Dodaj do ulubionych

odejście męża

30.12.05, 09:40
Dziewczyny, znalazałam się w bardzo trudnej sytuacji i przyznam szczerze, że
kompletnie nie wiem jak postąpić. Jestem w siódmym miesiącu ciąży i właśnie
zostałam poinformowana przez mojego małżonka, że zastanawia się nad
rozwiązaniem naszego małżeństwa. Nie muszę wam chyba mówić, że spadło to na
mnie jak grom z jasnego nieba. Nie widziałam żadnych objawów kryzysu - pewnie
jak większość nieuświadomionych żon. Klasycznie jak w takiej sytuacji
usłyszałam, że coś się między nami wypaliło i że pojawiła się inna kobieta, z
którą łączy go większa więź duchowa niż ze mną. Po pierwszym szoku
zastanawiam się czy to są jedyne powody rozpadu związku, a może kieruje nim
też strach przed odpowiedzialnością i ojcostwem. Dodam, że dziecko było
zaplanowane przez nas oboje i razem cieszyliśmy się z ciąży, ale tylko do
pewnego momentu. Od jakiegoś czasu mój mąż nie interesuje się ani dzieckiem
ani ciążą, ale może zmieni się to gdy przyjdzie ono na świat. Napiszcie co o
tym sądzicie, czy czekać do rozwiązania ciąży i mieć nadzieję, że dziecko
scementuje nasz związek i wrócą dawne dobre chwile czy też rozstać się już
teraz i oszczędzić sobie złudzeń?
Obserwuj wątek
    • siula5 Re: odejście męża 30.12.05, 09:47
      Skoro "zastanawia się nad odejściem" ja bym go rzuciła, świania z niego że mówi
      ci taką rzecz gdy jesteś w zaawansowanej ciąży. Jak tak można?
      • tsunami05 Re: odejście męża 30.12.05, 09:51
        Niezły. Ale ja bym poczekała. To musi być trudna sytuacja dla Ciebie, moze możesz gdzieś wyjechać, odpocząć trochę od tego? Ale z decyzjami poczekajcie - według mnie - moze faktycznie dziecko coś zmieni. Ale koleś, ja pierniczę - z jedną ma dziecko, a drugą łączy go "Więź uczuciowa". Ojej.
        Ale w razie gdyby jednak się nie udało, to myślę, ze na siłę takiego związku nie ma co ciągnąć, dasz sobie radę sama. Pozdrawiam!
    • mala.ela Re: odejście męża 30.12.05, 09:48
      moim zdaniem, jeśli facet był w stanie oznajmic ci taką "nowinę" w takim
      momencie to nie pozostawiałabym sobie złudzeń. Pamiętaj ze po ciaży spadną na
      ciebie inne obowiazki (czasochłonna opieka nad dzieckiem, która w większości
      spadnie na ciebie, nie czarujmy sie) i nie będziesz w stanie poświecic
      ratowaniu waszego zwiazku zbyt wiele czasu. Początki rodzicielstwa są trudne, u
      mnie w małżeństwie naprawdę dzieje sie dobrze - a i tak były ostre zgrzyty.
      • lankal84 Re: odejście męża 30.12.05, 10:01
        ja bym poradzila rozmowe ale nie typu co ona ma a czego ja nie mam ale
        powiedzialabym o swoich odczuciach (ze czujesz zawod, ze nie myslalas ze
        kiedykolwiek tak postapi, jest ci zle czujesz sie oszukana , jest ci przykro ze
        zdecydowalsie na dziecko z Toba a gdzies tam myslal o rozstaniu)
        aha i wazne powiedz ze zczysz mu z calego serca szczescia z ta kobieta a ty
        masz nadzieje ze wasze dziecko bedzie z toba szczesliwe ze zapewnisz mu ojca i
        matke
        tutaj powiedznie ze zyczysz mu szcescia bardzo go zaboli nie rob z siebei
        ofiary oni to lubia badz pewna nie placz !!!
        wiem ze sobei pomyslisz co taka gowniara jak ja wie , ale sprawdzone na bylym
        narzeczoonym, ktory na boku cos mial
        nie rob nic na goraco odprez sie przemysl strategie
        ja tu bym bardziej zadzialala i rzucila mu wnoskiem o rozwod z jego winy tzn
        zdrada i oczywiscie o przysadzenie almientow i to sporych !!
        takze latw to syzbko ten wniosek bedzie w szoku moze troche przemysli wszystko\
        a gdyby zdarzylo sie tak ze nei zostanie z toba to swiat jest pelen wspanialych
        mezczyzn i to wrtosciowych !!!
        • docbee Re: odejście męża 31.12.05, 23:30
          Dziewczyno trzymaj się! To strasznie trudna sytuacja, ale my kobiety zawsze
          spadamy na cztery łapy.Dasz radę.Trudno doradzać,bo nie zanam ani Ciebie, ani
          Twojego męża...Moim zdaniem facet rzeczywiście ma problem psychiczny.Uświadomił
          sobie jak duza odpowiedzialność na Was spadnie za kilka tygodni.Koniec
          wolności.Sprawę należy omówic i załatwić przed porodem.Jak się urodzi nawet
          najbardziej wyczekane dziecko ,to jest to tak niewiarygodnie silny stres,,,,,ze
          zgrzyty sa w najlepszych małżeństwach.I kilka pierwszych
          lat...Pogadajcie.Zapewnij sobie spokojną sytuację po porodzie.Może u boku męża,
          a jak nie to rodzice,rodzeństwo może pomogą.POROZUMIENIE DUCHOWE...Jak tamta
          babka może w ogóle angażować faceta ciężarnej żony? Co za monstrum.Trzymaj się
          Ty i Twoje małe.
      • joasia81 Ma kogoś!!! 02.01.06, 10:33
        Ma kochankę i nie ma się nad czym zastanawiać tylko go spakować i wywalić facet
        jak odchodzi to najczęściaj do innej kobiety a nie z nudów. A zastanawia sie
        czy warto bo może tamta jest tylko do łóżka a Ty "skaczesz" koło niego.
        Współczuję.
        Pozdrowienia
    • niunia782 Re: odejście męża 30.12.05, 10:04
      Cześć, ja na początku ciąży miałam trochę problemów z moim mężem, ale z czasem
      zmienił się i to bardzo. Pamiętam jego słowa, że ma dość tej rutyny i chce
      odmiany. Nie odszedł, został przy mnie, bo w tym samym czasie dostałam skurczy
      z tych nerwów. Wiem, że słowa usłyszane z ust ukochanej osoby bardzo ranią, a
      przede wszystkim ciężko o tym zapomnieć. Nie wiem jaki ma charakter Twój mąż,
      ale wydaje mi się że przerasta go ta sytuacja, on po prostu się boi obowiązku i
      odpowiedzialności. A teraz bliżej końca tym bardziej. Ty się nie denerwuj, a on
      musi sam poukładać sobie wszystko. Mężczyźni mają taką naturę,że ciężko ich
      zrozumieć, potrzebują czasu, by wszystko sobie ułożyć. Nie wiem czy Cię
      uspokoiłam. Trzymaj się. Pozdrawiam
    • s79 Re: odejście męża 30.12.05, 10:15
      Nie wiem kompletnie, co Ci doradzić, bo sama nie wiem, co bym zrobiła na Twoim
      miejscu - nawet nie umiem sobie tego wyobrazić./ Powiem Ci jedno - podziwiam.
      Jesteś silna. A facet to dno... Aż wierzyć mi sie nie chce, ze normalnego
      człowieka stać na coś takiego...
      Może powinnas porozmawiać z jakimś fachowcem, który doradziłby najlepiej jak
      poradzić sobie w tej naprawdę trudnej sytuacji..
      • ledzeppelin3 Re: odejście męża 30.12.05, 10:25
        Kawał z niego sk..syna, jesli znajduje sobie inną babę w momencie, jak jestś w
        ciąży. Na dobre i na złe, co? Nie wiem, czy Twój związek rokuje, nie wiem, czy
        jesteś w stanie mu wybaczyć i "poczekać, aż mały chłopczyk dojrzeje" i nie
        będzie bzykał innej pani bo się biedaczek ojcostwa wystraszył. Współczuję Ci,
        może jak chcesz to wszystko "ratować" to dobrym wyjściem byłaby terapia u
        dobrego psychologa.
    • pineska32 Re: odejście męża 30.12.05, 10:40
      Witaj!
      Moja sytuacja, a było to 6 lat temu wyglądała podobnie, z małymi wyjatkami.
      Zaszłąm w planowana ciażę rok po ślubie. Na 2 dni przed porodem, mój mąż nie
      wrócił na noc do domu. zadzwonił i powiedział, że jest u kolezanki i nie wróci.
      Nie wiadziałam o co chodzi. Pojechałam do szpitala, miałam cesarkę, na świat
      przyszłą moja córcia i tego samego dnia przyszedł mój mąż, żeby mi oświadczyć,
      że mnie juz nie kocha, chce rozwodu. I nic nie pomogło. Myslałam, że to strach
      przed opdowiedzialnoscia, że to minie. Wcześniej nie było oznak jakiegoś
      kryzysu, nawet kwiaty mi przynosił. Skończyło sie sprawa alimentacyjną jak małą
      miałą pół roku, jak miałą 1,5 roku juz miała sprawe rozodową. A mój małżonek
      eks, poznał jak sie okazuje w pracy koleżankę, która była cudowniejsza ode mnie
      i tak mu zostało, jest razem z nia do tej pory. Ja natomiast poznałam 3 lata
      temu wspaniałego faceta, wyszłam za niego za maż, a teraz jestem w ciazy z
      drugim bajbuskiem. Moja córka ma normalna (o ile tak mozna powiedzieć) rodzine,
      uwielbia swojego ojczyma, a i on już mam wrażenie ja pokochał choc początki
      były trudne.

      Jesteś młoda i tak naprawdę wszytsko przed Tobą. Nie poddawaj się, nawet jeśli
      zostaniesz sama z dzieckiem dasz sobie radę, tak jak ja. Nie mówię, że to
      ławte. Jest cholernie ciężko, szczególnie na początku. Wychodzisz z dzieckiem
      na spacer i widzisz szczęśliwych tatusiów z włózkami a Tobie łyz napływaja do
      oczu. Potem mała miała 4,5 mc a ja do pracy. Na sczęście zawoziłam małą do Mamy
      ale po pracy byłam zdana tylko na siebie, zmęczona nocnym karmieniem, pracą a
      potem trzeba zajac sie dzieckime, wykapać i juz nie ma Ci kto pomóc. To były
      ciężkie chwile, ale do przeżycia. Myślę, że uratowało mnie to, że obracałam sie
      wsród ludzi, nie zatopiłam sie w rozpamietywaniu "jak by było cudownie gdyby",
      a dziecko nie dało mi chwili czasu na to, zebym wpadłą w deprasję, bo zdawałam
      sobie sprawę, że jestem tylko ja i ona a moja Mama jest już schorowana i nie
      mpoge jej obarczać jeszcze swoją osoba. A w pracy poszłam na jakiś kurs (miałam
      wspaniałego szefa, powiedziałam mu o swojej sytuacji, nie zrezygnowała ze mnie,
      powierzył mi odpowiedzialna funkcję, wysłał na szkolenie, mogłam wychodzic
      nawet w środku dnia na karmienie) i poznałam tam swojego obecnego męża.

      Życzę Ci żebyś się nie poddawałą, może wszytsko ułoży się dobrze. Spróbujcie
      rozmawaić ze sobą, nie podejmuj żadnych drastycznych kroków, nie wyprowadzaj
      się i postaraj sie odpedzic złe myuśli. Może warto pójśc do psychologa???

      Goraca pozdrawiam
      • maretina pinesko! 30.12.05, 11:58
        fajnie, ze jestes szczesliwa!
        a jak kontakty malej z "tata"?
        • pineska32 Re: pinesko! 30.12.05, 12:56
          OK!
          Właściwie jest super. ałą mówi, ze ma dwóch tatusiów. Jak się jej pytam, czy
          ktoś w przedszkolu tez ma dwóch tatusiów to mówi, że nie, a jak się jej pytam
          czy się dzieci nie dziwią to mówi, ze tez by chciały miec dwóch tatusiówwink)))
    • mw233 Re: odejście męża 30.12.05, 10:44
      Jest to bardzo trudna sprawa i trudno tak naprawdę wypowiadać, bo nie wiadomo
      np., czy nie pomogła by wam terapia małżńska. Gorzej jak się zakochał, wtedy
      albo ciągnąć ten związek (może się uda), albo go zakończyć. Tylko co z
      dzieckiem jeszcze nienarodzonym? zachował by się nieodpowiedzialnie gdyby
      odszedł. Przecież oboje go pragnęliście. Może jest jeszcze dla Was szansa.
      Porozmawiajcie.
      Pozdrawiam gorąco i myślę o Tobie. Zyczę Ci, żeby się ułożyło w Twoim związku.
      M
      • malgolkab Re: odejście męża 30.12.05, 11:13
        ja bym nie chciala byc z kims takim. rozne rzeczy sie w malzenstwie zdarzaja,
        jakies skoki w bok czasem tez i nie chce oceniac kogos kogo nie znam, ale to
        nie wyglada na pojedyncze pojscie do lozka z inna. dla mnie twoj maz to zwykly
        s...... jesli po porodzie bedzie chcial miec kontakt z dzieckiem, to nie
        powinnas mu tego utrudniac, bo malenstwo nie jest niczemu winne, ale byc z nim
        nie powinnas. pozdrawiam i zycze powodzenia
        • guderianka Re: odejście męża 30.12.05, 11:40
          przede wszystkim -współczuję. trzymaj sie mimo iż sytuacja nieciekawa a twój
          mąz to hmmm...s.... i tyle. według mnie taki nawet na szanse nie zasługuje-
          skoro zeby uciec od problemów rzuca sie w ramiona innej bo..tak jest łatwiej.
          nie daj- jestes silna baba, masz pod sercem cudowne maleństwo i lepiej bys
          wychowywała je na poczatku sama niz od poczatku fundowała mu "zalety"tatusia.
          powodzenia!trzym sie!
    • paula595 Re: odejście męża 30.12.05, 11:42
      Na dzień dzisiejszy wiem, że mój mąż mnie nie zdradził w sensie fizycznym,
      chyba ma za dużo poczucia winy, że robi źle. Wiem, że jest to znajomość pracowa
      i ogranicza się na razie do długich rozmów, dwuznacznych gestów i flirtu.
      Niestety nasze dyskusje nie są dla niego ciekawe i nudzą go, gdyż jak twierdzi
      jesteśmy bardzo różni i ja go nie rozumiem tak jak ona. Wiem, że za dużo
      usłyszałam okrutnych dla mnie słów, między innymi, że mnie już nie kocha, a
      relacje z tą kobietą to katalizator, który doprowadził go do refleksji, że nie
      podoba mu się monotonnne życie u mego boku, zbyt spokojne, jednostajne,
      pozbawione adrenaliny i nudne.Chce nowości i eksytacji. Niestety trochę późno
      doszedł do wniosku, że jedno małżeństwo to za mało. Dodam, że mamy trzydzieści
      lat i jesteśmy trzy lata po ślubie. Tak więc moim zdaniem to wiek, w którym
      powinno się wiedzieć co się chce i znać konsekwencje swoich zachowań. Niestety
      mój mąż do tej pory nie wie co chce od życie, a wszystko co robi szybko mu się
      nudzi. Szkoda tylko, że dowiedziałam się o tym dopiero teraz i to w tak trudnym
      momencie mojego życia. Obawiam się, że nie jestem w stanie mu wybaczyć i
      zapomnieć wszystkich złych słów. Boli mnie jego egoizm i obojętność wobec mnie.
      Nie wzruszają go moje łzy, dlatego już przestałam płakać. Nie wiem jak można
      być tak okrutnym. Poza tym boję się zostać sama z dzieckiem, boję się co mu
      powiem gdy zapyta dlaczego tata odszedł zanim się jeszcze narodził i czy
      zrobiłam wszystko aby zapewić mu pełną rodzinę. Poza tym mam wewnętrzne
      przekonanie, że skoro zrobił to raz to zrobi i drugi. Czuję się potwornie
      samotna i zbeszczeszczona. Strasznie podkopał wiarę w moją atrakcyjność i
      kobiecość. Brakuje mi zwykłych gestów czułości i ciepła. Boję się, że już
      zawsze będę sama z dzieckiem.
      • zolza78 Re: odejście męża 30.12.05, 11:50
        szczeniak, ot i co.
        nie dorósł ani do małżeństwa, ani tym bardziej do ojcostwa.
        a Ty znaj swoją wartość i miej dumę. i klasę.
        jeszcze będzie wracał na kolanach, zobaczysz. skąd ja to znam...? eh, szkoda
        gadać. ja swojemu pokazałam drzwi. wyje do dziś od czterech lat. nie umiałam
        już potem, po prostu nie byłam w stanie wybaczyć. będę się pewnie smażyć za to
        w piekle, ale nie wybaczyłam.
        Ty się trzymaj.
      • pineska32 Re: odejście męża 30.12.05, 11:55
        Paula, jesli masz ochotę, napisz do mnie na priv. Widzę, że Twój małżonek mói
        dokładnie to samo co mój przed odejściem. Chetnie podziele sie z Toba swoimi
        reflkesjami i doświadczeniem juz w podobnej sprawie. Poradzisz sobie z
        dzieckiem napewno. Nie martw się.
        Pozdr. aga
        • paula595 Re: odejście męża 30.12.05, 12:06
          Chętnie porozmawiam, mój numer gg 4729622
        • paula595 Re: odejście męża 30.12.05, 12:18
          Aga kiedy będziemy mogły pogadać i czy możemy na gg?
          • pineska32 Re: odejście męża 30.12.05, 12:38
            Paula, napisałam Ci maila na Twoja skrzynkę w gazecie. Nie moge na gg, ale na
            skrzynke pocztową nie ma problemu. Przeczytaj mój post.
      • maretina Re: odejście męża 30.12.05, 12:02
        mysle tak( ale to bron boze zadna wytyczna dla Ciebie, Ty postepuj tak, abys
        czula sie szczesliwa!): niech maz wyprowadzi sie. jak juz bedzie wiedzial czego
        chce, niech przyjdzie na powazna rozmowe.
      • 1stkasia Re: odejście męża 30.12.05, 12:47
        Witam, weim co czujesz bo tez jestem po przejsicach. Tzn maz tez gdy sei
        klócilismy powiedzial ze odchodzi ale ja- głupia- z pol rocznym dzieckiem na
        reku zaczelam płakac i powiedizalam zeby tego nie robił-sama nie wiem
        dlaczego??? tak powiedialma a czulam ze to facet do nieczego wiec nie wiem do
        czego on byl mi potrzebny jednak pol roku pozniej dokładnie 1m-c po urodiznach
        malutkieJ powiedizal ze sei wyprowadza i wtedy juz go nie zatrzymywalam tylko
        pozwolilam mu sei wynosic do mamusi!!! POZNIEJ SIE PRZYZNAKL ZE ZDEBIAL j ak mu
        tak powiedizalam i to on myslal ze ja za nim polece a tu guzik - nic podobnego z
        mojej stronu- i z tego jestem dumna !!!AFacet byl ode mnei starszy o 12 lat a ja
        mialam 23lat i postanowilam przez okres 2 m-c ze sie wyprowadzam od niego 100km-
        on myslal ze ja zartuje ale znalazlam tanio mieszkane , prace i do dizs jestem z
        moim obeznym mezem ktorego pozanlam 2-3 m-c po przeprowadzce do innego miasta
        czyli moja coreczka byla i jest bardziej wychowywana przez drugiego tatusia i
        nam jest z tym dobrze - nie wiem jak sei sprawy maja u mojego 1 meza ale to
        palant i sei tym juz nie przejmuje. WIE NA WLASNYM PRZYKŁADZIE MOGE CI RADZIC
        ZEBY TWOJ MAZ JUZ TERAZ SIE wyprowadził i moze wtedy przejy na oczy ze Ciebie i
        malenstwa mu brakuje bardziej od tego "duchowego" BABSZYLA !!! trzymaj sie -
        moze byc ciezko wiem to po sobie ale jak wierzysz ze sie uda i przede wszystkim
        weirzysz w siebie i masz oparcie w rodizenie to DASZ RADE !!! POZDROWIONKA
      • kasia-lublin Re: odejście męża 30.12.05, 12:59
        hej
        to jasne,że ci współczuję,bo my z mężem znamy się 7m-cy,a ja jestem w
        22tyg,ciązy i nie jest łatwo,bo oboje brylowaliśmy w towarzystwie itd,mamy po
        30 i 32lata i trudno nam się dociera.wiem co to znaczy brak czułości,bo sama
        nieraz się zastanawiałam nad odejściem,chociaż boję się tego,że zostanę sama z
        dzieckiem.moja koleżanka została zostawiona miesiąc po porodzie
        dla....koleżanki z pracy jełopa,za przeproszeniem,dziewczyna wiedziała o
        wszystkim znała moją koleżankę i mimo to.a niewierny mąż to była ostatnia osoba
        na świecie,po której można by się spodziewać,sama zdecydujesz ale...nie
        działaj pochopnie,nie płacz,to go odrzuca,wręcz przeciwnie rób się na
        bóstwo,miła,słodka zołza,nie rób mu rzadnych wyrzutów,czy z nim zostaniesz czy
        nie taka kobieta zawsze jest dla nich atrakcyjniejsza niż płaksa,daj sobie i
        jemu trochę czasu,może zadzwoń do laski? może ona o niczym nie wie i znajdziesz
        w niej sojusznika? pomiętaj,piękna, z makijażem pachnąca, dasz sobie radę tak
        czy siak,będzie ci i tak i tak trudno, więc rozegraj to na twoich warunkach,tak
        żeby on żałował,a będzie cokolwiek się stanie,mąż koleżanki już do niej
        wydzwania,co prawda po alkoholu ale to już jest sygnał..
        nie rób wyrzutów!!!! pamiętaj i uwierz,mam spore doświadczenia w relacjach
        damsko męskich.pozdrawiam,jakby co pisz
    • 18_lipcowa Re: odejście męża 30.12.05, 11:57
      No ja najpierw bym spytała dlaczego, po co, co sie stało. W toku rozmowy
      wybadałabym czy to naprawdę over czy da sie uratować. Jak nie- trudno, żegnam
      pana, oczywiście alimenty i zapraszam w odwiedziny dziecka, jesli coś dałoby
      sie zrobić to zrobiłabym to powoli.
      Nie czepiaj sie że zostawia Cie w ciązy, czasem tak bywa. Moze gdybys w ciązy
      nie była tez by Cię zostawił?
      Jeśli jest inna babka - kop bez zastanowienia.
    • lucerka Re: odejście męża 30.12.05, 12:28
      Hej Paula,
      wiem, ze latwo mowic, i ze ta sytuacja zaprzata Twoja glowe calkowicie ale
      postaraj sie znalezc sobie zajecie, ktore by Cie bez reszty pochlonelo.
      Skoncentruj sie tylko na sobie. To meza problem nie Twoj. Ty jestes mloda,
      otrzasniesz sie i nie bedziesz miala sobie jako matka nic do zarzucenia. Masz
      czas zeby kogos jeszcze w zyciu spotkac. duzo facetow odchodzi w takiej sytuacji
      ze strachu przed odpowiedzialnoscia. moze on jest chwilowo zauroczony nowa
      kolezanka (wolna, nie w ciazy). daj malzenstwu czas. wszystko sie moze jeszcze
      ulozyc.
    • joana.mz Re: odejście męża 30.12.05, 13:15
      Przede wszystkim strasznie mi przykro i współczuję. Musisz się zastanowić
      dokładnie nad tym co dla Ciebie będzie najlepsze. Czy, jeśli okarze się to
      chwilowym zachwianiem, będziesz w stanie wybaczyć mężowi i żyć z tym w pamięci?
      Jeśli nie to najlepiej załatwić to jak najszybciej. Trudno jest zaczynać życie
      od początku, zwłaszcza w takiej sytuacji jak jesteś ale na pewno warto. Wiesz,
      moje 2 przyjaciółki były w podobnej sytuacji, obie wybaczyły - jeden wywinął
      podobny numer po miesiącu, drugi po roku... nie wiem czy dorosły facet jest
      jeszcze w stanie dojrzeć...
      Jedno jest pewne - nie używaj nigdy argumentu, że robisz coś dla dobra dziecka.
      Lepiej żyć w niepełnej rodzinie niż w takiej, która uczy od początku
      nieufności. Przecież Twoje dziecko kiedyś dorośnie, usamodzielni się i
      rozpocznie własne życie, a na pewno chciałoby mieć szczęśliwą mamusię.
      Życzę Tobie powodzenia i dużo siły. Jeśli podejmniesz jakąś decyzję to wytrwaj
      w niej.
    • kamakszi Re: odejście męża 30.12.05, 13:51
      to niesamowicie delikatna (jak zauważa tu każda niemal z nas) sytuacja, również z naszejstrony jakotych, które mają "podpowiedzieć". ale i ja powiem, co o tym myślę..
      przedewszystkim poradziłabym to, co powtarzam zawszew podobnychsytuacjach: nie martw się tym, że "nie zapewniłaś dzziecku pełnej rodziny". TY zapewniasz - ze swojej strony... nieobecność przy dziecku Twego męża,a zatem bioloogicznego ojca Twojego dziecka - jest już kwestią tylkoiwyłącznie jego odpowiedzialności.
      Będę o tymtrąbić na prawo i lewo przez całe życie: nie ma czegoś takiegojak "bycie razem dla dobra dziecka". to nie wychodzina dobre dziecku. wiem otym -jestemz rozbitejrodziny i przeżyłam na własnejskórze oba scenariusze -zarównotakie trwanie rodziców razem "pomimo",lecz "dla"... jak i ich rozejście. to boli,tego się do końca nie rozumie, ale z czasem - przychodzi i zrozumienie... i zapewniam Cię -jako już dorosłe dziecko rodziców,którzysię rozeszli, jestem absolutnie przekonana, że nie ma nic gorszego niż męczenie się "w imię dobra dziecka". botego dobra nie ma, towalczenie owartość,która jest złudna.

