maxi - dobrze , zemój prawnik widział to inaczej Po drugie alimentami dysponuje mataka - ale jako prawnik powinnas wiedziec ze nie ona je ma tylko dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
an-da Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 13:51 po przeczytaniu wszystkich postów, myślę, że jednak potrzebna ci terapia, a nie sąd przeczytaj jeszcze raz wszystkie rady dziewczyn i swoje odpowiedzi - jasno widać, że nie chcesz nic zmieniać, bo nie widzisz dobrego wyjścia z sytuacji, a nie chcesz zobaczyć, bo wciąż masz więcej "zysków" z zachowania układu, niż z jego zmiany. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 10:15 albo sprzedać eksowi swoją część; bo szczerze mówiąc z taką współwłaśnością daleko nie zajadą - jedno może blokować drugie i tak w nieskończoność. A tak - madziulec dostanie kasę za swoją połowę, alimenty na dziecko i będzie uniezależniona od eksa. Skoro pracuje to może dostać kredyt + to co uzyska z rozliczenia z eksem - być może wystarczy żeby kupić mniejsze mieszkanie, za to bliżej miasta. No i będzię ono tylko jej. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 10:17 Zgadza sie.. I tych rozwiązan jest jeszcze wiecej ... Warto naprawdo warto zastanowic sie i uniezależnic. Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 11:37 Z Twoich postów wynika jasno, że mylisz to co możesz osiągnąć na minimalnym poziomie od tego co wydaje Ci sie że byc powinno. W Twoich postach, w co drugim z nich, jest pisane "bo on jako ojciec powinien", "dla dziecka byłoby najlepiej gdyby on to czy tamto zrobił" Koniec z takim mysleniem!!! Jak nie przestaniesz tak myśleć to kaplica! Zacznij mysleć o tym jak sie w życiu ustawić aby Tobie było dobrze. To czy ex bedzie kiedyś, albo czy wogóle będzie dobrym ojcem od Ciebie nie zalezy. I bynajmniej Twoje żale na ten temat przekazywane mu w formie pretensji, choc nie mówię, że nie słusznych, w tym nie pomogą. Może on tez ma poczucie winy (tak myslę, bo jednak nie wypiał się totalnie i nie olał zupełnie, a to jest bardzo częste, wystarczy to forum poczytać), dlatego własnie ta jego agresja. Wyrzuty sumienia niektórzy własnie pod agresja i wybielaniem własnej osoby ukrywaja. Ja go nie usprawiedliwiam, żeby było jasne, ja tłumaczę co nim kieruje. A co kierowało Toba, że masz taki a nie inny układ? Po części napewno myslałaś, że wróci. Opamieta się i wróci, to jest ludzkie i takie babskie zarazem. Układ jaki masz: nierozwiazane sprawy własnosciowo- mieszkaniowe, te jego uzyczania samochodu po czesci pozory tego "bycia razem" na niby utrwalały. Musisz jednak o tym zapomnieć. Zycie toczy się dalej, biegnie do przodu, a wieczny stan tymczasowosci nikomu i niczemu nie słuzy. Moge Ci powiedziec co ja bym zrobiła, majac teraz po tych postach, pełniejszy obraz całej sytuacji. Otóż: 1. Sprawa mieszkania. w takim układzie chyba bym zwariowała. Przeciez współwłasnosc mieszkania z kimś kto w tej chwili jest obcy jest prawnie i de facto tym samym jakbyśmy Ty i ja miały coś na współwałasnosc. To jest chore. Nie licz na to, że facet zapisze swoja częsc dziecku. Skup sie na tym co realne. Lepiej miec wróbla w garści, niz gołębia na dachu. Powiedz, że wyprowadzasz się z mieszkania bo Cie na nie nie stac. Za daleko do miasta i wogóle. Albo niech Cie spłaci, albo wynajmij komuś. To jest raz. 2. Jak się przeprowadzisz, najlepiej byłoby teraz do rodziców, bo jak piszesz i tak Ci pomagaja przy dziecku, to samochód nie będzie Ci potrzebny. Zreszta, jak odliczysz koszty czynszu za mieszkanie i benzyny w tym nieszczesnym samochodzie, to stac cie bedzie na zakup czegos starszego, ale w niezlym stanie. Polecam malucha, mało pali i mozna za psie pieniadze kupiś, częsci tanie jak barszcz i naprawy te, a fotelik sie zmieści na tylnym siedzeniu. 3. Wystap o alimenty z data wsteczna, tak jak pisały dziewczyny. Masz rachunki, zrób kalkulacje ile wydajesz na dziecko miesiecznie. Dolicz koszty opiekunki. Nawet matce możesz płacić. Nie ma takiego obowiazku zadna babka za darmo dzieci bawić, więc możesz nawet tutaj trochę "przykłamać". 4. Nie wygrażaj się, nie mów jakie masz dowody na to ile zarabia. Trzymaj to w rekawie do końca. Zaskocz fgo w sadzie. 5.Odzałuj na dobrego adwokata. Nie idź do sądu sama. 6. Mniej emocji. Zacznij patrzec na niego jak na kogoś kto jest przeszłościa, a nie jak na kogoś, kto byc może jeszcze będzie. Powodzenia! natasza Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Natasza... 20.10.05, 12:01 Widzisz... Nie da sie oderwac tego, ze ja podchodze do wszystkiego tak, ze on powinien cos zrobic. Nie rozumiem, jak mozna zostawic dziecko i po prostu o nim nie pamietac. Kupienie mieszkania w warszawie to kwestia okolo 100.000 ( a tyl enie mam, tyle wlasnie wynosi kredyt, ktory mamy do splacenia, nawet jak on mnie spalci, to tez ja nie dam rady sobie kupic kawalerki, by z dzieckiem zamieszkac). u rodzicow nie da rady zamieszkac ;-( Ja wiem, moze Ci sie teraz wyda, ze bombarduje wszystkie pomysly. Ale ja chce pokojowo zalatwic problemy.. Tylko czy sie da??? I chce juz swietego spokoju.... Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Natasza... 20.10.05, 12:33 ale przecież gdyby eks cię spłacił, miałabyś jakieś pieniądze na początek i mogłabyś wziąć kredyt na resztę, myślę że spokojnie kupiłabyś mieszkanie w wawie Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Natasza... 20.10.05, 12:36 Eks uwaza, ze nie musi mnie splacac. Poza tym nie wiem tak naprawde czy powinien splacic 1/2 wartosci mieszkania czy 1/2 wartosci zaplaconego kredytu??? Co tak naprawde powinien???? Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: Natasza... 20.10.05, 15:03 madziulec napisała: > Eks uwaza, ze nie musi mnie splacac. Poza tym nie wiem tak naprawde czy > powinien splacic 1/2 wartosci mieszkania czy 1/2 wartosci zaplaconego kredytu?? > ? > > Co tak naprawde powinien???? To co on POWINIEN wg ciebie, a co on MUSI wg prawa to dwie rózne rzczy. Ty sie skup na tym co on musi, a nie co on wg ciebie powinien, bo za chwile on Ci mówi co on UWAZA ze powinien i się kółko zamyka. Ty jestes jednak niereformowalna z tymi swoimi życzeniami co byc powinno, a co jest w rzeczywistości. Wg mnie nie powinno byc na świecie głodnych dzieci, sierot, wojen i biedy. Tyle tylko że świat ma to w dupie, więc przyjmij do wiadomości ze życzeniowym podejsciem do świata nic się nie załatwia Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Natasza... 20.10.05, 15:09 No dobra. No to formułuje pytanie inaczej: - czy on musi mnie splacic? jesli tak to na jakiej podstawie????? Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj Re: Nie musi 20.10.05, 15:12 tylko jak wykaże swoja dobra wolę. Nie byliście małżeństwem, nie zrobisz podziału majątku. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Nie musi 20.10.05, 15:18 No dobrze.. realnie patzrzac nie moge zazadac zniesienia wspolwlasnosci? tak realnie na to patrzac???? Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Nie musi 20.10.05, 16:29 to nie chodzi o zniesienie współwłasnosci tylko o rozwiązanie waszej spółki jako obcych osób które widnieją w akcie własności mieszkania. Możesz mu zaproponować (a nie zażądać) sprzedaż swojej części mieszkania. Pytanie za ile i jak się ma do tego kredyt (a zapewne ma się)? Moim zdaniem najlepiej byłoby się pokusić o wycenę wartości rynkowej mieszkania, podzielenie na pół tej kwoty, odjęcie od tej połowy twojej połowy kredytu jaka została do spłaty i to co zostanie eks powinien ci zapłacić. Może źle rozumuję, niech mnie ktoś poprawi. Odpowiedz Link Zgłoś
ulkad Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 12:07 Moze nei powinnam tu pisac, bo ani nie samodzielna, ani nie macocha, ale mam jedna uwage. Madziulec pisze, ze glównie chodiz o to, ze po pierwsze, mieszkanie obciazone kredytem jest niewiele warte, po drugie, ze mialo by stanowic jakies zabezpieczenie dla dziecka. I tu mi sie nasunela tak mysl - w tej chwili sprzedajac mieszkanie wychodzi sie na zero - przeciez nie straci na tym, tylko nie zarobi - jak rozumiem. A mieszkanie to takie zgnile jajo, ktore tylko czeka, ze wybuchnie. Po drugie, jak na razie ojciec wcale sie jakos nie pali do przepisywania mieszkania na dziecko, nie wiadomo, czy jak sie kiedys dorobi kolejnych dzieci, to czy mu sie zmieni, wiec z planów i tak moze nic nie wyjsc. Dziecko jest male, moze czas odciac sie od sprawy i od poczatku zaczac mu "zabezpieczac przyszlosc" nie ogladajac sie na ojca? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 12:35 Tak czy inaczej - mieszkanie w polowie jest moje wiec polowa mieszkania zawsze na dziecko przejdzie, a polowa potem mieszkania, ktora obecnie nalezy do eksa bedzie stanowila kwestie dziedziczenia. Problem rzeczywiscie jesli eks zalozy nowa rodzine i bedzie mial zone i dzieci. nawet jesli w testamencie zapisze to mieszkanie na to konkretne dziecko to i tak nie ma to znaczenia.. I tak zachowek dla zony i ew. dzieci sie nalezy w wysokosci 10% masy spadkowej... niestety ;-( W tej chwili moze niejasno wyrazilam to, co chcialam powiedzie c- wchodzac do mieszkania - wlozylam 30.000 w wyposazenie go i oplaty rozne (w tym np. akt notarialny itp0. Gdyby mieszkanie zostalo sprzedane to po odliczeniu kosztu kredytu i oplat zwiazanych ze splata tego kredytu na kazdego z nas przypadaloby okolo 20.000. czyli jednak strata okolo 10.000. Czyli nawet nie odzyskalabym swoich pieniedzy. Nie ma mozliwosci wyjecia szaf ze scian, czy zdjecia uzywanych paneli podlogowych... Tu nie chodzi o moja pazernosc, ale kazdy miesiac splacania tego mieszkania powoduje, ze mozliwosc odzyskania moich wlozonych pieniedzy rosnie. I to jest dosc wazne, bo daje jakies zabezpieczenie czy tez mozliwosc rozpoczecia zycia na nowo Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 12:44 Pwoeidz mi - czego oczekujesz ... Ze on bedzie postepowal tak jak ty uważasz - Nie licz na to. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:02 ale zwróć uwagę że ty nie ponosiłaś dotąd kosztu spłaty tego kredytu, a to - jak sama napisałaś jakieś 1300 m-cznie czyli na ciebie przypadałoby 650zł, czyli w 15 miesiecy spłaty zwróciło ci się te 10000 a z tego co piszesz kredyt jest spłacany od 3 lat więc jesteś i tak do przodu. Wiesz, moim zdaniem to sama nie wiesz czego chcesz. Może inaczej - wiesz doskonale - wyrwać jak najwięcej, a że nie bardzo wiesz jak to zrobić, miotasz się i tkwisz w chorym układzie. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:21 Hej, kto powiedzial, ze nie ponosilam?? Powiedzialma tylko, ze odkad sie wyprowadzil - to jest od maja - placi za kredyt )) A to jest roznica )) Poza tym bylam za tym - proponowalam to mniej wiecej w lipcu,by przewalutowac kredyt, a wtedy rata wynioslaby okolo 700 zl miesiecznie.. Obciazenie jak widac nawet i na jedna osobe znacnzie mniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:26 a policzyłas koszty przewalutowania? prowizja dla banku (o ile taka jest), koszt wpisu nowej hipoteki. Pytanie jaką walutę na jaką walutę chciałabyś przewalutować? złotówki na franki, euro lub dolara? w momencie gdy złotówka jest taka mocna? bardzo nieopłacalne posunięcie Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:42 Przewalutowqania nie wpisuje si edo hipoteki, bo kredyt jst taki sam. Koszty przewalutowania sa nizsze niz jedna rata w zlotowkach, podjelam sie to zaplacic... Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:16 Madziulec, tak naprawdę jedynym wyjściem z tej sytuacji jest to co wypunktowała Natasza wyżej. Powiem brutalnie, rozpad rodziny niesie za sobą przykre konsekwencje, nie tylko uczuciowe, ale i finansowe. Zle wybrałaś, nie ułożyło się czy partner okazał się nie na poziomie, trudno stało się - trzeba zamknąć ten rozdział. Pozostając w tym układzie stacisz wiecej niż 10.000. Przede wszystkim, zawsze nieuregulowane sytuacje mszczą sie w przyszłosci. Dostaniesz 20.000 to jest 20% wymaganego przez większosć banków wkładu na mieszkanie. Jeśli nie stać Cię na mieszkanie w samej Warszawie, kup coś pod Warszawa blizej, Miasta takie jak Ursus (W-wa zresztą), Piastów są duzo tańsze, a mają świetny dojazd do centrum. Zasądzą Ci alimenty, i będziesz w życiu startowała na nowo z czystą kartą. PS. Przyznam Ci się, że gdy czytam twoje posty i argumenty jakie wynajdujesz zeby pozostać w tym statusie quo nabieram wrażenia, że Tobie podoba się ta sytuacja. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:23 Piszesz, ze sa duzo tansze. Kupowalismy mieszkanie w 2001 roku, za metr placilismy 2400 zl za metr.. Teraz takich cen nie ma. Najnizsze ceny to 3000 za metr + VAT oczywiscie... Czyli kupuje kawalerke 30 metrow (co mniejszych nie ma)... I co? 100000 jak nic... Obled finansowy w oczach... Trzeba patrzec realnie - kredytu w banku nie dostane, nie przy tych dochodach na dwie osoby ktore mam;-( Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:31 sprawdzałaś to w banku? bo twój dochód nie jest znowu taki mały żeby nie dostac kredytu na małe mieszkanie. I zgodzę się z agamagdą - wygląda jakbys szukała na siłę problemów tam gdzie ich nie ma żeby nic nie zmienić. Twoje życie. Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:42 Ceny mieszkań z Agencji Kubiak w Piastowie Piastów północna część Piastowa 3 pokoje 73 m2 88000.00 PLN, Piastów północna część Piastowa 73 m2 89000.00 PLN Koszajec gm. Brwinów 2 pokoje 55 m2 78000.00 Ale masz rację, nie da rady. Szczególnie, jak się nie chce. W takim razie, nie skarz się, że twój ex Cię szantażuje, bo on płaci faktycznie wartość alimentów w użytkowaniu samochodu i w twojej części kredytu - Ty w zamian utrzymujesz dziecko. Układ, aczkolwiek dziwny i na dłuższą metę nie mogący się sprawdzic - funkcjonuje, więc o co Ci chodzi? Ze nie masz i alimentów, i spłaty kredytu, i użytkowania samochodu. Trudno, takie są realia, a nie inne. Ja też bym chciała od Ex dostać nowego Merca w użytkowanie, ale ten sknerus nie chce mi dać Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:43 Ja tez bym chciala nowego merca ))) Tylko nadal go nie mam, a mam samochod, ktory wymaga pojechania do serwisu, bo ma problewmy z hamulcami.... Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:49 straszne po prostu... nie dość że musisz kupować benzynę do samochodu którym jeździsz (kto to widział), to jeszcze jakiś przegląd czy naprawa od czasu do czasu... słuchaj - a może eks do nówki merca powinien ci jeszcze dorzucić szofera? pomyśl o tym koniecznie, bo tak to same problemy masz przez tego eksa, mieszkanie kupił za drogie, samochód ci dał z problemami... Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:48 No i tez rozwalaja mnie dojazdy ))) Z Brwinowa 2 godziny Koszajec ?? Gdzie to jest? Piastow, to samo, szczegolnie teraz, gdy remontuja l. jerozolimskie. Oczywiscie, nawet i w warszawie mozesz znalezc mieszkanie za 300 tys, do remontu I ceny sa radosne, tylko pojedz i zobacz stan tych mieszkan Bo akurat ja jestem troche w temacie szukania mieszkan i wiem, ze za darmo nie ma nic... Po za tym - to ze wspanialomyslnie oddal samochod - kurcze - on ma drugi ))) Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 14:03 Kotku, Dojazd jerozolimskimi Pruszków Warszawa 50 min. Dojeżdzam z Komorowa, codziennie rano, więc wiem. Mój mąż wsiada w WKD, bo mu wygodniej, jest w 30 min, w centrum. PKP Piastów W-wa centrum 25 min. Stan mieszkania, dodaj do ceny 5.000 na remont max. Samochód dał Tobie w użytkowanie, czy ma drugi nie ma znaczenia, bo to jest dziś obca dla Ciebie osoba, no i vice versa. Madziulec, sorki, szukasz dziury w całym. Tobie nie chodzi o kasę, ani alimenty, ani o dobro dziecka, po prostu nie skończyłaś żałoby po tamtym zwiazku i na siłę szukasz kontaktu. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 14:06 Jasne, tylko ja nie pracuje w Centrum , pracuje dokladnie na Siekierkach, jak kominy stoja, po drodze, kolo Lazienek musze zostawic dziecko. Wiec wszystko pieknie. Do centrum moze i 30 minut... A kontakt.. powiem Ci - tak odchorowuje kazdy kontakt, ze rzygac mi sie chce i nie mam zamiaru miec zadnych kontaktow i najchetniej niech znika z mojego zycia, tak byloby najprosciej i nie mam ochoty, by wydzwanial... Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 14:20 Cóz, każdy jest kowalem swojego losu, nie ma sytuacji idealnej w życiu, tak jak nie ma róży bez kolców. . Organizacja życia samodzielnej mamy też przebiega, przez etap "organizacyjny" tz. zmiany wszystkiego co do tej pory było dobre i zorganizowane na inne, nowe inaczej. Niekoniecznie od razu sie udaje, niekoniecznie jest od razu lepiej. Ale Ty też bedziesz musiała przejsć przez ten etap, bo życie toczy sie dalej, twój Ex pozna jakąś Next, bedą mieli dzieci, Ty poznasz kogoś i te zadawnione nie uregulowane sprawy wybuchną Ci w twarz. Proponowałabym Ci, przez chwilę, nie wyszukiwać samych minusów w rozwiazaniach, a spojrzec na plusy. I dojrzeć do zakończenia tamtego zwiazku. Cieplutko Pzd AgaMagda Odpowiedz Link Zgłoś
leeya Madziulec... 20.10.05, 14:16 Tak troche czytalam Twoich postow. I tu i na samodzielnych rodzicach. I wiesz co mnie uderzylo? Twoje nastawienie do exa i jego rodziny. Oni sa po prostu be wedlug Ciebie. Moze i sa, ale to TWOJE emocje tak na prawde Cie wykanczaja. Dziewczyno!! Zapomnij o tym, co FACET Ci zrobil, zamknij ten rozdzial, wykresl go z TWOJEGO zycia. Juz z tej maki chleba nie bedzie, nie bedziecie razem!! I dopiero przy takim nastawieniu analizuj sprawy ojciec-dziecko i sprawy materialne. Emocje sa zlym doradca, a tym bardziej emocje porzuconej kobiety. Wiem co mowie, sama musialam zamknac sprawy emocjonalnie, zeby zaczac dzialac dla DOBRA DZIECKA. Takze w sferze finansowej czy materialnej. Ja tez nie rozumiem facetow, ktorzy porzucaja wlasne dzieci. Ale tacy sa i wlasnie nam sie trafili. Musimy byc silne i MADRE dla dzieci wlasnie. I dla siebie. Bo nasze zycie nie konczy sie wraz z odejsciem faceta. Po prostu konczy sie jakis etap, przed nami nastepne. A tkwienie w zlych emocjach i zalu niszczy TYLKO i WYLACZNIE CIEBIE... I przenosisz to na dziecko. A ex?? Ma to w powazaniu. Jego to nie dotyka. Co najwyzej ogranicza wizyty u dziecka, zeby tego nie odczuwac, ale jak mniemam, jest to dla niego porownywalne z upierdliwa mucha. A dla Ciebie? Kolejna przeplakana godzina, kolejny dol. I po co?? Na co??? Moja rada jest chyba ciut inna niz dziewczyn. Pogadaj z kims. Moze zafunduj sobie wizyte u psychologa. Niech Ci pomoze wszystko na miejsce poukladac na dzien dzisiejszy. Bo teraz sie miotasz.. Glownie ze swoimi emocjami. Leeya PS. Aha.. wszystkie rady, jakie dawaly Ci dziewczyny, szczegolnie natasza, sa na prawde bardzo cenne i trafne. Ale wydaje mi sie, ze nie jestes w stanie na razie do zadnego dzialania. Wlasnie przez emocje, ktore Toba targaja... Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Madziulec... 20.10.05, 14:35 Widzisz.. Moje zycie kreci sie wokol dziecka, mojego dziecka. Niczyje zycie nie kreci sie wokol tego dziecka tak jak moje. Nikogo to dziecko nie obchodzi, mimo oczywiscie chrzanienia na prawo i lewo jak to bardzo zalezy na dziecku (cholera, rodzina eksa tak opowiadala, ze najwazniejszy Michas i co?? nawet nei zadzwonia by zapytac co u niego... nie przyjada by go zobaczyc.. ostatni raz widzieli go w czerwcu... tak samo ojciec.. dziecko chore, a on .. no tak kocha, najbardziej w swiecie, ale.. jest na urlopie, wiec nie przyjedzie.. co prawda powiedzial, ze bedzie jezdzil na rehabilitacje, ale mu zabroniono...). I co? Zostaje ja sama. Z dzieckiem, problemami jak to wszystko zorganizowac. Teraz na przyklad moja mam wyjezdza na 3 tygodnie do sanatorium i kto musi sie malym zajac? JA. Bo oczywiscie tatusiek znow sie wypial. Jak zwykle. Bo on tak kocha dziecko, bo to milosc jego zycia... I czy to wazne co on ma do mnie? Nie. Bo wszystkie jego gesty sa na pokaz! Bo trzeba pokazac czasem jak to bardzo sie dzieckiem zajmujemy.. i czasem przychodzimy codziennie, po czym jak nam sie nie chce to znikamy na 3 tygodnie... Bo "jestem zmeczony i che po pracy odpoczac". Tylko to ja sie dzieckiem zajmuje. Czy ja nigdy nie mam prawa do odpoczynku? Nie. I juz byly efekty - wypadek samochodowy. Na szczescie jechalam bez dziecka i na szczescie na parkingu. Maly byl chory i wstawalam 6 razy w ciagu nocy... Ale tatusiek woli sie bawic, woli na gokartyy chodzic, w tenisika grac, wyjezdzac na Mazurki... Bo to jest swietna zabawa Piotrusia Pana, duzego dziecka.... Tak, jestem wsciekala - bo jak mozna byc tak nieodpowiedzialnym i wygadywac takie bzdury, ktore nijak sie kupy nei trzymaja????!!!! NIjak. Po co dziecku kolejna zabawka, ktora si enie bawi. Dziecku potrzebna obecnosc ojca. ja, gdy ojciec przychodzi wychodze do drugiego pokoju. I co? Za chwilke oni obaj wlaza... Nawet chwilki nei mam dla siebie. Nie moge wyjsc z domu, bo nigdy nei wiadomo, kiedy eks bedzie musial wyjsc... Paranoja. Jasne, jedyne to wyjechac, daleko..... Rady.. Wiem, ze sa cenne... Do psychologa chodzilam.... Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: Madziulec... 20.10.05, 15:04 Jak mniemam z tego opisu jestes nieszczesliwa i On ma ci za to zapłacić. Zapomnij kochana. Zaden facet tego nie robi. acha i nie mów nam matkom o tych nieprzespanych ncach bo kazda wie jak to jest niestety Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Madziulec... 20.10.05, 15:11 Nie skarze si ena to. Po prostu tylko napisalam. Zreszt anie zostalam samotna matka na wlasna prosbe. Nie kalkulowalam tego. I tyle. Taka jest prawda. Podejmujac decyzje o dziecku podejlam ja dlatego, ze byl przy mnie facet, z ktorym p[odjelismy te decyzje wspolnie, z ktorym bylam zwiazana, z ktorym mialam wziac slub... Stad pewne kroki, decyzje i juz. Odpowiedz Link Zgłoś
julia.68 Re: Madziulec... 20.10.05, 17:03 Natasza ma rację. Oddaj mu samochód i wyprowadź się z tego mieszkania. Wtedy on też będzie miał kłopot. I najważniejsze - nie będzie mógł Cie szntażować, po prostu pokażesz mu, gdzie mieszkanie oraz merca razem z kierowcą może sobie wsadzić. Ja wiem jak trudno zrezygnowac z komfortu - ale można się przyzwyczaić, znam to z autopsji Jeżdżę do pracy 35 km komunikacją miejską, + 5 km dziennie piechotą, dźwigam siatki, a czasami daję zarobić taksówkarzom - w sumie opłaca się. Jestem dotleniona, chudsza i mam niezłą kondycję bez siłowni i stepu. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Madziulec... 21.10.05, 08:25 Tez bym nie miala nic przeciwko Pasowaloby mi to jak nmic - autobus mam ogolnie spod domu, tylko wiesz, z poltorarocznym dzieckiem, ktore jest ciagle wozone a to do lekarzy,a to na rehabilitacje.. troche trudniej ;-( Ja wiem, wy kobiety dajecie rade. ja kurde nie dam.. Bo jestem beznadziejna Odpowiedz Link Zgłoś
leeya Re: Madziulec... 20.10.05, 18:32 Madzia, Zabko, musisz cos zrozumiec. Twoje plany, marzenia, wszystko co sie laczylo z tym konkretnie facetem jest juz nieaktualne. I nigdy nie bedzie aktualne. Kiedy przyjmiesz to do wiadomosci, pogodzisz sie z tym, bedzie Ci latwiej. Takie odciecie pepowiny. Dziewczyno, na prawde nie ma co tkwic w przeszlosci!! Bo to przyszlosc jest wazna, Twoja i synka, a nie przeszlosc. Jedno wiem, mi jest o wiele latwiej, kiedy wyrzucilam exa z mojego ukladu emocjonalnego Glupie okreslenie?? Ja, jak to umysl scisly, musialam sobie wytlumaczyc pewne rzeczy. I znalesc sposob wizualizacji tego, co czuje. Wiec wywalilam z mojej ukladanki wszystkie klocki z napisem "ex". I nagle ukladanka zaczela sie ladnie ukladac. Ale to moj sposob Nie wiem, jaki jest TWOJ sposob, sama musisz go odnalesc. A co do gestow na pokaz, zachowania ex, planowania czy nieplanowania bycia samotna matka... A czy myslisz, ze ja planowalam samotne macierzynstwo?? Czy ja planowalam, ze zachoruje?? Nie. Tak samo jak tysiace kobiet. Mowisz o wypadku, nieprzespanych nocach, wstawaniu do dziecka.. Madzia, u mnie jest odwrotnie, to ja jestem chora. Co tydzien kroplowka, po ktorej rzygam jak kot, goraczka przez dwa dni, ciagle oslabienie, brak apetytu. Waze teraz 52 kilo, mam wzrostu 174, zaczely mi wypadac wlosy, organizm jest tak obciazony chemia, ze nie moze sie juz samodzielnie oczyszczac, wiec dodatkowe tabletki i tak w kolko. I tez jestem sama z Kuleczka. A Kulka ma rok i miesiac. Pamietasz, jak to jest z takim szkrabem? Wszedzie jej pelno, nie jest w jednym miejscu dluzej niz 5 sekund, ciagle w ruchu, ciagle aktywna. I ja musze za nia nadazyc!! Do tego praca po 8 godzin dziennie. I ojciec tez ma to w powazaniu. Tez gesty na pokaz, tez deklaracje, a jak co do czego dochodzi to 0 pomocy ponad to, co robi. I nic na to nie poradze. Nie prosze, bo znam z gory odpowiedz. Czasem tez mam ochote wyc, krzyczec, plakac. Ale czy to cos da? Najwyzej opuchniete oczy nastepnego dnia. Jestem sama z dzieckiem i nic tego nie zmieni. Jej ojciec nie bedzie juz ze mna, nie bedziemy tworzyc rodziny. Podeszlam do tego realnie, bez emocji i jest lepiej. Mam sile na usmiech, na zabawe z Kulka. Nie bede walczyla z nim, mscila sie, dowala mu dostepnymi nawet metodami. Bo juz zupelnie by mnie to wykonczylo. I psychicznie i fizycznie. A na to nie moge sobie pozwolic, ze wzgledu na Kulke wlasnie. Leeya Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 och leeya, leeya... 20.10.05, 19:58 Czekałam własnie kiedy to napiszesz. Bo głupio było madziulcowi napisać, że nidgy nie jest tak źle, żeby nie mogło byc gorzej. Ale do tego trzeba dojrzeć i mieć no jak jej tam.... klasę. A wtedy nawet po latach mozna spojrzeć w lusterko i nie pluć sobie w odbicie. I piszę to właśnie dlatego, że też kidyś, przez krótką chwile było mi tak bardzo siebie żal. Ale co przyszłoby mi z tego użalania? Nic. Nie rozwiązałabym swoich spraw, nie zamkneła przeszłości i nie zyła pełną piersią tak jak teraz. I ciesz się madziulec, że sama jesteś zdrowa. Jak sama widzisz z dnia na dzień dziecko coraz zdrowsze i praca nad nim przynosi porządane efekty. A domy, mieszkania, samochody.... Mozna tego nie mieć i być szczesliwym, można mieć i byc nieszczęśliwym (poczytaj post karoliny "samotna mama"). Najwazniejsze jest zdrowie, godność własna i pogodzenie sie z rzeczywistościa. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: och leeya, leeya... 21.10.05, 08:30 No wlasnie Nataszko Jestem po usztywnieniu kregoslupa, czekam na druga operacje kregoslupa. Mam padaczke. Nie, nie jestem zdrowa I sie nie uzalam specjalnie nad soba, bo.. wierz mi, ale niezbyt mam na to czas. Powinnam (podkreslam) si enie denerwowac, dosypiac w nocy, gdyz tylko takie zachowanie moze zabezpieczyc brak atakow. jesli nie dosypiam, denerwuje sie moge miec ataki. Mieszkam sama z poltorarocznym dzieckiem. Kto pomoze??? NIKT A moze TY???? Nie. I nikt nie pomoze - wlasnie na tym polega caly problem. A tatusiek doskonale wie co mi jest. I wisi mu to, nawet traktujac mnie jak nianke do dziecka - powinno mu zalezec na dobrym stanie zdrowia tej oto nianki. Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: och leeya, leeya... 21.10.05, 10:40 Nie chodziło mi o to aby licytować się kto jest chory, chorszy, a kto umarł. I widzisz, znowu wracamy do punktu wyjścia... Jemu to WISI, że masz takie a nie inne przypadłosci. Ale on za to nie ZAPŁACI niestety. a Ty dalej, jak mantrę, powtarzasz co on POWINIEN. Niestety, moja doga, wiedziałaś o chorobie swojej, wiedziałaś, że urodzenie dziecka w wyzdowieniu Ci nie pomoże. Teraz masz pretensje do faceta, że Cie zostawił, a Ty chora jestes. A jakbyś była zupełnie zdrowa, to mniejsze miałabys pretensje? Leeya, nie wiedziała o swojej chorobie, jak zachodziła w ciaże. Wiec może skończmy licytację komu jest gorzej... acha i własnie! Masz rodziców, którzy Ci pomagaja. Masz prace. Nie masz raka. Zawsze trzeba widziec plusy. Ja tak robię całe zycie, bo inaczej bym zwariowała chyba, jakbym się uzalała nad sobą! Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: och leeya, leeya... 21.10.05, 10:48 A skad wiesz co mam a co nie mam? Licytowac sie bedziemy? Mam rodzicow, ktorzy zajmuja sie dzieckiem podczas mojej pracy, bo nie ma sie kto dzieckiem zajac - ma przeciwwskazanie lekarskei i ani do zlobka ani do przedszkola nie pojdzie. I to jest dosc oczywiste. Wiec moge sie zastanawiac oczywiscie co zrobic - opiekunke do dziecka - jasne - za ile? I skad na to pieniadze??? I ja si enie nad soba uzalam. Moze doczytasz uprzejmie to co pisze. Bo widze, ze wy chyba te samocdzielne to na wlasna i nieprzymuszona prosbe jestescie. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: och leeya, leeya... 21.10.05, 10:59 wiesz madziulcu - szkoda że zamiast wyciągnąć wnioski z wypowiedzi dziewczyn, torpedujesz wszystko co jest nie po twojej myśli; i szczerze mówiąc - rzeczywiście pomyśl o jakiejś terapii bo ty się dusisz w rozgoryczeniu i rozżaleniu wobec eksa a wszystko kręci się wokół pytanie: "Jakim prawem?". Jakim prawem on zdradził, jakim prawem odszedł do innej, jakim prawem zostawił cię chorą bez pomocy, jakim prawem teraz śmie protestować w kwestii finansów. Uważasz że wszystko ci się należy - mieszkanie za które płaci ktoś inny, samochód - na który zresztą narzekasz, itd. Pozornie nie widzisz wyjścia z sytuacji a gdy ktoś ci to wyjście pokazuje - ty odbierasz to jak atak na swoją osobę. W ten sposób to dłuuugo nie wyjdziesz na emocjonalną prostą. Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: och leeya, leeya... 21.10.05, 11:11 madziulec napisała: >Bo widze, > ze wy chyba te samocdzielne to na wlasna i nieprzymuszona prosbe jestescie. No tak, zgadzam się, jesli o mnie chodzi Miałam chłopa sku..ela, w duchu modliłam sie zeby mnie Bóg od niego uwolnił. Wziął i umarł, to faktycznie na własna prosbę jestem samodzielna hahaha. Czy Ty myslisz, że ja Ci źle zyczę dziewczyno? Che tylko, żebyś wzięła się w garść, przestała nad soba użalać i bez przerwy winić exa za wszystko i tym zyc bo to do niczego nie prowadzi po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
derena33 Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 11:15 az mi sie cisna na usta pewne slowa... No tak, jestes biedna chora, twoje dziecko jest biedne chore, nikt ci nie pomaga, ojciec dziecka cie porzucil i wypial sie na ciebie i dziecko, wszyscy sa niedobrzy i zli dla ciebie. A rady ktore tu sa ci dawane sa do kitu. Bo przeciez ty jestes najbiedniejsza a twoja sytuacja wyjatkowa. Albo masz 15 lat albo jestes tak niedojrzala psychicznie. Otrzasnij sie dziewczyno, bo z takim podejsciem do zycia daleko nie ujedziesz..tylko tego twojego dziecka zal. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 11:41 Ni epytalam czy mam sprzedawac mieszkanie czy nie. Pytalam co zrobic by nie wygrazal zabraniem samochodu - to dosc istotne roznica. Prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Odpowiez 21.10.05, 12:08 Tak wiem, ale do tego potrzebne sa warunki, zazwyczaj pieniadze. i wlasnie nad tym pracuje by sie powolutku uniezaleznic i poucinac wszystkie niteczki. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 11:52 masz aż dwa rozwiązania: 1. jeśli dotychczasowy układ ci odpowiada - przyjąc do wiadomości że facet płacąc twoją część kredytu ZA CIEBIE, powoduje że koszt ten cię nie dotyczy i w ten sposób pośrednio łoży na dziecko kwotę 650 zł. Dodatkowo daje ci do dyspozycji (choć wcale nie ma takiego obowiązku) samochód, który jak wiadomo jest ci potrzebny. Czyli reasumując w tym przypadku - wycofujesz pozew o alimenty i wszystko zostaje jak do tej pory. 2. jeśli ci ten układ jednak nie odpowiada - doprowadzasz kwestię płacenia przez niego alimentów do końca ale liczysz się z tym że jak najbardziej ma prawo zabrać ci samochód i przestać płacić za ciebie kredyt. W takim przypadku możesz iść za ciosem i doprowadzić do końca kwestię mieszkania proponując odsprzedaż mu swojej części (jeśli się zgodzi w zamian otrzymujesz ca. 20000zl tytułem spłaty twojej części) i zaczynasz życie od nowa na własną rękę. proste ja drut, zresztą zostało to milion razy już napisane wątkach powyżej. Ty niestety oczekujesz rozwiązania nr 3 które jest mało realne - mieszkanie dla ciebie, kredyt dla eksa, samochód dla ciebie, koszt paliwa dla eksa, sowite alimenty dla dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:12 Sluchaj sorki, co ma mieszkanie.. w ktorym dziecko nei jest nawet zameldowane do alimentow?? chce to neich placi no nie???? To tak brutalnie. A teraz na serio. Oczywiscie, ze wolalabym zdrowy ukald, gdzi eplace polowe raty, polowe kosztow utrzymania dziecka, polowe wszystkiego, co rowniez oznacza polowe czynszu (bo to jest zgodne z prawem, bo sa koszty stalke w czynszu niewazne od tego i niezalezne od tego czy mieszkasz czy nie). niestety w obecnej chwili gdy zostaje mi 400 do 500 zl na miesiac na wszystko nie dam rady. Bo z tego nei oplace i kredytu i jedzenia i wszystkiego. Nie ma jak ;-( To sa realia. ja moge duzo zrobic dla dziecka, ale czasem po prostu sa rzeczy neimozliwe... I widzisz.. Mozna walczyc i o alimenty i o to, co on musi placic, bo musi. Tylko czy wloczenie si epo sadach to jest rozwiazanie??? Bo jednak widze ze tak ;-( Aha.. mieszkanie chce dla wspolnego dziecka... Paliwo i tak ja oplacam.. I alimenty dla dziecka bo chce by wreszcie zaczelo chodzic na dobra terapie, ktora ojciec obiecal... (aha.. ojciec zarabia kilkanascie tysiecy miesiecznie.. to tak dla informacji..) Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:25 > Sluchaj sorki, co ma mieszkanie.. w ktorym dziecko nei jest nawet zameldowane > do alimentow?? chce to neich placi no nie???? ale dziecko tam mieszka! facet płacąc kredyt za obcą osobę jaką jesteś dla niego odciąża się, bo gdybyś musiała zapłacić swoje 650 zł raty miałabyś mniej nazycie, to chyba jasne jest. Jeśli uwazasz że twoje zarobki nie wystarczają na wszystko, czyli tak jak napisała virtual - nie stac cię na ten kredyt i czynsz, sprzedaj mu swoją część i kup takie na które cię będzie stać. I wybacz ale przy twoich zarobkach 80000 kredytu powinnaś dostać, ale warto to sprawdzić, podejdź choćby do Open Finance. > Mozna walczyc i o alimenty i o to, co on musi placic, bo musi. twojej części kredytu uwierz że NIE MUSI płacić. Komornik w razie czego szybciej wsiądzie na twoją pensję niż jego działalność która jest zapewne trudniejsza w windykacji. O ile nie zlicytuje po prostu mieszkania. > Aha.. mieszkanie chce dla wspolnego dziecka... moze zacznij od zameldowania tego dziecka - to tak na marginesie; a poza tym to czego ty chcesz wcale nie musi się pokrywać z tym co chce facet. Powtórzę - skoro chcesz mieć alimenty, nie wycofuj pozwu, zapewne zażądałaś (twoje ulubione słowo) dość sporo. Ale nie oczekuj za bardzo że facet będzie nadal użyczał ci samochodu czy płacił za ciebie kredyt jeśli będzie miał wyrok na pokaźną sumkę. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:26 Ale on nie chce!!!! Nie chce kupic mojej czesci, nie chce rowniez sprzedac mi swojej... I co?/ Jak mam mu nakazac??? Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:32 A powiedz: jak on chce rozwiazac sprawe mieszkania i alimentow? Chce, zeby bylo tak, jak jest? Czy ma jakas propozycje? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:43 Po pierwsze proponowalam, bysmy zawarli umowe u notariusza dotyczaca splacania rat. taka umowa jest prawnie wazna. W tej umowie chcialam zawszec postanowienie, ze .. splacamy kredyt po polowie (raty), a potem zobowiazujemy sie kazde swoja czesc przepisac na synka (by unikanc tego, ze potem jego czesc bedzie jeszcze dziedziczona przez kogos innego, kto niestety ale wg mnie prawa do tego mieszkanai miec nei powinien. Alimnety - tak jak mowilam - uwazam, ze powinien placic na dziecko polowe co najmniej, gdyz nie zajmuje sie dzieckiemw ogole,m nie zabiera na wakacje (wakacje juz dwa razy oplacalam ja). To nie sa duze sumy, najwiecej tak naprawde wychodzi na nieszczesna rehabilitacje i mam nadzieje, ze sie niedlugo skonczy. I tyle. samochod mam zamiar niedlugo mu oddac, bo ani to dobry uklad ani ten samochod ekonomiczny tak naprawde i wali mnie po kieszeni przerazliwie... (tak wiec okazuje sie, ze tatus wrzuca sobie wszystko w koszty, przez co placi mniejsze podatki). To sa moje wydaje mi sie konkretne propozyje. On nie ma zadnych. Narazie mam wrazenie, ze nie chce nic zmieniac, bo.. tak naprawde to nie za bardzo wie, co dalej bedzie z jego zyciem i tyle. (ale to moje zdanie.. czlowiek lubi sobie zostawic furtke) Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:47 madziulec napisała: > by unikanc tego, ze potem jego czesc bedzie jeszcze dziedziczona przez kogos > innego, kto niestety ale wg mnie prawa do tego mieszkanai miec nei powinien. Rozumiem, ze mowisz o dzieciach z kolejnego zwiazku? Jak najbardziej beda miały prawo dziedziczyc. Jak widac pazerne sa nie tylko macochy . Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:50 No wlasnie. I w tym moemncie ja chce tego uniknac. I z tego co wstepnie rozmawialam z eksem on tez chcial uniknac tego, piszac testament. Ale testament nie gwarantuje dziedziczenia wylacznie przez jedno dziecko, gdyz tzw. zachowek sie nalezy, tak samo jak ew. zonie, o ile bedzie... I tu zacznie sie problem.. O ile oczywiscie do takiej sytuacji dojdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:51 Not o ja nie rozumiem problemu. Wystapilas do sadu o alimenty - On powiedział ze.. zabierze samochód i osnie bedzie spłacał Twoje częsci. .. Ale to jest prawie tak jak ty chcesz. 1. Dostajesz alimenty 2 spłaczas swoja czesc. Co do dziedziczenia -Wybacz ale kazdy może zostawic komu chce - co jego. Jeśli chcesz by syn dziedziczy całosc- to nic nie pozostaje jak własne mieszkani i ypisanie sie ze spółki - nie ma prawa które by go do tego zmusiło - NIEMOŻLIWE. wiec daj sobie spokój. Możesz walczy1. O przejęcie mieszaknia wraz z obciązeniem 2. Możesz postarac sie pozbyc swoje części.. Tyle możesz . Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:57 I jeszcze. Ja nie rozumime tego starchu o dziedziczenie. Zostawiam dziecku co moje - a reszte sie nie martwie. Moje dziecko wie na co i kogo możeliczyc - a najbardziej chciałabym by samo sobie dawało rade. Nie rozumiem tego strachu.. ani z jednej , ani z drugiej strony Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:59 Jak sie da latwo podzielic, co moje, a co Twoje, to ok A jesli teoretycznie cos jest wspolne, a w praktyce tylko jednej osoby (bo to ona de facto splacala kredyt za mieszkanie na przyklad), to juz dbanie o zabezpieczenie dziecka jest zasadne. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 13:02 Gdy bylam w banku to pytalam czy da sie jakos udowodnic kto splacal kredyt. Bank powiedzial, ze nie., Bo ich nie interesuje, kto splaca. Moge i Tobie podac nr konta i umowy i jesli bedziesz wplacac pieniadze to ok. Tu jest problem., Bo oni zakladaja i wszyscy zakladaja, ze jesli wplywa rata to nie wazne z czyjego konta - jego czy mojego - zaklada sie ze wplywa od obu osob, bo kredyt jest solidarny. Czyli tak jakbym ja mu dala do lapy polowe kwoty i juz. Paranoja, ale tak jest. I oczywiscie ojciec opowiada, ze placi jakies tam pieniadze na polise dla dziecka. Ale maly ma dostac te pieniadze jak skonczy 20 lat. A co wczesniej?? Ma nie jest, nie uczyc sie, nie ubierac?? Nigdzie nie mieszkac????? Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 13:05 Z tego co wiem, w przypadkach podzialu majatku mozna dojsc tego, kto splacal kredyt i na tej podstawie wnioskowac, czyje mieszkanie jest. I wtedy nie ma znaczenia, ze Ty na pol kredytu dalas kase do reki - wazne, ze to z jego konta wplynela kasa (no chyba, ze kasa na pol raty splynela z Twojego konta i na to dowody sa). Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 13:07 No to wiecej kasy jest z mojego konta Czyli da sie to udowodnic. Poza tym meble moje, wyposazenie mieszkania moje.. Kurcze.. wszystko moje... Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 13:07 Ale wiecej kasy na rate kredytu? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 13:17 Nie, wiecej kasy w ogole poszlo na to mieszkanie ode mnie. A jesli terz o rozwiazanie chodzi sugerowalam przewalutowanie (chcialam nawet poniec koszty tego przewalutowania, bo i tak na dluzsza mete byloby to wygodne).. i raty nawet i na jedna osobe bylyby mniejsze Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:59 No to moze liczyc na mnie (ja akurat umieram) i na moich rodzicow (tych juz pewni edawno nie bedzie). na ojca nie moze co mielismy okazje juz wiele razy przetestowac. I co? jak moge sie juz teraz tym nie martwic????? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:58 No wiec wlasnie - jak wypisac si eze spolki z facetem, ktory caly czas sie odgraza i nie ma dobrej woli zakonczenia chorego ukladu??? Czy w ogole cos takiego jest mozliwe?? Czy do konca splacanai tego kredytu musze widniec jako wspolwlasciciel / wspolkredytobiorca???? To mnie interesuje i NIKT nie umie mi powiedziec. Pytam prawnikow, nie wiedza. Pytam w banku - mowia, ze nie wiedza. Bo teoretycznie to wie Pani, on moze zrezygnowac. No, ale jak on nie che.. To co ja mam zrobic??Jesli chce zachowac mieszkanie jako majatek dla mojego dziecka?? Chce je splacac i nie chce byc stawiana pod sciana ciagle przez jakiegos dupka to co moeg zrobic?? NIC!!!! Komu moge sprzaedac pol mieszkania??? Nikomu, bo nikogo to nie interesuje... Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Ja zgłupiałam! 21.10.05, 12:25 Nie wiem jak reszta, ale ja juz nie wiem czego Ty własciwie chcesz, więc kończę moje rozwazania na ten temat Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:26 madziulec napisała: > w ktorym dziecko nei jest nawet zameldowane d A Ty jestes tam zameldowana? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:30 Nie. Jestem tylko wspolwlascicielka i place czynsz. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:31 To czemu sie nie zameldujsze? Siebie i dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:32 No własnie. To tez dobre pytanie... Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:43 Bo tak mi jest z roznych powodow wygodniej. Np z powodu dostepnosci szkol w Warszawie. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:43 a ile osób jest zgłoszonych w administracji do naliczania czynszu? jedna? to ten czynsz chyba kosmiczny nie jest? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:48 3 osoby.. Czynsz wynosi 420 zl. Wlasciwie to mniej wiecej okolo 100 doplacamy wode... No i na koniec roku rozliczenie ogrzewania. No i osobno place prad - to oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:50 No to kto jest tam zameldowany??? Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:53 Aha, juz widze - zgloszonych w administracji - moje niedopatrzenie. Ale wiesz - w takim ukladzie, skoro nie meldujesz, bo Ci tak wygodniej, to nie wysuwaj argumentu, ze dziecko niezameldowane Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:55 Tylko powiedzialam i nie jest to zaden argument Po prostu. Stwierdzenie afktu i nic wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:58 Sorry , ale zabrzmiało to jak żal. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:54 Erni - ilośc osos zameldowanych a zgłoszonych do rozliczeń nie musi byc równa.. U mnie zameldowane sa 2 sosby ja i syn a do rozliczenzgłoszen sa 3 bo przez duża częsc roku mieszka ze mna 3 ososba i nie chce miec duzych dopłat. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:54 Tak, juz widze - moje niedopatrzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Wiesz co Madziulec.. 21.10.05, 12:56 U nas jest tak, ze zameldowana jest jedna. Natomiast zarzadce interesuje ilsoc osob faktycznie zamieszkujacych, a zameldowanie nijak sie do tego ma... Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: och leeya, leeya... 21.10.05, 10:58 Zgadzam się z Nataszą. Samotna matka to taka kobieta, która MUSI w KAŻDEJ sytuacji dopatrywać się plusów, bo inaczej by zwariowała. Samotna matka ma obiektywnie o wiele ciężej niż szczęśliwa mężatka, nie ma się co oszukiwać (choć ja już doszłam do takiego etapu racjonalizacji, że uszczęsliwia mnie właśnie brak męża, hehehe). Niestety, nasze życie to wybieranie mniejszego zła, zawsze. Ty chciałabyś mieć wystarczajaco dużo kasy, żeby spokojnie żyć. Ja chciałabym wyprowadzić się od mamusi. Henia chciałaby wreszcie wyjśc za mąż. To co mnie i Henię różni od Ciebie to fakt, że nie kazemy realizować swoich pragnień byłemy facetowi, chociaż może ja miałabym do tego prawo. Wiem jednak, że na ojca mojego dziecka liczyć nie mogę. Owszem, POWINIEN być odpowiedzialny, powinien robić to czy tamto, ale nie robi i koniec. Dalej nie roztrząsam tylko skupiam się na tym, aby zrobić to samej. Wiesz, gdyby ojciec mojego dziecka płacił moją część raty za mieszkanie i jeszcze do tego pożyczył mi zamochód, to z całą pewnością nie traktowałabym źle jego niechęci do płacenia jeszcze alimentów. Wiesz, wydaje mi się, ze Ciebie po prostu nie stać na to mieszkanie i na ten samochód. Twój facet płaci Ci kasę (w formie płatnosci za mieszknie), ale Tobie ot nie wystarcza z prostego powodu - żyjesz ponad stan. Ja wiem, że mieszkanei i samochód to żadne luksusy, ale widocznie dla Ciebie już tak. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Madziulec... 21.10.05, 08:27 Kurde. Ja mam padaczke i co? Kogo to interesuje, ze w kazdej chwili moge miec atak??? Jak sie zajme dzieckiem??? Tez jestem chora. Ale o tym to szanowny pan eks juz zapomnial i go to nie obchodzi, bo nianka musi byc zdrowa Odpowiedz Link Zgłoś
leeya Re: Madziulec... 21.10.05, 09:11 Madzia, Tobie taki uklad odpowiada. Chcesz byc Ta, ktora ma najgorzej, najciezej, a facet jest ten ostatni gnoj. I OK, to Twoje zycie. Zyjesz tak, jak Ci wygodnie. Tylko nie wymagaj poglaskania Cie po glowce i uzalania sie nad Toba. Bo mozesz sie uwolnic z takiego ukladu.. Tylko, ze Ty nie chcesz.. Leeya PS. I wiesz co, dziekuj Bogu, ze masz rodzicow niedaleko, ktorzy Ci pomagaja. ze masz z kim dziecko zostawic, jak jedziesz do pracy. Mowiac, ze NIKT Ci nie pomaga jestes bardzo niesprawiedliwa wobec tych, ktorzy Cie wspieraja. Odpowiedz Link Zgłoś
an-da Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 13:38 jak dla mnie wasza sprawa nadaje się do mediacji jeżeli on nie chce, idź na początek sama Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 21.10.05, 13:18 Widzę, ze wątek sie rozwija. Czy zdajesz sobie sprawę z bezsensowności twoich ządań i pretensji? Czy zdajesz sobie sprawę, ze rozwiazania, które proponujesz są, nie do przyjecia przez żadną rozsadną osobę? Chcesz zeby mieszkanie zostało przepisane na dziecko. Dlaczego? Skoro płacisz Ty i Ex, a dziecko ma 1,5roku, to nie wydaje Ci się, ze to głupie po prostu? A jak dziecko umrze (odpukuje w niemalowane) to co - podatek spadkowy bedziecie płacić? Zastanów się - nad bezsensem tego w czym tkwisz. Madziulec - jest zle, bo nie chcesz przyjać do wiadomości końca związku, jesteś zła bo, życie jest niesprawiedliwe i nie tak powinno być, jesteś zmęczona sytuacją i obowiazkami, jakie przed Toba postawiło życie. Ale, niestety, jak większość kobiet piszących na tym forum, też musiała stawić czoła niesprawiedliwościom, i obowiązkom jakie spadają na samotne matki. Niestety, sama muszisz dać sobie z tym radę. Nikt Ci nie pomoże, bo to twoje życie i twoje problemy. To jak je rozwiążesz to też twoja sprawa i to również Ty będziesz ponosić konsekwencje swoich wyborów. Pytanie, zadałaś na początku wątku było co masz zrobic? Dostałaś wyczerpujące odpowiedzi - wszystkie storpedowałaś. Dlatego, powiem Ci, że powinnaś robić, to co uważasz za stosowne, a życie odpowie, Ci czy miałaś racje (i nie jest to kpina). I to chyba jest jedyna odpowiedz, jaka moze byc dana. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 21.10.05, 13:24 Oprócz tego przepisanie na dzicko nie zmieni problemów wspódecydowania o np miekszaniu. Prawnymi opiekunami dziecka- a co idzie za tym i jego własności jestescie wy! Idac dalej - On dalej poprzepisaniu na dziecko może nie godzić sie na : przewalutowanie , sprzedaż, wynakjem, zamiane... Idąc dalej może sie do swojego dziecka wprowadzic z cała rodziną . Jako współ opiekun itd.... Wiec przepisanie na dziecko rozwiąze moze probelmy - którye byc moze bede w dlekiej przyszłosci , ale na 100% nie rozwiazą problemów tu i teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 21.10.05, 13:28 Dlatego nastepnym krokiem jest pojscie do sadu i ustanowienie mnie jedynym opiekunem dziecka - to co teraz jest znacnzi eutrudnia zycie, bo np. nie moge normalnei z dzieckiem wyjechac na wakacje, bo ojca nie ma, nie moge go ochrzcic, bo ojciec nie ma kaprysu wydania zgody.. Itp. Proste... Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 21.10.05, 13:35 Madzilec - jesli to dla Ciebie jest proste....i łatwe to juz tWoja sprawa. Dla mnie temat zamknięty. Skoro wiesz wszystko co i jak to po co ta dyskusja.. Powiem tylko smutme to wszytsko co napisała. A najsmutniejsze to na końcu.. Bo widzisz nie napisałas wprost do czego dązysz - ize masz konkretny plan. A złosci Cie tylko , ze On nie chce postepowąc wg Twgo planu . Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 21.10.05, 13:50 A na jakiej podstawie chcesz go pozbawić praw? Bo tak powinno być? - dla sądu to niewystarczajacy argument. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 21.10.05, 13:57 Porzucenie dziecka, agresja w stosunku do mnie, mowienie dziecku rocznemu, ze matki neinawidzi i ze powinna pojsc do piachu... Mysle, ze to nie za bardzo swiadczy o jego dobrym stanie psychicznym. Nie che go pozbawiac praw, a jedynie ograniczyc. Poza tym chce ustalic mnie jako osobe, ktora zajmuje sie dzieckiem - jest cos takiego mozliwe Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 21.10.05, 14:14 O porzuceniu dziecka mówi się po paru latach nieobecności, braku, kontaktów i zainteresowania dzieckiem. Działania Twojego Ex wykazują że chłop jest zainteresowany dzieckiem ale nie w takim stopniu jakbyś Ty chciała - a to cos zupełnie innego. agresja w stosunku do mnie, - powód do rozwodu rozstania sie z Tobą - a nie do odebrania praw rodzicielskich. mowienie dziecku rocznemu, ze > matki neinawidzi i ze powinna pojsc do piachu... nooooo, chyba synek tego nie powtórzy przed sądem??? Ograniczenie praw rodzicielskich ok. Tylko jak to się ma do twoich kłopotów z alimentami? i ratami? Bo jak ograniczysz Ex prawa, to bedziesz zarządzać majatkiem dziecka, pod warunkiem, że Ex w swojej naiwnosci zapisze mu swoja część mieszkanie - i dalej bedzie płacił, za to mieszkanie raty? Bo syn raczej przez dłuższy okres sam zarabiać nie bedzie - nie mówiąc już o tym że bank musi wyrazić zgodę na przeniesienie własności, bez np. żądania zwrotu całosci kredytu.)) Madziulec - budujesz zamki na lodzie... Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 21.10.05, 14:17 Poza tym dziecko jest teraz male, kto ma sie nim opiekowac? ja juz mam 3 niebieskie karty, bo ostatnio uzywal przemocy przy dziecku, psycholog mowi, ze kontakty moje z ojcem dziecka sa niewskazane ze wzgledu na dobro dziecka, wiec on w ogole nie powinien pojawaic sie u nas w domu bo to zle wplywa na dziecko. Facet olala dziecko jak bylam w ciazy - sa na to swiadkowie. I juz. Poza tym mam grozby w postaci sms-ow... Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 21.10.05, 14:25 jenyy, trzeba było od razu napisać że chodzi ci o odizolowanie dziecka od ojca a nie mydlić oczy jakimś samochodem; ty doskonale wiesz czego chcesz tylko kombinujesz jak to osiągnąć i jak najwięcej przy tym ugrać - a kwestia samochodu która pojawiła się w twoim pierszym poście jest drugo- a może i trzecioplanowa. Ty chcesz po prostu pożądną kasę i ograniczenie kontaktów ojca z dzieckiem do minimum a najlepiej wyeliminowanie ich. Tylko póki co jesteś za bardzo zależna od eksa (choćby z tym nieszczęsnym mieszkaniem). > psycholog mowi, ze kontakty moje z ojcem dziecka sa niewskazane ze wzgledu na > dobro dziecka to nie kontaktuj się z eksem, jak przychodzi do dziecka to wyjdź na spacer, do koleżanki, do kina, na zakupy. Musisz siedzieć nad nim? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 21.10.05, 14:27 Nie, nei chce izolowac dziecka od ojca. MOj cel to maksymalne kontakty dziecka z ojcem - problem, ze to tylko jeden chce, ten mnejszy. Wiekszy - nie ma czasu... Aha. Gdy wiekszy przychodzi nigdy nei wiadomo kiedy wyjdzie, wiec gdzi ema ja wyjsc ? na klatke schodowa???? Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 21.10.05, 14:35 możesz spytać do której planuje swój pobyt bo ty wychodzisz żeby nie przeszkadzać ojcu w nieskrępowanym kontakcie z dzieckiem i w tym momencie zostawiasz syna pod wyłączną opieką ojca. Oczywiście pomijam że najlepiej ustalać kwestię jego wizyty telefonicznie żebyś mogła sobie na ten czas coś wcześniej zaplanować. Może jak umożliwisz ojcu bycie odpowiedzialnym to cię pozytywnie zaskoczy? Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 21.10.05, 14:39 Probowalam. Wielokrotnie. Zazwyczja jest to tak -siedzimy z malym w domu, mamy cos zaplanowane, telefon - jestes w domu, to ja przyjade i zanim zdaze powiedziec, ze nie, bo mi nie pasuje, on przyjezdza. Aha - kiedys wylaczylam telefon. Przyszedl jeden sms "pozalujesz".. Musze Ci powiedziec, ze zaluje, bo rzeczywiscie, spelnil grozbe i utrudnil mi zycie, dla samego utrudnienia, bo nic z tego nie ma, tylko zlosliwa satysfakcje. Staram sie zwykle wychodzic do drugiego pokoju - niestety to nic nie pomaga - on zaraz z dzieckiem przychodzi. Gdy pytam ile bedzie, zero odpowiedzi. Nic, lekcewazenie... Nie ma mozliwosci ustalenia niczego. Chcialabym miec mozliwosc wyjkscia i np. spotkania sie z kolezanka.. Tylko jak? Skoro on dziecku nie umie i nie che sie nauczyc ugotowac obiadu.. nie umie nakarmic (dziecko jakos nigdy nie zjadlo kolacji...)... Ja wiem, gdyby musial nauczylby sie w pol dnia, ale on nie musi, on po prostu wychodzi, gdy dziecko zaczyna plakac. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 21.10.05, 14:48 no właśnie w tym rzecz - "gdyby musial nauczylby sie w pol dnia, ale on nie musi" bo ty jesteś za ścianą. Więc jak przyjdzie następnym razem to ubierz się i wyjdź. Będzie musiał nakarmić dziecko, będzie musiał uspokoić je jak będzie płakało, pobawić się, jednym słowem zająć. Bo nie zostawi półtorarocznego dziecka samego w domu i nie wyjdzie jak ciebie tam nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 21.10.05, 14:53 No to nastepnym razem w ogole nie przyjdzie, bo mu ona nie pozwoli bo jak sie spoznia to zawsze mi sie obrywa.. Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Po tym tekscie ja wymiękam!!!! 21.10.05, 20:32 madziulec napisała: > No to nastepnym razem w ogole nie przyjdzie, bo mu ona nie pozwoli bo jak sie > spoznia to zawsze mi sie obrywa. Wy w trójkacie zyjecie, bo nie kumam? Odpowiedz Link Zgłoś