Dodaj do ulubionych

czy można obniżyć alimenty?

21.11.05, 17:47
Mój partner płaci alimenty na dwoje dzieci (po ok. 1300 zł na każde). Wynoszą
one więcej niż to, co mu zostaje z pensji. Czy jest jakaś szansa na obniżenie
alimentów?
Obserwuj wątek
    • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 18:08
      wysłanie dzieci na tamten świat
      • pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 19:07
        Jak nie sa duze, to moze uda sie poduszka podusic smile
        Czarny humor mnie dzis dopadl smile
    • bbbb10 Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 19:25
      Oczywiście. 1300 na dziecko to zdecydowanie za dużo. Złóżcie wniosek do sądu o
      obniżenie wykazując wszystkie wydatki jakie ponosi Twój partner na swoje
      utrzymanie. Jeżeli matka dzieci będzie twierdzić, ze tyle wydaje na dzieci, to
      niech wykaże się rachunkami itd. Poproście również o jej zaświadczenie o
      zarobkach, a najlepiej PIT 11.
      Niestety droga formalna w naszych chorych sądach jest długa i rzadko kończy się
      sprawiedliwością. Radzę po prostu "zarabiać mniej" i płacić sobie III filar, bo
      składki na ZUS automatycznie będą niższe.
      Powodzeniasmile
      • bbbb10 Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 19:32
        ...no i nie przejmuj się "koleżankami" z forum, bo one tu są żeby sobie radzić
        jak wyciągnąć najwięcej z faceta, a nie jak np.zarobić na życie...
        • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 19:56
          bbbb10 napisała:

          > ...no i nie przejmuj się "koleżankami" z forum, bo one tu są żeby sobie
          radzić
          > jak wyciągnąć najwięcej z faceta, a nie jak np.zarobić na życie...

          ****
          jak to kochanie?
          przecież ja np.udzieliłam lepszej życiowo porady od ciebie! dzieciaków nie ma=
          nie ma alimentów.
          Po co facecik ma kombinować ? wystarczy raz a dobrzesmile
          pozdro
          • zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:03
            edzieckokarenina, czy ty naprawdę uważasz że 1300 zł na jedno dziecko to nie
            jest za dużo?? Facet jak rozumiem płaci 2600 zł alimentów i nie dziwie się że
            się zastanawiają jak to obniżyć - Ja na dziecko wydaję jakieś 600 zł/mc
            wliczając w to przedszkole zajęcia dodatkowe i ciuchy więc kwota 1300 zł jest
            kosmiczna a żarty o uduszeniu dziecka są poprostu złośliwe
            • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:09
              zonka77 napisała:

              > edzieckokarenina, czy ty naprawdę uważasz że 1300 zł na jedno dziecko to nie
              > jest za dużo?? Facet jak rozumiem płaci 2600 zł alimentów i nie dziwie się że
              > się zastanawiają jak to obniżyć - Ja na dziecko wydaję jakieś 600 zł/mc
              > wliczając w to przedszkole zajęcia dodatkowe i ciuchy więc kwota 1300 zł jest
              > kosmiczna a żarty o uduszeniu dziecka są poprostu złośliwe
              *******
              wiesz,to co ja uważam nie ma tutaj nic do rzeczy.Wszystko bowiem zależy od
              sytuacji,od tego czy dzieci są chore, czy ex zarabia dużo itp.POjawiają się tu
              na forum co jakiś czas osoby całkowicie fikcyjne w wiadomym tylko sobie celu-
              tutaj tak samo nie wiemy jak ta sytuacja wygląda na prawdę-i w zasadzie co nas
              to obchodzi?
              Czy żart o uduszeniu dziecka jest złośliwy? być może, ale faktycznie to
              rozwiązałoby problemy autorki wątku.
              pozdro i koniecznie zaproście dziewczynę na macochy-tam będzie się lepiej czuła
              i znajdzie wiele zrozumienia
              • zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:32
                hmmm, jak czytam co piszesz to mam wrażenie że ty macoch nie lubisz i nie
                bardzo wiem czemu?
                EE może za bardzo to odbieram osobiście smile
                • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 15:38
                  zonka77 napisała:

                  > hmmm, jak czytam co piszesz to mam wrażenie że ty macoch nie lubisz i nie
                  > bardzo wiem czemu?
                  > EE może za bardzo to odbieram osobiście smile

                  ***
                  fakt- nie lubię,mimo że w realu nie mam i nie miałam z żadną doczynieniasmile
                  a nie lubię po lekturze waszego macoszego forum-to co tam większość pisze ..hmm
                  aż szkoda komentować
                  pozdro
                • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 15:40
                  zelta się ulotniła (zapewne na swojej miotełce)a dyskusja jak zwykle się
                  ciągniesmile
                  kochane macoszki-jeśli jeszcze tego nie uczyniłyście-podrzućcie zelcie na priv
                  wniosek o obniżkę alimentów+ zestaw porad jak pogadać z M żeby go do obniżki
                  przekonać i kłopot z głowy
                  pozdro
                  • zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 10:36
                    jeśli nie lubisz macoch ogólnie tylko dla tego że są macochami to może czas
                    jaśniej spojrzeć na życie.Nie każda macocha to potwór smileJa do byłych żon nic
                    nie mam, nawet po poczytaniu tego forum. Co najwyżej czytając to co tutaj
                    niektóre samodzielne piszą mogę się cieszyć i docenić ex mojego M smile
                    Choćby jednak nie wiem jakie bzdury przeczytała od jednej samodzielnej, czy
                    dwóch czy pięciu to i tak nie uważam że wszystkie ex są be a wszystkie next
                    cacy.
                    Tu i tu są przypadki skrajnego debilizmu, chorej zazdrości i zawiści . tu i tu
                    są też normalne kobiety chcące ułożyć sobie życie jak najlepiej nie żyjące
                    nienawiścią i nieziejące jadem smile
                    • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 10:44
                      zonka77 napisała:

                      > jeśli nie lubisz macoch ogólnie tylko dla tego że są macochami to może czas
                      > jaśniej spojrzeć na życie.
                      ***
                      nie,niewink jak mówiłam-nie lubię ino macoch forumowychsmile

                      Nie każda macocha to potwór smileJa do byłych żon nic
                      > nie mam, nawet po poczytaniu tego forum. Co najwyżej czytając to co tutaj
                      > niektóre samodzielne piszą mogę się cieszyć i docenić ex mojego M smile
                      > Choćby jednak nie wiem jakie bzdury przeczytała od jednej samodzielnej, czy
                      > dwóch czy pięciu to i tak nie uważam że wszystkie ex są be a wszystkie next
                      > cacy.
                      ****
                      jasnesmile toć jak wyżej: ja nie lubię macoch z waszego forum.Nie uważam że
                      wszystkie macochy są złe-bo byłoby to kompletną bzdurą.Macochą bowiem nikt się
                      nie rodzi-czasem po prostu nie ma innego wyjścia jak nią zostaćwink))

                      > Tu i tu są przypadki skrajnego debilizmu, chorej zazdrości i zawiści . tu i
                      tu
                      > są też normalne kobiety chcące ułożyć sobie życie jak najlepiej nie żyjące
                      > nienawiścią i nieziejące jadem smile
                      ***
                      wybacz zonko-ale na macochach głownym tematem jest:jak obnizyć alimenty, że
                      dzieci ex są rozwydrzonymi potworkami,że ex to fleja itp,itd
                      zdaję sobie sprawę z tego,że w większości siedzą tam sfrustrowane osoby,że
                      te "normalne" macochy potrafią się dogadać i z ex i z dziećmi w realu-ale to
                      nie zmienia faktu że 95% forumek z macoch to typowe złe macochy z bajki
                      • ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 11:10
                        wybacz zonko-ale na macochach głownym tematem jest:jak obnizyć alimenty, że
                        > dzieci ex są rozwydrzonymi potworkami,że ex to fleja itp,itd
                        > zdaję sobie sprawę z tego,że w większości siedzą tam sfrustrowane osoby,że
                        > te "normalne" macochy potrafią się dogadać i z ex i z dziećmi w realu-ale to
                        > nie zmienia faktu że 95% forumek z macoch to typowe złe macochy z bajki
                        >

                        Poczekamy, zobaczymy... prawie żadna kobieta całego zycia nie chce spedzić
                        sama... Pragnie poznać jakiegoś normalnego męzczyznę. Zazwyczaj faceci po 30-ce
                        to faceci z tzw bagażem. Zobaczymy jaka będziesz Kobietko jako Macochawink
                        Postaw się w sytuacji i tylko w tej(bo bardzo niestety takie się zdarzają) gdy
                        np: spotykasz NAPRAWDĘ porządnego , płacącego alimenty, dbającego o swoje
                        dziecko mężczyznę, który będzie oddawał 3/4 swojej pensji właśnie nie innej a
                        tylko pazernej, wrednej i złosliwej byłej, która pod szyldem "dobra dziecka"
                        będzie chciała zniszczyć Twojego faceta.
                        • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 11:24
                          ajmj napisała:

                          > wybacz zonko-ale na macochach głownym tematem jest:jak obnizyć alimenty, że
                          > > dzieci ex są rozwydrzonymi potworkami,że ex to fleja itp,itd
                          > > zdaję sobie sprawę z tego,że w większości siedzą tam sfrustrowane osoby,ż
                          > e
                          > > te "normalne" macochy potrafią się dogadać i z ex i z dziećmi w realu-ale
                          > to
                          > > nie zmienia faktu że 95% forumek z macoch to typowe złe macochy z bajki
                          > >
                          >
                          > Poczekamy, zobaczymy... prawie żadna kobieta całego zycia nie chce spedzić
                          > sama... Pragnie poznać jakiegoś normalnego męzczyznę. Zazwyczaj faceci po 30-
                          ce
                          >
                          > to faceci z tzw bagażem. Zobaczymy jaka będziesz Kobietko jako Macochawink
                          > Postaw się w sytuacji i tylko w tej(bo bardzo niestety takie się zdarzają)
                          gdy
                          > np: spotykasz NAPRAWDĘ porządnego , płacącego alimenty, dbającego o swoje
                          > dziecko mężczyznę, który będzie oddawał 3/4 swojej pensji właśnie nie innej a
                          > tylko pazernej, wrednej i złosliwej byłej, która pod szyldem "dobra dziecka"
                          > będzie chciała zniszczyć Twojego faceta.
                          >
                          > ****
                          hahahaha -moja ukochana macoszkowink
                          nie będę na pewno rozpisywac się na forum o swoim życiu prywatnym, jeśli
                          poczuję zazdrość o dziecko M wyszlocham się w poduszkęwink jeśli szlag mnie
                          trafi jak pomyślę,że ta kasa idzie na "obce" a nie moje dziecko to poklnę parę
                          razy-ale na pewno nie poproszę o uczestnictwo w forum macochowym.
                          Nie chciałabym należeć do grona zajadłych , złośliwych kobiet podobnych do
                          kfiatkawink
                          pozdro
                          ps.czy ja piszę aż tak niezrozumiale??? chyba wyraźnie kilka razy mówiłam,że
                          nie podobają mi się macochy forumowe! ..
                          • ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 11:55
                            Dlaczego taka jesteś? Ja nie pisałam tego złośliwie...

                            P.S. I nie wiedziałam, że jestem Ukochaną Macoszkąwink
                        • derena33 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 11:28
                          Moja droga ajmj, ja wlasnie jestem macocha ktora nie ma problemow z pasierbica
                          mimo ze jej ojciec a moj partner, ciagle ja bardzo wspomaga finansowo (
                          niewatpliwie bardziej niz mnie), a dla jej dziecka jest zawsze dyspozycyjny, i
                          jest ono najwazniejsze w jego zyciu, nawet wazniejsze ode mniesmile i za to mam
                          wieczysty zakaz wstepu na macochy. No moze nie za to tylko za krytyke postaw
                          macoch tam wystepujacych. Nie pasowalam do wiekszosci?
                          • pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 11:35
                            > Nie pasowalam do wiekszosci?

                            Wyrazalas inny niz jedynie sluszny poglad, ze dzieci z poprzedniego zwiazku to
                            jedynie klopot, a macochowanie to droga przez meke smile)) No i nie
                            identyfikowalas sie z tandemikiem smile))
                            Ach Ty czarna macocsza owco smile)))
                        • agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:05
                          > Poczekamy, zobaczymy... prawie żadna kobieta całego zycia nie chce spedzić
                          > sama... Pragnie poznać jakiegoś normalnego męzczyznę. Zazwyczaj faceci po 30-
                          ce
                          >
                          > to faceci z tzw bagażem. Zobaczymy jaka będziesz Kobietko jako Macochawink
                          > Postaw się w sytuacji i tylko w tej(bo bardzo niestety takie się zdarzają)
                          gdy
                          > np: spotykasz NAPRAWDĘ porządnego , płacącego alimenty, dbającego o swoje
                          > dziecko mężczyznę, który będzie oddawał 3/4 swojej pensji właśnie nie innej a
                          > tylko pazernej, wrednej i złosliwej byłej, która pod szyldem "dobra dziecka"
                          > będzie chciała zniszczyć Twojego faceta.
                          >
                          Moja Droga, po pierwsze demagogią jest mówienie, że ktokolwiek płaci 3/4 swojej
                          pensji na alimenty. Sądy zasądzają 20-25%, no chyba, ze ewidentnie widać ze
                          gość kręci co do dochodów.
                          Po drugie, konsekwencją "brania" sobie faceta z bagażem, jest to ze bagaż jest.
                          I tak ja my Exiary, ponosimy konsekwencje złego wyboru faceta, tak wy ponosicie
                          konsekwencje wyboru na partnera faceta z bagażem.
                          RÓŻnicą między nami jest to, że mysmy nie wiedziały o "ukrytych wadach
                          towaru",a Wy z całą świadomością bierzecie "towar" z odrzutu i z obciążeniami.
                          Więc wybacz, ze nie bedę uzalać sie nad kimś, kto ma po prostu wykonywaćź swoje
                          zobowiązania wobec swoich dzieci.
                          • ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:08
                            Ojejsmile agamagda pisałam o bardzo skarajnym wydumanym lecz możliwym przypadku,
                            nie czepiajamy się szczegółówsmile
                            • agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:32
                              Ajmj, ależ tu chodzi o szczegółysmile))
                              Bo można być wredną Exiarą wyrywającą 3/4 pensji biednemu ojcu, ale jak się
                              doda, że ta pensja to 400 i jest półetatu, bo gość ma własną firmę w której
                              pracuje za friko, ale jeżdzi nowym Merolkiem to też trochę inaczej to brzmi.
                              Diabeł zawsze tkwi w tych "szczegółach" smile)
              • tataadriana Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 23:39
                edzieckokarenina napisała:
                > Czy żart o uduszeniu dziecka jest złośliwy? być może, ale faktycznie to
                > rozwiązałoby problemy autorki wątku.
                może z taką radą wybrałabyś się do swojego eksa jak mu też by było za cięzko
                płacic.
                wspaniałe uczucie?
                • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 23:44
                  tataadriana napisał:

                  > edzieckokarenina napisała:
                  > > Czy żart o uduszeniu dziecka jest złośliwy? być może, ale faktycznie to
                  > > rozwiązałoby problemy autorki wątku.
                  > może z taką radą wybrałabyś się do swojego eksa jak mu też by było za cięzko
                  > płacic.
                  > wspaniałe uczucie?

                  ****
                  to była "rada" dla osób sępiących kasę na dziecko.
                  Dlaczego więc Ciebie akurat to ruszyło?wink
                  a mojemu ex-owi takie rady nie są potrzebne, bo i bez uśmiercania fizycznego
                  alimentów nie płaci-jak widzisz można i fizycznie i psychicznie
                  szczeniaka "zneutralizować"
                  spokojnych snów
      • zetla Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 20:44
        Dzieki za rade i dobre slowo bbbb10. A "miłym" koleżankom z Forum chciałam
        powiedzieć, że nie interesowało mnie, ile płacił mój partner na życie dzieci z
        poprzedniego związku, dopóki pracowałam - w końcu to jego dzieci i coś im się
        należy od ojca (głównie pieniądze i prezenty, bo o życzeniach imieninowych nie
        pamiętają). Obecnie jestem na urlopie wychowawczym i wychowuję naszą
        6-miesięczną córeczkę. Pracuję w domu, ale na razie nie zarabiam tyle, by nam
        wystarczyło pieniędzy na utrzymanie (kredyt mieszkaniowy!). Uważam, że to
        niesprawiedliwe, żeby niektóre dzieci (czyt. z poprzedniego związku) jednego
        mężczyzny miały lepiej niż inne. Pozdrawiam
        • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 20:47
          zetla napisała:

          > Dzieki za rade i dobre slowo bbbb10. A "miłym" koleżankom z Forum chciałam
          > powiedzieć, że nie interesowało mnie, ile płacił mój partner na życie dzieci z
          > poprzedniego związku, dopóki pracowałam - w końcu to jego dzieci i coś im się
          > należy od ojca (głównie pieniądze i prezenty, bo o życzeniach imieninowych nie
          > pamiętają). Obecnie jestem na urlopie wychowawczym i wychowuję naszą
          > 6-miesięczną córeczkę. Pracuję w domu, ale na razie nie zarabiam tyle, by nam
          > wystarczyło pieniędzy na utrzymanie (kredyt mieszkaniowy!). Uważam, że to
          > niesprawiedliwe, żeby niektóre dzieci (czyt. z poprzedniego związku) jednego
          > mężczyzny miały lepiej niż inne. Pozdrawiam

          ***
          wzruszyłam się prawie do łez...
          a wiec to uczucia macierzyńskie obudziły w Tobie zainteresowanie alimentami na
          pierwsze dzieci?smile
          urocze doprawdysmile
          aha- zrozumienia szukaj na forum "macochy" tam powinnaś szukac koleżanek
        • pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 21:12
          Jak twojego partnera nie stac na utrzymanie dwojki dzieci nie powinien byl
          myslec o trzecim. Proste. Z doswiadczenia Ci powiem, ze urodzenie sie dziecka
          alimentujacemu ojcu i zaciagniecie kredytu mieszkaniowego na nowe gniazdko nie
          byly powodami obnizenia alimentow na moje dziecko, choc probe takowa przezylam.
          Nie na to forum trafilas, zrozumienia u samodzielnych matek nie znajdziesz
          raczej. I masz racje niesprawiedliwe jest aby jedne dzieci mialy lepiej niz
          inne, np. w ilosci kontaktow z ojce, nieprawdaz???
          • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:07
            płacenie 1300 na dziecko x 2 nazywasz "nie stać na utrzymanie dwójki
            dzieci"???? facet płacił maksymalnie bo tyle mógł nie mając innych dzieci, tyle
            wynosiły jego możliwości i nie żałował jak widac dzieciom. Teraz sytuacja się
            zmieniła. Ma trzecie malutkie dziecko, wobec którego ma TAKI SAM OBOWIĄZEK.
            Zauważ że 1300 na dziecko jako wkład ojca to nie są głodowe alimenty, których
            nie godzi się obniżać.
            "Jak go nie stac na utrzymanie nie powinien byl myslec o trzecim" - ciekawa
            jestem jaką kwotę uznasz za zadowalającą?
            • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:11
              mikawi napisała:

              > płacenie 1300 na dziecko x 2 nazywasz "nie stać na utrzymanie dwójki
              > dzieci"???? facet płacił maksymalnie bo tyle mógł nie mając innych dzieci,
              tyle
              >
              > wynosiły jego możliwości i nie żałował jak widac dzieciom. Teraz sytuacja się
              > zmieniła. Ma trzecie malutkie dziecko, wobec którego ma TAKI SAM OBOWIĄZEK.
              > Zauważ że 1300 na dziecko jako wkład ojca to nie są głodowe alimenty, których
              > nie godzi się obniżać.
              > "Jak go nie stac na utrzymanie nie powinien byl myslec o trzecim" - ciekawa
              > jestem jaką kwotę uznasz za zadowalającą?

              ***
              ja bym poczekała z obniżką do kolejnych dzieci.Bo niby dlaczego to trzecie
              dziecko ma wychowywać się bez rodzeństwa???
              przyrodnie mało się tutaj liczy,bo i pewnie często się nie widują.
              Jak dojdzie kolejne dziecko to wtedy ruszyłabym do sądu o obniżkę-i to solidną:-
              )
              • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:13
                a to ma do tego czasu zdechnąc z głodu, byleby tylko tym z pierwszego
                małżeństwa złotówka nie ubyła?
                • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:17
                  mikawi napisała:

                  > a to ma do tego czasu zdechnąc z głodu, byleby tylko tym z pierwszego
                  > małżeństwa złotówka nie ubyła?
                  ***
                  ktoraś macocha-być może ją znasz? -powiedziała kiedyś że ex i dziecko przecież
                  nie zdechli z głodu-mieli co żreć.To o sytuacji kiedy pan ex nie płacił w ogóle
                  alimentów.A tutaj-być może wystarczy poczekać rok i będzie kolejne dziecko-po
                  co tracić nerwy w sądzie dwa razy?
                  • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:37
                    widzę że doskonale znasz plany zelty, może nawet lepiej niż ona sama
        • tataadriana Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 23:43
          dzieci mają prawo do życia na mniej więcej równym poziomie. jeżeli nie starcza
          wam na zapewnienie właściwego życia własnemu dziecku przez zbyt wysokie
          alimenty, obniżenie ich jest jak najbardziej wskazane.
          zresztą 2600? chyba żeby sobie nie odmawiać kosmetyczki... smile))
      • escribir Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 21:05
        bbbb10 napisała:

        > Poproście również o jej zaświadczenie o
        > zarobkach, a najlepiej PIT 11.
        >
        • bbbb10 Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 21:50
          każdy kto osiąga dochody posiada otrzymuje na początku każdego roku PIT11 za
          rok poprzedni i nie jest to chyba dla ciebie nowość....no chyba, że jest....
          • escribir Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 22:05
            bbbb10 napisała:

            > każdy kto osiąga dochody posiada otrzymuje na początku każdego roku PIT11 za
            > rok poprzedni i nie jest to chyba dla ciebie nowość....no chyba, że jest....
            • bbbb10 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 22:28
              jakbyś miała jakieś pojęcie to byś wiedziała, że sądy biorą pod uwagę nawet 2
              lata wstecz.
    • kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 21:13
      Mysle, ze duzo praktycznych rad znajdziesz na forum "macochy".
      A mnie zaciekawilo, jakim cudem sad ustalil alimenty wyzsze niz pensja Twojego
      meza??????
      • mrs_ka Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 21:27
        Nie większe, niż pensja, tylko większe niż połowa pensji- ja tak zrozumiałam.
        Ja się akurat wyzłosliwiać nie będę, bo wątki alimentacyjne mnie totalnie nie
        ruszają. Każda strona ma tu nieco racji i choć rozumiem Samodzielne, to rozumiem
        tez punkt widzenia macoch. Bycie z rozwodnikiem czy rozwódka może i jest
        dozywociem, ale to nie jest kara dożywocia.
        POnadto 1300 na głowę to spora suma. Daje to ok. 2600 zł na dziecko
        uwzględniając fakt, że alimenty wynoszą POŁOWĘ świadczeń, więc drugą połowę- jak
        rozumiem- zapewnia matka. Oczywiście całkowicie realne jest wydawanie takich
        kwot na dziecko- wystarczy mieszkać w stolicy, mieć dzieci chore (lub wymagające
        rehabilitacji) czy posyłać je do prywatnej szkoły (czesne szkół zagranicznych
        wynosi grubo ponad 3000 zł miesięcznie). Tak więc nie kwestionuję, że taka kwota
        może być racjonalna, acz faktem jest również, że obniżenie alimentów w tym
        przypadku nie spowoduje niedostatku dzieci.
        W pełni uzasadnione byłoby to jeszcze, gdyby ojciec zarabiał > kilkanaście
        tysięcy miesięcznie, wtedy mozna sie powołać na nieobniżanie standardu dzieciom-
        tu jednak ojciec zarabia mniej, więc ten casus jest martwy.
        Nie mam pojęcia, jak się obniża alimenty. Ja jestem człowiek ugodowy, więc
        obniżyłam Eksowi alimenty, bo mnie zwyczajnie o to poprosił i własnie taka
        metoda wydaje mi się być naturalna.

        a.
        • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 23:06
          Nie mam pojęcia, jak się obniża alimenty. Ja jestem człowiek ugodowy, więc
          obniżyłam Eksowi alimenty, bo mnie zwyczajnie o to poprosił i własnie taka
          metoda wydaje mi się być naturalna.
          *******
          jeśli tylko stać Cię na to- nie ma problemu.
          Ugodowość -choć pewnie niewątpliwa- ma tu mało do rzeczy.
          • mrs_ka Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 23:16
            Ugodowość ma wiele do rzeczy, bo gdyby jej nie było, to sam fakt polubownej
            obnizki alimentów by nie zaistniał. Zakładam, że w sądach nie spotykają się
            ugodowcy tylko ci, którzy ugodzić się nie mogą/ nie umieją/ nie chcą.
            A co do tego, czy mnie stać- no więc nie, nie stać mnie. Ale wychodzę z
            założenia, że czasem warto zachować się po ludzku, bo z ludzkiego zachowania też
            są korzyści, tyle że niematerialne. A poza tym ja od zawsze mówię: miękkie
            serce- twardy tyłek. A potem liżę swoje rany wink
            Mimo wszystko jednak uważam, że obniżenie alimentów z 2600 na 2000 to nie jest
            kwestia "stać mnie/ nie stać mnie" tylko czegoś zupełnie innego. O tym, że kogoś
            nie stać na obniżkę to mogłybyśmy mówić, gdyby w grę wchodziło 500zł alimentów
            obnizone na 300zł.
            a.
            --
            "w świecie mułow nie ma regułów". Tak tak, to jasmile
          • natasza39 No może troche obiektywizmu, drogie Panie? 21.11.05, 23:24
            Heja, heja, drogie Panie!
            zawsze mnie wkurza, jak widze posty o próbach obniżenia głodowych alimentów, bo
            sie "tatusiowi" o pensji na poziomie minimum socjalnego zachciało robic nowe
            baby.
            Do białosci i szału doprowadzaja mnie posty o facetach, którzy wogóle maja w
            dupie to że ich dziecko chce jeśc i zyja sobie jak niebieskie ptaki.
            Ale to juz przesada.
            Tutaj nikt dzieciom nikt nie chce chleba od ust odejmowac.
            Co najwyżej zamiast szynki za 30 zł-kg zjedzą drobiowa po 16 zł za kg.
            Ten ojciec tez ma prawo do zycia i do tego aby z next układac sobie życie i
            miec nastepne dziecko.
            Kwota alimentów była obliczana na dzień rozwodu, zapewne, kiedy jego dochody
            były dzielone na dzieci i jego potrzeby.
            Teraz facet ma zone i jeszcze jedno dziecko i powinno to być brane pod uwage,
            bo chodzi tu raczej o urealnienie aktualnej sytuacji.

            A i jeszcze jedno!
            Nie widzę nic zdroznego w tym, że facet po rozwodzie musi gdzieś mieszkac i
            płaca kredyt za mieszkanie. Tym bardziej jest to uzasadnione, jesli exi i
            dzieciom z pierwszego zwiazku zostawił mieszkanie.

            Jesli krowa daje mleko to się o krowe dba. Pozwala się jej w nocy w oborze spać.
            Jesli sa buhaje, które maja własne dzieci w powazaniu i beztrosko rozsiewaja
            swoje plemniki, to nie mozna do poziomu owego "buhaja" sprowadzac kazdej krowy.
            • edzieckokarenina Re: No może troche obiektywizmu, drogie Panie? 21.11.05, 23:28
              Jesli krowa daje mleko to się o krowe dba. Pozwala się jej w nocy w oborze spać.
              Jesli sa buhaje, które maja własne dzieci w powazaniu i beztrosko rozsiewaja
              swoje plemniki, to nie mozna do poziomu owego "buhaja" sprowadzac kazdej krowy.
              ***
              amen
              a najlepiej niech sąd rozstrzygnie o tym czy obniżać,czy nie.My wiemy tyle ile
              nam tu napisano o sytuacjiwink
            • leeya Re: No może troche obiektywizmu, drogie Panie? 21.11.05, 23:30
              Hihihihihi

              Wlasnie mialam napisac post w podobnym brzmieniu, ale Julka cos zamarudzila,
              system mnie w tym czasie wylogowal i zobaczylam Twoj post Taszka. Podpisuje sie
              wszystkiemi konczynamismile

              Dziewczyny, czasami na prawde nie warto przesadzac.. Ani w jedna ani w druga
              strone.

              Leeya
        • kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:17
          mrs_ka napisała:

          > Nie większe, niż pensja, tylko większe niż połowa pensji- ja tak zrozumiałam.

          Faktycznie.

          > Ja się akurat wyzłosliwiać nie będę, bo wątki alimentacyjne mnie totalnie nie
          > ruszają.

          Moje skierowanie na "macochy" nie bylo zlosliowscia. Tam po prostu dziewczyny
          lepiej wiedza jak sie za to zabrac. To tak jakby samodzielna mama pytala
          macoch, jak przy pomocy komornika sciagac alimnenty czy obliczyc koszty
          utrzymania dziecka. Wiekosc dziewczyn by tego po prosty nie wiedziala.
          A alimnety trzeba przyznac ojciec placi wysokie i pewnie mozna je obnizyc.
          Pisze pewnie, bo tego, czy np. dzieci sa zdrowe nie wiemy.

          > POnadto 1300 na głowę to spora suma. Daje to ok. 2600 zł na dziecko
          > uwzględniając fakt, że alimenty wynoszą POŁOWĘ świadczeń, więc drugą połowę-
          ja
          > k

          A moze matka nieco mniej zarabia i nie placi polowy?
          Chociaz nawet wtedy jesli alimenty sie nieco obnizy dzieci nie umra z glodu.
        • geve Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:31
          czesne szkół zagranicznych wynosi grubo ponad 3000 USD (!!!), a przedszkole,
          które właśnie widzę z okien - 4000 zł miesięcznie (dzieciaki odbierane sa ok.
          15.00). Nieźle!!!
    • chalsia Re: czy można obniżyć alimenty? 21.11.05, 23:53
      Ja tylko w jednej sprawie.
      Bbbb10 napisała "Oczywiście. 1300 na dziecko to zdecydowanie za dużo".

      A guzik tam. Skąd Bbbb może tak autorytatywnie twierdzić? Nie jej ta sytuacja
      dotyczy.
      Uważam, że jesli ojciec nie współuczestniczy w wychowywaniu dziecka (=
      jest "wizytowy"), to alimenty od ojca powinny wynosić więcej niż 50% kosztów
      utrzymania dziecka. I wtedy kwota 1300 zł nie jest już taka kosmiczna,
      zwłaszcza jeśli np. dziecko jest chorowite, matka musi wynajmowac opiekunkę by
      pracować.

      Chalsia
      • kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 09:24
        Pewnie, ze zalezy do sytuacji. Ale uczciwie trzeba przyznac, ze facet sie
        stara. Nie dosc, ze jak na srednia forumowa duzo, to na dodatek je placi,
        prawdopodobnie bez pomocy komornika. W sumie tak jak powinno byc, a jaka to
        rzadkosc.
      • geve Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:25
        Prawdą jest, że prawa i obowiązki należą do obydwojga rodziców, zatem koszty
        utrzymania dzieli się po połowie. Ale zapominamy, że obowiązki związane z
        opieką i wychowaniem dzieci, teoretycznie, również należą tak do matki jak i do
        ojca: fifty-fifty, począwszy całodobowej opieki i pielęgnacji małego dziecka po
        opiekę i wychowywanie starszego. Niestety, często zdarza się, że u tatusia,
        któremu znudzi się dotychczasowe życie z partnerką, znika również
        zainteresowanie dziećmi. Z resztą trudno mówić o jakiejkolwiek opiece czy
        wychowywaniu widząc dzieci 2-3 razy w miesiącu po kilka godzin albo jeszcze
        rzadziej...
        Wracając do wątku, jego Autorka wiedziała, że wiąże swoje życie z
        żonatym/dzieciatym facetem, który ma zobowiązania w stosunku do swoich potomków
        (i to nie tylko finansowe), poza tym tak naprawdę nic nie wiemy o sytuacji tego
        pana, czy pozostała dwójka jego dzieci pochodzi z jednego małżeństwa, czy też z
        różnych związków, jakie są wzajemne relacje i szanse komunikacji. Niemniej nie
        rozumiem, czemu decyzje życiowe dorosłego mężczyzny (czyli pojawianie się na
        świecie kolejnych jego dzieci) mają odbywać się kosztem jego poprzedniej
        rodziny/rodzin (ale obecnej również!)
        Rozumiem niepokój Zelty sytuacją finansową, za oczywistą uważam próbę ochrony
        interesów własnych i dziecka oraz dążenia do godziwego życia na przyzwoitym
        poziomie. Na jej miejscu byłabym jednak bardzo ostrożna z wychodzeniem z
        inicjatywami typu „obniżenie alimentów poprzednim dzieciom” i wyliczania
        innych – jako matka kolejnego dziecka i nieżona (która, jak twierdzi, nie
        dzieli w połowie kosztów utrzymania dziecka i zaciągniętych kredytów) może,
        czego z głębi serca jej nie życzę, nieoczekiwanie znaleźć się w położeniu byłej
        partnerki. Poza tym, nie wiem, czy w tej sytuacji, walka o 200 czy 300 zł jest
        warta świeczki, jeśli stosunki z byłą/byłymi nie są poprawne, mogę domniemywać,
        jakie nastroje wprowadzi argumentacja: „muszę obniżyć alimenty, ponieważ
        spłodziłem kolejne dziecko, a jemu i jej mamie musiałem kupić mieszkanie” –
        uff... mogę tylko dziewczynie współczuć...
        Cóż, uważam, że tutaj rozwiązanie problemu wyrównania poziomu i jakości życia
        wszystkich dzieci leży wyłącznie po stronie taty, który, co prawda, będzie
        musiał się trochę pogimnastykować, myślę jednak, że spokojnie można osiągnąć
        konsensus.
      • pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 10:33
        Dokladnie Chalsiu, dokladnie!
        Ale dla niektorych to i 300 zl na dziecko to za duzo. One wiedza lepiej ile
        exia wydaje na dziecko, ups... zapomnialam na kosmetyczke i waciki, kolejne
        dzieci z innymi facetami i na nowego gacha smile)) Takie gospodarne niektore
        kobiety sa, a co!
        • mamaadama4 Re: czy można do pelagi 25.11.05, 23:18
          pelagaa napisała:

          > Dokladnie Chalsiu, dokladnie!
          > Ale dla niektorych to i 300 zl na dziecko to za duzo.

          No własnie pelaga, dla niektórych matek, które mają obowiązek płacenia
          alimentów - 250 zł. na dziecko to za dużo - chociaż nie cierpią na zasiłku dla
          bezrobotnych.
          • pelagaa Re: czy można do pelagi 26.11.05, 10:53
            Uwazaj mamoadama zeby cie zolc nie zalala. Ja nie twierdze, ze tylko ojcowie sa
            do bani. Takie same kryteria, a nawet ostrzejsze stosuje do matek. Zreszta dla
            mnie matka, ktora zostawia swoje dziecko jest chora, nawet jesli placi alimenty.
            Ale skocz mi do gardla, milego skakania smile
            • mamaadama4 Re: czy można do pelagi 26.11.05, 17:50
              Pelaga, chciałabyśsmile)))
    • babe007 A ja w kwestii kredytu mieszkaniowego. 22.11.05, 10:09
      Jedna z Was napisała, że konieczność spłacania kredytu mieszkaniowego (nowe
      gniazdko tatusia) powinna być brana pod uwagę przy ustalaniu wysokości
      alimentów. Czy to oznacza, że kiedy zdecyduję się na kupno lokum dla dzieci i
      siebie (na razie wynajmuję - ex został w mieszkaniu) to mogę wystąpić o
      podniesienie alimentów? Hmmm, już to widzę ;-P.
      • kasia_kasia13 Re: A ja w kwestii kredytu mieszkaniowego. 22.11.05, 18:12
        Nie, poniewaz czym innym jest splata kredytu mieszkaniowego przez tatusia, a
        czym innym przez mamusie smile
    • nina1235 Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:12
      Witaj. Widzę, że niezłą burzę wywołałaś swoim postem. Moim zdaniem, oczywiście
      że twój partner powinien postarać się o obniżenie alimetnów. Dziwię się, że
      zgodził się w ogóle na taką kwotę przy ustalaniu alimentów, sama wiem jak
      wygląda sprawa o ustalenie i wiem, że można sie "targować".Wydaje mi się, że
      sam mógł zaproponować podobną kwotę i dlatego sąd ustalił 1300 zł na 1 dziecko.
      Niestety trudniej obniżyć kwotę alimentów niż ją podwyższyć. Uważam, że 1300 zł
      na 1 dziecko to zdecydowanie za dużo, bez względu na fakt ile zarabia ojciec
      dzieci. Poza tym wy też macie teraz dziecko, a twierdzenie (takie tu
      widziałam), że ojciec nie powinien się decydować na kolejne dziecko jeśli nie
      może utrzymać tych z poprzedniego związku jest conajmniej śmieszne. Przecież
      twój przypadek nie przedstawia patologicznej rodziny, gdzie ojciec nie płaci na
      dziecko z poprzedniego związku a "zrobił" sobie kolejne dziecko. Każdy ma prawo
      do założenia nowej rodziny i posiadania "nowych" dzieci, które w niczym nie są
      gorsze i tak samo mają prawo do godnego życia, choć w twoim przypadku to można
      by mówić o luksusie. Wybacz, mam wielu znajomych po rozwodach, ale o takiej
      kwocie alimentów to nikomu się nawet nie śni (mówię tu o kobietach). Pozdrawiam.
      • mrs_ka Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:34
        Nina, to mało widziałaś i mało Wiesz. Sąd zasądzając alimenty bierze pod uwagę
        poziom zycia całej rodziny. Facet, który ma kancelarię prawniczą i kobieta,
        która jest właścicielą hotelu mają inny standard życia niz suwnicowa z
        hydraulikiem. I dzieci tych pierwszych jak najbardziej mogą uczęszczać do
        American School w Warszawie ( a propos: Wiesz, jakie to czesne? Ja wiem) i
        wyjeżdżać do Aspen na narty, zaś dzieci tych drugich niekoniecznie. Taki lajf.
        Jesli więc Ci pierwsi się rozwiodą, to niczym nadzwyczajnym będą alimenty w
        kwocie kilku tysięcy na dwójkę, natomiast suwnicowa będzie całowac po nogach
        hydraulika, jeśli ten szarpnie się na 400zł alimentów. I znów: taki lajf.
        Ja znam sytuacje, w których dziecko dostaje 300zł alimentów i takie, gdzie kwota
        wynosi 8000 na oboje dzieci. POnieważ jednak znam obie rodziny, więc żadna z
        tych kwot mnie nie bulwersuje, bo ma swoje uzasadnienie w standardzie życia tych
        ludzi i z czegoś wynika.
        Tak więc nie pisz tutaj, że "to za duzo bez względu na to, ile zarabia ojciec",
        bo jeśli ojciec jest prezezem PKO SA to płacenie 500zł alimentów na dziecko jest
        kpiną głownie dla niego samego.


        a.
        • nina1235 Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:58
          Popadasz w skrajności. Ja piszę o większości rodzin. Przykłady, które podajesz-
          nie wątpię, że takie są. Ja natomiast piszę o normalnych standardowych
          rodzinach. Poza tym napisałam, że 1300 zł jest to b. duża kwota - i to jest
          moje zdanie, którego nie zmienię. Możemy bawić się w wyliczanie jakie to szkoły
          płatne istnieją i jakie to zajęcia pozaszkolne możnaby było opłacać, ale po co.
          Nie chcę się tu z nikim sprzeczać, wyraziłam swoje zdanie i to wszystko. Jak na
          razie żyję ze swoim ex w dobrych stosunkach i na myśl by mi nie przyszło, żeby
          naciagać go do zbędne koszta. Dostaję dużo mniej niż autorka postu i nie
          marudzę, sama pracuję i wiem jak trudno zarobić każdy grosz. Dlatego nie będę
          wyzyskiwać mojego ex. Pozdrawiam
          • marghetithka Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 15:01
            nina1235 napisała:

            Dziwię się, że
            > zgodził się w ogóle na taką kwotę przy ustalaniu alimentów, sama wiem jak
            > wygląda sprawa o ustalenie i wiem, że można sie "targować".Wydaje mi się, że
            > sam mógł zaproponować podobną kwotę i dlatego sąd ustalił 1300 zł na 1
            dziecko.
            Pewnie, że można się "potargować"!!!, ewentualnie w ogóle "sprzedać" dziecko
            jego matce lub innej opiece, zamiemienić na lepszy, nowszy, bardziej porządany
            model z nową partnerką, problem z głowy!!!
            ********************
            > Niestety trudniej obniżyć kwotę alimentów niż ją podwyższyć. Uważam, że 1300

            >
            > na 1 dziecko to zdecydowanie za dużo, bez względu na fakt ile zarabia ojciec
            > dzieci.
            Sorry ale chyba nie nasz dzieci!!!, abstrahując od tej sytuacji, to Ty nie
            zdajesz sobie sprawy ile kosztuje dziecko i ile wysiłku trzeba włożyć w
            samodzielne wychowanie go!!! Nawet jeśli jest zdrowe, a ja MUSZĘ gdzieś wyjść,
            a jest fatalna pogoda, albo biorę ze sobą dziecko i mam przekichane, bo trudno
            rozmawiać z panią w urzędzie skarbowym z dwulatkiem uwieszonym na szyi - w
            konsekwencji nie załatwiam sprawy, a dziecko "łapie" jakiegoś wirusa; albo
            płacę opiekunce dodatkowo 10 PLN za godzinę opieki. W pełnej rodzinie, kiedy w
            tym czasie dzieckiem zająłby się ojciec w analogocznej sytuacji, odpadłyby co
            najmniej koszty leczenia i opiekunki. Notabene, o czym już kiedyś pisałam,
            koszt opiekunki w WA, to 1300 - 1600 PLN miesięcznie, więc MOIM zdaniem,
            ojciec, który powinien pokrywać 50% wydatków na dziecko + 50% osobistej opieki,
            rozpatrując to w powyższych kryteriach płacąc 1 300 PLN na dziecko nie spełnia
            ich!!!

            *******************

            > ojciec nie powinien się decydować na kolejne dziecko jeśli nie
            > może utrzymać tych z poprzedniego związku jest conajmniej śmieszne. Przecież
            > twój przypadek nie przedstawia patologicznej rodziny, gdzie ojciec nie płaci
            na
            >
            > dziecko z poprzedniego związku a "zrobił" sobie kolejne dziecko. Każdy ma
            prawo
            >
            > do założenia nowej rodziny i posiadania "nowych" dzieci, które w niczym nie

            > gorsze i tak samo mają prawo do godnego życia, choć w twoim przypadku to
            można
            > by mówić o luksusie.
            Zgadzam się z Tobą, ale dlaczego dzieci, które już są mają mieć obnożony przez
            to swój standard życia, jaki luksus????? Dla jednych podstawowym standardem
            życia jest dodatkowy angielski, tenis i basen, a dla innych ukończenie 7 klas
            podstawówki. Tak już jest na świecie, że nie mamy po równo...... Im wyższy
            standard życia ma rodzic dziecka (lub osoba alimentująca) tym wyższy standard
            życia dziecka i jego potrzeby!!! Zresztą napisane jest, że dzieci powinny mieć
            zapewniony taki standard życia jaki mają rodzice. Im więcej zarabiasz, tym
            więcej wydajesz na dzieci!!!
            *************************
            Wybacz, mam wielu znajomych po rozwodach, ale o takiej
            > kwocie alimentów to nikomu się nawet nie śni (mówię tu o kobietach).
            Pozdrawiam
            Ja też mam wielu znajomych w takiej sytuacji, jednak w ich przypadku, kwota
            alimentów na 1 dziecko przekracza grubo ponad 1 TYS PLN (i ich exowie płacą je
            dobrowolnie, mmo, że "klepnięte" w sądzie), a jako ciekawostę dodam, że jedna z
            nich otrzymuje na 2 dzieci, w tym jedno chore nieuleczanie 3,5 TYS PLN.
            Więc nie popadajmy w skrajności!!!
            Poydrawiam
          • mrs_ka Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 16:22
            Słuchaj, nie, nie popadam w skrajności, podam Ci przykład: jestem mieszkanką
            stolicy, mam zasądzone na syna 1200zł alimentów, które obniżyłam do 800. Kwota
            1200 została zaproponowana przez eksa, sąd tylko przyklepał. Obniżyłam do 800 z
            powodu kredytów, których nabrał eks- kiedy odechnie finansowo wrócimy do wersji
            pierwotnej.
            I teraz tak: mój syn chodzi do przedszkola, gdzie czesne wynosi 1000zł. Dodam,
            że przedszkole nie jest wypasione, to jest bardzo średnia warszawska stawka w
            przedszkolach prywatnych. Gdyby przedszkole było w centrum (jest pod miastem)
            kwota byłaby wyższa o jakieś 40%, gdyby przedszkole było jezykowe koszt by
            wzrósł o 100%.
            Wyliczam Ci to po to, aby Ci uświadomić, że pisze o warszawskiej przeciętności.
            Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale zauważ, że już krakowska przeciętnośc jest o
            wiele tańsza niż stołeczna.
            Żeby tego było mało: Eks jest ubezpieczony w prywatnej klinice medycznej. Mój
            syn podlega pod jego ubezpieczenie. W tym miesiącu korzystaliśmy z :
            - dwóch konsultacji laryngologicznych
            - jednej dermatologicznej
            - audiometrii i badania RTG
            - dwóch wizyt pediatrycznych

            Płacąc za to z własnej kieszeni wydalibyśmy kilkaset złotych, na szczęscie płaci
            pracodawca Eksa.
            Opłaty z tytułu użytkowania naszego mieszkania (stary blok, brak ochrony,
            osiedle nie jest strzezone, czyli bez luksusów) wynoszą miesiecznie ok. 1200zł.
            Tak, wiem, zdzierstwo, ale taka jest warszawska rzeczywistość.
            Powiedz mi wiec, czy pisząc o "wyzyskiwaniu eksa" masz na myśli swoją sytuację,
            czy tez chodzi Ci o każde alimenty powyżej 1000 zł, gdzie nie masz pojęcia o
            realiach, jak już napisałam.
            Bo widzisz, ja bym chętnie zamieszkała w Białymstoku, koszty życia by mi spadły
            o 70% i w ogóle wszyscy byliby happy, tylko że w zyciu nie ma takiej
            ekonomicznej urawniłowki, jaką proponujesz.
            Tak się jednak składa, że mój Eks jest rozsądnym człowiekiem, który mieszka w
            tym samym mieście, płaci podobne czynsze i robi zakupy w warszawskich marketach.
            I pierwszy by spadł ze stołka, gdybym mu powiedziała, że koszt utrzymania
            naszego dziecka wynosi jakieś 800zł (czyli ma płacić 400zł alimentów).

            Tak więc pogadamy, jeśli nasze standardy płatnicze się zbliżą, bo ja też
            mogłabym wiele uświadomić angielskiej matce, która wydaje na dziecko kilkaset
            funtów miesięcznie. I tez bym ją oświeciła co do rozrzutności.
            a.
            • mrs_ka Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 16:22
              To było do Niny of kors.
              a.
      • derena33 Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:35
        to malo wiesz o kwotach alimentow moja droga.

        Wszystko zalezy od wieku, nakladow finansowych na dziecko ( choroby, opieka)i
        standardu zycia, ktory nalezy zachowac dziecku w momencie rozstania rodzicow. W
        koncu dlaczego dziecko ma miec gorzej niz przedtem, tylko dlatego ze rodzicom
        sie odwidzialo byc razem?
        Tak samo ciagle i nieustajaco jest dla mnie dziwnym, dlaczego caly czas sie
        mowi o koniecznosci ponoszenia polowy kosztow przez matki, ktore zostaja z
        dzieckiem i swiadcza mu opieke? Przeciez jakby ojciec musial wynajac opiekunke,
        tez musialby jej zaplacic?
        • mrs_ka Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:38
          O, Derena, razem pisałyśmywink
          a.
          • derena33 :-) 22.11.05, 14:50
          • mrs_ka Re: czy można obniżyć alimenty? 22.11.05, 14:52
            A i jeszcze jedno mi się przypomniało: nie ma raczej szans, aby samodzielna,
            bezrobotna matka z Podlasia (czy jakiejś małej miejscowości) dogadała się co do
            "sprawiedliwej" kwoty alimentów z samodzielną matką z Warszawy, która jest
            menegerem wyższego szczebla w jakimś koncernie.
            Nie te pieniądze, nie te realia.
            a.
            • agamagda Do Niny 22.11.05, 16:02
              Nina, nie ma czegoś takiego jak standardowa rodzina... Każda sytuacja jest inna
              i inne są możliwości zarobkowe rodziców. Sądy patrzą, również na to przy
              ustaleniu alimentów. Dla jednych standardem mogą być cichy z ostatniej kolekcji
              baby dior dla kogoś innego ostatni rzut w lokalnym lumpeksie. To samo dotyczy
              innych poczynając od jedzenia poprzez naukę, ubrania i rozrywki.
              Co do sumy 1300 zł alimentów na dziecko, cóz ja właśnie wydałam 350 zł na
              leczenie kanałowe zęba mojego syna + 270 na 3 plomby i 130 zł na okulistę (z
              wykupieniem lekarstw), a w piątek mam rezonans magnetyczny córki za 400 zł.
              Acha, chciałabym dodać ze moje dzieci są ogólnie zdrowe.
              Więc co do sumy 1300 naprawdę lepiej niech zdecyduje sąd, bo bedzie miał wgląd
              w całokształt sprawy, a nie tylko w fragmentaryczne wypowiedzi jednej strony.
      • zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 10:42
        Zgadzam się z nina1235 w 100%
        • agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 11:07
          A z czym konkretnie się zgadzasz?
          Z tym, że wszyscy standartowo mają płacić tyle samo na dziecko niezależnie od
          tego gdzie się mieszka, ile się zarabia i zdowia. Poszłabym dalej, proponuję
          standardowo się ubierać, pracować i myśleć. Brawo, w Chinach tez coś takiego
          próbowali.
          Widzę, że przede wszystkim niektórzy lubią standartowe myślenie...
          Dobrze, że to sądy oceniają wysokość alimentów wg możliwości zarobkowych
          rodziców i uzasadnionych potrzeb dziecka, a nie wg możliwości prokreacyjnych
          tatusiów.
        • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 11:19
          zonka77 napisała:

          > Zgadzam się z nina1235 w 100%
          **
          no widzisz zonka...jako macocha zgadzasz się z osobami chcącymi zrównać czyjś
          poziom zycia do swojego-z reguły do niższego poziomu.Ja obywam się bez
          alimentów-więc powinnam w takich wątkach nawoływac laski do rezygnacji ze
          świadczeń na dzieci w imię wyzszych ideałówwinki mówić: patrzcie, daję radę-więc
          czemu i Wy nie możecie tylko lecicie po zasiłki?wink))
          ale nie-przez to właśnie że mam ex-a dupka-uchylającego się od płacenia
          alimentów jestem tym bardziej cięta na osoby które tych alimentów dzieci
          pozbawiają, chcą obniżać , bądź w sądzie wykazują zerowe bądź nikłe dochody aby
          alimenty były jak najniższe.
          Ciesz się zonka że jesteś "żonką" a nie samotnie wychowującą swoją córeczkę
          kobietą.Myslenie by Ci się zmieniło kochana o 180 stopni.
          pozdro
          • zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:06
            mój post wkleił mi się za nisko w drzewku, chciałam go wkleić pod postem
            zawierającym słowa:
            "Poza tym wy też macie teraz dziecko, a twierdzenie (takie tu
            widziałam), że ojciec nie powinien się decydować na kolejne dziecko jeśli nie
            może utrzymać tych z poprzedniego związku jest conajmniej śmieszne. Przecież
            twój przypadek nie przedstawia patologicznej rodziny, gdzie ojciec nie płaci na
            dziecko z poprzedniego związku a "zrobił" sobie kolejne dziecko. Każdy ma prawo
            do założenia nowej rodziny i posiadania "nowych" dzieci, które w niczym nie są
            gorsze i tak samo mają prawo do godnego życia"

            Z powyższym się zgadzam smile

            Pozatym uważam że tak, dzieci mają to na co stać rodziców. Moja córka też tak
            ma - to na co nas stać. I wściekłabym się gdyby mój M miał np oddawać 3/4
            swojej pensji i cierpielibyśmy biedę po to żeby drugie dziecko mogło np chodzić
            do prywatnej szkoły (żeby było jasne ja też pracuję i łożę na dzieci, tak na
            dzieci bo mamy wspólny budżet i razem tak naprawdę płacimy alimenty)
            Nie chodzi o to żeby alimenty były jak najniższe ale aby płacenie wysokich
            alimentów nie sprawiało że cała rodzina jest w biedzie. Jeszcze kiedy jest
            chore dziecko to ok, ale argument o prywatnej szkole czy przedszkolu w sytuacji
            kiedy doprowadziłoby to braku kasy na życie dla drugiego dziecka jest dla mnie
            niezrozumiały. I dla ciebie też by był na moim miejscu, nie wierzę że tak nie
            jest.
            Ja się nad obniżeniem alimentów mojego M nie zastanawiam. Od stycznia je
            podwyższa zresztą bo mamy możliwość

            edzieckokarenina ty wszystko mierzysz swoją miarką i wrzucasz do jednego worka
            Podam przykład mojego myslenia:
            Jeśli facet zarabia dużo to niech płaci nawet 5000 alimentów. Ale jeśli
            potrzeby dziecka wynoszą 2000 a facetowi urodzą się bliżniaki to zdecydowanie
            powinien mieć prawo obniżyć alimenty. Bo w normalnej pełnej rodzinie też bywa
            tak że z pojawieniem się nowych dzieci na resztę rodziny kasy jest mniej a
            jednak ludzie się na dzieci decydują.
            Za głupotę uważam decydowanie się na dziecko kiedy nie ma się wogóle kasy, ale
            jest to głupota i w przypadku pełnej rodziny i w przypadku rozwiedzionych
            rodziców
            Ja myślę że wszystko trzeba rozważyc w konkretnym przypadku.
            I zgadzam się też z argumentem że ktoś bezrobotny z malego miasteczka może
            sobie pogadać z kimś z dużego miasta z duzymi dochodami jak o gruszkach na
            wierzbie.
            Dla mnie osobiście 1300 zł na jedno dziecko to bardzo duzo. Też mam dziecko,
            płacę za przedszkole, ubrania, leki (alergik mały) i zabawki i nadal uważam że
            1300 zł alimentów to bardzo dużo.
            Ale takie są moje realia, nie mieszkam w Wawie.
            Jasne tez mogłabym chcieć posłać córkę do przedszkola prywatnego za 1000 zł,
            posłać ją na lekcje prywatne angielskiego za nastepne parę stów, kupować tylko
            firmowe ciuszki za następne parę stów i wykazać potrzeby dziecka na parę
            tysięcy. Tylko kto mi to da?? Po prostu tyle nie zarabiamy więc i aliemntów na
            takie potrzeby dawać bysmy nie mogli i na szczęście nie musimysmile

            >o widzisz zonka...jako macocha zgadzasz się z osobami chcącymi zrównać czyjś
            > poziom zycia do swojego-z reguły do niższego poziomu"

            mogłabym powiedzieć że wy chcecie każdego podwyższyć do bardzo wysokiego
            poziomu smile
            A w rzeczywistości wszystko zalezy od konkretnej sytuacji i konkretnych
            możliwości
            _ _
            Nowe jesienne zdjęcia smile
            rodzinkap.blox.pl
            • virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:33
              zonka77 napisała:

              > Jeśli facet zarabia dużo to niech płaci nawet 5000 alimentów. Ale jeśli
              > potrzeby dziecka wynoszą 2000 a facetowi urodzą się bliżniaki to zdecydowanie
              > powinien mieć prawo obniżyć alimenty. Bo w normalnej pełnej rodzinie też bywa
              > tak że z pojawieniem się nowych dzieci na resztę rodziny kasy jest mniej a
              > jednak ludzie się na dzieci decydują.

              Porównanie jest IMHO nietrafione - bo w pełnej rodzinie kobieta i facet
              wspólnie decydują się na następne dziecko.
              Tu tylko facet decyduje, ze swoją kolejną partnerką.
              Pytanie czy ma prawo decydować mając świadomość, że obniży standard życia
              dziecka z pierwszego małżeństwa. Ja tego nie wiem, dużo zależy od konkretnej
              sytuacji. Sytuacja jest jasna, jeśli uzgodni to z byłą partnerką i dojdą do
              jakichś kompromisów. Trzeba jednak faceta z jajami, aby takie rzeczy uzgadniać
              z osobą, kórej teoretycznie (tylko) nic już do tegowink No i babka też musi być
              w porządku.
              No ale ydaje mi się, ze odpowiedzialny facet nie traktuje urodzenia się dziecka
              w nowym związku jako PRZYPIECZĘTOWANIA swoich racji co do tego, że alimenty
              trzeba obniżyć. Jeśli trzeba, jeśli uważa, że są za wysokie, niech je po prostu
              obniży przed planowanym poczęciem nowego dziecka.

              Pzdr
              • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:42
                wniosek jaki mi się nasuwa jest taki - facetowi NIE OPŁACA się być fair i
                płacić alimenty bardzo wysokie gdy nie ma innych dzieci niż to z byłą żoną. Nie
                opłaca mu się dawać maksymalnej kasy na miarę jego AKTUALNYCH możliwości, bo w
                momencie gdy pozna kogoś z kim będzie chciał założyć rodzinę i mieć dziecko
                okaże się że nie ma prawa obniżyć dotychczasowej kwoty. Sprytniej (tylko czy
                uczciwiej?) jest płacić na pół gwizdka tak, aby w razie założenia rodziny nie
                było problemu z kasą. Zastanawia mnie tez ta niekonsekwencja - jak facetowi
                zaczyna powodzić się lepiej to POWINIEN podnieśc alimenty (a jak tego nie zrobi
                to już eksia o to zadba), jak zaczyna powodzić mu się gorzej - to eks żony to
                nie obchodzi, ma płacić tyle ile dotychczas bo takie były ustalenia.
                • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:47
                  mikawi napisała:

                  > wniosek jaki mi się nasuwa jest taki - facetowi NIE OPŁACA się być fair i
                  > płacić alimenty bardzo wysokie gdy nie ma innych dzieci niż to z byłą żoną.
                  Nie
                  >
                  > opłaca mu się dawać maksymalnej kasy na miarę jego AKTUALNYCH możliwości, bo
                  w
                  > momencie gdy pozna kogoś z kim będzie chciał założyć rodzinę i mieć dziecko
                  > okaże się że nie ma prawa obniżyć dotychczasowej kwoty. Sprytniej (tylko czy
                  > uczciwiej?) jest płacić na pół gwizdka tak, aby w razie założenia rodziny nie
                  > było problemu z kasą. Zastanawia mnie tez ta niekonsekwencja - jak facetowi
                  > zaczyna powodzić się lepiej to POWINIEN podnieśc alimenty (a jak tego nie
                  zrobi
                  >
                  > to już eksia o to zadba), jak zaczyna powodzić mu się gorzej - to eks żony to
                  > nie obchodzi, ma płacić tyle ile dotychczas bo takie były ustalenia.

                  ***
                  może kup sobie kolorową gazetę i odsapnij nieco od alimentacyjnych łamigłówek
                  "zastanawiam się", " co zrobi ex-a"? wink)
                  a co to -jedna ex jest na tym świecie? każdy inaczej postepuje
                  • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:56
                    edzieckokarenina napisała:
                    > może kup sobie kolorową gazetę i odsapnij nieco od alimentacyjnych łamigłówek


                    pozwolę przytoczyć sobie sugnaturkę capy - weź swoje rady, zwiń w ciasny
                    rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek.
                    • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:57
                      i czytaj proszę ze zrozumieniem TYM BARDZIEJ jesli próbujesz cytować;
                      napisałam "zastanawia mnie ta niekonsekwencja" a nie "zastanawiam się co zrobi
                      eksia"
                    • derena33 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:00
                      mikawi napisała:

                      >
                      > pozwolę przytoczyć sobie sugnaturkę capy - weź swoje rady, zwiń w ciasny
                      > rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek.
                      ------------

                      Czyzby to byla depresja zwiazana z uplywajacym czasem? Starzejesz sie?
                      Zadnych widokow na zmiany?

                      Tez polecam lekka ksiazke i spacersmile
                      • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:07
                        dzięki forum Samodzielna mama, m.in temu watkowi wyciągnęłam wniosek - jak
                        powyżej, być może zrobiły to też inne next czy faceci czytający to forum. I o
                        dziwo mój wniosek pokrywa się z doświadczeniami z "naszą" eks, więc w naszym
                        przypadku jest w pełni potwierdzony. W wielu innych przypadkach zapewne
                        również.
                        • virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:12
                          mikawi napisała:

                          > dzięki forum Samodzielna mama, m.in temu watkowi wyciągnęłam wniosek - jak
                          > powyżej, być może zrobiły to też inne next czy faceci czytający to forum. I o
                          > dziwo mój wniosek pokrywa się z doświadczeniami z "naszą" eks, więc w naszym
                          > przypadku jest w pełni potwierdzony. W wielu innych przypadkach zapewne
                          > również.

                          No widzisz. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Uczcijmy to jakośsmile))

                          A erinka gdzie?
                          • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:18
                            no tak... jakie to typowe... wy po prostu uwielbiacie magiel, nie ma znaczenia
                            dyskusja, trzeba rozłożyć wątek dla zasady, bo mikawi cos napisała. Miłego
                            dnia.
                            • virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:07
                              mikawi napisała:

                              > nie ma znaczenia
                              > dyskusja, trzeba rozłożyć wątek dla zasady, bo mikawi cos napisała.

                              Czyżbyś powoli zaczynała pojmować?wink
                          • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:21
                            virtual_moth napisała:

                            > mikawi napisała:
                            >
                            > > dzięki forum Samodzielna mama, m.in temu watkowi wyciągnęłam wniosek - ja
                            > k
                            > > powyżej, być może zrobiły to też inne next czy faceci czytający to forum.
                            > I o
                            > > dziwo mój wniosek pokrywa się z doświadczeniami z "naszą" eks, więc w nas
                            > zym
                            > > przypadku jest w pełni potwierdzony. W wielu innych przypadkach zapewne
                            > > również.
                            >
                            > No widzisz. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Uczcijmy to jakoś:-
                            )))
                            >
                            > A erinka gdzie?
                            ***
                            mikawi-koniecznie trzeba to uczcić
                            i wielkimi literami napisz sobie w sygnaturce(po co masz kopiować cudzesy?)wink
                            big_grinZIĘKI SAMODZIELNEJ MAMIE OSIĄGNEŁAM SPEŁNIENIE ŻYCIOWE.
                            • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:30
                              a prosiłam - czytaj ze zrozumieniem smile widzę, że z łatwością przekłamujesz
                              wypowiedzi rozmówcy, w życiu też czy tylko na forum?
                    • pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 18:45
                      Roznia jest taka, ze tekst z sygnaturki nie obraza, bo teoretycznie nie jest
                      skierowany do nikogo konkretnego, a skierowanie tego tekstu do konkretnej osoby
                      jest juz dosc obrazliwe. No ale ty jestes przeciez specjalistka w obrazaniu
                      samodzielnych mam na forum dla nich przeznaczonym.
              • sar36 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:40
                Co takiego???
                Uzgadniać z Ex poczęcie dziecka???
                To jakiś żart?
                To raczej chyba trzeba nie mieć jaj, żeby pozwalać obcej już osobie decydować o
                swoim życiu.
                • zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:45
                  Nie tylko uzgadniać z ex ale właściwie to wogóle się nie decydować bo przecież
                  coś się może wydarzyć i kasy może być mniej a alimentów obnizyć nie wolno bo to
                  jest zbrodnia na pierwszym dziecku jak nie pójdzie do prywatnej szkoły. Tak
                  przynajmniej rozumiem finalnie falę sprzeciwu samodzielnych wobec pytania
                  autorki postu, bo nie pytała jak nie płacić i jak się wymigać tylko jak obniżyć
                  wysokie alimenty wobec pojawienia się problemów ( jej brak pracy) i następnego
                  dziecka.
                  Ja się tylko zastanawiam czy samodzielne jak kogoś znajdą i będą chciały mieć
                  dziecko to będą z exem to uzgadniać smile
                  • babe007 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:09
                    zonka77 napisała:

                    >> Ja się tylko zastanawiam czy samodzielne jak kogoś znajdą i będą chciały
                    mieć
                    > dziecko to będą z exem to uzgadniać smile

                    Po co? W końcu alimentów z tego powodu podnosić nie będą (tak sobie wyobrażam)
                  • kasia_kasia13 prywatna szkola 23.11.05, 16:10
                    zonka77 napisała:
                    >
                    > jest zbrodnia na pierwszym dziecku jak nie pójdzie do prywatnej szkoły.

                    Jesli dziecko nie pojdzie do prywatnej szkoly, to nic mu sie nie stanie. Sama
                    nie jestem zwolenniczka prywatnych szkol. Ale jesli dziecko juz chodzi do tej
                    prywatnej szkoly, czuje sie w niej dobrze, ma tam kolegow itd. to wyrywanie go
                    z tego srodowiska nie jest, moim zdaniem, najlepszym pomyslem. Zwlaszcza swiezo
                    po rozwodzie rodzicow, za duzo tych zmian na raz.
                • virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:18
                  sar36 napisał:

                  > Co takiego???
                  > Uzgadniać z Ex poczęcie dziecka???
                  > To jakiś żart?
                  > To raczej chyba trzeba nie mieć jaj, żeby pozwalać obcej już osobie decydować
                  o
                  >
                  > swoim życiu.

                  Ja nie mówię, że to ma być standard. Jeden facet zrobi następne dziecko i
                  bedzie się sądził z ex, drugi, bez utraty korony z głowy, uprzedzi o chęci
                  prokreacji byłą partnerkę i matkę wspólnego dziecka, przygotuje grunt pod
                  negocjacje.
                  Tyle ze do tego trzeba nie tylko jaj, ale dyplomacji i sprytu. No i racja,
                  trudno tego wymagać od przeciętnego facetawink
                  • sar36 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:41
                    Wysokość alimentów z reguły ustala sąd. Zatem sądzić i tak się trzeba. Mogę
                    sobie wyobrazić negocjacje przed złożeniem pozwu, ale nie przed prokreacją.

                    Moim zdaniem trudno wymagać od kogokolwiek proszenia byłego partnera o zgodę na
                    prokreację. W mojej opinii - pośrednio - negocjowanie obniżki alimentów przed
                    prokreacją jest pytaniem o zgodę na prokreację. A uprzedzić o chęci posiadania
                    kolejnych dzieci - czemu nie, ale to nie to samo, co "uzgadnianie".

                    Inna rzecz, że spłodzenie kolejnego dziecka w sytuacji, kiedy faceta nie stać
                    na zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych obecnego dziecka (dzieci) to
                    zwykła nieodpowiedzialność. Niezaleznie od tego, czy mówimy o dzieciach z tego
                    samego, czy z różnych związków.


                    • virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:13
                      sar36 napisał:

                      > Wysokość alimentów z reguły ustala sąd. Zatem sądzić i tak się trzeba. Mogę
                      > sobie wyobrazić negocjacje przed złożeniem pozwu, ale nie przed prokreacją.

                      Ależ dlaczego. W pelnej rodzinie negocjacje i rozmowy przed poczęciem kolejnego
                      dziecka to MUS, jest to po prostu oczywiste. Często rodzice się zastanawiają
                      czy będzie ich na kolejne dziecko po prostu stać i ILE będą musieli wtedy
                      zaoszczedzić na tym pierwszym dziecku (choć niektórzy nie biorą tego pod uwagę
                      tylko od razu biorą się do rzeczywink
                      Rozwiedzeni rodzice dziecka to w sumie obce sobie osoby, jednak łączy ich
                      bardzo ważna sprawa - wspólne dziecko. IMHO idealna sytuacja to taka, w której
                      mimo że po rozwodzie, rodzice NADAL potrafią się dogadać co do dziecka, BEZ
                      ingerencji sądu. Taką sytuacją może być też chęć założenia nowej rodziny przez
                      ojca dziecka. I to jest naturalna potrzeba, tyle że mogąca mieć konsekwencje
                      dla dziecka. I podobnie jak w pelnej rodzinie należałoby się zastanowić z matką
                      dziecka, czy na kolejne dziecko "nas" stać i ile możemy "odebrać" starszemu,
                      żeby wszyscy byli zadowoleni.
                      Jak widać, wielu z nas nawet się w pale nie mieści, że można chcieć się (i
                      umieć) dogadywać z byłym partneremwink

                      > Moim zdaniem trudno wymagać od kogokolwiek proszenia byłego partnera o zgodę
                      na
                      >
                      > prokreację.

                      No jasne, ja nie wymagam. To kwestia osobistych wyborów, ale też umiejętnosci
                      ponoszenia konsekwencji. Jeśli woli się sądzić, nierzadko bezskutecznie, niż
                      próbować ustalać coś z eksią, to jego broszka. A moze s\jest tak z eksią
                      skłócony, a ona taka wredna suka, że choćby na rzęsach stawał, to i tak ona
                      zaśmieje mu się w twarz.


                      W mojej opinii - pośrednio - negocjowanie obniżki alimentów przed
                      > prokreacją jest pytaniem o zgodę na prokreację. A uprzedzić o chęci
                      posiadania
                      > kolejnych dzieci - czemu nie, ale to nie to samo, co "uzgadnianie".

                      Można tylko uprzedzić, ale należy się liczyć z tym, że zostanie się spuszczonym
                      na drzewo, a wtedy pozostaje tylko sąd. Dlatego mówiłam o dyplomacji, sprycie i
                      umiejętności pokierowania tej delikatnej sprawy w dobrym kierunku.
                      Wiem, wiem, w tym momencie chyba już przesadziłam - przecież to niemożliwe, aby
                      dorośli ludzie po rozwodzie potrafili się dogadać bez sąduwink
                      • sar36 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:30
                        Tak, to na pewno idealna sytuacja, kiedy rodzice po rozwodzie potrafią się
                        dogadać co do dziecka. Natomiast zastanawiać się, czy mnie stać na kolejne
                        dziecko będę się sam i z matką tego kolejnego dziecka. A ściślej - już się
                        zastanowiłem, wyszło, że tak i w miniony piątek to kolejne dziecko mi się
                        urodziło.
                        Chcieć się dogadaywać z (prawie) byłą partnerką, to ja chcę. Ale na pewno nie w
                        sprawie posiadania przeze mnie kolejnych dzieci. Konsekwencje ponosić umiem i
                        będę je ponosił.

                        Nie wiem, czy to niemożliwe, żeby dorośli ludzie mogli się dogadać bez sadu po
                        rozwodzie. Ja nie mogłem się dogadać niemal w żadnej sprawie w trakcie i
                        małżeństwa im. in. dlatego się rozwodzę wink Ale to już inna historia...
                        • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:35
                          Chcieć się dogadaywać z (prawie) byłą partnerką, to ja chcę
                          ***
                          sar...gratulacje!smile
                          rodzi ci się kolejne dziecko,a jeszcze nie zdążyłeś się rozwieść.
                          Rozsądny z ciebie facecikwink
                          na pewno dogadasz się z ex polubownie<rotfl>
                          • sar36 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:44
                            edzieckokarenina napisała:

                            > Chcieć się dogadaywać z (prawie) byłą partnerką, to ja chcę
                            > ***
                            > sar...gratulacje!smile
                            > rodzi ci się kolejne dziecko,a jeszcze nie zdążyłeś się rozwieść.
                            > Rozsądny z ciebie facecikwink
                            > na pewno dogadasz się z ex polubownie<rotfl>

                            Oczywiście, że się NIE dogadam polubownie. Ale nie mam zamiaru czekać z
                            kolejnym dzieckiem na koniec rozwodu, bo cholera wie, ile on będzie trwał.
                            • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:49
                              sar36 napisał:

                              > edzieckokarenina napisała:
                              >
                              > > Chcieć się dogadaywać z (prawie) byłą partnerką, to ja chcę
                              > > ***
                              > > sar...gratulacje!smile
                              > > rodzi ci się kolejne dziecko,a jeszcze nie zdążyłeś się rozwieść.
                              > > Rozsądny z ciebie facecikwink
                              > > na pewno dogadasz się z ex polubownie<rotfl>
                              >
                              > Oczywiście, że się NIE dogadam polubownie. Ale nie mam zamiaru czekać z
                              > kolejnym dzieckiem na koniec rozwodu, bo cholera wie, ile on będzie trwał.

                              ***
                              no jasne..dziecko to podstawa udanego związkuwink
                              nie ma co zwlekać z posiadaniem dzieciaczków.
                              Niemniej jednak gratuluję i życzę wszystkim Twoim dzieciom,aby nie czuły się w
                              żaden sposób poszkodowany czy gorszy od pozostałych(nie wiem ile ich masz-ale
                              wiedzieć nie muszę).
                              btw.moje dzieciątko już odchowane,więc mogę zaglądac na forum..ale Twój to
                              maluszek-przy noworodku jest sporo roboty..może zajrzyj do partnerki czy aby
                              nie potrzebuje Twojej pomocy?
                              • sar36 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:56
                                Właśnie skończyłem malować pokój i prać ręczniki, prześcieradła itp. dla
                                dziecka. Zaraz jadę do szpitala - obie tam są (mama i córka) i jeszcze trochę
                                pobędą...
                                • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:59
                                  sar36 napisał:

                                  > Właśnie skończyłem malować pokój i prać ręczniki, prześcieradła itp. dla
                                  > dziecka. Zaraz jadę do szpitala - obie tam są (mama i córka) i jeszcze trochę
                                  > pobędą...
                                  ***
                                  nie trać czasu na forum, sporo się dzieje w Twoim życiu
                                  nowe sprawy,stare jeszcze nie załatwione
                                  powodzenia i pozdrawiam
                        • virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:10
                          sar36 napisał:

                          > A ściślej - już się
                          > zastanowiłem, wyszło, że tak i w miniony piątek to kolejne dziecko mi się
                          > urodziło.

                          Sar, no powiem Ci chłopie, że dawno się tak nie ubawiłambig_grinDD

                          Wiesz - no wszystko OK, rozmnażaj się nie pytając nikogo o zdanie (Nie bedzie
                          mi moja jeszcze żona mówiła z kim mam się rozmnażać, hahahawink, ale miej
                          świadomość, że przy ewentualnej sprawie sądowej o obniżkę alimentów z powodu
                          narodzin Nowego nie będzie ŻADNYCH negocjacji z jej strony, buahahahahahabig_grin
                          Wierzę, ze jako niezależnie myślacy facet masz tego świadomośćwink

                          No i oczywiście wszystko to jej wina, bo się głupia dogadywać nie umie. A Ty
                          byś chciał, tylko Ci Twoja asertywna natura nie pozwala, hahahahbig_grin

                          Ło jezu, poplakałam się normalnie;-D
                        • pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 18:52
                          Pewnie moga sie dogadywac bez sadu, ale nie w przypadku, kiedy tatus nagle
                          wylogowal sie z istniejacego malzenstwa zeby zrobic dzidzie na boku.
                      • sonrisa3 Re: czy można obniżyć alimenty? 24.11.05, 11:47
                        Oświadczam, że gdyby mój ex przszedł do mnie i oznajmił, że chce ze mną
                        przedyskutować, czy może sobie zafundować dziecko z next, to bym się popukała w
                        czoło i poradziłabym pilny telefon do naszego wspólnego kolegi, psychiatry.
                        To jest chyba najdziwniejszy pomysł, jaki ostatnio słyszałam.
                        Obca osoba ma mieć jakikolwiek wpływ na tak intymną część życia pary jak
                        poczęcie ich dziecka?
                        Absurd po prostu.
            • kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:13
              >Pozatym uważam że tak, dzieci mają to na co stać rodziców. Moja córka też tak
              >ma - to na co nas stać. I wściekłabym się gdyby mój M miał np oddawać 3/4
              >swojej pensji

              Czy znasz przypadek faceta placacego 3/4 pensji?
    • ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:03
      A zresztą. To jest wałkowanie ciągle tego samego... I tak naprawdę doskonale
      wiemy, że jesli ktos jest dobrym człowiekiem to będzie i dobrą Eksią, Eksem,
      Macocha itp, i odwrotnie tak samo. I w tym sęk.smile
      • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 12:25
        ajmj napisała:

        > A zresztą. To jest wałkowanie ciągle tego samego... I tak naprawdę doskonale
        > wiemy, że jesli ktos jest dobrym człowiekiem to będzie i dobrą Eksią, Eksem,
        > Macocha itp, i odwrotnie tak samo. I w tym sęk.smile
        >
        ***
        no właśnie-zgadza się.
        Nie ma sensu dyskutować kto ,kiedy, ile i w jakich warunkach by płacił na
        dziecko.Wszystko zależy od sytuacji finansowej obojga rodziców i od kondycji
        zdrowotnej dziecka.
        Skoro rodzice nie mogą się w tej kwestii dogadać to pozostaje im sąd,a nasze
        gdybania są po prostu śmiesznewink i jak zwykle powstaje dłuuuuuugi wątek.
        No cóż-kasa to drażliwy temat.
        Pozdro
    • balladynka Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:41
      Wiecie co, choć staram się zrozumieć argumenty obu stron to ni cholery nie
      jestem w stanie bo dla mnie to się kupy nie trzyma. Załóżmy, że zgodzę się w
      kwestii takiej, że ojciec (albo matka) nie powinni robić następnych dzieci
      jeśli w jakikolwiek sposób miałoby to obniżyć dotychczasowy standard życia
      dziecka numer jeden bo jak rozumiem to jest postulat numer jeden. Ok, staram
      się zrozumieć, że dziecko przyzwyczajone do takiej szkoły, że takie ciuszki, że
      takie zajęcia dodatkowe. No więc załóżmy, że eks z next zakasują rękawy, biorą
      dodatkowe zlecenia, znajdują lepiej płatną pracę, zaczynają mieć większe
      dochody, z których mogliby wreszcie pozwolić sobie na dziecko. Pytanie moje
      jest takie: co mają zrobić w pierwszej kolejności w związku z faktem, że im (a
      zatem ojcu) podniósł się poziom życia: udać się do sypialni i zrobić sobie
      dziecko czy najpierw podzielić się z obecnym dzieckiem swoimi nowymi dochodami
      aby mogło ono żyć na poziomie podobnym do tego na jakim żyje OBECNIE jego
      ojciec (zgodnie z postulatem numer dwa) bo jak na razie to ojciec (póki sobie
      tego dziecka z next nie zrobi) to może te dodatkowe dochody: a) oszczędzać, b)
      kupić sobie większe mieszkanie, c) wydać na lekcję tenisa albo piwko w pubie,
      d) kupić neksi kolię z brylantów itd itp. Bo ja już zgłupłam. Jeśli odpowiedź
      będzie że najpierw może sobie wreszcie zrobić dziecko to nie rozumiem niechęci
      do ojców którzy swymi większymi dochodami się z dzieckiem natentychmiast nie
      dzielą tylko kontynuują płacenie alimentów w dotychczasowej ustalonej wysokości
      zakładając, że dotychczasowe kwoty spokojnie zaspokajaja potrzeby dziecka i do
      tej pory wszyscy byli happy (ale zawsze mogłoby być lepiej, nie przeczę, i
      perspektywa większych alimentów rozumiem, że może być kuszącasmile. Jeśli
      odpowiedź będzie że powinien się podzielić z dzieckiem bo w końcu zwiększyły mu
      się dochody a dziecko powinno żyć na taki poziomie jak ojciec to sorry ale w
      ogóle nie rozumiem argumentu: Żeby mieć kolejne dziecko to najpierw trzeba na
      nie zarobić bo ja tu widzę kółko zamknięte i eksa z neksią jak te chomiki
      biegające w kółko jak w cyrku. Będę wdzięczna za odpowiedź bo naprawdę już nic
      nie rozumiem.
      • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 13:49
        balladynko, odpowiedź jest prosta jak drut - najlepiej żeby eks mąż nie myslał
        o kolejnym dziecku bo przeciez to dziecko zawsze będzie stało na drodze do
        kieszeni tatusia pierworodnemu, zarówno za życia (bo jak sama napisałaś w razie
        poprawy dochodów ojciec mógłby wykorzystac je na pierworodnego a nie na drugie
        dziecko) jak i po śmierci (bo jak wiadomo schedą pierworodny będzie się musiał
        podzielić, a po co?). Tym oto sposobem najlepiej by było gdyby w wszystkie
        rodziny miały jedno dziecko, bo przecież każde następne to rywal dla
        pierworodnego. Idąc tym oto tokiem rozumowania zastanawiam się jakim cudem,
        jesli facet ma dwoje dzieci z eks żoną płaci jednakową kasę na tę dwójkę,
        przykładowo sytuacja partnera autorki, który płaci po równo 1300 na jedno i
        drugie. Czyli tym dzieciom MOŻE płacić PO RÓWNO ale dziecku z next absolutnie
        nie i zaczynamy wprowadzać gradację kwoty uzależnioną od kolejności pojawienia
        się na świecie.
        • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:24
          p.s. obawiam się że zbyt trudne pytanie zadałaś smile jeszcze odpowiedź na nie
          odkryje o co tak naprawdę chodzi smile)))
          • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:33
            mikawi napisała:

            > p.s. obawiam się że zbyt trudne pytanie zadałaś smile jeszcze odpowiedź na nie
            > odkryje o co tak naprawdę chodzi smile)))

            ***
            ukochana ma!smile
            ależ po co mamy dywagować i omawiać abstrakcyjne tematy..stoimy wszystkie w
            kolejkach po zasiłki i w sądach walczymy o podwyżki alimentów-więc jasne jest
            że na myślenie tego typu nie mamy już czasu.
            Ale Ty odpowiedziałaś balladynce śpiewająco-nic dodać-nic ująćsmile
            masz to widać przepracowane w swojej główce dokumentniesmile
            dobrze więc,że tutaj jesteś-choć w jednej rzeczy możesz nas wyręczyć-w
            odpowiadaniu na głupie pytania
            • sar36 Ło Matko!!! 23.11.05, 23:58
              Ależ to się rozwinęło! A ja tylko na trochę poszedłem do szpitala do mojej Next
              i młodszej córki...
              No to spróbuję dopisać się na końcu, a nie gdzieś w środku, bo nikt mnie
              zauważy wink

              Oczywistym jest, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - widać to tutaj,
              jak na dłoni wink Ale trochę obiektywizmu na pewno nie zaszkodzi. Muszę
              powiedzieć, że - na ile się zorientowałem - więcej tego obiektywizmu widzę
              u "macoszek" niż u "samodzielnych". No tak... ale mój punkt widzenia, jako
              Prawie Byłego Męża też - nawet nieświadomie - bliższy pewnie jest punktowi
              widzenia "macoszek".

              Powiem tak - z tym obniżaniem/podwyższaniem, wszystko zależy od kwoty, jaką
              przyjmiemy za niezbędne (rozsądne) koszty utrzymania (KU) KONKRETNEGO dziecka.
              Bo KU to nie to samo, co standard (SD). Wiadomo, że w przypadku poczęcia (no...
              urodzenia/się!)kolejnego dziecka SD obecnego dziecka się obniży. I jest to
              niekuniknione niezależnie od tego, czy to dziecko z tego samego, czy innego
              związku. W takiej sytuacji uważam - co pokazywałem wyżej na (uproszczonym)
              przykładzie liczbowym, że:
              a) były mąż (partner) ma (moralne) prawo wnioskować o obniżenie alimentów,
              b) była żona (partnerka) tego (moralnego) prawa nie ma.

              Jeśli mówimy o KU - to świadome doprowadzenie do niemożności pokrycia ich
              połowy (czy innej, uzasadnionej proporcji) jest nieodpowiedzialnością -
              niezależnie od tego, kto się do tego przyczynił (ma kolejne dziecko).

              Tak, czy inaczej, dyskutuję tu o moich przekonaniach, a nie szukam uzasadnienia
              dla czynów.

              Jeśli chodzi o moją, osobistą sytuację to jest dla mnie oczywiste, że ponieważ
              mam dziecko z Next (całkowicie świadomie, na moją wyraźną prośbę o odstawienie
              tabletek "anty") długoterminowy standard życia mojego pierwszego dziecka się
              obniży. I jego matka raczej tego nie wyrówna, bo ją też utrzymuję. Tak, jak
              dom, w którym mieszka i jej mieszkanie, które stoi puste, bo nie chce się jej
              nawet doprowadzić do tego, żeby je komuś wynająć. Obniży się standard, ale to
              nie znaczy, że nie będę pokrywał nie tylko części, ale CAŁOŚCI jego kosztów
              utrzymania (oczywiście dopóty, dopóki mam takie, a nie inne dochody, bo...
              wyżej d... nie podskoczysz). Uważam, że partycypowanie (a w moim przypadku -
              pokrywanie w całości) w kosztach utrzymania WŁASNEGO dziecka jest nie tylko
              obowiązkiem, ale moim PRAWEM i ZASZCZYTEM - tak to rozumiem. Kocham oboje moich
              dzieci i będę dawał im obojgu tyle, ile będe mógł. Chociaż... dopóki nie mam
              rozwodu, to to drugie dziecko będzie miało gorzej (tak, jak ja i Next) - bo sam
              mieszkam w niewielkim, wynajętym mieszkaniu (nie mogę wziąc kredytu na własne).
              Ale to chyba jest właśnie tak - ile będę mógł.

              Tak, tak - wiem. Zabrzmiało to wszystko patetycznie i aż chciało by się
              zakończyć - tak mi dopomóż Bóg. Tyle, że... jestem niewierzący wink

              Pozdrawiam wszystkie, rozsądne "samodzielne" i "macoszki". Pozostałym - życzę
              odrobiny obiektywizmu wink
              A.

          • balladynka Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:33
            Mikawi, ale ja naprawdę chciałabym wiedzieć. Tylko krowa nie zmienia zdania
            więc interesuje mnie co Samodzielne mają do powiedzenia na różne tematy. I
            przyznam się, że parę rzeczy mi bardzo pomogło i w niejednej doszłam do
            podobnych wniosków. Ogólnie wątki alimentacyjne mnie średnio interesują bo
            zarabiam dobrze i alimenty nie powodują u mnie bólu głowy ale jak wydaje mi się
            że widzę niekonsekwencje to chcę je wyjaśnić. Jeśli mi je ktoś przystępnie
            wyjaśni to się nad tym zastanowię. Na edzieckokareninę raczej nie liczyłam w
            tej kwestii, z obserwacji dotychczasowej działalności mogłam się domyśleć że
            odpowiedzi z klasą to się raczej nie doczekam a czarownic, panienek i innych do
            siebie nie biorę. Ale zdanie niektórych Samodzielnych sobie cenię i stąd moje
            pytanie.
            • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:45
              balladynka napisała:
              > Ale zdanie niektórych Samodzielnych sobie cenię i stąd moje
              > pytanie.

              co racja to racja; ja dołączam się z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego na dzieci z
              eks facet może płacić po równo i nie ma tu gradacji że pierworodnemu należy się
              wiecej bo było pierwsze, a na dziecko z next powinien łożyć mniej jesli jego
              pojawienie się miałoby skutkować zmniejszeniem kasy na dzieci z eks. Ponadto
              biorac sytuacje autorki postu - przeciez eks żona i partner autorki decydując
              się na drugie (wspólne) dziecko obnizyli standard życia pierwszemu, bo ojciec
              mógłby teraz płacić na pierworodnego 2600 a nie 1300 i 1300 na drugie. Straszne!
              • kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:22
                >przeciez eks żona i partner autorki decydując
                > się na drugie (wspólne) dziecko obnizyli standard życia pierwszemu, bo ojciec
                > mógłby teraz płacić na pierworodnego 2600 a nie 1300 i 1300 na drugie.
                Straszne
                > !

                Wiesz, oni sie decydowali _wspolnie_. I mysle, ze tu jest pies pogrzebany.
                Podejmowali decyzje, ktorej konsekwencje ponosila tylko ich rodzina: oni i ich
                dzieci. Zapewne zastanawiali sie razem, co chca w zyiu zapewnic swoim dzieciom,
                brali pod uwage nawzajem swoje mozliwosci finansowe. Finansowe decyzje poczecia
                drugiego dziecka z macocha ponosza juz dwie rodziny, nowa i stara. Ex jest
                postawiona przed faktem dokonanym, od jutra chce Ci placic polowe mniej, martw
                sie sam skad wezmiesz reszte. Nie mowie, zeby pytac sie Ex czy mozna miec
                kolejne dziecko. Tylko, zeby troche pomyslec, szerzej spojrzec na sprawe, bo
                sytuacja jest bardziej skomplikowana niz w przypadku pelnych rodzin.
        • zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:28
          Ciekawi mnie co wg samodzielnych ma zrobić ojciec który w momenie stworzenia
          nowego potomka zarabiał bardzo dużo i dobrowolnie się zdeklarował na wyższe
          alimenty a potem sytuacja się pochrzaniła i teraz zarabia 4 razy mniej. Utopić
          drugie dziecko czy udusić poduszką?
        • babe007 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:29
          mikawi napisała:

          >....jak i po śmierci (bo jak wiadomo schedą pierworodny będzie się musiał
          > podzielić, a po co?). ....

          O to, żeby owoc prawdziwej miłości nie musiał się dzielić schedą po tatusiu z
          bachorem spłodzonym przez przypadek w związku, który był jedną wielką pomyłką
          zadbają wspólnie ex z next robiąc z exa(na papierze) osobę nic nie posiadającą.
          Na macochach było wiele wątków w stylu "Co zrobić, żeby w razie czego dzieci z
          pierwszego związku dostały po ojcu jak najmniej".
          • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 14:30
            odpowiesz na pytanie balladynki i zonki?
            • agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:51
              Było już odpowiedziane
        • pit34 Re: czy można obniżyć alimenty? 25.11.05, 14:53
          Ciekawa ta dyskusja wiec się dołączam. Moze z innej bajki. Wiadomo, że dla ojca
          dzieci są ważne, bez względu na to czy były zaplanowane czy z wpadki. Ale
          załóżmy taką sytuację. Facet zalicza wpadkę, żeni się z kobietą z którą od
          początku nie widzi przyszłości, ale dla dobra dziecka próbuje. Oczywiście po
          kilku latach jest rozwód, nie wychodzi im. Ojciec płaci alimenty na to dziecko.
          Wkrótce wiąże się z kobietą, w której szczerze był zakochany, biorą ślub i
          decydują się na dziecko. To dziecko jest zaplanowane, oczekiwane a ślub z
          kobietą, matką następnego dziecka z miłości a nie z przymusu. I co wtedy. Nie
          rozumiem w takiej sytuacji. Czy samodzielne nadal będą utrzymywały, że
          pierworodne dziecko i tak jest ważniejsze i ojciec "może" sie zdecydować na
          kolejne dziecko jeśli nie ucierpi na tym pierworodne. Dziwi mnie zawziętość
          samodzielnych matek, które najchętniej obarczyły by kosztami utrzymania tylko
          ex-a. Tłumaczenia, że one zajmują się dzieckiem jest chore. Czy opieka nad
          dzieckiem to obowiązek? Taka jest już natura człowieka i ze wzgledu na nią to z
          matkami najczęściej pozostaje dziecko po rozwodzie rodziców. Ale nie zmienia to
          faktu, że utrzymywać to dziecko mają i matka i ojciec- czyż nie powinno być
          tak? Czytam tu o tym ile to ojciec powinien płacić i trzymam się za głowę.
          Koszt utrzymania dziecka jest taki sam bez względu na to czy ojciec zacznie
          zarabiać więcej czy nie, ale gdzie tam , samodzielna zaraz poleciałaby do sądu
          podwyższyć alimenty bo jemu sie lepiej powodzi. To on zarabia i jego sprawa co
          zrobi z pieniędzmi. A już tragedia, jak się ponownie ożeni i decyduje się na
          dziecko- to idioto płać więcej jak cię stać na kolejne dziecko. Argumenty
          podawane przez niektóre samodzielne są chore. Ale niestety ja też trafiłem na
          taką babę i też mam z nią takie problemy. Podsumowując, jak już bezczelnie
          samodzielne uważają, że to ich dzieci- bo pierworodne- są ważniejsze, niech
          uwzględnią jeszcze fakt, czy to ich dziecko, które często staje się katrą
          przetargową - było planowane. Pozdrawiam, Piotr
          • pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 25.11.05, 18:40
            Drogi Piotrze nie znasz prawa. Opieka nad dzieckiem to OBOWIAZEK, tak tak moj
            drogi i to obowiazek, ktory dotyczy OBOJGA rodzicow niezaleznie od tego, czy
            dziecko planowali, czy nie i czy plemniczek dotarl w komorki jajowej w chwili
            milosnych uniesien, czy ostrego sportowego seksu.
            OBOWIAZEK alimentacyjny to obowiazek UTRZYMANIA i WYCHOWANIA dziecka, dwie
            skladowe. Jest to obowiazek, ktory obciaza zarowno jednego, jak i drugiego
            rodzica. Z Twojej wypowiedzi jasno wynika, ze nie chciales sie zajmowac
            dzieckiem wpadkowym, pierworodnym, wiec MUSIALA sie nim zajac matka, czy tego
            chciala, czy nie. I tak jest w wiekszosci wypadkow. Jesli nie spelniasz jednego
            obowiazku, to drugi powinienes spelniac w wiekszym stopniu.
            Wiekszosc z nas nie ma zamiaru obarczac exa calymi kosztami, ale PRZYNAJMNIEJ
            polowe kosztow powinien ponosic, a uwzgledniajac opieke, ktorej tatuskowie nie
            swiadcza, powinni ponosic wieksza czesc kosztow utrzymania dziecka 60-70% i nie
            ma w tym NIC dziwnego, bo tak mowi PRAWO, ktorego Ty wyraznie nie znasz.
            • pit34 Re: czy można obniżyć alimenty? 25.11.05, 20:01
              oczywiście, że znam prawo. A co do opieki, to czy ja coś wspominałem o tym jak
              wygląda podział opieki nad naszym dzieckiem między mną a moją ex- nie
              przypominam sobie. Nie wkładaj mi zdań w usta. Nie wiem skąd bierze się ta
              zawziętość u kobiet. Najgorsze, że w wiekszości- podkreślam- w większości
              przypadków kobiety wykorzystują fakt posiadania dziecka aby zemścić się na ex,
              bądź aby wyssać z niego jak najwięcej. Taka jest prawda, ale przecież żadna się
              nie przyzna. A co do dziecka, to ja zajmuję się nim bardzo często, a nawet
              proponowałem że ja zabiorę dziecko do siebie, ale sąd zdecydował inaczej. Acha,
              jeszcze jedno sama widzisz, że targujesz się- ja się opiekuję to ty za to płać-
              czyli to rodzaj pewnej zapłaty za opiekunkę. tak więc wracamy do punktu
              wyjścia, a więc forsa górą!
              • derena33 Re: czy można obniżyć alimenty? 25.11.05, 20:10
                pit34
                Jak sie koncza uczucia, lub jak ktos je zdepcze to nie pozostaje nic innego
                tylko sprawy finansowe. I skoro matka dziecka dla ojca staje sie obca osoba, to
                chyba logiczne ( chociaz niewygodne dla tatuskow) jest to ze obcej osobie za
                opieke nad wlasnym dzieckiem nalezy zaplacic?
                Uderzanie w struny uczuc gdy wypowiedzialo sie umowe o uczuciach jest bardzo
                nie na miejscu, nie uwazasz?
                Doprawdy nie wiem co cie tak dziwi?
              • pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 25.11.05, 21:00
                O nic sie nie targuje, przytaczam przepisy PRAWA, ktorego Ty nie znasz, ale
                jako nieomylny facet nie przyznasz sie do tego. I to z mojej strony wszystko.
      • babe007 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:05
        Ponieważ ja prosty człowiek jestem i najlepiej mi wychodzi przedstawianie
        pewnych kwestii na przykładzie (szczególnie własnym) to odpowiem tak: Mój ex ma
        zasądzone alimenty w wysokości będącej 1/6 kosztów utrzymania dzieci. Sędzina
        uzasadniając wyrok ustnie już dodała, że wysokość alimentów zasądzonych na
        dzieci jest nie adekwatna do ponoszonych na nie kosztów i że w przypadku
        uzyskania przez mojego ex jakiegoś dodatkowego żródła dochodu zobowiązuje go do
        płacenia wiekszej kwoty. Tak wiec gdyby mój ex powołał w tej chwili na świat
        kolejnego potomka, w moim mniemaniu, byłby skrajnie nieodpowiedzialny.
        Natomiast gdyby płacił kwotę będącą rzeczywiście 50% kosztów utrzymania dzieci
        to nie zaglądałabym mu do kieszeni (zakładając, że jest to utrzymanie dzieci na
        przyzwoitym poziomie, a nie sucha bułka i 1 para butów raz na dwa lata). Co
        robiłby z nadwyżką - jego biznes. Byłabym oczywiście wściekła, gdyby np.
        wysyłając dzieci na wakacje do babci na działkę sam jechał na Karaiby, bo takie
        postępowanie uważam za nie fair (samej nie przyszłoby mi na myśl wyjechać na
        fajne zagraniczne wakacje zapewniając jednocześnie dzieciom jakiś ochłap np. w
        postaci przechowalni u rodziny na wsi).Ale to już inny temat. Czyli jak
        widzisz - chyba trochę przesadzasz z tym zamkniętym kółkiem.

        Pozdrawiam
        • babe007 To do było do balladynki 23.11.05, 15:06
        • balladynka Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:21
          Babe007, dziękuję za odpowiedź. Właśnie napisałam, że zakładam,
          że "dotychczasowe kwoty spokojnie zaspokajaja potrzeby dziecka i do
          tej pory wszyscy byli happy (ale zawsze mogłoby być lepiej, nie przeczę,"

          Nie piszę tu o migaczach, których wielu niestety, ale nie to jest przedmiotem
          wątku. I to chciałam wiedzieć, że w przypadku gdyby taki ojciec podjął
          skuteczną próbę zwiększenia swoich dochodów żeby móc mieć kolejne dziecko to
          nadwyżką mógłby swobodnie dysponować bez jej natychmistowej konsumpcji przez
          pierwsze dziecko (co znowuż stanowiłoby precedens do usankcjonowanie nowego,
          wyższego, nienaruszalnego poziomu życia tegoż dziecka) bo po to przecież starał
          się więcej zarobić. A z niektórych postów na tym forum wynikało, że mógłby
          sobie tak do usranej śmierci płacić alimenty, zarabiać więcej, płacić większe
          alimenty, znowu szukać możliwości zarobienia więcej, znowu podwyższyć mu
          alimenty i tak w kółko.
      • leeya Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:16
        Balladynko,
        Abstrahujac od podanego tu przykladu, gdzie ojciec placi po 1300PLN na
        dziecko... Rzecz w tym, ze jezeli ojciec doklada sie do utrzymania dziecka z
        poprzedniego zwiazku na przyzwoitym poziomie, to znaczy te 50% czy wiecej, to,
        oczywiscie wedlug mnie, niech robi z reszta kasy co mu sie rzewnie podoba.
        Jezeli zaczal zarabiac wiecej i sam podwyzsza alimenty czy dodatkowo finansuje
        cos dziecku, super, jezeli za ta kase chce utrzymac nastepne dziecko z neksia,
        to tez OK, jego kasa, niech z nia robi co chce.

        Jednak jezeli wezmiemy pod uwage przypadek, kiedy ojciec placi alimenty nie
        pokrywajace tych magicznych 50% i decyduje sie na nastepne dziecko, to sorry,
        jednego nie jest w stanie wspolutrzymac i na nastepne sie decyduje? To juz
        uwazam za bezmyslnosc.

        Jak podkreslam, to tylko i wylacznie moje zdanie.

        Leeya
        • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:23
          leeya - a jeżeli ojciec zarabia nieźle ale i sporo płaci na dziecko (nie ma
          innych dzieci więc czemu nie? dziecko dzięki temu zyje na wysokim poziomie) i
          gdy rodzi mu się drugie dziecko nie jest w stanie utrzymac dotychczas płaconej
          kwoty bo ma TAKI SAM OBOWIĄZEK zapewnić byt i drugiemu dziecku - dlaczego w
          takiej sytuacji nie ma prawa zdaniem wielu samodzielnych matek obnizyc
          dotychczas płaconej kwoty? zaznaczę - nie mówię to o alimentach 300 zl.
          • leeya Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:40
            No i Mikawi mam tu problem przypuszczeniowysmile
            Widzisz, jezeli ojciec mieszkal x lat z dzieckiem, przyzwyczajone ono zostalo
            do pewnego standardu zycia (za czasow mieszkania z ojcem) gdzie hawaje i aspen
            to rzecz powszednia, to wydaje mi sie, ze jednak tego standardu nie nalezy
            dziecku obnizac. I nie chodzi tu a harpiowatosc czy tez o pijawkowatosc exi,
            tylko o zwykle poczucie bezpieczenstwa dziecka. Bo to rodzice sie rozstali, a
            nie dziecko zrobilo cos nie tak. Mozna na to kasy do lapy exi nie dawac, a z
            dzieciakiem samemu na majorke skoczycsmile

            Coz, to sa tylko moje przypuszczenia, bo Julka z ojcem nie mieszkala i to ja
            jej standard zycia swoj narzucilam, zapewniajac jej to, co wedlug mnie
            najlepsze i na co mnie stac. Okreslajac ten standard bralam pod uwage na co
            mnie sama stac nie czekajac na kase od ojca. Wiec w tym temacie raczej expertem
            nie jestem, a jedynie mam jakies tam swoje zdanko.

            Leeya
            • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:55
              w sytuacji którą opisujesz ale z założeniem że rodzice się nie rozstają,
              standard życia dziecka, mozliwy dotychczas dzięki zarobkom ojca, obnizyłby się
              w momencie pojawienia się drugiego dziecka. Czy to oznacza zakaz decydowania
              się na drugie dziecko (nieważne czy z tą samą kobietą czy nie)? bo gdyby
              rodzice się nie rozstali a urodziłby sie brat, standard pieworodnego obnizyłby
              sie tak samo (odeszłaby jeszcze pensja matki gdyby ta została na wychowawczym z
              maluchem).
              Sytuacja analogiczna - ojciec traci dotychczasową pracę, zaczyna zarabiac
              mniej. Czy ma wbić zęby w ścianę bo dziecko zostało przyzwyczajone do
              dotychczasowego standardu?
              I znowu - wg mnie uczciwiej po prostu jest, że facet w sytuacji gdy jest sam,
              dobrze zarabia, zapewnia dziecku full, płaci na maksa na ile go stać. Ale z
              założeniem że nie można tego traktować jako const. Bo poziom życia ludzi się
              zmienia, tak jak zmieniają się ich dochody. Dziecka to równiez dotyczy. Czy
              dziecko, które żyło skromnie bo rodzice skromnie zarabiali, w momencie gdy
              ojciec zaczyna świetnie zaraniać nadal ma zyć skromnie bo do takiego standardu
              się w końcu przyzwyczaiło? nie, dlaczego więc nie działa to w drugą stronę?
              • berek_76 Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 09:41
                Trochę późno, bo dopiero teraz miałam czas na przestudiowanie całego wątku.
                Większość rzeczy, które mogłabym powiedzieć, została już powiedziana, więc
                ustosunkuję się tylko do jednego:

                > w sytuacji którą opisujesz ale z założeniem że rodzice się nie rozstają,
                > standard życia dziecka, mozliwy dotychczas dzięki zarobkom ojca, obnizyłby się
                > w momencie pojawienia się drugiego dziecka. Czy to oznacza zakaz decydowania
                > się na drugie dziecko (nieważne czy z tą samą kobietą czy nie)? bo gdyby
                > rodzice się nie rozstali a urodziłby sie brat, standard pieworodnego obnizyłby
                > sie tak samo (odeszłaby jeszcze pensja matki gdyby ta została na wychowawczym
                > z maluchem).

                Otóż jeśli zdecydowaliby się na kolejne dziecko, to wprawdzie w jakimś sensie
                standard życia pierworodnego obniża się (i matrialnie, i niematerialnie), ale
                też dostaje ono coś w zamian - rodzeństwo mianowicie. Kogoś dodatkowego do
                kochania, do zabawy, do towarzystwa... Więc oprócz strat są też korzyści.

                W sytuacji, kiedy tatuś poczyna kolejnego potomka, ale z inną kobietą,
                mieszkającego gdzie indziej, a w efekcie obniża alimenty, pierworodny na tym
                tylko traci, nie zyskując nic w zamian.

                Dowcip po prostu w tym, że w związku (rozsądnie myślącym) jakoś tam bierze się
                pod uwagę i zyski, i straty każdej ze stron. I rodzice starają się to tak
                wyważyć, żeby każda ze stron jak najmniej ucierpiała. natomiast kiedy tatuś
                zakłada nowy związek, z reguły w swoich planach dotyczących tego związku pomija
                to, że jest jeszcze jakies dziecko z poprzedniego, wobec którego ma obowiązki. I
                nie bierze pod uwagę tego, że standard życia tamtego dziecka się obniży (nie
                tylko materialnie - bo na przykład tata będzie miał mniej czasu).

                Dlatego porównywanie sytuacji z nowym dzieckiem w tym samym związku uważam za
                skrajnie chybione.


                -----------------------
                Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
          • agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:43
            Zasada jest, w sumie dość prosta i opiera się na przyzwoitości(podejrzewam, że
            nawet aktywne tu macochy też powinny ją zrozumieć). W budżecie w kolumnę
            wydatki wrzucić trzeba alimenty na poprzednie dzieci i nie ruszać tego, niczym
            wydatek stały, niczym rata kredytowa. Jeśli faceta stać Cię na zrobienie
            następnego potomka to niech robi, pamiętając, że w razie, czego trzeba będzie
            więcej zarobić, na trzecie dziecko.
            Zaś, zgodnie z literą prawa, każde dziecko pierwsze czy dziesiąte, z kolejnych
            nieślubny, ślubnych, konkubinackich zwiazków są równe, i ew. świadczenia będą
            dzielone na wszystkie dzieci w zależności od wieku i potrzeb.
            Więc Mikawi, Balladynko, jeśli wasi partnerzy mieliby ochotę to mogą się z wami
            reprodukować...tylko czy chcą?
            Więc,
            • balladynka Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:08
              Droga agamagdo,
              Po pierwsze jeśli chciałaś mi z premedytacją sprawić przykrość to Ci się udało
              (znowu, więc nie jestem zdziwiona). Możesz teraz z satysfakcją odebrać główną
              nagrodę w konkursie na WWŚ. Tylko się nie przewróć w biegu do podium bo sobie
              kolana potłuczesz.
              Po drugie muszę przyznać, że bardzo lubię czytać twoje wywody o przyzwoitości.
              Jak również o dwulicowości, szczerości, normalności oraz moralności. Należą do
              moich ulubionych.
              Czasem to aż mam wrażenie, że do mnie sama agusia12344 przemawia. Ma tendencję
              do podobnych wypowiedzi.
              • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:10
                to nie tylko wrażenie balladynko smile)))
              • agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:48
                Miło mi, że sprawiam Ci przyjemność moimi wywodami o przyzwoitości itp, zawsze
                ciekawie jest poczytać o czymś czego się nie zna, prawdasmile
                Dziękuję Ci również za troskę o moje kolana, ale nie martw się niepotrzebnie,
                nogi mam ładne, więc nawet potłuczone nie popsują dobrego wrażenia.
                Gratuluję Ci również, bystrości (niczym woda w toalecie) i widzę, że mimo
                wszystko duzo czasu musisz poświęcać mojej skromnej osobie, skoro wyłapałaś
                wątek w którym SAMA piszę, że agusia to ja.
                • balladynka Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:58
                  Przestań bo to już się staje żenujące a ja nie lubię patrzeć jak ktoś się
                  ośmiesza bo się z tym źle czuję.
                  Do widzenia.
                  • agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:04
                    To ciekawe,
                    > Przestań bo to już się staje żenujące a ja nie lubię patrzeć jak ktoś się
                    > ośmiesza bo się z tym źle czuję.
                    Bo to chyba o sobie piszesz?
                    Mam takie wrażenie, jak czytam pseudointelektualne zapytania padające ze strony
                    kochanki męża swojej żony.
                • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:10
                  a jak wspaniale zgadzasz się sama ze sobą (tylko w różnych osobach)
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=24882955&a=25566876
                  najlepsze są jednak dyskusje i rady agimagdy dla agusi12344
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=22215551&a=22280130
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=22215551&a=22282110
                  już wiesz, jak można samej ze sobą gadac w tym samym wątku, czemu się tak
                  niepomiernie dziwiłaś?
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=21652304&a=21652304
                  • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:13
                    mikawi napisała:

                    > a jak wspaniale zgadzasz się sama ze sobą (tylko w różnych osobach)
                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=24882955&a=25566876
                    > najlepsze są jednak dyskusje i rady agimagdy dla agusi12344
                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=22215551&a=22280130
                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=22215551&a=22282110
                    > już wiesz, jak można samej ze sobą gadac w tym samym wątku, czemu się tak
                    > niepomiernie dziwiłaś?
                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=21652304&a=21652304
                    ***
                    bo wiesz mikawi..jak się nie ma inteligentnych rozmówców to się samemu z sobą
                    zaczyna gadaćwink))
                    a tak w ogóle to ne szukaj daleko-spytaj kumpeli jak to jestwink
                    • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:24
                      zmartwię cię - na samodzielnej tez zdarzało jej się dyskutować samej ze sobą,
                      zapewne z braku inteligentnych rozmówców tongue_out

                      nie ma to jak spójność poglądów i konsekwencja wink
                      • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:27
                        mikawi napisała:

                        > zmartwię cię - na samodzielnej tez zdarzało jej się dyskutować samej ze sobą,
                        > zapewne z braku inteligentnych rozmówców tongue_out
                        >
                        > nie ma to jak spójność poglądów i konsekwencja wink
                        ***
                        ależ nie martię się..z tego co widzę na samodzielnej więcej macoch i
                        alimenciarzy, bądź szykujących się już do obniżki kasy dawanej na pierwsze
                        dziecko(sar)
                        samodzielnych jak na lekarstwowink
                        • agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:53
                          Mikawi, zaliczyłaś na piątkę obsługę wyszukiwarki. Jak tak świetnie umiesz się
                          ją posługiwać, możebyś poszukała swojemu M pracy. GW ma świetne ogłoszenia o
                          pracy. Twój M nie byłby na twoim utrzymaniu, i nie musiałabyś ulewać tutaj
                          jadu.
                          Połączyłabyś przyjemne z pozytecznymsmile)
            • sar36 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:16
              Ta dość prosta "zasada" nie opiera się wcale na przyzwoitości, tylko na -
              skądinąd zrozumiałym, acz nieuzasadnionym - przeświadczeniu Ex, że MOJE dziecko
              MUSI być uprzywilejowane.
              • virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:21
                sar36 napisał:

                > Ta dość prosta "zasada" nie opiera się wcale na przyzwoitości, tylko na -
                > skądinąd zrozumiałym, acz nieuzasadnionym - przeświadczeniu Ex, że MOJE
                dziecko
                >
                > MUSI być uprzywilejowane.

                Czy tą EX mozna gdzieś zobaczyć, na przykład w Sevres?
                • balladynka Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:31
                  > Czy tą EX mozna gdzieś zobaczyć, na przykład w Sevres?

                  He he. Lubię dowcipy absurdalnesmile)) Zgadzam się z Tobą Virtual w kwestii
                  dogadywania się, wzajemnego szacunku i chociaz próby zrozumienia wzajemnych
                  potrzeb między byłymi małżonkami także w tej, bardzo delikatnej, kwestii, jaką
                  są plany zakładania nowej rodziny przez matkę czy ojca i ich konsekwencje dla
                  obecnego status quo. Tylko jak często zdarzają się takie sytuacje.
                  • virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:26
                    balladynka napisała:

                    > Tylko jak często zdarzają się takie sytuacje.

                    No ale jeśli już przeprowadzamy teoretyczną dyskusję "co eksowie i eksie
                    powinni" w rozmaitych kombinacjach alimentayjnych, których nawet mój skromny
                    umysł nie ogarnia, to po prostu należy powiedzieć, że powinni się po prostu
                    UMIEĆ DOGADAĆwink
                    I zgadzam się, jest to tak teoretyczne jak gadki o rozwiązywaniu różnych
                    układów eks-eksia-next-nextowy. No ale o ileż prostszewink
                • sar36 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:34
                  Jakby dobrze pokopać... Może leży gdzieś, obok wzorca metra.
          • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 15:44
            mikawi napisała:

            > leeya - a jeżeli ojciec zarabia nieźle ale i sporo płaci na dziecko (nie ma
            > innych dzieci więc czemu nie? dziecko dzięki temu zyje na wysokim poziomie) i
            > gdy rodzi mu się drugie dziecko nie jest w stanie utrzymac dotychczas
            płaconej
            > kwoty bo ma TAKI SAM OBOWIĄZEK zapewnić byt i drugiemu dziecku - dlaczego w
            > takiej sytuacji nie ma prawa zdaniem wielu samodzielnych matek obnizyc
            > dotychczas płaconej kwoty? zaznaczę - nie mówię to o alimentach 300 zl.

            ***
            na tej samej zasadzie można spytać czy ex (harpia) powinna podwyższyć alimenty
            kiedy rodzi jej się kolejne dziecko z nowego związku?
            przecież logiczne jest,że mając kolejne dziecko -to pierwsze będzie już miało
            od niej mniej pieniędzy,a więc niejako obniży mu się standart.
            No więc? czy ex powinna wnosić o podwyżkę alimentów kiedy rodzina jej się
            powiększa?
            (w zasadzie nie oczekuję logicznej odpowiedzi-a całą dyskusję uważam za jałową)
            • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:05
              > przecież logiczne jest,że mając kolejne dziecko -to pierwsze będzie już miało
              > od niej mniej pieniędzy,a więc niejako obniży mu się standart.

              dokładnie tak, OBNIŻY SIĘ STANDARD. Rodzic DZIELI swoje dochody między swoje
              dzieci, nieważne czy drugie dziecko rodzi się eks mężowi czy eks żonie. Czasem
              wiąże się to z obniżeniem dotychczasowego standardu pierwszego dziecka. To nie
              ja upieram się że zachowanie dotychczasowego standardu życia dziecka ma być
              święte i nietykalne. Ojciec decydując się na drugie dziecko ma świadomośc że
              jego dochody będą zaspokajać potrzeby dwojga dzieci, matka decydując się na
              drugie dziecko również ma taką świadomość. Natomiast podwyższanie alimentów eks
              męzowi bo jej się urodziło dziecko z kolejnym partnerem jest hołdowaniem
              zasadzie że dotychczasowy standard MUSI być zachowany i powinien go zachowac
              eks mąż.
              • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:21
                mikawi napisała:

                > > przecież logiczne jest,że mając kolejne dziecko -to pierwsze będzie już m
                > iało
                > > od niej mniej pieniędzy,a więc niejako obniży mu się standart.
                >
                > dokładnie tak, OBNIŻY SIĘ STANDARD. Rodzic DZIELI swoje dochody między swoje
                > dzieci, nieważne czy drugie dziecko rodzi się eks mężowi czy eks żonie.
                Czasem
                > wiąże się to z obniżeniem dotychczasowego standardu pierwszego dziecka. To
                nie
                > ja upieram się że zachowanie dotychczasowego standardu życia dziecka ma być
                > święte i nietykalne. Ojciec decydując się na drugie dziecko ma świadomośc że
                > jego dochody będą zaspokajać potrzeby dwojga dzieci, matka decydując się na
                > drugie dziecko również ma taką świadomość. Natomiast podwyższanie alimentów
                eks
                >
                > męzowi bo jej się urodziło dziecko z kolejnym partnerem jest hołdowaniem
                > zasadzie że dotychczasowy standard MUSI być zachowany i powinien go zachowac
                > eks mąż.
                ***
                jasne,jasne
                ale dyskusja (zajadła) toczyła się o to że ojciec ma prawo obniżyć alimenty w
                momencie,kiedy rodzi mu się kolejne dziecko z nowego związku.Na tej samej
                zasadzie ex(kobietka) może występować po urodzeniu swojego kolejnego dziecka z
                nowego związku o podwyżkę alimentów.
                Taka zabawawinktylko,że tutaj na samodzielnej nie spotkałam jeszcze takiej
                dyskusji-że oto matka rodzi dziecko i automatycznie pozywa ex-a o podwyżkę
                alimnetów na pierwsze dziecko.Widać takie przypadki są sporadyczne(bo nie
                twierdzę że takich nie ma).Natomiast nagminne jest obniżanie alimentów przez
                ojców i jego nowych partnerek w związku z tym,że rodzi im się dzidziuś.
                Może więc chodzi tu tylko o klasę facetów?(bo chyba byłyby jakieś przekłamania
                w statystykach gdybyśmy twierdzili że ex mężczyznom wiedzie się gorzej
                finansowo po rozpadzie związku,a kobietom zostającym z dziećmi wiedzie się
                lepiej)wink
                no więc chyba chodzi tu o klasę facetów- że nowy partner kobiety z dzieckiem
                nie ma ochoty "wyciągać łapki" po kasę od ex-a.Choć w zasadzie logiczne
                przesłanki są: nowy partner nie ma obowiązku utrzymywać pasierba -zwłaszcza
                kiedy tą samą kasę musi już dzielić między kolejne dziecko.
                Natomiast faceci ex-owie nie mają z reguły większych skrupułów obniżać kasy na
                swoje dziecko będące pod jednym z ex kobietą.To niejako wyrywanie tej kasy
                pierwszemu dziecku na rzecz nowej rodzinki.
                To chyba nie chodzi o "życiową zaradność" panów ex-ów tylko o ich brak klasy(
                nowe partnerki celowo pomijam)
                • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 16:50
                  > Na tej samej
                  > zasadzie ex(kobietka) może występować po urodzeniu swojego kolejnego dziecka
                  > z nowego związku o podwyżkę alimentów.

                  no właśnie nie na tej samej zasadzie - facet obniżając swój wkład w utrzymanie
                  dziecka nie wymaga że eks żona wyrówna ten standard. Eks żona może to zrobić
                  jesli ma takie możliwości finanowe i chęci (bo chce żeby dziecko żyło na takim
                  samym poziomie jak dotychczas) ale NIE MUSI tego robić, bo normalne jest że
                  ludziom poziom życia się może obnizyć.
                  Eks żona pozywając o podwyższenie alimentów na pierwsze dziecko płaconych przez
                  eksa WYMUSZA na eks mężu utrzymanie dotychczasowego standardu, który
                  ucierpiałby na skutek pojawienia się jej drugiego dziecka.

                  Na liczbach: ojciec płaci 1000 zl na utrzymania dziecka i matka 1000 a koszt
                  utrzymania dziecka wynosi 2000zł. Ojcu rodzi się drugie dziecko, musi podzieliś
                  swój dochód i teraz może płacić na pierwsze 500zl. Decyzją matki (zależną od
                  jej możliwości i chęci) jest czy będzie chciała aby na dziecko nadal wydawać
                  2000 zł (czyli pokryje brakującą kwotę) czy nie będzie miała takich możliwości
                  i tym samym dziecko będzie miało do dyspozycji 1500, czyli jego standard obniży
                  się. Ale ojciec NIE WYMUSZA na eks żonie utrzymania dotychczasowego standardu
                  za wszleką cenę.

                  Dokładnie tak samo dzieje się gdy matka decyduje się na drugie dziecko -
                  ponieważ musi podzielić swój tysiąc na dwoje dzieci, standard życia pierwszego
                  obnizy się. Jesli ojciec może i chce - może zwiększyć swój wkład, jesli nie -
                  pierwsze dziecko zamiast dotychczasowych 2000, może skonsumowac 1500. Natomiast
                  podwyższanie eks mężowi alimentów z tego powodu jest WYMUSZENIEM utrzymania
                  PRZEZ NIEGO dotychczasowego standardu.
                  • kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:09
                    >Ale ojciec NIE WYMUSZA na eks żonie utrzymania dotychczasowego standardu
                    > za wszleką cenę.


                    Czesto WYMUSZA. Jest pewne mimimum, ktore na dziecko trzeba wydac, bo inaczej
                    zdechnie z glodu. Musi tez miec ubrania, chocby z bazaru. Musi tez gdzie
                    mieszkac, a idzie zima wiec dobrze, zeby w tym lokum bylo ogrzewanie. Zalozmy,
                    ze to absolutne minimum wynosil 600zl. Jesli oboje placili po 300, a teraz tata
                    daje 150zl, to WYMUSZA na matce, zeby to dziecku wyrownala. Chyba, ze matce nie
                    przeszkadza, ze dziecko chodzi gole i glodne. Ale wieszkosci matek to
                    przeszkadza.
                    • mikawi Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:10
                      w jednym z moich wczesniejszych postów pisałam że NIE MÓWIĘ O SYTUACJACH
                      OBNIŻANIA ALIMENTÓW 300 zł
                      • kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:32
                        mikawi napisała:

                        > w jednym z moich wczesniejszych postów pisałam że NIE MÓWIĘ O SYTUACJACH
                        > OBNIŻANIA ALIMENTÓW 300 zł


                        Faktycznie, nie przeczytakm tego wczesniej. A alimnenty 400zl juz mozna obnizyc?
                        I tu dochodzimy znowu do tego, ze wszystko zalezy do konkretnej sytuacji.
                      • kasia_kasia13 Mikawi 23.11.05, 17:42
                        Nie zapominaj, ze na tym forum jest wiele kobiet, ktorych partnerzy placa
                        wlasnie takie kwoty na dzieci: 300, 350, 400. O ile w ogole je placa.
                  • pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 19:14

                    > Na liczbach: ojciec płaci 1000 zl na utrzymania dziecka i matka 1000 a koszt
                    > utrzymania dziecka wynosi 2000zł. Ojcu rodzi się drugie dziecko, musi
                    podzieliś
                    >
                    > swój dochód i teraz może płacić na pierwsze 500zl. Decyzją matki (zależną od
                    > jej możliwości i chęci) jest czy będzie chciała aby na dziecko nadal wydawać
                    > 2000 zł (czyli pokryje brakującą kwotę) czy nie będzie miała takich
                    > możliwości
                    > i tym samym dziecko będzie miało do dyspozycji 1500, czyli jego standard
                    > obniży się.

                    No to juz wiemy jakie powinny byc proporcje w utrzymaniu dziecka wink Ojciec 500
                    zl, matka 1000 zl, zeby wyszlo NA LICZBACH zacytowanych 1500 zl smile I matka
                    dodatkowo opieka nad dzieckiem WYMUSZONA przez niechec i olewactwo OBOWIAZKOW
                    przez ojca (nie mylic z PRAWAMI do kontaktow, pisze o wychowaniu, wozeniu na
                    zajecia dodatkowe, podcieraniu obsranego tylka, praniu, sprzatniu, odrabianiu
                    lekcji, leczeniu dziecka i wielu innych czynnosciach)
                    Tak drogie Kolezanki Samodzielne, a exowie niech sie spokojnie rozmnazaja, a Wy
                    ruszac dupy do roboty, bo ktos musi zadbac, aby te dzieci z glodu nie
                    pozdychaly.
                    Zenujace doprawdy sa wypociny i tok rozumowania (trudna czynnosc) niektorych
                    macoch.
            • sar36 Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podwyższe 23.11.05, 16:12
              Nie, nie ma (moralnego) prawa wystapić o podwyższenie alimentów na obecne
              dziecko, kiedy urodzi jej się kolejne, z innego ojca. Tak myślę. Zgodnie z
              zasadą, ze każdemu swojemu dziecku dajemy tyle samo.

              Taki przykład:
              Facet ma dziecko z Ex, na które daje 1000 zł alimentów (czyli - w uproszczeniu
              drugie - 1000 dostawało od Ex).
              Rodzi mu się dziecko z Next i stać go na dawanie 500 zł każdemu dziecku.
              Ex także rodzi drugie dziecko, z Innym i też stać ją teraz na danie po 500 zł
              każdemu ze swoich dzieci.

              Sytuacja jest następująca:
              Dziecko Faceta z Next dostaje: 500 + 500 (od Next) = 1000 zł
              Dziecko faceta z Ex dostaje: 500 + 500 (od Ex) = 1000 zł
              Dziecko Ex z Innym dostaje: 500 (od Ex) + 500 (od Innego) = 1000 zł

              Gdyby Ex uzyskała wyższe (np. o 200 zł) alimenty od Faceta dlatego, że ma
              kolejne dziecko z Innym sytuacja byłaby taka:

              Dziecko Faceta z Next dostaje: 300 + 500 (od Next) = 800 zł
              Dziecko faceta z Ex dostaje: 700 + 500 (od Ex) = 1200 zł
              Dziecko Ex z Innym dostaje: 500 (od Ex) + 500 (od Innego) = 1000 zł

              Wniosek: Dziecko Faceta z Ex byłoby uprzywilejowane kosztem dziecka Faceta z
              Next.

              Oczywiście ten przykład to duże uproszczenie.





              • kasia_kasia13 Re: Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podw 23.11.05, 16:58
                > Wniosek: Dziecko Faceta z Ex byłoby uprzywilejowane kosztem dziecka Faceta z
                > Next.

                A dalczego Next placi na swoje jedno dziecko tylko 500zl? Gdy Ex i Facet mieli
                jedno dziecko, kazdy z nich placil na nie po 1000zl.
              • kasia_kasia13 Re: Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podw 23.11.05, 17:00
                Inny przyklad, rowniez uproszczenie:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=32103825&a=32296640
                • edzieckokarenina Re: Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podw 23.11.05, 17:04
                  kasia_kasia13 napisała:

                  > Inny przyklad, rowniez uproszczenie:
                  >
                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=32103825&a=32296640
                  ***
                  dzięki za podrzucenie linkasmile
                  bo już myślałam,że tylko ja doszlam do tak "nowatorskich" (dla macoch i
                  alimenciarzy) wniosków!
                  buziaki
                  • krytykantka1 Re: Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podw 23.11.05, 17:31
                    Dziewczyny!
                    Ex,next,alimenty.O czym Wy tu mówicie?Kilka wśiekle,zawzięcie walczących z
                    rozsądniejszymi-spokojnie tlumaczącymi swoje racje.
                    Dlaczego w niektórych z Was tyle chamstwa-nie będę wymieniać "po nicku"
                    Mam jedno pytanie:dlaczego posiadanie drugiego dziecka przez waszych bylych
                    partnerów nazywacie ZROBIENIEM NOWEGO DZIECKA?
                    A czymże jest wasze dziecko?Jako zaszlyście w tę ciążę?To dziecko,dzieci-
                    zostaly Wam również zrobione.
                    Ojciec powinien zastanowic się(uzgodnic???)zrobienie nowego potomka.Z kim ?Z
                    wami?A czy wy ustalalyście z kimkolwiek to,czy W RAZIE CZEGO jak was kopnie w
                    dupę będziecie mialy czym wykarmić to pierworodne?Wtedy myślalyście o tym?Nie
                    mówię o dzieciach zrodzonych w związkach malżeńskich,ale o tych przypadkowch
                    romansach lub "schwytaniu na dziecko"
                    No proszę mi odpowiedziec.
                    • edzieckokarenina Re: Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podw 23.11.05, 17:40
                      krytykantka1 napisała:

                      > Dziewczyny!
                      > Ex,next,alimenty.O czym Wy tu mówicie?Kilka wśiekle,zawzięcie walczących z
                      > rozsądniejszymi-spokojnie tlumaczącymi swoje racje.
                      > Dlaczego w niektórych z Was tyle chamstwa-nie będę wymieniać "po nicku"
                      > Mam jedno pytanie:dlaczego posiadanie drugiego dziecka przez waszych bylych
                      > partnerów nazywacie ZROBIENIEM NOWEGO DZIECKA?
                      > A czymże jest wasze dziecko?Jako zaszlyście w tę ciążę?To dziecko,dzieci-
                      > zostaly Wam również zrobione.
                      > Ojciec powinien zastanowic się(uzgodnic???)zrobienie nowego potomka.Z kim ?Z
                      > wami?A czy wy ustalalyście z kimkolwiek to,czy W RAZIE CZEGO jak was kopnie w
                      > dupę będziecie mialy czym wykarmić to pierworodne?Wtedy myślalyście o tym?Nie
                      > mówię o dzieciach zrodzonych w związkach malżeńskich,ale o tych przypadkowch
                      > romansach lub "schwytaniu na dziecko"
                      > No proszę mi odpowiedziec.
                      ***
                      po pierwsze "krytykantko" <rotfl> :więcej cywilnej odwagi-coż to za nowy nick
                      stworzony ino na potrzeby tego wątku?wink
                      po drugie wyglądasz mi własnie na takie przypadkowe dziecko z romasu(twoje
                      określenie) skoro masz takie a nie inne pytania.
                      Nie martw się, niezależnie od tego jak zostałaś powołana na świat,są osoby
                      ktore Cie kochająwink
                      na pozostałe filozoficzne pytania Ci ne odpowiem.. wiele z nas bowiem dozna
                      olśnienia dopiero na starość,a do sędziwego wieku mi jeszcze daleko.
                      Buziaki
                    • virtual_moth Re: Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podw 23.11.05, 17:48
                      krytykantka1 napisała:

                      > Kilka wśiekle,zawzięcie walczących z
                      > rozsądniejszymi-spokojnie tlumaczącymi swoje racje.
                      > Dlaczego w niektórych z Was tyle chamstwa-nie będę wymieniać "po nicku"

                      No właśnie też tego nie rozumiem. Skąd w nich tyle sciekłości i jadu, że nicków
                      nie będę wymienić, no SKĄD?
                      Zgłośmy oficjalne zapytanie do abuse.

                      > Mam jedno pytanie:dlaczego posiadanie drugiego dziecka przez waszych bylych
                      > partnerów nazywacie ZROBIENIEM NOWEGO DZIECKA?

                      Hm. Jakby ci to wytłumaczyć... Bo to jest "zrobienie nowego dziecka"?

                      > A czymże jest wasze dziecko?Jako zaszlyście w tę ciążę?To dziecko,dzieci-
                      > zostaly Wam również zrobione.

                      No jasne. Zostały nam zrobione.
                      Kto pyta, nie błądzismile

                      > Ojciec powinien zastanowic się(uzgodnic???)zrobienie nowego potomka.Z kim ?Z
                      > wami?

                      Wiesz, Twój M na przykład, nie musi mnie pytać o to czy moze sobie zrobić nowgo
                      potomka. Kareniny też nie musi pytać. Nie wiem jak z mikawi, ona lubi mieć
                      wszystko pod konrolą, wiesz, te skomplikowane analizy alimentacyjne, pewnie
                      ściany w domu ma porysowane słupkami (cóż, piękny umysłwink, może też jakieś
                      statystyki prowadzi. No ale generalnie NIE, nie musi z nami uzgadniać.

                      > A czy wy ustalalyście z kimkolwiek to,czy W RAZIE CZEGO jak was kopnie w
                      > dupę będziecie mialy czym wykarmić to pierworodne?Wtedy myślalyście o tym?Nie
                      > mówię o dzieciach zrodzonych w związkach malżeńskich,ale o tych przypadkowch
                      > romansach lub "schwytaniu na dziecko"

                      Hm. To trzeba by zapytać te, które na dziecko złapały czy myślały o
                      zabezpieczeniu. No ale wydaje mi się, ze one w zasadzie nie myślały o niczym
                      innym.
                      Co do mję, na przykład, to nie myślałam. Poszłam po prostu do roboty,
                      zapracowałam sobie na macierzyński i różniste zasiłki i takie tam. Odejscie
                      faceta nie stanowiło zatem dla mnie katastrofy finansowej.

                      > No proszę mi odpowiedziec.
                      Ależ proszębig_grin
                    • pelagaa Re: Nie, nie ma (moralnego) prawa wystąpić o podw 23.11.05, 19:19
                      > o tych przypadkowch
                      > romansach lub "schwytaniu na dziecko"

                      Buchahahahahahah wink Oplulam kompa smile Chwytajcie drogie panie, chwytajcie smile
      • kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:29
        Moim zdaniem (pasierbicy) "nadwyzka" ojciec moze sobie dysponowac wedlug
        uznania, moze ja wydac na dziecko, przepic, wydac na dziwki czy tez dalej sie
        rozmnazac. Podobnie jak matka moze wydac swoja nadwyzke na slynna kosmetyczke i
        waciki do makijazu.
        • kasia_kasia13 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 17:30
          To byla odpowiedz na post balladynki.
          • krytykantka1 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 18:11
            po pierwsze "krytykantko" <rotfl> :więcej cywilnej odwagi-coż to za nowy nick
            stworzony ino na potrzeby tego wątku?wink

            TAKI MAM KAPRYS

            po drugie wyglądasz mi własnie na takie przypadkowe dziecko z romasu(twoje
            określenie) skoro masz takie a nie inne pytania.

            MAM MAMĘ I TATĘ,40 LAT PO ŚLUBIE

            Nie martw się, niezależnie od tego jak zostałaś powołana na świat,są osoby
            ktore Cie kochająwink

            WIEM,SZKODA,ŻE TEGO NIE MOŻESZ DOŚWIADCZYĆ
            • zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 18:30
              No dobra dla podsumowania bo nie wiem czy dobrze to wszystko rozumiem
              1.Zdaniem samodzielnych jeśli ojcu się obniży standart życia bo np straci pracę
              i nastepna choćby skały srały nie może być już tak dobrze płatna i nie jest w
              stanie dawać alimentów w takiej kwocie na jaką się umówił a ma drugie dziecko
              "zrobione" zanim się mu poknociło z pracą to powinien nie obniżac alimentów za
              wszelką cenę, drugie dziecko ma przysłowiowo "wbić zęby w ścianę" byleby tylko
              pierwszemu się standart nie obniżył? Bo o to cały czas pytam i nie doczekałam
              się odpowiedzi?
              2. Jeśli ojciec płaci wysokie alimenty z dobrej woli bo nie ma innych zobowiązań
              ale chce ze swoją drugą żoną mieć dziecko to też nie ma prawa obniżyć alimentów
              które płacił wyższe dobrowolnie żeby zapewnić byt dziecku następnemu?
              Rzeczywiście w takim przypadku nie warto płacić więcej jak się może tylko samemu
              kupować dziecku rzeczy...
              3. Przed "prokreacją" ze swoją żoną ma to uzgadniać z ex???

              Proszę o konkretne odpowiedzi na konkretnie zadane pytania smile
              • samodzielne Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 19:13
                zonka77 napisała:


                > 1.Zdaniem samodzielnych

                Jeszcze się nie wypowiadałyśmy w tym wątku, ale chętnie sie ustosunkujemy.

                jeśli ojcu się obniży standart życia bo np straci pracę
                > i nastepna choćby skały srały nie może być już tak dobrze płatna i nie jest w
                > stanie dawać alimentów w takiej kwocie na jaką się umówił a ma drugie dziecko
                > "zrobione" zanim się mu poknociło z pracą to powinien nie obniżac alimentów za
                > wszelką cenę, drugie dziecko ma przysłowiowo "wbić zęby w ścianę" byleby tylko
                > pierwszemu się standart nie obniżył? Bo o to cały czas pytam i nie doczekałam
                > się odpowiedzi?

                Nie wiem skąd wiesz co myślimy skoro sama przyznałaś, że jeszcze w tej sprawie
                nie udzieliłyśmy Ci odpowiedzi. Nieważne.
                No więc udzielamy - jeśli facet nieoczekiwanie straci pracę, to okażemy łaskę i
                zaproponujemy, aby płacił mniej, a resztę (nawet w ratach) zapłacił, gdy
                zarobki mu się polepszą. Liczymy w tym momencie również na uczciwość i dobrą
                wolę naszych eksów, dajemy jakiś rozsądny termin karencji, a jeśli zawiedzie
                nasze dobre serca to kierujemy sprawę do komornika. Wolimy się jednak dogadać.

                > 2. Jeśli ojciec płaci wysokie alimenty z dobrej woli bo nie ma innych
                zobowiązań ale chce ze swoją drugą żoną mieć dziecko to też nie ma prawa
                obniżyć alimentów
                > które płacił wyższe dobrowolnie żeby zapewnić byt dziecku następnemu?

                Jeśli płaci dobrowolnie, to jest w porzo gościem. Daje to nadzieje na to, że
                możemy się z nim dogadać, zwłaszcza jeśli mamy do niego sentymentwink. Może też
                zproponujemy mu rozłożenie na raty, póki się nie odkuje. W koncu chyba zdawał
                sobie sprawę, że więcej dzieci = więcej wydatków?
                Jeśli trzeba go było zmusić do płacenia alimentów sądownie, o nowym dziecku
                dowiadujemy się na sprawie o obniżkę alimentów, to nie będzie miętkiej grybig_grin

                > Rzeczywiście w takim przypadku nie warto płacić więcej jak się może tylko
                samem
                > u
                > kupować dziecku rzeczy...

                A tego to nie rozumiemy.

                > 3. Przed "prokreacją" ze swoją żoną ma to uzgadniać z ex???

                Tak, bardzo ważne jest też, aby jeśli to NPR robić ksero pomiarów temperatury.
                Możemy nawet potrzymać nogi w górze neksi, takie wredne to znowu nie jesteśmy.

                Pozdrawiamy serdecznie, papatki.
                • zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 20:46
                  hihihihihihihihihihihihi
                  Ok poddaję się jestem rozbrojona.
                  Nawet jeśli w tym była tylko nutka powagi to uciekam już naprawdę bo nie chcę
                  stracić dobrego zdania o wszystkich byłych żonach a jestem blisko smile
                  Na szczęście mam kilka samodzielnych koleżanek więc dobry obraz nie do końca mi
                  padł smile
                  Najbardziej mi się podoba ten moment o oddawaniu kasy w ratach. Muszę się
                  koniecznie upomnieć u męża żeby mi oddał pieniądze za te kilka miesięcy kiedy
                  nie miał pracy. W końcu sama łożyłam wtedy na nasze dziecko. no i moim rodzicom
                  też wisi sporo bo się dokładali do wszystkiego - w końcu sprawiedliwość być musi
                  na świecie i niedopuszczalne jest żeby jeden rodzic jak ma możliwośc utrzymywał
                  chwilę swoje dziecko jak drugi jest w opałach, no przepraszam, dopuszczalne jest
                  ale potem trzeba oddać co do grosza. No ciekawe ciekawe, muszę się z małżonkiem
                  porządnie rozliczyć.
                  Ale wiecie co, on też się musi ze swoją ex rozliczyć. Bo pierwsze trzy lata ich
                  "rodzicowania" to on pracował i zarabiał więc mu sporo kasy wisi za utrzymywanie
                  wspólnego dziecka smile
                  Zeszycik zaprowadzę i będę podliczać skrupulatnie, w końcu to kasa więc jako
                  macocha - nie popuszczę hihiihihi

                  • pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 20:58
                    Droga Zonko, to macochy i byli mezowie (niekiedy tez prawie_byli_ mezowie,
                    nawet w tym watku) na kazdym kroku zaznaczaja, ze byla zona, a zona to
                    zasadnicza roznica. W tym temacie zupelnie sie z nimi zgadzam. Byla zona to nie
                    rodzina, tak jak byly maz, wiec i rozliczenia sa inne niz z zona. Rodzinie moge
                    odpuscic dlug, moge POMOC, jesli mam ochote a oni tego pot5rzebuja. Wzgledem
                    OBCEJ osoby moge byc sponsorem jesli CHCE. Jesli nie widzisz roznicy, to
                    uciekaj juz naprawde.
                    • natasza39 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:06
                      pelagaa napisała:

                      odpuscic dlug, moge POMOC, jesli mam ochote a oni tego pot5rzebuja. Wzgledem
                      > OBCEJ osoby moge byc sponsorem jesli CHCE

                      hehehe pelaga, znaczy sie, że jak jeszcze "mąz" to mozna mu odpuscic i niech
                      nie płaci, w końcu to rodzinasmile
                    • zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:08
                      Ale na litość boską ty nie sponsorujesz Obcej Osoby tylko swoje własne dziecko.
                      • pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:41
                        > Ale na litość boską ty nie sponsorujesz Obcej Osoby tylko swoje własne
                        > dziecko.

                        Dziecko maja obowiazek utrzymywac i wychowywac OBOJE rodzice, jesli pokrywam
                        czesc OJCA-exa, to sponsoruje obca mi osobe. Wykonuje obowiazek za obca osobe.
                        Nie umiem Ci tego jasniej naswietlic.
                  • virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:12
                    zonka77 napisała:

                    > Najbardziej mi się podoba ten moment o oddawaniu kasy w ratach. Muszę się
                    > koniecznie upomnieć u męża żeby mi oddał pieniądze za te kilka miesięcy kiedy
                    > nie miał pracy. W końcu sama łożyłam wtedy na nasze dziecko.

                    Ja też kiedyś miałam faceta, który nie miewał pracy. Tak się złożyło, że w
                    momencie okołoporodowym również bywało krucho. Sama musiałam zapłacić za
                    wyprawkę, a żyliśmy głównie z mojego macierzyńskiego. I też wtedy myślałam tak
                    jak Ty - OK, on teraz nie ma pracy/zarabia stanbowczo za mało, a być moze ja
                    nie będę miała pracy za rok. Wszystko się wyrówna, a jak nie to też dobrze, w
                    koncu jesteśmy rodziną.
                    Tyle że nie było żadnego za rok, bo facet puścił mnie w trąbę. I TAK,
                    odwidziało mi się. Chciałabym, aby zapłacił połowę za wyprawkę i alimenty za
                    okres, kiedy byliśmy razem, ale to ja w całości finansowałam dziecko.

                    JEST różnica miedzy relacjami w związku a relacjami między partnerami, którzy
                    się rozstali. Z prostej przyczyny - nie ma miłości, zaufania, zostaje TYLKO
                    czysta kalkulacja. Inaczej się zwykle nie da, no chyba że mamy do czynienia z
                    ludżmi na poziomie, którzy potrafią odrzucić emocje (zwykle negatywne) i do
                    tych czystych i zimnych kalulacji dorzucić trochę zrozumienia. Potrzeba jednak
                    dobrej woli obu stron, dlatego to jest zwykle trudne.

                    Dlatego czasami odpuszczamy (mam nadzieję, ze "samodzielne" mi wybaczą, iż
                    wypowiadam się w ich imieniuwink

                    > Ale wiecie co, on też się musi ze swoją ex rozliczyć. Bo pierwsze trzy lata
                    ich
                    > "rodzicowania" to on pracował i zarabiał więc mu sporo kasy wisi za
                    utrzymywani
                    > e
                    > wspólnego dziecka smile

                    jak rozumiem, ex leżała i pachniała, a do dziecka była zatrudniona całodobowa
                    opiekunka? To fakt, ma prawo chłop być rozżalony.
                  • ashan Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:22
                    zanim padniesz ze śmiechu chcę tylko zauważyć, że to co ustala się w
                    małżeństwie (wiesz, zazwyczaj wspólnota majątkowa i takie tam) to sprawa
                    małżeństwa. Mój eks jest obcym dla mnie facetem, i niech się nim cieszy inna
                    pani. Eks mojego męża jest dla niego obcą babką. To, co ja ustalę z mężem, jak
                    dzielimy się obowiązkami, płatnościami etc jest naszą sprawą. Nie sprawą mojego
                    eksa, czy eksi mojego męża. Czasową obniżkę alimentów na mojego syna traktuję,
                    jako pożyczkę udzieloną eksowi - dobrowolnie, jeśli mnie na nią stać. Tak samo
                    wyglada sprawa płaconych przez mojego męża alimentów - jeśli kiedyś z jakichś
                    względów nie dopłacił - w najbliższym możliwym terminie to uzupełnia. To
                    oczywiste i naturalne - masz wobec kogoś zobowiązanie, w pewnym okresie nie
                    wywiązujesz się z tego, więc PROSISZ o prolongatę spłaty, rozłożenie długu na
                    raty etc. To nie śmichy-chichy tylko pewna elementarna uczciwość.
                    a.
                    ps. zarówno alimenty płacone przez mojego eksa na mojego syna, jak i te, które
                    płaci mój mąż są "na gębę". Pomyśleć, jak łatwo według niektórych można by się
                    z tego wywinąć - po prostu przestać płacić, albo obniżyć zgodnie ze swoim
                    widzimisie. I sprawy nie ma, i długu tez nie...
                    pps.
                    ładnie napisane, Samodzielnemamy smile
                    • virtual_moth Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:24
                      ashan napisała:

                      > ładnie napisane, Samodzielnemamy smile

                      Dziękujemywink
                      • ashan Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:33
                        się nie podszywaj smile pomerdały mi się nicki: miało być" ładnie napisane
                        Samodzielne"

                        Hmmm, a właściwie może wcale się nie podszywasz? wink
                        pozdr
                        a.
                    • chalsia Re: czy można obniżyć alimenty? 24.11.05, 03:41
                      O rany, Ashan - macocha, a kumata wink

                      Ad rem - ja bym jeszcze poszła do notariusza spisać umowę i spłatę rat
                      tej "pożyczki" przez eksa - bo alimenty ustalone ugodowo miedzy nami, ale
                      jednak klepnięte przez sąd.
                      Tak - eks to osoba obca, a nie rodzina czy bliscy znajomi.

                      Chalsia
              • kammik Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 19:13
                To ja postaram sie odpowiedziec.

                zonka77 napisała:

                > No dobra dla podsumowania bo nie wiem czy dobrze to wszystko rozumiem
                > 1.Zdaniem samodzielnych jeśli ojcu się obniży standart życia bo np straci
                pracę
                > i nastepna choćby skały srały nie może być już tak dobrze płatna i nie jest w
                > stanie dawać alimentów w takiej kwocie na jaką się umówił a ma drugie dziecko
                > "zrobione" zanim się mu poknociło z pracą to powinien nie obniżac alimentów za
                > wszelką cenę, drugie dziecko ma przysłowiowo "wbić zęby w ścianę" byleby tylko
                > pierwszemu się standart nie obniżył? Bo o to cały czas pytam i nie doczekałam
                > się odpowiedzi?

                Jeżeli wczesniej ojciec w przypadku zwiekszenia sie jego dochodow dobrowolnie
                zwiekszyl alimenty, to w przypadku odwrotnym (utrata pracy) moim zdaniem
                powinno mu sie te alimenty zmniejszyc. Jezeli zas alimenty - niezaleznie od
                tego w jakiej wysokosci - były wynikiem sądowej drogi przez mękę to
                zaproponowalabym takiemu ojcu kierunek bambus. Sama kiedys uslyszalam "z glodu
                przeciez nie poumieraliscie" (jako komentarz do nieplacenia alimentow), wiec w
                takiej sytuacji moglabym tylko powiedziec "i vice versa".

                > 2. Jeśli ojciec płaci wysokie alimenty z dobrej woli bo nie ma innych
                zobowiąza
                > ń
                > ale chce ze swoją drugą żoną mieć dziecko to też nie ma prawa obniżyć
                alimentów
                > które płacił wyższe dobrowolnie żeby zapewnić byt dziecku następnemu?
                > Rzeczywiście w takim przypadku nie warto płacić więcej jak się może tylko
                samem
                > u
                > kupować dziecku rzeczy...

                To zalezy o jakiej wysokosci i o jakiej obnizce mowimy. Z 1500 na 1000 jest
                do "przełknięcia", z 500 na 300 już nie.

                > 3. Przed "prokreacją" ze swoją żoną ma to uzgadniać z ex???

                Wiesz, szczytem szczescia w takiej sytuacji dla wiekszosci forumowych
                samodzielnych jest, kiedy ojciec poinformuje starsze dzieci (i byłą
                żonę/partnerkę przy okazji) o narodzinach nowego potomka. I chyba wlasnie o
                informacje - wczesniejsza - tu chodzi ("urodzi mi sie dziecko za pol roku, czy
                mozemy porozmawiac o alimentach")zamiast postawienia przed faktem dokonanym
                ("wplacilem ci alimenty, ale o polowe mniejsze")
                >
                > Proszę o konkretne odpowiedzi na konkretnie zadane pytania smile

                Proszę.
                • zonka77 Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 21:07
                  no widzisz ja mam wrażenie że problem komunikacyjny między macochami a
                  samodzielnymi leży często w tym że my o gruszkach wy o wierzbie.
                  Ja nie mówię o dupkach mających gdzieś swoje dzieci, nie informujących exie
                  nawet że mają drugie dziecko itd itp.
                  Ja mówię o normalnych ludziach którzy nie zawsze są w stanie sprostać wysokim
                  oczekiwaniom.Bo od tego zaczął się wątek
                  Za to słyszę że chcę obniżać standart komuś bo tak, że trzeba było dziecka nie
                  robić itd
                  Myślę ze te samodzielne które mają koszmarne przejścia ze swoimi exami przenoszą
                  swoją niechęć na cały "macoszy" ród a macochy użerające się z namolnymi i
                  zawistnymi exiami przenoszą swoje bóle na cały "exowski" ród.
                  Ale jest jednak całkiem sporo normalnych nexji i normalnych exji i w życiu i na
                  forum jednym i drugim.
                  Te osoby które chcą widzieć tylko złe strony i tak je widzieć będą i nic ich nie
                  przekona.
                  Może nienajlepsze jest dyskutowanie o powodach obniżenia alimentów z osobą która
                  wogóle ich nie dostaje albo o planowaniu dzieci z kimś kto nawet nie wiedział że
                  były partner ma dziecko i w tym cały problem
                  Jakoś usiłowałam po ludzku przedstawić widok z drugiej strony bo sama
                  doświadczyłam już całą gamę tych widoków i od dawna próbuję patrzeć nie tylko ze
                  swojej strony ale też ze strony M, jego córki i jego ex i myślę że to na dobrze
                  mojej rodzinie wychodzi. Tego samego życzyłabym innym macochom i samodzielnym.

      • pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 23.11.05, 19:42
        > Załóżmy, że zgodzę się w
        > kwestii takiej, że ojciec (albo matka) nie powinni robić następnych dzieci
        > jeśli w jakikolwiek sposób miałoby to obniżyć dotychczasowy standard życia
        > dziecka numer jeden bo jak rozumiem to jest postulat numer jeden.

        Tak ja np. zgadzam sie tym postulatem. Wiekszosc moich znajomych samodzielnych
        (a znam ich wiele, osobiscie rowniez) dostaje alimenty, ktore nie przekraczaja
        20-25% zarobkow tatusia, a czesto tez kwoty te nie pokrywaja 50% kosztow
        utrzymania dziecka/ci. I tak na moim przykladzie. Dostaje na DZIECKO dokladanie
        20% pensji podstawowej exa (wszystko, cos zarobi dodatkowo u innego pracodawcy
        decyzja sadu ma w pelni dla swojej nowej rodziny), czyli w rzeczywistosci
        dostaje na dziecko MNIEJ niz 20% wszystkich dochodow exa. A od jego inwencji i
        pracowitosci zalezy ile bedzie wynosila niepodlegajaca alimentom czesc.
        I tak moj ex placacy takie kwoty rozmnozyl sie z next, o ktorym to rozmnozeniu
        nie ma obowiazku mnie informowac. Zupelnie nie obchodza mnie jego plany
        prokreacyjne i tego samego wymagam od niego. Nigdy nie wtracalismy sie w swoje
        zycia i nich tak pozostanie. Choc za stosowne uwazam, aby poinformowal DZIECKO
        o tym, ze bedzie mialo rodzenstwo, ale to temat na inny watek.
        Tak wiec moj ex zapragnal obnizyc alimenty z racji urodzenia mu sie nowego
        dziecka. I ja uwazam, ze nie mial prawa. Dlaczego? Ano dlatego, ze teoretycznie
        stac go nawet na kolejne dziecko, bez obnizania poziomu zycia poprzednich, bo
        jesli kazdemu z dzieci odda 20%, to razem da nam to 3 x 20% = 60%, czyli dla
        niego zostanie minimum na utrzymanie sie. Zakladam oczywiscie, ze jego zona da
        na dwojke dzieci rownowartosc jego 40%, a jesli nie moze tyle dac, to znaczy,
        ze standard zycia ICH dzieci nie musi byc rowny standardowi zycia MOJEGO
        dziecka, bo mnie STAC na doplacenie kwoty rownej jego 20%. Pozmijajac, ze
        uwazam, ze podzial 50% na 50% jest niesprawiedliwy w momencie, kiedy ja
        spelniam wszystkie obowiazki pozostale.
        A teraz wracajac do meritum Balladynko smile

        > zakładając, że dotychczasowe kwoty spokojnie zaspokajaja potrzeby dziecka i
        > do tej pory wszyscy byli happy

        To z nadwyzka moze sobie zrobic co mu sie zywnie podoba moim zdaniem.
        Tak jak ja nadwyzke moich dochodow robie SOBIE zakupy, czy chodze do
        kosmetyczki. Przeciez po cos sie w koncu pracuje, jakies przyjemnosci z zycia
        tez sie ludziom naleza, a jesli dla faceta jest to kolejne dziecko smile)) Jego
        wybor smile)))

        A watek dlatego pewnie zbulwersowal, ze next piszaca tutaj NIE PRACUJE, wiec
        oczekuje, ze partner bedzie utrzymywal i ja i dziecko, w momencie, kiedy od
        samodzielnych oczekuje sie ruszenia dupy do roboty, nawet jesli w malzenstwie
        nie pracowala. A poza tym mysle, ze wiele samodzielnych reaguje kiepsko na
        wypowiadajace sie tu zlosliwe macochy, znany wszystkim tandemik i przez nie
        reszta macoch, nawet tych normalnych jest zle traktowana sad
        • sar36 Cholera... 24.11.05, 00:00
          Chciałem "spointować" na końcu, w wyszło mi gdzieś w środku sad
          • sar36 Re: Cholera... 24.11.05, 00:01
            No to zacytuję sam siebie wink

            Ależ to się rozwinęło! A ja tylko na trochę poszedłem do szpitala do mojej Next
            i młodszej córki...
            No to spróbuję dopisać się na końcu, a nie gdzieś w środku, bo nikt mnie
            zauważy wink

            Oczywistym jest, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - widać to tutaj,
            jak na dłoni wink Ale trochę obiektywizmu na pewno nie zaszkodzi. Muszę
            powiedzieć, że - na ile się zorientowałem - więcej tego obiektywizmu widzę
            u "macoszek" niż u "samodzielnych". No tak... ale mój punkt widzenia, jako
            Prawie Byłego Męża też - nawet nieświadomie - bliższy pewnie jest punktowi
            widzenia "macoszek".

            Powiem tak - z tym obniżaniem/podwyższaniem, wszystko zależy od kwoty, jaką
            przyjmiemy za niezbędne (rozsądne) koszty utrzymania (KU) KONKRETNEGO dziecka.
            Bo KU to nie to samo, co standard (SD). Wiadomo, że w przypadku poczęcia (no...
            urodzenia/się!)kolejnego dziecka SD obecnego dziecka się obniży. I jest to
            niekuniknione niezależnie od tego, czy to dziecko z tego samego, czy innego
            związku. W takiej sytuacji uważam - co pokazywałem wyżej na (uproszczonym)
            przykładzie liczbowym, że:
            a) były mąż (partner) ma (moralne) prawo wnioskować o obniżenie alimentów,
            b) była żona (partnerka) tego (moralnego) prawa nie ma.

            Jeśli mówimy o KU - to świadome doprowadzenie do niemożności pokrycia ich
            połowy (czy innej, uzasadnionej proporcji) jest nieodpowiedzialnością -
            niezależnie od tego, kto się do tego przyczynił (ma kolejne dziecko).

            Tak, czy inaczej, dyskutuję tu o moich przekonaniach, a nie szukam uzasadnienia
            dla czynów.

            Jeśli chodzi o moją, osobistą sytuację to jest dla mnie oczywiste, że ponieważ
            mam dziecko z Next (całkowicie świadomie, na moją wyraźną prośbę o odstawienie
            tabletek "anty") długoterminowy standard życia mojego pierwszego dziecka się
            obniży. I jego matka raczej tego nie wyrówna, bo ją też utrzymuję. Tak, jak
            dom, w którym mieszka i jej mieszkanie, które stoi puste, bo nie chce się jej
            nawet doprowadzić do tego, żeby je komuś wynająć. Obniży się standard, ale to
            nie znaczy, że nie będę pokrywał nie tylko części, ale CAŁOŚCI jego kosztów
            utrzymania (oczywiście dopóty, dopóki mam takie, a nie inne dochody, bo...
            wyżej d... nie podskoczysz). Uważam, że partycypowanie (a w moim przypadku -
            pokrywanie w całości) w kosztach utrzymania WŁASNEGO dziecka jest nie tylko
            obowiązkiem, ale moim PRAWEM i ZASZCZYTEM - tak to rozumiem. Kocham oboje moich
            dzieci i będę dawał im obojgu tyle, ile będe mógł. Chociaż... dopóki nie mam
            rozwodu, to to drugie dziecko będzie miało gorzej (tak, jak ja i Next) - bo sam
            mieszkam w niewielkim, wynajętym mieszkaniu (nie mogę wziąc kredytu na własne).
            Ale to chyba jest właśnie tak - ile będę mógł.

            Tak, tak - wiem. Zabrzmiało to wszystko patetycznie i aż chciało by się
            zakończyć - tak mi dopomóż Bóg. Tyle, że... jestem niewierzący wink

            Pozdrawiam wszystkie, rozsądne "samodzielne" i "macoszki". Pozostałym - życzę
            odrobiny obiektywizmu wink
            A.

            • natasza39 Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 00:10
              Nie pytam Cie dlaczego jesteś teraz w zwiazku z inną, bo to pytanie nie ma
              sensu.
              Nie zapytam Cie dlaczego nie zakończyłeś jednego zaczynajac drugie, bo to
              pytanie zadawałam juz jednemu bliskiemu mi mezczyznie.

              Zapytam dlaczego sam tak parłes na odstaiwenie tych "srodków" i powoływałes na
              świat nastepne dziecko skoro nie miałeś unormowanej sytuacji?

              Pytanie moje nie wynika z checi odebrania "becikowego" o którymn pisałam w
              innym watku ale z checi dowidzenia się dlaczego, do cholery, facetów nie stać
              na taki gest uczciwosci, że najpierw jedno sie kończy a drugie zaczyna?

              Jako next, a nie jako "samodzielna" mnie to meczy!
              • sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 00:19
                1. Bo bardzo kocham moją Ukochana, a ona bardzo kocha mnie - i WSPÓLNIE
                zdecydowaliśmy się na dziecko (przecież ona wie, jaką mam sytuację).
                2. Bo stać mnie na to, żeby jedno się zaczęło i trwało, zanim drugie się
                skończy wink)) Przynajmniej teraz...
                3. Bo nie mam pojęcia ile czasu zajmie rozwód (chciałabyś dobrowolnie oddać
                dojną krowę, taką, jak ja????). Z dotychczasowego przebiegu wnoszę, że może
                trwać bardzo długo, a ani ja, ani Next nie jesteśmy już młodzieniaszkami
                (bliżej do czwórki, niż do trójki).
                4. A "becikowe" głupim pomysłem jest, i tyle.

                A ossso chodzi z tą uczciwością?
                • natasza39 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 00:27
                  sar36 napisał:

                  > 1. Bo bardzo kocham moją Ukochana, a ona bardzo kocha mnie - i WSPÓLNIE
                  > zdecydowaliśmy się na dziecko (przecież ona wie, jaką mam sytuację).
                  No tak to jest wytłumaczenie... miłosćsmile

                  > 2. Bo stać mnie na to, żeby jedno się zaczęło i trwało, zanim drugie się
                  > skończy wink)) Przynajmniej teraz...
                  Zyczę Ci aby "stac Cię bylo" do końca Twoich dni, nie w tym rzecz wszakze

                  > 3. Bo nie mam pojęcia ile czasu zajmie rozwód (chciałabyś dobrowolnie oddać
                  > dojną krowę, taką, jak ja????).

                  Sorry, ale pytanie nie do mnie. Dojna krowa byłam w zwiazku poprzednim ja.
                  Co do "dojenia krów" wypowiadałam sie nie raz w tym lub innym watku, wystarczy
                  poszukac.

                  Z dotychczasowego przebiegu wnoszę, że może
                  > trwać bardzo długo, a ani ja, ani Next nie jesteśmy już młodzieniaszkami
                  > (bliżej do czwórki, niż do trójki).

                  Też bizej czwórki, a nawet po niej, jestem i to dla mnie nie argument.
                  > 4. A "becikowe" głupim pomysłem jest, i tyle.

                  To juz wyjasniałam, powtarzac sie nie bedę.


                  Decydujesz się, w takim razie na rozwód z Twojej winy. Jestes gotów poniesc
                  wszelkie konsekwencje?
                  Masz dziecko pozamałżeńskie, jak by to nie nazwać.
                  Czy jestes gotow poniesc tego konsekwencje?
                  >
                  > A ossso chodzi z tą uczciwością?
                  • sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 00:38
                    Oczywiście, że jestem gotów ponieść konsekwencje tego, że mam DZIECKO. Co to za
                    różnica (dla mnie) czy pozamałżeńskie, czy nie!?

                    Czy rozwód z mojej wyłącznej winy? Na to też (w ostateczności) jestem gotów.
                    Aczkolwiek - nie ma dymu bez ognia. Moja PEX (Przyszła Ex) nie zgodziła się na
                    rozwód bez orzekania o winie. Sędzia w związku z tym kazała mi w ciągu 14 dni
                    złożyć wniosek o zmianę kwalifikacji w pozwie rozwodowym. I chcąc nie chcąc
                    (NIE CHCĄC!) zmuszony byłem to zrobić, złożyłem wniosek o rozwód z winy obu
                    stron i opisałem we wniosku ten "dym". Od czasu, jak moja PEX to przeczytała
                    mam problem nawet z porozmawianiem (przez telefon PEX, za który sam płacę) ze
                    starszą córką - bo w końcu straszna świnia jestem. Jej zdaniem powinienem
                    wnioskowac co najwyżej o rozwód ze swojej wyłącznej winy. Tylko wtedy...
                    wystarczy, że się nie zgodzi - a zrobi to na pewno.

                    O.K. - wkręcam się - co do zasady jestem gotów na rozwód z mojej wyłącznej
                    winy - jak się siada do gry to liczy się z tym, że można przegrać.
                    • sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 00:42
                      Acha - to, że bliżej jest "czwórek", niż "trójek" to z całą pewnością jest
                      argument za tym, że nie nalezy czekać z dzieckiem na rozstrzygnięcie w sprawie
                      rozwodowej, która może trwać LATA. W końcu sprawy formalnoprawne to nie to samo
                      co uczucia, a tym bardziej biologia, prawda?
                      • chalsia Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 03:45
                        "A o co chodzi z tą uczciwością?"

                        Skoro nie rozumiesz pytania, co sam potwierdzasz tym, ze zmieniłeś pozew na z
                        orzekaniem o obopólnej winie, to i nie ma co Ci tłumaczyć.
                        Ostatek uczciwości spowodowałby, że zmieniłbyś pozew na z orzekaniem o Twojej
                        wyłącznej winie. Albo od razu tak byś napisał, jak byś miał większe zrozumienie
                        pojęcia uczciwość.

                        Chalsia
                        • sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 10:16
                          Na tyle, ile swoim biednym, małym i podłym rozumkiem ogarniam sens pytania o
                          uczciwość, to chodziło o uczciwość w kontekście zdecydowania się na kolejne
                          dziecko, podczas gdy nie zostało zakończone małżeństwo. A dlaczego się
                          zdecydowałem (zdecydowaliśmy) napisałem wyżej.

                          Oczywistym jest, że nie zmienię kwalifikacji w pozwie na moją wyłączną winę, bo:
                          a) uważam, że nie jestem wyłącznie winny,
                          b) w takiej sytuacji moja PEX z całą pewnością nie zgodzi się na rozwód - z
                          czystej zemsty.

                          • kasia_kasia13 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 11:43

                            > Na tyle, ile swoim biednym, małym i podłym rozumkiem ogarniam sens pytania o
                            > uczciwość, to chodziło o uczciwość w kontekście zdecydowania się na kolejne
                            > dziecko, podczas gdy nie zostało zakończone małżeństwo

                            Uczciwosc nakazuje rowniez zakonczyc jeden zwiazek, zanim rozpocznie sie drugi.
                      • kammik Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 07:32
                        Masz zamiar wyjechac z biologia i miloscia na sprawie rozwodowej? Uwazaj, zeby
                        cie sedzia smiechem nie zabil. Szanse na orzeczenie rozwodu z winy obojga masz
                        mniej niz zerowe. Pozamałżeński dzidziuś to dowód nie do obalenia na to, że na
                        ratowaniu malzenstwa zalezalo ci srednio. Nie wiem, z jakimi "dymami" musialbys
                        wyskoczyc w sądzie, zeby obraz owego dzidziusia zatarł sie w oczach sedziego.
                        Powiesz, ze twoja zona jest seryjnym morderca? Ze dosypywala ci cyjanku potasu
                        do herbaty?

                        Nie jestes patetyczny, co najwyzej smieszny.
                        • derena33 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 09:05
                          smieszny.. a w dodatku hipokryta.
                          Szkoda slow....
                          • sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 10:28
                            Jasne. Próbuję ułożyć sobie życie z inną kobietą, więc oczywistym jest, że
                            powinienem PEX zostawić wszystko, wypier... ć i utrzymywać ją do końca życia.
                            Bo należy do uprzywilejowanej kasty osób, które mogą nic nie robić i - co do
                            zasady - to ktoś inny musi na nie pracować. BTW - nie twierdzę, że nie będę
                            tego robił, ale nie mogę się zgodzić z poglądem, że to normalne, żeby ktoś mógł
                            całe życie nic nie robić.
                            • derena33 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 10:33
                              Wiesz sar36 trudno bys tu znalazl zrozumienie, a pisac po to tylko by sie
                              klocic, to rozumiem nie w twoim stylu. A jezeli piszesz tu by leczyc swoje
                              wyrzuty sumienia to wybacz ale uslyszysz to co uslyszysz, zdecydownie polecam
                              do twoich wynurzen forum " macochy". Tam jest wiecej takich smutnych historii o
                              wstretnych msciwych, wrednych ex, niewinnych mezczyznach i ich kobietach zycia.
                              • sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 10:42
                                Piszę/pisałem, by wziąć udział w dyskusji, na nieszczęście perzodziła się ona w
                                pyskówkę, ale pewnie sam to sprowokowałem. Wyrzutów sumienia leczyć nie
                                zamierzam ani tu, ani gdzie indziej. Zrozumienia także nie szukam. Jestem duży
                                chłopak i sam odpowiadam za swoje wybory i decyzje.

                                Fakt pisać tylko po to, żeby się kłócić - nie chce mi się.

                                Pozdrowienia smile
                        • sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 10:19
                          Ależ w ogóle nie mam zamiaru "ukrywać" dzidziusia - przeciwnie napisałem w
                          treści wniosku, że oczekuję dziecka z nowego związku. Zasadność mojej
                          argumentacji n/t winy mojej żony oceniać będzie sąd, a nie Ty. Jeżeli go to
                          rozśmieszy (chociaż nie sądzę, żeby tak było), to pośmiejemy się wszyscy
                          wspólnie.
                          • agamagda Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 10:58
                            Pierwszą reakcją na twoje wywody był szczery śmiech, naprawdę, nie złośliwy,
                            ale odrobinę kpiący. Bo pisze to osoba zakochana, przeświadczona o swojej racji
                            i pełna dobrych chęci, tylko, że powszechnie wiadomo, czym jest piekło
                            wybrukowane...
                            Bo widzisz z twojej wypowiedzi jasno wynika, że tak właściwie, kierujesz się
                            tylko chęcią zaspokajania swoich egoistycznych potrzeb uczuciowych (o innych
                            nie wspomnę). Mówisz ze kochasz matkę twojego nowego dziecka?? Ok., ale co to
                            znaczy? bo póki, co to zafundowałeś jej statut samotnej matki z bękartem (sorry
                            z dosadność) sam mieszkasz w małym mieszkanku, a cały ciężar obowiązków
                            związanych z niemowlakiem spoczywa na niej?
                            Po drugie, na dzień dobry czeka ją cały stres związany ze sprawą rozwodowa,
                            Twoja sprawą rozwodowa, do tego dojdą problemy finansowe, bo mam nadzieję ze
                            twoja żona nie będzie na tyle głupia żeby nie zażądać na siebie alimentów.
                            Po trzecie mówisz ze stać cię na to teraz żeby robić co chcesz. Wie c robisz
                            to, co chcesz, ok masz czterdzieste, życzę Tobie, Twojej żonie i kochance żeby
                            wszystko ułożyło się jak najlepiej, żebyś miał pracę i mógł dotrzymać swoich
                            zobowiązań. Ale życie jest życiem, i siłą rzeczy nie da się wszystkiego
                            przewidzieć. A przy twoim braku odpowiedzialności za czyny, nie dalej jak za
                            dwa, trzy lata, będziesz wypisywał tu bzdury o roszczeniowej postawie Ex i
                            pazerności dziecka z pierwszego małżeństwa.
                            I zupełnie nie będziesz widział że są to tylko konsekwencje Twoich wyborów.
                            • sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 11:29
                              Oj... trochę dointerpretowałaś to, co napisałem. Być może napisałem nie do
                              końca zrozumiale.

                              Od roku mieszkam z "samotną matką z bękartem" w tym małym mieszkaniu - wspólnie
                              je wynajęliśmy. Znasz to może:
                              "A gdy się czasem w życiu uda,
                              kobiecie z przeszłością, mężczyźnie po przejściach.
                              Kąt wynajmują gdzieś u ludzi
                              i łapią, i łapią trochę szczęścia."
                              wink
                              Mieszkanie niewielkie, to i czynsz niewielki (jak na Wa-wę). Nic własnego kupić
                              nie możemy - ze względu na nierozwiązane kwestie formalne (głównie moje). OBOJE
                              mieliśmy i mamy świadomość tego, na co się zdecydowaliśmy. Ona też ma Exa,
                              który nie pracuje, a mieszka w mieszkaniu, za które ona spłaca kredyt i płaci
                              wszystkie opłaty. Czeka nas nie tylko moja sprawa rozwodow (która już się
                              toczy), ale także sprawy o podział majątku (jej i moja) i zaprzeczenie ojcostwa
                              jej Ex (bo córka urodziła się przed upływem 300 dni od uprawomocnienia się jej
                              rozwodu) - pozew już gotowy. Cóż... nikt nie mówił, że będzie łatwo wink

                              Opiekuję się "samodzielną matką z bękartem" przez całą ciążę, jak tylko umiem
                              najlepiej. Teraz ona i mała są jeszcze w szpitalu, ale jak tylko wyjdą biorę
                              urlop, żeby jak najwięcej jej pomóc.

                              Moja żona nie musi żądać ode mnie alimentów (ale na pewno to zrobi) - i tak
                              będę jej płacił. Nie wyobrażam sobie, żebym narzekał na pazerność starszej
                              córki. To, że urodziła się młodsza nie oznacza, że starszą kocham choćby trochę
                              mniej. Mam oczywiście wyrzuty sumienia i czuję żal, że nie mogę jej poświęcić
                              tyle czasu, ile bym chciał (żona mieszka 300 km ode mnie) - to jedna z
                              najbardziej bolesnych konsekwencji tej sytuacji. A co do roszczeniowej postawy
                              bprzyszłej Ex - prezentowała ją przez całe życie, zdążyłem się przyzwyczaić.

                              Jasne, że życie może się różnie potoczyć różnie, a ja mam świadomość tego, na
                              co się zdecydowałem.

                              Natomiast nigdy nie zgodzę się z tezą, że nie wolno mi mieć kolejnych dzieci,
                              jeśli mam już jedno i jestem rozwiedziony (oby jak najszybciej).
                    • kasia_kasia13 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 11:41
                      Zdrada partnera jest powodem, do urzeczenia rozwodu z jego winy. A nie
                      ma "lepszego" dowodu zdrady niz dziecko.
                      • lubstej Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 11:45
                        zwiazanie sie z inna osoba po faktycznym rozpadzie zwiazku nie jest przyczyna
                        jego rozpadu/rozwodu - czy jakos tak orzekl sad najwyzszy
                      • mikawi Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 11:49
                        jeśli sar udowodni w sądzie że rozpad małżeństwa nastąpił PRZED poczęciem
                        dziecka, czy poznaniem partnerki z którą mieszka, czyli jego nowy związek nie
                        był przyczyną a SKUTKIEM rozpadu małżeństwa, to zgodnie z orzecznictwem SN -
                        nie jest to zdradą i nie kwalifikuje się do orzeczenia winy. Także sar - zanim
                        weźmiesz winę na siebie, zastanów się nad faktami jakie miały miejsce w waszym
                        życiu i poczytaj orzecznictwo Sądu Najwyzszego, znajomośc prawa pomaga.
                        • agamagda Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 14:58
                          buhahahaha,
                          orzeczenie nawet sądu najwyższego jest wiążce tylko i wyłącznie w sprawie
                          której dotyczy. KRO stanowi podstawę do osądznia i orzekania o winie.
                          Mikawi za dużo seriali amerykańskich się naoglądałaś, w Polsce nie ma systemu
                          kazuistycznego.
                          • sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 15:03
                            Fakt, nie ma.
                            Zresztą wiadomo, że i tak facet jest winny, więc po co ten cały cyrk z sądem.
                            Lepiej od razu wystawić tytuł egzekucyjny i nie zawracać sądowi głowy wink
                            • sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 15:05
                              Ew. nadać foremkom z "Samodzielnej Mamy" uprawnienia do wydawania wyroków w
                              sprawach z zakresu KRiO wink
                            • agamagda Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 15:46
                              Sar, gratuluję Ci dobrego samopoczucia. Nie facet jest zawsze winny, tylko
                              facet, który robi sobie dziecko w trakcie trwania małżeństwa. Mozna mieć
                              tysiace powodów, czuć się nieszczęśliwym itp, ale cokolwiekby nie powiedzieć i
                              jakolwie by motywować swoje zachowanie jest to zdrada i cześć.
                              Ja Ci do końca zycia nie każę pokutować, ani głowy popiołem sypać, ale
                              przyzwoity człowiek najpierw się rozwodzi, reguluje swoje sprawy, kończy jedno
                              małzeństwo, a potem się stara o nowego potomka. A jeśli uważa, że jest ponad
                              takie drobiazgi, to niech ma na tyle uczciwości, że powie moja wina, czułem sie
                              nieszczęśliwy, dziś postaram sie zrekompensować to co nawaliłem. Ty zaś
                              próbujesz na siłę udowodnić ze to nie twoja wina. Jasneeee....
                              • sar36 Re: Cholera, zadam ci jedno tylko pytanie! 24.11.05, 16:00
                                Ależ ja się czuję winny. Tyle, że nie wyłącznie winny - i taka jest różnica.
                                Mam sobie wiele do zarzucenia, ale akurat nie z powodu tego związku, w którym
                                teraz jestem.

                                Decyzja o dziecku została podjęta na długo po tym, jak się wyprowadziłem z domu
                                i powiedziałem żonie, że chcę rozwodu. Ponad pół roku zwlekałem ze złożeniem
                                pozwu, bo prosiła mnie, żeby jeszcze nie składał, bo: święta, coś tam, kolejne
                                święta itd. W końcu złożyłem, bo ile można z tym czekać.

                                Ale dobrze - nie jestem przyzwoitym człowiekiem.
                                Jak Twoim zdaniem miałbym zrekompensować to, co nawaliłem?

    • diinna czytam i... 24.11.05, 09:33
      dochodze do wniosku , ze jednak bajki sa madrąscia ludową nie podlegającą
      zmianom w czasie , nawet jeśli próbuje sie to ukryc i załonic wualka wzniosłych
      słów i nic nieznaczących gestów.
      Mam na myśli bajki z macochami w roli głównej.

      • pom Też czytam i 24.11.05, 10:12
        myslę sobie, że ta kołdra ZAWSZE będzie za krótka.
        Eksie mają swoje racje, macochy maja swoje racje. Żadna ze stron nie chce
        drugiej zrozumieć.
        A wszystko sie rozbija o skrzętnie skrywane żale za nieudane zycie, za to, że
        kiedyś było lepiej a teraz jest inaczej. Gorzej, znaczy się. Bo dziecku tylko
        pełne, choćby i z wpadki, a nie pałętające się przyrodnie rodzeństwo, ma prawo
        obniżyć stopę.
        Długośc wątków alimentacyjnych zdaje się być lekko żenująca, patrząc na te,
        które dotycza spraw nie mniej istotnych.
        Patrzę na mojego M i widzę, że jemu to tak naprawdę zwisa i powiewa - trzeba to
        zapłaci, trzeba to sie spręży i zarobi. A Eksia ma swoje widzimisię, które na
        szczęście sąd weryfikuje.
        A dzieci jak miały tak mają a dzieci biedy nie cierpią.

        A baby tylko się kłócą i kłócą.... Przepraszam, dyskutują.

        Dla ułatwienia - jestem macochą.
        • diinna Re: Też czytam i 24.11.05, 10:57
          >>>wszystko sie rozbija o skrzętnie skrywane żale za nieudane zycie, za to, że
          kiedyś było lepiej a teraz jest inaczej. Gorzej, znaczy się.

          Przykro mi , ze teraz jest Ci gorzej i masz ukryte zale ...
          Może pozbąc sie ich , uwierz zycie wtedy jest piekniejsze. Sama
          przetestowałam smile
          • pom Re: Też czytam i 24.11.05, 11:35
            Ale to nie ja namiętnie udzielam się na tym wątku.
            Nie musiałam nic testowac.smile
            • diinna Re: Też czytam i 24.11.05, 12:41
              >>>Nie musiałam nic testowac.smile

              O prosze To przykre , bo ludzie uczął sie na błedach i zal, rozpacz, smutek sa
              tak samo waznymi elematami zycia kazdego człowieka jak radośc , szczęcie itd..
              jesli ktos nigdy nie czól ból , żalu s,mutku i nie musiał uporac sie z tymi
              uczuciami - to chyba tak narpawde nigdy nie "zył". W 'Dziawdch " cos o tym
              było...
              • mikawi Re: Też czytam i 24.11.05, 12:50
                aż tak ci żal d... ściska, że inni są szczęśliwi i nigdy nie mieli większych
                problemów w życiu?
                • diinna Re: Też czytam i 24.11.05, 13:02
                  Mikawi .

                  Bez brzydkich słow.
                  Mnie tylko chodziło oto by nie wmawiac czy sugerowac ich innym. A stwierdzenie
                  Ja NIGDY nie musiałam wyrzucac zalu - swiadczy o... i tu dopisz sobie sama.
                  Mnie nie pisz.

                  • pom Re: Też czytam i 24.11.05, 13:06
                    To co napisałam świadczy wyłącznie o tym, że TO NAPISAŁAM.
                    A jeśli ktoś mysli, że są ludzie, którzy nie mieli chwil, kiedy naprawdę
                    cierpieli tylko dlatego, że dziś nie machają tym jak sztandarem, to świadczy o
                    ... i tu prosze dopisac resztę.
                    Mnie nie trzeba.smile)
                    • diinna Re: Też czytam i 24.11.05, 13:14
                      A jeśli ktoś mysli, że są ludzie, którzy nie mieli chwil, kiedy naprawdę
                      > cierpieli tylko dlatego,
                      Nie nie dlatego ze nie majchaja sztandarem , ale daletgo ze twieredza ze nigdy
                      nie byli.
                      Szczescie jak i rozpaocza nie jest czym czy trzeba komus machac.Ani czym co
                      komus można przypisywac. na tym kończe dyskuje.


                • pelagaa Re: Też czytam i 24.11.05, 19:06
                  > aż tak ci żal d... ściska, że inni są szczęśliwi i nigdy nie mieli większych
                  > problemów w życiu?

                  Buchahahahahah wink Zniektorymi macochami, np. z toba to ja bym sie nie
                  zamienila smile))))))))
                  Swietne swietne smile Rozowe okularki nagle zalozylismy patrzac na wlasne zycie,
                  aby komus dokopac smile Gartuluje bezproblemowego zycia z utrzymankiem smile
                  • mikawi Re: Też czytam i 25.11.05, 08:53
                    dziewczyno, opanuj się, może wtedy zaczniesz rozumieć słowo pisane; pisałam do
                    diiny w kontekście jej postu DO POM. A co do utrzymanka... hihihihi, na
                    szczęście nie znasz naszej sytuacji i niech tak pozostanie smile)))

                    myśleć, mysleć, myśleć - dla niektórych to zbyt trudne?
                    • derena33 Re: Też czytam i 25.11.05, 09:14
                      echolalia dolega?
                      • diinna Re: Też czytam i 25.11.05, 09:26
                        Spokojnie dziewczyny!
                        Myśle ze mIkawi nie jest nikomu z samodzielnych a tymbardziej mi w stanie
                        dowalic.
                        Jeje teks.. cóz. Jest jaki jest . Jest to ciąg dalszy przypiswyanie jakieś
                        ososbie cech czy enocji które Ona by chciała abym miała. Zauważyłam ze wiele
                        osoób z machoch zyje w przesiwadczeniue ze nasz zycie skałda sie z zalu ,
                        rozpaczy i interesowaniem sie zyciem next. Zasatanawiam sie po co ktos stwarza
                        sobie równie fałszywy obraz. Czemu nie słucha co ktos inny mówi tylko zakłada ,
                        ze wie lepeij co czuje...
                        Jesłi mikawi by przeczytała mój tekst to zauwazyłaby ze tam nie ma zazdrosci.
                        Bo nie zazdroszcz nikomu kto w zyciu nie przezył zalu .. Kto nie wie co to
                        smutek. Lub niedopuszcza tych uczuc do siebie. Co nie znaczy ze trzeba nimi
                        elatować ale tęz wiecznie usmiechinieta i zadowolona twarz--
              • pom Re: Też czytam i 24.11.05, 13:03
                Ja tam sobie i Tobie błędów i przykrości nie życzę. Smutku jak najmniej i obyśmy
                zdrowe były.smile

                Kiedyś zapytano chorego na raka, czy cierpienie naprawde uszlachetnia.
                Odpowiedział: ani trochę.
                • diinna Re: Też czytam i 24.11.05, 13:09
                  Pom - Ja tobie tez nie zycze. Ale pisanie i tewierdzenie , ze ja w zyciu nigdy
                  nie czułam zalu czy smutku jest dla mnie troche "smieszne". Kazdy znasz czuł
                  żal. Każdy czuł smutek - wiekszy lub mniejszy z tego czy tamtego powowdu.
                  Sumtek, zal itd.. Nie wiem czy uszlachetnia , ale na pewno sa konieczne do
                  zycia ja miłoś i szczęscie.

                  • pom Re: Też czytam i 24.11.05, 13:39
                    smile)
                    Szkoda, że w moich postach nie doczytałaś swoistej przekory.
                    Nie bierzmy wszystkiego tak na serio.

                    Oczywiście, że czułam ale może nie za bardzo chcę tym epatować, kiedy i tak
                    wiadomo, że każda z nas cos w życiu przeszła.
                    • diinna Re: Też czytam i 24.11.05, 14:04
                      Nie ma co epatowac, ani tym, ze sie cos przeszło ale nie ma tez co epatowac
                      zdarzenbiem odwrotnym.
                      Ja też załuje ze nie wycztałas w moim pości tego co chciałam Ci przkazac...
                      Nie przypisuj innym ludziom tego co czuja - bądz myśla - bo to Oni tylko wiedzą.
                      • pom Re: Też czytam i 24.11.05, 15:23
                        > Nie przypisuj innym ludziom tego co czuja - bądz myśla - bo to Oni tylko wiedzą.

                        I wzajemnie!
                        • diinna Re: Też czytam i 24.11.05, 15:41
                          Jak najbardziej wzajemnie.
                          Ja tylko nigdzie nie narzucałam Ci co czujesz . Ja tylko ustatosunkowywałam sie
                          do tego co ty napisałas.

    • chalsia Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 11:46
      Sar napisał:

      Taki przykład:
      Facet ma dziecko z Ex, na które daje 1000 zł alimentów (czyli - w uproszczeniu
      drugie - 1000 dostawało od Ex).
      Rodzi mu się dziecko z Next i stać go na dawanie 500 zł każdemu dziecku.
      Ex także rodzi drugie dziecko, z Innym i też stać ją teraz na danie po 500 zł
      każdemu ze swoich dzieci.

      Sytuacja jest następująca:
      Dziecko Faceta z Next dostaje: 500 + 500 (od Next) = 1000 zł
      Dziecko faceta z Ex dostaje: 500 + 500 (od Ex) = 1000 zł
      Dziecko Ex z Innym dostaje: 500 (od Ex) + 500 (od Innego) = 1000 zł

      Gdyby Ex uzyskała wyższe (np. o 200 zł) alimenty od Faceta dlatego, że ma
      kolejne dziecko z Innym sytuacja byłaby taka:

      Dziecko Faceta z Next dostaje: 300 + 500 (od Next) = 800 zł
      Dziecko faceta z Ex dostaje: 700 + 500 (od Ex) = 1200 zł
      Dziecko Ex z Innym dostaje: 500 (od Ex) + 500 (od Innego) = 1000 zł

      Wniosek: Dziecko Faceta z Ex byłoby uprzywilejowane kosztem dziecka Faceta z
      Next.
      ___________________

      Powyższe nie dało mi w nocy pogrążyć się w głęboki sen – liczby latały mi przed
      oczyma. Znaczy to, że kwestia nie jest rozwiązana (tak samo miałam zanim udało
      mi się ułożyć kostkę Rubika – przed zupełnym zaśnięciem latały mi w głowie
      kolorowe sześciany).
      Będę się posługiwać terminologią Sara oraz przyjmę to samo założenie, że Facet
      i Ex nie stać na więcej kasy na dzieci niż do tej pory.

      Wyliczenie Sara wydaje mi się OK i sprawiedliwe TYLKO I WYŁĄCZNIE w przypadku
      Faceta, który bierze czynny i aktywny udział w opiece i wychowaniu swojego
      dziecka z Ex (są tacy np. odwożący i przywożący dziecko z przedszkola/szkoły,
      biorący do siebie po szkole do czasu powrotu ex z pracy, jeżdżący do lekarzy,
      chodzący na wywiadówki, itp, itd).

      Ale posiadanie dziecka nie wiąże się tylko z kosztami utrzymania, ale i z
      opieką. Tak więc dla klasycznego ojca "wizytowego" przykład Sara jest
      nieprawdziwy.
      Dla uproszczenia również przyjmijmy, że Next i Inny do swoich dzieci dokładają
      tyle samo co ich partnerzy finansowo i wnoszą również 50% wysiłków związanych z
      opieką.
      Natomiast w przypadku Faceta i jego Ex wkład w opiekę nad ich wspólnym
      dzieckiem jest inny – Ex daje 100%, Facet 0%. Z tego też powodu sądy uznają
      zasadę, że finansowe alimenty nie muszą być 50/50, tylko, że Facet płaci więcej
      niż 50% PONIEWAŻ nie wnosi nic do bezpośredniej opieki.

      Więc przykład jest taki:

      Facet ma dziecko z Ex, na które daje 1300 zł alimentów, stanowiące 65% kosztów
      utrzymania dziecka, Ex daje 700 zł alimentów. Te „dodatkowe” 300 zł od faceta
      to właśnie „koszt” pokrycia dla Ex całkowitej opieki nad dzieckiem (nie będę tu
      tłumaczyć dlaczego tak – o tym było w innych wątkach).

      Rodzi się Facetowi dziecko z Next i stać go na dawanie 650 zł każdemu dziecku.
      Ex także rodzi drugie dziecko, z Innym i też stać ją teraz na danie po 350 zł
      każdemu ze swoich dzieci.

      Sytuacja jest następująca:
      Dziecko Faceta z Next dostaje: 650 + 650 (od Next) = 1300 zł
      Dziecko faceta z Ex dostaje: 650 + 350 (od Ex) = 1000 zł
      Dziecko Ex z Innym dostaje: 350 (od Ex) + 350 (od Innego) = 700 zł

      Wniosek: Dziecko Faceta z NEXT byłoby uprzywilejowane kosztem dziecka Faceta z
      Ex (nie mówiąc już o trudnym do codziennego zarządzenia uprzywilejowaniu
      dziecka Ex z Facetem wobec dziecka Ex z Innym – czyli dziećmi mieszkającymi w
      jednym domu).

      Co Było Do Udowodnienia.

      W związku z czym nie dziwi mnie, że są matki, które występują o podwyższenie
      alimentów od eksa w powyższej sytuacji.

      Oczywiście najlepiej by było, jak by wszyscy zainteresowani mieli możliwość
      dorobienia i MIELI CHĘĆ podzielenia się z innymi.
      Czyli są różne opcje by wszystkie dzieci wasze, nasze, wspólne miały „po
      równo”. Jest tych opcji mnóstwo, wymienię tylko niektóre:
      1.Facet (lub Next, ale mają wspólne gospodarstwo domowe) zaczyna zarabiać
      więcej i Ex dostaje extra 300zł, więc sumarycznie wychodzi tak:
      - dziecko Faceta z Next ma 1300
      - dziecko Faceta z Ex ma 1000
      - dziecka Ex i Innym ma 1000 (bo 300 zł matka mogła ze starszego dziecka dzięki
      wyższym alimentom przeznaczyć na młodsze)

      2.Facet I NEXT zaczynają zarabiać po 300 zł więcej i Ex dostaje extra 600zł,
      więc sumarycznie wychodzi tak:
      - dziecko Faceta z Next ma 1300
      - dziecko Faceta z Ex ma 1300
      - dziecka Ex i Innym ma 1300

      3.Ex zaczyna zarabiać 300 zł więcej, więc sumarycznie wychodzi tak:
      - dziecko Faceta z Next ma 1300
      - dziecko Faceta z Ex ma 1000
      - dziecka Ex i Innym ma 1000 (bo matka dołożyła do dziecka, które miało
      finansowo najgorzej)
      - ALE jeśli matka miałaby dzielić między swoje dzieci po równo to było by
      inaczej – dziecko Faceta z Ex = 1150 a dziecko z Innym – 850 (czyli sytuacja
      jak wyjściowa w moim przykładzie = NIC SIĘ NIE ZMIENIA

      4.Ex i Inny zaczynają zarabiać więcej (po 300 zł=600 zł razem), więc
      sumarycznie wychodzi tak:
      - dziecko Faceta z Next ma 1300
      - dziecko Faceta z Ex ma 1150 (dochodzi połowa dodatkowego zarobku matki)
      dziecka Ex i Innym ma 1450 (dochodzi połowa dodatkowego zarobku matki plus
      dodatkowy zarobek Innego)

      Wniosek ogólny – nie da się tego załatwić modelem, każdy przypadek jest
      indywidualny, a aby wszystkie dzieci miały jak najlepiej, wszyscy rodzice
      powinni zakasać rękawy do pracy by dorobić jeśli jest taka konieczność.
      Można np. dorabiać klikając w bannery w necie (to dla tych co mają dużo czasu).

      Chalsia
      • pom O ku..wa 24.11.05, 12:00
        Nie wpadłabym na taki post nigdy w życiu.big_grinD
      • sar36 Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 12:03
        Jestem pełen podziwu smile
        Nie mam teraz dość czasu, żeby przeczytać Twoje wyliczenia z należytą
        starannością (a na pewno na to zasługują), więc chwilowo tylko parę słów "na
        szybko":

        - całkowicie zgadzam się z tym, że w sytuacji, kiedy facet nie ponosi równych z
        matką nakładów czasowych i organizacyjnych na wspólne dziecko - powinien w
        większym stopniu niż matka uczestniczyć w nakładach finansowych (z drugiej
        strony - nieuczestniczenie w opiece nad dzieckiem, to też swojego rodzaju kara -
        ale nie zmienia to mojej opinii j.w.)

        - całkowicie zgadzam się także z tym, że każdy przypadek jest indywidualny i że
        wszyscy rodzice powinni zakasać rękawy i zadabać o to, żeby wszystkie dzieci
        miały jak najlepiej.

        Pozdrowienia smile
      • mikawi Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 12:16
        zwróc uwagę, że całkowicie błędne jest założenie, że skoro eksia na swoje
        dzieci łozy po 350 to i 350 łozy jej Next na ich wspólne dziecko. Jeśli to jego
        jedyne dziecko może łozyć co najmniej 1000 jeśli nie 1300, tak samo jak łozył
        tyle eks maż gdy miał jedno dziecko

        o ile zakładamy RÓWNE zarobki wszystkich w tym układzie
        • chalsia Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 13:23
          > zwróc uwagę, że całkowicie błędne jest założenie, że skoro eksia na swoje
          > dzieci łozy po 350 to i 350 łozy jej Next na ich wspólne dziecko. Jeśli to
          jego
          >
          > jedyne dziecko może łozyć co najmniej 1000 jeśli nie 1300, tak samo jak łozył
          > tyle eks maż gdy miał jedno dziecko


          Nie jest to błędne założenie - przyjęłam takie jak zaproponował Sar by pokazać,
          że może być dokładnie inaczej. A także dla uproszczenia. Mikawi, czy Ty nie
          odróżniasz modelowania od życia? I chyba nie doczytałaś końcowego wniosku.

          A wracając do Twojej powyższej odpowiedzi - dokładnie to samo co napisałaś o
          Innym (czyli ojcu swojego jedynego dziecka z Exią Faceta) można napisać i
          polecić Nexi mającej z Facetem tez tylko jedno swoje dziecko - czyli jeśli
          chcą "wyrównać" poziom zycia ich dzieci do poziomu życia dziecka najstarszego
          (czyli dziecka Ex z Facetem) to niech się sami dokładają. A wtedy Facet nie
          będzie musiał obniżać alimentów na swoje dziecko z Ex. Czyli wracamy do
          początku.

          CBDU.

          Chalsia
          • mikawi Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 13:36
            każdy rodzic wkłada swoje dochody w swoje dzieci, eks mąż DZIELI je między
            dwoje (z eks i next), eks żona dzieli je między dwoje (z eks i swoim next),
            next-kobieta wkłada 100% części dziecka tylko w jedno, next-facet podobnie.
            Dodatkowo jesli uwzględniasz wkład eks żony w wychowanie, należy uwzglednić
            również wkład next-kobiiety w opiekę nad dzieckiem, która NAWET w pełnych
            rodzinach w większym stopniu dotyka matki, SZCZEGÓLNIE jesli mówimy o
            niemowlęciu.
            • chalsia Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 13:43
              eee, szkoda gadać. Nie rozumiesz i tyle. Z punktu widzenia alimentów jeśli
              next z Facetem prowadzą wspólne gospodarstwo domowe, to wkład Faceta w opiekę
              nad dzieckiem z Next wynosi 50/50. My tu modelujemy a nie rozpatrujemy czyjś
              konkretny przypadek. Po za tym podejście w tch wyliczeniach jest takie, jakby
              to sąd robił.
              Nic nie stoi na przeszkodzie by Facet zajmował się noworodkiem tak samo jak
              matka (za wyjątkiem karmienia piersią).
              Chalsia
              • julia.68 Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 16:02
                Przeoczyłam, czy nikt nie zauważył w naszym modelu, że urodzenie kolejnego
                dziecka przez Ex OBNIŻA koszty utrzymania pierwszego dziecka, bo koszty
                wspólne (mieszkanie, prąd, koszt zakupu nowej pralki)dzieli się przez 3 (Ex i
                jej dwoje dzieci). Tak więc urodzenie nowego dziecka przez Next nie jest
                powodem obnizenia alimentów, a urodzenie kolejnego przez Ex jak najbardziej, bo
                przecież to pierwsze taniej wychodzi, no nie?
                • chalsia Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 18:46
                  Niestety mylisz się. Jedyny koszt, który maleje per osoba to czynsz. Nowe
                  dziecko = więcej prądu, wody, gazu, śmieci, jedzenia
                  A koszt zakupu NOWEJ pralki nie wchodzi w koszt utrzymania dziecka przy
                  ustalaniu alimentów.
                  I nie dzieli się przez 3. DLa wyjasnienia na przykładzie - koszt prądu był 100
                  zł/miesiąc na 3 osoby z czego na dziecko Ex z Facetem (jej eksem) przypada 1/3
                  tej kwoty czyli 33 zł z czego matka pokrywa połowę i ojciec połowę. Tak więc
                  Exia ze swoją rodziną płaci 82,5 zł a Facet 16,5 w alimentach.
                  Eksia rodzi dziecko z Innym i koszty prądu wzrastają do 133 zł. I jak one się
                  dzielą? NA 4 czyli ciągle 33 zł na osobę. Z czego Exia ze swoją powiększona
                  rodziną płaci 115,5 a alimenty dostarczają jej ciągle to samo 16,5.

                  Za "drugą połowę" drugiego dziecka płaci Inny czyli jego ojciec.

                  Śmiesznie to brzmi ale:
                  Facet ma na utrzymaniu jedną pełną osobę złożoną z 50% swojego pierwszego
                  dziecka z Ex i 50% swojego drugiego dziecka z Next.
                  Ex ma na utrzymaniu jedną pełną osobę złożoną z 50% swojego pierwszego dziecka
                  z Facetem i 50% swojego drugiego dziecka z Innym.
                  A Next i Inny mają na utzrymaniu tylko po połowie swoich dzieci.
                  I komu jest najlepiej? Nexiom i Nextom oczywiście smile)

                  Chalsia
                  • pom Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 21:35
                    Ja Was dziewczyny naprawdę podziwiam.
                    Nawet nie staram sie tego bełkotu zrozumieć ale fakt, z jaka pasją przerzucacie
                    się procentami i kwotami, eks, next, facet, inny i tym podobne konfiguracje jest
                    po prostu niebywały i naprawde godny lepszej sprawy.
                    Czy nie lepiej ten czas poświęcić go własnym dzieciom? Albo wziąć jakąś miłą kąpiel?
                    • chalsia Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 21:57
                      > Czy nie lepiej ten czas poświęcić go własnym dzieciom? Albo wziąć jakąś miłą

                      > piel?

                      W pracy? To i tak już przez to coś dla siebie zrobiłam bo siedziałam przy
                      kompie zamiast iść na papierosa.
                      Chalsia
                      • pom Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 22:03
                        poczytać cos ciekawego, porozmawiać z kimś sympatycznym.... no wiem.
                        O pracy nie wspominając.

                        Zresztą, każdego co innego relaksuje w życiu.
                        • virtual_moth Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 22:32
                          pom napisała:

                          > poczytać cos ciekawego, porozmawiać z kimś sympatycznym.... no wiem.
                          > O pracy nie wspominając.

                          Och, jak Ty wiesz co dla kogoś innego najlepszesmile

                          Ja też sie śmieję z tych wyliczeń i analizowania sytuacji alimentacyjnych, ale
                          jesteśmy na FORUM i jesli ktoś lubi te analizy, to właśnie forum jest dobrym
                          miejscem, aby na ten temat podyskutowac.

                          Ja tego nie rozumiem kompletnie.
                          Jestem zwierzęciem netowym. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z sytuacją, aby np.
                          na czacie, w kulturalnej rozmowie, ktoś komuś powiedział - a po co ty gadasz na
                          tym czacie, nie lepiej na spacer sobie pójśc?
                          Gram w sieci w rpg i nawet jesli dojdzie do konfliktu z innym graczem NIGDY
                          nikt nikogo ro reala nie wysyła. A konflikty to oprócz przymierzy clou tych
                          gierwink

                          Myślę, ze to się chyba nazywa kultura netowa - czyli oddzielenie reala od netu
                          grubą krechą. Traktujmy się poważnie, jeśli ktoś już na tym necie siedzi, to
                          chyba znaczy, że woli na nim siedzieć niż brać kąpiel. Wysyłanie do reala jest
                          jakby wysyłaniem kogoś na drzewo, wypraszaniem z towarzystwa. W necie jest IMHO
                          powiedzeniem wprost "pieprz...sz głupoty, spier...alaj". Oczywiście czasami
                          taki komunikat ma rację bytu, tak samo jak czasami w realu mówimy komuś aby
                          spiep...ał.

                          No, chyba że chciałaś powiedzieć Chalsi, aby nie piep..ła głupot.

                          Pzdr
                          • pom Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 22:44
                            Ło jeeeżu, co za mowa.
                            Tym bardziej, że na końcu napisałam wołami, że każdy czym innym sie relaksuje w
                            życiu.

                            Każdy czyta co chce wyczytać.
                            • virtual_moth Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 23:02
                              pom napisała:

                              > Ło jeeeżu, co za mowa.

                              Wiesz co pom, wydaje mi się, że ty w ogóle netu nie lubisz. Albo za głupio
                              gadają, albo za dlugo, albo nie o tym co ty lubisz.

                              Może czas na kąpiel?wink
                              • edzieckokarenina Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 23:10
                                virtual_moth napisała:

                                > pom napisała:
                                >
                                > > Ło jeeeżu, co za mowa.
                                >
                                > Wiesz co pom, wydaje mi się, że ty w ogóle netu nie lubisz. Albo za głupio
                                > gadają, albo za dlugo, albo nie o tym co ty lubisz.
                                >
                                > Może czas na kąpiel?wink
                                ***
                                no właśniewink
                                przecież nie lubisz takich dyskusjiwink czyżbyś ino z ciekawości czytała ten
                                długachny wątek i...pisała aż tyle postów..hmmmm faktycznie każdy robi to co
                                lubismile
                                pozdro
                                • pom Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 23:21
                                  Nie z ciekawości a z nudów jedynie.
                                  Ale prawda, jak sie ma duzo czasu, to lepiej w banery poklikać, dorobie coś może?smile

                                  Czytam bo zdanie samodzielnych mam nie jest mi obojętne. Lepie ważę sprawy
                                  związane z dziećmi M. A że czasem elaboraty są powalające - konia z rzędem, kto
                                  wszystkie wyliczenia czyta i analizuje.
                                  • chalsia Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 23:44
                                    > związane z dziećmi M. A że czasem elaboraty są powalające - konia z rzędem,
                                    kto
                                    > wszystkie wyliczenia czyta i analizuje.

                                    A szkoda, bo jak by se tak taki ktoś poczytał, zrozumiał i zanalizował to i
                                    potem mniej by było dyskusji ciągle o tym samym i w dodatku milej by się
                                    wszystkim zrobiło.

                                    Chalsa
                              • pom Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 23:17
                                Już się kapałam. A Ty? Niedobrze, kiedy przez gry w sieci zawala sie higienę
                                osobistą.smile

                                W necie siedzę od ohoho. I jakoś mi się nie znudziło.
                                • edzieckokarenina Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 23:20
                                  pom napisała:

                                  > Już się kapałam. A Ty? Niedobrze, kiedy przez gry w sieci zawala sie higienę
                                  > osobistą.smile
                                  >
                                  > W necie siedzę od ohoho. I jakoś mi się nie znudziło.
                                  >
                                  ***
                                  wiem że z tą higieną to nie do mniewink bo ja nie gram na kompie.
                                  btw.wannę to masz chyba przy kompie?wink bo praktycznie cały dzień siedzisz w
                                  tym wątkusmile
                                  pozdro
                                  • pom Re: Jeszcze trochę matmy 24.11.05, 23:22
                                    A skąd wiesz, że mam wannę?
                                    Nogi moczę w misce, na wannę nas nie stać a to wszystko przez te alimenty.smile
                                    • krytykantka1 Re: Jeszcze trochę matmy 25.11.05, 07:11
                                      pom,tu nie masz szans jak nie szczekasz tak jak zainteresowana reszta

                                      samodzielne są NIEOMYLNE-zapamiętaj to sobie

                                      już one dobrze wiedzę,że 16,50 jest na prąd -a 33% na szlugi

                                      aha,no i jak EX chce sobie bzyknąć tą wredną NEXT to musi się spytać
                                      samodzielnej matki swojego pacholęcia pierworodnego,czy może
                                      no i jak to zrobić aby czasem potomka nie splodzić,żeby alimenty się procentowo
                                      nie obniżyly
                                      bo wtedy pozostaje splacanie w ratach,a byla zona to nie bank-na żadną ugodę
                                      nie idze)))))
    • madalenka25 proste pytanie 25.11.05, 09:48
      czy jako samodzielnie wychowująca dziecko i dostająca alimanty mama mam prawo
      urodzic dziecko???

      bo liczbowo:

      300 zł alimantów + 1000 zł moich + bezpośrednia opieka i zaangażowanie = 1300 zł
      i cała uwaga moja

      rodze dzieko i mam 300 zł alimentów od byłego + 500 no bo dzielę na dzieci i
      mniej czasu dla starszej bo młodsze wymaga więcej uwagi = 800 zł i 1/3 czasu
      poświęconego straszej

      drugie dziecko to 500 zł moje + 500 nexta = 1000 zł i 2/3 czasu poświecone bo małe

      czyli powinnam podwyższyć alimenty na starszą żeby moje dzieci miały równo???
      • edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 09:51
        co było pierwsze? kura czy jajko?
        o odpowiedź proszę macochy- one mają wszystko dokładnie opracowane i znają
        wszystkie odpowiedzismile
        pozdro
        • e_r_i_n Re: proste pytanie 25.11.05, 10:30
          edzieckokarenina napisała:

          > o odpowiedź proszę macochy- one mają wszystko dokładnie opracowane i znają
          > wszystkie odpowiedzismile

          Sama odpowiedz smile W koncu tez jestes macocha smile
          • edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:35
            e_r_i_n napisała:

            > edzieckokarenina napisała:
            >
            > > o odpowiedź proszę macochy- one mają wszystko dokładnie opracowane i znaj
            > ą
            > > wszystkie odpowiedzismile
            >
            > Sama odpowiedz smile W koncu tez jestes macocha smile
            >***
            smile
            nie moja droga-macochą sie jest jak się ma styczność z dzieckiem swojego M.
            Ja nie nadużywam pojęćsmile
            a pytanie zadałam do macoszek forumowych,gdzi jest na prawdę skupisko
            ciekawych "osobowości" ,w większości właśnie urojonych macoch.
            • e_r_i_n Re: proste pytanie 25.11.05, 10:43
              edzieckokarenina napisała:

              > nie moja droga-macochą sie jest jak się ma styczność z dzieckiem swojego M.
              > Ja nie nadużywam pojęćsmile

              No coz, wiekszosc tych, ktore dzieci nie zna, nie zna ich tylko dlatego, ze nie
              pozwalaja na to matki tychze dzieci. Przykro mi, ze i Ty na wredna eks
              trafiłas smile Chyba, ze Twoj partner nie jest pewien zwiazku z Toba i dlatego
              dziecka nie znasz?
              • derena33 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:45
                A co erin, zazdrosc gryzie? twoj partner byl twoim mezem a ty jego dziecka nie
                znalas, czyzby ciagle nie byl pewien uczuc?
              • edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:48
                e_r_i_n napisała:

                > edzieckokarenina napisała:
                >
                > > nie moja droga-macochą sie jest jak się ma styczność z dzieckiem swojego
                > M.
                > > Ja nie nadużywam pojęćsmile
                >
                > No coz, wiekszosc tych, ktore dzieci nie zna, nie zna ich tylko dlatego, ze
                nie
                >
                > pozwalaja na to matki tychze dzieci. Przykro mi, ze i Ty na wredna eks
                > trafiłas smile Chyba, ze Twoj partner nie jest pewien zwiazku z Toba i dlatego
                > dziecka nie znasz?

                ***
                nie mam zwyczaju tłumaczyć się z życia prywatnego urojonym macochom
                rozbijającym rodziny.
                Chcesz pisać o swoim akademiku-rób to,ja wolę rozmawiać na insze tematy.
                • e_r_i_n Re: proste pytanie 25.11.05, 10:50
                  edzieckokarenina napisała:

                  > nie mam zwyczaju tłumaczyć się z życia prywatnego urojonym macochom
                  > rozbijającym rodziny.

                  No to urojonym i rozbijajacym sie nie tłumacz. To ja - nieurojona i
                  nierozbijajaca Cie pytam.
                  • edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:53
                    No to urojonym i rozbijajacym sie nie tłumacz. To ja - nieurojona i
                    nierozbijajaca Cie pytam.
                    ****
                    hahaha- a ty serio dziecino myslisz że będę odpowiadała na twoje pytania?wink
                    <rotfl>
                    ps.i jak wiadomo jesteś tą rozbijającą i wybitnie urojoną
                    • e_r_i_n Re: proste pytanie 25.11.05, 10:57
                      A mozesz mi wytłumaczyc, na czym polega moje wybitne urojenie? Bo bardzo
                      ciekawa jestem smile
                      • kasia_kasia13 Re: proste pytanie 25.11.05, 14:59
                        e_r_i_n napisała:

                        > A mozesz mi wytłumaczyc, na czym polega moje wybitne urojenie? Bo bardzo
                        > ciekawa jestem smile

                        A jak czesto widujesz swojego pasierba? Albo inaczej, ile razy w zyiu go
                        widzialas?
                        • e_r_i_n Re: proste pytanie 25.11.05, 15:37
                          kasia_kasia13 napisała:

                          > A jak czesto widujesz swojego pasierba? Albo inaczej, ile razy w zyiu go
                          > widzialas?

                          A nie wiem, ile razy go widzialam. Wystarczajaco duzo, zeby nie byc w stanie
                          podac konkretnej liczby.
                        • kammik 6-7 razy [n/txt] 25.11.05, 17:02
                          • edzieckokarenina Re: 6-7 razy [n/txt] 25.11.05, 17:12
                            czekam na sprostowanie erin!
                            przeciez to niemożliwe że można było takie liczby zapomnieć!i pisać że tyyyyle
                            ich było że się nie pamięta<rotfl>
                            • pelagaa Re: 6-7 razy [n/txt] 25.11.05, 18:51
                              I to studiujac jakis ekonomiczny kierunek smile Ale nam pokolenie ekonomistow
                              rosnie smile Do 8 zliczyc nie potrafia smile
                              E... nie dziewczyny ja Wam troche wytlumacze erin! Ona zliczyc nie mogla, bo to
                              wszystko, te liczne razy, na przestrzeni 4 lat bylo i jak to spamiatac smile))
      • sar36 Re: proste pytanie 25.11.05, 09:54
        Oczywiście, że masz prawo urodzić dziecko smile Ale - moim zdaniem - pdwyższyć
        alimenty na starsze - nie.

        Dla mnie zasada jest taka - każdemu swojemu dziecku dajemy tyle samo
        (upraszczając, bo wiadomo, że niemowlę wymaga więcej opieki), a nie taka, że
        TWOJE dzieci mają mieć po równo.

        Pozdrowienia
        • edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 09:56
          sar36 napisał:

          > Oczywiście, że masz prawo urodzić dziecko smile Ale - moim zdaniem - pdwyższyć
          > alimenty na starsze - nie.
          >
          > Dla mnie zasada jest taka - każdemu swojemu dziecku dajemy tyle samo
          > (upraszczając, bo wiadomo, że niemowlę wymaga więcej opieki), a nie taka, że
          > TWOJE dzieci mają mieć po równo.
          >
          > Pozdrowienia
          ***
          drogi sar-ale Ty obniżając alimenty na pierwsze dziecko w zwiazku z narodzinami
          drugiego też wyznajesz zasadę że TWOJE dzieci mają mieć po równo.
          Prawda?
          • sar36 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:06
            Moja sytuacja nie jest tu najlepszym przykładem.
            Ja nie płacę alimentów na swoje pierwsze dziecko (znaczy się - takich
            zasądzonych, ustalonych). Płacę WSZYSTKIE wydatki z nim związane. Od mamy nic
            (oczywiście finansowo) nie dostanie, bo mama nie ma dochodów.
            A drugie dziecko będzie (jest) współfinansowane przez Next. I - w grucie
            rzeczy - jeśli chodzi o warunki - ma trochę gorzej, choćby dlatego, że nie
            mieszka w domu z ogrodem, tylko w małym mieszkaniu.
            • edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:19
              sar36 napisał:

              > Moja sytuacja nie jest tu najlepszym przykładem.
              > Ja nie płacę alimentów na swoje pierwsze dziecko (znaczy się - takich
              > zasądzonych, ustalonych). Płacę WSZYSTKIE wydatki z nim związane. Od mamy nic
              > (oczywiście finansowo) nie dostanie, bo mama nie ma dochodów.
              > A drugie dziecko będzie (jest) współfinansowane przez Next. I - w grucie
              > rzeczy - jeśli chodzi o warunki - ma trochę gorzej, choćby dlatego, że nie
              > mieszka w domu z ogrodem, tylko w małym mieszkaniu.

              ***
              Twoja sytuacja jest całkiem inna-inna od czego?
              od modelu jaki tu prezentujesz?
              każada sytuacja jest inna,ale Ty piszesz ciągle o tym,że matka podwyższając
              alimenty gdy rodzi drugie dziecko robi to po to tylko,aby zrównać poziom zycia
              swoich dzieci (ładunek negatywny przekazujesz pisząc o tym)
              natomiast identyczna sytuacja jest gdy ojciec obniża alimenty na pierwsze gdy
              rodzi mu się drugie- i jak sam otwarcie piszesz-robi to po to aby zrównać
              poziom życia dzieci(tu przekazujesz ładunek pozytywny)
              Nie ma tu logiki
              • balladynka Re: proste pytanie 25.11.05, 10:28
                Ojciec obnizajac alimenty na pierwsze dziecko wraz z urodzeniem się jego
                drugiego dziecka z next wyrównuje swoim dzieciom poziom z JEGO dochodów.
                Matka podwyższając alimenty na pierwsze dziecko wraz z urodzeniem się jej
                drugiego dziecka z next wyrównuje swoim dzieciom poziom...... też z JEGO
                dochodówsmile))) Jakie to logicznesmile))
                • sar36 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:37
                  Dokładnie tak, Ballladynko smile
                  Najwyraźniej istnieją dwie, różne logiki wink

                  Moja sytuacja jest inna od teoretycznego modelu, który tu omawiałem. Natomiast
                  poglądy sa takie (wydaje mi się, że dość logiczne), że każdy rodzic powinien
                  dawać każdemu swojemu dziecku tyle samo (też w uproszczeniu, bo dziecko, które
                  wymaga większej opieki powinnmo dostać więcej). I już. Każda sytuacja jest inna
                  i na pewno mogą być (są) problemy, kiedy "kołderka okaże się przykrótka" - bo
                  gdzieś jest przecież "granica bólu".
                  • edzieckokarenina sar i balladyna 25.11.05, 10:46
                    sar36 napisał:

                    > Dokładnie tak, Ballladynko smile
                    > Najwyraźniej istnieją dwie, różne logiki wink
                    >
                    > Moja sytuacja jest inna od teoretycznego modelu, który tu omawiałem.
                    Natomiast
                    > poglądy sa takie (wydaje mi się, że dość logiczne), że każdy rodzic powinien
                    > dawać każdemu swojemu dziecku tyle samo (też w uproszczeniu, bo dziecko,
                    które
                    > wymaga większej opieki powinnmo dostać więcej). I już. Każda sytuacja jest
                    inna
                    >
                    > i na pewno mogą być (są) problemy, kiedy "kołderka okaże się przykrótka" - bo
                    > gdzieś jest przecież "granica bólu".

                    ***
                    też się zgodzę że logika jest innawink
                    a raczej że w Twoim przypadku jak i balladynki jej brak.
                    Ponewaz jak wyżej pisałam ojciec obniżający alimenty wyciąga niejako swojej ex
                    pieniądze z kieszeni (tak samo jak ex by wyciągała wnosząc o podwyżkę).
                    Pierwsze dziecko bowiem nie przestaje mniej kosztować z dniem narodzin
                    drugiego u tatusiawink po prostu ex matka będzie więcej swoich pieniędzy dawała
                    na utrzymanie dziecka-więcej o kwotę jaką tatuś zabierze obniżając alimenty.
                    Logiczne?
                    • sar36 Re: sar i balladyna 25.11.05, 10:51
                      Ja pisałem rozróżniając standard życia od kosztów utrzymania. Jeśli nie jesteś
                      w stanie pokryć połowy (czy innej, odpowiedniej części) kosztów utrzymania
                      (które - jak zauwazyłaś - są niezmienne), nie robisz/rodzisz kolejnych dzieci.
                      A to, że z urodzeniem kolejnego dziecka Faceta z Next czy Ex z Innym standard
                      dciecka Faceta z Ex się obniży jest nieuniknione. I to Ex nie ma prawa
                      wyrównywac tego standardu do poprzedniego poziomu podwyższając alimenty - jak
                      chce wyrównać, to niech sama więcej daje.

                      Proste i logiczne?
                    • mikawi Re: sar i balladyna 25.11.05, 10:53
                      myslisz się, ojciec dzieląc swój dochód na dwoje dzieci obniża im standard
                      życia (obojgu), matka nie musi wyrównywać tego standardu za wszelką cenę. W
                      życiu tak bywa że jak się ma więcej to się wiecej wydaje na dzieci, jak mniej
                      to mniej i standard życia jest zależny od AKTUALNYCH możliwości a nie
                      odwrotnie. A jeśli matka upiera się że dziecko ma mieć taki standard jak
                      dotychczas ZA WSZELKA cene, to niech tę cenę ponosi. Ale nikt od niej tego nie
                      wymaga. Jak rodzice mają dużo kasy to dziecko jeździ w ferie na narty, jak kasy
                      jest mniej to dziecko jeździ do babci. Nie znam ludzi którzy na codzień jedzą
                      suchy chleb bo brakuje im na rachunki a zimą jadą do Aspen, to się
                      nazywa "życie ponad stan". Skoro nie stać na coś, to się z tego nie korzysta.
                      Nawet jak kiedyś było inaczej.
                • edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:42
                  balladynka napisała:

                  > Ojciec obnizajac alimenty na pierwsze dziecko wraz z urodzeniem się jego
                  > drugiego dziecka z next wyrównuje swoim dzieciom poziom z JEGO dochodów.
                  > Matka podwyższając alimenty na pierwsze dziecko wraz z urodzeniem się jej
                  > drugiego dziecka z next wyrównuje swoim dzieciom poziom...... też z JEGO
                  > dochodówsmile))) Jakie to logicznesmile))
                  >
                  ***
                  balladynko-gratuluje samozadowoleniawink
                  ale Twoja logika jest pozorna.Kiedy bowiem tatuś obniża alimenty na pierwsze
                  dziecko robi to KOSZTEM PIERWSZEGO DZIECKA I KOSZTEM EX-bo to z kieszeni ex
                  wyciąga kasę.To ex będzie wyrównywać tą kwotę o jaką ex tatuś obniży alimenty.
                  Pozdro
                  • sar36 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:46
                    Ex rodząc kolejne dziecko robi dokładnie to samo. Tzn. podwyższając alimenty
                    robi to kosztem byłego męża.

                    • edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:50
                      sar36 napisał:

                      > Ex rodząc kolejne dziecko robi dokładnie to samo. Tzn. podwyższając alimenty
                      > robi to kosztem byłego męża.
                      >
                      ***
                      no wreszice...a czy ja mówiłam co innego???
                      to dziala w obie strony.Ty natomiast ciągle podkreślałeś że to tylko ex-ary
                      wyciągaja rękę po kasę,natomiast ojcowie obniżający alimenty tego nie robiąwink
                      a to jak widzisz działa w obie strony
                      pozdro
                      • sar36 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:53
                        Tak, jak napisałem wyżej - moim zdaniem trzeba odróżnić koszty utrzymania od
                        standardu życia i zaczyna być logicznie.
                  • balladynka Re: proste pytanie 25.11.05, 11:00
                    Eeee, nie chce mi się już na ten temat gadaćsmile Tak tylko nie wytrzymałam taki
                    mały żarcik puścić bo aż się prosiłosmile
                    Mogłybyśmy sobie ewentualnie podyskutować na temat, o którym piszesz, że tatuś
                    obniżając alimenty na pierwsze dziecko robi to kosztem pierwszego dziecka i eks
                    itd, ok, widzę tu pewien problem, ale pomysł podwyższenia alimentów na pierwsze
                    dziecko w związku z urodzeniem przez Eksię drugiego dziecka z jej Neksiem i
                    dopatrywanie się w tych sytuacjach jakichkolwiek analogii jest po prostu
                    kuriozalny. Stąd taki mały jokesmile))
                    • diinna Re: proste pytanie 25.11.05, 11:16
                      wydatki z dzieckiem zwiażane wynosza dajmy na to x zł
                      ojciec płaci y matak płaci z

                      x=y+z

                      jeśli ojciec bedzie płacił mniej o "a"
                      to kots to musi pokryc
                      czyli wydaki ojca na dzieko y-a
                      wyadatki matki na dziecko z+a
                      I odwrotnie to tez chyba powinno funkcjonowąc.
                      Albo przyjmniemy zasadze. Za każdy z rodziców powieksza sobie rodzine
                      odpowiedzialnie i własnym kosztem.Bez obniżania podwyzszania alimentów
                      • mikawi Re: proste pytanie 25.11.05, 11:26
                        ale wydatki na dziecko ZALEŻĄ od AKTUALNYCH możliwości finansowych rodziców. Na
                        dziecko Kowalscy wydają 700 zl, a panstwo Nowak na dziecko wydają 3000 bo ICH
                        STAĆ. Jeśli ojciec MIAŁ możliwości płacenia alimentów na dziecko w kwocie y a
                        teraz ponieważ ma drugie dziecko/stracił pracę/zarabia mniej* (*nieptrzebne
                        skreślić) może płacić mniej bo NIE STAĆ go na dotychczasową kwotę, utrzymanie
                        dziecka jest KONIECZNE przy niższej kwocie. I matka NIE MUSI tu nieczego
                        pokrywać. Zamiast szynki kupi serek topiony, zrezygnuje z zajęć tenisa dla
                        dziecka, zamiast wakacji w Grecji dziecko pojedzie do babci, itp itd. Bo na
                        dzień dzisiejszy rodziców na to nie stać - ojca, bo pojawiło mu się drugie
                        dziecko, matki bo może nie ma z czego utrzymać DOTYCHCZASOWEGO standardu życia
                        dziecka. Prawo mówi że dziecko powinno żyć na takim poziomie jak rodzice -
                        skoro ojcu się POGORSZYŁY możliwości finansowe, ma to odzwierciedlenie w
                        alimentach
                        • diinna Re: proste pytanie 25.11.05, 11:28
                          Ależ pozoim ojca sie nie zmniejsza - on po prosto rekompesnuje sobie przyjscie
                          dziecka na swai alimentami. Jemu 40% pensji zostaje - conajmniej...
                          • mikawi Re: proste pytanie 25.11.05, 11:43
                            prawo mówi że 60% wynagrodzenia może być maksymalnie zajęte przez komornika na
                            poczet alimentów. Nie jest to tożsame z tym ile facet zostawia "dla siebie". A
                            swoją drogą - nawet jeśli przyjmiemy kwoty z naszych przykładów gdzie ojciec
                            płacił 1000 zł i przypuścmy że stanowiło to 60% jego dochodów. To co jemu
                            zostawało na utrzymanie to 660 zl. Majątek po prostu, mniej niż minimum
                            socjalne.
                            • diinna Re: proste pytanie 25.11.05, 11:46
                              Widzisz róznica jest taka , ze ojciec swiadomie decyduje sie na dziecko!!!!
                              Rodzicie winni ponosci - głownie - cieąza ri odpowiedzialnosc zwiazna z
                              powoływaniem do zycia dzieci - nie dzieci...

                          • kasia_kasia13 Diinna 25.11.05, 23:39
                            Zwrocilas uwage na bardzo wazna sprawe w tym wszystkim. W tych wyliczeniach
                            tutaj, przyjeto, ze przyjscie na swiat kolejnego dziecka oznacza dla ojca
                            automatycznie, ze poprzednim dzieciom standard sie odpowiednio obnizy, kwota na
                            dzieci jest stala niezaleznie czy to jedno dziecko czy piec. Ojcu nawet do
                            glowy nie przychodzi, ze moze czesciowo ON powinien tez z czego zrezygnowac.
                            Nie, on dzieli kwote na dzieci po polowie, a jak standard niech juz wyrownuja
                            matki dzieci, kosztem swoim potrzeb. Jesli alimenty na pierwsze dziecko np.
                            wynosza 20% dochodu ojca, to chyba nic nie szkodzi na przeszkodzie aby po
                            urodzeniu sie drugiego dziecka przeznaczal na potomstwo 40% dochodu a sam
                            zadowolil sie pozostalymi 60%.
                            Wypowiadajace sie w tym watku macochy niejednokrotnie powolywaly sie na pelna
                            rodzine, w ktorej tez po urodzniu sie kolejnego dziecka standard sie obniza
                            poprzeniemu. Tak, ale tez standard sie obniza nie tylko poprzedniemu, ale tez i
                            jego rodzicom.
                        • derena33 Re: proste pytanie 25.11.05, 11:39
                          Ale jak jest pelna rodzina to wszyscy zainteresowani godza sie na jedzenie
                          serka zamiast szynki w momencie powiekszenia rodziny i rezygnuja solidarnie z
                          dodatkowych zajec dla starszego dziecka. A najczesciej jest tak ze ojciec
                          rodziny, bierze sie do roboty i zapycha tak by ciagle mogli szynke jesc, a
                          starsze dziecko uczylo sie jednak angielskiego prywatnie. w przypadku ojcow
                          ktorzy maja dziecko z drugiego zwiazku prawie zawsze oczywiste jest ze to
                          pierwszemu dziecku sie zabiera, by utrzymac drugie. A jezeli pierwsze dziecko
                          ma jesc dalej szynke i uczyc sie angielskiego to niech jego matka sama na to
                          zarabia.

                          To jest ta sprawiedliwosc, o ktorej tu pisza macochy i ich partnerzy.
                          A sar twoja opowiesc o tym jak twoje pierwsze dziecko ma sie lepiej bo mieszka
                          w domu z ogrodkiem to mnie tak oslabia ze mi sie niedobrze robi. Powinno chyba
                          na kolanach ci dziekowac, ze ich z domu nie wyrzuciles,Czy co?


                    • edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 11:20
                      balladynka napisała:

                      > Eeee, nie chce mi się już na ten temat gadaćsmile Tak tylko nie wytrzymałam taki
                      > mały żarcik puścić bo aż się prosiłosmile
                      > Mogłybyśmy sobie ewentualnie podyskutować na temat, o którym piszesz, że
                      tatuś
                      > obniżając alimenty na pierwsze dziecko robi to kosztem pierwszego dziecka i
                      eks
                      >
                      > itd, ok, widzę tu pewien problem, ale pomysł podwyższenia alimentów na
                      pierwsze
                      >
                      > dziecko w związku z urodzeniem przez Eksię drugiego dziecka z jej Neksiem i
                      > dopatrywanie się w tych sytuacjach jakichkolwiek analogii jest po prostu
                      > kuriozalny. Stąd taki mały jokesmile))
                      >
                      >

                      ****
                      ja też nie mam już weny ciągnąć dalej tego tematuwink
                      ale..to ci się faktycznie wydaje kuriozalne ponieważ przypadki podnoszenia
                      alimentów przez ex rodzace kolejne dzieci jest rzadkością.I wcale tego nie
                      popieram-tak smao jak nie popieram obnizania przez ojców alimentow gdzy oni
                      mają kolejne dzieci-a są to nagminne przypadki.
                      No i znowu mamy tutaj stereotypy-jak robi to kobieta to wyciąga kasę od
                      biednego ex-a naswoje nowe dziecko, jeśli robi to ex faxet jest to przez
                      wszystkich uznawane za logiczne-bo wszystkie dzieci muszą mieć po równowink
                      btw.kiedy szef obnizy ci pensję powiedzmy o 500pln to z automatu twoje koszty
                      utrzymania nie maleją -prawda? co robisz w takie sytuacji: szukasz dodatkowego
                      zarobku aby miec pieniądze na swoje utrzymanie.Taki "głupi" przykład-ale może
                      ci to nieco rozjaśni,że kiedy ojciec obniża alimenty na pierwsze dziecko to to
                      dziecko nadal musi coś jeść,nadal musi się ubrać, leczyć, płaci się za nie
                      czynsz itp.Kto pokryje brakującą kwote po obniżce? matka
                      • aldona28 Re: proste pytanie 25.11.05, 11:31
                        > ja też nie mam już weny ciągnąć dalej tego tematuwink
                        > ale..to ci się faktycznie wydaje kuriozalne ponieważ przypadki podnoszenia
                        > alimentów przez ex rodzace kolejne dzieci jest rzadkością.I wcale tego nie
                        > popieram-tak smao jak nie popieram obnizania przez ojców alimentow gdzy oni
                        > mają kolejne dzieci-a są to nagminne przypadki.
                        > No i znowu mamy tutaj stereotypy-jak robi to kobieta to wyciąga kasę od
                        > biednego ex-a naswoje nowe dziecko, jeśli robi to ex faxet jest to przez
                        > wszystkich uznawane za logiczne-bo wszystkie dzieci muszą mieć po równowink

                        To co napisałaś wytłumaczył mi znajomy, którego ex ma kolejne dziecko z innym
                        mężczyzną. On będzie płacił alimenty ale NA SWOJE DZIECKO, poza tym ma kolejne
                        SWOJE ze swoją "aktualną" żoną. Może trzeba by poprosić o alimenty na drugie
                        dziecko ojca tego dziecka.. hmm... to naturalnie, że ex sie oburzy, gdy exia
                        urodzi kolejne NIE JEGO DZIECKO i będzie chciała podwyżki alimentów.
                        • balladynka Re: proste pytanie 25.11.05, 11:40
                          Jezu Maryja, nie mogę w to uwierzyć co zaraz napiszę ale kurna olek chyba za
                          dużo na forum dla samodzielnych siedzę i normalnie jakieś zmiany we mnie
                          zachodzą i się zara z kareniną zgodzę. Ale nie, nie wiem czy mi przejdzie przez
                          palce. Hmmm. No dobra:
                          Aldona, pisząc poprzednie posty tym się właśnie kierowałam, różnicą we "własne"
                          a "cudze" dziecko. Ale w sumie, jak się rodzi "cudze" Eksi to temu "własnemu"
                          Eksa się siłą rzeczy obniża poziom życia. A zatem można by stwierdzić, że
                          podwyzszając alimenty na pierwsze dziecko ten Eks w rezultacie faktycznie
                          wspiera SWOJE dziecko, nie cudze, choć od cudzego się wszystko zaczęło.
                          Ja nie mogę!
                          Wracam na macochy!
                          • kasia_kasia13 Re: proste pytanie 25.11.05, 15:19
                            >A zatem można by stwierdzić, że
                            > podwyzszając alimenty na pierwsze dziecko ten Eks w rezultacie faktycznie
                            > wspiera SWOJE dziecko, nie cudze,

                            Gratuluje, nareszcie zrozumialas!!!
                            • balladynka Re: proste pytanie 25.11.05, 15:30
                              A dziękuję bardzo. Jednakże na razie to ja się dopiero zastanawiam nad tą
                              ewentualnością. Napisałam "można by stwierdzić". Przy odpowiednim dobraniu
                              argumentów i danych stwierdzić można wszystko. Kiedyś na przykład twierdzono
                              przy wykorzystaniu rocznika statystycznego, że Polska potęgą gospodarczą jest.
                              A Ty zrozumiałaś? Zastanawiasz się czasem nad punktem widzenia rozmówcy czy
                              reprezentujesz frakcję betonową?
                              • kasia_kasia13 Re: proste pytanie 25.11.05, 15:47
                                > A Ty zrozumiałaś? Zastanawiasz się czasem nad punktem widzenia rozmówcy czy
                                > reprezentujesz frakcję betonową?

                                Jesli przeczytalabys moje postu w tym watku, to znalabys odpowiedz. Pisalam
                                niejednokrotnie, ze kwestia tych nieszczesnych alimentow zalezy od konkretnej
                                sytuacji.
                                Ale, ok betonem jestem w jednej sprawie: uwazam, ze decydujac sie na dzieci
                                trzeba myslec o tym, z czego beda zyly. Niezaleznie czy sie jest zona/mezem,
                                macocha, ex, next itd.
                        • edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 11:50
                          aldona28 napisała:

                          > > ja też nie mam już weny ciągnąć dalej tego tematuwink
                          > > ale..to ci się faktycznie wydaje kuriozalne ponieważ przypadki podnoszeni
                          > a
                          > > alimentów przez ex rodzace kolejne dzieci jest rzadkością.I wcale tego ni
                          > e
                          > > popieram-tak smao jak nie popieram obnizania przez ojców alimentow gdzy o
                          > ni
                          > > mają kolejne dzieci-a są to nagminne przypadki.
                          > > No i znowu mamy tutaj stereotypy-jak robi to kobieta to wyciąga kasę od
                          > > biednego ex-a naswoje nowe dziecko, jeśli robi to ex faxet jest to przez
                          > > wszystkich uznawane za logiczne-bo wszystkie dzieci muszą mieć po równo;-
                          > )
                          >
                          > To co napisałaś wytłumaczył mi znajomy, którego ex ma kolejne dziecko z innym
                          > mężczyzną. On będzie płacił alimenty ale NA SWOJE DZIECKO, poza tym ma
                          kolejne
                          > SWOJE ze swoją "aktualną" żoną. Może trzeba by poprosić o alimenty na drugie
                          > dziecko ojca tego dziecka.. hmm... to naturalnie, że ex sie oburzy, gdy exia
                          > urodzi kolejne NIE JEGO DZIECKO i będzie chciała podwyżki alimentów.
                          ***
                          no zgadza się-pisałam już wyżej że nie pochwalam podwyżki alimentów przez ex
                          rodzące kolejne dzieci i tak samo nie pochwalam obniżek alimentow przez ex
                          facetów gdzy rodzi się kolejne dziecko.
                          Ale w życiu bywa różnie i każdy robi wedle swego uznania.
                          Tutaj chodziło mi jedynie na zwrócenie uwagi na to,że to działa w obie strony.
                      • mikawi Re: proste pytanie 25.11.05, 11:31
                        > btw.kiedy szef obnizy ci pensję powiedzmy o 500pln to z automatu twoje koszty
                        > utrzymania nie maleją -prawda?

                        wtedy REZYGNUJĘ z wypadów do kina, kolacyjek w knajpkach, zamiast salami kupuję
                        żólty ser, nie kupuję ciuchów ot tak bo mi się coś spodobało, odpuszczam sobie
                        opłacanie karnetu na basen itp itd. Jak mi się finanse poprawią to WRACAM do
                        mojego dawnego standardu życia, jak nie - to mój standard życia obniża się na
                        trwale.
        • krytykantka1 Re: proste pytanie 25.11.05, 09:58
          o odpowiedź proszę macochy- one mają wszystko dokładnie opracowane i znają
          wszystkie odpowiedzismile
          pozdro



          Buahhhaaaa,macochy mają
          a mamuśki to nie?
          czytając 238 postów kto zrobil więcej wyliczeń?macochy?


          • madalenka25 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:00
            jak chcecie się policytowac to wypad - ja oczekuje prostej odpowiedzi i uzasadnienia
            • edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:02
              madalenka25 napisała:

              > jak chcecie się policytowac to wypad - ja oczekuje prostej odpowiedzi i
              uzasadn
              > ienia

              ***
              jeżeli ten "wypad" był min. do mnie touważaj moja duszko co piszesz-ok?
              nie odnioslam się do Twojego pytania-right? bo mało mnie to interesuje-kolejne
              pytanie w stylu: co by było gdyby
              • madalenka25 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:06
                edzieckokarenina napisała:


                >
                > nie odnioslam się do Twojego pytania-right? bo mało mnie to interesuje-kolejne
                >
                > pytanie w stylu: co by było gdyby

                dziękuje za odpowiedz - czyli piszesz dla samej przyjmności pisania bo nie masz
                nic dopowiedzenia też piknie
          • edzieckokarenina Re: proste pytanie 25.11.05, 10:00
            krytykantka1 napisała:

            > o odpowiedź proszę macochy- one mają wszystko dokładnie opracowane i znają
            > wszystkie odpowiedzismile
            > pozdro

            > Buahhhaaaa,macochy mają
            > a mamuśki to nie?
            > czytając 238 postów kto zrobil więcej wyliczeń?macochy?
            >
            ***
            zonka77 i krytykantka to takie dwie śmieszkiwink
            z tym że żonka robi "hihihihihi"
            a krytykantka "buahahahahahhaha"
            pozdro
            • krytykantka1 Re: proste pytanie 25.11.05, 10:40
              no wlaśnie
              wreszcie coś mądrego
              ten wątek powinien być przeniesiony gdzieś na forum humorum,bo można "pęć ze
              śmiechu" można czytając te wypociny
              brawo chalsia!księgowa,czy komornik?
              albo urzędniczka skarbowa
              • sar36 Uff... 25.11.05, 12:09
                ... ja też już się zmęczyłem tym wątkiem.

                Starałem się przedstawić i dyskutować poglądy na poruszane w nim kwestie, a nie
                komuklowiek dopiec, czy z niego szydzić. Mam nadzieję, że się to w miarę
                udało smile

                Nie mam zamiaru stosować tych poglądów w życiu w sposób rygorystyczny,
                fanatyczny - tzn. niczego nie będę robił "dla zasady".

                Z powodu posiadania dziecka z Next nie mam zamiaru obiżać kwot przeznaczanych
                na moje pierwsze dziecko - kocham je i nie chcę, żeby miało finansowo gorzej.
                Jeśli moja (przyszła) była żona będzie mieć nie moje dziecko pewnie będę dawał
                więcej na swoje - z powodów j.w.
                Jeśli tylko będzie mnie na to stać.

                Myślę, że w tych - z natury rzeczy trudnych - układach: Ex, Next, Next Ex itd.
                ważne jest, żeby zachowywać się wobec siebie, jak ludzie, kulturalnie, a nie
                cwaniczyć, wykorzystywać, oszukiwać i mścić.

                I tą refleksją kończę swoją "hiperaktywność" wink)) w tym wątku.

