jestem nowa...

29.11.05, 17:55
Niedawno rozstałam się z mężem.
Wychowuje 2,5 letniego synka.
Przeprowadziłam się do rodziców i staram się normalnie żyć..ale nie jest to
proste.

Na szczęście załatwiłam już dla synka przedszkole, więc jeden problem z
głowy.
Nie wiem tylko jak rozwiązać sprawę spotkań synka z mężemsad((

Moi rodzice nie chcą go widzieć w domu a ja ich nie puszczę nigdzie samych.
Z przedszkola też nie chcę by mąż go odbierał. Nie wiem tylko jak mu o tym
powiedziećsad( Jestem w kropce.

Podzielcie się swoimi doświadczeniami, jak o Was wyglądało.

dzięki!!!
    • krytykantka1 Re: jestem nowa... 29.11.05, 18:14
      To nie jest dobre forum.Dostanisz masę "rad" wątpliwej jakości.
      Zmykaj czym prędzej,bo Twoje dziecko przestanie znać ojca-no chyba że jest
      bandziorem-mordercą,ale chyba taki nie jest.
      Już tu mamuśki-wlaścielki dzieci nauczą Cię jak odizolować synka od ojca-chcesz
      tego?
      • edzieckokarenina Re: jestem nowa... 29.11.05, 18:25
        krytykantka1 napisała:

        > To nie jest dobre forum.Dostanisz masę "rad" wątpliwej jakości.
        > Zmykaj czym prędzej,bo Twoje dziecko przestanie znać ojca-no chyba że jest
        > bandziorem-mordercą,ale chyba taki nie jest.
        > Już tu mamuśki-wlaścielki dzieci nauczą Cię jak odizolować synka od ojca-
        chcesz
        >
        > tego?
        **
        krytykantko "wlaścicielko" swojego M jak i wielkiej radosnej gromadki pasierbów-
        zmiataj stąd
        a do autorki wątku: dlaczego nie chcesz aby ex odbierał dziecko z przedszkola?
        myślę że to by było najlepsze rozwiązanie skoro Twoi rodzice nie chca go
        widzieć w swoim domu.A Tobie też byłoby łatwiej-prawda?
        obawiasz się czegoś?
        pozdrawiam
        • tata9347 Re: jestem nowa... 29.11.05, 19:21
          witaj.wogóle bym się nie odzywał/jak by nie było mężczyzna/gdyby nie
          "przesympatyczna"obecność krytykantki1.
          Może krótko,adsa_21,jestem tatą który sam wychowuje syna.To co napisała
          edzieckokarenina,popieram w całości.Naprawdę wie co pisze,i ma rację.Wierz mnie.
          Jestem chłopem,ale postępowanie wskazane przez edzieckokarenina,jest nie dla
          Ciebie,nie dla Taty-tylko dla DZIECKA najlepsze.Co będzie dalej z Wami???
          Niech dziecko jak najdłużej/oby zawsze/miało Rodziców! pozdrawiam tata9347
        • adsa_21 Re: jestem nowa... 30.11.05, 08:50
          tak, boje sie ze maz mi gdzies dziecko porwie, jest zdolny do wszystkiego.
      • tata9347 Re: do krytykantki1-tata9347 29.11.05, 19:29
        Witaj-krytykantko1.Mam dla Ciebie propozycję,bo jestem mężczyzną i tatą,więc nie
        pasuje wersja"złego forum" i nie nauczę izolować dzieci.Porozmawiajmy
        oboje.Otwórzmy nowy wątek,pomówmy co Ciebie tak wkurza w postach,że dopadasz je
        pierwsza,a mnie co drażni że wtrącam się/np ten post,lub to więzienie/chociaż to
        Kobiece forum,i nie wypada się mnie wtrącać.Jakoś narazie Panie mnie nie
        popędziły/a mogą wyprosić/.Dopóki jeszcze jestem,i kiedy przesympatyczna
        edziecko karenina Ciebie ......-to porozmawiaj ze mną.Spróbujmy.A może na kawę????
        tata9347
    • pelagaa Re: jestem nowa... 29.11.05, 19:37
      Adsa a moze porozmawiaj z rodzicami??? Ja wiem, ze to pewnie ludzie starej daty
      i pewnie mysla, ze dla dziecka najlepiej bedzie ojca nie widywac, bo pewnie
      dran i rodzine rozwalil (wiadomo, chocby nie wiem co, beda trzymac Twoja
      strone, a pewnie i tez maja racje smile Ale moze jakas opinia psychologa by
      pomogla im zrozumiec, ze izolowanie dziecka od ojca jest zle dla DZIECKA. Moze
      uda Ci sie i wyjasnic rodzicom, ze dla dobra dziecka warto, aby troszke
      odpuscili??? A jak sie facet wykaze, ze ojcem chce byc, a dziecko bedzie za nim
      tesknilo, to i emocje opadna troszeczke i wszystko sie unormuje, zobaczysz smile
      Nie mowie, aby Panu Ojcu ulegac jak wrzodowi na d..., ale aby tak postepowac,
      zeby dziecko mialo jednak dwoje rodzicow. Rozwod dotyczy rodzicow, nie powinien
      dotyczyc dziecka.
      • krytykantka1 Re: jestem nowa... 29.11.05, 22:53
        krytykantko "wlaścicielko" swojego M jak i wielkiej radosnej gromadki pasierbów-
        zmiataj stąd

        ej,karenina-rzuć się pod pociąg jak bohaterka Twojego nicka jak masz takie
        bzdury pleść
        wlaścicielką niczyją nie jestem,czsy niewolnictwa minęly-wiesz?
        pasierbów też nie posiadam,tylko dzieci
        • anna.lucyna Re: jestem nowa... 30.11.05, 08:53
          Popieram edkarenine- spadaj stąd krytykantko. Tutaj tylko ja mogę krytykować.
        • edzieckokarenina Re: jestem nowa... 30.11.05, 18:20
          krytykantka1 napisała:

          > krytykantko "wlaścicielko" swojego M jak i wielkiej radosnej gromadki
          pasierbów
          > -
          > zmiataj stąd
          >
          > ej,karenina-rzuć się pod pociąg jak bohaterka Twojego nicka jak masz takie
          > bzdury pleść
          > wlaścicielką niczyją nie jestem,czsy niewolnictwa minęly-wiesz?
          > pasierbów też nie posiadam,tylko dzieci
          ****
          ty masz dzieci????
          <rotfl>
          podaj swoje namiary to ci prawa rodzicielskie odbiorę
          i powtarzam po raz kolejny-sływaj stąd mutancie
          • anna.lucyna Re: jestem nowa... 01.12.05, 10:00
            Eee tam, że ma wąsy i brodę to zaraz "mutancie"....
          • mikawi Re: jestem nowa... 01.12.05, 10:06
            > podaj swoje namiary to ci prawa rodzicielskie odbiorę


            <rotfl> to ty sędziną jesteś??? świat zwariował, najpierw LPR i PiS, teraz to...
    • evik3 Re: jestem nowa... 30.11.05, 09:13
      Witaj
      Rozumiem, że Twoi rodzice i Ty macie żal do ojca dziecka ale nie można dziecku
      odbierać kontaktu z ojcem.
      Ja też nie rozstałam się w pokojowym nastroju ale nigdy nie ograniczałam
      kontaktów. Niestety lub na szczeście dziecko ma dwoje rodziców i musisz o tym
      pamiętać.
      Ja przez jakiś czas woziłam córeczkę do rodziców ex. Mam z nimi dobre układy
      więc nie było problemu.
      Możesz też spróbować umawiać się gdzieś na neutralnym gruncie. Na przykład w
      sali zabaw dla dzieci lub jakiejś restauracji. Być może ojciec dziecka będzie
      się nawet lepiej czuł niż w domu gdzie nie jest mile widziany. Ty będziesz
      miała kontrole nad spotkaniem
      Czy Twoje obawy nie sa troszke wyolbrzymione. Pamietam, że miałam podobne myśli
      ale to tylko były moje wymysły, nieuzasadnione obawy. Daj sobie, dziecku i jego
      ojcu czas na oswojenie się z nową sytuacją.
Pełna wersja