      a druga kwestia... jeśli Twój mąż już zdecydował się wypalić z grubej rury... żę się zastanawia nad rozwodem... itow takiejsytuacji.... tonie liczyłabym na to, że będzie jeszcze naprawdę dobrze. choć być możę - tegooczwyiście nie da się wykluczyć. Jednak nie można budować związku "na dziecku". Naewtjeśli sytuacja się poprawi,i to diametralnie, wraz z nadejściemdziecka - moimzdaniem musi się schrzanić znów, może poroku, możę po 3 latach -kto wie... ale związek musi być już scementowny i pewnyjeszcze ZANIM pojawi się dziceko. miłość, zaufanie, wspólna odpowiedzialność - te wartości można zbudować właśnie "na dziecku" (i dla dziecka),ale to nie jestdługotrwałe podłoże.

      tak mi się wydaje. choć reguły z pewnością tu nie ma. dlategokażda Twoja decyzja będzie wymagać ryzyka a więc i odwagi. powodzenia, trzymaj się.
      • domi_15 Re: odejście męża 30.12.05, 15:06
        Bez zastanowienia bym odeszła Niech spada z tą swoją panną i tą ich duchową
        więzią Przykre, że powiedział ci to w takich okolicznosiach Tak się chyba nie
        postępuje Ciekawe czy jak dzidziuś się urodzi to czy będzie koło niego skakał
        tatuś jeden, bo jeżeli tak to dziwię się, że miał czelność powiedzieć takie
        rzeczy jego matce, która do tego była w ciąży Trzymam za Ciebie i maleństwo
        kciuki i pakuj mu walizki, albo lepiej nie Niech sam się spakuje a Ty się nie
        przemęczaj, bo nawet szkoda by było Twoich sił
    • kira_koslin Re: odejście męża 30.12.05, 16:22
      niedojrzały szczeniak który boi sie odpowiedzialnosci.
      Zycz mu szcescia, zdrowia pomyslnosci z katalizatorem który porzuci kiedy
      katalizator zacznie zadać czegos od niego.
      Nie znam waszej sytuacji i czy rzeczywiscie jest co ratować, jak bardzo jestes
      w stanie ustapic i upokorzyc sie.
      Ile w stanie jestes znisc zwłaszcza w takim okresie jak ten.
      Ja bym pewnie pana poprosiła o przerzucenie swoich rzeczy do katalizatora i
      wnisola sprawę o alimenty i rozpad małzenstwa z jergo winy
    • pataya Re: odejście męża 01.01.06, 10:43
      wiesz co, to, ze jest drobnym gnojkiem nie ulega watpliwosci !!!
      ale ja bym sprobowala zastosowac inna metode, zacznij go zupelnie ignorowac
      chodz po domu, usmiechaj sie sama do siebie, zacznij podspiewywac.
      Wyjmij i rozloz wszystkie najlepsze kiecki a potem dlugo przebieraj i
      przymierzaj przed lustrem, a nawet zapytaj w ktorej Ci najlepiej.
      Zrob super fryzure, makijaz, wystroj sie i wyjdz na dwie godziny z domu, nie
      wiem, do kolezanki, ktora Cie nie zdradzi a potem wroc szczesliwa i
      rozpromieniona. Usmiechaj sie glupkowato i odpowiadaj zdawkowo na pytania.
      Chocby lzy cisnely sie do oczu udawaj szczesliwa !
      Pomysli ze kogos poznalas a faceci strasznie tego nie lubia. Wedlug Twojego
      mezusia powinnas siedziec w domu i plakac, po takiej stracie jak on, a tu nic z
      tego ! na pewno sie zaniepokoi zmiana i moze zacznie myslec inaczej !
      Powiedz ze znikasz na weekend i przyjedz, kurcze, chocby do mnie, a co tam !
      ja bym nawet posunela sie dalej i po jakims czasie zapytala kiedy w koncu sie
      wyprowadza bo na reke byloby Ci puste mieszkanie, albo np. czy moglby zabrac
      wasze lozko bo planujecie, ooops, tzn. planujesz (udawaj przejezyczenie) kupic
      nowe. Niech nie mysli, ze bez niego nie dasz rady, wrecz przeciwnie, znalazlas
      pocieszenie !
      Chyba nie masz nic do stracenia, jak chce odejsc naprawde to i tak to zrobi,
      ale jak nie to moze sie zastanowi, ze to wlasciwie on ma wiele dostracenia, bo
      i Ciebie i dziecko !

      jak bys chciala pogadac to pisz na maila lub gg 9784650

      trzymaj sie !
      • maretina pataya 01.01.06, 11:09
        pomysl generalnie nie bylby zly, ale autorka jest w ciazy.... na litosc boskasmile
        • zolza78 Re: pataya 02.01.06, 08:59
          no i co z tego, że jest w ciąży, na litość boską...? to mniej ładna? nie może
          się podobać? przecież nie musi od razu sugerować, że wskoczyła temu niby
          drugiemu facetowi do łóżka, w końcu fascynacja drugą osobą to nie tylko
          zainteresowanie fizyczne.
          Życie pisze bardziej zaskakujące scenariusze niż pani Łepkowska, wierz mi.
          • maretina Re: pataya 02.01.06, 11:14
            nie napisalam, ze mniej ladna. moim zdaniem po prostu ta porada jest chybiona.
    • pataya Re: odejście męża 01.01.06, 11:19
      a kobiety w ciazy nie sa pociagajace?
      nie mowie ze ma oswiadczyc mezowi w jeden dzien ze kogos ma na stale itd. ale
      przeciez mogla kogos poznac i sie nim zainteresowac.
      to co ma siedziec i ryczec dajac gosciowi jeszcze wieksza przewage?
      ja tam bym probowala roznych metod, no moze ni9e jednoczesnie, nigdy nie
      wiadomo co zadziala na takiego gada.
      zreszta i tak wybor nalezy do niej, nie ma gotowej recepty, sa tylko sugestie,
      moze nie wszystkie najlepsze ale moga podsunac jakis pomysl czy rozwiazanie,
      samo uzalanie sie nic nie da przeciez
    • isiula1 Re: odejście męża 01.01.06, 13:09
      Bardzo mi przykro że Cie to spotkało jeszcze w takiej chwili. Ja myślę, że
      powinnaś zadzwonić do tej panienki być może ona nie ma pojęcia z kim się
      zadaje - z facetem który ma zostać ojcem myśę że ta wiadomość może ją
      odstraszyć, chociaż baby potrafią być wredne sama się o tym przekonałam. Jeśli
      z Waszego związku nic nie wyjdzie pamiętaj, że Ty już nigdy nie będziesz sama
      bo będziesz miała wspaniałe maleństwo a zapewne jesteś młoda więc całe życie
      przed Tobą są przecież jeszcze mężczyźni trochę bardziej odpowiedzialni jak
      twój mąż.Pamiętaj On kiedyś będzie tego bardzo żałował.Trzymam kciuki że by
      wszystko dobrze się skończyło. Życze Ci żeby nowy rok rozwiązał Twoje problemy!
    • nasturcja.123 Re: odejście męża 02.01.06, 13:10
      Tak mi przykro! Ja jestem teraz w 36 tygodniu i 3 miesiące wcześniej też
      dowiedziałam się o "zakrętach" mojego męża. To też nie była zdrada fizyczna -
      chyba, bo tego nie wie się nigdy. Zastanawiam się, dlaczego on Ci o tym teraz
      powiedział, bo jakiś cel w tym miał. Nie płacz, nie błagaj, nie rób gwałtownych
      ruchów. Najważniejsza jesteś Ty i Twoje dzieciątko. Czy masz kogoś, komu możesz
      się wypłakać? To bardzo ważne. Ja długo się wstydziłam, teraz też tylko kilka
      osób wie, i to nie z najbliższego otoczenia. Ale poradziła mi koleżanka, abym
      poszła do terapeuty rodzinnego, sama, bo mój mąż nie widział takiej potrzeby.
      Dużo mi to dało: nie wydaje mi się, że przesadzam (bo winiłam siebie, że jestem
      przewrażliwiona, nie poszedł z nią do łóżka), spojrzałam z dystansem, wiem, że
      po porodzie może być trudniej. Ale też się uspokoiłam. Wiesz, że dasz sobie
      radę, a ta swiadomość nie czyni Cię bezbronnA.
      Nie graj z nim, nie udawaj, bądz szczera ale skup się na sobie.Musisz teraz
      sama siebie chronić.Ja poszłam do fryzjera, manikiurzystki (nie żałowałam
      pieniędzy), spotykałam się z ludzmi, aby nie zasklepić się w bólu. Pomyśl też,
      jak sobie poradzisz sama; pieniądze, opieka. Nie martw się, że nie jesteś tak
      atrakcyjna z brzuszkiem, jeszcze kilka miesięcy i wrócisz do normy, bo będziesz
      chciała być piękna dla dzidziusia.
      Porozmawiaj z Tą dziewczyną. Ja zrobiłam to za pomocą maila - łatwiej trzymać
      nerwy na wodzy. Ona musi iwedzieć, ze nie jesteś jakąś żoną, ale człowiekim z
      uczuciami, a ona krzywdzi dwie istoty. Może, głupia, nie zdaje sobie z tego
      sprawy. Jak tak - trudno, może sama będzie kiedyś w ciąży .... Pamiętaj, nie
      atakuj, opowiedz o swoich uczuciach z godnością, zapytaj, jak masz oceniać tę
      znajomość. Ona może pokazać Twojemu mężowi Twój list, niech nie ma pretekstu,
      że ją obraziłaś (zachowaj kopię!)
      To chaotyczne, wiem, ale tak bardzo żal mi Ciebie i dziecka!!! Musisz Was
      chronić. Co będzie to będzie. Może On się opamięta. Ale jest niedojrzały i
      długa droga przed Tobą, jeżeli przetrwacie ten kryzys. Nigdy wcześniej nie
      myślałam o rozwodzie, ale ostatnio powiedziałam mężowi, że wiem, że nawet z
      dwójką dzieci dam radę sama, a im stworzę bezpieczny,szczęśliwy dom.
      Życzę Ci dużo siły i odwagi. I uśmiechu, bo jest on potrzebny Twojemu dziecku.
      trzymaj się maleńka. Mój gg 3459081
      • zolza78 Re: odejście męża 02.01.06, 13:44
        jestem pełna podziwu dla takich kobiet jak Ty.
        • maretina Re: odejście męża 02.01.06, 13:45
          zolza78 napisała:

          > jestem pełna podziwu dla takich kobiet jak Ty.

          ja tez. silne jestescie.dbajcie o siebie dziewczyny. jestescie zlote.
    • bas1213 Re: odejście męża 02.01.06, 13:49
      Jest świnią i tyle.Poczekaj chwilę może to jest przelotna miłośc z nową
      kobietą.Ale się nie martw jeżeli dojdzie co do czego będzie i tak musiał płacić
      alimenty na dziecko i na ciebie jak nie pracujesz
      • zolza78 Re: odejście męża 02.01.06, 14:32
        A jeśli to, jak napisałaś, "tylko przelotna miłość", to go usprawiedliwia i
        autorka postu ma go zrozumieć, bo on jest biedny i się pogubił? witamy w
        dorosłym świecie, tu się płaci za każdy błąd, wszystko jedno czy świadomy, czy
        nie.
    • vasylkova Re: odejście męża 02.01.06, 15:28
      Ja tez bylam w podobnej sytuacji - chlopak (nie maz na szczescie) zostawil mnie w ciazy - dla innej. Nie wyszlo mu to zreszta, bo dziewczyna, jak dowiedziala sie o mojej ciazy, przegnala go na 4 wiatry.
      Kiedy moja coreczka mila rok poznalam innego faceta, teraz jestesmy malzenstwem, oczekujemy 2giego dziecka. Moja corka nazywa ojczyma "tata" i lubi go bardziej niz swojego biologicznego ojca (ktory odwiedza ja raz na 2 miesiace). A wtedy wydawalo mi sie, ze przegralam cale zycie!

      Rok temu moja kolezanke zostawil facet w 7 mcu ciazy (planowali slub razem z chrzcinami...). W dodatku dziewczyna jest sierota, i naprawde nie ma nikogo na swiecie! Powiedzialam jej, zeby zapomniala o nim, ze to sk... - ale ona niestety byla zakochana w nim po uszy, nie chciala sluchac... bylo jej bardzo ciezko, a tu nagle kilka dni po porodzie ukochany wraca.
      No coz - pomylilam sie, tym lepiej dla niej - zadzwonilam i pogratulowalam.
      Po kilku miesiacach znow odszedl. Dopiero wtedy dowiedzialam sie, ze ich zycie po jego powrocie bylo jedna wielka fikcja - ona pracowala, sprzatala, zajmowala sie dzieckiem, prala i gotowala (dla niego tez, a jakze), a facet cale dnie spedzal w internecie gdzie znalazl sobie "e-zone"!
      Teraz mieszka sama i ponownie leczy rany.

      Oczywiscie nie dotyczy to Twojej sytuacji, ale ja bym nie mogla juz po raz drugi zaufac facetowi, ktory potrafi wyrzadic takie swinstwo.
      Wydaje mi sie, ze najlepsza rada w ej sytuacji jest pokazac, ze mozesz dac rade sama - nie plakac, spakowac go i wystawic jego rzeczy za drzwi - po takim zimnym prysznicu moze sie jeszcze sytuacja odmienic - moze ta druga wcale nie jest gotowa przyjac go pod swoj dach? - a wtedy ty Ty bedziesz wybierac, czy chcesz nadal z nim byc, czy nie.

      I jeszcze jedno - nie win siebie, ze nie zapewnilas dziecku rodziny. To ON nie zapewnil. Kiedy moje dziecko zapytalo, czemu tata nie mieszka z nami, powiedzialam po prostu, ze nie chcial, zebym byla jego zona - nie pytalo, czy zrobilam wszystko dla tego, zeby zechcial smile

      Trzymaj sie smile
    • sutra Re: odejście męża 02.01.06, 17:16
      Ciekawe, jak by zareagował, gdybys mu powiedziała "wiesz, ja teraz jestem w
      depresji i zastanawiam się nad przekazaniem opieki nad noworodkiem tobie".
    • kati1973 Re: odejście męża 07.04.06, 12:33
      Doradzam tylko spokoj i zimny chlod w takich sytauacjach, nie polecam histerii
      to dziala tylko jak plachta na byka
      Musisz sobie uświadomic jedno, jakim jest czlowiek, nie rozmyslaj co nim
      kierowalo, okazal sie samolubnym egoista, zdardzil zone w ciazy. Nie wazne
      jakie mial motywy i co nim kierowalo, ale postapil zle i Ciebie skrzywdzil
      Nie zatrzymasz go na sile, prawdopodobnie jest jeszcze niedojarzaly i nie
      rozumie, iz nie bedzie bral udzial za wychowanie dziecka, ze Ty obciazysz go
      alimentami, ktore bedzie musial placic i ze traci Ciebie na zawsze,
      Wart mu spokojnie uzmyslowic konkrety, czyli jak sprawa rozwodowa jest droga,
      jakie koszty poniesie z wychowaniem dziecka, taka zimna woda wylana na glowe
      czesto zaspokaja erotyczne zapedy meza. CZest mezczyzni mysla wylacznie o
      przyjemnosci, a nie konsekwenacjach. Niestety nie zatrzymasz go na sile, jesli
      on nie chce ratowac zwiazku, to nic nie zrobisz.
      trzymaj sie cieplo
      Kasia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka