28.11.05, 17:39
Wczoraj wieczorem zginął w wypadku mój kolega z grupy ze studiów. Miał 31
lat, żonę i 1,5roczne dziecko. Żył szybko, błyskotliwie, czego się nie
dotknął zamieniało się w złoto albo w szczęście. Jakie życie taka śmierć...

A jednak cały czas myślę dlaczego, że przecież bez sensu... . Będzie mi go
brakowało.

jeśli macie chwilę, zapalcie mu świeczkę, pomyślcie o jego bliskich.

(*)

mam flo
Obserwuj wątek
    • aksaa Re: Smutno 28.11.05, 20:05
      zapalam
      (*)
      • amfenix Re: Smutno 28.11.05, 21:16
        Ja też [*].WIem co to znaczy.STraciłam w ciagu dwóch lat kilka bliskich mi osób.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka