paula595
30.12.05, 09:40
Dziewczyny, znalazałam się w bardzo trudnej sytuacji i przyznam szczerze, że
kompletnie nie wiem jak postąpić. Jestem w siódmym miesiącu ciąży i właśnie
zostałam poinformowana przez mojego małżonka, że zastanawia się nad
rozwiązaniem naszego małżeństwa. Nie muszę wam chyba mówić, że spadło to na
mnie jak grom z jasnego nieba. Nie widziałam żadnych objawów kryzysu - pewnie
jak większość nieuświadomionych żon. Klasycznie jak w takiej sytuacji
usłyszałam, że coś się między nami wypaliło i że pojawiła się inna kobieta, z
którą łączy go większa więź duchowa niż ze mną. Po pierwszym szoku
zastanawiam się czy to są jedyne powody rozpadu związku, a może kieruje nim
też strach przed odpowiedzialnością i ojcostwem. Dodam, że dziecko było
zaplanowane przez nas oboje i razem cieszyliśmy się z ciąży, ale tylko do
pewnego momentu. Od jakiegoś czasu mój mąż nie interesuje się ani dzieckiem
ani ciążą, ale może zmieni się to gdy przyjdzie ono na świat. Napiszcie co o
tym sądzicie, czy czekać do rozwiązania ciąży i mieć nadzieję, że dziecko
scementuje nasz związek i wrócą dawne dobre chwile czy też rozstać się już
teraz i oszczędzić sobie złudzeń?