Dodaj do ulubionych

Ludzie pomóżcie

20.04.06, 09:12
Jestem nowa, mogę do was dołaczyć?
To moje wczorajsze podsumowanie:
8 lat małżeństwa i dwoje dzieci na koncie.
Nic więcej. Ani rozmowy, ani szacunku, ani milości, ani czulości. Nigdzie nie
jeździmy bo ON wiecznie albo studiuje, albo płaci za angielski. Chodzi swoimi
drogami, wraca do domu w nocy, jak już dzieci śpią. Nie sądzę, żeby miał
kogoś na boku-jest za oszczędny i za leniwy. Poza tym brakuje mu wyobraźni.
Czuję, że jak czegoś nie zrobię to się uduszę. Rozmowa nie pomaga,
nieodzywanie się też nie. Wpędził mnie już w taki stan, że nie widzę u siebie
żadnych zalet. Co ja mam robić? Siedzę z dziećmi w domu (młodsze ma 5 m-cy)
bez pieniedzy, bez pomocy, ciągle sama.
Dlaczego nie można cofnąć czasu? Mam dopiero 30 lat.
Mam nadzieję, że znajdę wśród was miejsce dla siebie.
Obserwuj wątek
    • iva2 Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 09:33
      witaj.
      ja również na koncie mam 8 letnie małżeństwo(aktualnie w trakcie rozwodu)
      mam prawie 30 lat, synka 4-letniego.
      od 1,5 roku mieszkam sama i jestem z tego powodu baaardzo szczęśliwa.
      rozgośc się na tym forum... choc różnie tu bywa smile
      • samotnosc_we_dwoje Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 09:41
        Dzięki ivasmile
        Nie potrafię się tak zorganizować, żeby wziąć dzieci i wyjść.
        Niestety jestem od NIEGO uzależniona finansowo, nie poradzę sobie sama.
        Strasznie mi smutno, bo chciałam dla swoich dzieci najlepszej rodziny.
        Nie udało mi się. Ciągle pytam dlaczego i co dalej?
        Ech..życie..Pomyślałam, żeby go poprosić, żeby na jakiś czas wyniósł się do
        swojej matki. Może jak odpoczniemy od siebie...
        Przecież ja nie będę z dziećmi i tobołami tułać się po ludziach.
        O Boże....
        • iva2 Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 09:54
          rozumie Twoje rozżalenie i rozgoryczenie.
          spokojnie, daj sobie czas na podjęcie ostatecznych decyzji.
          a narazie małe przyjemności tylko dla siebie, jakieś domowe spa, kapiel przy
          świecy, cos banalnego, ale jednoczesnie relaksującego i tylko dla Ciebie.
          nabierzesz sił i decyzje same się ukształtują. do wszystkiego trzeba czasu,
          dojrzałości decyzji.
          • kini_m Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 10:14
            iva2 napisała:
            > nabierzesz sił i decyzje same się ukształtują. do wszystkiego trzeba czasu,
            > dojrzałości decyzji.

            Iva, nie zawsze czas pomaga.
            Jeśliby chcieć uratowania związku, rodziny - to odwlekanie działań, przyjęcie
            biernej postawy - pozwla na ukształtowanie niekorzystnych tendencji. Bo
            destrukcja o wiele łatwiej, albo nawet samoistnie się rozwija. Wtedy pozwalamy
            na zasypanie gruszek w popiele i coraz trudniej wyciągnąć owoc.
            (To nabranie sił "z czasem, później" - może się okazać już siałami tylko w
            jedną stronę. Każdy związek podlega próbie czasu. Nie przetrwają te które
            właśnie tego czasu nie wykorzystają, a czas ucieka.)
            • iva2 Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 10:39
              Kini, idealisto!!
              ale żeby móc rozmawiac o dalszym wspólnym życiu trzeba najpierw miec siły!
              trzeba wiedzieć czego się chce od partnera, iść na żywioł tez nie wróży niczego
              dobrego.
              poza tym, jesli siedzi w człowieku gorycz, żal, to nie wiem czy to dobry moment
              na rozmowy o wspólnej przyszłości, na to tzreba wyciszenia, uświadomienia sobie
              na jakie kompromisy jeszcze jestem gotowa itp.

              a po drugie, jesli kilka tygodni odwlekania oznacza, że wszystko sie wypaliło,
              to tylko dowód, że wczesniejsze próby to zbędny czas i energia, w efekcie
              jeszcze większa gorycz.
              • samotnosc_we_dwoje Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 10:43
                No właśnie. Dlatego, zanim zabiorę się do rozmowy chcialabym, zeby wyniósł się
                na kilka dni. Wtedy zobaczę, czy wogóle jest sens dalej rozmawiać. Jestem już w
                takim stanie, że chciałabym zostać sama.
              • kini_m Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 17:45
                iva2 napisała:
                > Kini, idealisto!!
                > ale żeby móc rozmawiac o dalszym wspólnym życiu trzeba najpierw miec siły!
                > trzeba wiedzieć czego się chce od partnera, iść na żywioł tez nie wróży
                > niczego dobrego.
                > poza tym, jesli siedzi w człowieku gorycz, żal, to nie wiem czy to dobry
                > moment na rozmowy o wspólnej przyszłości, na to tzreba wyciszenia,
                > uświadomienia sobie na jakie kompromisy jeszcze jestem gotowa itp.
                > a po drugie, jesli kilka tygodni odwlekania oznacza, że wszystko sie
                > wypaliło, to tylko dowód, że wczesniejsze próby to zbędny czas i energia, w
                > efekcie jeszcze większa gorycz.

                Iva, są jednak w życiu rzeczy na które nie ma co czekać, nawet mimo
                zniechęcenia. Tak samo jak nie można chyba powiedzieć: "nie mam sił na
                wychowywanie dziecka, więc przez miesiąc sobie od niego odpocznę".
                Oczywiście, należy sobie robić odpocynek - tego nie neguję.
                Ale co innego odpoczynek, a co innego czekanie, czekanie, i czekanie.
                A jeśli chcesz osiagnąć w życiu ważne cele (np.trwała rodzina) trzeba mieć w
                sobie trochę tego idealizmu, aby przetrwać wszystkie burze i przebrnąć przez
                problemy.
                Czy trzeba wiedzieć czego się chce od partnera?
                Nie to w pierwszej kolejności.
                Przede wszystkim wiedzieć czego się chce od siebie. (Tak też zapytałem.)
                Nie mówię żeby iść na żywioł, bo tego żywiołu już przecież od jakiegoś czasu
                chyba u Samotnej nie ma. Myślę że teraz należy w pełni świadomie określić czego
                się chce.
                Goryczy i żalu nie neguję, i to nie zniknie nawet przy najlepszych chęciach.
                Zapomnieć się nie da.
                Ale jest coś jeszcze: Nie ma takiej rzeczy której by nie można było przebaczyć
                (choćby nie wiem jak niewygodna była to stwierdzenie).
                Zapomnieć - nie. Przebaczyć - tak. Dopiero wtedy dojrzale kochamy.

                Odwlekanie?
                Nigdy nie znasz dnia ani momentu, w którym odwrót nie będzie już możliwy.
                Dlatego lepiej nie tracić tego czasu, bo przyjdzie moment i.... trach. Nie
                będzie już żadnych resztek do zbierania. A jeśli jeszcze można....?
                Wybacz, ale ja żadnego czasu poświęconego na próby odbudowy związku nie uznam
                za czas stracony. Nawet mimo fiaska.

                Czego się chce od partnera?
                Chyba każdy sobie zdaje sprawę że skupianie się na partnerze i stawianiu
                oczekiwań - to praktycznie już koniec trwania związku.
                Jeśli nie następuje to równolegle z wysłuchiwaniem oczekiwań partnera i
                realizacją tychże. A najwyraźniej partner Samotnej już zamknął się w sobie -
                zapewne z powodu wielu narastających problemów- i odczytanie jego potrzeb
                wymagałoby teraz naprawdę niemało umiejętności, posługiwania się prawdziwie
                własnym sercem i uczuciami.

                Aha... i wcale nie zachęcam do kompromisów. (Kompromis uważam za krótkotrwałe
                metody.) Wg mnie jedyna droga to dążenie to poznania i zrozumienia wzajemnego
                partnerów. Jest to o tyle trudne, że na poczatku nie powinno się liczyć na
                zrozumienie partnera, to się dostanie z czasem. Ale bez trudów nie ma owoców.
                Często jednak swój trud wkładamy wg naszego uznania, a nie tam gdzie się
                powinno go wkładać.
                pozdrawiam
        • kini_m Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 10:07
          Samotna,
          Ja też pamiętam jak to jest, gdy po latach spędzonych razem okazuje sie że to
          nie tak miało być. Mimo że jestem facetem, to też byłem w takiej
          przygnębiającej sytuacji.
          Spróbuj powiedzieć czego byś sama chciała.
          Czy chcesz jeszcze spróbowac uratować rodzinę, dla dzieci, a może nie wszystko
          jeszcze między wami się wypaliło?
          Czy jednak chcesz zakończyć związek i zacząć od nowa bez twojego partnera?

          Tutaj różne osoby będą chciały ci pomóc, podpowiedzieć.
          Ale nie powinniśmy ci wciskać naszych własnych sugesti, ale pomóc w twojej
          własnej decyzji.
          Dlatego dobrze żebyś spróbowała powiedzieć - co generalnie ty byś chciała z
          waszym związkiem zrobić.

          Ja osobiście zawsze jestem za próbą ratowania. Jeśli zdecydujesz inaczej - to
          też znajdziesz tutaj pomoc.
          ----------------------
          pozdrawiam ciepło
          trzymaj się
          • czerwone_korale Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 10:15
            Twoja sytuacja tak szybko się nie zmieni na lepsze-dopóki drugie dziecko jest
            takie małe.
            NIe chcę Cię dołować-tylko stwierdzam fakt..takie życie.Jak młodsze podrośnie
            odzyskasz wiarę w siebie bo będziesz miała więcej czasu dla siebie,a nie tylko
            siedzenie w pieluchach.Dobrze by było gdyby mąż też się dziećmi zajmował.
            Powalcz trochę o siebie.Wyjdź gdzieś sama bez dzieci-od razu poczujesz się
            inaczej.
            Życzę dużo siły
            • samotnosc_we_dwoje Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 10:29
              Dziękuję wam.
              Czerwone_korale ja nie mam możliwości wyjść gdzieś sama bo on wraca ok. 22.00
              jak dzieci śpią. Cały dzień bujam się sama ze wszystkim. Z tego wszystkiego
              samotność jest najgorsza. Wszystko bym zniosła, najgorszy ciężar, gdybym
              wiedziała, że wieczorem (nawet o tej 22.00) będę mogła się przytulić
              i porozmawiać. On mnie od siebie odpycha, a ja coraz bardziej zawijam się
              w skorupę. Nie mam już sily reanimować tego związku, a odejść nie mam dokąd.
              W sobotę i niedzielę siedzi z nami jak za karę. Twierdzi, że po to ma wolne,
              żeby się wyspać. Nie mam już siły nawet pisać.
              Pozdrawiam wszystkich i dziękuję
              • paula595 Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 10:45
                Nie poddawaj się. Musisz uwierzyć, że za jakiś czas będzie Ci lepiej - z nim
                lub bez niego. Ja od dwóch miesięcy jestem sama z 8-tygodniowym niemowlakiem i
                wiem, że to nie jest łatwe. Jeśli jest szansa na ratowanie Waszego małżeństwa,
                to zrób wszystko aby się Wam udało. Jeśli zaś miałabyś się męczyć w Waszym
                związku tylko z powodu dzieci - to chyba nie ma to sensu. Nie możesz być całe
                życie nieszczęśliwa. Czas pomyśleć trochę o sobie i dzieciach, a nie o mężu.
                • czerwone_korale Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 10:53
                  jesteś przemęczona i zwyczajnie znudzona codzienną rutyną.Szkoda że mąż wraca
                  tak późno.Może chociaż w weekend uda Ci się wygospodarować trochęćzasu tylko
                  dla siebie?jak mąż taki oporny i "chce się wyspać" to może jakiś radykalny
                  kroczek?smile
                  może po prostu ubierz się,umaluj i powiedz że wychodzisz na godzinę do
                  koleżanki omówić coś ważnegowink
                  wymyśl coś
                  przecież nie może być tak,że on czerpie siłę z tego związku a Ty się wykańczasz.
                  Godzina-dwie go nie zbawią.
                  Powodzenia
                  • iva2 Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 10:58
                    czerwone_korale ma rację, jasnie Pana nie zbawi, jak zostanie z dziećmi,
                    tymbardziej, że jak mówisz dzieci o tej porze śpią!! więc opieka żadna!!
                    a Tobie wystarczy jak wyjdziesz do koleżanki, bądż na głupia herbatę z
                    koleżanką do jakiejś kafejki.
                    Tobie od życia też się cos należy!
                    • kini_m Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 17:52
                      Samotna, koniecznie znajdź czas dla siebie. Ja wiem że zawsze zapewne chcesz
                      być przy dziecku, opiekować się nim. Ale myślę że powinnaś zdecydowanie raz na
                      jakiś czas wcisnąć opiekę nad dzieckiem ojcu, i zrobić sobie wolne. A może
                      właśnie nieco takiego zdecydowania wpłynie otrzeźwiająco na wasz związek. Zrób
                      z ojca przymusowo matkę na kilka godzin.
              • la.loba Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 11:33
                Myślę że dziwczyny mają rację- nie myśl czego nie możesz zrobić, myśl co chcesz
                zrobić i jak to osiągnąć, twój mąż pracuje więc może dostać 4 dni urlopu na
                żądanie- a ty wyjedź - sama, odpocznij, przemyśl , zobaczysz że wrócisz z
                jaśniejszą głową. Trzymam kciuki
    • elicha3 Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 22:35
      Mam prawie 30 lat. Mój staż małżeński nie jest długi - to tylko dwa lata. Choć w sumie jesteśmy ze sobą siedem. Od roku mamy cudownego synka, a od dwóch miesięcy nie miezkamy razem. Ja nie wytrzymałam - wyprowadziłam się. Próbował wiele razy coś zrobić...Byłam lepsza, niż zwykle i gorsza. Nic nie skutkowało. Bardzo się starałam! I nadal uważam, że to było ważne. Rodzina jest najważniejsza i jeśli tylko da się coś zrobić...jeśli tylko się da...Nienawidziłam tego nieustannego bycia ze sobą i obok siebie. Mój mąz uważa, że rozmowa jest w związku bardzo istotna, ale kiedy mówię mu o naszych problemach - nie słucha lub udaje, że nie wie o co chodzi. Może Twój Cię wysłucha. Jeśli uznasz, że warto spróbować...Doskonale Cię rozumiem. Trzymam za Was kciuki
      • lizy Re: Ludzie pomóżcie 20.04.06, 22:57
        Dziewczyny, przeciez wiecie, ze nie jest latwo wyrwac sie z domu jak ma sie 2
        dzieci (ile lat ma starsze?). Nie chodzi tylko o kupki i pieluchy, ale
        gotowanie, sprzatanie , pranie itp....wieczna robota. Dlatego pamietajac moje
        totalne osamotnienie przy 1-wszym (w jednym reku niemowle, w drugim szesciopak
        wody mineralnej i ja wspinajaca sie po schodach-czasami mysle skad mialam tyle
        sily????) nigdy nie zdecydowalam sie na drugie. Jeszcze dodatkowo dochodzi
        facet, ktory nie wspiera, a odpycha, a moze juz ma kochanke, ktora go
        rozumie..... Sytuacja nie jest wesola. Musisz troche przeczekac. Moze
        pocieszjace bedzie to, ze co cie nie zabije to cie wzmocni.
        • rami.a Re: Ludzie pomóżcie 21.04.06, 00:59
          lizy napisała:
          > Dziewczyny, przeciez wiecie, ze nie jest latwo wyrwac sie z domu jak ma sie 2
          > dzieci (ile lat ma starsze?). Nie chodzi tylko o kupki i pieluchy, ale
          > gotowanie, sprzatanie , pranie itp....wieczna robota.

          (Mój brat o własnych rodzicach mawia:
          Chłop ze wsi wyjdzie, ale wieś z chłopa nie wyjdzie.)
          Nie, Lizy....
          To czy umiesz znaleźć dla siebie czas nie zależy aż tak bardzo od opieki nad
          dzieckiem.
          Przy dziecku 5-miesięcznym karmienie już nie jest na każde żądanie.
          Przy dziecku 5-miesięcznym dziecku kobiety już idą normalnie do pracy (właśnie
          moja koleżanka wraca dopracy przy niespełna 5-mies. dziecku).
          Więc co powiesz w takiej sytuacji????
          Taka postawa "nie mogę bo" jest robieniem sobie samemu pod górkę. Myślę że
          trzeba się z tego wyrwać i jak najbardziej znaleźć czas dla siebie.
    • kotka.na.dachu Re: Ludzie pomóżcie 21.04.06, 09:45
      Lepiej nie dołączaj do samodzielnych.
      Zorganizuj się.
      Masz w sobie sporo energii. Odnajdź ją. Stań przed lustrem, zobacz jak
      wyglądasz. Postaraj się, aby wygląd był lepszy.
      Czy szanujesz siebie? Wiesz jak inni na ciebie patrzą?
      Czy jesteś typową kurą domową? Może lepiej zacząć być kobietą?
      Jeżeli facet cały czas uważa, że lepiej jest inwestować w siebie, bo on jest
      jedynym żywicielem rodziny... Powiedz "nie". Ty wychowujesz wasze dzieci. On
      jest ojcem, a ty matką. Macie równe prawa w domu.
      Nie daj się zastraszyć, zagadać. Bez zbędnych wrzasków, bez przemocy, wszystko
      da się zorganizować.
      Teraz zaczyna być ciepło. Wyjdź do ludzi, na dwór. W tym celu popraw swój
      wizerunek. Stań się kobietą, od której wzroku się nie odwraca.
      Powoli stań się samodzielną osobą.
      Widzę, że masz w domu internet. Świetnie. Może zamiast czytać dołujące
      historie, które tu ludzie wipisują, poszukaj jakiegoś pożytecznego zajęcia.
      Odnajdź w sobie cel, do którego chcesz dążyć.
      Jeżeli sama uznasz, że zasługujesz na szacunek i zainteresowanie innych osób,
      małżonek też tak spojrzy na ciebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka