Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa

09.11.05, 13:23
Podjelam taka decyzje bo nie chce wiazac sie z ojcem mojej corki ale chce aby
miala kontakt z ojcem. Moze to egoizm ale mysle ze uda mi sie dobrze wychowac
corke.
    • anetina Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 09.11.05, 14:02
      uda ci się
    • mcdza Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 09.11.05, 18:26
      kilka tygodni temu tesh podjelam taka decyzje ale jeszcze nie jestem w stanie
      powiedziec czy jest ona sluszna, napewno nie byla latwa ale nie umiem postapic
      inaczej i wiem ze bedzie pod gorkesadmoze kiedys sie to zmieni ale chyba daleka
      droga
      • chloe30 Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 10:29
        Współczuję Twojemu dziecku.
        I tak, to jest egoizm, skrajny wręcz.
        • anetina Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 10:46
          chloe30 napisała:

          > Współczuję Twojemu dziecku.
          > I tak, to jest egoizm, skrajny wręcz.




          dlaczego egoizm !!!!!! ???????
          lepiej, żeby dziecko mieszkało z dwojgiem nienawidzących się rodziców ???
          lepiej, żeby wychowywało się w atmosferze awantur, pijactwa, bicia ???
          lepiej, żeby codziennie słuchało, że jest przyczyną nienawiści rodziców zamiast
          owocem miłości, szczęścia ???

          ja podjęłam trudną decyzję
          odeszłam od eksa
          wiem teraz, że dobrze zrobiłam
          syn codziennie słyszy, że jest kochany, że jest owocem miłości, że jest
          dzieckiem chcianym (to jest prawda)
          Mały jest pogodnym dzieckiem, cały czas uśmiechniętym

          ojca w ogóle nie zna
          eks nie chce się kontaktować
          wychodzę z założenia, że mnie to nie interesuje
          póżniej dziecko samo zdecyduje, co ma zrobić ze swoim "ojcem"

          póki co jest przy nas ktoś, kto kocha Małego jak swoje dziecko
          Mały czasami też do niego mówi tata
          a czas pokaże, co dalej
        • jagoda_271 Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 10:48
          skrajny egoizm czy troska o dobro dziecka hmmm
          ja wychowywałam dziecko 1 rok czasu samodzielnie , dla mnie to w pewien sposób
          był stracony czas, dziecko nie można wychowac w takiej patologi - bo w
          rozumieniu psychologicznym to juz patologia , obserwowałam, zasięgałam opini
          psycholog, badałam, czytałam , - wniosek: NIE MOżNA WYCHOWAC ZDROWEGO DZIECKA W
          ROZBITEJ RODZINIE - z pewnością wyrośnie na egoiste, mami synka, nigdy nie
          bedzie umiało radzić sobie z własnymi sprawami, brak wzorców osobowości, nie
          bedzie umiało się dzielic miłością z innymi (nawet 20 lat pózniej) nikomu nie
          zaufa i takie tam ble ble ble postawiłam na drugą karte , moj syn ma tate (nie
          oj. biol. tate który go pokochał jak włsne dziecko, wywiązała się miedzy nimi
          nierozerwalna więż emocjonalna , hehe ma wzorzxec i takie tam pierdy, chodzi do
          przedszkola i wkońcu razem z innymi dziećmi może podzielić się wrażeniami jaki
          jego tata jest silny ....
          • anetina Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 11:04
            jagoda_271 napisała:

            > skrajny egoizm czy troska o dobro dziecka hmmm
            > ja wychowywałam dziecko 1 rok czasu samodzielnie , dla mnie to w pewien sposób
            > był stracony czas, dziecko nie można wychowac w takiej patologi - bo w
            > rozumieniu psychologicznym to juz patologia , obserwowałam, zasięgałam opini
            > psycholog, badałam, czytałam , - wniosek: NIE MOżNA WYCHOWAC ZDROWEGO DZIECKA
            W
            > ROZBITEJ RODZINIE - z pewnością wyrośnie na egoiste, mami synka, nigdy nie
            > bedzie umiało radzić sobie z własnymi sprawami, brak wzorców osobowości, nie
            > bedzie umiało się dzielic miłością z innymi (nawet 20 lat pózniej) nikomu nie
            > zaufa i takie tam ble ble ble postawiłam na drugą karte , moj syn ma tate
            (nie
            > oj. biol. tate który go pokochał jak włsne dziecko, wywiązała się miedzy nimi
            > nierozerwalna więż emocjonalna , hehe ma wzorzxec i takie tam pierdy, chodzi
            do
            > przedszkola i wkońcu razem z innymi dziećmi może podzielić się wrażeniami jaki
            > jego tata jest silny ....




            chyba sobie żartujesz!!!
            jak to stracony czas???
            obojętnie, czy jesteś sama czy nie z dzieckiem czas jest piękny

            obojętnie czy wychowujesz dziecko sama, z ojcem czy bez niego
            dziecko możesz wychować na optymistę, potrafiącego znależć się w każdej sytuacji

            wychowywałam dziecko sama przez 2 lata
            przez ciążę przeszłam też sama
            były momenty, że nie miałam nawet, za co zyć
            nieważne

            ale od 2 lat słyszę:
            - ale masz optymistę w domu
            - ale to ładny chłopczyk
            - jak się Mały cały czas śmieje
            - przez ciążę musiałaś przejść śmiechem, że masz takiego pogodnego synka
            (starałam się, aby nikt nie widział chociaż tego, jak płaczę)
            - musi czuć się kochany, bo: całe noce spi, jest zadbany, zawsze uśmiechnięty

            mogłabym to wymieniać

            Jagoda
            dzięki temu, że byłam sama z dzieckiem - udało mi się przejść najgorszy etap w
            wychowaniu dziecka bardzo dobrze
            z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że dziecko mi się udało
            ciągle to słyszę

            a odnośnie taty - nie zna go
            ale ma obok siebie dziadka
            ma obok siebie wujków, którzy go uwielbiają i pokazują mu męski świat

            za rok pójdzie do przedszkola
            nigdy nie martwiłam się tym, że nie ma ojca
            w grupie tegorocznej 3-latków na 25 dzieci 12 jest wychowywanych przez same mamy
            i co?
            dzieci nie czują się gorsze

            na uroczystości, na dzień ojca - przychodzą dziadkowie, wujkowie
            dzieci za to wiedzą, że są kochane
            nie muszą się zastanawiać i póżniej tłumaczyć, dlaczego np. tata tak dużo wypił
            i nie potrafił dojść do przedszkola

            patologia - to jest tylko wtedy, jak dziecko nie czuje się kochane
            wtedy jest źle w domu - pijaństwa, bijatyki itp. na codzień

            mój syn jest kochany w domu
            nieważne, że tylko przeze mnie
            ważne, że czuje się bezpiecznie

            i wiem, że dałam mu podstawy do dalszego życia
            syn umie kochać
            potrafi to okazać
            nie boi się ludzi, wydarzeń
            widzę już teraz, że zawsze próbuje sobie dać radę

            i SAMA POTRAFIŁAM wychować syna na ZDROWEGO CZŁOWIEKA
            i to psychiczni, jak i fizycznie zdrowego
          • agamagda Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 11:13

            "NIE MOżNA WYCHOWAC ZDROWEGO DZIECKA W
            > ROZBITEJ RODZINIE - z pewnością wyrośnie na egoiste, mami synka, nigdy nie
            > bedzie umiało radzić sobie z własnymi sprawami, brak wzorców osobowości, nie
            > bedzie umiało się dzielic miłością z innymi (nawet 20 lat pózniej) nikomu nie
            > zaufa i takie tam ble ble ble"
            Jagoda, absolutnie z Tobą się nie zgadzam. To ze TY nie umiałaś wychować
            dziecka, oznacza tylko i wyłącznie fakt, ze sama nie pogodziłaś sie z takim
            stanem rzeczy i pragnęłaś stworzyć nowy układ rodzinny - bo tak Cię wychowano,
            bo tak sama czujesz się lepiej.
            Ale nie oznacza to ze układ samotny rodzic wychowujący dziecko jest
            patologiczy. Moja babcia, moje ciotki potraciły mężów na wojnie i wychowały
            dzieci, które nie są ani patologicvzne, ani mamisynkami, ani nie prezentują
            zadnych tego typu skrzywień.
            Człowieku, wszystko zależy od osoby która dziecko wychowuje, a nie od szukania
            na siłe szczescia w zakładaniu na łapu capu rodziny, bo tak jest zdrowiej.
            Spokojny, bezpieczny układ może zapewnić tez obca osoba dziecku, więc nie
            wypisuj takich bzdetów jak powyżej.
            • jagoda_271 Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 11:34
              hej dziewczyny nie dennerwujcie się, ja przeciez nikogo nie probuje obrazać,
              może żle się wyraziłam o tym straconym czasie chodziło mi o to ze ja za wszelką
              cene chciałam aby moje dziecko miało tate, pełną rodzinke i takie tam do m psa i
              wogóle aha i brata hihi
              wychowywałam dziecko sama , pomagali mi rodzice i poprostu chciałam zaznaczyc
              jaka jest róznica kjiedy dziecko chowa się w pełnej rodzinie a kiedy samo, ja
              nikogo nie obrazam tylko wspomniała co mówią mądrzejsi ode mnie w tej
              sprawie,nie prosiłam o krytykę w swojej sprawie ....
              moje dziecko na dzień dzisiejszy ma dwoje rodziców i jestem z tego dumna i nie
              załuje ze związałam się z tą osobą która jest dla mojego dziecko "wszystkim"
              heheh zaraz po mnie ...
              Kiedy byłam sama myslałam tak jak wy, tymbardziej że pracuje w dobrej firmie i
              nie mało zarabiam , także od nikogo nie byłam uzalezniona finansowo , myślałam
              że robię dobrze , teraz z perspektywy czasu stwierdzam że to nie było wcale
              takie dobre dla dziecka, zapewniam was drogie koleżnaki ze za pare lat
              podzielicie moje zdania
              ....
              do przedszkola chodzimy zawsze razem po małego , nawet nie wiecie jak go to
              cieszy i jaki jest z tego dumny jak wychodzimy i trzymamy go razem za ręce,
              ......
              nie chce krytykowac zadnego sposobu wychowywania dzieci, wiadomo kazda mamka
              chce jak najlepiej dla swojego dziecka , ja wybrałam taką droge i tylko
              chciałam się z wam,i tym podzielic
              a to co piszą ksiązki o wychowywaniu dzieci - to ja już nie mam na to wpływu
              głowy do góry i nie denerwowac się
              • anetina Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 11:55
                jagoda_271 napisała:

                > hej dziewczyny nie dennerwujcie się, ja przeciez nikogo nie probuje obrazać,
                > może żle się wyraziłam o tym straconym czasie chodziło mi o to ze ja za
                wszelką
                > cene chciałam aby moje dziecko miało tate, pełną rodzinke i takie tam do m
                psa
                > i
                > wogóle aha i brata hihi



                nie można chcieć za wszelką cenę stworzyć rodzinę
                oznacza to, że mam po prostu znaleźć pierwszego lepszego, który zaakceptuje
                dziecko i nawzajem???
                chyba sobie żartujesz!!!
                wolę być sama niż żyć z kimś, kto dla mnie nic nie znaczy, nie ważne, że z
                dzieckiem się lubią itp.



                > wychowywałam dziecko sama , pomagali mi rodzice i poprostu chciałam zaznaczyc
                > jaka jest róznica kjiedy dziecko chowa się w pełnej rodzinie a kiedy samo, ja


                nie ma żadnej różnicy między dziećmi wychowywanymi w pełnej rodzinie a tylko
                przez same matki
                ważne, żeby było tylko kochane i zaspokajane jego potrzeby życiowe





                > nikogo nie obrazam tylko wspomniała co mówią mądrzejsi ode mnie w tej
                > sprawie,nie prosiłam o krytykę w swojej sprawie ....


                nikt nie jest mądrzejszy
                a na pewno nie jacyś psychologowie czy książki
                według nich dziecka nie wolno przytulać, bo wyrośnie na maminsynka





                > moje dziecko na dzień dzisiejszy ma dwoje rodziców i jestem z tego dumna i nie
                > załuje ze związałam się z tą osobą która jest dla mojego dziecko "wszystkim"
                > heheh zaraz po mnie ...



                mamy teraz obok siebie M.
                nie związałabym się, gdybym go nie kochała, gdyby syn go nie uwielbiał, gdyby
                on nas nie kochał
                na siłę nie stworzyłabym związku
                wolę być sama z dzieckiem niż gdybym miała póżniej kogokolwiek skrzywdzić, a
                tym bardziej dziecko




                > Kiedy byłam sama myslałam tak jak wy, tymbardziej że pracuje w dobrej firmie i
                > nie mało zarabiam , także od nikogo nie byłam uzalezniona finansowo , myślałam
                > że robię dobrze , teraz z perspektywy czasu stwierdzam że to nie było wcale
                > takie dobre dla dziecka, zapewniam was drogie koleżnaki ze za pare lat
                > podzielicie moje zdania
                > ....




                żadna z nas nie podzieli twojego zdania za kilka lat
                większość z nas przeszła piekło przy boku eksa
                nie zrozumiesz tego, więc nie masz prawa tu w ten sposób swoich opinii nam dawać
                ja wolę, żeby dziecko było ze mną szczęśliwe, a nie żeby musiało:
                - liczyć ojcu butelki
                - odwiedzać ojca w pierdlu
                - bać się głosu i wejścia ojca




                > do przedszkola chodzimy zawsze razem po małego , nawet nie wiecie jak go to
                > cieszy i jaki jest z tego dumny jak wychodzimy i trzymamy go razem za ręce,
                > ......




                jesteśmy z M.
                chodzimy razem w trójkę
                dziecko jest szczęśliwe, ale to nie z powodu, że jest M.
                tylko dlatego, że po prostu doszła jeszcze jedna osoba, która go kocha
                myślisz, że mój syn byłby szczęśliwy, gdyby szedł ze mną i swoim ojcem ???
                odpowiadam ci, że NIE
                ale za to jest szczęśliwy, jak widzi mamę, która zawsze dla dziecka ma uśmiech
                na twarzy




                > nie chce krytykowac zadnego sposobu wychowywania dzieci, wiadomo kazda mamka
                > chce jak najlepiej dla swojego dziecka , ja wybrałam taką droge i tylko
                > chciałam się z wam,i tym podzielic




                wybrałaś
                sorry, ale ja zrozumiałam, że wybrałaś związek na siłę
                a żadna z nas tak nie wybierze
                nie po to odeszłyśmy, aby ponownie przeżywać to samo



                a to co piszą ksiązki o wychowywaniu dzieci - to ja już nie mam na to wpływu



                nie masz wpływu
                ale wystarczy po prostu tego nie czytać
                • jagoda_271 Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 12:16
                  strasznie dużo w tobie żalu, gniewu i nienawiści, i ty myślisz ze uśmiech na
                  twojej twarzy wystarczy maluchowi, myliśz się droga kolezanko dziecko czuje
                  każdy twoj oddech i wie kidy nie przespałaś poł nocki bo płakalaś ( tak było i u
                  mnie)
                  wstawałam z czerwonymi oczami i szłam do pracy, i zaraz po powrocie musiałam
                  uśmiechać się do dziecka aby nic nie wyczuło, aby nie widziało mojego żalu do
                  świata, mojego smutku i zwątpienia w lepsze jutro, tak było przez rok samotności
                  , po czasie poznałam faceta, jesteśmy ze sobą pare lat, za mc ślub, bardzo
                  kocham ze wzajemnością , nie jestem z nim dlatego bo to norma w społeczeństwie
                  2+1 lub 2+2 jestem z nim bo na początku zauroczył mnie swoją osobowością dał
                  bezpieczeństwo, dał ciepło , wyniósł moje dziecko "pod niebiosa" (sorki za
                  wyniosłość) pokochałam go po jakimś czasie, najpierw badałam, i do wszystkiego
                  podchodziłam z dystansem, potem stwierdziłam ze po co mam się bronic przed
                  uczuciem i tak się zaczeło - nic na siłe,
                  jestem osobą doświadczoną dużo przeszłam , rozumiem wasze żale i wcale nie
                  potępaiam sposobów wychowawczych ....
                  w zyciu jest chyba tak że każdy ma to na co zasługuje
                  poprostu mi się udało i wiem ze dopiero teraz jestem tak naprawde zakochana i tyle
                  .....
                  • anetina Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 12:35
                    jagoda_271 napisała:

                    > strasznie dużo w tobie żalu, gniewu i nienawiści, i ty myślisz ze uśmiech na
                    > twojej twarzy wystarczy maluchowi, myliśz się droga kolezanko dziecko czuje
                    > każdy twoj oddech i wie kidy nie przespałaś poł nocki bo płakalaś ( tak było
                    i
                    > u
                    > mnie)



                    wręcz przeciwnie - nie mam w sobie żadnego żalu ani gniewu
                    to była moja świadoma decyzja - dziecko, póżniej rozstanie

                    dziecko mnie nie widziało płaczącej, a jeśli już to przyszedł i przytulił
                    tu nie o to jednak chodzi
                    jestem optymistką, zawsze nią byłam


                    > wstawałam z czerwonymi oczami i szłam do pracy, i zaraz po powrocie musiałam
                    > uśmiechać się do dziecka aby nic nie wyczuło, aby nie widziało mojego żalu do
                    > świata, mojego smutku i zwątpienia w lepsze jutro, tak było przez rok
                    samotnośc




                    byliśmy szczęśliwi
                    nigdy na siłę nie uśmniechałam się
                    zawsze byłąm pogodna, wierzyłam w lepsze jutro


                    > i
                    > , po czasie poznałam faceta, jesteśmy ze sobą pare lat, za mc ślub, bardzo
                    > kocham ze wzajemnością , nie jestem z nim dlatego bo to norma w
                    społeczeństwie
                    > 2+1 lub 2+2 jestem z nim bo na początku zauroczył mnie swoją osobowością dał
                    > bezpieczeństwo, dał ciepło , wyniósł moje dziecko "pod niebiosa" (sorki za
                    > wyniosłość) pokochałam go po jakimś czasie, najpierw badałam, i do wszystkiego
                    > podchodziłam z dystansem, potem stwierdziłam ze po co mam się bronic przed
                    > uczuciem i tak się zaczeło - nic na siłe,
                    > jestem osobą doświadczoną dużo przeszłam , rozumiem wasze żale i wcale nie
                    > potępaiam sposobów wychowawczych ....



                    ja się nie bronię przed uczuciem
                    jestem kochana, moje dziecko jest kochane
                    my kochamy
                    na siłę nie tworzę rodziny


                    a z twoich pierwszych postów wyszło, że jesteś załamana, że
                    - jesteś sama
                    - dziecko nie ma ojca
                    - na siłę tworzysz związek
                    tak to zabrzmiało




                    tak samo odnośnie pieniędzy i pracy
                    ja też pracuję
                    zarabiam nieźle jak na tutejsze warunki
                    stać mnie na wszystko
                    na samochód
                    nie ważne




                    > w zyciu jest chyba tak że każdy ma to na co zasługuje
                    > poprostu mi się udało i wiem ze dopiero teraz jestem tak naprawde zakochana i
                    t
                    > yle
                    > .....



                    chciałam być sama
                    zmieniłam jednak zdanie poznając M.
                    mam w życiu dobrze
                    mam kochane dziecko, M., studia, pracę

                    nie jestem zgryźliwa czy tym podobne



                    ps. mogę tylko się zapytać - ile masz lat?
                    • jagoda_271 Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 12:43
                      27
                    • jagoda_271 Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 12:48
                      zaatakowałaś mnie takie odniosłam wrażenie a teraz widze że jedziemy na tym
                      samym wózku
                      ......
                      początkowe posty to cały czas te same przesłanie , lecz może zły odbiór
                      każda sytuacja jest inna , trudna opisując ją myślmy że jest taka oczywista ,
                      przez co gubimy szczegóły
                      mały chaos -sorki
                      • anetina Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 15:20
                        jagoda_271 napisała:

                        > zaatakowałaś mnie takie odniosłam wrażenie a teraz widze że jedziemy na tym
                        > samym wózku
                        > ......
                        > początkowe posty to cały czas te same przesłanie , lecz może zły odbiór
                        > każda sytuacja jest inna , trudna opisując ją myślmy że jest taka oczywista ,
                        > przez co gubimy szczegóły
                        > mały chaos -sorki


                        chyba rzeczywiście trochę zaatakowałam
                        ale odniosłam po prostu wrazenie, że ty jesteś zła, że wychowywałaś dziecko
                        przez rok sama
                        że na siłę stworzyłaś z kimś związek


                        ja nie jestem zła, że byłam sama
                        wolałam żyć szczęśliwie w dwójkę niż męczyć się w trójkę


                        a poza tym dziecko nie musiało cierpieć



                        ps. jesteś w moim wieku
          • dafni82 Mam inne zdanie 16.11.05, 21:47
            Jagutko niestety nie mogę się z tobą zgodzić. Co prawda nie jestem samotną
            matką, ale znam problem z autopsji i obserwacji... Sama pochodzę z rozbitej
            rodziny. Ja i moje 4 koleżanki. Pomimo, że mama wychowywała mnie sama, ja
            potrafiłam stworzyć rodzinę, potrafię kochać, nie jestem egoistką, umiem radzić
            sobie z własnymi sprawami itd itp. Raz zapytałam mamę czemu się drugi raz nie
            związała. Powiedziała, że nie wyobrażała sobie żeby przyprowadzić im do domu
            jakiegoś bądź co bądź obcego chłopa, który miał mi zastąpić ojca. Po
            zastanowieniu doszłam do wniosku, że właściwie to też nie wyobrażam sobie
            takiej sytuacji, gdy ktoś miałby z nami zamieszkać... Wśród moich koleżanek, 2
            miały ojczymów. Jedna od praktycznie 1 roku życia. Co prawda kochała go jak
            ojca, ale po narodzinach siostry (którą też kochała) zaczęła bardzo lgnąć do
            niego. On nie potrafił dać jej tyle czułości bo miał 2 dziecko, które było
            naprawdę jego... Sądzę, że dziewczyna teraz z tego powodu ma problemy z
            facetami. Zbyt szybko i zbyt nachalnie stara zdobyć się czyjąś miłość i bardzo
            cierpi gdy nic z tego nie wychodzi (1 próba samobójcza, anoreksja). 2 z
            koleżanek która miała ojczyma, twierdzi że on jest ok i tyle (ale miała 6 lat
            jak pojawił się w jej życiu). 3. koleżanka nigdy nie widziała na oczy własnego
            ojca (!!!) i myślę że jest bardzo normalna, planuje założyć rodzinę i mieć
            dzieci. 4. koleżanka z ojcem spotykała się tylko w sądzie i faktycznie ona
            myślę że z nas jest najbardziej poszkodowana. Nie potrafi sobie ułożyć życia u
            boku faceta, choć bardzo by chciała. Zauważyłam, że dzieci samotnych matek
            wcale nie tracą bo mają mamę na pełen etat, mama zamiast poświęcać czas ojcu
            poświęca go swojemu dziecku. Musi się starać za dwoje, bo wie że dziecko ma
            tylko ją... A co do wzorców, to dzieci mają je na około, mają z reguły
            dziadków, sąsiadów, wujków, mężów koleżanek...
            Co do pani psycholog, to moja mama właśnie jest psychologiem... Poza tym sądze,
            że pani z którą rozmawiałaś zauważyła, że chciałabyś mieć kogoś i powiedziała
            ci to żebyś nie miała wyrzutów sumienia... Poza tym skoro czytałas dużo książek
            na ten temat to napewno zauważyłaś, że nie ma gotowej recepty na zbudowanie
            udanej rodziny "po przejściach" i zdania na ten temat są podzilone i bardzo nie
            jasne... Uważam, że bardzo dobrze że się zdecydowałaś i miałaś odwagę na
            ponowny związek, ale nie oznacza to że inne mamy podejmują złą decyzję.
            Najważniejsze żebyście wszystkie były zadowolone ze swoich wyborów, to wasze
            dzieci też będą. Wszystko ma swoję plusy i minusy a bilans zawsze wychodzi na
            plus wink) Pozdrawiam serdecznie
            • a1ngela Re: Mam inne zdanie 18.02.06, 13:27
              tez mialm sytuacje jak ty...!
              ha!
              jeszcze sie dziwie ze mama mnie urodzila, bo miala juz parke 10 i 9 lat, ojciec
              jednymi dzrzwiami wpadl drugimi wypadl- pijany zreszta- i po drodze mnie machna
              Byla zuuupelnie sama. Z lubelskiego zukiem z kurami przyjechali do gdanska w 76
              roku. Co raz czescej mysle o tym ze to jakis "cud"(choc cudem nie jestem) ze
              sie zdecydowala mnie urodzic
              .
              Ale najwazniejsze ze czuje sie i na pewno jestem normalna nie mam fisia zadnego
              dlatego ze nie milam ojca

              Mama tez nie miala drugiego faceta
              jeju, moze to egoizm, moze teraz lepiej bym zrozumiala ze sobie kogos "znalazla"
              ale wtedy....raz byl jakis facet ale to bylo straszne jak zaczal obcy lazic po
              naszym domu i sie panoszyc...bleee STRASZNE ! nienawidzilam go -mialam z 10
              lat
          • judytak Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 16.11.05, 23:26
            jagoda_271 napisała:

            NIE MOżNA WYCHOWAC ZDROWEGO DZIECKA W
            > ROZBITEJ RODZINIE - z pewnością wyrośnie na egoiste, mami synka, nigdy nie
            > bedzie umiało radzić sobie z własnymi sprawami, brak wzorców osobowości, nie
            > bedzie umiało się dzielic miłością z innymi (nawet 20 lat pózniej) nikomu nie
            > zaufa i takie tam ble ble ble

            rzeczywiście ble ble ble :o)

            śpieszę się donieść, ze mój mąż, którego wychowywała matka rozwiedziona, jest
            zupełnie normalnym facetem
            co więcej, mój dziadek, którego matka rozwiodła się dwa razy zanim dziadek
            poszedł do szkoły (była protestantką), też był zupełnie normalnym facetem,
            potrafił nawet wychować dwie córki całkiem normalnie :o)

            pozdrawiam
            Judyta
    • tsunami05 Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 14:01
      Hej! Ja podjęłam taka sama decyzję. Nie chciałam się wiązać z kimś, z kim nie
      czułam sie dobrze, nie byłam soba, nie miałam o czym rozmawiać i... zaczęłam
      nienawidzić. Jesli będzie chciał się kontaktować z dzieckiem, nie zabronie -
      ale na razie przekonuje mnie tylko jakim jest palantem - jestem w 29 tc a on od
      4 miesięcy się nie odzywa... Ale to ja od niego odeszłam, na początku ciąży,
      może jeszcze przetrawi to wszystko. A jak nie - trudno!
      Trzymaj się mariejo! Będzie dobrze. Będąc samamu niekoniecznie budzimy się z
      czerwonymi oczami. Dzidzia też będzie spokojniejsza jak mama będzie spokojna.
      Mnie wystarczyło , że ja się wychowałam we wrzaskach, związku niedobranych
      ludzi. Do dziś są razem i dalej są wrzaski. BArdzo dziękuje, nie zrobię tego
      dziecku...
      • anetina Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 15:22
        tsunami
        masz rację
        tak trzymaj
        • mrs_ka Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 10.11.05, 16:16
          Wybacz Jagoda, ale opierając się na własnym (niezbyt reprezentatywnym)
          przypadku, tworzysz teorię o niebywałym poziomie ogólności. Niezbyt mi się to
          podoba, aby nie napisac mocniej.
          Są gorsze rzeczy w życiu dziecka niż bycie wychowywanym przez jednego rodzica.
          Ponadto w innym wątku napisałaś, że nie zgodziłaś się na kontakty Eksa z
          dzieckiem, których to kontaktów chciał kiedy dziecko miało rok. To wszystko
          stawia sprawę w jeszcze bardziej wątpliwym świetle.

          a.
    • mariejo Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 15.11.05, 12:29
      Widze ze troche namieszalam. Chcialam dodac ze moja corka ma kontakt z ojcem ,
      on mieszka w Warszawie a my w Poznaniu, przyjezdza co najmniej raz na 2 tyg.
      dzwoni codziennie, bardzo kocha mala. Nie wydaje mi sie abysmy byli
      patologiczna rodzina, lepiej miec kochane dziecko niz tak jak sie slyszy ze tu
      i tam dzieci sa maltretowane, albo rodziny alkoholikow i tam dzieci sa o wiel
      biedniejsze. Moze to jest egoizm ale nie chcialabym sie kiedys obudzic i
      zalowac straconej szansy. Moja corka jest bardzo spokojnym dzieckiem bo wie ze
      jest kochana.
      • santorina Re: Swiadoma decyzja samotnego macierzynstwa 16.11.05, 11:21
        Postąpiłaś OK, nie nazywaj tego egoizmem. Owszem, trzeba myśleć o dobru
        dziecka, ale o swoim własnym - również. Jeśli Ty byłabyś nieszczęśliwa w
        związku z ojcem Twojej córki, to córka przecież by to czuła i też byłaby
        nieszczęśliwa. Dziecka nie da się oszukać na poziomie emocji. Pozdrawiam! S.
        • 50v1 Re: Swiadoma decyzja samotnego macierzynstwa 18.02.06, 00:16
          santorina napisała:

          > Postąpiłaś OK, Dziecka nie da się oszukać na poziomie emocji.
          Bardzo mądre zdanie i nie bez znaczenia na los dorosłego już człowieka, tylko
          jak to zrealizować w troche innej ale podobnej sytuacji.
    • jesienna-pani Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 23.02.06, 21:29
      Muszę niestety ostudzić Wasz entuzjazm. Jestem starsza od Was więc patrzę na
      pewne sprawy z innej ,szerszej perspektywy. Mam przyjaciółkę [w moim
      oczywiście wieku] ,która wychowywała się bez ojca. Nie zna go nawet,widziała
      jedyne zdjęcie jakie było w domu. Wierzcie mi .że nie jest osobą
      szczęśliwą .Nie potrafia stworzyć normalnego, udanego związku.Całe lata trwała
      szarpanina ,urodziło sie dwoje dzieci.Wreszcie on odszedl a potem
      umarł.Paradoksalnie ona miała całe życie obsesyjną potrzebę posiadania pełnej
      rodziny i mimo protestów dzieci związała się ponownie z beznajdziejnym facetem.
      Dzieci z trudem się dostosowały do tej sytuacji a ona robi dobrą minę do złej
      gry.Jestem przekonana ,że dla dzieci byłoby lepiej gdyby mieszkały sobie tylko
      z matką, bo ich nowy tatuś to ordynus i cham. Ale takie błędne i niprzemyślane
      decyzje to właśnie skutek wychowywania się w niepełnej rodzinie. I jeszcze
      jedno - jest różnica jak ojciec umiera i jak odchodzi i się nie interesuje. A
      najgorsze .że moja córka też bezmyślnie podjęóa taką decyzję i już widzę że
      moja trzy i pół letnia wnuczka ma z tym problem.
      • mrs_ka Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 23.02.06, 21:41
        Z całym szacunkiem, ale jeden przypadek nie jest reprezentatywny. MOżemy się tu
        przerzucać przykładami dzieci z rozbitych rodzin, które nie ułożyły sobie życia
        i przeciwstawnymi im przykładami dzieci z rozbitych rodzin, które stworzyły
        szczęśliwe stadła. Tylko co z tego wynika? Nic.
        Życie jako takie nie sprowadza się do prostej matematyki "nieznany
        ojciec-rozbita rodzina- samotne macierzyństwo- problemy emocjonalne dzieci-
        kolejna rozbita rodzina", bo byłoby to nazbyt proste.

        Nie zmienia to faktu, że jestem przeciwna "świadomemu samotnemu macierzyństwu",
        bo odbiera ono dziecku szansę na pełną rodzinę już na samym starcie. To jest
        własnie ta różnica między świadomym samotnym rodzicielstwem, a rozwodem,
        wdowieństwem czy odejściem od partnera.

        a.
        • anetina Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 24.02.06, 08:13
          mrs_ka

          masz rację
          • martex10 Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 24.02.06, 14:06
            słuchajcie,ja mam podobny problem .sama zdecydowałam sie na samotne
            wychowywanie dziecka,ale z ojcem dziecka uzgodniliśmy ,że będzie mi płacił
            alimenty na dziecko tylko tyle że mamy sporządzic umowę alimentacyjna /między
            nami/bo nie chcemy chodzić po sądach.tylko mam problem nie wiem jak sporządza
            się takie umowy i co powinno byc w nich umieszczone.Może ktoś wie?
            • bary14 Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 28.02.06, 13:17
              ja tez stoje przed taka decyzja. Ojciec dziecka nie sprzeciwia sie. Obiecuje
              placic na dziecko. Obydwoje jestesmy spokojnymi ludzmi, po prostu cos sie w
              naszym zwiazku wypalilo i to w momencie kiedy okazalo sie ze jestem w ciazy. Do
              tego doszlo oddalenie od rodziny, obcy kraj i wiele innych rozbieznosci. Po
              prostu nie chcemy byc razem, aby sie nie znienawidzic.
              Zastanawiaam sie tylko czy nie byc razem przez pierwsze pol roku zycia dziecka.
              Tylko czy wytrzymamy to, zyjac obok siebie?
    • bary14 Re: Swidoma decyzja samotnego macierzynstwa 28.02.06, 15:13
      Jezeli jestes pewna ze nie laczy Was uczucie,to nie ma sensu na sile tworzyc
      Rodziny.Uwazam ze to nie uszczesliwi nikogo.
      Ale czy jestes tego pewna ze Ci to nie "przejdzie"? Nie bedziesz zalowac?
Pełna wersja