zetla 21.11.05, 17:47 Mój partner płaci alimenty na dwoje dzieci (po ok. 1300 zł na każde). Wynoszą one więcej niż to, co mu zostaje z pensji. Czy jest jakaś szansa na obniżenie alimentów? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 18:08 wysłanie dzieci na tamten świat Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 19:07 Jak nie sa duze, to moze uda sie poduszka podusic Czarny humor mnie dzis dopadl Odpowiedz Link Zgłoś
bbbb10 Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 19:25 Oczywiście. 1300 na dziecko to zdecydowanie za dużo. Złóżcie wniosek do sądu o obniżenie wykazując wszystkie wydatki jakie ponosi Twój partner na swoje utrzymanie. Jeżeli matka dzieci będzie twierdzić, ze tyle wydaje na dzieci, to niech wykaże się rachunkami itd. Poproście również o jej zaświadczenie o zarobkach, a najlepiej PIT 11. Niestety droga formalna w naszych chorych sądach jest długa i rzadko kończy się sprawiedliwością. Radzę po prostu "zarabiać mniej" i płacić sobie III filar, bo składki na ZUS automatycznie będą niższe. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
bbbb10 Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 19:32 ...no i nie przejmuj się "koleżankami" z forum, bo one tu są żeby sobie radzić jak wyciągnąć najwięcej z faceta, a nie jak np.zarobić na życie... Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 19:56 bbbb10 napisała: > ...no i nie przejmuj się "koleżankami" z forum, bo one tu są żeby sobie radzić > jak wyciągnąć najwięcej z faceta, a nie jak np.zarobić na życie... **** jak to kochanie? przecież ja np.udzieliłam lepszej życiowo porady od ciebie! dzieciaków nie ma= nie ma alimentów. Po co facecik ma kombinować ? wystarczy raz a dobrze pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:03 edzieckokarenina, czy ty naprawdę uważasz że 1300 zł na jedno dziecko to nie jest za dużo?? Facet jak rozumiem płaci 2600 zł alimentów i nie dziwie się że się zastanawiają jak to obniżyć - Ja na dziecko wydaję jakieś 600 zł/mc wliczając w to przedszkole zajęcia dodatkowe i ciuchy więc kwota 1300 zł jest kosmiczna a żarty o uduszeniu dziecka są poprostu złośliwe Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:09 zonka77 napisała: > edzieckokarenina, czy ty naprawdę uważasz że 1300 zł na jedno dziecko to nie > jest za dużo?? Facet jak rozumiem płaci 2600 zł alimentów i nie dziwie się że > się zastanawiają jak to obniżyć - Ja na dziecko wydaję jakieś 600 zł/mc > wliczając w to przedszkole zajęcia dodatkowe i ciuchy więc kwota 1300 zł jest > kosmiczna a żarty o uduszeniu dziecka są poprostu złośliwe ******* wiesz,to co ja uważam nie ma tutaj nic do rzeczy.Wszystko bowiem zależy od sytuacji,od tego czy dzieci są chore, czy ex zarabia dużo itp.POjawiają się tu na forum co jakiś czas osoby całkowicie fikcyjne w wiadomym tylko sobie celu- tutaj tak samo nie wiemy jak ta sytuacja wygląda na prawdę-i w zasadzie co nas to obchodzi? Czy żart o uduszeniu dziecka jest złośliwy? być może, ale faktycznie to rozwiązałoby problemy autorki wątku. pozdro i koniecznie zaproście dziewczynę na macochy-tam będzie się lepiej czuła i znajdzie wiele zrozumienia Odpowiedz Link Zgłoś
zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:32 hmmm, jak czytam co piszesz to mam wrażenie że ty macoch nie lubisz i nie bardzo wiem czemu? EE może za bardzo to odbieram osobiście Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 15:38 zonka77 napisała: > hmmm, jak czytam co piszesz to mam wrażenie że ty macoch nie lubisz i nie > bardzo wiem czemu? > EE może za bardzo to odbieram osobiście *** fakt- nie lubię,mimo że w realu nie mam i nie miałam z żadną doczynienia a nie lubię po lekturze waszego macoszego forum-to co tam większość pisze ..hmm aż szkoda komentować pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 15:40 zelta się ulotniła (zapewne na swojej miotełce)a dyskusja jak zwykle się ciągnie kochane macoszki-jeśli jeszcze tego nie uczyniłyście-podrzućcie zelcie na priv wniosek o obniżkę alimentów+ zestaw porad jak pogadać z M żeby go do obniżki przekonać i kłopot z głowy pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 10:36 jeśli nie lubisz macoch ogólnie tylko dla tego że są macochami to może czas jaśniej spojrzeć na życie.Nie każda macocha to potwór Ja do byłych żon nic nie mam, nawet po poczytaniu tego forum. Co najwyżej czytając to co tutaj niektóre samodzielne piszą mogę się cieszyć i docenić ex mojego M Choćby jednak nie wiem jakie bzdury przeczytała od jednej samodzielnej, czy dwóch czy pięciu to i tak nie uważam że wszystkie ex są be a wszystkie next cacy. Tu i tu są przypadki skrajnego debilizmu, chorej zazdrości i zawiści . tu i tu są też normalne kobiety chcące ułożyć sobie życie jak najlepiej nie żyjące nienawiścią i nieziejące jadem Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 10:44 zonka77 napisała: > jeśli nie lubisz macoch ogólnie tylko dla tego że są macochami to może czas > jaśniej spojrzeć na życie. *** nie,nie jak mówiłam-nie lubię ino macoch forumowych Nie każda macocha to potwór Ja do byłych żon nic > nie mam, nawet po poczytaniu tego forum. Co najwyżej czytając to co tutaj > niektóre samodzielne piszą mogę się cieszyć i docenić ex mojego M > Choćby jednak nie wiem jakie bzdury przeczytała od jednej samodzielnej, czy > dwóch czy pięciu to i tak nie uważam że wszystkie ex są be a wszystkie next > cacy. **** jasne toć jak wyżej: ja nie lubię macoch z waszego forum.Nie uważam że wszystkie macochy są złe-bo byłoby to kompletną bzdurą.Macochą bowiem nikt się nie rodzi-czasem po prostu nie ma innego wyjścia jak nią zostać)) > Tu i tu są przypadki skrajnego debilizmu, chorej zazdrości i zawiści . tu i tu > są też normalne kobiety chcące ułożyć sobie życie jak najlepiej nie żyjące > nienawiścią i nieziejące jadem *** wybacz zonko-ale na macochach głownym tematem jest:jak obnizyć alimenty, że dzieci ex są rozwydrzonymi potworkami,że ex to fleja itp,itd zdaję sobie sprawę z tego,że w większości siedzą tam sfrustrowane osoby,że te "normalne" macochy potrafią się dogadać i z ex i z dziećmi w realu-ale to nie zmienia faktu że 95% forumek z macoch to typowe złe macochy z bajki Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 11:10 wybacz zonko-ale na macochach głownym tematem jest:jak obnizyć alimenty, że > dzieci ex są rozwydrzonymi potworkami,że ex to fleja itp,itd > zdaję sobie sprawę z tego,że w większości siedzą tam sfrustrowane osoby,że > te "normalne" macochy potrafią się dogadać i z ex i z dziećmi w realu-ale to > nie zmienia faktu że 95% forumek z macoch to typowe złe macochy z bajki > Poczekamy, zobaczymy... prawie żadna kobieta całego zycia nie chce spedzić sama... Pragnie poznać jakiegoś normalnego męzczyznę. Zazwyczaj faceci po 30-ce to faceci z tzw bagażem. Zobaczymy jaka będziesz Kobietko jako Macocha Postaw się w sytuacji i tylko w tej(bo bardzo niestety takie się zdarzają) gdy np: spotykasz NAPRAWDĘ porządnego , płacącego alimenty, dbającego o swoje dziecko mężczyznę, który będzie oddawał 3/4 swojej pensji właśnie nie innej a tylko pazernej, wrednej i złosliwej byłej, która pod szyldem "dobra dziecka" będzie chciała zniszczyć Twojego faceta. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 11:24 ajmj napisała: > wybacz zonko-ale na macochach głownym tematem jest:jak obnizyć alimenty, że > > dzieci ex są rozwydrzonymi potworkami,że ex to fleja itp,itd > > zdaję sobie sprawę z tego,że w większości siedzą tam sfrustrowane osoby,ż > e > > te "normalne" macochy potrafią się dogadać i z ex i z dziećmi w realu-ale > to > > nie zmienia faktu że 95% forumek z macoch to typowe złe macochy z bajki > > > > Poczekamy, zobaczymy... prawie żadna kobieta całego zycia nie chce spedzić > sama... Pragnie poznać jakiegoś normalnego męzczyznę. Zazwyczaj faceci po 30- ce > > to faceci z tzw bagażem. Zobaczymy jaka będziesz Kobietko jako Macocha > Postaw się w sytuacji i tylko w tej(bo bardzo niestety takie się zdarzają) gdy > np: spotykasz NAPRAWDĘ porządnego , płacącego alimenty, dbającego o swoje > dziecko mężczyznę, który będzie oddawał 3/4 swojej pensji właśnie nie innej a > tylko pazernej, wrednej i złosliwej byłej, która pod szyldem "dobra dziecka" > będzie chciała zniszczyć Twojego faceta. > > **** hahahaha -moja ukochana macoszko nie będę na pewno rozpisywac się na forum o swoim życiu prywatnym, jeśli poczuję zazdrość o dziecko M wyszlocham się w poduszkę jeśli szlag mnie trafi jak pomyślę,że ta kasa idzie na "obce" a nie moje dziecko to poklnę parę razy-ale na pewno nie poproszę o uczestnictwo w forum macochowym. Nie chciałabym należeć do grona zajadłych , złośliwych kobiet podobnych do kfiatka pozdro ps.czy ja piszę aż tak niezrozumiale??? chyba wyraźnie kilka razy mówiłam,że nie podobają mi się macochy forumowe! .. Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 11:55 Dlaczego taka jesteś? Ja nie pisałam tego złośliwie... P.S. I nie wiedziałam, że jestem Ukochaną Macoszką Odpowiedz Link Zgłoś
derena33 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 11:28 Moja droga ajmj, ja wlasnie jestem macocha ktora nie ma problemow z pasierbica mimo ze jej ojciec a moj partner, ciagle ja bardzo wspomaga finansowo ( niewatpliwie bardziej niz mnie), a dla jej dziecka jest zawsze dyspozycyjny, i jest ono najwazniejsze w jego zyciu, nawet wazniejsze ode mnie i za to mam wieczysty zakaz wstepu na macochy. No moze nie za to tylko za krytyke postaw macoch tam wystepujacych. Nie pasowalam do wiekszosci? Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 11:35 > Nie pasowalam do wiekszosci? Wyrazalas inny niz jedynie sluszny poglad, ze dzieci z poprzedniego zwiazku to jedynie klopot, a macochowanie to droga przez meke )) No i nie identyfikowalas sie z tandemikiem )) Ach Ty czarna macocsza owco ))) Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:05 > Poczekamy, zobaczymy... prawie żadna kobieta całego zycia nie chce spedzić > sama... Pragnie poznać jakiegoś normalnego męzczyznę. Zazwyczaj faceci po 30- ce > > to faceci z tzw bagażem. Zobaczymy jaka będziesz Kobietko jako Macocha > Postaw się w sytuacji i tylko w tej(bo bardzo niestety takie się zdarzają) gdy > np: spotykasz NAPRAWDĘ porządnego , płacącego alimenty, dbającego o swoje > dziecko mężczyznę, który będzie oddawał 3/4 swojej pensji właśnie nie innej a > tylko pazernej, wrednej i złosliwej byłej, która pod szyldem "dobra dziecka" > będzie chciała zniszczyć Twojego faceta. > Moja Droga, po pierwsze demagogią jest mówienie, że ktokolwiek płaci 3/4 swojej pensji na alimenty. Sądy zasądzają 20-25%, no chyba, ze ewidentnie widać ze gość kręci co do dochodów. Po drugie, konsekwencją "brania" sobie faceta z bagażem, jest to ze bagaż jest. I tak ja my Exiary, ponosimy konsekwencje złego wyboru faceta, tak wy ponosicie konsekwencje wyboru na partnera faceta z bagażem. RÓŻnicą między nami jest to, że mysmy nie wiedziały o "ukrytych wadach towaru",a Wy z całą świadomością bierzecie "towar" z odrzutu i z obciążeniami. Więc wybacz, ze nie bedę uzalać sie nad kimś, kto ma po prostu wykonywaćź swoje zobowiązania wobec swoich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:08 Ojej agamagda pisałam o bardzo skarajnym wydumanym lecz możliwym przypadku, nie czepiajamy się szczegółów Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:32 Ajmj, ależ tu chodzi o szczegóły)) Bo można być wredną Exiarą wyrywającą 3/4 pensji biednemu ojcu, ale jak się doda, że ta pensja to 400 i jest półetatu, bo gość ma własną firmę w której pracuje za friko, ale jeżdzi nowym Merolkiem to też trochę inaczej to brzmi. Diabeł zawsze tkwi w tych "szczegółach" ) Odpowiedz Link Zgłoś
tataadriana Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 23:39 edzieckokarenina napisała: > Czy żart o uduszeniu dziecka jest złośliwy? być może, ale faktycznie to > rozwiązałoby problemy autorki wątku. może z taką radą wybrałabyś się do swojego eksa jak mu też by było za cięzko płacic. wspaniałe uczucie? Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 23:44 tataadriana napisał: > edzieckokarenina napisała: > > Czy żart o uduszeniu dziecka jest złośliwy? być może, ale faktycznie to > > rozwiązałoby problemy autorki wątku. > może z taką radą wybrałabyś się do swojego eksa jak mu też by było za cięzko > płacic. > wspaniałe uczucie? **** to była "rada" dla osób sępiących kasę na dziecko. Dlaczego więc Ciebie akurat to ruszyło? a mojemu ex-owi takie rady nie są potrzebne, bo i bez uśmiercania fizycznego alimentów nie płaci-jak widzisz można i fizycznie i psychicznie szczeniaka "zneutralizować" spokojnych snów Odpowiedz Link Zgłoś
zetla Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 20:44 Dzieki za rade i dobre slowo bbbb10. A "miłym" koleżankom z Forum chciałam powiedzieć, że nie interesowało mnie, ile płacił mój partner na życie dzieci z poprzedniego związku, dopóki pracowałam - w końcu to jego dzieci i coś im się należy od ojca (głównie pieniądze i prezenty, bo o życzeniach imieninowych nie pamiętają). Obecnie jestem na urlopie wychowawczym i wychowuję naszą 6-miesięczną córeczkę. Pracuję w domu, ale na razie nie zarabiam tyle, by nam wystarczyło pieniędzy na utrzymanie (kredyt mieszkaniowy!). Uważam, że to niesprawiedliwe, żeby niektóre dzieci (czyt. z poprzedniego związku) jednego mężczyzny miały lepiej niż inne. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 20:47 zetla napisała: > Dzieki za rade i dobre slowo bbbb10. A "miłym" koleżankom z Forum chciałam > powiedzieć, że nie interesowało mnie, ile płacił mój partner na życie dzieci z > poprzedniego związku, dopóki pracowałam - w końcu to jego dzieci i coś im się > należy od ojca (głównie pieniądze i prezenty, bo o życzeniach imieninowych nie > pamiętają). Obecnie jestem na urlopie wychowawczym i wychowuję naszą > 6-miesięczną córeczkę. Pracuję w domu, ale na razie nie zarabiam tyle, by nam > wystarczyło pieniędzy na utrzymanie (kredyt mieszkaniowy!). Uważam, że to > niesprawiedliwe, żeby niektóre dzieci (czyt. z poprzedniego związku) jednego > mężczyzny miały lepiej niż inne. Pozdrawiam *** wzruszyłam się prawie do łez... a wiec to uczucia macierzyńskie obudziły w Tobie zainteresowanie alimentami na pierwsze dzieci? urocze doprawdy aha- zrozumienia szukaj na forum "macochy" tam powinnaś szukac koleżanek Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 21:12 Jak twojego partnera nie stac na utrzymanie dwojki dzieci nie powinien byl myslec o trzecim. Proste. Z doswiadczenia Ci powiem, ze urodzenie sie dziecka alimentujacemu ojcu i zaciagniecie kredytu mieszkaniowego na nowe gniazdko nie byly powodami obnizenia alimentow na moje dziecko, choc probe takowa przezylam. Nie na to forum trafilas, zrozumienia u samodzielnych matek nie znajdziesz raczej. I masz racje niesprawiedliwe jest aby jedne dzieci mialy lepiej niz inne, np. w ilosci kontaktow z ojce, nieprawdaz??? Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:07 płacenie 1300 na dziecko x 2 nazywasz "nie stać na utrzymanie dwójki dzieci"???? facet płacił maksymalnie bo tyle mógł nie mając innych dzieci, tyle wynosiły jego możliwości i nie żałował jak widac dzieciom. Teraz sytuacja się zmieniła. Ma trzecie malutkie dziecko, wobec którego ma TAKI SAM OBOWIĄZEK. Zauważ że 1300 na dziecko jako wkład ojca to nie są głodowe alimenty, których nie godzi się obniżać. "Jak go nie stac na utrzymanie nie powinien byl myslec o trzecim" - ciekawa jestem jaką kwotę uznasz za zadowalającą? Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:11 mikawi napisała: > płacenie 1300 na dziecko x 2 nazywasz "nie stać na utrzymanie dwójki > dzieci"???? facet płacił maksymalnie bo tyle mógł nie mając innych dzieci, tyle > > wynosiły jego możliwości i nie żałował jak widac dzieciom. Teraz sytuacja się > zmieniła. Ma trzecie malutkie dziecko, wobec którego ma TAKI SAM OBOWIĄZEK. > Zauważ że 1300 na dziecko jako wkład ojca to nie są głodowe alimenty, których > nie godzi się obniżać. > "Jak go nie stac na utrzymanie nie powinien byl myslec o trzecim" - ciekawa > jestem jaką kwotę uznasz za zadowalającą? *** ja bym poczekała z obniżką do kolejnych dzieci.Bo niby dlaczego to trzecie dziecko ma wychowywać się bez rodzeństwa??? przyrodnie mało się tutaj liczy,bo i pewnie często się nie widują. Jak dojdzie kolejne dziecko to wtedy ruszyłabym do sądu o obniżkę-i to solidną:- ) Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:13 a to ma do tego czasu zdechnąc z głodu, byleby tylko tym z pierwszego małżeństwa złotówka nie ubyła? Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:17 mikawi napisała: > a to ma do tego czasu zdechnąc z głodu, byleby tylko tym z pierwszego > małżeństwa złotówka nie ubyła? *** ktoraś macocha-być może ją znasz? -powiedziała kiedyś że ex i dziecko przecież nie zdechli z głodu-mieli co żreć.To o sytuacji kiedy pan ex nie płacił w ogóle alimentów.A tutaj-być może wystarczy poczekać rok i będzie kolejne dziecko-po co tracić nerwy w sądzie dwa razy? Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:37 widzę że doskonale znasz plany zelty, może nawet lepiej niż ona sama Odpowiedz Link Zgłoś
tataadriana Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 23:43 dzieci mają prawo do życia na mniej więcej równym poziomie. jeżeli nie starcza wam na zapewnienie właściwego życia własnemu dziecku przez zbyt wysokie alimenty, obniżenie ich jest jak najbardziej wskazane. zresztą 2600? chyba żeby sobie nie odmawiać kosmetyczki... )) Odpowiedz Link Zgłoś
escribir Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 21:05 bbbb10 napisała: > Poproście również o jej zaświadczenie o > zarobkach, a najlepiej PIT 11. > Odpowiedz Link Zgłoś
bbbb10 Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 21:50 każdy kto osiąga dochody posiada otrzymuje na początku każdego roku PIT11 za rok poprzedni i nie jest to chyba dla ciebie nowość....no chyba, że jest.... Odpowiedz Link Zgłoś
escribir Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 22:05 bbbb10 napisała: > każdy kto osiąga dochody posiada otrzymuje na początku każdego roku PIT11 za > rok poprzedni i nie jest to chyba dla ciebie nowość....no chyba, że jest.... Odpowiedz Link Zgłoś
bbbb10 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 22:28 jakbyś miała jakieś pojęcie to byś wiedziała, że sądy biorą pod uwagę nawet 2 lata wstecz. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 21:13 Mysle, ze duzo praktycznych rad znajdziesz na forum "macochy". A mnie zaciekawilo, jakim cudem sad ustalil alimenty wyzsze niz pensja Twojego meza?????? Odpowiedz Link Zgłoś
mrs_ka Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 21:27 Nie większe, niż pensja, tylko większe niż połowa pensji- ja tak zrozumiałam. Ja się akurat wyzłosliwiać nie będę, bo wątki alimentacyjne mnie totalnie nie ruszają. Każda strona ma tu nieco racji i choć rozumiem Samodzielne, to rozumiem tez punkt widzenia macoch. Bycie z rozwodnikiem czy rozwódka może i jest dozywociem, ale to nie jest kara dożywocia. POnadto 1300 na głowę to spora suma. Daje to ok. 2600 zł na dziecko uwzględniając fakt, że alimenty wynoszą POŁOWĘ świadczeń, więc drugą połowę- jak rozumiem- zapewnia matka. Oczywiście całkowicie realne jest wydawanie takich kwot na dziecko- wystarczy mieszkać w stolicy, mieć dzieci chore (lub wymagające rehabilitacji) czy posyłać je do prywatnej szkoły (czesne szkół zagranicznych wynosi grubo ponad 3000 zł miesięcznie). Tak więc nie kwestionuję, że taka kwota może być racjonalna, acz faktem jest również, że obniżenie alimentów w tym przypadku nie spowoduje niedostatku dzieci. W pełni uzasadnione byłoby to jeszcze, gdyby ojciec zarabiał > kilkanaście tysięcy miesięcznie, wtedy mozna sie powołać na nieobniżanie standardu dzieciom- tu jednak ojciec zarabia mniej, więc ten casus jest martwy. Nie mam pojęcia, jak się obniża alimenty. Ja jestem człowiek ugodowy, więc obniżyłam Eksowi alimenty, bo mnie zwyczajnie o to poprosił i własnie taka metoda wydaje mi się być naturalna. a. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 23:06 Nie mam pojęcia, jak się obniża alimenty. Ja jestem człowiek ugodowy, więc obniżyłam Eksowi alimenty, bo mnie zwyczajnie o to poprosił i własnie taka metoda wydaje mi się być naturalna. ******* jeśli tylko stać Cię na to- nie ma problemu. Ugodowość -choć pewnie niewątpliwa- ma tu mało do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
mrs_ka Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 23:16 Ugodowość ma wiele do rzeczy, bo gdyby jej nie było, to sam fakt polubownej obnizki alimentów by nie zaistniał. Zakładam, że w sądach nie spotykają się ugodowcy tylko ci, którzy ugodzić się nie mogą/ nie umieją/ nie chcą. A co do tego, czy mnie stać- no więc nie, nie stać mnie. Ale wychodzę z założenia, że czasem warto zachować się po ludzku, bo z ludzkiego zachowania też są korzyści, tyle że niematerialne. A poza tym ja od zawsze mówię: miękkie serce- twardy tyłek. A potem liżę swoje rany Mimo wszystko jednak uważam, że obniżenie alimentów z 2600 na 2000 to nie jest kwestia "stać mnie/ nie stać mnie" tylko czegoś zupełnie innego. O tym, że kogoś nie stać na obniżkę to mogłybyśmy mówić, gdyby w grę wchodziło 500zł alimentów obnizone na 300zł. a. -- "w świecie mułow nie ma regułów". Tak tak, to ja Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 No może troche obiektywizmu, drogie Panie? 21.11.05, 23:24 Heja, heja, drogie Panie! zawsze mnie wkurza, jak widze posty o próbach obniżenia głodowych alimentów, bo sie "tatusiowi" o pensji na poziomie minimum socjalnego zachciało robic nowe baby. Do białosci i szału doprowadzaja mnie posty o facetach, którzy wogóle maja w dupie to że ich dziecko chce jeśc i zyja sobie jak niebieskie ptaki. Ale to juz przesada. Tutaj nikt dzieciom nikt nie chce chleba od ust odejmowac. Co najwyżej zamiast szynki za 30 zł-kg zjedzą drobiowa po 16 zł za kg. Ten ojciec tez ma prawo do zycia i do tego aby z next układac sobie życie i miec nastepne dziecko. Kwota alimentów była obliczana na dzień rozwodu, zapewne, kiedy jego dochody były dzielone na dzieci i jego potrzeby. Teraz facet ma zone i jeszcze jedno dziecko i powinno to być brane pod uwage, bo chodzi tu raczej o urealnienie aktualnej sytuacji. A i jeszcze jedno! Nie widzę nic zdroznego w tym, że facet po rozwodzie musi gdzieś mieszkac i płaca kredyt za mieszkanie. Tym bardziej jest to uzasadnione, jesli exi i dzieciom z pierwszego zwiazku zostawił mieszkanie. Jesli krowa daje mleko to się o krowe dba. Pozwala się jej w nocy w oborze spać. Jesli sa buhaje, które maja własne dzieci w powazaniu i beztrosko rozsiewaja swoje plemniki, to nie mozna do poziomu owego "buhaja" sprowadzac kazdej krowy. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: No może troche obiektywizmu, drogie Panie? 21.11.05, 23:28 Jesli krowa daje mleko to się o krowe dba. Pozwala się jej w nocy w oborze spać. Jesli sa buhaje, które maja własne dzieci w powazaniu i beztrosko rozsiewaja swoje plemniki, to nie mozna do poziomu owego "buhaja" sprowadzac kazdej krowy. *** amen a najlepiej niech sąd rozstrzygnie o tym czy obniżać,czy nie.My wiemy tyle ile nam tu napisano o sytuacji Odpowiedz Link Zgłoś
leeya Re: No może troche obiektywizmu, drogie Panie? 21.11.05, 23:30 Hihihihihi Wlasnie mialam napisac post w podobnym brzmieniu, ale Julka cos zamarudzila, system mnie w tym czasie wylogowal i zobaczylam Twoj post Taszka. Podpisuje sie wszystkiemi konczynami Dziewczyny, czasami na prawde nie warto przesadzac.. Ani w jedna ani w druga strone. Leeya Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:17 mrs_ka napisała: > Nie większe, niż pensja, tylko większe niż połowa pensji- ja tak zrozumiałam. Faktycznie. > Ja się akurat wyzłosliwiać nie będę, bo wątki alimentacyjne mnie totalnie nie > ruszają. Moje skierowanie na "macochy" nie bylo zlosliowscia. Tam po prostu dziewczyny lepiej wiedza jak sie za to zabrac. To tak jakby samodzielna mama pytala macoch, jak przy pomocy komornika sciagac alimnenty czy obliczyc koszty utrzymania dziecka. Wiekosc dziewczyn by tego po prosty nie wiedziala. A alimnety trzeba przyznac ojciec placi wysokie i pewnie mozna je obnizyc. Pisze pewnie, bo tego, czy np. dzieci sa zdrowe nie wiemy. > POnadto 1300 na głowę to spora suma. Daje to ok. 2600 zł na dziecko > uwzględniając fakt, że alimenty wynoszą POŁOWĘ świadczeń, więc drugą połowę- ja > k A moze matka nieco mniej zarabia i nie placi polowy? Chociaz nawet wtedy jesli alimenty sie nieco obnizy dzieci nie umra z glodu. Odpowiedz Link Zgłoś
geve Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:31 czesne szkół zagranicznych wynosi grubo ponad 3000 USD (!!!), a przedszkole, które właśnie widzę z okien - 4000 zł miesięcznie (dzieciaki odbierane sa ok. 15.00). Nieźle!!! Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 23:53 Ja tylko w jednej sprawie. Bbbb10 napisała "Oczywiście. 1300 na dziecko to zdecydowanie za dużo". A guzik tam. Skąd Bbbb może tak autorytatywnie twierdzić? Nie jej ta sytuacja dotyczy. Uważam, że jesli ojciec nie współuczestniczy w wychowywaniu dziecka (= jest "wizytowy"), to alimenty od ojca powinny wynosić więcej niż 50% kosztów utrzymania dziecka. I wtedy kwota 1300 zł nie jest już taka kosmiczna, zwłaszcza jeśli np. dziecko jest chorowite, matka musi wynajmowac opiekunkę by pracować. Chalsia Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:24 Pewnie, ze zalezy do sytuacji. Ale uczciwie trzeba przyznac, ze facet sie stara. Nie dosc, ze jak na srednia forumowa duzo, to na dodatek je placi, prawdopodobnie bez pomocy komornika. W sumie tak jak powinno byc, a jaka to rzadkosc. Odpowiedz Link Zgłoś
geve Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:25 Prawdą jest, że prawa i obowiązki należą do obydwojga rodziców, zatem koszty utrzymania dzieli się po połowie. Ale zapominamy, że obowiązki związane z opieką i wychowaniem dzieci, teoretycznie, również należą tak do matki jak i do ojca: fifty-fifty, począwszy całodobowej opieki i pielęgnacji małego dziecka po opiekę i wychowywanie starszego. Niestety, często zdarza się, że u tatusia, któremu znudzi się dotychczasowe życie z partnerką, znika również zainteresowanie dziećmi. Z resztą trudno mówić o jakiejkolwiek opiece czy wychowywaniu widząc dzieci 2-3 razy w miesiącu po kilka godzin albo jeszcze rzadziej... Wracając do wątku, jego Autorka wiedziała, że wiąże swoje życie z żonatym/dzieciatym facetem, który ma zobowiązania w stosunku do swoich potomków (i to nie tylko finansowe), poza tym tak naprawdę nic nie wiemy o sytuacji tego pana, czy pozostała dwójka jego dzieci pochodzi z jednego małżeństwa, czy też z różnych związków, jakie są wzajemne relacje i szanse komunikacji. Niemniej nie rozumiem, czemu decyzje życiowe dorosłego mężczyzny (czyli pojawianie się na świecie kolejnych jego dzieci) mają odbywać się kosztem jego poprzedniej rodziny/rodzin (ale obecnej również!) Rozumiem niepokój Zelty sytuacją finansową, za oczywistą uważam próbę ochrony interesów własnych i dziecka oraz dążenia do godziwego życia na przyzwoitym poziomie. Na jej miejscu byłabym jednak bardzo ostrożna z wychodzeniem z inicjatywami typu „obniżenie alimentów poprzednim dzieciom” i wyliczania innych – jako matka kolejnego dziecka i nieżona (która, jak twierdzi, nie dzieli w połowie kosztów utrzymania dziecka i zaciągniętych kredytów) może, czego z głębi serca jej nie życzę, nieoczekiwanie znaleźć się w położeniu byłej partnerki. Poza tym, nie wiem, czy w tej sytuacji, walka o 200 czy 300 zł jest warta świeczki, jeśli stosunki z byłą/byłymi nie są poprawne, mogę domniemywać, jakie nastroje wprowadzi argumentacja: „muszę obniżyć alimenty, ponieważ spłodziłem kolejne dziecko, a jemu i jej mamie musiałem kupić mieszkanie” – uff... mogę tylko dziewczynie współczuć... Cóż, uważam, że tutaj rozwiązanie problemu wyrównania poziomu i jakości życia wszystkich dzieci leży wyłącznie po stronie taty, który, co prawda, będzie musiał się trochę pogimnastykować, myślę jednak, że spokojnie można osiągnąć konsensus. Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 10:33 Dokladnie Chalsiu, dokladnie! Ale dla niektorych to i 300 zl na dziecko to za duzo. One wiedza lepiej ile exia wydaje na dziecko, ups... zapomnialam na kosmetyczke i waciki, kolejne dzieci z innymi facetami i na nowego gacha )) Takie gospodarne niektore kobiety sa, a co! Odpowiedz Link Zgłoś
mamaadama4 Re: czy można do pelagi 25.11.05, 23:18 pelagaa napisała: > Dokladnie Chalsiu, dokladnie! > Ale dla niektorych to i 300 zl na dziecko to za duzo. No własnie pelaga, dla niektórych matek, które mają obowiązek płacenia alimentów - 250 zł. na dziecko to za dużo - chociaż nie cierpią na zasiłku dla bezrobotnych. Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: czy można do pelagi 26.11.05, 10:53 Uwazaj mamoadama zeby cie zolc nie zalala. Ja nie twierdze, ze tylko ojcowie sa do bani. Takie same kryteria, a nawet ostrzejsze stosuje do matek. Zreszta dla mnie matka, ktora zostawia swoje dziecko jest chora, nawet jesli placi alimenty. Ale skocz mi do gardla, milego skakania Odpowiedz Link Zgłoś
babe007 A ja w kwestii kredytu mieszkaniowego. 22.11.05, 10:09 Jedna z Was napisała, że konieczność spłacania kredytu mieszkaniowego (nowe gniazdko tatusia) powinna być brana pod uwagę przy ustalaniu wysokości alimentów. Czy to oznacza, że kiedy zdecyduję się na kupno lokum dla dzieci i siebie (na razie wynajmuję - ex został w mieszkaniu) to mogę wystąpić o podniesienie alimentów? Hmmm, już to widzę ;-P. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: A ja w kwestii kredytu mieszkaniowego. 22.11.05, 18:12 Nie, poniewaz czym innym jest splata kredytu mieszkaniowego przez tatusia, a czym innym przez mamusie Odpowiedz Link Zgłoś
nina1235 Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:12 Witaj. Widzę, że niezłą burzę wywołałaś swoim postem. Moim zdaniem, oczywiście że twój partner powinien postarać się o obniżenie alimetnów. Dziwię się, że zgodził się w ogóle na taką kwotę przy ustalaniu alimentów, sama wiem jak wygląda sprawa o ustalenie i wiem, że można sie "targować".Wydaje mi się, że sam mógł zaproponować podobną kwotę i dlatego sąd ustalił 1300 zł na 1 dziecko. Niestety trudniej obniżyć kwotę alimentów niż ją podwyższyć. Uważam, że 1300 zł na 1 dziecko to zdecydowanie za dużo, bez względu na fakt ile zarabia ojciec dzieci. Poza tym wy też macie teraz dziecko, a twierdzenie (takie tu widziałam), że ojciec nie powinien się decydować na kolejne dziecko jeśli nie może utrzymać tych z poprzedniego związku jest conajmniej śmieszne. Przecież twój przypadek nie przedstawia patologicznej rodziny, gdzie ojciec nie płaci na dziecko z poprzedniego związku a "zrobił" sobie kolejne dziecko. Każdy ma prawo do założenia nowej rodziny i posiadania "nowych" dzieci, które w niczym nie są gorsze i tak samo mają prawo do godnego życia, choć w twoim przypadku to można by mówić o luksusie. Wybacz, mam wielu znajomych po rozwodach, ale o takiej kwocie alimentów to nikomu się nawet nie śni (mówię tu o kobietach). Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mrs_ka Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:34 Nina, to mało widziałaś i mało Wiesz. Sąd zasądzając alimenty bierze pod uwagę poziom zycia całej rodziny. Facet, który ma kancelarię prawniczą i kobieta, która jest właścicielą hotelu mają inny standard życia niz suwnicowa z hydraulikiem. I dzieci tych pierwszych jak najbardziej mogą uczęszczać do American School w Warszawie ( a propos: Wiesz, jakie to czesne? Ja wiem) i wyjeżdżać do Aspen na narty, zaś dzieci tych drugich niekoniecznie. Taki lajf. Jesli więc Ci pierwsi się rozwiodą, to niczym nadzwyczajnym będą alimenty w kwocie kilku tysięcy na dwójkę, natomiast suwnicowa będzie całowac po nogach hydraulika, jeśli ten szarpnie się na 400zł alimentów. I znów: taki lajf. Ja znam sytuacje, w których dziecko dostaje 300zł alimentów i takie, gdzie kwota wynosi 8000 na oboje dzieci. POnieważ jednak znam obie rodziny, więc żadna z tych kwot mnie nie bulwersuje, bo ma swoje uzasadnienie w standardzie życia tych ludzi i z czegoś wynika. Tak więc nie pisz tutaj, że "to za duzo bez względu na to, ile zarabia ojciec", bo jeśli ojciec jest prezezem PKO SA to płacenie 500zł alimentów na dziecko jest kpiną głownie dla niego samego. a. Odpowiedz Link Zgłoś
nina1235 Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:58 Popadasz w skrajności. Ja piszę o większości rodzin. Przykłady, które podajesz- nie wątpię, że takie są. Ja natomiast piszę o normalnych standardowych rodzinach. Poza tym napisałam, że 1300 zł jest to b. duża kwota - i to jest moje zdanie, którego nie zmienię. Możemy bawić się w wyliczanie jakie to szkoły płatne istnieją i jakie to zajęcia pozaszkolne możnaby było opłacać, ale po co. Nie chcę się tu z nikim sprzeczać, wyraziłam swoje zdanie i to wszystko. Jak na razie żyję ze swoim ex w dobrych stosunkach i na myśl by mi nie przyszło, żeby naciagać go do zbędne koszta. Dostaję dużo mniej niż autorka postu i nie marudzę, sama pracuję i wiem jak trudno zarobić każdy grosz. Dlatego nie będę wyzyskiwać mojego ex. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
marghetithka Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 15:01 nina1235 napisała: Dziwię się, że > zgodził się w ogóle na taką kwotę przy ustalaniu alimentów, sama wiem jak > wygląda sprawa o ustalenie i wiem, że można sie "targować".Wydaje mi się, że > sam mógł zaproponować podobną kwotę i dlatego sąd ustalił 1300 zł na 1 dziecko. Pewnie, że można się "potargować"!!!, ewentualnie w ogóle "sprzedać" dziecko jego matce lub innej opiece, zamiemienić na lepszy, nowszy, bardziej porządany model z nową partnerką, problem z głowy!!! ******************** > Niestety trudniej obniżyć kwotę alimentów niż ją podwyższyć. Uważam, że 1300 zł > > na 1 dziecko to zdecydowanie za dużo, bez względu na fakt ile zarabia ojciec > dzieci. Sorry ale chyba nie nasz dzieci!!!, abstrahując od tej sytuacji, to Ty nie zdajesz sobie sprawy ile kosztuje dziecko i ile wysiłku trzeba włożyć w samodzielne wychowanie go!!! Nawet jeśli jest zdrowe, a ja MUSZĘ gdzieś wyjść, a jest fatalna pogoda, albo biorę ze sobą dziecko i mam przekichane, bo trudno rozmawiać z panią w urzędzie skarbowym z dwulatkiem uwieszonym na szyi - w konsekwencji nie załatwiam sprawy, a dziecko "łapie" jakiegoś wirusa; albo płacę opiekunce dodatkowo 10 PLN za godzinę opieki. W pełnej rodzinie, kiedy w tym czasie dzieckiem zająłby się ojciec w analogocznej sytuacji, odpadłyby co najmniej koszty leczenia i opiekunki. Notabene, o czym już kiedyś pisałam, koszt opiekunki w WA, to 1300 - 1600 PLN miesięcznie, więc MOIM zdaniem, ojciec, który powinien pokrywać 50% wydatków na dziecko + 50% osobistej opieki, rozpatrując to w powyższych kryteriach płacąc 1 300 PLN na dziecko nie spełnia ich!!! ******************* > ojciec nie powinien się decydować na kolejne dziecko jeśli nie > może utrzymać tych z poprzedniego związku jest conajmniej śmieszne. Przecież > twój przypadek nie przedstawia patologicznej rodziny, gdzie ojciec nie płaci na > > dziecko z poprzedniego związku a "zrobił" sobie kolejne dziecko. Każdy ma prawo > > do założenia nowej rodziny i posiadania "nowych" dzieci, które w niczym nie są > gorsze i tak samo mają prawo do godnego życia, choć w twoim przypadku to można > by mówić o luksusie. Zgadzam się z Tobą, ale dlaczego dzieci, które już są mają mieć obnożony przez to swój standard życia, jaki luksus????? Dla jednych podstawowym standardem życia jest dodatkowy angielski, tenis i basen, a dla innych ukończenie 7 klas podstawówki. Tak już jest na świecie, że nie mamy po równo...... Im wyższy standard życia ma rodzic dziecka (lub osoba alimentująca) tym wyższy standard życia dziecka i jego potrzeby!!! Zresztą napisane jest, że dzieci powinny mieć zapewniony taki standard życia jaki mają rodzice. Im więcej zarabiasz, tym więcej wydajesz na dzieci!!! ************************* Wybacz, mam wielu znajomych po rozwodach, ale o takiej > kwocie alimentów to nikomu się nawet nie śni (mówię tu o kobietach). Pozdrawiam Ja też mam wielu znajomych w takiej sytuacji, jednak w ich przypadku, kwota alimentów na 1 dziecko przekracza grubo ponad 1 TYS PLN (i ich exowie płacą je dobrowolnie, mmo, że "klepnięte" w sądzie), a jako ciekawostę dodam, że jedna z nich otrzymuje na 2 dzieci, w tym jedno chore nieuleczanie 3,5 TYS PLN. Więc nie popadajmy w skrajności!!! Poydrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mrs_ka Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 16:22 Słuchaj, nie, nie popadam w skrajności, podam Ci przykład: jestem mieszkanką stolicy, mam zasądzone na syna 1200zł alimentów, które obniżyłam do 800. Kwota 1200 została zaproponowana przez eksa, sąd tylko przyklepał. Obniżyłam do 800 z powodu kredytów, których nabrał eks- kiedy odechnie finansowo wrócimy do wersji pierwotnej. I teraz tak: mój syn chodzi do przedszkola, gdzie czesne wynosi 1000zł. Dodam, że przedszkole nie jest wypasione, to jest bardzo średnia warszawska stawka w przedszkolach prywatnych. Gdyby przedszkole było w centrum (jest pod miastem) kwota byłaby wyższa o jakieś 40%, gdyby przedszkole było jezykowe koszt by wzrósł o 100%. Wyliczam Ci to po to, aby Ci uświadomić, że pisze o warszawskiej przeciętności. Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale zauważ, że już krakowska przeciętnośc jest o wiele tańsza niż stołeczna. Żeby tego było mało: Eks jest ubezpieczony w prywatnej klinice medycznej. Mój syn podlega pod jego ubezpieczenie. W tym miesiącu korzystaliśmy z : - dwóch konsultacji laryngologicznych - jednej dermatologicznej - audiometrii i badania RTG - dwóch wizyt pediatrycznych Płacąc za to z własnej kieszeni wydalibyśmy kilkaset złotych, na szczęscie płaci pracodawca Eksa. Opłaty z tytułu użytkowania naszego mieszkania (stary blok, brak ochrony, osiedle nie jest strzezone, czyli bez luksusów) wynoszą miesiecznie ok. 1200zł. Tak, wiem, zdzierstwo, ale taka jest warszawska rzeczywistość. Powiedz mi wiec, czy pisząc o "wyzyskiwaniu eksa" masz na myśli swoją sytuację, czy tez chodzi Ci o każde alimenty powyżej 1000 zł, gdzie nie masz pojęcia o realiach, jak już napisałam. Bo widzisz, ja bym chętnie zamieszkała w Białymstoku, koszty życia by mi spadły o 70% i w ogóle wszyscy byliby happy, tylko że w zyciu nie ma takiej ekonomicznej urawniłowki, jaką proponujesz. Tak się jednak składa, że mój Eks jest rozsądnym człowiekiem, który mieszka w tym samym mieście, płaci podobne czynsze i robi zakupy w warszawskich marketach. I pierwszy by spadł ze stołka, gdybym mu powiedziała, że koszt utrzymania naszego dziecka wynosi jakieś 800zł (czyli ma płacić 400zł alimentów). Tak więc pogadamy, jeśli nasze standardy płatnicze się zbliżą, bo ja też mogłabym wiele uświadomić angielskiej matce, która wydaje na dziecko kilkaset funtów miesięcznie. I tez bym ją oświeciła co do rozrzutności. a. Odpowiedz Link Zgłoś
mrs_ka Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 16:22 To było do Niny of kors. a. Odpowiedz Link Zgłoś
derena33 Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:35 to malo wiesz o kwotach alimentow moja droga. Wszystko zalezy od wieku, nakladow finansowych na dziecko ( choroby, opieka)i standardu zycia, ktory nalezy zachowac dziecku w momencie rozstania rodzicow. W koncu dlaczego dziecko ma miec gorzej niz przedtem, tylko dlatego ze rodzicom sie odwidzialo byc razem? Tak samo ciagle i nieustajaco jest dla mnie dziwnym, dlaczego caly czas sie mowi o koniecznosci ponoszenia polowy kosztow przez matki, ktore zostaja z dzieckiem i swiadcza mu opieke? Przeciez jakby ojciec musial wynajac opiekunke, tez musialby jej zaplacic? Odpowiedz Link Zgłoś
mrs_ka Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:38 O, Derena, razem pisałyśmy a. Odpowiedz Link Zgłoś
mrs_ka Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:52 A i jeszcze jedno mi się przypomniało: nie ma raczej szans, aby samodzielna, bezrobotna matka z Podlasia (czy jakiejś małej miejscowości) dogadała się co do "sprawiedliwej" kwoty alimentów z samodzielną matką z Warszawy, która jest menegerem wyższego szczebla w jakimś koncernie. Nie te pieniądze, nie te realia. a. Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Do Niny 22.11.05, 16:02 Nina, nie ma czegoś takiego jak standardowa rodzina... Każda sytuacja jest inna i inne są możliwości zarobkowe rodziców. Sądy patrzą, również na to przy ustaleniu alimentów. Dla jednych standardem mogą być cichy z ostatniej kolekcji baby dior dla kogoś innego ostatni rzut w lokalnym lumpeksie. To samo dotyczy innych poczynając od jedzenia poprzez naukę, ubrania i rozrywki. Co do sumy 1300 zł alimentów na dziecko, cóz ja właśnie wydałam 350 zł na leczenie kanałowe zęba mojego syna + 270 na 3 plomby i 130 zł na okulistę (z wykupieniem lekarstw), a w piątek mam rezonans magnetyczny córki za 400 zł. Acha, chciałabym dodać ze moje dzieci są ogólnie zdrowe. Więc co do sumy 1300 naprawdę lepiej niech zdecyduje sąd, bo bedzie miał wgląd w całokształt sprawy, a nie tylko w fragmentaryczne wypowiedzi jednej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 10:42 Zgadzam się z nina1235 w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 11:07 A z czym konkretnie się zgadzasz? Z tym, że wszyscy standartowo mają płacić tyle samo na dziecko niezależnie od tego gdzie się mieszka, ile się zarabia i zdowia. Poszłabym dalej, proponuję standardowo się ubierać, pracować i myśleć. Brawo, w Chinach tez coś takiego próbowali. Widzę, że przede wszystkim niektórzy lubią standartowe myślenie... Dobrze, że to sądy oceniają wysokość alimentów wg możliwości zarobkowych rodziców i uzasadnionych potrzeb dziecka, a nie wg możliwości prokreacyjnych tatusiów. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 11:19 zonka77 napisała: > Zgadzam się z nina1235 w 100% ** no widzisz zonka...jako macocha zgadzasz się z osobami chcącymi zrównać czyjś poziom zycia do swojego-z reguły do niższego poziomu.Ja obywam się bez alimentów-więc powinnam w takich wątkach nawoływac laski do rezygnacji ze świadczeń na dzieci w imię wyzszych ideałówi mówić: patrzcie, daję radę-więc czemu i Wy nie możecie tylko lecicie po zasiłki?)) ale nie-przez to właśnie że mam ex-a dupka-uchylającego się od płacenia alimentów jestem tym bardziej cięta na osoby które tych alimentów dzieci pozbawiają, chcą obniżać , bądź w sądzie wykazują zerowe bądź nikłe dochody aby alimenty były jak najniższe. Ciesz się zonka że jesteś "żonką" a nie samotnie wychowującą swoją córeczkę kobietą.Myslenie by Ci się zmieniło kochana o 180 stopni. pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:06 mój post wkleił mi się za nisko w drzewku, chciałam go wkleić pod postem zawierającym słowa: "Poza tym wy też macie teraz dziecko, a twierdzenie (takie tu widziałam), że ojciec nie powinien się decydować na kolejne dziecko jeśli nie może utrzymać tych z poprzedniego związku jest conajmniej śmieszne. Przecież twój przypadek nie przedstawia patologicznej rodziny, gdzie ojciec nie płaci na dziecko z poprzedniego związku a "zrobił" sobie kolejne dziecko. Każdy ma prawo do założenia nowej rodziny i posiadania "nowych" dzieci, które w niczym nie są gorsze i tak samo mają prawo do godnego życia" Z powyższym się zgadzam Pozatym uważam że tak, dzieci mają to na co stać rodziców. Moja córka też tak ma - to na co nas stać. I wściekłabym się gdyby mój M miał np oddawać 3/4 swojej pensji i cierpielibyśmy biedę po to żeby drugie dziecko mogło np chodzić do prywatnej szkoły (żeby było jasne ja też pracuję i łożę na dzieci, tak na dzieci bo mamy wspólny budżet i razem tak naprawdę płacimy alimenty) Nie chodzi o to żeby alimenty były jak najniższe ale aby płacenie wysokich alimentów nie sprawiało że cała rodzina jest w biedzie. Jeszcze kiedy jest chore dziecko to ok, ale argument o prywatnej szkole czy przedszkolu w sytuacji kiedy doprowadziłoby to braku kasy na życie dla drugiego dziecka jest dla mnie niezrozumiały. I dla ciebie też by był na moim miejscu, nie wierzę że tak nie jest. Ja się nad obniżeniem alimentów mojego M nie zastanawiam. Od stycznia je podwyższa zresztą bo mamy możliwość edzieckokarenina ty wszystko mierzysz swoją miarką i wrzucasz do jednego worka Podam przykład mojego myslenia: Jeśli facet zarabia dużo to niech płaci nawet 5000 alimentów. Ale jeśli potrzeby dziecka wynoszą 2000 a facetowi urodzą się bliżniaki to zdecydowanie powinien mieć prawo obniżyć alimenty. Bo w normalnej pełnej rodzinie też bywa tak że z pojawieniem się nowych dzieci na resztę rodziny kasy jest mniej a jednak ludzie się na dzieci decydują. Za głupotę uważam decydowanie się na dziecko kiedy nie ma się wogóle kasy, ale jest to głupota i w przypadku pełnej rodziny i w przypadku rozwiedzionych rodziców Ja myślę że wszystko trzeba rozważyc w konkretnym przypadku. I zgadzam się też z argumentem że ktoś bezrobotny z malego miasteczka może sobie pogadać z kimś z dużego miasta z duzymi dochodami jak o gruszkach na wierzbie. Dla mnie osobiście 1300 zł na jedno dziecko to bardzo duzo. Też mam dziecko, płacę za przedszkole, ubrania, leki (alergik mały) i zabawki i nadal uważam że 1300 zł alimentów to bardzo dużo. Ale takie są moje realia, nie mieszkam w Wawie. Jasne tez mogłabym chcieć posłać córkę do przedszkola prywatnego za 1000 zł, posłać ją na lekcje prywatne angielskiego za nastepne parę stów, kupować tylko firmowe ciuszki za następne parę stów i wykazać potrzeby dziecka na parę tysięcy. Tylko kto mi to da?? Po prostu tyle nie zarabiamy więc i aliemntów na takie potrzeby dawać bysmy nie mogli i na szczęście nie musimy >o widzisz zonka...jako macocha zgadzasz się z osobami chcącymi zrównać czyjś > poziom zycia do swojego-z reguły do niższego poziomu" mogłabym powiedzieć że wy chcecie każdego podwyższyć do bardzo wysokiego poziomu A w rzeczywistości wszystko zalezy od konkretnej sytuacji i konkretnych możliwości _ _ Nowe jesienne zdjęcia rodzinkap.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:33 zonka77 napisała: > Jeśli facet zarabia dużo to niech płaci nawet 5000 alimentów. Ale jeśli > potrzeby dziecka wynoszą 2000 a facetowi urodzą się bliżniaki to zdecydowanie > powinien mieć prawo obniżyć alimenty. Bo w normalnej pełnej rodzinie też bywa > tak że z pojawieniem się nowych dzieci na resztę rodziny kasy jest mniej a > jednak ludzie się na dzieci decydują. Porównanie jest IMHO nietrafione - bo w pełnej rodzinie kobieta i facet wspólnie decydują się na następne dziecko. Tu tylko facet decyduje, ze swoją kolejną partnerką. Pytanie czy ma prawo decydować mając świadomość, że obniży standard życia dziecka z pierwszego małżeństwa. Ja tego nie wiem, dużo zależy od konkretnej sytuacji. Sytuacja jest jasna, jeśli uzgodni to z byłą partnerką i dojdą do jakichś kompromisów. Trzeba jednak faceta z jajami, aby takie rzeczy uzgadniać z osobą, kórej teoretycznie (tylko) nic już do tego No i babka też musi być w porządku. No ale ydaje mi się, ze odpowiedzialny facet nie traktuje urodzenia się dziecka w nowym związku jako PRZYPIECZĘTOWANIA swoich racji co do tego, że alimenty trzeba obniżyć. Jeśli trzeba, jeśli uważa, że są za wysokie, niech je po prostu obniży przed planowanym poczęciem nowego dziecka. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:42 wniosek jaki mi się nasuwa jest taki - facetowi NIE OPŁACA się być fair i płacić alimenty bardzo wysokie gdy nie ma innych dzieci niż to z byłą żoną. Nie opłaca mu się dawać maksymalnej kasy na miarę jego AKTUALNYCH możliwości, bo w momencie gdy pozna kogoś z kim będzie chciał założyć rodzinę i mieć dziecko okaże się że nie ma prawa obniżyć dotychczasowej kwoty. Sprytniej (tylko czy uczciwiej?) jest płacić na pół gwizdka tak, aby w razie założenia rodziny nie było problemu z kasą. Zastanawia mnie tez ta niekonsekwencja - jak facetowi zaczyna powodzić się lepiej to POWINIEN podnieśc alimenty (a jak tego nie zrobi to już eksia o to zadba), jak zaczyna powodzić mu się gorzej - to eks żony to nie obchodzi, ma płacić tyle ile dotychczas bo takie były ustalenia. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:47 mikawi napisała: > wniosek jaki mi się nasuwa jest taki - facetowi NIE OPŁACA się być fair i > płacić alimenty bardzo wysokie gdy nie ma innych dzieci niż to z byłą żoną. Nie > > opłaca mu się dawać maksymalnej kasy na miarę jego AKTUALNYCH możliwości, bo w > momencie gdy pozna kogoś z kim będzie chciał założyć rodzinę i mieć dziecko > okaże się że nie ma prawa obniżyć dotychczasowej kwoty. Sprytniej (tylko czy > uczciwiej?) jest płacić na pół gwizdka tak, aby w razie założenia rodziny nie > było problemu z kasą. Zastanawia mnie tez ta niekonsekwencja - jak facetowi > zaczyna powodzić się lepiej to POWINIEN podnieśc alimenty (a jak tego nie zrobi > > to już eksia o to zadba), jak zaczyna powodzić mu się gorzej - to eks żony to > nie obchodzi, ma płacić tyle ile dotychczas bo takie były ustalenia. *** może kup sobie kolorową gazetę i odsapnij nieco od alimentacyjnych łamigłówek "zastanawiam się", " co zrobi ex-a"? ) a co to -jedna ex jest na tym świecie? każdy inaczej postepuje Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:56 edzieckokarenina napisała: > może kup sobie kolorową gazetę i odsapnij nieco od alimentacyjnych łamigłówek pozwolę przytoczyć sobie sugnaturkę capy - weź swoje rady, zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:57 i czytaj proszę ze zrozumieniem TYM BARDZIEJ jesli próbujesz cytować; napisałam "zastanawia mnie ta niekonsekwencja" a nie "zastanawiam się co zrobi eksia" Odpowiedz Link Zgłoś
derena33 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:00 mikawi napisała: > > pozwolę przytoczyć sobie sugnaturkę capy - weź swoje rady, zwiń w ciasny > rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek. ------------ Czyzby to byla depresja zwiazana z uplywajacym czasem? Starzejesz sie? Zadnych widokow na zmiany? Tez polecam lekka ksiazke i spacer Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:07 dzięki forum Samodzielna mama, m.in temu watkowi wyciągnęłam wniosek - jak powyżej, być może zrobiły to też inne next czy faceci czytający to forum. I o dziwo mój wniosek pokrywa się z doświadczeniami z "naszą" eks, więc w naszym przypadku jest w pełni potwierdzony. W wielu innych przypadkach zapewne również. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:12 mikawi napisała: > dzięki forum Samodzielna mama, m.in temu watkowi wyciągnęłam wniosek - jak > powyżej, być może zrobiły to też inne next czy faceci czytający to forum. I o > dziwo mój wniosek pokrywa się z doświadczeniami z "naszą" eks, więc w naszym > przypadku jest w pełni potwierdzony. W wielu innych przypadkach zapewne > również. No widzisz. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Uczcijmy to jakoś)) A erinka gdzie? Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:18 no tak... jakie to typowe... wy po prostu uwielbiacie magiel, nie ma znaczenia dyskusja, trzeba rozłożyć wątek dla zasady, bo mikawi cos napisała. Miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:07 mikawi napisała: > nie ma znaczenia > dyskusja, trzeba rozłożyć wątek dla zasady, bo mikawi cos napisała. Czyżbyś powoli zaczynała pojmować? Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:21 virtual_moth napisała: > mikawi napisała: > > > dzięki forum Samodzielna mama, m.in temu watkowi wyciągnęłam wniosek - ja > k > > powyżej, być może zrobiły to też inne next czy faceci czytający to forum. > I o > > dziwo mój wniosek pokrywa się z doświadczeniami z "naszą" eks, więc w nas > zym > > przypadku jest w pełni potwierdzony. W wielu innych przypadkach zapewne > > również. > > No widzisz. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Uczcijmy to jakoś:- ))) > > A erinka gdzie? *** mikawi-koniecznie trzeba to uczcić i wielkimi literami napisz sobie w sygnaturce(po co masz kopiować cudzesy?) ZIĘKI SAMODZIELNEJ MAMIE OSIĄGNEŁAM SPEŁNIENIE ŻYCIOWE. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:30 a prosiłam - czytaj ze zrozumieniem widzę, że z łatwością przekłamujesz wypowiedzi rozmówcy, w życiu też czy tylko na forum? Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 18:45 Roznia jest taka, ze tekst z sygnaturki nie obraza, bo teoretycznie nie jest skierowany do nikogo konkretnego, a skierowanie tego tekstu do konkretnej osoby jest juz dosc obrazliwe. No ale ty jestes przeciez specjalistka w obrazaniu samodzielnych mam na forum dla nich przeznaczonym. Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:40 Co takiego??? Uzgadniać z Ex poczęcie dziecka??? To jakiś żart? To raczej chyba trzeba nie mieć jaj, żeby pozwalać obcej już osobie decydować o swoim życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:45 Nie tylko uzgadniać z ex ale właściwie to wogóle się nie decydować bo przecież coś się może wydarzyć i kasy może być mniej a alimentów obnizyć nie wolno bo to jest zbrodnia na pierwszym dziecku jak nie pójdzie do prywatnej szkoły. Tak przynajmniej rozumiem finalnie falę sprzeciwu samodzielnych wobec pytania autorki postu, bo nie pytała jak nie płacić i jak się wymigać tylko jak obniżyć wysokie alimenty wobec pojawienia się problemów ( jej brak pracy) i następnego dziecka. Ja się tylko zastanawiam czy samodzielne jak kogoś znajdą i będą chciały mieć dziecko to będą z exem to uzgadniać Odpowiedz Link Zgłoś
babe007 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:09 zonka77 napisała: >> Ja się tylko zastanawiam czy samodzielne jak kogoś znajdą i będą chciały mieć > dziecko to będą z exem to uzgadniać Po co? W końcu alimentów z tego powodu podnosić nie będą (tak sobie wyobrażam) Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 prywatna szkola 23.11.05, 16:10 zonka77 napisała: > > jest zbrodnia na pierwszym dziecku jak nie pójdzie do prywatnej szkoły. Jesli dziecko nie pojdzie do prywatnej szkoly, to nic mu sie nie stanie. Sama nie jestem zwolenniczka prywatnych szkol. Ale jesli dziecko juz chodzi do tej prywatnej szkoly, czuje sie w niej dobrze, ma tam kolegow itd. to wyrywanie go z tego srodowiska nie jest, moim zdaniem, najlepszym pomyslem. Zwlaszcza swiezo po rozwodzie rodzicow, za duzo tych zmian na raz. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:18 sar36 napisał: > Co takiego??? > Uzgadniać z Ex poczęcie dziecka??? > To jakiś żart? > To raczej chyba trzeba nie mieć jaj, żeby pozwalać obcej już osobie decydować o > > swoim życiu. Ja nie mówię, że to ma być standard. Jeden facet zrobi następne dziecko i bedzie się sądził z ex, drugi, bez utraty korony z głowy, uprzedzi o chęci prokreacji byłą partnerkę i matkę wspólnego dziecka, przygotuje grunt pod negocjacje. Tyle ze do tego trzeba nie tylko jaj, ale dyplomacji i sprytu. No i racja, trudno tego wymagać od przeciętnego faceta Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:41 Wysokość alimentów z reguły ustala sąd. Zatem sądzić i tak się trzeba. Mogę sobie wyobrazić negocjacje przed złożeniem pozwu, ale nie przed prokreacją. Moim zdaniem trudno wymagać od kogokolwiek proszenia byłego partnera o zgodę na prokreację. W mojej opinii - pośrednio - negocjowanie obniżki alimentów przed prokreacją jest pytaniem o zgodę na prokreację. A uprzedzić o chęci posiadania kolejnych dzieci - czemu nie, ale to nie to samo, co "uzgadnianie". Inna rzecz, że spłodzenie kolejnego dziecka w sytuacji, kiedy faceta nie stać na zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych obecnego dziecka (dzieci) to zwykła nieodpowiedzialność. Niezaleznie od tego, czy mówimy o dzieciach z tego samego, czy z różnych związków. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:13 sar36 napisał: > Wysokość alimentów z reguły ustala sąd. Zatem sądzić i tak się trzeba. Mogę > sobie wyobrazić negocjacje przed złożeniem pozwu, ale nie przed prokreacją. Ależ dlaczego. W pelnej rodzinie negocjacje i rozmowy przed poczęciem kolejnego dziecka to MUS, jest to po prostu oczywiste. Często rodzice się zastanawiają czy będzie ich na kolejne dziecko po prostu stać i ILE będą musieli wtedy zaoszczedzić na tym pierwszym dziecku (choć niektórzy nie biorą tego pod uwagę tylko od razu biorą się do rzeczy Rozwiedzeni rodzice dziecka to w sumie obce sobie osoby, jednak łączy ich bardzo ważna sprawa - wspólne dziecko. IMHO idealna sytuacja to taka, w której mimo że po rozwodzie, rodzice NADAL potrafią się dogadać co do dziecka, BEZ ingerencji sądu. Taką sytuacją może być też chęć założenia nowej rodziny przez ojca dziecka. I to jest naturalna potrzeba, tyle że mogąca mieć konsekwencje dla dziecka. I podobnie jak w pelnej rodzinie należałoby się zastanowić z matką dziecka, czy na kolejne dziecko "nas" stać i ile możemy "odebrać" starszemu, żeby wszyscy byli zadowoleni. Jak widać, wielu z nas nawet się w pale nie mieści, że można chcieć się (i umieć) dogadywać z byłym partnerem > Moim zdaniem trudno wymagać od kogokolwiek proszenia byłego partnera o zgodę na > > prokreację. No jasne, ja nie wymagam. To kwestia osobistych wyborów, ale też umiejętnosci ponoszenia konsekwencji. Jeśli woli się sądzić, nierzadko bezskutecznie, niż próbować ustalać coś z eksią, to jego broszka. A moze s\jest tak z eksią skłócony, a ona taka wredna suka, że choćby na rzęsach stawał, to i tak ona zaśmieje mu się w twarz. W mojej opinii - pośrednio - negocjowanie obniżki alimentów przed > prokreacją jest pytaniem o zgodę na prokreację. A uprzedzić o chęci posiadania > kolejnych dzieci - czemu nie, ale to nie to samo, co "uzgadnianie". Można tylko uprzedzić, ale należy się liczyć z tym, że zostanie się spuszczonym na drzewo, a wtedy pozostaje tylko sąd. Dlatego mówiłam o dyplomacji, sprycie i umiejętności pokierowania tej delikatnej sprawy w dobrym kierunku. Wiem, wiem, w tym momencie chyba już przesadziłam - przecież to niemożliwe, aby dorośli ludzie po rozwodzie potrafili się dogadać bez sądu Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:30 Tak, to na pewno idealna sytuacja, kiedy rodzice po rozwodzie potrafią się dogadać co do dziecka. Natomiast zastanawiać się, czy mnie stać na kolejne dziecko będę się sam i z matką tego kolejnego dziecka. A ściślej - już się zastanowiłem, wyszło, że tak i w miniony piątek to kolejne dziecko mi się urodziło. Chcieć się dogadaywać z (prawie) byłą partnerką, to ja chcę. Ale na pewno nie w sprawie posiadania przeze mnie kolejnych dzieci. Konsekwencje ponosić umiem i będę je ponosił. Nie wiem, czy to niemożliwe, żeby dorośli ludzie mogli się dogadać bez sadu po rozwodzie. Ja nie mogłem się dogadać niemal w żadnej sprawie w trakcie i małżeństwa im. in. dlatego się rozwodzę Ale to już inna historia... Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:35 Chcieć się dogadaywać z (prawie) byłą partnerką, to ja chcę *** sar...gratulacje! rodzi ci się kolejne dziecko,a jeszcze nie zdążyłeś się rozwieść. Rozsądny z ciebie facecik na pewno dogadasz się z ex polubownie<rotfl> Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:44 edzieckokarenina napisała: > Chcieć się dogadaywać z (prawie) byłą partnerką, to ja chcę > *** > sar...gratulacje! > rodzi ci się kolejne dziecko,a jeszcze nie zdążyłeś się rozwieść. > Rozsądny z ciebie facecik > na pewno dogadasz się z ex polubownie<rotfl> Oczywiście, że się NIE dogadam polubownie. Ale nie mam zamiaru czekać z kolejnym dzieckiem na koniec rozwodu, bo cholera wie, ile on będzie trwał. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:49 sar36 napisał: > edzieckokarenina napisała: > > > Chcieć się dogadaywać z (prawie) byłą partnerką, to ja chcę > > *** > > sar...gratulacje! > > rodzi ci się kolejne dziecko,a jeszcze nie zdążyłeś się rozwieść. > > Rozsądny z ciebie facecik > > na pewno dogadasz się z ex polubownie<rotfl> > > Oczywiście, że się NIE dogadam polubownie. Ale nie mam zamiaru czekać z > kolejnym dzieckiem na koniec rozwodu, bo cholera wie, ile on będzie trwał. *** no jasne..dziecko to podstawa udanego związku nie ma co zwlekać z posiadaniem dzieciaczków. Niemniej jednak gratuluję i życzę wszystkim Twoim dzieciom,aby nie czuły się w żaden sposób poszkodowany czy gorszy od pozostałych(nie wiem ile ich masz-ale wiedzieć nie muszę). btw.moje dzieciątko już odchowane,więc mogę zaglądac na forum..ale Twój to maluszek-przy noworodku jest sporo roboty..może zajrzyj do partnerki czy aby nie potrzebuje Twojej pomocy? Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:56 Właśnie skończyłem malować pokój i prać ręczniki, prześcieradła itp. dla dziecka. Zaraz jadę do szpitala - obie tam są (mama i córka) i jeszcze trochę pobędą... Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:59 sar36 napisał: > Właśnie skończyłem malować pokój i prać ręczniki, prześcieradła itp. dla > dziecka. Zaraz jadę do szpitala - obie tam są (mama i córka) i jeszcze trochę > pobędą... *** nie trać czasu na forum, sporo się dzieje w Twoim życiu nowe sprawy,stare jeszcze nie załatwione powodzenia i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:10 sar36 napisał: > A ściślej - już się > zastanowiłem, wyszło, że tak i w miniony piątek to kolejne dziecko mi się > urodziło. Sar, no powiem Ci chłopie, że dawno się tak nie ubawiłamDD Wiesz - no wszystko OK, rozmnażaj się nie pytając nikogo o zdanie (Nie bedzie mi moja jeszcze żona mówiła z kim mam się rozmnażać, hahaha, ale miej świadomość, że przy ewentualnej sprawie sądowej o obniżkę alimentów z powodu narodzin Nowego nie będzie ŻADNYCH negocjacji z jej strony, buahahahahaha Wierzę, ze jako niezależnie myślacy facet masz tego świadomość No i oczywiście wszystko to jej wina, bo się głupia dogadywać nie umie. A Ty byś chciał, tylko Ci Twoja asertywna natura nie pozwala, hahahah Ło jezu, poplakałam się normalnie;-D Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 18:52 Pewnie moga sie dogadywac bez sadu, ale nie w przypadku, kiedy tatus nagle wylogowal sie z istniejacego malzenstwa zeby zrobic dzidzie na boku. Odpowiedz Link Zgłoś
sonrisa3 Re: czy można obniżyć alimenty? 24.11.05, 11:47 Oświadczam, że gdyby mój ex przszedł do mnie i oznajmił, że chce ze mną przedyskutować, czy może sobie zafundować dziecko z next, to bym się popukała w czoło i poradziłabym pilny telefon do naszego wspólnego kolegi, psychiatry. To jest chyba najdziwniejszy pomysł, jaki ostatnio słyszałam. Obca osoba ma mieć jakikolwiek wpływ na tak intymną część życia pary jak poczęcie ich dziecka? Absurd po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:13 >Pozatym uważam że tak, dzieci mają to na co stać rodziców. Moja córka też tak >ma - to na co nas stać. I wściekłabym się gdyby mój M miał np oddawać 3/4 >swojej pensji Czy znasz przypadek faceta placacego 3/4 pensji? Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:03 A zresztą. To jest wałkowanie ciągle tego samego... I tak naprawdę doskonale wiemy, że jesli ktos jest dobrym człowiekiem to będzie i dobrą Eksią, Eksem, Macocha itp, i odwrotnie tak samo. I w tym sęk. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:25 ajmj napisała: > A zresztą. To jest wałkowanie ciągle tego samego... I tak naprawdę doskonale > wiemy, że jesli ktos jest dobrym człowiekiem to będzie i dobrą Eksią, Eksem, > Macocha itp, i odwrotnie tak samo. I w tym sęk. > *** no właśnie-zgadza się. Nie ma sensu dyskutować kto ,kiedy, ile i w jakich warunkach by płacił na dziecko.Wszystko zależy od sytuacji finansowej obojga rodziców i od kondycji zdrowotnej dziecka. Skoro rodzice nie mogą się w tej kwestii dogadać to pozostaje im sąd,a nasze gdybania są po prostu śmieszne i jak zwykle powstaje dłuuuuuugi wątek. No cóż-kasa to drażliwy temat. Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
balladynka Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:41 Wiecie co, choć staram się zrozumieć argumenty obu stron to ni cholery nie jestem w stanie bo dla mnie to się kupy nie trzyma. Załóżmy, że zgodzę się w kwestii takiej, że ojciec (albo matka) nie powinni robić następnych dzieci jeśli w jakikolwiek sposób miałoby to obniżyć dotychczasowy standard życia dziecka numer jeden bo jak rozumiem to jest postulat numer jeden. Ok, staram się zrozumieć, że dziecko przyzwyczajone do takiej szkoły, że takie ciuszki, że takie zajęcia dodatkowe. No więc załóżmy, że eks z next zakasują rękawy, biorą dodatkowe zlecenia, znajdują lepiej płatną pracę, zaczynają mieć większe dochody, z których mogliby wreszcie pozwolić sobie na dziecko. Pytanie moje jest takie: co mają zrobić w pierwszej kolejności w związku z faktem, że im (a zatem ojcu) podniósł się poziom życia: udać się do sypialni i zrobić sobie dziecko czy najpierw podzielić się z obecnym dzieckiem swoimi nowymi dochodami aby mogło ono żyć na poziomie podobnym do tego na jakim żyje OBECNIE jego ojciec (zgodnie z postulatem numer dwa) bo jak na razie to ojciec (póki sobie tego dziecka z next nie zrobi) to może te dodatkowe dochody: a) oszczędzać, b) kupić sobie większe mieszkanie, c) wydać na lekcję tenisa albo piwko w pubie, d) kupić neksi kolię z brylantów itd itp. Bo ja już zgłupłam. Jeśli odpowiedź będzie że najpierw może sobie wreszcie zrobić dziecko to nie rozumiem niechęci do ojców którzy swymi większymi dochodami się z dzieckiem natentychmiast nie dzielą tylko kontynuują płacenie alimentów w dotychczasowej ustalonej wysokości zakładając, że dotychczasowe kwoty spokojnie zaspokajaja potrzeby dziecka i do tej pory wszyscy byli happy (ale zawsze mogłoby być lepiej, nie przeczę, i perspektywa większych alimentów rozumiem, że może być kusząca. Jeśli odpowiedź będzie że powinien się podzielić z dzieckiem bo w końcu zwiększyły mu się dochody a dziecko powinno żyć na taki poziomie jak ojciec to sorry ale w ogóle nie rozumiem argumentu: Żeby mieć kolejne dziecko to najpierw trzeba na nie zarobić bo ja tu widzę kółko zamknięte i eksa z neksią jak te chomiki biegające w kółko jak w cyrku. Będę wdzięczna za odpowiedź bo naprawdę już nic nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:49 balladynko, odpowiedź jest prosta jak drut - najlepiej żeby eks mąż nie myslał o kolejnym dziecku bo przeciez to dziecko zawsze będzie stało na drodze do kieszeni tatusia pierworodnemu, zarówno za życia (bo jak sama napisałaś w razie poprawy dochodów ojciec mógłby wykorzystac je na pierworodnego a nie na drugie dziecko) jak i po śmierci (bo jak wiadomo schedą pierworodny będzie się musiał podzielić, a po co?). Tym oto sposobem najlepiej by było gdyby w wszystkie rodziny miały jedno dziecko, bo przecież każde następne to rywal dla pierworodnego. Idąc tym oto tokiem rozumowania zastanawiam się jakim cudem, jesli facet ma dwoje dzieci z eks żoną płaci jednakową kasę na tę dwójkę, przykładowo sytuacja partnera autorki, który płaci po równo 1300 na jedno i drugie. Czyli tym dzieciom MOŻE płacić PO RÓWNO ale dziecku z next absolutnie nie i zaczynamy wprowadzać gradację kwoty uzależnioną od kolejności pojawienia się na świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:24 p.s. obawiam się że zbyt trudne pytanie zadałaś jeszcze odpowiedź na nie odkryje o co tak naprawdę chodzi ))) Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:33 mikawi napisała: > p.s. obawiam się że zbyt trudne pytanie zadałaś jeszcze odpowiedź na nie > odkryje o co tak naprawdę chodzi ))) *** ukochana ma! ależ po co mamy dywagować i omawiać abstrakcyjne tematy..stoimy wszystkie w kolejkach po zasiłki i w sądach walczymy o podwyżki alimentów-więc jasne jest że na myślenie tego typu nie mamy już czasu. Ale Ty odpowiedziałaś balladynce śpiewająco-nic dodać-nic ująć masz to widać przepracowane w swojej główce dokumentnie dobrze więc,że tutaj jesteś-choć w jednej rzeczy możesz nas wyręczyć-w odpowiadaniu na głupie pytania Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Ło Matko!!! 23.11.05, 23:58 Ależ to się rozwinęło! A ja tylko na trochę poszedłem do szpitala do mojej Next i młodszej córki... No to spróbuję dopisać się na końcu, a nie gdzieś w środku, bo nikt mnie zauważy Oczywistym jest, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - widać to tutaj, jak na dłoni Ale trochę obiektywizmu na pewno nie zaszkodzi. Muszę powiedzieć, że - na ile się zorientowałem - więcej tego obiektywizmu widzę u "macoszek" niż u "samodzielnych". No tak... ale mój punkt widzenia, jako Prawie Byłego Męża też - nawet nieświadomie - bliższy pewnie jest punktowi widzenia "macoszek". Powiem tak - z tym obniżaniem/podwyższaniem, wszystko zależy od kwoty, jaką przyjmiemy za niezbędne (rozsądne) koszty utrzymania (KU) KONKRETNEGO dziecka. Bo KU to nie to samo, co standard (SD). Wiadomo, że w przypadku poczęcia (no... urodzenia/się!)kolejnego dziecka SD obecnego dziecka się obniży. I jest to niekuniknione niezależnie od tego, czy to dziecko z tego samego, czy innego związku. W takiej sytuacji uważam - co pokazywałem wyżej na (uproszczonym) przykładzie liczbowym, że: a) były mąż (partner) ma (moralne) prawo wnioskować o obniżenie alimentów, b) była żona (partnerka) tego (moralnego) prawa nie ma. Jeśli mówimy o KU - to świadome doprowadzenie do niemożności pokrycia ich połowy (czy innej, uzasadnionej proporcji) jest nieodpowiedzialnością - niezależnie od tego, kto się do tego przyczynił (ma kolejne dziecko). Tak, czy inaczej, dyskutuję tu o moich przekonaniach, a nie szukam uzasadnienia dla czynów. Jeśli chodzi o moją, osobistą sytuację to jest dla mnie oczywiste, że ponieważ mam dziecko z Next (całkowicie świadomie, na moją wyraźną prośbę o odstawienie tabletek "anty") długoterminowy standard życia mojego pierwszego dziecka się obniży. I jego matka raczej tego nie wyrówna, bo ją też utrzymuję. Tak, jak dom, w którym mieszka i jej mieszkanie, które stoi puste, bo nie chce się jej nawet doprowadzić do tego, żeby je komuś wynająć. Obniży się standard, ale to nie znaczy, że nie będę pokrywał nie tylko części, ale CAŁOŚCI jego kosztów utrzymania (oczywiście dopóty, dopóki mam takie, a nie inne dochody, bo... wyżej d... nie podskoczysz). Uważam, że partycypowanie (a w moim przypadku - pokrywanie w całości) w kosztach utrzymania WŁASNEGO dziecka jest nie tylko obowiązkiem, ale moim PRAWEM i ZASZCZYTEM - tak to rozumiem. Kocham oboje moich dzieci i będę dawał im obojgu tyle, ile będe mógł. Chociaż... dopóki nie mam rozwodu, to to drugie dziecko będzie miało gorzej (tak, jak ja i Next) - bo sam mieszkam w niewielkim, wynajętym mieszkaniu (nie mogę wziąc kredytu na własne). Ale to chyba jest właśnie tak - ile będę mógł. Tak, tak - wiem. Zabrzmiało to wszystko patetycznie i aż chciało by się zakończyć - tak mi dopomóż Bóg. Tyle, że... jestem niewierzący Pozdrawiam wszystkie, rozsądne "samodzielne" i "macoszki". Pozostałym - życzę odrobiny obiektywizmu A. Odpowiedz Link Zgłoś
balladynka Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:33 Mikawi, ale ja naprawdę chciałabym wiedzieć. Tylko krowa nie zmienia zdania więc interesuje mnie co Samodzielne mają do powiedzenia na różne tematy. I przyznam się, że parę rzeczy mi bardzo pomogło i w niejednej doszłam do podobnych wniosków. Ogólnie wątki alimentacyjne mnie średnio interesują bo zarabiam dobrze i alimenty nie powodują u mnie bólu głowy ale jak wydaje mi się że widzę niekonsekwencje to chcę je wyjaśnić. Jeśli mi je ktoś przystępnie wyjaśni to się nad tym zastanowię. Na edzieckokareninę raczej nie liczyłam w tej kwestii, z obserwacji dotychczasowej działalności mogłam się domyśleć że odpowiedzi z klasą to się raczej nie doczekam a czarownic, panienek i innych do siebie nie biorę. Ale zdanie niektórych Samodzielnych sobie cenię i stąd moje pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:45 balladynka napisała: > Ale zdanie niektórych Samodzielnych sobie cenię i stąd moje > pytanie. co racja to racja; ja dołączam się z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego na dzieci z eks facet może płacić po równo i nie ma tu gradacji że pierworodnemu należy się wiecej bo było pierwsze, a na dziecko z next powinien łożyć mniej jesli jego pojawienie się miałoby skutkować zmniejszeniem kasy na dzieci z eks. Ponadto biorac sytuacje autorki postu - przeciez eks żona i partner autorki decydując się na drugie (wspólne) dziecko obnizyli standard życia pierwszemu, bo ojciec mógłby teraz płacić na pierworodnego 2600 a nie 1300 i 1300 na drugie. Straszne! Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:22 >przeciez eks żona i partner autorki decydując > się na drugie (wspólne) dziecko obnizyli standard życia pierwszemu, bo ojciec > mógłby teraz płacić na pierworodnego 2600 a nie 1300 i 1300 na drugie. Straszne > ! Wiesz, oni sie decydowali _wspolnie_. I mysle, ze tu jest pies pogrzebany. Podejmowali decyzje, ktorej konsekwencje ponosila tylko ich rodzina: oni i ich dzieci. Zapewne zastanawiali sie razem, co chca w zyiu zapewnic swoim dzieciom, brali pod uwage nawzajem swoje mozliwosci finansowe. Finansowe decyzje poczecia drugiego dziecka z macocha ponosza juz dwie rodziny, nowa i stara. Ex jest postawiona przed faktem dokonanym, od jutra chce Ci placic polowe mniej, martw sie sam skad wezmiesz reszte. Nie mowie, zeby pytac sie Ex czy mozna miec kolejne dziecko. Tylko, zeby troche pomyslec, szerzej spojrzec na sprawe, bo sytuacja jest bardziej skomplikowana niz w przypadku pelnych rodzin. Odpowiedz Link Zgłoś
zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:28 Ciekawi mnie co wg samodzielnych ma zrobić ojciec który w momenie stworzenia nowego potomka zarabiał bardzo dużo i dobrowolnie się zdeklarował na wyższe alimenty a potem sytuacja się pochrzaniła i teraz zarabia 4 razy mniej. Utopić drugie dziecko czy udusić poduszką? Odpowiedz Link Zgłoś
babe007 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:29 mikawi napisała: >....jak i po śmierci (bo jak wiadomo schedą pierworodny będzie się musiał > podzielić, a po co?). .... O to, żeby owoc prawdziwej miłości nie musiał się dzielić schedą po tatusiu z bachorem spłodzonym przez przypadek w związku, który był jedną wielką pomyłką zadbają wspólnie ex z next robiąc z exa(na papierze) osobę nic nie posiadającą. Na macochach było wiele wątków w stylu "Co zrobić, żeby w razie czego dzieci z pierwszego związku dostały po ojcu jak najmniej". Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:30 odpowiesz na pytanie balladynki i zonki? Odpowiedz Link Zgłoś
pit34 Re: czy można obniżyć alimenty? 25.11.05, 14:53 Ciekawa ta dyskusja wiec się dołączam. Moze z innej bajki. Wiadomo, że dla ojca dzieci są ważne, bez względu na to czy były zaplanowane czy z wpadki. Ale załóżmy taką sytuację. Facet zalicza wpadkę, żeni się z kobietą z którą od początku nie widzi przyszłości, ale dla dobra dziecka próbuje. Oczywiście po kilku latach jest rozwód, nie wychodzi im. Ojciec płaci alimenty na to dziecko. Wkrótce wiąże się z kobietą, w której szczerze był zakochany, biorą ślub i decydują się na dziecko. To dziecko jest zaplanowane, oczekiwane a ślub z kobietą, matką następnego dziecka z miłości a nie z przymusu. I co wtedy. Nie rozumiem w takiej sytuacji. Czy samodzielne nadal będą utrzymywały, że pierworodne dziecko i tak jest ważniejsze i ojciec "może" sie zdecydować na kolejne dziecko jeśli nie ucierpi na tym pierworodne. Dziwi mnie zawziętość samodzielnych matek, które najchętniej obarczyły by kosztami utrzymania tylko ex-a. Tłumaczenia, że one zajmują się dzieckiem jest chore. Czy opieka nad dzieckiem to obowiązek? Taka jest już natura człowieka i ze wzgledu na nią to z matkami najczęściej pozostaje dziecko po rozwodzie rodziców. Ale nie zmienia to faktu, że utrzymywać to dziecko mają i matka i ojciec- czyż nie powinno być tak? Czytam tu o tym ile to ojciec powinien płacić i trzymam się za głowę. Koszt utrzymania dziecka jest taki sam bez względu na to czy ojciec zacznie zarabiać więcej czy nie, ale gdzie tam , samodzielna zaraz poleciałaby do sądu podwyższyć alimenty bo jemu sie lepiej powodzi. To on zarabia i jego sprawa co zrobi z pieniędzmi. A już tragedia, jak się ponownie ożeni i decyduje się na dziecko- to idioto płać więcej jak cię stać na kolejne dziecko. Argumenty podawane przez niektóre samodzielne są chore. Ale niestety ja też trafiłem na taką babę i też mam z nią takie problemy. Podsumowując, jak już bezczelnie samodzielne uważają, że to ich dzieci- bo pierworodne- są ważniejsze, niech uwzględnią jeszcze fakt, czy to ich dziecko, które często staje się katrą przetargową - było planowane. Pozdrawiam, Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 25.11.05, 18:40 Drogi Piotrze nie znasz prawa. Opieka nad dzieckiem to OBOWIAZEK, tak tak moj drogi i to obowiazek, ktory dotyczy OBOJGA rodzicow niezaleznie od tego, czy dziecko planowali, czy nie i czy plemniczek dotarl w komorki jajowej w chwili milosnych uniesien, czy ostrego sportowego seksu. OBOWIAZEK alimentacyjny to obowiazek UTRZYMANIA i WYCHOWANIA dziecka, dwie skladowe. Jest to obowiazek, ktory obciaza zarowno jednego, jak i drugiego rodzica. Z Twojej wypowiedzi jasno wynika, ze nie chciales sie zajmowac dzieckiem wpadkowym, pierworodnym, wiec MUSIALA sie nim zajac matka, czy tego chciala, czy nie. I tak jest w wiekszosci wypadkow. Jesli nie spelniasz jednego obowiazku, to drugi powinienes spelniac w wiekszym stopniu. Wiekszosc z nas nie ma zamiaru obarczac exa calymi kosztami, ale PRZYNAJMNIEJ polowe kosztow powinien ponosic, a uwzgledniajac opieke, ktorej tatuskowie nie swiadcza, powinni ponosic wieksza czesc kosztow utrzymania dziecka 60-70% i nie ma w tym NIC dziwnego, bo tak mowi PRAWO, ktorego Ty wyraznie nie znasz. Odpowiedz Link Zgłoś
pit34 Re: czy można obniżyć alimenty? 25.11.05, 20:01 oczywiście, że znam prawo. A co do opieki, to czy ja coś wspominałem o tym jak wygląda podział opieki nad naszym dzieckiem między mną a moją ex- nie przypominam sobie. Nie wkładaj mi zdań w usta. Nie wiem skąd bierze się ta zawziętość u kobiet. Najgorsze, że w wiekszości- podkreślam- w większości przypadków kobiety wykorzystują fakt posiadania dziecka aby zemścić się na ex, bądź aby wyssać z niego jak najwięcej. Taka jest prawda, ale przecież żadna się nie przyzna. A co do dziecka, to ja zajmuję się nim bardzo często, a nawet proponowałem że ja zabiorę dziecko do siebie, ale sąd zdecydował inaczej. Acha, jeszcze jedno sama widzisz, że targujesz się- ja się opiekuję to ty za to płać- czyli to rodzaj pewnej zapłaty za opiekunkę. tak więc wracamy do punktu wyjścia, a więc forsa górą! Odpowiedz Link Zgłoś
derena33 Re: czy można obniżyć alimenty? 25.11.05, 20:10 pit34 Jak sie koncza uczucia, lub jak ktos je zdepcze to nie pozostaje nic innego tylko sprawy finansowe. I skoro matka dziecka dla ojca staje sie obca osoba, to chyba logiczne ( chociaz niewygodne dla tatuskow) jest to ze obcej osobie za opieke nad wlasnym dzieckiem nalezy zaplacic? Uderzanie w struny uczuc gdy wypowiedzialo sie umowe o uczuciach jest bardzo nie na miejscu, nie uwazasz? Doprawdy nie wiem co cie tak dziwi? Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 25.11.05, 21:00 O nic sie nie targuje, przytaczam przepisy PRAWA, ktorego Ty nie znasz, ale jako nieomylny facet nie przyznasz sie do tego. I to z mojej strony wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
babe007 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:05 Ponieważ ja prosty człowiek jestem i najlepiej mi wychodzi przedstawianie pewnych kwestii na przykładzie (szczególnie własnym) to odpowiem tak: Mój ex ma zasądzone alimenty w wysokości będącej 1/6 kosztów utrzymania dzieci. Sędzina uzasadniając wyrok ustnie już dodała, że wysokość alimentów zasądzonych na dzieci jest nie adekwatna do ponoszonych na nie kosztów i że w przypadku uzyskania przez mojego ex jakiegoś dodatkowego żródła dochodu zobowiązuje go do płacenia wiekszej kwoty. Tak wiec gdyby mój ex powołał w tej chwili na świat kolejnego potomka, w moim mniemaniu, byłby skrajnie nieodpowiedzialny. Natomiast gdyby płacił kwotę będącą rzeczywiście 50% kosztów utrzymania dzieci to nie zaglądałabym mu do kieszeni (zakładając, że jest to utrzymanie dzieci na przyzwoitym poziomie, a nie sucha bułka i 1 para butów raz na dwa lata). Co robiłby z nadwyżką - jego biznes. Byłabym oczywiście wściekła, gdyby np. wysyłając dzieci na wakacje do babci na działkę sam jechał na Karaiby, bo takie postępowanie uważam za nie fair (samej nie przyszłoby mi na myśl wyjechać na fajne zagraniczne wakacje zapewniając jednocześnie dzieciom jakiś ochłap np. w postaci przechowalni u rodziny na wsi).Ale to już inny temat. Czyli jak widzisz - chyba trochę przesadzasz z tym zamkniętym kółkiem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
balladynka Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:21 Babe007, dziękuję za odpowiedź. Właśnie napisałam, że zakładam, że "dotychczasowe kwoty spokojnie zaspokajaja potrzeby dziecka i do tej pory wszyscy byli happy (ale zawsze mogłoby być lepiej, nie przeczę," Nie piszę tu o migaczach, których wielu niestety, ale nie to jest przedmiotem wątku. I to chciałam wiedzieć, że w przypadku gdyby taki ojciec podjął skuteczną próbę zwiększenia swoich dochodów żeby móc mieć kolejne dziecko to nadwyżką mógłby swobodnie dysponować bez jej natychmistowej konsumpcji przez pierwsze dziecko (co znowuż stanowiłoby precedens do usankcjonowanie nowego, wyższego, nienaruszalnego poziomu życia tegoż dziecka) bo po to przecież starał się więcej zarobić. A z niektórych postów na tym forum wynikało, że mógłby sobie tak do usranej śmierci płacić alimenty, zarabiać więcej, płacić większe alimenty, znowu szukać możliwości zarobienia więcej, znowu podwyższyć mu alimenty i tak w kółko. Odpowiedz Link Zgłoś
leeya Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:16 Balladynko, Abstrahujac od podanego tu przykladu, gdzie ojciec placi po 1300PLN na dziecko... Rzecz w tym, ze jezeli ojciec doklada sie do utrzymania dziecka z poprzedniego zwiazku na przyzwoitym poziomie, to znaczy te 50% czy wiecej, to, oczywiscie wedlug mnie, niech robi z reszta kasy co mu sie rzewnie podoba. Jezeli zaczal zarabiac wiecej i sam podwyzsza alimenty czy dodatkowo finansuje cos dziecku, super, jezeli za ta kase chce utrzymac nastepne dziecko z neksia, to tez OK, jego kasa, niech z nia robi co chce. Jednak jezeli wezmiemy pod uwage przypadek, kiedy ojciec placi alimenty nie pokrywajace tych magicznych 50% i decyduje sie na nastepne dziecko, to sorry, jednego nie jest w stanie wspolutrzymac i na nastepne sie decyduje? To juz uwazam za bezmyslnosc. Jak podkreslam, to tylko i wylacznie moje zdanie. Leeya Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:23 leeya - a jeżeli ojciec zarabia nieźle ale i sporo płaci na dziecko (nie ma innych dzieci więc czemu nie? dziecko dzięki temu zyje na wysokim poziomie) i gdy rodzi mu się drugie dziecko nie jest w stanie utrzymac dotychczas płaconej kwoty bo ma TAKI SAM OBOWIĄZEK zapewnić byt i drugiemu dziecku - dlaczego w takiej sytuacji nie ma prawa zdaniem wielu samodzielnych matek obnizyc dotychczas płaconej kwoty? zaznaczę - nie mówię to o alimentach 300 zl. Odpowiedz Link Zgłoś
leeya Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:40 No i Mikawi mam tu problem przypuszczeniowy Widzisz, jezeli ojciec mieszkal x lat z dzieckiem, przyzwyczajone ono zostalo do pewnego standardu zycia (za czasow mieszkania z ojcem) gdzie hawaje i aspen to rzecz powszednia, to wydaje mi sie, ze jednak tego standardu nie nalezy dziecku obnizac. I nie chodzi tu a harpiowatosc czy tez o pijawkowatosc exi, tylko o zwykle poczucie bezpieczenstwa dziecka. Bo to rodzice sie rozstali, a nie dziecko zrobilo cos nie tak. Mozna na to kasy do lapy exi nie dawac, a z dzieciakiem samemu na majorke skoczyc Coz, to sa tylko moje przypuszczenia, bo Julka z ojcem nie mieszkala i to ja jej standard zycia swoj narzucilam, zapewniajac jej to, co wedlug mnie najlepsze i na co mnie stac. Okreslajac ten standard bralam pod uwage na co mnie sama stac nie czekajac na kase od ojca. Wiec w tym temacie raczej expertem nie jestem, a jedynie mam jakies tam swoje zdanko. Leeya Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:55 w sytuacji którą opisujesz ale z założeniem że rodzice się nie rozstają, standard życia dziecka, mozliwy dotychczas dzięki zarobkom ojca, obnizyłby się w momencie pojawienia się drugiego dziecka. Czy to oznacza zakaz decydowania się na drugie dziecko (nieważne czy z tą samą kobietą czy nie)? bo gdyby rodzice się nie rozstali a urodziłby sie brat, standard pieworodnego obnizyłby sie tak samo (odeszłaby jeszcze pensja matki gdyby ta została na wychowawczym z maluchem). Sytuacja analogiczna - ojciec traci dotychczasową pracę, zaczyna zarabiac mniej. Czy ma wbić zęby w ścianę bo dziecko zostało przyzwyczajone do dotychczasowego standardu? I znowu - wg mnie uczciwiej po prostu jest, że facet w sytuacji gdy jest sam, dobrze zarabia, zapewnia dziecku full, płaci na maksa na ile go stać. Ale z założeniem że nie można tego traktować jako const. Bo poziom życia ludzi się zmienia, tak jak zmieniają się ich dochody. Dziecka to równiez dotyczy. Czy dziecko, które żyło skromnie bo rodzice skromnie zarabiali, w momencie gdy ojciec zaczyna świetnie zaraniać nadal ma zyć skromnie bo do takiego standardu się w końcu przyzwyczaiło? nie, dlaczego więc nie działa to w drugą stronę? Odpowiedz Link Zgłoś
berek_76 Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 09:41 Trochę późno, bo dopiero teraz miałam czas na przestudiowanie całego wątku. Większość rzeczy, które mogłabym powiedzieć, została już powiedziana, więc ustosunkuję się tylko do jednego: > w sytuacji którą opisujesz ale z założeniem że rodzice się nie rozstają, > standard życia dziecka, mozliwy dotychczas dzięki zarobkom ojca, obnizyłby się > w momencie pojawienia się drugiego dziecka. Czy to oznacza zakaz decydowania > się na drugie dziecko (nieważne czy z tą samą kobietą czy nie)? bo gdyby > rodzice się nie rozstali a urodziłby sie brat, standard pieworodnego obnizyłby > sie tak samo (odeszłaby jeszcze pensja matki gdyby ta została na wychowawczym > z maluchem). Otóż jeśli zdecydowaliby się na kolejne dziecko, to wprawdzie w jakimś sensie standard życia pierworodnego obniża się (i matrialnie, i niematerialnie), ale też dostaje ono coś w zamian - rodzeństwo mianowicie. Kogoś dodatkowego do kochania, do zabawy, do towarzystwa... Więc oprócz strat są też korzyści. W sytuacji, kiedy tatuś poczyna kolejnego potomka, ale z inną kobietą, mieszkającego gdzie indziej, a w efekcie obniża alimenty, pierworodny na tym tylko traci, nie zyskując nic w zamian. Dowcip po prostu w tym, że w związku (rozsądnie myślącym) jakoś tam bierze się pod uwagę i zyski, i straty każdej ze stron. I rodzice starają się to tak wyważyć, żeby każda ze stron jak najmniej ucierpiała. natomiast kiedy tatuś zakłada nowy związek, z reguły w swoich planach dotyczących tego związku pomija to, że jest jeszcze jakies dziecko z poprzedniego, wobec którego ma obowiązki. I nie bierze pod uwagę tego, że standard życia tamtego dziecka się obniży (nie tylko materialnie - bo na przykład tata będzie miał mniej czasu). Dlatego porównywanie sytuacji z nowym dzieckiem w tym samym związku uważam za skrajnie chybione. ----------------------- Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005) Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:43 Zasada jest, w sumie dość prosta i opiera się na przyzwoitości(podejrzewam, że nawet aktywne tu macochy też powinny ją zrozumieć). W budżecie w kolumnę wydatki wrzucić trzeba alimenty na poprzednie dzieci i nie ruszać tego, niczym wydatek stały, niczym rata kredytowa. Jeśli faceta stać Cię na zrobienie następnego potomka to niech robi, pamiętając, że w razie, czego trzeba będzie więcej zarobić, na trzecie dziecko. Zaś, zgodnie z literą prawa, każde dziecko pierwsze czy dziesiąte, z kolejnych nieślubny, ślubnych, konkubinackich zwiazków są równe, i ew. świadczenia będą dzielone na wszystkie dzieci w zależności od wieku i potrzeb. Więc Mikawi, Balladynko, jeśli wasi partnerzy mieliby ochotę to mogą się z wami reprodukować...tylko czy chcą? Więc, Odpowiedz Link Zgłoś
balladynka Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:08 Droga agamagdo, Po pierwsze jeśli chciałaś mi z premedytacją sprawić przykrość to Ci się udało (znowu, więc nie jestem zdziwiona). Możesz teraz z satysfakcją odebrać główną nagrodę w konkursie na WWŚ. Tylko się nie przewróć w biegu do podium bo sobie kolana potłuczesz. Po drugie muszę przyznać, że bardzo lubię czytać twoje wywody o przyzwoitości. Jak również o dwulicowości, szczerości, normalności oraz moralności. Należą do moich ulubionych. Czasem to aż mam wrażenie, że do mnie sama agusia12344 przemawia. Ma tendencję do podobnych wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:10 to nie tylko wrażenie balladynko ))) Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:48 Miło mi, że sprawiam Ci przyjemność moimi wywodami o przyzwoitości itp, zawsze ciekawie jest poczytać o czymś czego się nie zna, prawda Dziękuję Ci również za troskę o moje kolana, ale nie martw się niepotrzebnie, nogi mam ładne, więc nawet potłuczone nie popsują dobrego wrażenia. Gratuluję Ci również, bystrości (niczym woda w toalecie) i widzę, że mimo wszystko duzo czasu musisz poświęcać mojej skromnej osobie, skoro wyłapałaś wątek w którym SAMA piszę, że agusia to ja. Odpowiedz Link Zgłoś
balladynka Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:58 Przestań bo to już się staje żenujące a ja nie lubię patrzeć jak ktoś się ośmiesza bo się z tym źle czuję. Do widzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:04 To ciekawe, > Przestań bo to już się staje żenujące a ja nie lubię patrzeć jak ktoś się > ośmiesza bo się z tym źle czuję. Bo to chyba o sobie piszesz? Mam takie wrażenie, jak czytam pseudointelektualne zapytania padające ze strony kochanki męża swojej żony. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:10 a jak wspaniale zgadzasz się sama ze sobą (tylko w różnych osobach) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=24882955&a=25566876 najlepsze są jednak dyskusje i rady agimagdy dla agusi12344 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=22215551&a=22280130 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=22215551&a=22282110 już wiesz, jak można samej ze sobą gadac w tym samym wątku, czemu się tak niepomiernie dziwiłaś? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=21652304&a=21652304 Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:13 mikawi napisała: > a jak wspaniale zgadzasz się sama ze sobą (tylko w różnych osobach) > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=24882955&a=25566876 > najlepsze są jednak dyskusje i rady agimagdy dla agusi12344 > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=22215551&a=22280130 > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=22215551&a=22282110 > już wiesz, jak można samej ze sobą gadac w tym samym wątku, czemu się tak > niepomiernie dziwiłaś? > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=21652304&a=21652304 *** bo wiesz mikawi..jak się nie ma inteligentnych rozmówców to się samemu z sobą zaczyna gadać)) a tak w ogóle to ne szukaj daleko-spytaj kumpeli jak to jest Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:24 zmartwię cię - na samodzielnej tez zdarzało jej się dyskutować samej ze sobą, zapewne z braku inteligentnych rozmówców nie ma to jak spójność poglądów i konsekwencja Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:27 mikawi napisała: > zmartwię cię - na samodzielnej tez zdarzało jej się dyskutować samej ze sobą, > zapewne z braku inteligentnych rozmówców > > nie ma to jak spójność poglądów i konsekwencja *** ależ nie martię się..z tego co widzę na samodzielnej więcej macoch i alimenciarzy, bądź szykujących się już do obniżki kasy dawanej na pierwsze dziecko(sar) samodzielnych jak na lekarstwo Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:53 Mikawi, zaliczyłaś na piątkę obsługę wyszukiwarki. Jak tak świetnie umiesz się ją posługiwać, możebyś poszukała swojemu M pracy. GW ma świetne ogłoszenia o pracy. Twój M nie byłby na twoim utrzymaniu, i nie musiałabyś ulewać tutaj jadu. Połączyłabyś przyjemne z pozytecznym) Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:16 Ta dość prosta "zasada" nie opiera się wcale na przyzwoitości, tylko na - skądinąd zrozumiałym, acz nieuzasadnionym - przeświadczeniu Ex, że MOJE dziecko MUSI być uprzywilejowane. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:21 sar36 napisał: > Ta dość prosta "zasada" nie opiera się wcale na przyzwoitości, tylko na - > skądinąd zrozumiałym, acz nieuzasadnionym - przeświadczeniu Ex, że MOJE dziecko > > MUSI być uprzywilejowane. Czy tą EX mozna gdzieś zobaczyć, na przykład w Sevres? Odpowiedz Link Zgłoś
balladynka Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:31 > Czy tą EX mozna gdzieś zobaczyć, na przykład w Sevres? He he. Lubię dowcipy absurdalne)) Zgadzam się z Tobą Virtual w kwestii dogadywania się, wzajemnego szacunku i chociaz próby zrozumienia wzajemnych potrzeb między byłymi małżonkami także w tej, bardzo delikatnej, kwestii, jaką są plany zakładania nowej rodziny przez matkę czy ojca i ich konsekwencje dla obecnego status quo. Tylko jak często zdarzają się takie sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:26 balladynka napisała: > Tylko jak często zdarzają się takie sytuacje. No ale jeśli już przeprowadzamy teoretyczną dyskusję "co eksowie i eksie powinni" w rozmaitych kombinacjach alimentayjnych, których nawet mój skromny umysł nie ogarnia, to po prostu należy powiedzieć, że powinni się po prostu UMIEĆ DOGADAĆ I zgadzam się, jest to tak teoretyczne jak gadki o rozwiązywaniu różnych układów eks-eksia-next-nextowy. No ale o ileż prostsze Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:34 Jakby dobrze pokopać... Może leży gdzieś, obok wzorca metra. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:44 mikawi napisała: > leeya - a jeżeli ojciec zarabia nieźle ale i sporo płaci na dziecko (nie ma > innych dzieci więc czemu nie? dziecko dzięki temu zyje na wysokim poziomie) i > gdy rodzi mu się drugie dziecko nie jest w stanie utrzymac dotychczas płaconej > kwoty bo ma TAKI SAM OBOWIĄZEK zapewnić byt i drugiemu dziecku - dlaczego w > takiej sytuacji nie ma prawa zdaniem wielu samodzielnych matek obnizyc > dotychczas płaconej kwoty? zaznaczę - nie mówię to o alimentach 300 zl. *** na tej samej zasadzie można spytać czy ex (harpia) powinna podwyższyć alimenty kiedy rodzi jej się kolejne dziecko z nowego związku? przecież logiczne jest,że mając kolejne dziecko -to pierwsze będzie już miało od niej mniej pieniędzy,a więc niejako obniży mu się standart. No więc? czy ex powinna wnosić o podwyżkę alimentów kiedy rodzina jej się powiększa? (w zasadzie nie oczekuję logicznej odpowiedzi-a całą dyskusję uważam za jałową) Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:05 > przecież logiczne jest,że mając kolejne dziecko -to pierwsze będzie już miało > od niej mniej pieniędzy,a więc niejako obniży mu się standart. dokładnie tak, OBNIŻY SIĘ STANDARD. Rodzic DZIELI swoje dochody między swoje dzieci, nieważne czy drugie dziecko rodzi się eks mężowi czy eks żonie. Czasem wiąże się to z obniżeniem dotychczasowego standardu pierwszego dziecka. To nie ja upieram się że zachowanie dotychczasowego standardu życia dziecka ma być święte i nietykalne. Ojciec decydując się na drugie dziecko ma świadomośc że jego dochody będą zaspokajać potrzeby dwojga dzieci, matka decydując się na drugie dziecko również ma taką świadomość. Natomiast podwyższanie alimentów eks męzowi bo jej się urodziło dziecko z kolejnym partnerem jest hołdowaniem zasadzie że dotychczasowy standard MUSI być zachowany i powinien go zachowac eks mąż. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:21 mikawi napisała: > > przecież logiczne jest,że mając kolejne dziecko -to pierwsze będzie już m > iało > > od niej mniej pieniędzy,a więc niejako obniży mu się standart. > > dokładnie tak, OBNIŻY SIĘ STANDARD. Rodzic DZIELI swoje dochody między swoje > dzieci, nieważne czy drugie dziecko rodzi się eks mężowi czy eks żonie. Czasem > wiąże się to z obniżeniem dotychczasowego standardu pierwszego dziecka. To nie > ja upieram się że zachowanie dotychczasowego standardu życia dziecka ma być > święte i nietykalne. Ojciec decydując się na drugie dziecko ma świadomośc że > jego dochody będą zaspokajać potrzeby dwojga dzieci, matka decydując się na > drugie dziecko również ma taką świadomość. Natomiast podwyższanie alimentów eks > > męzowi bo jej się urodziło dziecko z kolejnym partnerem jest hołdowaniem > zasadzie że dotychczasowy standard MUSI być zachowany i powinien go zachowac > eks mąż. *** jasne,jasne ale dyskusja (zajadła) toczyła się o to że ojciec ma prawo obniżyć alimenty w momencie,kiedy rodzi mu się kolejne dziecko z nowego związku.Na tej samej zasadzie ex(kobietka) może występować po urodzeniu swojego kolejnego dziecka z nowego związku o podwyżkę alimentów. Taka zabawatylko,że tutaj na samodzielnej nie spotkałam jeszcze takiej dyskusji-że oto matka rodzi dziecko i automatycznie pozywa ex-a o podwyżkę alimnetów na pierwsze dziecko.Widać takie przypadki są sporadyczne(bo nie twierdzę że takich nie ma).Natomiast nagminne jest obniżanie alimentów przez ojców i jego nowych partnerek w związku z tym,że rodzi im się dzidziuś. Może więc chodzi tu tylko o klasę facetów?(bo chyba byłyby jakieś przekłamania w statystykach gdybyśmy twierdzili że ex mężczyznom wiedzie się gorzej finansowo po rozpadzie związku,a kobietom zostającym z dziećmi wiedzie się lepiej) no więc chyba chodzi tu o klasę facetów- że nowy partner kobiety z dzieckiem nie ma ochoty "wyciągać łapki" po kasę od ex-a.Choć w zasadzie logiczne przesłanki są: nowy partner nie ma obowiązku utrzymywać pasierba -zwłaszcza kiedy tą samą kasę musi już dzielić między kolejne dziecko. Natomiast faceci ex-owie nie mają z reguły większych skrupułów obniżać kasy na swoje dziecko będące pod jednym z ex kobietą.To niejako wyrywanie tej kasy pierwszemu dziecku na rzecz nowej rodzinki. To chyba nie chodzi o "życiową zaradność" panów ex-ów tylko o ich brak klasy( nowe partnerki celowo pomijam) Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:50 > Na tej samej > zasadzie ex(kobietka) może występować po urodzeniu swojego kolejnego dziecka > z nowego związku o podwyżkę alimentów. no właśnie nie na tej samej zasadzie - facet obniżając swój wkład w utrzymanie dziecka nie wymaga że eks żona wyrówna ten standard. Eks żona może to zrobić jesli ma takie możliwości finanowe i chęci (bo chce żeby dziecko żyło na takim samym poziomie jak dotychczas) ale NIE MUSI tego robić, bo normalne jest że ludziom poziom życia się może obnizyć. Eks żona pozywając o podwyższenie alimentów na pierwsze dziecko płaconych przez eksa WYMUSZA na eks mężu utrzymanie dotychczasowego standardu, który ucierpiałby na skutek pojawienia się jej drugiego dziecka. Na liczbach: ojciec płaci 1000 zl na utrzymania dziecka i matka 1000 a koszt utrzymania dziecka wynosi 2000zł. Ojcu rodzi się drugie dziecko, musi podzieliś swój dochód i teraz może płacić na pierwsze 500zl. Decyzją matki (zależną od jej możliwości i chęci) jest czy będzie chciała aby na dziecko nadal wydawać 2000 zł (czyli pokryje brakującą kwotę) czy nie będzie miała takich możliwości i tym samym dziecko będzie miało do dyspozycji 1500, czyli jego standard obniży się. Ale ojciec NIE WYMUSZA na eks żonie utrzymania dotychczasowego standardu za wszleką cenę. Dokładnie tak samo dzieje się gdy matka decyduje się na drugie dziecko - ponieważ musi podzielić swój tysiąc na dwoje dzieci, standard życia pierwszego obnizy się. Jesli ojciec może i chce - może zwiększyć swój wkład, jesli nie - pierwsze dziecko zamiast dotychczasowych 2000, może skonsumowac 1500. Natomiast podwyższanie eks mężowi alimentów z tego powodu jest WYMUSZENIEM utrzymania PRZEZ NIEGO dotychczasowego standardu. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:09 >Ale ojciec NIE WYMUSZA na eks żonie utrzymania dotychczasowego standardu > za wszleką cenę. Czesto WYMUSZA. Jest pewne mimimum, ktore na dziecko trzeba wydac, bo inaczej zdechnie z glodu. Musi tez miec ubrania, chocby z bazaru. Musi tez gdzie mieszkac, a idzie zima wiec dobrze, zeby w tym lokum bylo ogrzewanie. Zalozmy, ze to absolutne minimum wynosil 600zl. Jesli oboje placili po 300, a teraz tata daje 150zl, to WYMUSZA na matce, zeby to dziecku wyrownala. Chyba, ze matce nie przeszkadza, ze dziecko chodzi gole i glodne. Ale wieszkosci matek to przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:10 w jednym z moich wczesniejszych postów pisałam że NIE MÓWIĘ O SYTUACJACH OBNIŻANIA ALIMENTÓW 300 zł Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:32 mikawi napisała: > w jednym z moich wczesniejszych postów pisałam że NIE MÓWIĘ O SYTUACJACH > OBNIŻANIA ALIMENTÓW 300 zł Faktycznie, nie przeczytakm tego wczesniej. A alimnenty 400zl juz mozna obnizyc? I tu dochodzimy znowu do tego, ze wszystko zalezy do konkretnej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Mikawi 23.11.05, 17:42 Nie zapominaj, ze na tym forum jest wiele kobiet, ktorych partnerzy placa wlasnie takie kwoty na dzieci: 300, 350, 400. O ile w ogole je placa. Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 19:14 > Na liczbach: ojciec płaci 1000 zl na utrzymania dziecka i matka 1000 a koszt > utrzymania dziecka wynosi 2000zł. Ojcu rodzi się drugie dziecko, musi podzieliś > > swój dochód i teraz może płacić na pierwsze 500zl. Decyzją matki (zależną od > jej możliwości i chęci) jest czy będzie chciała aby na dziecko nadal wydawać > 2000 zł (czyli pokryje brakującą kwotę) czy nie będzie miała takich > możliwości > i tym samym dziecko będzie miało do dyspozycji 1500, czyli jego standard > obniży się. No to juz wiemy jakie powinny byc proporcje w utrzymaniu dziecka Ojciec 500 zl, matka 1000 zl, zeby wyszlo NA LICZBACH zacytowanych 1500 zl I matka dodatkowo opieka nad dzieckiem WYMUSZONA przez niechec i olewactwo OBOWIAZKOW przez ojca (nie mylic z PRAWAMI do kontaktow, pisze o wychowaniu, wozeniu na zajecia dodatkowe, podcieraniu obsranego tylka, praniu, sprzatniu, odrabianiu lekcji, leczeniu dziecka i wielu innych czynnosciach) Tak drogie Kolezanki Samodzielne, a exowie niech sie spokojnie rozmnazaja, a Wy ruszac dupy do roboty, bo ktos musi zadbac, aby te dzieci z glodu nie pozdychaly. Zenujace doprawdy sa wypociny i tok rozumowania (trudna czynnosc) niektorych macoch. Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podwyższe 23.11.05, 16:12 Nie, nie ma (moralnego) prawa wystapić o podwyższenie alimentów na obecne dziecko, kiedy urodzi jej się kolejne, z innego ojca. Tak myślę. Zgodnie z zasadą, ze każdemu swojemu dziecku dajemy tyle samo. Taki przykład: Facet ma dziecko z Ex, na które daje 1000 zł alimentów (czyli - w uproszczeniu drugie - 1000 dostawało od Ex). Rodzi mu się dziecko z Next i stać go na dawanie 500 zł każdemu dziecku. Ex także rodzi drugie dziecko, z Innym i też stać ją teraz na danie po 500 zł każdemu ze swoich dzieci. Sytuacja jest następująca: Dziecko Faceta z Next dostaje: 500 + 500 (od Next) = 1000 zł Dziecko faceta z Ex dostaje: 500 + 500 (od Ex) = 1000 zł Dziecko Ex z Innym dostaje: 500 (od Ex) + 500 (od Innego) = 1000 zł Gdyby Ex uzyskała wyższe (np. o 200 zł) alimenty od Faceta dlatego, że ma kolejne dziecko z Innym sytuacja byłaby taka: Dziecko Faceta z Next dostaje: 300 + 500 (od Next) = 800 zł Dziecko faceta z Ex dostaje: 700 + 500 (od Ex) = 1200 zł Dziecko Ex z Innym dostaje: 500 (od Ex) + 500 (od Innego) = 1000 zł Wniosek: Dziecko Faceta z Ex byłoby uprzywilejowane kosztem dziecka Faceta z Next. Oczywiście ten przykład to duże uproszczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podw 23.11.05, 16:58 > Wniosek: Dziecko Faceta z Ex byłoby uprzywilejowane kosztem dziecka Faceta z > Next. A dalczego Next placi na swoje jedno dziecko tylko 500zl? Gdy Ex i Facet mieli jedno dziecko, kazdy z nich placil na nie po 1000zl. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podw 23.11.05, 17:00 Inny przyklad, rowniez uproszczenie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=32103825&a=32296640 Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podw 23.11.05, 17:04 kasia_kasia13 napisała: > Inny przyklad, rowniez uproszczenie: > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=32103825&a=32296640 *** dzięki za podrzucenie linka bo już myślałam,że tylko ja doszlam do tak "nowatorskich" (dla macoch i alimenciarzy) wniosków! buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka1 Re: Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podw 23.11.05, 17:31 Dziewczyny! Ex,next,alimenty.O czym Wy tu mówicie?Kilka wśiekle,zawzięcie walczących z rozsądniejszymi-spokojnie tlumaczącymi swoje racje. Dlaczego w niektórych z Was tyle chamstwa-nie będę wymieniać "po nicku" Mam jedno pytanie:dlaczego posiadanie drugiego dziecka przez waszych bylych partnerów nazywacie ZROBIENIEM NOWEGO DZIECKA? A czymże jest wasze dziecko?Jako zaszlyście w tę ciążę?To dziecko,dzieci- zostaly Wam również zrobione. Ojciec powinien zastanowic się(uzgodnic???)zrobienie nowego potomka.Z kim ?Z wami?A czy wy ustalalyście z kimkolwiek to,czy W RAZIE CZEGO jak was kopnie w dupę będziecie mialy czym wykarmić to pierworodne?Wtedy myślalyście o tym?Nie mówię o dzieciach zrodzonych w związkach malżeńskich,ale o tych przypadkowch romansach lub "schwytaniu na dziecko" No proszę mi odpowiedziec. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podw 23.11.05, 17:40 krytykantka1 napisała: > Dziewczyny! > Ex,next,alimenty.O czym Wy tu mówicie?Kilka wśiekle,zawzięcie walczących z > rozsądniejszymi-spokojnie tlumaczącymi swoje racje. > Dlaczego w niektórych z Was tyle chamstwa-nie będę wymieniać "po nicku" > Mam jedno pytanie:dlaczego posiadanie drugiego dziecka przez waszych bylych > partnerów nazywacie ZROBIENIEM NOWEGO DZIECKA? > A czymże jest wasze dziecko?Jako zaszlyście w tę ciążę?To dziecko,dzieci- > zostaly Wam również zrobione. > Ojciec powinien zastanowic się(uzgodnic???)zrobienie nowego potomka.Z kim ?Z > wami?A czy wy ustalalyście z kimkolwiek to,czy W RAZIE CZEGO jak was kopnie w > dupę będziecie mialy czym wykarmić to pierworodne?Wtedy myślalyście o tym?Nie > mówię o dzieciach zrodzonych w związkach malżeńskich,ale o tych przypadkowch > romansach lub "schwytaniu na dziecko" > No proszę mi odpowiedziec. *** po pierwsze "krytykantko" <rotfl> :więcej cywilnej odwagi-coż to za nowy nick stworzony ino na potrzeby tego wątku? po drugie wyglądasz mi własnie na takie przypadkowe dziecko z romasu(twoje określenie) skoro masz takie a nie inne pytania. Nie martw się, niezależnie od tego jak zostałaś powołana na świat,są osoby ktore Cie kochają na pozostałe filozoficzne pytania Ci ne odpowiem.. wiele z nas bowiem dozna olśnienia dopiero na starość,a do sędziwego wieku mi jeszcze daleko. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podw 23.11.05, 17:48 krytykantka1 napisała: > Kilka wśiekle,zawzięcie walczących z > rozsądniejszymi-spokojnie tlumaczącymi swoje racje. > Dlaczego w niektórych z Was tyle chamstwa-nie będę wymieniać "po nicku" No właśnie też tego nie rozumiem. Skąd w nich tyle sciekłości i jadu, że nicków nie będę wymienić, no SKĄD? Zgłośmy oficjalne zapytanie do abuse. > Mam jedno pytanie:dlaczego posiadanie drugiego dziecka przez waszych bylych > partnerów nazywacie ZROBIENIEM NOWEGO DZIECKA? Hm. Jakby ci to wytłumaczyć... Bo to jest "zrobienie nowego dziecka"? > A czymże jest wasze dziecko?Jako zaszlyście w tę ciążę?To dziecko,dzieci- > zostaly Wam również zrobione. No jasne. Zostały nam zrobione. Kto pyta, nie błądzi > Ojciec powinien zastanowic się(uzgodnic???)zrobienie nowego potomka.Z kim ?Z > wami? Wiesz, Twój M na przykład, nie musi mnie pytać o to czy moze sobie zrobić nowgo potomka. Kareniny też nie musi pytać. Nie wiem jak z mikawi, ona lubi mieć wszystko pod konrolą, wiesz, te skomplikowane analizy alimentacyjne, pewnie ściany w domu ma porysowane słupkami (cóż, piękny umysł, może też jakieś statystyki prowadzi. No ale generalnie NIE, nie musi z nami uzgadniać. > A czy wy ustalalyście z kimkolwiek to,czy W RAZIE CZEGO jak was kopnie w > dupę będziecie mialy czym wykarmić to pierworodne?Wtedy myślalyście o tym?Nie > mówię o dzieciach zrodzonych w związkach malżeńskich,ale o tych przypadkowch > romansach lub "schwytaniu na dziecko" Hm. To trzeba by zapytać te, które na dziecko złapały czy myślały o zabezpieczeniu. No ale wydaje mi się, ze one w zasadzie nie myślały o niczym innym. Co do mję, na przykład, to nie myślałam. Poszłam po prostu do roboty, zapracowałam sobie na macierzyński i różniste zasiłki i takie tam. Odejscie faceta nie stanowiło zatem dla mnie katastrofy finansowej. > No proszę mi odpowiedziec. Ależ proszę Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podw 23.11.05, 19:19 > o tych przypadkowch > romansach lub "schwytaniu na dziecko" Buchahahahahahah Oplulam kompa Chwytajcie drogie panie, chwytajcie Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:29 Moim zdaniem (pasierbicy) "nadwyzka" ojciec moze sobie dysponowac wedlug uznania, moze ja wydac na dziecko, przepic, wydac na dziwki czy tez dalej sie rozmnazac. Podobnie jak matka moze wydac swoja nadwyzke na slynna kosmetyczke i waciki do makijazu. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:30 To byla odpowiedz na post balladynki. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka1 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 18:11 po pierwsze "krytykantko" <rotfl> :więcej cywilnej odwagi-coż to za nowy nick stworzony ino na potrzeby tego wątku? TAKI MAM KAPRYS po drugie wyglądasz mi własnie na takie przypadkowe dziecko z romasu(twoje określenie) skoro masz takie a nie inne pytania. MAM MAMĘ I TATĘ,40 LAT PO ŚLUBIE Nie martw się, niezależnie od tego jak zostałaś powołana na świat,są osoby ktore Cie kochają WIEM,SZKODA,ŻE TEGO NIE MOŻESZ DOŚWIADCZYĆ Odpowiedz Link Zgłoś
zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 18:30 No dobra dla podsumowania bo nie wiem czy dobrze to wszystko rozumiem 1.Zdaniem samodzielnych jeśli ojcu się obniży standart życia bo np straci pracę i nastepna choćby skały srały nie może być już tak dobrze płatna i nie jest w stanie dawać alimentów w takiej kwocie na jaką się umówił a ma drugie dziecko "zrobione" zanim się mu poknociło z pracą to powinien nie obniżac alimentów za wszelką cenę, drugie dziecko ma przysłowiowo "wbić zęby w ścianę" byleby tylko pierwszemu się standart nie obniżył? Bo o to cały czas pytam i nie doczekałam się odpowiedzi? 2. Jeśli ojciec płaci wysokie alimenty z dobrej woli bo nie ma innych zobowiązań ale chce ze swoją drugą żoną mieć dziecko to też nie ma prawa obniżyć alimentów które płacił wyższe dobrowolnie żeby zapewnić byt dziecku następnemu? Rzeczywiście w takim przypadku nie warto płacić więcej jak się może tylko samemu kupować dziecku rzeczy... 3. Przed "prokreacją" ze swoją żoną ma to uzgadniać z ex??? Proszę o konkretne odpowiedzi na konkretnie zadane pytania Odpowiedz Link Zgłoś
samodzielne Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 19:13 zonka77 napisała: > 1.Zdaniem samodzielnych Jeszcze się nie wypowiadałyśmy w tym wątku, ale chętnie sie ustosunkujemy. jeśli ojcu się obniży standart życia bo np straci pracę > i nastepna choćby skały srały nie może być już tak dobrze płatna i nie jest w > stanie dawać alimentów w takiej kwocie na jaką się umówił a ma drugie dziecko > "zrobione" zanim się mu poknociło z pracą to powinien nie obniżac alimentów za > wszelką cenę, drugie dziecko ma przysłowiowo "wbić zęby w ścianę" byleby tylko > pierwszemu się standart nie obniżył? Bo o to cały czas pytam i nie doczekałam > się odpowiedzi? Nie wiem skąd wiesz co myślimy skoro sama przyznałaś, że jeszcze w tej sprawie nie udzieliłyśmy Ci odpowiedzi. Nieważne. No więc udzielamy - jeśli facet nieoczekiwanie straci pracę, to okażemy łaskę i zaproponujemy, aby płacił mniej, a resztę (nawet w ratach) zapłacił, gdy zarobki mu się polepszą. Liczymy w tym momencie również na uczciwość i dobrą wolę naszych eksów, dajemy jakiś rozsądny termin karencji, a jeśli zawiedzie nasze dobre serca to kierujemy sprawę do komornika. Wolimy się jednak dogadać. > 2. Jeśli ojciec płaci wysokie alimenty z dobrej woli bo nie ma innych zobowiązań ale chce ze swoją drugą żoną mieć dziecko to też nie ma prawa obniżyć alimentów > które płacił wyższe dobrowolnie żeby zapewnić byt dziecku następnemu? Jeśli płaci dobrowolnie, to jest w porzo gościem. Daje to nadzieje na to, że możemy się z nim dogadać, zwłaszcza jeśli mamy do niego sentyment. Może też zproponujemy mu rozłożenie na raty, póki się nie odkuje. W koncu chyba zdawał sobie sprawę, że więcej dzieci = więcej wydatków? Jeśli trzeba go było zmusić do płacenia alimentów sądownie, o nowym dziecku dowiadujemy się na sprawie o obniżkę alimentów, to nie będzie miętkiej gry > Rzeczywiście w takim przypadku nie warto płacić więcej jak się może tylko samem > u > kupować dziecku rzeczy... A tego to nie rozumiemy. > 3. Przed "prokreacją" ze swoją żoną ma to uzgadniać z ex??? Tak, bardzo ważne jest też, aby jeśli to NPR robić ksero pomiarów temperatury. Możemy nawet potrzymać nogi w górze neksi, takie wredne to znowu nie jesteśmy. Pozdrawiamy serdecznie, papatki. Odpowiedz Link Zgłoś
zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 20:46 hihihihihihihihihihihihi Ok poddaję się jestem rozbrojona. Nawet jeśli w tym była tylko nutka powagi to uciekam już naprawdę bo nie chcę stracić dobrego zdania o wszystkich byłych żonach a jestem blisko Na szczęście mam kilka samodzielnych koleżanek więc dobry obraz nie do końca mi padł Najbardziej mi się podoba ten moment o oddawaniu kasy w ratach. Muszę się koniecznie upomnieć u męża żeby mi oddał pieniądze za te kilka miesięcy kiedy nie miał pracy. W końcu sama łożyłam wtedy na nasze dziecko. no i moim rodzicom też wisi sporo bo się dokładali do wszystkiego - w końcu sprawiedliwość być musi na świecie i niedopuszczalne jest żeby jeden rodzic jak ma możliwośc utrzymywał chwilę swoje dziecko jak drugi jest w opałach, no przepraszam, dopuszczalne jest ale potem trzeba oddać co do grosza. No ciekawe ciekawe, muszę się z małżonkiem porządnie rozliczyć. Ale wiecie co, on też się musi ze swoją ex rozliczyć. Bo pierwsze trzy lata ich "rodzicowania" to on pracował i zarabiał więc mu sporo kasy wisi za utrzymywanie wspólnego dziecka Zeszycik zaprowadzę i będę podliczać skrupulatnie, w końcu to kasa więc jako macocha - nie popuszczę hihiihihi Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 20:58 Droga Zonko, to macochy i byli mezowie (niekiedy tez prawie_byli_ mezowie, nawet w tym watku) na kazdym kroku zaznaczaja, ze byla zona, a zona to zasadnicza roznica. W tym temacie zupelnie sie z nimi zgadzam. Byla zona to nie rodzina, tak jak byly maz, wiec i rozliczenia sa inne niz z zona. Rodzinie moge odpuscic dlug, moge POMOC, jesli mam ochote a oni tego pot5rzebuja. Wzgledem OBCEJ osoby moge byc sponsorem jesli CHCE. Jesli nie widzisz roznicy, to uciekaj juz naprawde. Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:06 pelagaa napisała: odpuscic dlug, moge POMOC, jesli mam ochote a oni tego pot5rzebuja. Wzgledem > OBCEJ osoby moge byc sponsorem jesli CHCE hehehe pelaga, znaczy sie, że jak jeszcze "mąz" to mozna mu odpuscic i niech nie płaci, w końcu to rodzina Odpowiedz Link Zgłoś
zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:08 Ale na litość boską ty nie sponsorujesz Obcej Osoby tylko swoje własne dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:41 > Ale na litość boską ty nie sponsorujesz Obcej Osoby tylko swoje własne > dziecko. Dziecko maja obowiazek utrzymywac i wychowywac OBOJE rodzice, jesli pokrywam czesc OJCA-exa, to sponsoruje obca mi osobe. Wykonuje obowiazek za obca osobe. Nie umiem Ci tego jasniej naswietlic. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:12 zonka77 napisała: > Najbardziej mi się podoba ten moment o oddawaniu kasy w ratach. Muszę się > koniecznie upomnieć u męża żeby mi oddał pieniądze za te kilka miesięcy kiedy > nie miał pracy. W końcu sama łożyłam wtedy na nasze dziecko. Ja też kiedyś miałam faceta, który nie miewał pracy. Tak się złożyło, że w momencie okołoporodowym również bywało krucho. Sama musiałam zapłacić za wyprawkę, a żyliśmy głównie z mojego macierzyńskiego. I też wtedy myślałam tak jak Ty - OK, on teraz nie ma pracy/zarabia stanbowczo za mało, a być moze ja nie będę miała pracy za rok. Wszystko się wyrówna, a jak nie to też dobrze, w koncu jesteśmy rodziną. Tyle że nie było żadnego za rok, bo facet puścił mnie w trąbę. I TAK, odwidziało mi się. Chciałabym, aby zapłacił połowę za wyprawkę i alimenty za okres, kiedy byliśmy razem, ale to ja w całości finansowałam dziecko. JEST różnica miedzy relacjami w związku a relacjami między partnerami, którzy się rozstali. Z prostej przyczyny - nie ma miłości, zaufania, zostaje TYLKO czysta kalkulacja. Inaczej się zwykle nie da, no chyba że mamy do czynienia z ludżmi na poziomie, którzy potrafią odrzucić emocje (zwykle negatywne) i do tych czystych i zimnych kalulacji dorzucić trochę zrozumienia. Potrzeba jednak dobrej woli obu stron, dlatego to jest zwykle trudne. Dlatego czasami odpuszczamy (mam nadzieję, ze "samodzielne" mi wybaczą, iż wypowiadam się w ich imieniu > Ale wiecie co, on też się musi ze swoją ex rozliczyć. Bo pierwsze trzy lata ich > "rodzicowania" to on pracował i zarabiał więc mu sporo kasy wisi za utrzymywani > e > wspólnego dziecka jak rozumiem, ex leżała i pachniała, a do dziecka była zatrudniona całodobowa opiekunka? To fakt, ma prawo chłop być rozżalony. Odpowiedz Link Zgłoś
ashan Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:22 zanim padniesz ze śmiechu chcę tylko zauważyć, że to co ustala się w małżeństwie (wiesz, zazwyczaj wspólnota majątkowa i takie tam) to sprawa małżeństwa. Mój eks jest obcym dla mnie facetem, i niech się nim cieszy inna pani. Eks mojego męża jest dla niego obcą babką. To, co ja ustalę z mężem, jak dzielimy się obowiązkami, płatnościami etc jest naszą sprawą. Nie sprawą mojego eksa, czy eksi mojego męża. Czasową obniżkę alimentów na mojego syna traktuję, jako pożyczkę udzieloną eksowi - dobrowolnie, jeśli mnie na nią stać. Tak samo wyglada sprawa płaconych przez mojego męża alimentów - jeśli kiedyś z jakichś względów nie dopłacił - w najbliższym możliwym terminie to uzupełnia. To oczywiste i naturalne - masz wobec kogoś zobowiązanie, w pewnym okresie nie wywiązujesz się z tego, więc PROSISZ o prolongatę spłaty, rozłożenie długu na raty etc. To nie śmichy-chichy tylko pewna elementarna uczciwość. a. ps. zarówno alimenty płacone przez mojego eksa na mojego syna, jak i te, które płaci mój mąż są "na gębę". Pomyśleć, jak łatwo według niektórych można by się z tego wywinąć - po prostu przestać płacić, albo obniżyć zgodnie ze swoim widzimisie. I sprawy nie ma, i długu tez nie... pps. ładnie napisane, Samodzielnemamy Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:24 ashan napisała: > ładnie napisane, Samodzielnemamy Dziękujemy Odpowiedz Link Zgłoś
ashan Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:33 się nie podszywaj pomerdały mi się nicki: miało być" ładnie napisane Samodzielne" Hmmm, a właściwie może wcale się nie podszywasz? pozdr a. Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia Re: czy można obniżyć alimenty? 24.11.05, 03:41 O rany, Ashan - macocha, a kumata Ad rem - ja bym jeszcze poszła do notariusza spisać umowę i spłatę rat tej "pożyczki" przez eksa - bo alimenty ustalone ugodowo miedzy nami, ale jednak klepnięte przez sąd. Tak - eks to osoba obca, a nie rodzina czy bliscy znajomi. Chalsia Odpowiedz Link Zgłoś
kammik Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 19:13 To ja postaram sie odpowiedziec. zonka77 napisała: > No dobra dla podsumowania bo nie wiem czy dobrze to wszystko rozumiem > 1.Zdaniem samodzielnych jeśli ojcu się obniży standart życia bo np straci pracę > i nastepna choćby skały srały nie może być już tak dobrze płatna i nie jest w > stanie dawać alimentów w takiej kwocie na jaką się umówił a ma drugie dziecko > "zrobione" zanim się mu poknociło z pracą to powinien nie obniżac alimentów za > wszelką cenę, drugie dziecko ma przysłowiowo "wbić zęby w ścianę" byleby tylko > pierwszemu się standart nie obniżył? Bo o to cały czas pytam i nie doczekałam > się odpowiedzi? Jeżeli wczesniej ojciec w przypadku zwiekszenia sie jego dochodow dobrowolnie zwiekszyl alimenty, to w przypadku odwrotnym (utrata pracy) moim zdaniem powinno mu sie te alimenty zmniejszyc. Jezeli zas alimenty - niezaleznie od tego w jakiej wysokosci - były wynikiem sądowej drogi przez mękę to zaproponowalabym takiemu ojcu kierunek bambus. Sama kiedys uslyszalam "z glodu przeciez nie poumieraliscie" (jako komentarz do nieplacenia alimentow), wiec w takiej sytuacji moglabym tylko powiedziec "i vice versa". > 2. Jeśli ojciec płaci wysokie alimenty z dobrej woli bo nie ma innych zobowiąza > ń > ale chce ze swoją drugą żoną mieć dziecko to też nie ma prawa obniżyć alimentów > które płacił wyższe dobrowolnie żeby zapewnić byt dziecku następnemu? > Rzeczywiście w takim przypadku nie warto płacić więcej jak się może tylko samem > u > kupować dziecku rzeczy... To zalezy o jakiej wysokosci i o jakiej obnizce mowimy. Z 1500 na 1000 jest do "przełknięcia", z 500 na 300 już nie. > 3. Przed "prokreacją" ze swoją żoną ma to uzgadniać z ex??? Wiesz, szczytem szczescia w takiej sytuacji dla wiekszosci forumowych samodzielnych jest, kiedy ojciec poinformuje starsze dzieci (i byłą żonę/partnerkę przy okazji) o narodzinach nowego potomka. I chyba wlasnie o informacje - wczesniejsza - tu chodzi ("urodzi mi sie dziecko za pol roku, czy mozemy porozmawiac o alimentach")zamiast postawienia przed faktem dokonanym ("wplacilem ci alimenty, ale o polowe mniejsze") > > Proszę o konkretne odpowiedzi na konkretnie zadane pytania Proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:07 no widzisz ja mam wrażenie że problem komunikacyjny między macochami a samodzielnymi leży często w tym że my o gruszkach wy o wierzbie. Ja nie mówię o dupkach mających gdzieś swoje dzieci, nie informujących exie nawet że mają drugie dziecko itd itp. Ja mówię o normalnych ludziach którzy nie zawsze są w stanie sprostać wysokim oczekiwaniom.Bo od tego zaczął się wątek Za to słyszę że chcę obniżać standart komuś bo tak, że trzeba było dziecka nie robić itd Myślę ze te samodzielne które mają koszmarne przejścia ze swoimi exami przenoszą swoją niechęć na cały "macoszy" ród a macochy użerające się z namolnymi i zawistnymi exiami przenoszą swoje bóle na cały "exowski" ród. Ale jest jednak całkiem sporo normalnych nexji i normalnych exji i w życiu i na forum jednym i drugim. Te osoby które chcą widzieć tylko złe strony i tak je widzieć będą i nic ich nie przekona. Może nienajlepsze jest dyskutowanie o powodach obniżenia alimentów z osobą która wogóle ich nie dostaje albo o planowaniu dzieci z kimś kto nawet nie wiedział że były partner ma dziecko i w tym cały problem Jakoś usiłowałam po ludzku przedstawić widok z drugiej strony bo sama doświadczyłam już całą gamę tych widoków i od dawna próbuję patrzeć nie tylko ze swojej strony ale też ze strony M, jego córki i jego ex i myślę że to na dobrze mojej rodzinie wychodzi. Tego samego życzyłabym innym macochom i samodzielnym. Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 19:42 > Załóżmy, że zgodzę się w > kwestii takiej, że ojciec (albo matka) nie powinni robić następnych dzieci > jeśli w jakikolwiek sposób miałoby to obniżyć dotychczasowy standard życia > dziecka numer jeden bo jak rozumiem to jest postulat numer jeden. Tak ja np. zgadzam sie tym postulatem. Wiekszosc moich znajomych samodzielnych (a znam ich wiele, osobiscie rowniez) dostaje alimenty, ktore nie przekraczaja 20-25% zarobkow tatusia, a czesto tez kwoty te nie pokrywaja 50% kosztow utrzymania dziecka/ci. I tak na moim przykladzie. Dostaje na DZIECKO dokladanie 20% pensji podstawowej exa (wszystko, cos zarobi dodatkowo u innego pracodawcy decyzja sadu ma w pelni dla swojej nowej rodziny), czyli w rzeczywistosci dostaje na dziecko MNIEJ niz 20% wszystkich dochodow exa. A od jego inwencji i pracowitosci zalezy ile bedzie wynosila niepodlegajaca alimentom czesc. I tak moj ex placacy takie kwoty rozmnozyl sie z next, o ktorym to rozmnozeniu nie ma obowiazku mnie informowac. Zupelnie nie obchodza mnie jego plany prokreacyjne i tego samego wymagam od niego. Nigdy nie wtracalismy sie w swoje zycia i nich tak pozostanie. Choc za stosowne uwazam, aby poinformowal DZIECKO o tym, ze bedzie mialo rodzenstwo, ale to temat na inny watek. Tak wiec moj ex zapragnal obnizyc alimenty z racji urodzenia mu sie nowego dziecka. I ja uwazam, ze nie mial prawa. Dlaczego? Ano dlatego, ze teoretycznie stac go nawet na kolejne dziecko, bez obnizania poziomu zycia poprzednich, bo jesli kazdemu z dzieci odda 20%, to razem da nam to 3 x 20% = 60%, czyli dla niego zostanie minimum na utrzymanie sie. Zakladam oczywiscie, ze jego zona da na dwojke dzieci rownowartosc jego 40%, a jesli nie moze tyle dac, to znaczy, ze standard zycia ICH dzieci nie musi byc rowny standardowi zycia MOJEGO dziecka, bo mnie STAC na doplacenie kwoty rownej jego 20%. Pozmijajac, ze uwazam, ze podzial 50% na 50% jest niesprawiedliwy w momencie, kiedy ja spelniam wszystkie obowiazki pozostale. A teraz wracajac do meritum Balladynko > zakładając, że dotychczasowe kwoty spokojnie zaspokajaja potrzeby dziecka i > do tej pory wszyscy byli happy To z nadwyzka moze sobie zrobic co mu sie zywnie podoba moim zdaniem. Tak jak ja nadwyzke moich dochodow robie SOBIE zakupy, czy chodze do kosmetyczki. Przeciez po cos sie w koncu pracuje, jakies przyjemnosci z zycia tez sie ludziom naleza, a jesli dla faceta jest to kolejne dziecko )) Jego wybor ))) A watek dlatego pewnie zbulwersowal, ze next piszaca tutaj NIE PRACUJE, wiec oczekuje, ze partner bedzie utrzymywal i ja i dziecko, w momencie, kiedy od samodzielnych oczekuje sie ruszenia dupy do roboty, nawet jesli w malzenstwie nie pracowala. A poza tym mysle, ze wiele samodzielnych reaguje kiepsko na wypowiadajace sie tu zlosliwe macochy, znany wszystkim tandemik i przez nie reszta macoch, nawet tych normalnych jest zle traktowana Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Cholera... 24.11.05, 00:00 Chciałem "spointować" na końcu, w wyszło mi gdzieś w środku Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: Cholera... 24.11.05, 00:01 No to zacytuję sam siebie Ależ to się rozwinęło! A ja tylko na trochę poszedłem do szpitala do mojej Next i młodszej córki... No to spróbuję dopisać się na końcu, a nie gdzieś w środku, bo nikt mnie zauważy Oczywistym jest, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - widać to tutaj, jak na dłoni Ale trochę obiektywizmu na pewno nie zaszkodzi. Muszę powiedzieć, że - na ile się zorientowałem - więcej tego obiektywizmu widzę u "macoszek" niż u "samodzielnych". No tak... ale mój punkt widzenia, jako Prawie Byłego Męża też - nawet nieświadomie - bliższy pewnie jest punktowi widzenia "macoszek". Powiem tak - z tym obniżaniem/podwyższaniem, wszystko zależy od kwoty, jaką przyjmiemy za niezbędne (rozsądne) koszty utrzymania (KU) KONKRETNEGO dziecka. Bo KU to nie to samo, co standard (SD). Wiadomo, że w przypadku poczęcia (no... urodzenia/się!)kolejnego dziecka SD obecnego dziecka się obniży. I jest to niekuniknione niezależnie od tego, czy to dziecko z tego samego, czy innego związku. W takiej sytuacji uważam - co pokazywałem wyżej na (uproszczonym) przykładzie liczbowym, że: a) były mąż (partner) ma (moralne) prawo wnioskować o obniżenie alimentów, b) była żona (partnerka) tego (moralnego) prawa nie ma. Jeśli mówimy o KU - to świadome doprowadzenie do niemożności pokrycia ich połowy (czy innej, uzasadnionej proporcji) jest nieodpowiedzialnością - niezależnie od tego, kto się do tego przyczynił (ma kolejne dziecko). Tak, czy inaczej, dyskutuję tu o moich przekonaniach, a nie szukam uzasadnienia dla czynów. Jeśli chodzi o moją, osobistą sytuację to jest dla mnie oczywiste, że ponieważ mam dziecko z Next (całkowicie świadomie, na moją wyraźną prośbę o odstawienie tabletek "anty") długoterminowy standard życia mojego pierwszego dziecka się obniży. I jego matka raczej tego nie wyrówna, bo ją też utrzymuję. Tak, jak dom, w którym mieszka i jej mieszkanie, które stoi puste, bo nie chce się jej nawet doprowadzić do tego, żeby je komuś wynająć. Obniży się standard, ale to nie znaczy, że nie będę pokrywał nie tylko części, ale CAŁOŚCI jego kosztów utrzymania (oczywiście dopóty, dopóki mam takie, a nie inne dochody, bo... wyżej d... nie podskoczysz). Uważam, że partycypowanie (a w moim przypadku - pokrywanie w całości) w kosztach utrzymania WŁASNEGO dziecka jest nie tylko obowiązkiem, ale moim PRAWEM i ZASZCZYTEM - tak to rozumiem. Kocham oboje moich dzieci i będę dawał im obojgu tyle, ile będe mógł. Chociaż... dopóki nie mam rozwodu, to to drugie dziecko będzie miało gorzej (tak, jak ja i Next) - bo sam mieszkam w niewielkim, wynajętym mieszkaniu (nie mogę wziąc kredytu na własne). Ale to chyba jest właśnie tak - ile będę mógł. Tak, tak - wiem. Zabrzmiało to wszystko patetycznie i aż chciało by się zakończyć - tak mi dopomóż Bóg. Tyle, że... jestem niewierzący Pozdrawiam wszystkie, rozsądne "samodzielne" i "macoszki". Pozostałym - życzę odrobiny obiektywizmu A. Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 00:10 Nie pytam Cie dlaczego jesteś teraz w zwiazku z inną, bo to pytanie nie ma sensu. Nie zapytam Cie dlaczego nie zakończyłeś jednego zaczynajac drugie, bo to pytanie zadawałam juz jednemu bliskiemu mi mezczyznie. Zapytam dlaczego sam tak parłes na odstaiwenie tych "srodków" i powoływałes na świat nastepne dziecko skoro nie miałeś unormowanej sytuacji? Pytanie moje nie wynika z checi odebrania "becikowego" o którymn pisałam w innym watku ale z checi dowidzenia się dlaczego, do cholery, facetów nie stać na taki gest uczciwosci, że najpierw jedno sie kończy a drugie zaczyna? Jako next, a nie jako "samodzielna" mnie to meczy! Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 00:19 1. Bo bardzo kocham moją Ukochana, a ona bardzo kocha mnie - i WSPÓLNIE zdecydowaliśmy się na dziecko (przecież ona wie, jaką mam sytuację). 2. Bo stać mnie na to, żeby jedno się zaczęło i trwało, zanim drugie się skończy )) Przynajmniej teraz... 3. Bo nie mam pojęcia ile czasu zajmie rozwód (chciałabyś dobrowolnie oddać dojną krowę, taką, jak ja????). Z dotychczasowego przebiegu wnoszę, że może trwać bardzo długo, a ani ja, ani Next nie jesteśmy już młodzieniaszkami (bliżej do czwórki, niż do trójki). 4. A "becikowe" głupim pomysłem jest, i tyle. A ossso chodzi z tą uczciwością? Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 00:27 sar36 napisał: > 1. Bo bardzo kocham moją Ukochana, a ona bardzo kocha mnie - i WSPÓLNIE > zdecydowaliśmy się na dziecko (przecież ona wie, jaką mam sytuację). No tak to jest wytłumaczenie... miłosć > 2. Bo stać mnie na to, żeby jedno się zaczęło i trwało, zanim drugie się > skończy )) Przynajmniej teraz... Zyczę Ci aby "stac Cię bylo" do końca Twoich dni, nie w tym rzecz wszakze > 3. Bo nie mam pojęcia ile czasu zajmie rozwód (chciałabyś dobrowolnie oddać > dojną krowę, taką, jak ja????). Sorry, ale pytanie nie do mnie. Dojna krowa byłam w zwiazku poprzednim ja. Co do "dojenia krów" wypowiadałam sie nie raz w tym lub innym watku, wystarczy poszukac. Z dotychczasowego przebiegu wnoszę, że może > trwać bardzo długo, a ani ja, ani Next nie jesteśmy już młodzieniaszkami > (bliżej do czwórki, niż do trójki). Też bizej czwórki, a nawet po niej, jestem i to dla mnie nie argument. > 4. A "becikowe" głupim pomysłem jest, i tyle. To juz wyjasniałam, powtarzac sie nie bedę. Decydujesz się, w takim razie na rozwód z Twojej winy. Jestes gotów poniesc wszelkie konsekwencje? Masz dziecko pozamałżeńskie, jak by to nie nazwać. Czy jestes gotow poniesc tego konsekwencje? > > A ossso chodzi z tą uczciwością? Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 00:38 Oczywiście, że jestem gotów ponieść konsekwencje tego, że mam DZIECKO. Co to za różnica (dla mnie) czy pozamałżeńskie, czy nie!? Czy rozwód z mojej wyłącznej winy? Na to też (w ostateczności) jestem gotów. Aczkolwiek - nie ma dymu bez ognia. Moja PEX (Przyszła Ex) nie zgodziła się na rozwód bez orzekania o winie. Sędzia w związku z tym kazała mi w ciągu 14 dni złożyć wniosek o zmianę kwalifikacji w pozwie rozwodowym. I chcąc nie chcąc (NIE CHCĄC!) zmuszony byłem to zrobić, złożyłem wniosek o rozwód z winy obu stron i opisałem we wniosku ten "dym". Od czasu, jak moja PEX to przeczytała mam problem nawet z porozmawianiem (przez telefon PEX, za który sam płacę) ze starszą córką - bo w końcu straszna świnia jestem. Jej zdaniem powinienem wnioskowac co najwyżej o rozwód ze swojej wyłącznej winy. Tylko wtedy... wystarczy, że się nie zgodzi - a zrobi to na pewno. O.K. - wkręcam się - co do zasady jestem gotów na rozwód z mojej wyłącznej winy - jak się siada do gry to liczy się z tym, że można przegrać. Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 00:42 Acha - to, że bliżej jest "czwórek", niż "trójek" to z całą pewnością jest argument za tym, że nie nalezy czekać z dzieckiem na rozstrzygnięcie w sprawie rozwodowej, która może trwać LATA. W końcu sprawy formalnoprawne to nie to samo co uczucia, a tym bardziej biologia, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 03:45 "A o co chodzi z tą uczciwością?" Skoro nie rozumiesz pytania, co sam potwierdzasz tym, ze zmieniłeś pozew na z orzekaniem o obopólnej winie, to i nie ma co Ci tłumaczyć. Ostatek uczciwości spowodowałby, że zmieniłbyś pozew na z orzekaniem o Twojej wyłącznej winie. Albo od razu tak byś napisał, jak byś miał większe zrozumienie pojęcia uczciwość. Chalsia Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 10:16 Na tyle, ile swoim biednym, małym i podłym rozumkiem ogarniam sens pytania o uczciwość, to chodziło o uczciwość w kontekście zdecydowania się na kolejne dziecko, podczas gdy nie zostało zakończone małżeństwo. A dlaczego się zdecydowałem (zdecydowaliśmy) napisałem wyżej. Oczywistym jest, że nie zmienię kwalifikacji w pozwie na moją wyłączną winę, bo: a) uważam, że nie jestem wyłącznie winny, b) w takiej sytuacji moja PEX z całą pewnością nie zgodzi się na rozwód - z czystej zemsty. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 11:43 > Na tyle, ile swoim biednym, małym i podłym rozumkiem ogarniam sens pytania o > uczciwość, to chodziło o uczciwość w kontekście zdecydowania się na kolejne > dziecko, podczas gdy nie zostało zakończone małżeństwo Uczciwosc nakazuje rowniez zakonczyc jeden zwiazek, zanim rozpocznie sie drugi. Odpowiedz Link Zgłoś
kammik Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 07:32 Masz zamiar wyjechac z biologia i miloscia na sprawie rozwodowej? Uwazaj, zeby cie sedzia smiechem nie zabil. Szanse na orzeczenie rozwodu z winy obojga masz mniej niz zerowe. Pozamałżeński dzidziuś to dowód nie do obalenia na to, że na ratowaniu malzenstwa zalezalo ci srednio. Nie wiem, z jakimi "dymami" musialbys wyskoczyc w sądzie, zeby obraz owego dzidziusia zatarł sie w oczach sedziego. Powiesz, ze twoja zona jest seryjnym morderca? Ze dosypywala ci cyjanku potasu do herbaty? Nie jestes patetyczny, co najwyzej smieszny. Odpowiedz Link Zgłoś
derena33 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 09:05 smieszny.. a w dodatku hipokryta. Szkoda slow.... Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 10:28 Jasne. Próbuję ułożyć sobie życie z inną kobietą, więc oczywistym jest, że powinienem PEX zostawić wszystko, wypier... ć i utrzymywać ją do końca życia. Bo należy do uprzywilejowanej kasty osób, które mogą nic nie robić i - co do zasady - to ktoś inny musi na nie pracować. BTW - nie twierdzę, że nie będę tego robił, ale nie mogę się zgodzić z poglądem, że to normalne, żeby ktoś mógł całe życie nic nie robić. Odpowiedz Link Zgłoś
derena33 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 10:33 Wiesz sar36 trudno bys tu znalazl zrozumienie, a pisac po to tylko by sie klocic, to rozumiem nie w twoim stylu. A jezeli piszesz tu by leczyc swoje wyrzuty sumienia to wybacz ale uslyszysz to co uslyszysz, zdecydownie polecam do twoich wynurzen forum " macochy". Tam jest wiecej takich smutnych historii o wstretnych msciwych, wrednych ex, niewinnych mezczyznach i ich kobietach zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 10:42 Piszę/pisałem, by wziąć udział w dyskusji, na nieszczęście perzodziła się ona w pyskówkę, ale pewnie sam to sprowokowałem. Wyrzutów sumienia leczyć nie zamierzam ani tu, ani gdzie indziej. Zrozumienia także nie szukam. Jestem duży chłopak i sam odpowiadam za swoje wybory i decyzje. Fakt pisać tylko po to, żeby się kłócić - nie chce mi się. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 10:19 Ależ w ogóle nie mam zamiaru "ukrywać" dzidziusia - przeciwnie napisałem w treści wniosku, że oczekuję dziecka z nowego związku. Zasadność mojej argumentacji n/t winy mojej żony oceniać będzie sąd, a nie Ty. Jeżeli go to rozśmieszy (chociaż nie sądzę, żeby tak było), to pośmiejemy się wszyscy wspólnie. Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 10:58 Pierwszą reakcją na twoje wywody był szczery śmiech, naprawdę, nie złośliwy, ale odrobinę kpiący. Bo pisze to osoba zakochana, przeświadczona o swojej racji i pełna dobrych chęci, tylko, że powszechnie wiadomo, czym jest piekło wybrukowane... Bo widzisz z twojej wypowiedzi jasno wynika, że tak właściwie, kierujesz się tylko chęcią zaspokajania swoich egoistycznych potrzeb uczuciowych (o innych nie wspomnę). Mówisz ze kochasz matkę twojego nowego dziecka?? Ok., ale co to znaczy? bo póki, co to zafundowałeś jej statut samotnej matki z bękartem (sorry z dosadność) sam mieszkasz w małym mieszkanku, a cały ciężar obowiązków związanych z niemowlakiem spoczywa na niej? Po drugie, na dzień dobry czeka ją cały stres związany ze sprawą rozwodowa, Twoja sprawą rozwodowa, do tego dojdą problemy finansowe, bo mam nadzieję ze twoja żona nie będzie na tyle głupia żeby nie zażądać na siebie alimentów. Po trzecie mówisz ze stać cię na to teraz żeby robić co chcesz. Wie c robisz to, co chcesz, ok masz czterdzieste, życzę Tobie, Twojej żonie i kochance żeby wszystko ułożyło się jak najlepiej, żebyś miał pracę i mógł dotrzymać swoich zobowiązań. Ale życie jest życiem, i siłą rzeczy nie da się wszystkiego przewidzieć. A przy twoim braku odpowiedzialności za czyny, nie dalej jak za dwa, trzy lata, będziesz wypisywał tu bzdury o roszczeniowej postawie Ex i pazerności dziecka z pierwszego małżeństwa. I zupełnie nie będziesz widział że są to tylko konsekwencje Twoich wyborów. Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 11:29 Oj... trochę dointerpretowałaś to, co napisałem. Być może napisałem nie do końca zrozumiale. Od roku mieszkam z "samotną matką z bękartem" w tym małym mieszkaniu - wspólnie je wynajęliśmy. Znasz to może: "A gdy się czasem w życiu uda, kobiecie z przeszłością, mężczyźnie po przejściach. Kąt wynajmują gdzieś u ludzi i łapią, i łapią trochę szczęścia." Mieszkanie niewielkie, to i czynsz niewielki (jak na Wa-wę). Nic własnego kupić nie możemy - ze względu na nierozwiązane kwestie formalne (głównie moje). OBOJE mieliśmy i mamy świadomość tego, na co się zdecydowaliśmy. Ona też ma Exa, który nie pracuje, a mieszka w mieszkaniu, za które ona spłaca kredyt i płaci wszystkie opłaty. Czeka nas nie tylko moja sprawa rozwodow (która już się toczy), ale także sprawy o podział majątku (jej i moja) i zaprzeczenie ojcostwa jej Ex (bo córka urodziła się przed upływem 300 dni od uprawomocnienia się jej rozwodu) - pozew już gotowy. Cóż... nikt nie mówił, że będzie łatwo Opiekuję się "samodzielną matką z bękartem" przez całą ciążę, jak tylko umiem najlepiej. Teraz ona i mała są jeszcze w szpitalu, ale jak tylko wyjdą biorę urlop, żeby jak najwięcej jej pomóc. Moja żona nie musi żądać ode mnie alimentów (ale na pewno to zrobi) - i tak będę jej płacił. Nie wyobrażam sobie, żebym narzekał na pazerność starszej córki. To, że urodziła się młodsza nie oznacza, że starszą kocham choćby trochę mniej. Mam oczywiście wyrzuty sumienia i czuję żal, że nie mogę jej poświęcić tyle czasu, ile bym chciał (żona mieszka 300 km ode mnie) - to jedna z najbardziej bolesnych konsekwencji tej sytuacji. A co do roszczeniowej postawy bprzyszłej Ex - prezentowała ją przez całe życie, zdążyłem się przyzwyczaić. Jasne, że życie może się różnie potoczyć różnie, a ja mam świadomość tego, na co się zdecydowałem. Natomiast nigdy nie zgodzę się z tezą, że nie wolno mi mieć kolejnych dzieci, jeśli mam już jedno i jestem rozwiedziony (oby jak najszybciej). Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 11:41 Zdrada partnera jest powodem, do urzeczenia rozwodu z jego winy. A nie ma "lepszego" dowodu zdrady niz dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
lubstej Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 11:45 zwiazanie sie z inna osoba po faktycznym rozpadzie zwiazku nie jest przyczyna jego rozpadu/rozwodu - czy jakos tak orzekl sad najwyzszy Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 11:49 jeśli sar udowodni w sądzie że rozpad małżeństwa nastąpił PRZED poczęciem dziecka, czy poznaniem partnerki z którą mieszka, czyli jego nowy związek nie był przyczyną a SKUTKIEM rozpadu małżeństwa, to zgodnie z orzecznictwem SN - nie jest to zdradą i nie kwalifikuje się do orzeczenia winy. Także sar - zanim weźmiesz winę na siebie, zastanów się nad faktami jakie miały miejsce w waszym życiu i poczytaj orzecznictwo Sądu Najwyzszego, znajomośc prawa pomaga. Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 14:58 buhahahaha, orzeczenie nawet sądu najwyższego jest wiążce tylko i wyłącznie w sprawie której dotyczy. KRO stanowi podstawę do osądznia i orzekania o winie. Mikawi za dużo seriali amerykańskich się naoglądałaś, w Polsce nie ma systemu kazuistycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 15:03 Fakt, nie ma. Zresztą wiadomo, że i tak facet jest winny, więc po co ten cały cyrk z sądem. Lepiej od razu wystawić tytuł egzekucyjny i nie zawracać sądowi głowy Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 15:05 Ew. nadać foremkom z "Samodzielnej Mamy" uprawnienia do wydawania wyroków w sprawach z zakresu KRiO Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 15:46 Sar, gratuluję Ci dobrego samopoczucia. Nie facet jest zawsze winny, tylko facet, który robi sobie dziecko w trakcie trwania małżeństwa. Mozna mieć tysiace powodów, czuć się nieszczęśliwym itp, ale cokolwiekby nie powiedzieć i jakolwie by motywować swoje zachowanie jest to zdrada i cześć. Ja Ci do końca zycia nie każę pokutować, ani głowy popiołem sypać, ale przyzwoity człowiek najpierw się rozwodzi, reguluje swoje sprawy, kończy jedno małzeństwo, a potem się stara o nowego potomka. A jeśli uważa, że jest ponad takie drobiazgi, to niech ma na tyle uczciwości, że powie moja wina, czułem sie nieszczęśliwy, dziś postaram sie zrekompensować to co nawaliłem. Ty zaś próbujesz na siłę udowodnić ze to nie twoja wina. Jasneeee.... Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 16:00 Ależ ja się czuję winny. Tyle, że nie wyłącznie winny - i taka jest różnica. Mam sobie wiele do zarzucenia, ale akurat nie z powodu tego związku, w którym teraz jestem. Decyzja o dziecku została podjęta na długo po tym, jak się wyprowadziłem z domu i powiedziałem żonie, że chcę rozwodu. Ponad pół roku zwlekałem ze złożeniem pozwu, bo prosiła mnie, żeby jeszcze nie składał, bo: święta, coś tam, kolejne święta itd. W końcu złożyłem, bo ile można z tym czekać. Ale dobrze - nie jestem przyzwoitym człowiekiem. Jak Twoim zdaniem miałbym zrekompensować to, co nawaliłem? Odpowiedz Link Zgłoś
diinna czytam i... 24.11.05, 09:33 dochodze do wniosku , ze jednak bajki sa madrąscia ludową nie podlegającą zmianom w czasie , nawet jeśli próbuje sie to ukryc i załonic wualka wzniosłych słów i nic nieznaczących gestów. Mam na myśli bajki z macochami w roli głównej. Odpowiedz Link Zgłoś
pom Też czytam i 24.11.05, 10:12 myslę sobie, że ta kołdra ZAWSZE będzie za krótka. Eksie mają swoje racje, macochy maja swoje racje. Żadna ze stron nie chce drugiej zrozumieć. A wszystko sie rozbija o skrzętnie skrywane żale za nieudane zycie, za to, że kiedyś było lepiej a teraz jest inaczej. Gorzej, znaczy się. Bo dziecku tylko pełne, choćby i z wpadki, a nie pałętające się przyrodnie rodzeństwo, ma prawo obniżyć stopę. Długośc wątków alimentacyjnych zdaje się być lekko żenująca, patrząc na te, które dotycza spraw nie mniej istotnych. Patrzę na mojego M i widzę, że jemu to tak naprawdę zwisa i powiewa - trzeba to zapłaci, trzeba to sie spręży i zarobi. A Eksia ma swoje widzimisię, które na szczęście sąd weryfikuje. A dzieci jak miały tak mają a dzieci biedy nie cierpią. A baby tylko się kłócą i kłócą.... Przepraszam, dyskutują. Dla ułatwienia - jestem macochą. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Też czytam i 24.11.05, 10:57 >>>wszystko sie rozbija o skrzętnie skrywane żale za nieudane zycie, za to, że kiedyś było lepiej a teraz jest inaczej. Gorzej, znaczy się. Przykro mi , ze teraz jest Ci gorzej i masz ukryte zale ... Może pozbąc sie ich , uwierz zycie wtedy jest piekniejsze. Sama przetestowałam Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: Też czytam i 24.11.05, 11:35 Ale to nie ja namiętnie udzielam się na tym wątku. Nie musiałam nic testowac. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Też czytam i 24.11.05, 12:41 >>>Nie musiałam nic testowac. O prosze To przykre , bo ludzie uczął sie na błedach i zal, rozpacz, smutek sa tak samo waznymi elematami zycia kazdego człowieka jak radośc , szczęcie itd.. jesli ktos nigdy nie czól ból , żalu s,mutku i nie musiał uporac sie z tymi uczuciami - to chyba tak narpawde nigdy nie "zył". W 'Dziawdch " cos o tym było... Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Też czytam i 24.11.05, 12:50 aż tak ci żal d... ściska, że inni są szczęśliwi i nigdy nie mieli większych problemów w życiu? Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Też czytam i 24.11.05, 13:02 Mikawi . Bez brzydkich słow. Mnie tylko chodziło oto by nie wmawiac czy sugerowac ich innym. A stwierdzenie Ja NIGDY nie musiałam wyrzucac zalu - swiadczy o... i tu dopisz sobie sama. Mnie nie pisz. Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: Też czytam i 24.11.05, 13:06 To co napisałam świadczy wyłącznie o tym, że TO NAPISAŁAM. A jeśli ktoś mysli, że są ludzie, którzy nie mieli chwil, kiedy naprawdę cierpieli tylko dlatego, że dziś nie machają tym jak sztandarem, to świadczy o ... i tu prosze dopisac resztę. Mnie nie trzeba.) Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Też czytam i 24.11.05, 13:14 A jeśli ktoś mysli, że są ludzie, którzy nie mieli chwil, kiedy naprawdę > cierpieli tylko dlatego, Nie nie dlatego ze nie majchaja sztandarem , ale daletgo ze twieredza ze nigdy nie byli. Szczescie jak i rozpaocza nie jest czym czy trzeba komus machac.Ani czym co komus można przypisywac. na tym kończe dyskuje. Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: Też czytam i 24.11.05, 19:06 > aż tak ci żal d... ściska, że inni są szczęśliwi i nigdy nie mieli większych > problemów w życiu? Buchahahahahah Zniektorymi macochami, np. z toba to ja bym sie nie zamienila )))))))) Swietne swietne Rozowe okularki nagle zalozylismy patrzac na wlasne zycie, aby komus dokopac Gartuluje bezproblemowego zycia z utrzymankiem Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Też czytam i 25.11.05, 08:53 dziewczyno, opanuj się, może wtedy zaczniesz rozumieć słowo pisane; pisałam do diiny w kontekście jej postu DO POM. A co do utrzymanka... hihihihi, na szczęście nie znasz naszej sytuacji i niech tak pozostanie ))) myśleć, mysleć, myśleć - dla niektórych to zbyt trudne? Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Też czytam i 25.11.05, 09:26 Spokojnie dziewczyny! Myśle ze mIkawi nie jest nikomu z samodzielnych a tymbardziej mi w stanie dowalic. Jeje teks.. cóz. Jest jaki jest . Jest to ciąg dalszy przypiswyanie jakieś ososbie cech czy enocji które Ona by chciała abym miała. Zauważyłam ze wiele osoób z machoch zyje w przesiwadczeniue ze nasz zycie skałda sie z zalu , rozpaczy i interesowaniem sie zyciem next. Zasatanawiam sie po co ktos stwarza sobie równie fałszywy obraz. Czemu nie słucha co ktos inny mówi tylko zakłada , ze wie lepeij co czuje... Jesłi mikawi by przeczytała mój tekst to zauwazyłaby ze tam nie ma zazdrosci. Bo nie zazdroszcz nikomu kto w zyciu nie przezył zalu .. Kto nie wie co to smutek. Lub niedopuszcza tych uczuc do siebie. Co nie znaczy ze trzeba nimi elatować ale tęz wiecznie usmiechinieta i zadowolona twarz-- Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: Też czytam i 24.11.05, 13:03 Ja tam sobie i Tobie błędów i przykrości nie życzę. Smutku jak najmniej i obyśmy zdrowe były. Kiedyś zapytano chorego na raka, czy cierpienie naprawde uszlachetnia. Odpowiedział: ani trochę. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Też czytam i 24.11.05, 13:09 Pom - Ja tobie tez nie zycze. Ale pisanie i tewierdzenie , ze ja w zyciu nigdy nie czułam zalu czy smutku jest dla mnie troche "smieszne". Kazdy znasz czuł żal. Każdy czuł smutek - wiekszy lub mniejszy z tego czy tamtego powowdu. Sumtek, zal itd.. Nie wiem czy uszlachetnia , ale na pewno sa konieczne do zycia ja miłoś i szczęscie. Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: Też czytam i 24.11.05, 13:39 ) Szkoda, że w moich postach nie doczytałaś swoistej przekory. Nie bierzmy wszystkiego tak na serio. Oczywiście, że czułam ale może nie za bardzo chcę tym epatować, kiedy i tak wiadomo, że każda z nas cos w życiu przeszła. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Też czytam i 24.11.05, 14:04 Nie ma co epatowac, ani tym, ze sie cos przeszło ale nie ma tez co epatowac zdarzenbiem odwrotnym. Ja też załuje ze nie wycztałas w moim pości tego co chciałam Ci przkazac... Nie przypisuj innym ludziom tego co czuja - bądz myśla - bo to Oni tylko wiedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: Też czytam i 24.11.05, 15:23 > Nie przypisuj innym ludziom tego co czuja - bądz myśla - bo to Oni tylko wiedzą. I wzajemnie! Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: Też czytam i 24.11.05, 15:41 Jak najbardziej wzajemnie. Ja tylko nigdzie nie narzucałam Ci co czujesz . Ja tylko ustatosunkowywałam sie do tego co ty napisałas. Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 11:46 Sar napisał: Taki przykład: Facet ma dziecko z Ex, na które daje 1000 zł alimentów (czyli - w uproszczeniu drugie - 1000 dostawało od Ex). Rodzi mu się dziecko z Next i stać go na dawanie 500 zł każdemu dziecku. Ex także rodzi drugie dziecko, z Innym i też stać ją teraz na danie po 500 zł każdemu ze swoich dzieci. Sytuacja jest następująca: Dziecko Faceta z Next dostaje: 500 + 500 (od Next) = 1000 zł Dziecko faceta z Ex dostaje: 500 + 500 (od Ex) = 1000 zł Dziecko Ex z Innym dostaje: 500 (od Ex) + 500 (od Innego) = 1000 zł Gdyby Ex uzyskała wyższe (np. o 200 zł) alimenty od Faceta dlatego, że ma kolejne dziecko z Innym sytuacja byłaby taka: Dziecko Faceta z Next dostaje: 300 + 500 (od Next) = 800 zł Dziecko faceta z Ex dostaje: 700 + 500 (od Ex) = 1200 zł Dziecko Ex z Innym dostaje: 500 (od Ex) + 500 (od Innego) = 1000 zł Wniosek: Dziecko Faceta z Ex byłoby uprzywilejowane kosztem dziecka Faceta z Next. ___________________ Powyższe nie dało mi w nocy pogrążyć się w głęboki sen – liczby latały mi przed oczyma. Znaczy to, że kwestia nie jest rozwiązana (tak samo miałam zanim udało mi się ułożyć kostkę Rubika – przed zupełnym zaśnięciem latały mi w głowie kolorowe sześciany). Będę się posługiwać terminologią Sara oraz przyjmę to samo założenie, że Facet i Ex nie stać na więcej kasy na dzieci niż do tej pory. Wyliczenie Sara wydaje mi się OK i sprawiedliwe TYLKO I WYŁĄCZNIE w przypadku Faceta, który bierze czynny i aktywny udział w opiece i wychowaniu swojego dziecka z Ex (są tacy np. odwożący i przywożący dziecko z przedszkola/szkoły, biorący do siebie po szkole do czasu powrotu ex z pracy, jeżdżący do lekarzy, chodzący na wywiadówki, itp, itd). Ale posiadanie dziecka nie wiąże się tylko z kosztami utrzymania, ale i z opieką. Tak więc dla klasycznego ojca "wizytowego" przykład Sara jest nieprawdziwy. Dla uproszczenia również przyjmijmy, że Next i Inny do swoich dzieci dokładają tyle samo co ich partnerzy finansowo i wnoszą również 50% wysiłków związanych z opieką. Natomiast w przypadku Faceta i jego Ex wkład w opiekę nad ich wspólnym dzieckiem jest inny – Ex daje 100%, Facet 0%. Z tego też powodu sądy uznają zasadę, że finansowe alimenty nie muszą być 50/50, tylko, że Facet płaci więcej niż 50% PONIEWAŻ nie wnosi nic do bezpośredniej opieki. Więc przykład jest taki: Facet ma dziecko z Ex, na które daje 1300 zł alimentów, stanowiące 65% kosztów utrzymania dziecka, Ex daje 700 zł alimentów. Te „dodatkowe” 300 zł od faceta to właśnie „koszt” pokrycia dla Ex całkowitej opieki nad dzieckiem (nie będę tu tłumaczyć dlaczego tak – o tym było w innych wątkach). Rodzi się Facetowi dziecko z Next i stać go na dawanie 650 zł każdemu dziecku. Ex także rodzi drugie dziecko, z Innym i też stać ją teraz na danie po 350 zł każdemu ze swoich dzieci. Sytuacja jest następująca: Dziecko Faceta z Next dostaje: 650 + 650 (od Next) = 1300 zł Dziecko faceta z Ex dostaje: 650 + 350 (od Ex) = 1000 zł Dziecko Ex z Innym dostaje: 350 (od Ex) + 350 (od Innego) = 700 zł Wniosek: Dziecko Faceta z NEXT byłoby uprzywilejowane kosztem dziecka Faceta z Ex (nie mówiąc już o trudnym do codziennego zarządzenia uprzywilejowaniu dziecka Ex z Facetem wobec dziecka Ex z Innym – czyli dziećmi mieszkającymi w jednym domu). Co Było Do Udowodnienia. W związku z czym nie dziwi mnie, że są matki, które występują o podwyższenie alimentów od eksa w powyższej sytuacji. Oczywiście najlepiej by było, jak by wszyscy zainteresowani mieli możliwość dorobienia i MIELI CHĘĆ podzielenia się z innymi. Czyli są różne opcje by wszystkie dzieci wasze, nasze, wspólne miały „po równo”. Jest tych opcji mnóstwo, wymienię tylko niektóre: 1.Facet (lub Next, ale mają wspólne gospodarstwo domowe) zaczyna zarabiać więcej i Ex dostaje extra 300zł, więc sumarycznie wychodzi tak: - dziecko Faceta z Next ma 1300 - dziecko Faceta z Ex ma 1000 - dziecka Ex i Innym ma 1000 (bo 300 zł matka mogła ze starszego dziecka dzięki wyższym alimentom przeznaczyć na młodsze) 2.Facet I NEXT zaczynają zarabiać po 300 zł więcej i Ex dostaje extra 600zł, więc sumarycznie wychodzi tak: - dziecko Faceta z Next ma 1300 - dziecko Faceta z Ex ma 1300 - dziecka Ex i Innym ma 1300 3.Ex zaczyna zarabiać 300 zł więcej, więc sumarycznie wychodzi tak: - dziecko Faceta z Next ma 1300 - dziecko Faceta z Ex ma 1000 - dziecka Ex i Innym ma 1000 (bo matka dołożyła do dziecka, które miało finansowo najgorzej) - ALE jeśli matka miałaby dzielić między swoje dzieci po równo to było by inaczej – dziecko Faceta z Ex = 1150 a dziecko z Innym – 850 (czyli sytuacja jak wyjściowa w moim przykładzie = NIC SIĘ NIE ZMIENIA 4.Ex i Inny zaczynają zarabiać więcej (po 300 zł=600 zł razem), więc sumarycznie wychodzi tak: - dziecko Faceta z Next ma 1300 - dziecko Faceta z Ex ma 1150 (dochodzi połowa dodatkowego zarobku matki) dziecka Ex i Innym ma 1450 (dochodzi połowa dodatkowego zarobku matki plus dodatkowy zarobek Innego) Wniosek ogólny – nie da się tego załatwić modelem, każdy przypadek jest indywidualny, a aby wszystkie dzieci miały jak najlepiej, wszyscy rodzice powinni zakasać rękawy do pracy by dorobić jeśli jest taka konieczność. Można np. dorabiać klikając w bannery w necie (to dla tych co mają dużo czasu). Chalsia Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 12:03 Jestem pełen podziwu Nie mam teraz dość czasu, żeby przeczytać Twoje wyliczenia z należytą starannością (a na pewno na to zasługują), więc chwilowo tylko parę słów "na szybko": - całkowicie zgadzam się z tym, że w sytuacji, kiedy facet nie ponosi równych z matką nakładów czasowych i organizacyjnych na wspólne dziecko - powinien w większym stopniu niż matka uczestniczyć w nakładach finansowych (z drugiej strony - nieuczestniczenie w opiece nad dzieckiem, to też swojego rodzaju kara - ale nie zmienia to mojej opinii j.w.) - całkowicie zgadzam się także z tym, że każdy przypadek jest indywidualny i że wszyscy rodzice powinni zakasać rękawy i zadabać o to, żeby wszystkie dzieci miały jak najlepiej. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 12:16 zwróc uwagę, że całkowicie błędne jest założenie, że skoro eksia na swoje dzieci łozy po 350 to i 350 łozy jej Next na ich wspólne dziecko. Jeśli to jego jedyne dziecko może łozyć co najmniej 1000 jeśli nie 1300, tak samo jak łozył tyle eks maż gdy miał jedno dziecko o ile zakładamy RÓWNE zarobki wszystkich w tym układzie Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 13:23 > zwróc uwagę, że całkowicie błędne jest założenie, że skoro eksia na swoje > dzieci łozy po 350 to i 350 łozy jej Next na ich wspólne dziecko. Jeśli to jego > > jedyne dziecko może łozyć co najmniej 1000 jeśli nie 1300, tak samo jak łozył > tyle eks maż gdy miał jedno dziecko Nie jest to błędne założenie - przyjęłam takie jak zaproponował Sar by pokazać, że może być dokładnie inaczej. A także dla uproszczenia. Mikawi, czy Ty nie odróżniasz modelowania od życia? I chyba nie doczytałaś końcowego wniosku. A wracając do Twojej powyższej odpowiedzi - dokładnie to samo co napisałaś o Innym (czyli ojcu swojego jedynego dziecka z Exią Faceta) można napisać i polecić Nexi mającej z Facetem tez tylko jedno swoje dziecko - czyli jeśli chcą "wyrównać" poziom zycia ich dzieci do poziomu życia dziecka najstarszego (czyli dziecka Ex z Facetem) to niech się sami dokładają. A wtedy Facet nie będzie musiał obniżać alimentów na swoje dziecko z Ex. Czyli wracamy do początku. CBDU. Chalsia Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 13:36 każdy rodzic wkłada swoje dochody w swoje dzieci, eks mąż DZIELI je między dwoje (z eks i next), eks żona dzieli je między dwoje (z eks i swoim next), next-kobieta wkłada 100% części dziecka tylko w jedno, next-facet podobnie. Dodatkowo jesli uwzględniasz wkład eks żony w wychowanie, należy uwzglednić również wkład next-kobiiety w opiekę nad dzieckiem, która NAWET w pełnych rodzinach w większym stopniu dotyka matki, SZCZEGÓLNIE jesli mówimy o niemowlęciu. Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 13:43 eee, szkoda gadać. Nie rozumiesz i tyle. Z punktu widzenia alimentów jeśli next z Facetem prowadzą wspólne gospodarstwo domowe, to wkład Faceta w opiekę nad dzieckiem z Next wynosi 50/50. My tu modelujemy a nie rozpatrujemy czyjś konkretny przypadek. Po za tym podejście w tch wyliczeniach jest takie, jakby to sąd robił. Nic nie stoi na przeszkodzie by Facet zajmował się noworodkiem tak samo jak matka (za wyjątkiem karmienia piersią). Chalsia Odpowiedz Link Zgłoś
julia.68 Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 16:02 Przeoczyłam, czy nikt nie zauważył w naszym modelu, że urodzenie kolejnego dziecka przez Ex OBNIŻA koszty utrzymania pierwszego dziecka, bo koszty wspólne (mieszkanie, prąd, koszt zakupu nowej pralki)dzieli się przez 3 (Ex i jej dwoje dzieci). Tak więc urodzenie nowego dziecka przez Next nie jest powodem obnizenia alimentów, a urodzenie kolejnego przez Ex jak najbardziej, bo przecież to pierwsze taniej wychodzi, no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 18:46 Niestety mylisz się. Jedyny koszt, który maleje per osoba to czynsz. Nowe dziecko = więcej prądu, wody, gazu, śmieci, jedzenia A koszt zakupu NOWEJ pralki nie wchodzi w koszt utrzymania dziecka przy ustalaniu alimentów. I nie dzieli się przez 3. DLa wyjasnienia na przykładzie - koszt prądu był 100 zł/miesiąc na 3 osoby z czego na dziecko Ex z Facetem (jej eksem) przypada 1/3 tej kwoty czyli 33 zł z czego matka pokrywa połowę i ojciec połowę. Tak więc Exia ze swoją rodziną płaci 82,5 zł a Facet 16,5 w alimentach. Eksia rodzi dziecko z Innym i koszty prądu wzrastają do 133 zł. I jak one się dzielą? NA 4 czyli ciągle 33 zł na osobę. Z czego Exia ze swoją powiększona rodziną płaci 115,5 a alimenty dostarczają jej ciągle to samo 16,5. Za "drugą połowę" drugiego dziecka płaci Inny czyli jego ojciec. Śmiesznie to brzmi ale: Facet ma na utrzymaniu jedną pełną osobę złożoną z 50% swojego pierwszego dziecka z Ex i 50% swojego drugiego dziecka z Next. Ex ma na utrzymaniu jedną pełną osobę złożoną z 50% swojego pierwszego dziecka z Facetem i 50% swojego drugiego dziecka z Innym. A Next i Inny mają na utzrymaniu tylko po połowie swoich dzieci. I komu jest najlepiej? Nexiom i Nextom oczywiście ) Chalsia Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 21:35 Ja Was dziewczyny naprawdę podziwiam. Nawet nie staram sie tego bełkotu zrozumieć ale fakt, z jaka pasją przerzucacie się procentami i kwotami, eks, next, facet, inny i tym podobne konfiguracje jest po prostu niebywały i naprawde godny lepszej sprawy. Czy nie lepiej ten czas poświęcić go własnym dzieciom? Albo wziąć jakąś miłą kąpiel? Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 21:57 > Czy nie lepiej ten czas poświęcić go własnym dzieciom? Albo wziąć jakąś miłą ką > piel? W pracy? To i tak już przez to coś dla siebie zrobiłam bo siedziałam przy kompie zamiast iść na papierosa. Chalsia Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 22:03 poczytać cos ciekawego, porozmawiać z kimś sympatycznym.... no wiem. O pracy nie wspominając. Zresztą, każdego co innego relaksuje w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 22:32 pom napisała: > poczytać cos ciekawego, porozmawiać z kimś sympatycznym.... no wiem. > O pracy nie wspominając. Och, jak Ty wiesz co dla kogoś innego najlepsze Ja też sie śmieję z tych wyliczeń i analizowania sytuacji alimentacyjnych, ale jesteśmy na FORUM i jesli ktoś lubi te analizy, to właśnie forum jest dobrym miejscem, aby na ten temat podyskutowac. Ja tego nie rozumiem kompletnie. Jestem zwierzęciem netowym. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z sytuacją, aby np. na czacie, w kulturalnej rozmowie, ktoś komuś powiedział - a po co ty gadasz na tym czacie, nie lepiej na spacer sobie pójśc? Gram w sieci w rpg i nawet jesli dojdzie do konfliktu z innym graczem NIGDY nikt nikogo ro reala nie wysyła. A konflikty to oprócz przymierzy clou tych gier Myślę, ze to się chyba nazywa kultura netowa - czyli oddzielenie reala od netu grubą krechą. Traktujmy się poważnie, jeśli ktoś już na tym necie siedzi, to chyba znaczy, że woli na nim siedzieć niż brać kąpiel. Wysyłanie do reala jest jakby wysyłaniem kogoś na drzewo, wypraszaniem z towarzystwa. W necie jest IMHO powiedzeniem wprost "pieprz...sz głupoty, spier...alaj". Oczywiście czasami taki komunikat ma rację bytu, tak samo jak czasami w realu mówimy komuś aby spiep...ał. No, chyba że chciałaś powiedzieć Chalsi, aby nie piep..ła głupot. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 22:44 Ło jeeeżu, co za mowa. Tym bardziej, że na końcu napisałam wołami, że każdy czym innym sie relaksuje w życiu. Każdy czyta co chce wyczytać. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 23:02 pom napisała: > Ło jeeeżu, co za mowa. Wiesz co pom, wydaje mi się, że ty w ogóle netu nie lubisz. Albo za głupio gadają, albo za dlugo, albo nie o tym co ty lubisz. Może czas na kąpiel? Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 23:10 virtual_moth napisała: > pom napisała: > > > Ło jeeeżu, co za mowa. > > Wiesz co pom, wydaje mi się, że ty w ogóle netu nie lubisz. Albo za głupio > gadają, albo za dlugo, albo nie o tym co ty lubisz. > > Może czas na kąpiel? *** no właśnie przecież nie lubisz takich dyskusji czyżbyś ino z ciekawości czytała ten długachny wątek i...pisała aż tyle postów..hmmmm faktycznie każdy robi to co lubi pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 23:21 Nie z ciekawości a z nudów jedynie. Ale prawda, jak sie ma duzo czasu, to lepiej w banery poklikać, dorobie coś może? Czytam bo zdanie samodzielnych mam nie jest mi obojętne. Lepie ważę sprawy związane z dziećmi M. A że czasem elaboraty są powalające - konia z rzędem, kto wszystkie wyliczenia czyta i analizuje. Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 23:44 > związane z dziećmi M. A że czasem elaboraty są powalające - konia z rzędem, kto > wszystkie wyliczenia czyta i analizuje. A szkoda, bo jak by se tak taki ktoś poczytał, zrozumiał i zanalizował to i potem mniej by było dyskusji ciągle o tym samym i w dodatku milej by się wszystkim zrobiło. Chalsa Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 23:17 Już się kapałam. A Ty? Niedobrze, kiedy przez gry w sieci zawala sie higienę osobistą. W necie siedzę od ohoho. I jakoś mi się nie znudziło. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 23:20 pom napisała: > Już się kapałam. A Ty? Niedobrze, kiedy przez gry w sieci zawala sie higienę > osobistą. > > W necie siedzę od ohoho. I jakoś mi się nie znudziło. > *** wiem że z tą higieną to nie do mnie bo ja nie gram na kompie. btw.wannę to masz chyba przy kompie? bo praktycznie cały dzień siedzisz w tym wątku pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 23:22 A skąd wiesz, że mam wannę? Nogi moczę w misce, na wannę nas nie stać a to wszystko przez te alimenty. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka1 Re: Jeszcze trochę matmy 25.11.05, 07:11 pom,tu nie masz szans jak nie szczekasz tak jak zainteresowana reszta samodzielne są NIEOMYLNE-zapamiętaj to sobie już one dobrze wiedzę,że 16,50 jest na prąd -a 33% na szlugi aha,no i jak EX chce sobie bzyknąć tą wredną NEXT to musi się spytać samodzielnej matki swojego pacholęcia pierworodnego,czy może no i jak to zrobić aby czasem potomka nie splodzić,żeby alimenty się procentowo nie obniżyly bo wtedy pozostaje splacanie w ratach,a byla zona to nie bank-na żadną ugodę nie idze))))) Odpowiedz Link Zgłoś
madalenka25 proste pytanie 25.11.05, 09:48 czy jako samodzielnie wychowująca dziecko i dostająca alimanty mama mam prawo urodzic dziecko??? bo liczbowo: 300 zł alimantów + 1000 zł moich + bezpośrednia opieka i zaangażowanie = 1300 zł i cała uwaga moja rodze dzieko i mam 300 zł alimentów od byłego + 500 no bo dzielę na dzieci i mniej czasu dla starszej bo młodsze wymaga więcej uwagi = 800 zł i 1/3 czasu poświęconego straszej drugie dziecko to 500 zł moje + 500 nexta = 1000 zł i 2/3 czasu poświecone bo małe czyli powinnam podwyższyć alimenty na starszą żeby moje dzieci miały równo??? Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 09:51 co było pierwsze? kura czy jajko? o odpowiedź proszę macochy- one mają wszystko dokładnie opracowane i znają wszystkie odpowiedzi pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: proste pytanie 25.11.05, 10:30 edzieckokarenina napisała: > o odpowiedź proszę macochy- one mają wszystko dokładnie opracowane i znają > wszystkie odpowiedzi Sama odpowiedz W koncu tez jestes macocha Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:35 e_r_i_n napisała: > edzieckokarenina napisała: > > > o odpowiedź proszę macochy- one mają wszystko dokładnie opracowane i znaj > ą > > wszystkie odpowiedzi > > Sama odpowiedz W koncu tez jestes macocha >*** nie moja droga-macochą sie jest jak się ma styczność z dzieckiem swojego M. Ja nie nadużywam pojęć a pytanie zadałam do macoszek forumowych,gdzi jest na prawdę skupisko ciekawych "osobowości" ,w większości właśnie urojonych macoch. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: proste pytanie 25.11.05, 10:43 edzieckokarenina napisała: > nie moja droga-macochą sie jest jak się ma styczność z dzieckiem swojego M. > Ja nie nadużywam pojęć No coz, wiekszosc tych, ktore dzieci nie zna, nie zna ich tylko dlatego, ze nie pozwalaja na to matki tychze dzieci. Przykro mi, ze i Ty na wredna eks trafiłas Chyba, ze Twoj partner nie jest pewien zwiazku z Toba i dlatego dziecka nie znasz? Odpowiedz Link Zgłoś
derena33 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:45 A co erin, zazdrosc gryzie? twoj partner byl twoim mezem a ty jego dziecka nie znalas, czyzby ciagle nie byl pewien uczuc? Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:48 e_r_i_n napisała: > edzieckokarenina napisała: > > > nie moja droga-macochą sie jest jak się ma styczność z dzieckiem swojego > M. > > Ja nie nadużywam pojęć > > No coz, wiekszosc tych, ktore dzieci nie zna, nie zna ich tylko dlatego, ze nie > > pozwalaja na to matki tychze dzieci. Przykro mi, ze i Ty na wredna eks > trafiłas Chyba, ze Twoj partner nie jest pewien zwiazku z Toba i dlatego > dziecka nie znasz? *** nie mam zwyczaju tłumaczyć się z życia prywatnego urojonym macochom rozbijającym rodziny. Chcesz pisać o swoim akademiku-rób to,ja wolę rozmawiać na insze tematy. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: proste pytanie 25.11.05, 10:50 edzieckokarenina napisała: > nie mam zwyczaju tłumaczyć się z życia prywatnego urojonym macochom > rozbijającym rodziny. No to urojonym i rozbijajacym sie nie tłumacz. To ja - nieurojona i nierozbijajaca Cie pytam. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:53 No to urojonym i rozbijajacym sie nie tłumacz. To ja - nieurojona i nierozbijajaca Cie pytam. **** hahaha- a ty serio dziecino myslisz że będę odpowiadała na twoje pytania? <rotfl> ps.i jak wiadomo jesteś tą rozbijającą i wybitnie urojoną Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: proste pytanie 25.11.05, 10:57 A mozesz mi wytłumaczyc, na czym polega moje wybitne urojenie? Bo bardzo ciekawa jestem Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: proste pytanie 25.11.05, 14:59 e_r_i_n napisała: > A mozesz mi wytłumaczyc, na czym polega moje wybitne urojenie? Bo bardzo > ciekawa jestem A jak czesto widujesz swojego pasierba? Albo inaczej, ile razy w zyiu go widzialas? Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: proste pytanie 25.11.05, 15:37 kasia_kasia13 napisała: > A jak czesto widujesz swojego pasierba? Albo inaczej, ile razy w zyiu go > widzialas? A nie wiem, ile razy go widzialam. Wystarczajaco duzo, zeby nie byc w stanie podac konkretnej liczby. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: 6-7 razy [n/txt] 25.11.05, 17:12 czekam na sprostowanie erin! przeciez to niemożliwe że można było takie liczby zapomnieć!i pisać że tyyyyle ich było że się nie pamięta<rotfl> Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: 6-7 razy [n/txt] 25.11.05, 18:51 I to studiujac jakis ekonomiczny kierunek Ale nam pokolenie ekonomistow rosnie Do 8 zliczyc nie potrafia E... nie dziewczyny ja Wam troche wytlumacze erin! Ona zliczyc nie mogla, bo to wszystko, te liczne razy, na przestrzeni 4 lat bylo i jak to spamiatac )) Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: proste pytanie 25.11.05, 09:54 Oczywiście, że masz prawo urodzić dziecko Ale - moim zdaniem - pdwyższyć alimenty na starsze - nie. Dla mnie zasada jest taka - każdemu swojemu dziecku dajemy tyle samo (upraszczając, bo wiadomo, że niemowlę wymaga więcej opieki), a nie taka, że TWOJE dzieci mają mieć po równo. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 09:56 sar36 napisał: > Oczywiście, że masz prawo urodzić dziecko Ale - moim zdaniem - pdwyższyć > alimenty na starsze - nie. > > Dla mnie zasada jest taka - każdemu swojemu dziecku dajemy tyle samo > (upraszczając, bo wiadomo, że niemowlę wymaga więcej opieki), a nie taka, że > TWOJE dzieci mają mieć po równo. > > Pozdrowienia *** drogi sar-ale Ty obniżając alimenty na pierwsze dziecko w zwiazku z narodzinami drugiego też wyznajesz zasadę że TWOJE dzieci mają mieć po równo. Prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:06 Moja sytuacja nie jest tu najlepszym przykładem. Ja nie płacę alimentów na swoje pierwsze dziecko (znaczy się - takich zasądzonych, ustalonych). Płacę WSZYSTKIE wydatki z nim związane. Od mamy nic (oczywiście finansowo) nie dostanie, bo mama nie ma dochodów. A drugie dziecko będzie (jest) współfinansowane przez Next. I - w grucie rzeczy - jeśli chodzi o warunki - ma trochę gorzej, choćby dlatego, że nie mieszka w domu z ogrodem, tylko w małym mieszkaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:19 sar36 napisał: > Moja sytuacja nie jest tu najlepszym przykładem. > Ja nie płacę alimentów na swoje pierwsze dziecko (znaczy się - takich > zasądzonych, ustalonych). Płacę WSZYSTKIE wydatki z nim związane. Od mamy nic > (oczywiście finansowo) nie dostanie, bo mama nie ma dochodów. > A drugie dziecko będzie (jest) współfinansowane przez Next. I - w grucie > rzeczy - jeśli chodzi o warunki - ma trochę gorzej, choćby dlatego, że nie > mieszka w domu z ogrodem, tylko w małym mieszkaniu. *** Twoja sytuacja jest całkiem inna-inna od czego? od modelu jaki tu prezentujesz? każada sytuacja jest inna,ale Ty piszesz ciągle o tym,że matka podwyższając alimenty gdy rodzi drugie dziecko robi to po to tylko,aby zrównać poziom zycia swoich dzieci (ładunek negatywny przekazujesz pisząc o tym) natomiast identyczna sytuacja jest gdy ojciec obniża alimenty na pierwsze gdy rodzi mu się drugie- i jak sam otwarcie piszesz-robi to po to aby zrównać poziom życia dzieci(tu przekazujesz ładunek pozytywny) Nie ma tu logiki Odpowiedz Link Zgłoś
balladynka Re: proste pytanie 25.11.05, 10:28 Ojciec obnizajac alimenty na pierwsze dziecko wraz z urodzeniem się jego drugiego dziecka z next wyrównuje swoim dzieciom poziom z JEGO dochodów. Matka podwyższając alimenty na pierwsze dziecko wraz z urodzeniem się jej drugiego dziecka z next wyrównuje swoim dzieciom poziom...... też z JEGO dochodów))) Jakie to logiczne)) Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:37 Dokładnie tak, Ballladynko Najwyraźniej istnieją dwie, różne logiki Moja sytuacja jest inna od teoretycznego modelu, który tu omawiałem. Natomiast poglądy sa takie (wydaje mi się, że dość logiczne), że każdy rodzic powinien dawać każdemu swojemu dziecku tyle samo (też w uproszczeniu, bo dziecko, które wymaga większej opieki powinnmo dostać więcej). I już. Każda sytuacja jest inna i na pewno mogą być (są) problemy, kiedy "kołderka okaże się przykrótka" - bo gdzieś jest przecież "granica bólu". Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina sar i balladyna 25.11.05, 10:46 sar36 napisał: > Dokładnie tak, Ballladynko > Najwyraźniej istnieją dwie, różne logiki > > Moja sytuacja jest inna od teoretycznego modelu, który tu omawiałem. Natomiast > poglądy sa takie (wydaje mi się, że dość logiczne), że każdy rodzic powinien > dawać każdemu swojemu dziecku tyle samo (też w uproszczeniu, bo dziecko, które > wymaga większej opieki powinnmo dostać więcej). I już. Każda sytuacja jest inna > > i na pewno mogą być (są) problemy, kiedy "kołderka okaże się przykrótka" - bo > gdzieś jest przecież "granica bólu". *** też się zgodzę że logika jest inna a raczej że w Twoim przypadku jak i balladynki jej brak. Ponewaz jak wyżej pisałam ojciec obniżający alimenty wyciąga niejako swojej ex pieniądze z kieszeni (tak samo jak ex by wyciągała wnosząc o podwyżkę). Pierwsze dziecko bowiem nie przestaje mniej kosztować z dniem narodzin drugiego u tatusia po prostu ex matka będzie więcej swoich pieniędzy dawała na utrzymanie dziecka-więcej o kwotę jaką tatuś zabierze obniżając alimenty. Logiczne? Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: sar i balladyna 25.11.05, 10:51 Ja pisałem rozróżniając standard życia od kosztów utrzymania. Jeśli nie jesteś w stanie pokryć połowy (czy innej, odpowiedniej części) kosztów utrzymania (które - jak zauwazyłaś - są niezmienne), nie robisz/rodzisz kolejnych dzieci. A to, że z urodzeniem kolejnego dziecka Faceta z Next czy Ex z Innym standard dciecka Faceta z Ex się obniży jest nieuniknione. I to Ex nie ma prawa wyrównywac tego standardu do poprzedniego poziomu podwyższając alimenty - jak chce wyrównać, to niech sama więcej daje. Proste i logiczne? Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: sar i balladyna 25.11.05, 10:53 myslisz się, ojciec dzieląc swój dochód na dwoje dzieci obniża im standard życia (obojgu), matka nie musi wyrównywać tego standardu za wszelką cenę. W życiu tak bywa że jak się ma więcej to się wiecej wydaje na dzieci, jak mniej to mniej i standard życia jest zależny od AKTUALNYCH możliwości a nie odwrotnie. A jeśli matka upiera się że dziecko ma mieć taki standard jak dotychczas ZA WSZELKA cene, to niech tę cenę ponosi. Ale nikt od niej tego nie wymaga. Jak rodzice mają dużo kasy to dziecko jeździ w ferie na narty, jak kasy jest mniej to dziecko jeździ do babci. Nie znam ludzi którzy na codzień jedzą suchy chleb bo brakuje im na rachunki a zimą jadą do Aspen, to się nazywa "życie ponad stan". Skoro nie stać na coś, to się z tego nie korzysta. Nawet jak kiedyś było inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:42 balladynka napisała: > Ojciec obnizajac alimenty na pierwsze dziecko wraz z urodzeniem się jego > drugiego dziecka z next wyrównuje swoim dzieciom poziom z JEGO dochodów. > Matka podwyższając alimenty na pierwsze dziecko wraz z urodzeniem się jej > drugiego dziecka z next wyrównuje swoim dzieciom poziom...... też z JEGO > dochodów))) Jakie to logiczne)) > *** balladynko-gratuluje samozadowolenia ale Twoja logika jest pozorna.Kiedy bowiem tatuś obniża alimenty na pierwsze dziecko robi to KOSZTEM PIERWSZEGO DZIECKA I KOSZTEM EX-bo to z kieszeni ex wyciąga kasę.To ex będzie wyrównywać tą kwotę o jaką ex tatuś obniży alimenty. Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:46 Ex rodząc kolejne dziecko robi dokładnie to samo. Tzn. podwyższając alimenty robi to kosztem byłego męża. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:50 sar36 napisał: > Ex rodząc kolejne dziecko robi dokładnie to samo. Tzn. podwyższając alimenty > robi to kosztem byłego męża. > *** no wreszice...a czy ja mówiłam co innego??? to dziala w obie strony.Ty natomiast ciągle podkreślałeś że to tylko ex-ary wyciągaja rękę po kasę,natomiast ojcowie obniżający alimenty tego nie robią a to jak widzisz działa w obie strony pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:53 Tak, jak napisałem wyżej - moim zdaniem trzeba odróżnić koszty utrzymania od standardu życia i zaczyna być logicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
balladynka Re: proste pytanie 25.11.05, 11:00 Eeee, nie chce mi się już na ten temat gadać Tak tylko nie wytrzymałam taki mały żarcik puścić bo aż się prosiło Mogłybyśmy sobie ewentualnie podyskutować na temat, o którym piszesz, że tatuś obniżając alimenty na pierwsze dziecko robi to kosztem pierwszego dziecka i eks itd, ok, widzę tu pewien problem, ale pomysł podwyższenia alimentów na pierwsze dziecko w związku z urodzeniem przez Eksię drugiego dziecka z jej Neksiem i dopatrywanie się w tych sytuacjach jakichkolwiek analogii jest po prostu kuriozalny. Stąd taki mały joke)) Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: proste pytanie 25.11.05, 11:16 wydatki z dzieckiem zwiażane wynosza dajmy na to x zł ojciec płaci y matak płaci z x=y+z jeśli ojciec bedzie płacił mniej o "a" to kots to musi pokryc czyli wydaki ojca na dzieko y-a wyadatki matki na dziecko z+a I odwrotnie to tez chyba powinno funkcjonowąc. Albo przyjmniemy zasadze. Za każdy z rodziców powieksza sobie rodzine odpowiedzialnie i własnym kosztem.Bez obniżania podwyzszania alimentów Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: proste pytanie 25.11.05, 11:26 ale wydatki na dziecko ZALEŻĄ od AKTUALNYCH możliwości finansowych rodziców. Na dziecko Kowalscy wydają 700 zl, a panstwo Nowak na dziecko wydają 3000 bo ICH STAĆ. Jeśli ojciec MIAŁ możliwości płacenia alimentów na dziecko w kwocie y a teraz ponieważ ma drugie dziecko/stracił pracę/zarabia mniej* (*nieptrzebne skreślić) może płacić mniej bo NIE STAĆ go na dotychczasową kwotę, utrzymanie dziecka jest KONIECZNE przy niższej kwocie. I matka NIE MUSI tu nieczego pokrywać. Zamiast szynki kupi serek topiony, zrezygnuje z zajęć tenisa dla dziecka, zamiast wakacji w Grecji dziecko pojedzie do babci, itp itd. Bo na dzień dzisiejszy rodziców na to nie stać - ojca, bo pojawiło mu się drugie dziecko, matki bo może nie ma z czego utrzymać DOTYCHCZASOWEGO standardu życia dziecka. Prawo mówi że dziecko powinno żyć na takim poziomie jak rodzice - skoro ojcu się POGORSZYŁY możliwości finansowe, ma to odzwierciedlenie w alimentach Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: proste pytanie 25.11.05, 11:28 Ależ pozoim ojca sie nie zmniejsza - on po prosto rekompesnuje sobie przyjscie dziecka na swai alimentami. Jemu 40% pensji zostaje - conajmniej... Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: proste pytanie 25.11.05, 11:43 prawo mówi że 60% wynagrodzenia może być maksymalnie zajęte przez komornika na poczet alimentów. Nie jest to tożsame z tym ile facet zostawia "dla siebie". A swoją drogą - nawet jeśli przyjmiemy kwoty z naszych przykładów gdzie ojciec płacił 1000 zł i przypuścmy że stanowiło to 60% jego dochodów. To co jemu zostawało na utrzymanie to 660 zl. Majątek po prostu, mniej niż minimum socjalne. Odpowiedz Link Zgłoś
diinna Re: proste pytanie 25.11.05, 11:46 Widzisz róznica jest taka , ze ojciec swiadomie decyduje sie na dziecko!!!! Rodzicie winni ponosci - głownie - cieąza ri odpowiedzialnosc zwiazna z powoływaniem do zycia dzieci - nie dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Diinna 25.11.05, 23:39 Zwrocilas uwage na bardzo wazna sprawe w tym wszystkim. W tych wyliczeniach tutaj, przyjeto, ze przyjscie na swiat kolejnego dziecka oznacza dla ojca automatycznie, ze poprzednim dzieciom standard sie odpowiednio obnizy, kwota na dzieci jest stala niezaleznie czy to jedno dziecko czy piec. Ojcu nawet do glowy nie przychodzi, ze moze czesciowo ON powinien tez z czego zrezygnowac. Nie, on dzieli kwote na dzieci po polowie, a jak standard niech juz wyrownuja matki dzieci, kosztem swoim potrzeb. Jesli alimenty na pierwsze dziecko np. wynosza 20% dochodu ojca, to chyba nic nie szkodzi na przeszkodzie aby po urodzeniu sie drugiego dziecka przeznaczal na potomstwo 40% dochodu a sam zadowolil sie pozostalymi 60%. Wypowiadajace sie w tym watku macochy niejednokrotnie powolywaly sie na pelna rodzine, w ktorej tez po urodzniu sie kolejnego dziecka standard sie obniza poprzeniemu. Tak, ale tez standard sie obniza nie tylko poprzedniemu, ale tez i jego rodzicom. Odpowiedz Link Zgłoś
derena33 Re: proste pytanie 25.11.05, 11:39 Ale jak jest pelna rodzina to wszyscy zainteresowani godza sie na jedzenie serka zamiast szynki w momencie powiekszenia rodziny i rezygnuja solidarnie z dodatkowych zajec dla starszego dziecka. A najczesciej jest tak ze ojciec rodziny, bierze sie do roboty i zapycha tak by ciagle mogli szynke jesc, a starsze dziecko uczylo sie jednak angielskiego prywatnie. w przypadku ojcow ktorzy maja dziecko z drugiego zwiazku prawie zawsze oczywiste jest ze to pierwszemu dziecku sie zabiera, by utrzymac drugie. A jezeli pierwsze dziecko ma jesc dalej szynke i uczyc sie angielskiego to niech jego matka sama na to zarabia. To jest ta sprawiedliwosc, o ktorej tu pisza macochy i ich partnerzy. A sar twoja opowiesc o tym jak twoje pierwsze dziecko ma sie lepiej bo mieszka w domu z ogrodkiem to mnie tak oslabia ze mi sie niedobrze robi. Powinno chyba na kolanach ci dziekowac, ze ich z domu nie wyrzuciles,Czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 11:20 balladynka napisała: > Eeee, nie chce mi się już na ten temat gadać Tak tylko nie wytrzymałam taki > mały żarcik puścić bo aż się prosiło > Mogłybyśmy sobie ewentualnie podyskutować na temat, o którym piszesz, że tatuś > obniżając alimenty na pierwsze dziecko robi to kosztem pierwszego dziecka i eks > > itd, ok, widzę tu pewien problem, ale pomysł podwyższenia alimentów na pierwsze > > dziecko w związku z urodzeniem przez Eksię drugiego dziecka z jej Neksiem i > dopatrywanie się w tych sytuacjach jakichkolwiek analogii jest po prostu > kuriozalny. Stąd taki mały joke)) > > **** ja też nie mam już weny ciągnąć dalej tego tematu ale..to ci się faktycznie wydaje kuriozalne ponieważ przypadki podnoszenia alimentów przez ex rodzace kolejne dzieci jest rzadkością.I wcale tego nie popieram-tak smao jak nie popieram obnizania przez ojców alimentow gdzy oni mają kolejne dzieci-a są to nagminne przypadki. No i znowu mamy tutaj stereotypy-jak robi to kobieta to wyciąga kasę od biednego ex-a naswoje nowe dziecko, jeśli robi to ex faxet jest to przez wszystkich uznawane za logiczne-bo wszystkie dzieci muszą mieć po równo btw.kiedy szef obnizy ci pensję powiedzmy o 500pln to z automatu twoje koszty utrzymania nie maleją -prawda? co robisz w takie sytuacji: szukasz dodatkowego zarobku aby miec pieniądze na swoje utrzymanie.Taki "głupi" przykład-ale może ci to nieco rozjaśni,że kiedy ojciec obniża alimenty na pierwsze dziecko to to dziecko nadal musi coś jeść,nadal musi się ubrać, leczyć, płaci się za nie czynsz itp.Kto pokryje brakującą kwote po obniżce? matka Odpowiedz Link Zgłoś
aldona28 Re: proste pytanie 25.11.05, 11:31 > ja też nie mam już weny ciągnąć dalej tego tematu > ale..to ci się faktycznie wydaje kuriozalne ponieważ przypadki podnoszenia > alimentów przez ex rodzace kolejne dzieci jest rzadkością.I wcale tego nie > popieram-tak smao jak nie popieram obnizania przez ojców alimentow gdzy oni > mają kolejne dzieci-a są to nagminne przypadki. > No i znowu mamy tutaj stereotypy-jak robi to kobieta to wyciąga kasę od > biednego ex-a naswoje nowe dziecko, jeśli robi to ex faxet jest to przez > wszystkich uznawane za logiczne-bo wszystkie dzieci muszą mieć po równo To co napisałaś wytłumaczył mi znajomy, którego ex ma kolejne dziecko z innym mężczyzną. On będzie płacił alimenty ale NA SWOJE DZIECKO, poza tym ma kolejne SWOJE ze swoją "aktualną" żoną. Może trzeba by poprosić o alimenty na drugie dziecko ojca tego dziecka.. hmm... to naturalnie, że ex sie oburzy, gdy exia urodzi kolejne NIE JEGO DZIECKO i będzie chciała podwyżki alimentów. Odpowiedz Link Zgłoś
balladynka Re: proste pytanie 25.11.05, 11:40 Jezu Maryja, nie mogę w to uwierzyć co zaraz napiszę ale kurna olek chyba za dużo na forum dla samodzielnych siedzę i normalnie jakieś zmiany we mnie zachodzą i się zara z kareniną zgodzę. Ale nie, nie wiem czy mi przejdzie przez palce. Hmmm. No dobra: Aldona, pisząc poprzednie posty tym się właśnie kierowałam, różnicą we "własne" a "cudze" dziecko. Ale w sumie, jak się rodzi "cudze" Eksi to temu "własnemu" Eksa się siłą rzeczy obniża poziom życia. A zatem można by stwierdzić, że podwyzszając alimenty na pierwsze dziecko ten Eks w rezultacie faktycznie wspiera SWOJE dziecko, nie cudze, choć od cudzego się wszystko zaczęło. Ja nie mogę! Wracam na macochy! Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: proste pytanie 25.11.05, 15:19 >A zatem można by stwierdzić, że > podwyzszając alimenty na pierwsze dziecko ten Eks w rezultacie faktycznie > wspiera SWOJE dziecko, nie cudze, Gratuluje, nareszcie zrozumialas!!! Odpowiedz Link Zgłoś
balladynka Re: proste pytanie 25.11.05, 15:30 A dziękuję bardzo. Jednakże na razie to ja się dopiero zastanawiam nad tą ewentualnością. Napisałam "można by stwierdzić". Przy odpowiednim dobraniu argumentów i danych stwierdzić można wszystko. Kiedyś na przykład twierdzono przy wykorzystaniu rocznika statystycznego, że Polska potęgą gospodarczą jest. A Ty zrozumiałaś? Zastanawiasz się czasem nad punktem widzenia rozmówcy czy reprezentujesz frakcję betonową? Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: proste pytanie 25.11.05, 15:47 > A Ty zrozumiałaś? Zastanawiasz się czasem nad punktem widzenia rozmówcy czy > reprezentujesz frakcję betonową? Jesli przeczytalabys moje postu w tym watku, to znalabys odpowiedz. Pisalam niejednokrotnie, ze kwestia tych nieszczesnych alimentow zalezy od konkretnej sytuacji. Ale, ok betonem jestem w jednej sprawie: uwazam, ze decydujac sie na dzieci trzeba myslec o tym, z czego beda zyly. Niezaleznie czy sie jest zona/mezem, macocha, ex, next itd. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 11:50 aldona28 napisała: > > ja też nie mam już weny ciągnąć dalej tego tematu > > ale..to ci się faktycznie wydaje kuriozalne ponieważ przypadki podnoszeni > a > > alimentów przez ex rodzace kolejne dzieci jest rzadkością.I wcale tego ni > e > > popieram-tak smao jak nie popieram obnizania przez ojców alimentow gdzy o > ni > > mają kolejne dzieci-a są to nagminne przypadki. > > No i znowu mamy tutaj stereotypy-jak robi to kobieta to wyciąga kasę od > > biednego ex-a naswoje nowe dziecko, jeśli robi to ex faxet jest to przez > > wszystkich uznawane za logiczne-bo wszystkie dzieci muszą mieć po równo;- > ) > > To co napisałaś wytłumaczył mi znajomy, którego ex ma kolejne dziecko z innym > mężczyzną. On będzie płacił alimenty ale NA SWOJE DZIECKO, poza tym ma kolejne > SWOJE ze swoją "aktualną" żoną. Może trzeba by poprosić o alimenty na drugie > dziecko ojca tego dziecka.. hmm... to naturalnie, że ex sie oburzy, gdy exia > urodzi kolejne NIE JEGO DZIECKO i będzie chciała podwyżki alimentów. *** no zgadza się-pisałam już wyżej że nie pochwalam podwyżki alimentów przez ex rodzące kolejne dzieci i tak samo nie pochwalam obniżek alimentow przez ex facetów gdzy rodzi się kolejne dziecko. Ale w życiu bywa różnie i każdy robi wedle swego uznania. Tutaj chodziło mi jedynie na zwrócenie uwagi na to,że to działa w obie strony. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: proste pytanie 25.11.05, 11:31 > btw.kiedy szef obnizy ci pensję powiedzmy o 500pln to z automatu twoje koszty > utrzymania nie maleją -prawda? wtedy REZYGNUJĘ z wypadów do kina, kolacyjek w knajpkach, zamiast salami kupuję żólty ser, nie kupuję ciuchów ot tak bo mi się coś spodobało, odpuszczam sobie opłacanie karnetu na basen itp itd. Jak mi się finanse poprawią to WRACAM do mojego dawnego standardu życia, jak nie - to mój standard życia obniża się na trwale. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka1 Re: proste pytanie 25.11.05, 09:58 o odpowiedź proszę macochy- one mają wszystko dokładnie opracowane i znają wszystkie odpowiedzi pozdro Buahhhaaaa,macochy mają a mamuśki to nie? czytając 238 postów kto zrobil więcej wyliczeń?macochy? Odpowiedz Link Zgłoś
madalenka25 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:00 jak chcecie się policytowac to wypad - ja oczekuje prostej odpowiedzi i uzasadnienia Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:02 madalenka25 napisała: > jak chcecie się policytowac to wypad - ja oczekuje prostej odpowiedzi i uzasadn > ienia *** jeżeli ten "wypad" był min. do mnie touważaj moja duszko co piszesz-ok? nie odnioslam się do Twojego pytania-right? bo mało mnie to interesuje-kolejne pytanie w stylu: co by było gdyby Odpowiedz Link Zgłoś
madalenka25 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:06 edzieckokarenina napisała: > > nie odnioslam się do Twojego pytania-right? bo mało mnie to interesuje-kolejne > > pytanie w stylu: co by było gdyby dziękuje za odpowiedz - czyli piszesz dla samej przyjmności pisania bo nie masz nic dopowiedzenia też piknie Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:00 krytykantka1 napisała: > o odpowiedź proszę macochy- one mają wszystko dokładnie opracowane i znają > wszystkie odpowiedzi > pozdro > Buahhhaaaa,macochy mają > a mamuśki to nie? > czytając 238 postów kto zrobil więcej wyliczeń?macochy? > *** zonka77 i krytykantka to takie dwie śmieszki z tym że żonka robi "hihihihihi" a krytykantka "buahahahahahhaha" pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka1 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:40 no wlaśnie wreszcie coś mądrego ten wątek powinien być przeniesiony gdzieś na forum humorum,bo można "pęć ze śmiechu" można czytając te wypociny brawo chalsia!księgowa,czy komornik? albo urzędniczka skarbowa Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Uff... 25.11.05, 12:09 ... ja też już się zmęczyłem tym wątkiem. Starałem się przedstawić i dyskutować poglądy na poruszane w nim kwestie, a nie komuklowiek dopiec, czy z niego szydzić. Mam nadzieję, że się to w miarę udało Nie mam zamiaru stosować tych poglądów w życiu w sposób rygorystyczny, fanatyczny - tzn. niczego nie będę robił "dla zasady". Z powodu posiadania dziecka z Next nie mam zamiaru obiżać kwot przeznaczanych na moje pierwsze dziecko - kocham je i nie chcę, żeby miało finansowo gorzej. Jeśli moja (przyszła) była żona będzie mieć nie moje dziecko pewnie będę dawał więcej na swoje - z powodów j.w. Jeśli tylko będzie mnie na to stać. Myślę, że w tych - z natury rzeczy trudnych - układach: Ex, Next, Next Ex itd. ważne jest, żeby zachowywać się wobec siebie, jak ludzie, kulturalnie, a nie cwaniczyć, wykorzystywać, oszukiwać i mścić. I tą refleksją kończę swoją "hiperaktywność" )) w tym wątku. Pozdrawiam wszystkie Samodzielne i "Macochy" Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: proste pytanie 25.11.05, 14:57 Jesli dostajesz 300zl alimnetow powinnas je podniesc, nawet jesli nie masz drugiego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
bob_dinozaur Re: czy można obniżyć alimenty? 25.11.05, 19:41 Sumujac calosc: punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, jak nam zabrac to zle, jak my zabrac to dobrze )))) Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia VIVA MATMA 26.11.05, 01:37 No to ja tak kilka spraw. 1. Krytykantka napisała "brawo chalsia!księgowa,czy komornik? albo urzędniczka skarbowa" Się uśmiałam do imentu. Krytykantko, przegrałabyś ze mną w statki jak nic - 3 razy pudło. Poszłam po męskim stylu - przykładzie - zaprezentowanym przez Sara. Po prostu odłożyłam emocje na bok i zajęłam się tym, czego ten wątek dotyczy - a mianowicie KASĄ czyli rachunkami. Z resztą Dinna pokazała to samo ale prościej - na wzorach. Tak więc po raz kolejny okazuje się, ze jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze oraz ,że matematyka królową nauk jest. CBDU A po za tym wyliczenia i wzory dowodzą tylko jednego - że zasada obniżyć/podwyższyć działa IDENTYCZNIE w obie strony ( a przynajmkniej powinna, bo jednak więcej ojców stara się o obniżkę alimentów jak mają nowe dziecko z next, niż matek mających 2 dziecko ze swoim Next stara się o podwyżkę alimentów) 2. Uważam, że wątek JEST pouczający jeśli dociera do osób o innych punktach oparcia dolnej części ciała, że zasada działa w obie strony (vide np.Balladynka) 3. Sar - ja to się Tobie dziwię, że wynajmujesz mieszkanie zamiast mieszkać w pustym mieszkaniu eksi. Nawet jeśli to tylko jej własnośc, a dom jest Wasz wspólny, to wyglada to na dość OK deal. No chyba, że Ci potrzeba 150m2 i tyle wynajmujsze - ale to Twój wybór i wtedy się nie podawaj za pokrzywdzonego żuczka. Chalsia PS. Gwoli wyjaśnienia - od 3 lat dostaję na dziecko od eksa alimenty w tej samej wysokości, mimo, że on ma 2 letnie dziecko z nowego związku. On nie występował o obniżkę z tego powodu. Ja nie występowałam o podwyżkę, nawet mimo tego, że moje warunki finansowe uległy pogorszeniu. On nie występował o obniżkę mimo tego, że go wykopali z dobrej roboty - teraz ma działalność gospodarczą. Nie wiem jak mu się powodzi - jeśli gorzej, to plus dla niego, że nie chce obniżyć alimentów. Jesli lepiej - ja teznie zamierzam z tego powodu starać się o podwyżkę. A alimenty? Dostaję dużo jak na standardy. Ta kwota obecnie stanowi więcej niż 50% kosztów utrzymania dziecka (kiedyś tak nie było) ale de facto służy w całości pokryciu kosztów opieki nad dzieckiem po to, bym ja mogła pracować. WIęc standard życia mojego dziecka jest taki jak mój, bo to z mojej częsci "alimentacyjnej"pokrywam wszelkie koszty po za opieką. Plus oczywiście 100% opieki bezpośredniej po za godzinami mojej pracy, bo ojciec wizytowy jest. -------------------- Większość ludzi to ssaki. Odpowiedz Link Zgłoś
sar36 Re: VIVA MATMA 26.11.05, 09:08 > 3. Sar - ja to się Tobie dziwię, że wynajmujesz mieszkanie zamiast mieszkać w > pustym mieszkaniu eksi. Nawet jeśli to tylko jej własnośc, a dom jest Wasz > wspólny, to wyglada to na dość OK deal. No chyba, że Ci potrzeba 150m2 i tyle > wynajmujsze - ale to Twój wybór i wtedy się nie podawaj za pokrzywdzonego > żuczka. Skoro już mnie wywołałaś do tablicy - to krótko "off topic". Pomijając absolutną niemożność dogadania się z żoną (sprawdzone przez kilkanaście lat), to jej mieszkanie ma tę wadę, że znajduje się jakieś 300 km od mojego obecnego miejsca zamieszkania i pracy - straciłbym masę czasu na dojazdy Nie podaję się za biednego żuczka - jestem całkiem szczęśliwy w tym niewielkim (44 m2)mieszkanku Niemniej - docelowo, chciałbym kupić coś większego. Opisałem tylko sytuację, starając się pokazać, że nie jestem (chyba) taki kawał drania. Pozdrowienia P.S. A dom (jeśli chodzi o własność) jest mój, a nie nasz. Odpowiedz Link Zgłoś
elle75 Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 17:02 Czy wy drogie Samodzielne Mamy naprawde sadzicie ze Next, wychodzac za waszego Ex i planujac z nim wlasne dzieci MUSI zastanawiac sie czy jego dziecku z ex pogorszy sie standard zycia ?? NEXT rowniez MAja PRAWO miec wlasne dzieci i chciec dla nich jak najlepiej i tak naprawde to interesuje je standard zycia ICH RODZINY. I napewno nie beda uzalezniac posiadania dzieci od WASZEGO punktu widzenia czy WASZEGO standardu zycia. Jezeli z okazji pojawienia sie na swiecie dziecka z NEXT mozliwosci alimentacyjne waszych ex ulegna zmianie ... coz, nie macie na to wplywu. Musicie wreszcie pogodzic sie z faktem ze teraz to NEXT maja cos do powiedzenia w zyciu waszego ex, a wy juz niestety NIE. I zadne powolywanie sie na przepisy i kodeksy nie daje Wam prawa ingerowania w jego zycie, bo dla was jest to obecnie obcy czlowiek. Kwote alimentow wyznacza SAD na podstawie jego sytuacji finansowej jak rowniez RODZINNEJ. I jezeli NEXT zechce np. wyjechac z rodzina na Majorke (bo NEXT rowniez zarabia i nie ma potrzeby rezygnowania ze swoich przyjemnosci na wasza rzecz) nie macie na to wplywu. Takie zycie ... A jezeli hipotetycznie np. wasz ex nie odwiedza dziecka bo nie ma ochoty, to zadna sila go do tego nie zmusi. Nie popieram tego ale taki jest fakt. I nie opisuje tu sytuacji mojej rodziny, bo rowniez juz przeszlam chyba przez wszystkie etapy: bylam zona, samodzielna matka, jestem Next, macocha i matka wspolnego dziecka. Z ex mojego M jest ok, z jego dzieckiem z poprzedniego malzenstwa rowniez (alimenty placone regularnie). Z moim ex rowniez kontakty normalne (chociaz alimentow nigdy nie widzialam na oczy). I wybaczcie, ale ex mojego M nie bedzie mi dyktowac ile mam miec dzieci, tylko dlatego, ze moze zaistniec sytuacja w ktorej nowe dziecko zmniejszy mozliwosci alimentacyjne. NEXT sa normalnymi kobietami, a nie siostrami milosierdzia !! zeby rezygnowac z wlasnego zycia czy rodziny w imie standardu zycia obcych sobie ludzi, jakimi wy i wasze dzieci jestescie. Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 19:51 Tak samo jak samodzielne nie sa matkami milosierdzia i nie musza godzic sie dobrowolnie na obnizenie alimentow z powodu planow prokreacyjnych obcych sobie ludzi. A pomijajac to wszystko to chyba zadna z nas nie wymaga aby next decydowala o standardzie zycia obcego jej dziecka, naszego dziecka. Zapomnialas jednak, ze to dziecko nie jest obce dla faceta, ktory je splodzil i w tym tkwi caly haczyk tej sytuacji, ze to on powienien chciec dla swoich dzieci jak nalepiej niezaleznie czy z matka dziecka jest zwiazany, czy nie, a jak powszechnie wiadomo (np. z lektury obu lustrzanych for, czy forow, nie wiem jak sie to odmienia) w te sprawy zywo wlaczaja sie next i decyduja o placeniu przez bilogicznego ojca alimentow na wlasne dzieci, ale na zasadach jakby to byly obce dzieci. A skoro obce, to trzeba przeciez jak najmniej, bo nikt nie jest matka milosierdzia. Takze jesli zrozumiesz, ze tak naprawde nie jestes partnerem (ty jak i inne next) w tych dyskusjach i ustaleniach to reszta pojdzie swoim torem i wtedy na pewno bedzie mniej spraw o obnizenie alimentow ) Nie nie Jestem realistka Wiem, ze zadna z was nie zrezygnuje. I to potwierdza regule, ze wiekszosc facetow to marionetki pozbawione jaj, sterowane recznie przez next. Milej nocy pelnej uniesien wszystkim zycze Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka1 Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 22:21 pelaga: to potwierdza regule, ze wiekszosc facetow to marionetki pozbawione jaj, sterowane recznie przez next. A do momentu poznania next rozumiem,że to ex kieruje facetem-czy też może nie? Odpowiedz Link Zgłoś
samodzielne Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 20:29 elle75 napisała: > Czy wy drogie Samodzielne Mamy do usług > naprawde sadzicie ze Next, wychodzac za waszego > Ex i planujac z nim wlasne dzieci MUSI zastanawiac sie czy jego dziecku z ex > pogorszy sie standard zycia ?? Nigdy nie twierdziłyśmy, że next ma się przejmować statusem materialnym naszych dzieci. Jednak niech next nie będą zdziwione, że same o ten status będziemy walczyć, choćby nie zgadzając się na obniżkę alimentów. Choć można inaczej - niech next ma na uwadze los dziecka ex, a ex niech ma na uwadze los dziecka next. Wtedy łatwiej się po prostu dogadać. Czyli można i prościej, i milej. > NEXT rowniez MAja PRAWO miec wlasne dzieci i > chciec dla nich jak najlepiej i tak naprawde to interesuje je standard zycia > ICH RODZINY. I napewno nie beda uzalezniac posiadania dzieci od WASZEGO punktu > widzenia czy WASZEGO standardu zycia. Jezeli z okazji pojawienia sie na swiecie > > dziecka z NEXT mozliwosci alimentacyjne waszych ex ulegna zmianie ... coz, nie > macie na to wplywu. No właśnie mamy wpływ nie zgadzając się na obniżkę alimentów. Na szczęście jeszcze sama wola tatusia chcącego obniżyć alimenty nie wystarczy Musicie wreszcie pogodzic sie z faktem ze teraz to NEXT > maja cos do powiedzenia w zyciu waszego ex, a wy juz niestety NIE. My akurat nie musimy (a nie wiem czy na tym forum są jakieś inne samodzielne Wiele z nas bowiem się z exami dogaduje i MA coś do powiedzenia, choćby w kwestii wspólnego dziecka. Mamy nadzieję, ze to Was, next, niezbyt boli? I zadne > powolywanie sie na przepisy i kodeksy nie daje Wam prawa ingerowania w jego > zycie, bo dla was jest to obecnie obcy czlowiek. KRiO daje prawo ingerowania w życie kogokolwiek, kogo dotyczą przepisy pozwalające na ingerowanie Nie ma znaczenia czy z tym kimś drzemy koty, czy pijemy co sobotę wódkę. > kwote alimentow wyznacza SAD > na podstawie jego sytuacji finansowej jak rowniez RODZINNEJ. Co do kwoty alimentów można się również DOGADAĆ. Trudne słowo, prawda? I jezeli NEXT > zechce np. wyjechac z rodzina na Majorke (bo NEXT rowniez zarabia i nie ma > potrzeby rezygnowania ze swoich przyjemnosci na wasza rzecz) nie macie na to > wplywu. Takie zycie ... A co nas obchodzi gdzie next chce opalać swoje członki? >A jezeli hipotetycznie np. wasz ex nie odwiedza dziecka > > bo nie ma ochoty, to zadna sila go do tego nie zmusi. Nie popieram tego ale > taki jest fakt. Tak, tylko o czymś zapomniałaś w tej próbie wsadzenia nam szpili - otóż fakt nieobecności exa w życiu dziecka szkodzi głównie DZIECKU a nie nam. Pomyśl o tym następnym razem, gdy będziesz próbować odczuć satysfakcję, bo jakiejś tam ex jest źle (pewnie tej z Sevres, biedna kobieta > I wybaczcie, ale ex mojego M nie bedzie mi dyktowac ile mam miec dzieci, tylko > dlatego, ze moze zaistniec sytuacja w ktorej nowe dziecko zmniejszy mozliwosci > alimentacyjne. NEXT sa normalnymi kobietami, a nie siostrami milosierdzia !! Widzę, że ktoś tu nacisnął na jakiś czuły punkt wspominając o tym, że ex mogłaby mieć możliwość dowiedzenia się o planach prokreacyjnych Waszych EM, heheheh Nikt Ci nie każe tego robić, tak samo nikt ci nie każe z ludźmi rozmawiać, a nie atakować ich. Pozdrawiamy serdecznie, papatki. Odpowiedz Link Zgłoś
monika_tk Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 19:02 W sumie Cie popieram ELLE. Moja sytuacja: ja - next zarabiam srednio 4500 zl, moj maz ok. 3500 zl. Mamy wiec ok. 8.000 zl/miesiecznie. Ex zona mojego meza zarabia ok. 900 zl. Jakie wiec musialyby byc alimenty aby standard zycia naszego wspolnego dziecka i dziecka meza z ex byl podobny ? Jezeli matki obydwojga dzieci zarabiaja tak rozne kwoty nie moze byc mowy o podobnym standardzie zycia. Jezeli jego Ex jest osoba bez kwalifikacji i nie dostanie lepszej pracy niz ekspedientka, a ja skonczylam studia + dodatkowy kierunek podyplomowo, bezzasadne byloby wymaganie zeby nasze dzieci zyly na podobnym poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 20:40 Ależ Monika, nie o Twoje dziecko chodzi, ale o standard dziecka z pierwszego związku i standard jego ojca. Jeśli ojciec zarabia 3500 będzie prawdopodobie płacił między 20 a 25% tej sumy, czyli około 900 zł. Suma ta powinna przynajmniej zbiżyć poziom życia dziecka do poziomu życia ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka1 Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 22:24 Ależ Monika, nie o Twoje dziecko chodzi, ale o standard dziecka z pierwszego związku i standard jego ojca. Jeśli ojciec zarabia 3500 będzie prawdopodobie płacił między 20 a 25% tej sumy, czyli około 900 zł. Suma ta powinna przynajmniej zbiżyć poziom życia dziecka do poziomu życia ojca. A jakby tak zbliżyć ten poziom do pozoimu matki?Bo dlaczego zaraz ojca? Odpowiedz Link Zgłoś
darcia73 Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 23:20 krytykantka1 napisała: >> A jakby tak zbliżyć ten poziom do pozoimu matki?Bo dlaczego zaraz ojca nie dośc, ze macoszydła są wredne to jeszcze skąpe Tak biją się alimenciarze o prawa do dziecka a wtórują im macochy, ale jak przychodzi do tego by własne dziecko miało zblizony do ojca poziom życia, to juz za duzo. Tatusiek kocha ale tak na swoj sposob, chyba bardziej swoją kieszeń. Jesli matka zarabia mniej a ojciec wiecej to i tak poziomu zycia oboja rodzin się nie wyrowna ale ojciec, ktoremu powodzi się lepiej niz matce tez chyba chce dla swojego dziecka jak najlepiej, czy moze jednak tak nie jest? Moze woli by poziom zycia jego dziecka był nizszy? Jak widac w naszym kraju uczucia ojcowskie rzadko przeliczyc mozna na realna pomoc materialna dla dziecka z pierwszego związku. dla mnie taki ojciec nie jest godzin sam siebie nazywac ojcem, to typowy dawca nasienia a dzieciak to klopot, chyba ze mozna przez niego trochę namieszac w zyciu eks zony. Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 23:55 Darciu moja miła. Życzę Ci szczęścia w miłości - obyś je znalazła przy miłym facecie z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka1 Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 08:33 nie dośc, ze macoszydła są wredne to jeszcze skąpe a to macoszydla placą czy też ich ojcowie? poza tym dlaczego matki tak egzekwują alimenty w postaci pieniędzy,a nie chcą np.butów na zimę,albo kurtki nie!to można dodatkowo-ale nigdy zamiast wg mamusiek Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 09:00 > a to macoszydla placą czy też ich ojcowie? > poza tym dlaczego matki tak egzekwują alimenty w postaci pieniędzy,a nie chcą > np.butów na zimę,albo kurtki > nie!to można dodatkowo-ale nigdy zamiast wg mamusiek Będę miała chwilkę czasu to potem cos więcej naskrobię. A teraz tak szybciutko. E, my to chcieliśmy dodatkowo oprócz alimentów kupic Małej właśnie kurtkę czy buty na zimę. Ale usłyszeliśmy, że nie, bo ma dac kasę i tylko ją. kupiliśmy jednak kurtkę, która niby okazała się za ciasna. Ok. Oddalismy ją do sklepu. Awantura była nieziemska. Bo jak to, ojciec chce sam kupić? Przeciez gustu nie ma...M chciał wziąc córe na zakupy. Nie może. Bo NIE. Kupilismy drugą. mierzylismy na moim synu. Podobny wzrost i budowa. Ta druga za duza... Rodzina kręci głową, wiedza, że Ona jest uparta. Nikt nie potrafi na nią wpłynąc. Machnęlismy ręką. Dalismy pieniądze. nie wiemy czy córa M ma kurtkę. Choć własnie niby jej najbardziej potrzebowała... Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 10:21 ajmj napisała: > > a to macoszydla placą czy też ich ojcowie? > > poza tym dlaczego matki tak egzekwują alimenty w postaci pieniędzy,a nie > chcą > > np.butów na zimę,albo kurtki > > nie!to można dodatkowo-ale nigdy zamiast wg mamusiek > > Będę miała chwilkę czasu to potem cos więcej naskrobię. A teraz tak szybciutko. > > E, my to chcieliśmy dodatkowo oprócz alimentów kupic Małej właśnie kurtkę czy > buty na zimę. Ale usłyszeliśmy, że nie, bo ma dac kasę i tylko ją. kupiliśmy > jednak kurtkę, która niby okazała się za ciasna. Ok. Oddalismy ją do sklepu. > Awantura była nieziemska. Bo jak to, ojciec chce sam kupić? Przeciez gustu nie > ma...M chciał wziąc córe na zakupy. Nie może. Bo NIE. Kupilismy drugą. > mierzylismy na moim synu. Podobny wzrost i budowa. Ta druga za duza... Rodzina > kręci głową, wiedza, że Ona jest uparta. Nikt nie potrafi na nią wpłynąc. > Machnęlismy ręką. Dalismy pieniądze. nie wiemy czy córa M ma kurtkę. Choć > własnie niby jej najbardziej potrzebowała... > > *** ajmj-a dlaczego nie wziełiście córki na zakupy? chyba ojciec spotyka sie z dzieckiem(a może nie?) więc w ramach swoich spotkań trza było poszusować z dzieciakiem po sklepach i po problemie. dzieciak wraca do domu w nowych pięknych ciuchach i macie wszystko załatwione. Ja mając dziecko przy sobie, i znając jego wzrost i wagę nie kupowlam mu jeszcze kurtki "na oko"- szczerze was podziwiam że w taki sposób dokonywaliscie zakupów. Co innego kurtka wisząca na wieszaku(nawet jeśli wzrost odpowiedni) a co innego jak dziecko ją założy. Pozdro ps.a swoją drogą skoro ex od początku wolala takie rozwiązanie -jak gotowka- to dlaczego upieraliście się przy swojej opcji? chyba jesteście dorośli,a ne dzieciaki udowadniające kto ma rację Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 10:15 pom napisała: > Darciu moja miła. > Życzę Ci szczęścia w miłości - obyś je znalazła przy miłym facecie z dzieckiem. > *** dlaczego wychodzisz z założenia że darcia jest sama??? dlatego że ma inne poglądy od ciebie? a jak wiadomo-jako macocha-jesteś w związku,wiec kto się z tobą nie zgadza musi być samotny?? to taka logika? bo serio nie rozumiem na jakiej podstawie wyciągnełaś takei wnioski. Akurat z wszystkim co napisala darcia sie zgadzam,a nie jestem samotna-jak sobie poradzisz z tym faktem? będziesz również doszukiwała się czegoś w momi życiorysie żeby sobie coś uzasadnić? Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 17:22 Dlatego tak napisałam, że Darcia myśli dość wąsko: macochy są wredne niedobre i paskudne z założenia. A myśli zapewne na podstawie lektury forum macochy. Teraz już wiem, że Darcia sama nie jest. Ale to gorzej - bo ona taka JEST a nie sytuacja ją taką stworzyła. Mała uwaga - macoch piszących jest mniej nich macoch czytających. Pytanie za 10 pkt: dlaczego? > Akurat z wszystkim co napisala darcia sie zgadzam,a nie jestem samotna-jak > sobie poradzisz z tym faktem? będziesz również doszukiwała się czegoś w momi > > życiorysie żeby sobie coś uzasadnić? Widzisz, problem polega na tym, że WYCHODZENIE Z ZAŁOŻENIA, że macocha to wredna, skąpa, zimna suka, która jakby mogła to by znęcała sie nad dziećmi swojego faceta. A ponieważ taka jest, więc musi być zarazem płasko mysląca, nie potrafi oddzielać faktów od problemów, myśli jednostronnie. I wiesz co? To chyba jest najgorszy problem w mysleniu po obu stronach. Bo macocha jedna z druga może też sobie napisać, że wszystkie samodzielne są pazerne i jakby mogły to by faceta puściły w skarpetkach i w ogóle to sfrustrowane kobiety, które nie potrafiły swoim facetom dobrze zrobić. Bzdura, kretynizm i głupota. Darcia, pozwole sobie na trzy słowa, w swoich sądach jest nie tylko bardzo radykalna ale też nie przebierająca w słowach. Mam wrażenie, że Ty jednak lepiej sobie radzisz z emocjami. Z faktem, że myslisz podobnie, nie mam problemu. Moje problemy usadowione są zupełnie gdzie indziej i nawet nie w dzieciach mojego M, wyobraź sobie. Nie uważam za konieczne udawadniać wszystkim, że nie jestem wielbłądem i że to co pisze osoba stronnicza do granic jest nieprawdą. To tak jak z szowinizmem - żydzi masoni i cykliści to samo zło. I tu nie pomogą żadne tłumaczenia, dlatego sobie je odpuszczam. I jeszcze jedna dygresja - to co piszą czasem samodzielne świadczy także o tym, że same jako macochy nie dałyby sobie rady, przypisując swoje ewentualne leki i obawy innym kobietom. Jak to mówią: najbardziej nie lubimy tych cech u bliźnich, które sami posiadamy. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 17:47 I jeszcze jedna dygresja - to co piszą czasem samodzielne świadczy także o tym, że same jako macochy nie dałyby sobie rady, przypisując swoje ewentualne leki i obawy innym kobietom. Jak to mówią: najbardziej nie lubimy tych cech u bliźnich, które sami posiadamy. *** wiesz o czym to moim zdaniem świadczy? o tym,że jako samodzielne mają złe doświadczenia z ex-ami.Ex-owie olewający dzieci,nie płacący aliemntów itp więc jak się czyta o macoszce,która dopytuje się jak obniżyc alimenty,jak wydziedziczyć dzieci z pierwszego związku..to sama wiesz...nie wzbudza to pozytywnych reakcji pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 18:19 więc jak się czyta o macoszce,która dopytuje się jak obniżyc alimenty,jak > wydziedziczyć dzieci z pierwszego związku..to sama wiesz...nie wzbudza to > pozytywnych reakcji Tak, sama wiem, chociaż jestem macochą. Tylko tak łatwo wówczas o uogólnienia. Trzy napisały ale sześć jest wredne i złe. Albo nie, wszystkie są takie. Znam osobiście jedną macochę, którą podziwiam do granic za jej umiejętność wzbicia sie ponad własne ego. Wychowują z mężem jego dwóch synów, sami maja trzeciego. Synowie M studiują, oni we dwójkę opłacają im prywatne studia, mimo żyjącej i sprawnej matki, która płaci symboliczne alimenty. Nigdy nie słyszałam od niej, że synowie M za dużo kosztują, że najlepiej jakby matka ich wzięła do siebie. Nie twierdzę, że każda macocha to anioł i matka Teresa w jednym. A uchowaj Boże. Chodzi mi wyłącznie o to, by nie robić krzywdzących uogólnień. I to po obu stronach. Odpowiedz Link Zgłoś
darcia73 Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 18:15 pom napisała: > Dlatego tak napisałam, że Darcia myśli dość wąsko: macochy są wredne niedobre i > paskudne z założenia. A myśli zapewne na podstawie lektury forum macochy. > Teraz już wiem, że Darcia sama nie jest. Ale to gorzej - bo ona taka JEST a nie > sytuacja ją taką stworzyła. Jestem radykalna, fakt ale to winika z mojej lektury macoszego forum i postów macoch na tym forum. Trochę radyklanych postaw jest potrzebnych by nazwac zło po imieniu, by się nie cackać z owijaniem w bawełnę. Złem jest przede wszytkim rozbite małzenstwo, od tego się wywodzi jak reakcja łancuchowa całe inne zlo. nie jestem ideałem i myslę, ze nigdy nie związałabym się z dzieciatym facetem. Naprawde nie chciałabym zostac jedną z was, a te zazdrość o pieniądze, czas i dzieci widac straszliwie w macoszych postach. Miałabym byc taka sama? Nie, dziękuję. Pomysl o tym i zazstanów się nad moimi słowami tak w głębi serca. Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 18:21 Naprawde nie chciałabym zostac jedną z was, a te zazdrość o pieniądze, czas i dzieci widac straszliwie w macoszych postach. Miałabym byc taka sama? Nie, dziękuję. Zastanowiłam się nad Twoimi słowami. Faktycznie, nie powinnaś zostawać macochą, bo mogłabyś naprawdę krzywdzić cudze dzieci. Bo to nie kwestia na co się w zyciu trafiło ale jakim sie jest człowiekiem w ogóle. Odpowiedz Link Zgłoś
darcia73 Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 18:27 Nad tym zastanawiac się nie muszę - nie nadaję się, to się nie pcham na macochę. Wiem o zagrozeniach, wiem trochę o zyciu i dlatego moj mąż był kawalerem. Nawet pod uwage nie brałam fecetów z garbem. ale szkoda, ze częśc macoch się nad tym nie zastanawia, tylko powiela potem model kopciuszkowy. Byc dobra macochą to sztuka i siła chcrakteru a takich kobiet jak na lekarstwo. Im w głowie tylko przysłowiowa pazernosc eksi i zazdrosc o kase i dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 18:44 Zgadzam się z Tobą o 100% - część macochy jest dziwnie zaskoczonych, że dzieci to nie tylko epizod ale obowiązki na całe życie ich facetów a nawet potem - spadki, te sprawy. No i się zaczyna karuzela i przepychanki. Czasem są one słuszne, bo nie wszystkie samodzielne to anioły ale nie zawsze, to oczywiste. Być dobrą machochą to baaardzo trudna sztuka. Ale własnie dobre macochy za to cenię i szanuję: że potrafiły wzbić się ponad własne ego, pracuja nas własnymi słabościami, że myślą w kategoriach dobra ogólnego, że ważą dobro wszystkich dzieci, własnych i swoich partnerów, widząc w tym kapitał na przyszłość. Bo przecież my, stare pierdziele, kiedyś odejdziemy do lepszego świata a one będą miały tylko siebie. I warto by wzrastały w zgodzie, miały w sobie oparcie i poczucie, że nikt ich w życiu nie chciał skrzywdzić. Tylko że o tym trzeba myśleć na codzień, patrzeć na małe sprawy przez pryzmat przyszłości i wartości wyższych aniżeli wakacje na Bali. A tu naprawdę trzeba siły charakteru. Ale z tego co obserwuję to sie da zrobić, choć sporo wysiłku kosztuje zarówno matki dzieci jak i ich ojców i macochy. Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 10:39 Bo tak wynika z przepisów, że oboje rodziców zapewnia wspólnie standard dziecku, jeśli jedno zarabia więcej, "poprzeczka" się podnosi do góry. Druga partnerka faceta z zobowiazaniami zapewnia poziom dziecku, z następnymi 20% z jego pensji pensji, po prostu. Rozumiem jednak, z powyższych wypowiedzi, że dla Next 80% z 3.500zł, to zbyt mało, żeby wyżyć? To może trzeba było policzyc wczesniej i nie wchodzić w tak niewygodny zwiazek? Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 10:44 Jasno napisałam. Nie moze jej zabierać. Nawet, aby kupic WŁASNEMU dziecku potrzebne rzeczy. ale, za bardzo się wqur... jak zaczynam o tym pisać. Więc kończę. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 10:50 ajmj napisała: > Jasno napisałam. Nie moze jej zabierać. Nawet, aby kupic WŁASNEMU dziecku > potrzebne rzeczy. ale, za bardzo się wqur... jak zaczynam o tym pisać. Więc > kończę. > *** oki- nie będe wnikać bo to Twoje prywatne życie. Skoro nie może zabierać to rozumiem, ale znając ex od razu powinniście jej dać kasę na kurtkę zamiast tą kurtkę na oko kupować. Oszczędziłabyś swoich nerwów ,a wszyscy zaoszczędziliby czas. Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 10:57 Tak masz rację. Tylko wiesz o co chodziło?Dlaczego chcielismy sami kupić? 1. M mógłby podczas zakupów "nacieszyć" się córą, a dodatkowo poprostu właśnie moze naciągnełaby go na coś dodatkowo?To już duża dziewczynka, marzy zapewne o jakims modnym ciuchu, który mogłaby sobie sama wybrać. A tak? M jest całkowicie wyłączony. Nie mówię już o mnie. Bo ja M i córce w pewnych momentach nie jestem poprostu potzrebna. A tak. Dalismy pieniązki. I na tym rola się skonczyła... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 10:59 ajmj napisała: > Tak masz rację. Tylko wiesz o co chodziło?Dlaczego chcielismy sami kupić? > 1. M mógłby podczas zakupów "nacieszyć" się córą, a dodatkowo poprostu właśnie > moze naciągnełaby go na coś dodatkowo?To już duża dziewczynka, marzy zapewne > o jakims modnym ciuchu, który mogłaby sobie sama wybrać. > A tak? M jest całkowicie wyłączony. Nie mówię już o mnie. Bo ja M i córce w > pewnych momentach nie jestem poprostu potzrebna. A tak. Dalismy pieniązki. I na > > tym rola się skonczyła... > Pozdrawiam. *** no szkoda..a czy Twój M ma w ogle kontakt z dzieckiem? może się z córką widywać? pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 11:11 hm... może.Poprawiam mógł. Pod pewnymi warunkami. Tylko w jej obecności. Teraz już nie (nawet tak), bo ma "karę". Za ta kurtkę własnie...(bo miał od razu dac pieniądze, a nie wydziwiać i wymyslac jakieś wspólne zakupy z córką) smieszne nie? i żenujące. Nawet jej rodzina nie ma na nią wpływu. Jak zaczeli mojego M bronić (delikatnie) to poprostu odbyła się okropna awantura. Więc przestali się wtrącać. Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 11:14 Ok. dzieciaki wszystkie śpią i te duże i małe, a ja idę nastawiac rosołek Lepszych humorków wszystkim i mniej kłótni. Odpowiedz Link Zgłoś