flo_mama
28.11.05, 17:39
Wczoraj wieczorem zginął w wypadku mój kolega z grupy ze studiów. Miał 31
lat, żonę i 1,5roczne dziecko. Żył szybko, błyskotliwie, czego się nie
dotknął zamieniało się w złoto albo w szczęście. Jakie życie taka śmierć...
A jednak cały czas myślę dlaczego, że przecież bez sensu... . Będzie mi go
brakowało.
jeśli macie chwilę, zapalcie mu świeczkę, pomyślcie o jego bliskich.
(*)
mam flo