                Pozdrawiam wszystkie Samodzielne i "Macochy" smile
      • kasia_kasia13 Re: proste pytanie 25.11.05, 14:57
        Jesli dostajesz 300zl alimnetow powinnas je podniesc, nawet jesli nie masz
        drugiego dziecka.
    • bob_dinozaur Re: czy można obniżyć alimenty? 25.11.05, 19:41
      Sumujac calosc: punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, jak nam zabrac to
      zle, jak my zabrac to dobrze smile))))
    • chalsia VIVA MATMA 26.11.05, 01:37
      No to ja tak kilka spraw.

      1. Krytykantka napisała "brawo chalsia!księgowa,czy komornik? albo urzędniczka
      skarbowa"

      Się uśmiałam do imentu. Krytykantko, przegrałabyś ze mną w statki jak nic - 3
      razy pudło.
      Poszłam po męskim stylu - przykładzie - zaprezentowanym przez Sara. Po prostu
      odłożyłam emocje na bok i zajęłam się tym, czego ten wątek dotyczy - a
      mianowicie KASĄ czyli rachunkami.
      Z resztą Dinna pokazała to samo ale prościej - na wzorach.
      Tak więc po raz kolejny okazuje się, ze jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi
      o pieniądze oraz ,że matematyka królową nauk jest.
      CBDU

      A po za tym wyliczenia i wzory dowodzą tylko jednego - że zasada
      obniżyć/podwyższyć działa IDENTYCZNIE w obie strony ( a przynajmkniej powinna,
      bo jednak więcej ojców stara się o obniżkę alimentów jak mają nowe dziecko z
      next, niż matek mających 2 dziecko ze swoim Next stara się o podwyżkę alimentów)

      2. Uważam, że wątek JEST pouczający jeśli dociera do osób o innych punktach
      oparcia dolnej części ciała, że zasada działa w obie strony (vide np.Balladynka)

      3. Sar - ja to się Tobie dziwię, że wynajmujesz mieszkanie zamiast mieszkać w
      pustym mieszkaniu eksi. Nawet jeśli to tylko jej własnośc, a dom jest Wasz
      wspólny, to wyglada to na dość OK deal. No chyba, że Ci potrzeba 150m2 i tyle
      wynajmujsze - ale to Twój wybór i wtedy się nie podawaj za pokrzywdzonego
      żuczka.

      Chalsia

      PS. Gwoli wyjaśnienia - od 3 lat dostaję na dziecko od eksa alimenty w tej
      samej wysokości, mimo, że on ma 2 letnie dziecko z nowego związku. On nie
      występował o obniżkę z tego powodu. Ja nie występowałam o podwyżkę, nawet mimo
      tego, że moje warunki finansowe uległy pogorszeniu. On nie występował o obniżkę
      mimo tego, że go wykopali z dobrej roboty - teraz ma działalność gospodarczą.
      Nie wiem jak mu się powodzi - jeśli gorzej, to plus dla niego, że nie chce
      obniżyć alimentów. Jesli lepiej - ja teznie zamierzam z tego powodu starać się
      o podwyżkę.
      A alimenty? Dostaję dużo jak na standardy. Ta kwota obecnie stanowi więcej niż
      50% kosztów utrzymania dziecka (kiedyś tak nie było) ale de facto służy w
      całości pokryciu kosztów opieki nad dzieckiem po to, bym ja mogła pracować.
      WIęc standard życia mojego dziecka jest taki jak mój, bo to z mojej
      częsci "alimentacyjnej"pokrywam wszelkie koszty po za opieką. Plus oczywiście
      100% opieki bezpośredniej po za godzinami mojej pracy, bo ojciec wizytowy jest.

      --------------------
      Większość ludzi to ssaki.
      • sar36 Re: VIVA MATMA 26.11.05, 09:08
        > 3. Sar - ja to się Tobie dziwię, że wynajmujesz mieszkanie zamiast mieszkać w
        > pustym mieszkaniu eksi. Nawet jeśli to tylko jej własnośc, a dom jest Wasz
        > wspólny, to wyglada to na dość OK deal. No chyba, że Ci potrzeba 150m2 i tyle
        > wynajmujsze - ale to Twój wybór i wtedy się nie podawaj za pokrzywdzonego
        > żuczka.

        Skoro już mnie wywołałaś do tablicy - to krótko "off topic".

        Pomijając absolutną niemożność dogadania się z żoną (sprawdzone przez
        kilkanaście lat), to jej mieszkanie ma tę wadę, że znajduje się jakieś 300 km
        od mojego obecnego miejsca zamieszkania i pracy - straciłbym masę czasu na
        dojazdy wink

        Nie podaję się za biednego żuczka - jestem całkiem szczęśliwy w tym niewielkim
        (44 m2)mieszkanku smile Niemniej - docelowo, chciałbym kupić coś większego.
        Opisałem tylko sytuację, starając się pokazać, że nie jestem (chyba) taki kawał
        drania.

        Pozdrowienia smile

        P.S. A dom (jeśli chodzi o własność) jest mój, a nie nasz.
    • elle75 Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 17:02
      Czy wy drogie Samodzielne Mamy naprawde sadzicie ze Next, wychodzac za waszego
      Ex i planujac z nim wlasne dzieci MUSI zastanawiac sie czy jego dziecku z ex
      pogorszy sie standard zycia ?? NEXT rowniez MAja PRAWO miec wlasne dzieci i
      chciec dla nich jak najlepiej i tak naprawde to interesuje je standard zycia
      ICH RODZINY. I napewno nie beda uzalezniac posiadania dzieci od WASZEGO punktu
      widzenia czy WASZEGO standardu zycia. Jezeli z okazji pojawienia sie na swiecie
      dziecka z NEXT mozliwosci alimentacyjne waszych ex ulegna zmianie ... coz, nie
      macie na to wplywu. Musicie wreszcie pogodzic sie z faktem ze teraz to NEXT
      maja cos do powiedzenia w zyciu waszego ex, a wy juz niestety NIE. I zadne
      powolywanie sie na przepisy i kodeksy nie daje Wam prawa ingerowania w jego
      zycie, bo dla was jest to obecnie obcy czlowiek. Kwote alimentow wyznacza SAD
      na podstawie jego sytuacji finansowej jak rowniez RODZINNEJ. I jezeli NEXT
      zechce np. wyjechac z rodzina na Majorke (bo NEXT rowniez zarabia i nie ma
      potrzeby rezygnowania ze swoich przyjemnosci na wasza rzecz) nie macie na to
      wplywu. Takie zycie ... A jezeli hipotetycznie np. wasz ex nie odwiedza dziecka
      bo nie ma ochoty, to zadna sila go do tego nie zmusi. Nie popieram tego ale
      taki jest fakt.
      I nie opisuje tu sytuacji mojej rodziny, bo rowniez juz przeszlam chyba przez
      wszystkie etapy: bylam zona, samodzielna matka, jestem Next, macocha i matka
      wspolnego dziecka. Z ex mojego M jest ok, z jego dzieckiem z poprzedniego
      malzenstwa rowniez (alimenty placone regularnie). Z moim ex rowniez kontakty
      normalne (chociaz alimentow nigdy nie widzialam na oczy).
      I wybaczcie, ale ex mojego M nie bedzie mi dyktowac ile mam miec dzieci, tylko
      dlatego, ze moze zaistniec sytuacja w ktorej nowe dziecko zmniejszy mozliwosci
      alimentacyjne. NEXT sa normalnymi kobietami, a nie siostrami milosierdzia !!
      zeby rezygnowac z wlasnego zycia czy rodziny w imie standardu zycia obcych
      sobie ludzi, jakimi wy i wasze dzieci jestescie.
      • pelagaa Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 19:51
        Tak samo jak samodzielne nie sa matkami milosierdzia i nie musza godzic sie
        dobrowolnie na obnizenie alimentow z powodu planow prokreacyjnych obcych sobie
        ludzi. A pomijajac to wszystko to chyba zadna z nas nie wymaga aby next
        decydowala o standardzie zycia obcego jej dziecka, naszego dziecka. Zapomnialas
        jednak, ze to dziecko nie jest obce dla faceta, ktory je splodzil i w tym tkwi
        caly haczyk tej sytuacji, ze to on powienien chciec dla swoich dzieci jak
        nalepiej niezaleznie czy z matka dziecka jest zwiazany, czy nie, a jak
        powszechnie wiadomo (np. z lektury obu lustrzanych for, czy forow, nie wiem jak
        sie to odmienia) w te sprawy zywo wlaczaja sie next i decyduja o placeniu przez
        bilogicznego ojca alimentow na wlasne dzieci, ale na zasadach jakby to byly
        obce dzieci. A skoro obce, to trzeba przeciez jak najmniej, bo nikt nie jest
        matka milosierdzia.
        Takze jesli zrozumiesz, ze tak naprawde nie jestes partnerem (ty jak i inne
        next) w tych dyskusjach i ustaleniach to reszta pojdzie swoim torem i wtedy na
        pewno bedzie mniej spraw o obnizenie alimentow smile) Nie nie smile Jestem
        realistka smile Wiem, ze zadna z was nie zrezygnuje.
        I to potwierdza regule, ze wiekszosc facetow to marionetki pozbawione jaj,
        sterowane recznie przez next.
        Milej nocy pelnej uniesien wszystkim zycze smile
        • krytykantka1 Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 22:21
          pelaga:
          to potwierdza regule, ze wiekszosc facetow to marionetki pozbawione jaj,
          sterowane recznie przez next.

          A do momentu poznania next rozumiem,że to ex kieruje facetem-czy też może nie?


      • samodzielne Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 20:29
        elle75 napisała:

        > Czy wy drogie Samodzielne Mamy

        do usługwink

        > naprawde sadzicie ze Next, wychodzac za waszego
        > Ex i planujac z nim wlasne dzieci MUSI zastanawiac sie czy jego dziecku z ex
        > pogorszy sie standard zycia ??

        Nigdy nie twierdziłyśmy, że next ma się przejmować statusem materialnym naszych
        dzieci. Jednak niech next nie będą zdziwione, że same o ten status będziemy
        walczyć, choćby nie zgadzając się na obniżkę alimentów.
        Choć można inaczej - niech next ma na uwadze los dziecka ex, a ex niech ma na
        uwadze los dziecka next. Wtedy łatwiej się po prostu dogadać. Czyli można i
        prościej, i milej.

        > NEXT rowniez MAja PRAWO miec wlasne dzieci i
        > chciec dla nich jak najlepiej i tak naprawde to interesuje je standard zycia
        > ICH RODZINY. I napewno nie beda uzalezniac posiadania dzieci od WASZEGO
        punktu
        > widzenia czy WASZEGO standardu zycia. Jezeli z okazji pojawienia sie na
        swiecie
        >
        > dziecka z NEXT mozliwosci alimentacyjne waszych ex ulegna zmianie ... coz,
        nie
        > macie na to wplywu.

        No właśnie mamy wpływ nie zgadzając się na obniżkę alimentów. Na szczęście
        jeszcze sama wola tatusia chcącego obniżyć alimenty nie wystarczywink

        Musicie wreszcie pogodzic sie z faktem ze teraz to NEXT
        > maja cos do powiedzenia w zyciu waszego ex, a wy juz niestety NIE.

        My akurat nie musimy (a nie wiem czy na tym forum są jakieś inne samodzielnewink
        Wiele z nas bowiem się z exami dogaduje i MA coś do powiedzenia, choćby w
        kwestii wspólnego dziecka.
        Mamy nadzieję, ze to Was, next, niezbyt boli?wink


        I zadne
        > powolywanie sie na przepisy i kodeksy nie daje Wam prawa ingerowania w jego
        > zycie, bo dla was jest to obecnie obcy czlowiek.

        KRiO daje prawo ingerowania w życie kogokolwiek, kogo dotyczą przepisy
        pozwalające na ingerowaniewink Nie ma znaczenia czy z tym kimś drzemy koty, czy
        pijemy co sobotę wódkę.

        > kwote alimentow wyznacza SAD
        > na podstawie jego sytuacji finansowej jak rowniez RODZINNEJ.

        Co do kwoty alimentów można się również DOGADAĆ. Trudne słowo, prawda?


        I jezeli NEXT
        > zechce np. wyjechac z rodzina na Majorke (bo NEXT rowniez zarabia i nie ma
        > potrzeby rezygnowania ze swoich przyjemnosci na wasza rzecz) nie macie na to
        > wplywu. Takie zycie ...

        A co nas obchodzi gdzie next chce opalać swoje członki?

        >A jezeli hipotetycznie np. wasz ex nie odwiedza dziecka
        >
        > bo nie ma ochoty, to zadna sila go do tego nie zmusi. Nie popieram tego ale
        > taki jest fakt.

        Tak, tylko o czymś zapomniałaś w tej próbie wsadzenia nam szpili - otóż fakt
        nieobecności exa w życiu dziecka szkodzi głównie DZIECKU a nie nam. Pomyśl o
        tym następnym razem, gdy będziesz próbować odczuć satysfakcję, bo jakiejś tam
        ex jest źle (pewnie tej z Sevres, biedna kobietawink

        > I wybaczcie, ale ex mojego M nie bedzie mi dyktowac ile mam miec dzieci,
        tylko
        > dlatego, ze moze zaistniec sytuacja w ktorej nowe dziecko zmniejszy
        mozliwosci
        > alimentacyjne. NEXT sa normalnymi kobietami, a nie siostrami milosierdzia !!

        Widzę, że ktoś tu nacisnął na jakiś czuły punkt wspominając o tym, że ex
        mogłaby mieć możliwość dowiedzenia się o planach prokreacyjnych Waszych EM,
        hehehehsmile
        Nikt Ci nie każe tego robić, tak samo nikt ci nie każe z ludźmi rozmawiać, a
        nie atakować ich.

        Pozdrawiamy serdecznie, papatki.
    • monika_tk Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 19:02
      W sumie Cie popieram ELLE. Moja sytuacja: ja - next zarabiam srednio 4500 zl,
      moj maz ok. 3500 zl. Mamy wiec ok. 8.000 zl/miesiecznie. Ex zona mojego meza
      zarabia ok. 900 zl. Jakie wiec musialyby byc alimenty aby standard zycia
      naszego wspolnego dziecka i dziecka meza z ex byl podobny ? Jezeli matki
      obydwojga dzieci zarabiaja tak rozne kwoty nie moze byc mowy o podobnym
      standardzie zycia.
      Jezeli jego Ex jest osoba bez kwalifikacji i nie dostanie lepszej pracy niz
      ekspedientka, a ja skonczylam studia + dodatkowy kierunek podyplomowo,
      bezzasadne byloby wymaganie zeby nasze dzieci zyly na podobnym poziomie.
      • agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 20:40
        Ależ Monika, nie o Twoje dziecko chodzi, ale o standard dziecka z pierwszego
        związku i standard jego ojca. Jeśli ojciec zarabia 3500 będzie prawdopodobie
        płacił między 20 a 25% tej sumy, czyli około 900 zł. Suma ta powinna
        przynajmniej zbiżyć poziom życia dziecka do poziomu życia ojca.
        • krytykantka1 Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 22:24
          Ależ Monika, nie o Twoje dziecko chodzi, ale o standard dziecka z pierwszego
          związku i standard jego ojca. Jeśli ojciec zarabia 3500 będzie prawdopodobie
          płacił między 20 a 25% tej sumy, czyli około 900 zł. Suma ta powinna
          przynajmniej zbiżyć poziom życia dziecka do poziomu życia ojca.



          A jakby tak zbliżyć ten poziom do pozoimu matki?Bo dlaczego zaraz ojca?


          • darcia73 Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 23:20
            krytykantka1 napisała:

            >> A jakby tak zbliżyć ten poziom do pozoimu matki?Bo dlaczego zaraz ojca

            nie dośc, ze macoszydła są wredne to jeszcze skąpe wink
            Tak biją się alimenciarze o prawa do dziecka a wtórują im macochy, ale jak
            przychodzi do tego by własne dziecko miało zblizony do ojca poziom życia, to
            juz za duzo. Tatusiek kocha ale tak na swoj sposob, chyba bardziej swoją
            kieszeń.
            Jesli matka zarabia mniej a ojciec wiecej to i tak poziomu zycia oboja rodzin
            się nie wyrowna ale ojciec, ktoremu powodzi się lepiej niz matce tez chyba chce
            dla swojego dziecka jak najlepiej, czy moze jednak tak nie jest? Moze woli by
            poziom zycia jego dziecka był nizszy? Jak widac w naszym kraju uczucia
            ojcowskie rzadko przeliczyc mozna na realna pomoc materialna dla dziecka z
            pierwszego związku. dla mnie taki ojciec nie jest godzin sam siebie nazywac
            ojcem, to typowy dawca nasienia a dzieciak to klopot, chyba ze mozna przez
            niego trochę namieszac w zyciu eks zony.
            • pom Re: czy można obniżyć alimenty? 26.11.05, 23:55
              Darciu moja miła.
              Życzę Ci szczęścia w miłości - obyś je znalazła przy miłym facecie z dzieckiem.big_grin
              • krytykantka1 Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 08:33
                nie dośc, ze macoszydła są wredne to jeszcze skąpe wink

                a to macoszydla placą czy też ich ojcowie?
                poza tym dlaczego matki tak egzekwują alimenty w postaci pieniędzy,a nie chcą
                np.butów na zimę,albo kurtki
                nie!to można dodatkowo-ale nigdy zamiast wg mamusiek
                • ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 09:00
                  > a to macoszydla placą czy też ich ojcowie?
                  > poza tym dlaczego matki tak egzekwują alimenty w postaci pieniędzy,a nie chcą
                  > np.butów na zimę,albo kurtki
                  > nie!to można dodatkowo-ale nigdy zamiast wg mamusiek

                  Będę miała chwilkę czasu to potem cos więcej naskrobię. A teraz tak szybciutko.
                  E, my to chcieliśmy dodatkowo oprócz alimentów kupic Małej właśnie kurtkę czy
                  buty na zimę. Ale usłyszeliśmy, że nie, bo ma dac kasę i tylko ją. kupiliśmy
                  jednak kurtkę, która niby okazała się za ciasna. Ok. Oddalismy ją do sklepu.
                  Awantura była nieziemska. Bo jak to, ojciec chce sam kupić? Przeciez gustu nie
                  ma...M chciał wziąc córe na zakupy. Nie może. Bo NIE. Kupilismy drugą.
                  mierzylismy na moim synu. Podobny wzrost i budowa. Ta druga za duza... Rodzina
                  kręci głową, wiedza, że Ona jest uparta. Nikt nie potrafi na nią wpłynąc.
                  Machnęlismy ręką. Dalismy pieniądze. nie wiemy czy córa M ma kurtkę. Choć
                  własnie niby jej najbardziej potrzebowała...
                  • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 10:21
                    ajmj napisała:

                    > > a to macoszydla placą czy też ich ojcowie?
                    > > poza tym dlaczego matki tak egzekwują alimenty w postaci pieniędzy,a nie
                    > chcą
                    > > np.butów na zimę,albo kurtki
                    > > nie!to można dodatkowo-ale nigdy zamiast wg mamusiek
                    >
                    > Będę miała chwilkę czasu to potem cos więcej naskrobię. A teraz tak
                    szybciutko.
                    >
                    > E, my to chcieliśmy dodatkowo oprócz alimentów kupic Małej właśnie kurtkę czy
                    > buty na zimę. Ale usłyszeliśmy, że nie, bo ma dac kasę i tylko ją. kupiliśmy
                    > jednak kurtkę, która niby okazała się za ciasna. Ok. Oddalismy ją do sklepu.
                    > Awantura była nieziemska. Bo jak to, ojciec chce sam kupić? Przeciez gustu
                    nie
                    > ma...M chciał wziąc córe na zakupy. Nie może. Bo NIE. Kupilismy drugą.
                    > mierzylismy na moim synu. Podobny wzrost i budowa. Ta druga za duza...
                    Rodzina
                    > kręci głową, wiedza, że Ona jest uparta. Nikt nie potrafi na nią wpłynąc.
                    > Machnęlismy ręką. Dalismy pieniądze. nie wiemy czy córa M ma kurtkę. Choć
                    > własnie niby jej najbardziej potrzebowała...
                    >
                    >
                    ***
                    ajmj-a dlaczego nie wziełiście córki na zakupy? chyba ojciec spotyka sie z
                    dzieckiem(a może nie?) więc w ramach swoich spotkań trza było poszusować z
                    dzieciakiem po sklepach i po problemie.
                    dzieciak wraca do domu w nowych pięknych ciuchach i macie wszystko załatwione.
                    Ja mając dziecko przy sobie, i znając jego wzrost i wagę nie kupowlam mu
                    jeszcze kurtki "na oko"- szczerze was podziwiam że w taki sposób dokonywaliscie
                    zakupów.
                    Co innego kurtka wisząca na wieszaku(nawet jeśli wzrost odpowiedni) a co innego
                    jak dziecko ją założy.
                    Pozdro
                    ps.a swoją drogą skoro ex od początku wolala takie rozwiązanie -jak gotowka- to
                    dlaczego upieraliście się przy swojej opcji? chyba jesteście dorośli,a ne
                    dzieciaki udowadniające kto ma rację
              • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 10:15
                pom napisała:

                > Darciu moja miła.
                > Życzę Ci szczęścia w miłości - obyś je znalazła przy miłym facecie z
                dzieckiem.
                > big_grin
                ***
                dlaczego wychodzisz z założenia że darcia jest sama???
                dlatego że ma inne poglądy od ciebie?wink a jak wiadomo-jako macocha-jesteś w
                związku,wiec kto się z tobą nie zgadza musi być samotny??
                to taka logika? bo serio nie rozumiem na jakiej podstawie wyciągnełaś takei
                wnioski.
                Akurat z wszystkim co napisala darcia sie zgadzam,a nie jestem samotna-jak
                sobie poradzisz z tym faktem?wink będziesz również doszukiwała się czegoś w momi
                życiorysie żeby sobie coś uzasadnić?
                • pom Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 17:22
                  Dlatego tak napisałam, że Darcia myśli dość wąsko: macochy są wredne niedobre i
                  paskudne z założenia. A myśli zapewne na podstawie lektury forum macochy.
                  Teraz już wiem, że Darcia sama nie jest. Ale to gorzej - bo ona taka JEST a nie
                  sytuacja ją taką stworzyła.
                  Mała uwaga - macoch piszących jest mniej nich macoch czytających. Pytanie za 10
                  pkt: dlaczego?

                  > Akurat z wszystkim co napisala darcia sie zgadzam,a nie jestem samotna-jak
                  > sobie poradzisz z tym faktem?wink będziesz również doszukiwała się czegoś w momi
                  >
                  > życiorysie żeby sobie coś uzasadnić?

                  Widzisz, problem polega na tym, że WYCHODZENIE Z ZAŁOŻENIA, że macocha to
                  wredna, skąpa, zimna suka, która jakby mogła to by znęcała sie nad dziećmi
                  swojego faceta. A ponieważ taka jest, więc musi być zarazem płasko mysląca, nie
                  potrafi oddzielać faktów od problemów, myśli jednostronnie. I wiesz co? To chyba
                  jest najgorszy problem w mysleniu po obu stronach. Bo macocha jedna z druga może
                  też sobie napisać, że wszystkie samodzielne są pazerne i jakby mogły to by
                  faceta puściły w skarpetkach i w ogóle to sfrustrowane kobiety, które nie
                  potrafiły swoim facetom dobrze zrobić. Bzdura, kretynizm i głupota.

                  Darcia, pozwole sobie na trzy słowa, w swoich sądach jest nie tylko bardzo
                  radykalna ale też nie przebierająca w słowach. Mam wrażenie, że Ty jednak lepiej
                  sobie radzisz z emocjami.
                  Z faktem, że myslisz podobnie, nie mam problemu. Moje problemy usadowione są
                  zupełnie gdzie indziej i nawet nie w dzieciach mojego M, wyobraź sobie.
                  Nie uważam za konieczne udawadniać wszystkim, że nie jestem wielbłądem i że to
                  co pisze osoba stronnicza do granic jest nieprawdą.
                  To tak jak z szowinizmem - żydzi masoni i cykliści to samo zło. I tu nie pomogą
                  żadne tłumaczenia, dlatego sobie je odpuszczam.

                  I jeszcze jedna dygresja - to co piszą czasem samodzielne świadczy także o tym,
                  że same jako macochy nie dałyby sobie rady, przypisując swoje ewentualne leki i
                  obawy innym kobietom.
                  Jak to mówią: najbardziej nie lubimy tych cech u bliźnich, które sami posiadamy.
                  • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 17:47
                    I jeszcze jedna dygresja - to co piszą czasem samodzielne świadczy także o tym,
                    że same jako macochy nie dałyby sobie rady, przypisując swoje ewentualne leki i
                    obawy innym kobietom.
                    Jak to mówią: najbardziej nie lubimy tych cech u bliźnich, które sami posiadamy.
                    ***
                    wiesz o czym to moim zdaniem świadczy?
                    o tym,że jako samodzielne mają złe doświadczenia z ex-ami.Ex-owie olewający
                    dzieci,nie płacący aliemntów itp
                    więc jak się czyta o macoszce,która dopytuje się jak obniżyc alimenty,jak
                    wydziedziczyć dzieci z pierwszego związku..to sama wiesz...nie wzbudza to
                    pozytywnych reakcjiwink
                    pozdro
                    • pom Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 18:19
                      więc jak się czyta o macoszce,która dopytuje się jak obniżyc alimenty,jak
                      > wydziedziczyć dzieci z pierwszego związku..to sama wiesz...nie wzbudza to
                      > pozytywnych reakcjiwink

                      Tak, sama wiem, chociaż jestem macochą.smile Tylko tak łatwo wówczas o uogólnienia.
                      Trzy napisały ale sześć jest wredne i złe. Albo nie, wszystkie są takie.

                      Znam osobiście jedną macochę, którą podziwiam do granic za jej umiejętność
                      wzbicia sie ponad własne ego. Wychowują z mężem jego dwóch synów, sami maja
                      trzeciego. Synowie M studiują, oni we dwójkę opłacają im prywatne studia, mimo
                      żyjącej i sprawnej matki, która płaci symboliczne alimenty. Nigdy nie słyszałam
                      od niej, że synowie M za dużo kosztują, że najlepiej jakby matka ich wzięła do
                      siebie.

                      Nie twierdzę, że każda macocha to anioł i matka Teresa w jednym. A uchowaj Boże.
                      Chodzi mi wyłącznie o to, by nie robić krzywdzących uogólnień.
                      I to po obu stronach.
                  • darcia73 Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 18:15
                    pom napisała:

                    > Dlatego tak napisałam, że Darcia myśli dość wąsko: macochy są wredne niedobre
                    i
                    > paskudne z założenia. A myśli zapewne na podstawie lektury forum macochy.
                    > Teraz już wiem, że Darcia sama nie jest. Ale to gorzej - bo ona taka JEST a
                    nie
                    > sytuacja ją taką stworzyła.

                    Jestem radykalna, fakt ale to winika z mojej lektury macoszego forum i postów
                    macoch na tym forum. Trochę radyklanych postaw jest potrzebnych by nazwac zło
                    po imieniu, by się nie cackać z owijaniem w bawełnę.
                    Złem jest przede wszytkim rozbite małzenstwo, od tego się wywodzi jak reakcja
                    łancuchowa całe inne zlo.
                    nie jestem ideałem i myslę, ze nigdy nie związałabym się z dzieciatym facetem.
                    Naprawde nie chciałabym zostac jedną z was, a te zazdrość o pieniądze, czas i
                    dzieci widac straszliwie w macoszych postach. Miałabym byc taka sama? Nie,
                    dziękuję.
                    Pomysl o tym i zazstanów się nad moimi słowami tak w głębi serca.
                    • pom Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 18:21
                      Naprawde nie chciałabym zostac jedną z was, a te zazdrość o pieniądze, czas i
                      dzieci widac straszliwie w macoszych postach. Miałabym byc taka sama? Nie,
                      dziękuję.

                      Zastanowiłam się nad Twoimi słowami. Faktycznie, nie powinnaś zostawać macochą,
                      bo mogłabyś naprawdę krzywdzić cudze dzieci.
                      Bo to nie kwestia na co się w zyciu trafiło ale jakim sie jest człowiekiem w ogóle.
                      • darcia73 Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 18:27
                        Nad tym zastanawiac się nie muszę - nie nadaję się, to się nie pcham na
                        macochę. Wiem o zagrozeniach, wiem trochę o zyciu i dlatego moj mąż był
                        kawalerem. Nawet pod uwage nie brałam fecetów z garbem. ale szkoda, ze częśc
                        macoch się nad tym nie zastanawia, tylko powiela potem model kopciuszkowy.
                        Byc dobra macochą to sztuka i siła chcrakteru a takich kobiet jak na lekarstwo.
                        Im w głowie tylko przysłowiowa pazernosc eksi i zazdrosc o kase i dzieci.
                        • pom Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 18:44
                          Zgadzam się z Tobą o 100% - część macochy jest dziwnie zaskoczonych, że dzieci
                          to nie tylko epizod ale obowiązki na całe życie ich facetów a nawet potem -
                          spadki, te sprawy. No i się zaczyna karuzela i przepychanki. Czasem są one
                          słuszne, bo nie wszystkie samodzielne to anioły ale nie zawsze, to oczywiste.

                          Być dobrą machochą to baaardzo trudna sztuka. Ale własnie dobre macochy za to
                          cenię i szanuję: że potrafiły wzbić się ponad własne ego, pracuja nas własnymi
                          słabościami, że myślą w kategoriach dobra ogólnego, że ważą dobro wszystkich
                          dzieci, własnych i swoich partnerów, widząc w tym kapitał na przyszłość. Bo
                          przecież my, stare pierdziele, kiedyś odejdziemy do lepszego świata a one będą
                          miały tylko siebie. I warto by wzrastały w zgodzie, miały w sobie oparcie i
                          poczucie, że nikt ich w życiu nie chciał skrzywdzić.
                          Tylko że o tym trzeba myśleć na codzień, patrzeć na małe sprawy przez pryzmat
                          przyszłości i wartości wyższych aniżeli wakacje na Bali. A tu naprawdę trzeba
                          siły charakteru. Ale z tego co obserwuję to sie da zrobić, choć sporo wysiłku
                          kosztuje zarówno matki dzieci jak i ich ojców i macochy.
          • agamagda Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 10:39
            Bo tak wynika z przepisów, że oboje rodziców zapewnia wspólnie standard
            dziecku, jeśli jedno zarabia więcej, "poprzeczka" się podnosi do góry.
            Druga partnerka faceta z zobowiazaniami zapewnia poziom dziecku, z następnymi
            20% z jego pensji pensji, po prostu.
            Rozumiem jednak, z powyższych wypowiedzi, że dla Next 80% z 3.500zł, to zbyt
            mało, żeby wyżyć? To może trzeba było policzyc wczesniej i nie wchodzić w tak
            niewygodny zwiazek?
            • ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 10:44
              Jasno napisałam. Nie moze jej zabierać. Nawet, aby kupic WŁASNEMU dziecku
              potrzebne rzeczy. ale, za bardzo się wqur... jak zaczynam o tym pisać. Więc
              kończę.
              • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 10:50
                ajmj napisała:

                > Jasno napisałam. Nie moze jej zabierać. Nawet, aby kupic WŁASNEMU dziecku
                > potrzebne rzeczy. ale, za bardzo się wqur... jak zaczynam o tym pisać. Więc
                > kończę.
                > ***
                oki- nie będe wnikać bo to Twoje prywatne życie.
                Skoro nie może zabierać to rozumiem, ale znając ex od razu powinniście jej dać
                kasę na kurtkę zamiast tą kurtkę na oko kupować.
                Oszczędziłabyś swoich nerwów ,a wszyscy zaoszczędziliby czas.
                Pozdro
                • ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 10:57
                  Tak masz rację. Tylko wiesz o co chodziło?Dlaczego chcielismy sami kupić?
                  1. M mógłby podczas zakupów "nacieszyć" się córą, a dodatkowo poprostu właśnie
                  moze naciągnełaby go na coś dodatkowo?winkTo już duża dziewczynka, marzy zapewne
                  o jakims modnym ciuchu, który mogłaby sobie sama wybrać.
                  A tak? M jest całkowicie wyłączony. Nie mówię już o mnie. Bo ja M i córce w
                  pewnych momentach nie jestem poprostu potzrebna. A tak. Dalismy pieniązki. I na
                  tym rola się skonczyła...
                  Pozdrawiam.
                  • edzieckokarenina Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 10:59
                    ajmj napisała:

                    > Tak masz rację. Tylko wiesz o co chodziło?Dlaczego chcielismy sami kupić?
                    > 1. M mógłby podczas zakupów "nacieszyć" się córą, a dodatkowo poprostu
                    właśnie
                    > moze naciągnełaby go na coś dodatkowo?winkTo już duża dziewczynka, marzy
                    zapewne
                    > o jakims modnym ciuchu, który mogłaby sobie sama wybrać.
                    > A tak? M jest całkowicie wyłączony. Nie mówię już o mnie. Bo ja M i córce w
                    > pewnych momentach nie jestem poprostu potzrebna. A tak. Dalismy pieniązki. I
                    na
                    >
                    > tym rola się skonczyła...
                    > Pozdrawiam.

                    ***
                    no szkoda..a czy Twój M ma w ogle kontakt z dzieckiem? może się z córką widywać?
                    pozdro
                    • ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 11:11
                      hm... może.Poprawiam mógł. Pod pewnymi warunkami. Tylko w jej obecności. Teraz
                      już nie (nawet tak), bo ma "karę". Za ta kurtkę własnie...(bo miał od razu dac
                      pieniądze, a nie wydziwiać i wymyslac jakieś wspólne zakupy z córką) smieszne
                      nie? i żenujące. Nawet jej rodzina nie ma na nią wpływu. Jak zaczeli mojego M
                      bronić (delikatnie) to poprostu odbyła się okropna awantura. Więc przestali się
                      wtrącać.
    • ajmj Re: czy można obniżyć alimenty? 27.11.05, 11:14
      Ok. dzieciaki wszystkie śpią i te duże i małe, a ja idę nastawiac rosołeksmile

      Lepszych humorków wszystkim i mniej kłótni.smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka