źle mi...

28.03.06, 13:20
tak cholernie zlesad

niedlugo sprawa rozwodowa mnie czeka, z mezem stosunki sa w mare dobre ale
nie wykluczam ze cos mu odbije na rozprawie i sprawa sie skomplikujesad

zle mi samej, brak mi faceta. Rodzice z ktorymi mieszkam mnie wkurzaja, do
tego dochodza studia, praca, klopoty ze zdrowiem, wieczny brak kasy..nie
wyrabiam juz..chcialabym gdzies wyjechac na bezludna wyspe z synkiem i miec
swiety spokoj.

nawet wiosna mnie juz nie cieszy...
    • paulinaml1 Re: źle mi... 28.03.06, 13:22
      a lubisz czekolade z bakaliami?smile
      • maria751 Re: źle mi... 28.03.06, 13:51
        Uprawiałam antydepresyjne jedzenie czekolady chyba przez rok i prawie
        codziennie. A później zaczęły się problemy z wątrobą smile Teraz w ramach używki
        piję jakieś odjechane herbatki, których mam całą szfkę, i kawę. Efekt
        sprawienia sobie prezentu jest, przytomnośc umysłu jest, wątroba przy tym nie
        cierpi. Polecam smile

        Maria
      • maria751 Re: źle mi... 28.03.06, 13:51
        Uprawiałam antydepresyjne jedzenie czekolady chyba przez rok i prawie
        codziennie. A później zaczęły się problemy z wątrobą smile Teraz w ramach używki
        piję jakieś odjechane herbatki, których mam całą szafkę, i kawę. Efekt
        sprawienia sobie prezentu jest, przytomnośc umysłu jest, wątroba przy tym nie
        cierpi. Polecam smile

        Maria
        • adsa_21 Re: źle mi... 29.03.06, 13:28
          nie moge jesc czekolady bo gruba jestem i tak...
    • la.loba Re: źle mi... 28.03.06, 13:36
      Wiesz co, ja mam inny sposób na doła niż czekolada( choc nie powiem dobra
      czekolada nie jest zła, ale czasem nawet ona nie wystarcza). Jak mi jest
      naprawde baaardzo źle, nic mnie nie cieszy, tak , że weszłabym pod kołdre i nie
      wychodziła spod niej wogóle, czekam aż mloda pójdzie spać (żeby nie widziała
      płaczącej mamusi). Biorę dobre winko i puszczam Love Story- ryczeć zaczynam
      gdzies okolo momentu jak para wprowadza się do swojego mieszkania, płacze,
      użalam sie nad sobą , przypominam sobie kto mi co złego zrobił, jak mi cos nie
      wyszło itp.itd. Potem zbieram tonę chusteczek, ide umyc twarz i usmiecham sie
      do siebie.
      • m.nikla Re: źle mi... 28.03.06, 13:46
        takie oczyszczenie moze jest potrzebne..i te dołki...żeby się odbić...ale to
        bardzo trudne...
        • la.loba Re: źle mi... 28.03.06, 14:19
          jest bardzo trudne, dlatego polecam to w czterech scianach, gdzie nikt nie
          widzi, nie słyszy, gdzie nikt nie zrani słowem, czynem. Co prawda takie
          oczyszczenie też nie powinno za czesto sie stosować, ale raz na jakiś czas - mi
          wystarcza miejwiecej raz do roku
    • maria751 Re: źle mi... 28.03.06, 13:45
      Mnie też było źle. Pamiętaj, z tego się wychodzi. Jest koszmarnie, czujesz się
      wyobcowana, ale później będzie coraz lepiej.

      Znajdź sobie jakiś cel, który możesz osiągnąć i zależy to tylko od Ciebie, np.
      skończenie studiów. To pomaga.

      Dla mnie najbardziej frustrujące było to, że z osoby, która panowała nad swoim
      życiem stałam się matką maluszka, z którym pół życia spędzałam w szpitalach,
      nie wiedząc, co z nim dalej będzie. Eks to zupełnie olewał (z tegopowodu się z
      nim rozwiodłam), bawił się świetnie. A ja co parę miesięcy musiałam zmieniać
      pracę, bo przesiadywałam z małym w szpitalach (=brak kasy, mimo moich bdb
      kwalifikacji). Nie miałam mieszkania, więc koczowałam u rodziców, co w pewnym
      wieku nie służy, a kiedy mówiłam facetom, że mam dziecko, uciekali gdzie pieprz
      rośnie. Zresztą nie ma się czasu na życie towarzyskie, prawda? No i ubierałam
      się w lumpeksach i chodziłam w dziurawych butach.smile

      Teraz, kiedy mały ma 5 lat (rozstałam się z jego ojcem,kiedy mały miał kilka
      miesięcy), wreszcie zaczynam panować nad swoim życiem. Cieszę się, że
      wylatywałam z pracy z tego powodu, że zostawałam z dzieckiem, kiedy było chore.
      Gdyby relacje były odwrócone, miałabym poczucie winy.
      Bądź z dzieckiem, bo jego dzieciństwo jest niepowtarzalne. Zrób studia, żeby
      miec poczucie własnej wartości (nie odpuszczaj!). Kontaktuj się ze znajomymi,
      żeby nie oszaleć. Z mieszkaniem jeszcze poczekaj, to trwa najdłużej. Ale na
      studiach moze poznasz kogoś fajnego i razem będzie Wam łatwiej. Nie szukaj
      faceta na siłę, siłę musisz znaleźć w sobie. Kiedy szukasz faceta po to, żeby
      nie być samej, łatwo znów wybrać tego niewłaściwego.

      Pozdrawiam smile

      Maria
      • pelagaa Re: źle mi... 28.03.06, 21:26
        Bardzo ladnie napisane. W wielu momentach moje zycie wygladalo podobnie.
        Tyle, ze ja prace etatowa znalazlam dopiero po wyleczeniu dziecka. I tez nie
        wyobrazam sobie, abym mogla w trudnych chwilach nie byc ze swoim dzieckiem.
        Ale dzieci rosna, jest coraz lepiej, coraz wiecej czasu dla siebie, coraz
        lepsza zdobywa sie prace, coraz mniej ma sie problemow.
        I coraz rzadziej jest zle smile)))
      • adsa_21 Re: źle mi... 29.03.06, 13:31
        dzieki Marysiu..

        masz raje z tym szukaniem faceta na sile, to bez sensu..

        sama wiesz ze faceci jak ognia unikaja matek z dziecmi..ale nie trace nadziei
        ze moze kiedys..

        studia zaczelam niedawno, mam za pare dni kolosa z matmy i nic nie umiem..ale
        mam nadzieje ze jakos dam rade.

        Ze znajomymi sie widuje, moze nie bardzo czesto bo kazdy jest zajety swoimi
        sprawami ale raz na tydzien lub dwa jakies spotkanko jestsmile
    • dodaa22 Re: źle mi... 30.03.06, 16:04
      Mam wrażenie, że to co przeczytalam jest o mnie. Wprawdzie rozwód mnie nie
      czeka,bo po co rozwód skoro nie było ślubu. Ja mam 22 lata, mój synek
      4.Studiuje, pracuje i mieszkam z mamą. Już nie pamiętam jak to było spotykać
      się z facetem, tak po prostu....Pójść do kina, na randke...Marzą mi się
      wakacje,ale chyba nic z tego,bo to jedyny moment,żeby więcej popracować.Czuje
      się stara - moje koleżenki imprezują,świrują,wydają kase na głupoty,a ja ciągle
      się martwiesad Dobrze,że synek kochany trochę mi życie osładza! Miło wiedzieć,
      że nie ja jedyna mam takie problemy, bo wśród rówieśników to bycie mamą brzmi
      trochę jak bycie z księżyca. 3maj się Rybka i buziaczkikiss Co nas nie zabije to
      nas wzmocni!!!
Pełna wersja