Dodaj do ulubionych

Inna historia

02.11.06, 02:32
Jestem facetem. Uchylam się od wielu spraw, bo mam swoje zasady. Moja ex zabrania mi kontaktów z córką, oczernia mnie przed sądem... Związek się rozpadł, bo mnie zdradzała, a zdradzała, bo miałem kłopot: straciłem pracę. Zajmowałem się więc dzieckiem, domem i... jak Ona wracała do domu po 22:00 już zwykla spałem - nie miałem ochoty na "igraszki". Teraz ma gacha w Niemczech (i niech sobie układa życie), ale zaproponowała mi 10000zł za zgodę na to, że wywiezie dziecko i już nigdy nie zobaczę mojej ukochanej Jagódki. Co ja mam zrobić?
Obserwuj wątek
    • ajmj Re: Inna historia 02.11.06, 05:40
      Powiedziec jej, zeby się "waliła"
      Znasz odpowiedź: kochasz córkę? - walczysz o nią - proste
      nie kochasz - bierz te MARNE ochłapy
      • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 08:13
        Walczę... Ale zaczyna mi brakować sił...
    • magdmaz Re: Inna historia 02.11.06, 06:21
      Nigdy bym sie na to nie zgodziła. Nawet gdybym była zmuszona zamieszkać
      wieleset kilometrów od moich dzieci i nasze kontakty byłyby sporadyczne. Ale to
      tylko "dziś". A zawsze będzie też jakieś "jutro".
      • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 08:15
        Wyjaśnij mi, na co byś się nie zgodziła? Jestem i chcę być Ojcem, a nie tylko pozycją w spisie wpływów na konto mojej ex. Kocham swoją córeczkę...
    • anetina Re: Inna historia 02.11.06, 07:48
      a dlaczego ja czuję, że nie potrzebujesz rady !?
      jakbyś był tatą, nawet byś nam tego tu nie podawał
      od razu byś eks powiedział, że nawet nie ma rozmowy na tentemat
      • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 08:18
        Anetina, nie ma rozmowy o wyjeździe dziecka. Ja nawet przed sądem powiedziałem kategorycznie nie. I koniec. Teraz walczę o to, żeby swojego "nie" bronić... A piszę tutaj, bo wiem, jaka siła jest w samodzielnych matkach - możecie mi pomóc, doradzając różne rzeczy
        • ajmj Re: Inna historia 02.11.06, 08:29
          ile lat ma Twoja Mała?
          • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 11:32
            Jagódka ma 2 lata i 5 miesięcy
        • anetina Re: Inna historia 02.11.06, 08:30
          to w takim razie niech się wypowiadają dzieci, które mają kontakt z eksami ...
    • kicia031 [...] 02.11.06, 10:11
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • anetina to jest dobre :) 02.11.06, 10:18
        a większość małżeństw, par dopiero po 22 ma czas dla siebie
      • kammik Re: Inna historia 02.11.06, 10:23
        kicia031 napisała:

        > PS Gdyby moj chlop swoje problemy z potencja usprawiedliwial tym, ze o 22,
        > kiedy ja wracam z pracy on musi juz spac, to tez bym sobie poszukala innego.


        Kicia, bo ty idealistka jesteś wink
        • mrs_ka Re: Inna historia 02.11.06, 10:57
          Facet, określ się.
          Przychodzisz na forum dla samodzielnych matek wołając "przez taką jak WY nie
          widuję dziecka" i jednocześnie krzyczysz, że nie życzysz sobie generalizacji
          męskiej, bo każdy ma własną historię. Otóż to. Weź więc z łaski swej pod uwagę,
          że każdy ma własną historię i przestań nas obrażać pozwem zbiorowym "takie jak WY".
          Co do Twojej historii:
          Powiem Ci, Misiu, że jakieś 60% populacji żeńskiej tego kraju zapierdziela na
          dwa etaty w pracy i w domu, a potem odpracowuje na akord pańszczyznę zwaną
          obowiązkiem małżeńskim i generalnie potrafi sobie z tym radzić nie jęcząc w
          mankiet przechodniom, więc nie oczekuj po nas empatii, proszę. Zwłaszcza, że
          większość z nas ma ten etat potrójny, bo tatulek się wypiął na dziecko.
          Mam więc wrażenie, że jednakowoż urwałeś się z choinki.
          Argument o tym, że opieka nad dzieckiem i praca w domu calkowicie usprawiedliwia
          celibat, a winna jest Twoja żona, bo mogła głupia nie zdradzać- jest soczystą
          kropką nad "i" całej tej tutaj żenady.

          a.


          "w świecie mułow nie ma regułów". Tak tak, to jasmile
          • pesher Re: Inna historia 02.11.06, 11:01
            Ze tez ja nie potrafie tak ladnie ujac tego..
            Kwintesencja moich odczuc Mrs_ka, podpisuje sie wszystkimi konczynami i kazda z
            osobna.
          • triss_merigold6 Cudne podsumowanie 02.11.06, 11:38
            Mrs_ka jestem Twoją fanką, przyjmij ukłony.smile
            • martina.15 Re: Cudne podsumowanie 02.11.06, 20:08
              podpisuje sie. blyskotliwie i konkretnie smile
          • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 11:38
            Eee, ja zajmowałem się dzieckiem, pracowałem i miałem czas na wszystko, zanim mnie zwolnili. A celibat... Cóż, wiedziałem, że mnie zdradza, więc po co miałam brać towar mocno przechodzony? Od pierwszego dnia, kiedy Mała była w domu, pracowałem na 1,5 etatu w pracy, prałem, pomagałem w domu i wstawałem nacami do Jagódki. Koledzy z pracy się Smiali, że podczas przerwy zasypiam nad śnmiadaniem
      • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 11:34
        Wiesz, tu nie chodzi o utrudnianie Jej życia. Kilka miesięcy walki nauczyło mnie, że Ona ma w dupie nawet postanowienia Sądu. Mieszkała 70 km ode mnie i też nie widywałem dziecka: jak był termin, to umawialiśmy się telefonicznie, po czym "całowałem klamkę" Teraz mieszka w tym samym mieście co ja i znów to samo...
      • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 11:35
        Ja nie usprawiedliwiałem problemów z potencją. Zwyczajnie żyłem trybem życia Jagódki...
        • kammik [...] 02.11.06, 11:46
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 11:52
            kammik napisała:

            > Lałeś w pieluchę i dudliłeś kaszkę z butli?
            >
            > Dobra, z mojej strony koniec, zaczyna to przypominac kopanie leżacego.
            No aż tak, to nie... Ale zegar biologiczny miałm podobnie ustawiony: wstawałem o 5:45 - na 6:00 musiał być gotowa butla... I tak przez cały dzień. I wiesz co? Jestem dumny z tego, że radziłem sobie sam z dzieckiem, że prowadziłem dom wtedy, gdy Moja Partnerka pracowała...
            • pesher Re: Inna historia 02.11.06, 12:01
              marcinektata napisał:

              > I wiesz co?
              > Jestem dumny z tego, że radziłem sobie sam z dzieckiem, że prowadziłem dom
              wte
              > dy, gdy Moja Partnerka pracowała...

              Lo matko!!!
              Toz moja Ciocia Hela powinna dostac medal, bo dawala sobie rade z 3 dzieciakow
              urodzonych rok po roku (juz za samo rodzenie 3 rok po roku) kiedy Wujek Marceli
              pracowal jako kierownik pociau dalekobieznego i bywal w domu co 3 dni.

              Pytam jeszcze raz:
              Czy Facet rodzi sie z uposledzonymi funkcjami domowymi??? Do tego stopnia, ze
              trzeba byc z niego dumnym, ze daje sobie rade z prowadzeniem domu i zajmowaniem
              sie dzieckiem, kiedy nie pracuje zawodowo? A mi sie wydawalo normalne, ze
              jezeli ktores z RODZICOW nie pracuje zawodowo, to przejmuje opieke nad
              dzieckiem i prowadzenie domu. Niezaleznie od plci.
              • marcinektata [...] 02.11.06, 12:06
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • anetina Re: Inna historia 02.11.06, 12:08
                  a co robiłeś w domu, gdy w nim przebywałeś ?
                  • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 12:18
                    anetina napisała:

                    > a co robiłeś w domu, gdy w nim przebywałeś ?
                    >
                    Uwierz: pomagałem Jej przy Jagodzie, prałem, prasowałem... Czasem zdarzało się obejrzeć mecz i wypić browarek nad deską do prasowania - Maluchy dużo rzeczy brudzą, a i ja noszę tylko białe koszule, więc było z tym trochę roboty
                • kammik Re: Inna historia 02.11.06, 12:08
                  Bylo sie zdrzemnac razem z córką, zeby miec sily na wieczorne bzykanko big_grin

                  Wiem, mialam spadac, ale robi sie smiesznie. Chociaz i smieszno, i straszno.
                  • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 12:19
                    kammik napisała:

                    > Bylo sie zdrzemnac razem z córką, zeby miec sily na wieczorne bzykanko big_grin
                    >
                    > Wiem, mialam spadac, ale robi sie smiesznie. Chociaz i smieszno, i straszno.
                    Może i było, ale te 2 godziny wykorzystywałem na inne formy relaksu: kąpiel, gazeta...
                    • anetina Re: Inna historia 02.11.06, 12:28
                      tatuś to ma dobrze - kąpiel, gazetka

                      tylko matki potrafią w ciągu dwóch snu dziecka wysprzątać całe mieszkanie,
                      nastawić pranie, zrobić obiad, wyprasować rzeczy
                      • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 12:39
                        Obiad i prasowanie robiliśmy z Małą razem: ona na swoich zabawkowych sprzętach, a ja normalnie
                      • maminka_wiktorynki Re: Inna historia 06.11.06, 23:42
                        nie dodałaś , że po to śpimy z dzieciakami w południe coby wieczorkiem z
                        uśmiechem na twarzy bzykanko odstawić jakieś fantastyczne...
                        • anetina Re: Inna historia 07.11.06, 09:18
                          ale ja jakoś nie mam czasu spać z dzieckiem w południe ...
                          w ciągu dnia jestem w pracy, nie mam mozliwości odpoczynku ...
                          • marcinektata Re: Inna historia 10.11.06, 23:56
                            Bo dzień trzeba sobie UMIEĆ zorganizować
                • kasia_kasia13 Re: Inna historia 02.11.06, 13:41
                  A ja nie byłem zapracowany. Miałem nawet czas na poczytanie g
                  > azety, gdy Jagoda sobie spała po obiedzie - Moja ex nie wyrabiała się z domem
                  n
                  > a głowie, jak nie pracowała zawodowo...

                  Tak, tylko na "te sprawy" sil juz brakowalo, 22.00 i trzeba spac wink)))))))
                  • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 17:16
                    Nie powiem, brakowało. I sił i (częściej) ochoty...
                    • anetina Re: Inna historia 03.11.06, 07:42
                      więc miej do siebie pretensje, że żona uciekła


                      • marcinektata Re: Inna historia 04.11.06, 03:44
                        Zapomniałem, że według Was, zasranych właścicielek, tylko Wy jesteście fair (trudne słowo)
                        • anetina Re: Inna historia 06.11.06, 09:24
                          po pierwsze
                          nie zasrane
                          po drugie
                          nie właścicielki
                          po trzecie
                          jesteśmy fair

                          to my opiekujemy się dziećmi
                          to my je karmimy, ubieramy
                          posyłamy do szkoły

                          to my wiemy, czym dziecko się interesuje
                          jakich ma przyjaciół

                          mój eks nie wie, cod ziecko lubi
                          jak wygląda
                          nie wie, jakich ma chrzestnych

                          nawet by nie wiedział, jak dziecko ma na imię, gdyby nie dostał pisma z sądu

                          i kto tu jest fair !?

                          a ty marcinku zanim tu się odezwiesz, dorośnij i zacznij się zachowywać jak tata
                          tata nie ma czasu spędzać na forum
                          • marcinektata Re: Inna historia 07.11.06, 02:21
                            Anetina: a skąd maja to wedzieć Ojcowie? Skąd ja mam wiedzieć to wszystko, co dotyczy mojej córci, ckoro jej matka nie pozwala mi się widywać...
                            • anetina Re: Inna historia 07.11.06, 09:23
                              marcinektata napisał:

                              > Anetina: a skąd maja to wedzieć Ojcowie? Skąd ja mam wiedzieć to wszystko, co
                              d
                              > otyczy mojej córci, ckoro jej matka nie pozwala mi się widywać...


                              wystarczy interesować sie dzieckiem
                              pomagać jego mamie w wychowaniu

                              wiedziałbyś wtedy o wszystkim

                              a że się nie widujesz z dzieckiem - widocznie na to zasłużyłeś

                              mój eks nie widuje dziecko, bo sam to wybrał
                              a ja mu dziękuję za to, że jest nieobecny w naszym życiu
              • anetina Re: Inna historia 02.11.06, 12:07
                niestety
                facet tego nie rozumie

                trzeba mu dziękować za każdą umytą szklankę
                za każdy starty kurz
                i za każdą zmienioną pieluchę big_grin
                • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 12:20
                  Przesadzasz. Dla mnie to narmalne, że żyjąc w związku z kobietą obowiązki się dzieli. Zawsze gotowałem obiady, jak wracałem wcześniej z pracy... I nie oczekiwałem pieśni pochwalnych - w końcu mieszkaliśmy razem i sprzątając, czy gotując robiłem to też dla siebie
                • pesher Re: Inna historia 02.11.06, 12:30
                  Anetina,
                  Czytajac to przypomnialam sobie mojego bylegobig_grin
                  Matko!! Powiedzcie mi dziewczyny, ze nie wszyscy tak maja!!
                  • anetina Re: Inna historia 02.11.06, 12:32
                    nie wszyscy tak mają

                    "ojciec" Małego tak nie miał
                    sam sprzątnął, ugotował itp.
                    M. to samo

                    pod tym względem na swoich - byłego i obecnego - nie mogę narzekać big_grin
                    • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 12:41
                      Ja też tak nie miałem. Owszem, czasem wracałem z tyrki "na gotowe", ale chciałem (i będę chciał zawsze) normalnego układu, gdzie obowiązki się dzieli, a nie spycha...
    • pesher Re: Inna historia 02.11.06, 10:58
      Oplulam monitor czytajac Twoj postbig_grin Ze smiechubig_grin
      Biedny Facecik zajmowal sie dzieckiem i domem tak, ze o 22 juz padal i nie mial
      sily na "igraszki"big_grin
      Czlowieku!! Dodaj do tego prace na pelen etat, dojazdy do rzeczonej roboty
      komunikacja miejska, zakupy i taszczenie siat do domu z dzieckiem uwieszonym na
      szyi. Tak wyglada rzeczywistosc wiekszosci polskich kobiet!! Nie tylko samotnie
      wychowujacych dzieci!! I nie kazda pracuje za biurkiem od 8 do 16, o nie!! I
      jakos potem maja sile na to, zeby przytulic sie do meza, porozmawiac, maja
      sile, ba, nawet ochote na "igraszki". Wlasnie po tej zakletej 22, o ktorej Ty
      padales w obiecia Morfeusza. Czyzby taryfa ulgowa dla facetow, bo SA facetami??
      Gdyby bylo dokladnie odwrotnie (zona - dom, Ty - zarabianie) wszystko byloby OK
      i petensje oraz znalezienie sobie "gachowej" byloby jak najbardziej zrozumiale,
      prawda??
      Ciekawa jestem bardzo od jakich spraw sie uchylasz, jako kochajacy oczywiscie
      Tatus?? I jakiez to zasady Toba kieruja??
      Zmienilam zdanie, to nie jest smieszne, to jest zalosne..
      • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 11:39
        Czysty feminazizm przez Ciebie przemawia. Ale zapomniałem Święte Krowy tak mają. Może jedźcie do Indii?
        • pesher Re: Inna historia 02.11.06, 11:49
          A dziekuje, w Indiach juz bylam, nie odpowiada mi tamtejsze jedzenie.

          Jak dla Ciebie moge byc Swieta Krowa czy feminazistka, mi to absolutnie nie
          przeszkadza. Bo od Twojego zdania na moj temat nie polepszy sie ani nie
          pogorszy sytuacja mojego Dziecka czy moja.

          Ale jezeli Ty z taka agresja komunikujesz sie z Matka Twojej Corki, to czemu
          sie dziwisz? Wyzywajac ja od Swietych Krow, feminazistek czy sugerujac jej
          puszczalstwo (to do kawalka, ze ma juz 3 gacha) budujesz bariere miedzy Wami,
          ktora skutecznie uniemozliwa porozumienie sie w kwestii Dziecka. I tylko nie
          pisz "Ona zaczela", bo bedzie to tak samo smieszne jak Twoje chodzenie spac o
          22 i niechec do "igraszek".
          • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 11:55
            pesher napisała:

            > A dziekuje, w Indiach juz bylam, nie odpowiada mi tamtejsze jedzenie.
            >
            > Jak dla Ciebie moge byc Swieta Krowa czy feminazistka, mi to absolutnie nie
            > przeszkadza. Bo od Twojego zdania na moj temat nie polepszy sie ani nie
            > pogorszy sytuacja mojego Dziecka czy moja.
            >
            > Ale jezeli Ty z taka agresja komunikujesz sie z Matka Twojej Corki, to czemu
            > sie dziwisz? Wyzywajac ja od Swietych Krow, feminazistek czy sugerujac jej
            > puszczalstwo (to do kawalka, ze ma juz 3 gacha) budujesz bariere miedzy Wami,
            > ktora skutecznie uniemozliwa porozumienie sie w kwestii Dziecka. I tylko nie
            > pisz "Ona zaczela", bo bedzie to tak samo smieszne jak Twoje chodzenie spac o
            > 22 i niechec do "igraszek".
            Nie wiem, jakie masz doświadczenia, ale zapewne niezbyt przyjemne. Jednak spróbuj mnie zrozumieć. Odeszła do innego. OK, miała i ma takie prawo. Zabrała dziecko na swoją tułaczkę. I wciąż mi utrudnia. Co do agresji, to powiedzmy sobie szczerze, to ja lądowałem na OIOMie, po pobiciu przez Jaj brata... Chciałem się zobaczyć z dzieckiem... Agresja tutaj to co innego. Sorki, za użyte słowa...
            • pesher Re: Inna historia 02.11.06, 12:25
              marcinektata napisał:

              > Nie wiem, jakie masz doświadczenia, ale zapewne niezbyt przyjemne. Jednak
              sprób
              > uj mnie zrozumieć. Odeszła do innego. OK, miała i ma takie prawo. Zabrała
              dziec
              > ko na swoją tułaczkę. I wciąż mi utrudnia. Co do agresji, to powiedzmy sobie
              sz
              > czerze, to ja lądowałem na OIOMie, po pobiciu przez Jaj brata... Chciałem się
              z
              > obaczyć z dzieckiem... Agresja tutaj to co innego. Sorki, za użyte słowa...

              Tez bylam zdradzona. Moj wtedy jeszcze maz odszedl do innej. Ale ojcem jest
              swietnym. Zabiera Mala na 1-3 dni w tygodniu, zalezy jak mu praca pozwala. A
              Mala jest gdzies z miesiac starsza od Twojej corki. Placi bez wyroku "ciut"
              wiecej niz Ty. I nigdy nie uslyszalam zarzutu, ze wydaje choc zlotowke na swoje
              potrzeby, a wierz mi, przy kwotach, ktore placi, moglby poczynic ten zarzut.
              Wlasnie jestesmy po bardzo powaznej rozmowie w trojkacie (ja-moj Byly-moj
              Aktualny), bo tez mam "gacha" zagranicznego, ktory absolutnie (przez najblizsze
              5-7 lat) nie przeprowadzi sie do Polski. Rozmowa dotyczyla wyprowadzenia sie
              mojego z Mala do kraju rzeczonego "gacha", a jest to "ciut" dalej niz Niemcy. I
              jakos mozna sie dogadac, bez obijania twarzy, bez wyzwisk. I co do spotkan ojca
              z dzieckiem i co do alimentow. Nie mowie, ze jest to latwe i przyjemne, w sumie
              moj Byly tez moglby zaczac sie jezyc i rzucac, moglby nawet tez powiedziec,
              ze "zabieram dziecko na swoja tulaczke", bo zabieram mu Dziecko kilka tysiecy
              kilometrow dalej. Na szczescie moj Byly nie neguje mojego prawa do ulozenia
              sobie zycia i mimo wszystko jest mi dorze zyczaca osoba. Nie buduje bzdurnych
              barier, a stara sie dogadac, pojsc na kompromis. I wie, ze z mojej strony moze
              tez na to liczyc.
              Tylko do tego musza dorosnac obie strony.
              • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 12:37
                Widzisz, moja ex najwyraźniej nie dorosła. Związek tak naprawdę zaczął się sypać jakiś rok z okładem temu. Zaczęło się od awantur o ślub mojej młodszej siostry, o zakup nowego garnituru, i inne pierdoły. Ale starałem się stanąć na wysokości zadania: Moja ex dostała ode mnie gotówkę, żeby ubrać na tę uroczystość siebie i dzieko (typowy facet - nie znam się na damskich ciuchach, na dziecięcych już bardziej), oprócz tego kupiłem jej dodatki (odpowiednią biżuterię), żeby była najładniejszą (po Pannie Młodej)... I uwierz, nie oszczędzałem, bo na nie dwie poszło dwa razy tyle, co na mnie, czyli proporcjonalnie. Ona wtedy nie pracowała, ale w końcu to ja jestem facet, więc czułem, że to mój obowiązek, aby w domu niczego nie brakowało...
                Zaczęły się jednak niesnaski, wtrącała się Jej matka... Ja z teściową nie dyskutowałem, bo powiedziałem raz wyraźnie: za progiem rób, co chcesz, ale tutaj władzę sprawujemy My dwoje (ja i moja ex) i nikt nie będzie nas ustawiał w naszym mieszkaniu... Wtedy zaczęła mącić w głowie mojej ex... I popłynęło. Poznała jakiegoś faceta, ja nie rozmawiałem z Nią, bo dla Niej nagle tematem stały się nowe ciuchy, a mnie bardziej zajmował kolejny ząbek Maleństwa, czy zdjęcia z parku...
                W marcu wróciłem z delegacji do puściutkiego mieszkania - tylko karton z moimi rzeczami został. Wpdałem w furię... Od marca "udało" mi się spędzić z Córką 5 dni... A jakakolwiek próba kompromisu kończy się tym, że nawet postanowienia sądu są dla Niej niczym... Myślisz, że nie chciałbym tak, jak Ty?
      • anetina Re: Inna historia 02.11.06, 12:06
        a ja mam szczęście, że M. mnie rozumie
        pracuję na 1,5 etatu
        rano przygotowuję obiad
        zaprowadzam i przyprowadzam dziecko z przedszkolu
        dziecko jeszcze na angielski
        ja do pracy
        po drodze zakupy
        i sio znowu do pracy
        w domu jestem po to, by praktycznie tylko uśpić dziecko
        kolacja, sprzątanie
        i marzę tylko o zamknięciu oczu w łóżeczku
        a co dopiero jeszcze myśleć o igraszkach big_grin

        są dni, że jak M. ma akurat wolne, on to zrobi
        • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 12:09
          Oooo, wreszcie ktoś to napisał. Wspaniale, że M. Cię rozumie. Przecież to oczywiste, że żyjąc w związku, mając dzieci MUSIMY się dzielić obowiązkami. Ale tego akurat nie było w moim poprzednim związku... Wracałem po 12 godzinach, a jeszcze musiałm wyprać, poprasować... Jak zdążałem przed Kąpielą, to jeszcze Jagódkę musiałem wykąpać, nakarmić i uśpić. Jak został mi na glacy tylko dom i dziecko, to poczułem się jak na wakacjach...
          • anetina Re: Inna historia 02.11.06, 12:16
            marcinektata napisał:

            > Oooo, wreszcie ktoś to napisał. Wspaniale, że M. Cię rozumie. Przecież to
            oczyw
            > iste, że żyjąc w związku, mając dzieci MUSIMY się dzielić obowiązkami. Ale
            tego
            > akurat nie było w moim poprzednim związku... Wracałem po 12 godzinach, a
            jeszc
            > ze musiałm wyprać, poprasować... Jak zdążałem przed Kąpielą, to jeszcze
            Jagódkę
            > musiałem wykąpać, nakarmić i uśpić. Jak został mi na glacy tylko dom i
            dziecko
            > , to poczułem się jak na wakacjach...



            chyba trochę przesadzasz
            to miało zabrzmieć ironicznie big_grin

            jakoś ci tu w ogóle nie wierzę

            nawet jak pracowałeś po 12 godzin, to praktycznie co drugi dzień miałeś wolny
            chyba że jesteś zmykłym robotnikiem na budowie czy coś w tym stylu


            widzisz - usnąć możesz o 22
            twojej eks pewnie głównie chodziło o to, że się nie widywaliście

            tu nie chodzi o łóżko
            nie rozmawiałeś z nią itp.

            więc znalazła kogoś innego

            i nie tłumacz tym, że niby robiłeś wszystko w domu
            pralka sama pierze
            jak prasowałeś, to góra 30 min. raz na tydzień ci to zajęło

            i co?
            tym byłeś bardzo zmęczony !?
            • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 12:24

              Żeby pracować 12h X 6 dni nie trzeba być fizycznym na budowie... Nie dość, że zarządzałem kilkoma ważnymi projektami, to jeszcze prowadzę własną działaność. Wystarczy, żeby pracować całe dnie? Owszem, po odejściu z etatu działaność zacząłem prowadzić nieco inaczej, delegując więcej zadań na innych
              • anetina Re: Inna historia 02.11.06, 12:30
                no to niby kiedy cokolwiek robiłeś w domu, jeśli już o 22 spałeś !?
                • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 12:42
                  W ciągu dnia... O 22:00 spałem jak na glacy miałem tylko dom i dziecko. Jak pracowałem, to nigdy nie szedłem sać wcześnie, niż 1 - 2 w nocy
    • agamagda Re: Inna historia 02.11.06, 12:48
      Noooo nieeeee, rozbrajające...
      szczególnie fragment o igraszkach, i braku ikry do nich.
      Tak jak koleżanki pisały wyżej, wiekszość kobiet zaiwania na dwóch etatach -
      zresztą Twoja żona była najlepszym tego przykładem - pracowała i miała ochotę
      na coś więcej w życiu niz bar
      Człowieku, weź ty się w garść, poszukaj pracy, płać alimenty, miej normalny
      kontakt z dzieckiem, Niemcy to też nie tak daleko znowu. Dlaczego nie masz mieć
      kontaktu z dzieckiem? Mój Ex mieszka jeszcze dalej i ma normalny kontakt z
      synem.

      • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 17:22
        Wiesz, błogosławieństwem jest Matka rozumiejąca, że Ojciec powinien mieć kontakt z dzieckiem, żeby dziecko wiedziało, że na Ojca można liczyć...

        Co do ikry. Cóż, tu sprawa jest bardziej złożona... Ja wolę kochać się wczesnym rankiem, kiedy budzę się i jestem rześki
        • anetina Re: Inna historia 03.11.06, 07:44
          marcinektata napisał:

          > Wiesz, błogosławieństwem jest Matka rozumiejąca, że Ojciec powinien mieć
          kontak
          > t z dzieckiem, żeby dziecko wiedziało, że na Ojca można liczyć...



          czyli:

          ja rozumiem, że ojciec chce i ma kontakt z dzieckiem
          ale na diabła jak mam zrozumieć to, że ojciec nie chce dziecka nawet znać




          > Co do ikry. Cóż, tu sprawa jest bardziej złożona... Ja wolę kochać się
          wczesnym
          > rankiem, kiedy budzę się i jestem rześki
          • marcinektata Re: Inna historia 03.11.06, 23:51
            Jak ojciec nie chce dzieks znać, to d..a, nie ojciec
            • anetina Re: Inna historia 06.11.06, 09:25
              dlatego moje dziecko ma "ojca"

              a teraz to i tak nie ważne, bo Mały ma tatę
            • nzuri Re: Inna historia 17.11.06, 10:28
              marcinektata napisał:

              > Jak ojciec nie chce dzieks znać, to d..a, nie ojciec

              To po co w pierwszym poście pytasz co robić???
              Chcesz - to walcz. Chcesz to się poddaj, ale przestań chrzanić głupoty i
              atakować tych, którzy po główce nie głaszczą i wytykają niekonsekwencję Twoich
              wypowiedzi.
    • viwka Re: Inna historia 02.11.06, 18:21
      W "Sprawie Kramer'ów" byłam "ZA" facetem...

      Moim zdaniem w takim przypadku powinieś mieć rozwód z orzeczeniem winy - po
      stronie żony, i wystąpieniem o opiekę nad Jagodą. Tak samo ona może spotykać sie
      z córką, i przyjeżdzać do Was.
      Osobie zdradzającej nie ufałabym za grosz...tym bardziej nie chciałabym jej
      dotykać czule czy po 22-giej, czy o innej porze...Moim zdaniem stanąłeś na
      wysokości zadania czyli zachowałeś sie jak dobry ojciec w trudnej sytuacji.

      Polecam też zmienić forum, poszukac jakiś fundacji i forum'ów "Praw Ojca" czy
      coś...
      Tu na "Samodzielnych.." dostałeś troche porcji jadu, może dlatego, że nie
      wszyscy ojcowie są dobrzy, nie wszsycy mężowie dojrzali, nie wszstkie rany
      zabliźnione, nie wszystkie wnioski wyciągniete, nie na wszystko jest siła, nie
      do wszystkiego cierpliwość... Bo każdy ma indywidualną historię i jej odciśnięte
      piętno na sobie, w konsekwencji inne widzenie świata, światpogląd i empatia...

      powodzenia!
      • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 18:44
        Nie byliśmy małżeństwem. Ale dzięki za słowa pozbawione jadu... Faktem jest, że mnie ochota na igraszki opuściła jak już wiedziałem, że jedyna kobieta, której zaufałem zwyczajnie się puszcza... Starałem się, jak mogłem być Ojcem lepszym, niż mój własny stary...

        Będe walczył. I wueirz, Wasz adres znalazłem na "swoim" froum. Jestem nie tylko sympatykiem i beneficjentem (w sensie pomocy i wsparcia) pewnego Stowarzyszenia. I walczę. I na 100% nie odwrócę sie plecami do mojej córeczki, bo naprawdę Ją kocham...

        Wiem, że nie wszyscy Ojcowie są fair, podobnie, jak wiem, że kobiety też są rózne. Ja trafiłem na złą kobietę...

        Kolejny argument na moją korzyść: dziecko odwiedza z mamusią koleżankę mamusi. Dowiaduję się o tym ze szpitala: rozbity łuk brwiowy, pocharatany nosek... W oczach strach... Co się stało? Mamusia z koleżanką wyszły sobie zapalić, a Malutka przewróciła na siebie półkę... Badający Jagodeę chirurg stwierdził, że to mógł być wypadek, ale mogło też być... Chciałem być etyczny. Nie zrobiłem obdukcji, a mogłem oskarżyć co najmniej o zaniedbanie obowiązków i niewłaściwą opiekę... Pod moję opieką Jagódka bawiła się bezpiecznie, a ja starałem sie być na tyle blisko, żeby zdążyć zareagować...

        Ale na tym forum pojawiłem sie celowo: chciałem sprawdzić ile jadu mają w sobie Matki. Zakładam, niestety, że - biorąc pod uwagę ich doświadczenia - słusznie...
        • j671 Re: Inna historia 02.11.06, 21:00
          Marcin, dobrze zrobiłeś, że tu zajrzałeś.
          W Twojej walce warto pogadać z kimś z drugiej strony barykady.
          3maj się, Janusz
          • marcinektata Re: Inna historia 02.11.06, 22:25
            Widzę, że nie jestem jedynym "szpiegiem w Krainie Deszczowców" - cześć Janusz
            • kini_m Fajne szablony :/ 03.11.06, 00:25
              Hmm... coraz większy prymitywizm się rozpowszechnia na forum. Drogie Koleżanki
              zamiast spojrzeć na sytuację indywidualnie i z oczywistymi uwarunkowaniami
              (społecznymi), co zapewne by chciały aby wobec nich stosowano, wolały przyłożyć
              jeden utarty szablon do przedstawionej sytuacji.

              pesher napisała:
              > Lo matko!!!
              > Toz moja Ciocia Hela powinna dostac medal, bo dawala sobie rade z 3
              > dzieciakow urodzonych rok po roku (juz za samo rodzenie 3 rok po roku) kiedy
              > Wujek Marceli pracowal jako kierownik pociau dalekobieznego i bywal w domu co
              > 3 dni.
              > Pytam jeszcze raz:
              > Czy Facet rodzi sie z uposledzonymi funkcjami domowymi??? Do tego stopnia, ze
              > trzeba byc z niego dumnym, ze daje sobie rade z prowadzeniem domu i
              > zajmowaniem sie dzieckiem, kiedy nie pracuje zawodowo? A mi sie wydawalo
              > normalne, ze jezeli ktores z RODZICOW nie pracuje zawodowo, to przejmuje
              > opieke nad dzieckiem i prowadzenie domu. Niezaleznie od plci.

              Pesher, czy niezależnie od płci naprawdę będziesz tak samo identycznie patrzała
              na kobietę kierowcę ciężarówki lub kobietę sztygara na przodku?
              Co do dyskusji o alimentach Twego exa, wspomnij wpierw ile zarabia Twój dziany
              ex, a później podrzucaj własne sugestie. Rozumiesz co to znaczy ważyć słowa?
              Czy ojciec zajmujący się domem powinen mieć podziekowana za podanie szklanki z
              wodą? - Oczywiście, że tak! Bo każdy powininen mieć za to podziękowane.
              Rozumiem jeszcze kammika lub mrs_ka w tym postackim spojrzeniu, ale widzę że
              kolejne koleżanki uważają że tylko one są godne chwały, bo przecież nie facet!
              Pesher, wiesz... chyba dawniej w tak prymitywny sposób nie traktowałaś
              dyskutantów.
              _________________
              Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
              • marcinektata Re: Fajne szablony :/ 03.11.06, 01:01
                Hmmm, cieszy mnie ta obrona i to wsparcie. Jasne, że dla mnie to: >>A mi sie wydawalo
                > > normalne, ze jezeli ktores z RODZICOW nie pracuje zawodowo, to przejmuje
                > > opieke nad dzieckiem i prowadzenie domu. Niezaleznie od plci.<< zupełnie normalna sprawa. Tyle, że coraz częściej zauważam, że kobiety (nie wszystkie, na szczęście) traktują siebie według taryfy ulgowej. Podkreślam, że czułem się spełniony w roli Faceta Prowadzącego Dom i Opiekującego Się Dzieckiem !!!

                Co do wysokości rzeczonych alimentów, to faktycznie jest tak, że opłacam nianię, kupuję dziecku, Mojej ukochanej corce ubranka i zabawki, a oprócz tego starałem się dorzucić do budżetu Jej Matki 300 - 600 zł. Jednak po sprawie w Sądzie, kiedy usłyszałem, że "nie łożę" na utzymanie Dziecka postanowiłem dość nabijania siebie w butelkę... Zostałem przy zakupach i Niani...

                Co do faktu, że pewien rodzaj samotnych matek uważa się za męczennice jedynie godne chwały, to zrozumiałem już dawno temu... A niczego więcej się raczej nie spodziewam poza prymitywnym potraktowaniem. W końcu jestem "tylko prymitywnym dawcą plemników i alimentów"... Przykre jest to generalizowanie stosowane przez niektóre Panie...
                • anetina Re: Fajne szablony :/ 03.11.06, 07:51
                  marcinektata napisał:

                  > Hmmm, cieszy mnie ta obrona i to wsparcie. Jasne, że dla mnie to: >>A
                  > mi sie wydawalo
                  > > > normalne, ze jezeli ktores z RODZICOW nie pracuje zawodowo, to prze
                  > jmuje
                  > > > opieke nad dzieckiem i prowadzenie domu. Niezaleznie od plci.<&
                  > #60; zupełnie normalna sprawa. Tyle, że coraz częściej zauważam, że kobiety
                  (ni
                  > e wszystkie, na szczęście) traktują siebie według taryfy ulgowej. Podkreślam,
                  ż
                  > e czułem się spełniony w roli Faceta Prowadzącego Dom i Opiekującego Się
                  Dzieck
                  > iem !!!
                  >
                  > Co do wysokości rzeczonych alimentów, to faktycznie jest tak, że opłacam
                  nianię
                  > , kupuję dziecku, Mojej ukochanej corce ubranka i zabawki, a oprócz tego
                  starał
                  > em się dorzucić do budżetu Jej Matki 300 - 600 zł. Jednak po sprawie w
                  Sądzie,
                  > kiedy usłyszałem, że "nie łożę" na utzymanie Dziecka postanowiłem dość
                  nabijani
                  > a siebie w butelkę... Zostałem przy zakupach i Niani...


                  coś innego pisałeś










                  > Co do faktu, że pewien rodzaj samotnych matek uważa się za męczennice jedynie
                  g
                  > odne chwały, to zrozumiałem już dawno temu... A niczego więcej się raczej nie
                  s
                  > podziewam poza prymitywnym potraktowaniem. W końcu jestem "tylko prymitywnym
                  da
                  > wcą plemników i alimentów"... Przykre jest to generalizowanie stosowane przez
                  n
                  > iektóre Panie...



                  nie robią się za męczennice
                  tylko wy faceci myślicie, że po pracy można z dzieckiem odpocząć

                  przykładowo ja
                  co prawda mam partnera
                  ale z dzieckiem mam czas pogadać dopiero tuż przed snem
                  albo wożąć go do/z przedszkola

                  i zrozum, że nawet nie mam chwili, żeby spokojnie usiąść, coś obejrzeć

                  nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio jakiś cały film obejrzałam
              • pesher Re: Fajne szablony :/ 03.11.06, 10:45
                Drogi Kolego,
                Nie chce patrzec indywidualnie na historie kogos, kto bedac po raz pierwszy na
                forum wali, ze przez taka jak ja ("przez taka jak Wy") nie ma kontaktu ze swoim
                dzieckiem. Potem rzuca na oslep Swietymi Krowami i Feminazistkami jednoczesnie
                apoteozujac swoja prace w domu, ktora zaslania swoja niemoc seksualna. A
                jednoczesnie dzis rano przeczytalam, ze kocha swoja zone, co nie przeszkadza mu
                robic z niej kilkanascie postow wczesniej szmaciszcze ("od naszego rozstania to
                juz 3 gach"). Moze i prymitywna jestem, ale nie potrafie serio traktowac
                Takiego Pana. Prostu brak mi empatii na wspieranie kogos takiego.

                Co do plci osob wykonujacych rozne zawody, to kupilbys dom, ktory wiedzialbys,
                ze zaprojektowala kobieta i kobieta pilnowala kazdego etapu budowy? Ode mnie
                kupuja. Tylko ani tego nie eksponuje ani nie zadam za to zachwytow czy wyzszej
                ceny. Tak samo z prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci. Nie pamietam, zeby na
                lekcji biologii uczyli mnie, ze kobieta rodzi sie z wrodzonymi umiejetnosciami
                prowadzenia domu i wychowywania dzieci. Trzeba sie tego nauczyc, jak
                wszystkiego innego. Nie widze powodow, dla ktorych faceci tez nie mieliby sie
                tego nauczyc. A jak juz sie naucza, zadac pochwal i glaskania po glowce, jacy
                to oni sa wspaniali, bo naczynia umyli. Chwalic za cos takiego moge Mala, a nie
                30letniego faceta.

                Dyskusje o alimentach prowadze? Raczej stwierdzam, ze 300 czy nawet 600 nie
                starcza na utrzymanie dziecka + na waciki dla matki. O fryzjerze juz laskawie
                nie wspomne. Moj dziany Byly zarabia duzo, duzo placi alimentow i NIGDY nie
                oskarzyl mnie o wydawanie na siebie tych pieniedzy. Jakas prawidlowosc, ze ci,
                co placa mniej maja takie dziwne zarzuty? Bo jakos nie widzialam NIGDY postu
                dziewczyny, ktora dostaje spore lub duze alimenty i doswiadcza tego rodzaju
                oskarzen od Bylego.

                Mam wrazenie Kini, ze od czasu, kiedy Mrs_Ka wyszarzyla Cie i nie reagje na
                Twoje zaczepki, upatrzyles sobie we mnie glownego adwersarza i czesto
                doczytujesz sie tresci, ktorych sam autor nie mial na mysli, w moich postach.
                Dlatego prosze Cie ladnie, jezeli chcesz ze mna dyskutowac to nad tym co pisze,
                a nie nad tym co chcialbys przeczytac. Ogolnie nie lubie sie tlumaczyc z
                czegos, czego nie ma w moich wypowiedziach.
                • marcinektata Re: Fajne szablony :/ 03.11.06, 23:57
                  Pecher, ale myślisz stereotypwo. I to jest głupie. Ja mam nalane, kto zaprojektuje i zbuduje mój dom. Oczekuję raczej dobrze wykonanej roboty, a nie partacwta i uwierz mi, jak kiedyć kupie Twoje usługi w tej kwestii, a spaprzesz robotę, to dostaniesz takie same joby, jakbys była facetem...

                  Nie generalizuj, bo u Was faktycznie trąci faminazizmem...
                • kini_m Re: Fajne szablony :/ 04.11.06, 00:14
                  pesher napisała:
                  > Drogi Kolego,
                  > Nie chce patrzec indywidualnie na historie kogos

                  Więc wybierasz steretyp. Tutejszemu stereotypowi ujadania na facetów.

                  > kto bedac po raz pierwszy na forum wali, ze przez taka jak ja ("przez taka
                  > jak Wy") nie ma kontaktu ze swoim dzieckiem.

                  Jest wiele generalizacji na tym forum.
                  Generalizacja nie dotyczy nigdy wszystkich, ale jakiejś grupy.
                  Pisząc swe słowa, wskazałaś że utożsamiasz się z tą grupą, o której myśli
                  marcinektata (matek odgradzajacych dziecko od ojca.) I to mnie przeraziło, bo
                  raczej mam o Tobie lepsze mniemanie.

                  > Potem rzuca na oslep Swietymi Krowami i Feminazistkami

                  No i nadal się utożsamiasz z tymi, o których wiadomo że sugeruje marcinektata.

                  > jednoczesnie apoteozujac swoja prace w domu,

                  A niech się ludzie chwalą zwyczajnymi codziennymi rzeczami. Co w tym złego?

                  > ktora zaslania swoja niemoc seksualna.

                  Problemy w seksie nigdy NIE wynikają JEDYNIE z przeprawcowania. Bo już samo
                  przepracowanie jest chorobą. Nawet dogmaty religijne, nie dając odpoczynku od
                  zasad w każdym momencie od życia, to jednak wskazują na potrzebę odpoczynku.
                  Przepracowanie to problem - a to już dłuższa dyskusja. Przyczyna tego problemu
                  zazwyczaj leży po obu stronach.

                  > A jednoczesnie dzis rano przeczytalam, ze kocha swoja zone, co nie
                  > przeszkadza mu robic z niej kilkanascie postow wczesniej szmaciszcze ("od
                  > naszego rozstania to juz 3 gach").

                  I co w tym złego?
                  Chyba każdy człowiek ma w myślach sprzeczności dotyczące jednej i tej samej
                  kwesti. Czyżbyś wolała aby potepiał żonę aż do samego końca? Żeby wyrazał
                  jedynie nienawiść, a nie ujawniał żalu?

                  > Co do plci osob wykonujacych rozne zawody, to kupilbys dom, ktory
                  > wiedzialbys, ze zaprojektowala kobieta i kobieta pilnowala kazdego etapu
                  > budowy? [...] Tak samo z prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci.

                  Zawód architekta raczej nie podlega stereotypowi płciowemu.
                  Ale rola opiekowania się dzieckiem - już podlega stereotypowi.
                  Nie muszę chyba przypominać jak bardzo. Ale jeśli wątpisz, to u mnie sąd
                  odrzucając zabezpieczenie tymczasowe uznał: "dobro dziecka nie jest aż tak
                  bardzo zagrożone". Dla mnie to jasne - w opini sądu drugi rodzic nie jest aż
                  tak bardzo potrzebny w życiu dziecka. Czy uważasz że sąd przyjąłby takie same
                  zdanie w stosunku do matki, gdyby ojciec przetrzymywał dziecko. Odpowiedz
                  sobie, a znajdziesz stereotyp nawet w sądzie.
                  Pesher, chcesz walczyć ze stereotypami? Żeby z nimi walczyć trzeba je wpierw
                  zobaczyć. A nie udawać że ich nie ma.

                  > Nie pamietam, zeby na lekcji biologii uczyli mnie, ze kobieta rodzi sie z
                  > wrodzonymi umiejetnosciami prowadzenia domu i wychowywania dzieci. Trzeba sie
                  > tego nauczyc, jak wszystkiego innego. Nie widze powodow, dla ktorych faceci
                  > tez nie mieliby sie tego nauczyc.
                  > A jak juz sie naucza, zadac pochwal i glaskania po glowce, jacy
                  > to oni sa wspaniali, bo naczynia umyli. Chwalic za cos takiego moge Mala, a
                  > nie 30letniego faceta.

                  Tego nie uczą na 45-minutowej lekcji biologi. Tego uczą w domu: mama bierze
                  córkę do pieczenia ciasta, a tata bierze syna do naprawy roweru.
                  No ale jeśli będziesz uczyła córkę naprawiania mechanicznych usterek - to będę
                  dla Ciebie pełen uznania.
                  Niestety ja gdy brałem córkę na rajdy, wycieczkę z plecakiem w góry to w
                  zeznaniach exi znalazło się: "bierze dziecko na obozy przetrwania". (exia wtedy
                  też z chęcią łaziła po górach, z plecakiem sama chodziła nierzadko) Z córką
                  robiliśmy wiele rzeczy domowych - lubiła próbować pomagać przy praniu,
                  obieraniu ziemniaków, myciu naczyń. Było wtedy wiele wspólnej uciechy.
                  A że się ktoś tym chwali to co w tym złego??? Ale napewno jest złe wychodzenie
                  na coś takiego z krytyką. A co tam... ukrucić go i utemperować!

                  > Dyskusje o alimentach prowadze? Raczej stwierdzam, ze 300 czy nawet 600 nie
                  > starcza na utrzymanie dziecka + na waciki dla matki. O fryzjerze juz laskawie
                  > nie wspomne.

                  Daj spokój. Bo wyśmieją Ciebie rodzice którym zdarzyło się pracować za
                  najniższą krajowa. No ale apetyt wzrasta w miarę jedzenia i w ten sposób
                  zinterpretuję Twoją myśl.

                  > Mam wrazenie Kini, ze od czasu, kiedy Mrs_Ka wyszarzyla Cie i nie reagje na
                  > Twoje zaczepki, upatrzyles sobie we mnie glownego adwersarza

                  Eeee... daj spokój z mrs_ka. Nie w ten sposób do Ciebie piję.
                  Chodziło mi o to, że mrs_ka pod wpływem emocji straciła obiektywizm upatrując
                  na siłę sobie mnie personalnie (a nie merytorycznie) jak kurz na jej głowie i
                  stale podtrzymuje to stanowisko.
                  No a tu podobnie zabrakło rozdzilenia tego co merytoryczne, od tego co
                  emocjonalne w komentarzach o marcinektacie.

                  Tak właściwie to nie można zaprzeczyć negatywnej generalizacji poczynionej
                  przez marcinkatatę z bardzo prostej okoliczności: A kto tu zagwarantuje że
                  tylko moja exia z tutejszych forumowiczek odgradza dziecko od ojca?
                  Jakoś nie umiem być taki naiwny że tylko ona jedna tutaj odgradza dziecko od
                  ojca. Ilość wykładanej zajadłości na ojców -podobnej do mojej exi- jest jak dla
                  mnie papierkiem lakmusowym w próbie oszacwania skali tego zjawiska.
                  _________________
                  Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                  • pesher Re: Fajne szablony :/ 04.11.06, 01:47
                    Kini,
                    No rece mi opadlysad Ja na prawde czasem nie wiem, jak mam pisac, zeby moj
                    przekaz byl jasny i czytelnysad Nie wiem jedynie, czy tylko Ty masz problemy z
                    odczytaniem czy tez wszyscy? Jak Marcinek jedzie z "samotnymi matkami"
                    niezaleznie czy blokujacymi czy nie kontakty dziecka z ojcem, to ja tez z nim
                    jade. Dlaczego? Z prostej przyczyny, ze sam fakt porzucenia mnie przez mojego
                    meza nie zrobil ze mnie kumpelki z Byla Marcinka, nie zycze sobie stawiania
                    mnie na jednej linii z nia i walenia obelgami. Bo to nie JA, bo to nie
                    enigmatyczne MY czy "KOCHANE SAMODZIELNE" blokujemy mu kontakty z dzieckiem
                    tylko konkretna osoba. Jego Byla. Czy ma powody czy nie, to juz inna inszosc.



                    kini_m napisał:

                    > > Potem rzuca na oslep Swietymi Krowami i Feminazistkami
                    >
                    > No i nadal się utożsamiasz z tymi, o których wiadomo że sugeruje marcinektata.

                    Coosz.. Feminazistka i Swieta Krowa polecialy pod moim adresem, nie musialam
                    sie z nikim utozsamiacbig_grin

                    > Chyba każdy człowiek ma w myślach sprzeczności dotyczące jednej i tej samej
                    > kwesti. Czyżbyś wolała aby potepiał żonę aż do samego końca? Żeby wyrazał
                    > jedynie nienawiść, a nie ujawniał żalu?

                    Ze wszystkich dostepnych mi opcji wolalabym, zeby Marcinek mial poukladane
                    uczycia i odczucia a nie miotal sie z jednej skrajnosci w druga. Bo to byloby
                    najlepsze dla jego corki. Gdyby zalapal pewna stabilizacje psychiczna,
                    zrozumial takze SWOJE bledy (bo jak widac w jego postach, bledy drugiej strony
                    potrafi okreslic doskonale), byc moze daloby to jakiekolwiek podstawy do
                    dogadywania sie z Byla w sprawach dziecka. Bo chyba zgodzisz sie ze mna, ze
                    bledy popelniaja ZAWSZE obie strony, nie tylko jedna? Ten akapit mozesz
                    potraktowac takze zupelnie personalnie.


                    > Pesher, chcesz walczyć ze stereotypami? Żeby z nimi walczyć trzeba je wpierw
                    > zobaczyć. A nie udawać że ich nie ma.

                    Ja chce walczyc ze stereotypami? A po co? Zawsze byly, sa i beda. I nie raz
                    trafie jeszcze na budowlanca, ktory rzuci: "gdzie nasza dupencja, odebrala by
                    robote, bo chce wczesniej do domu splywac". Nauczylam sie juz dawno, ze nie ma
                    sensu ani obrazac sie (bo dobrych fachowcow bym stracila) ani z tym walczyc.
                    Splywa to po mnie, mam wazniejsze sprawy na glowie.

                    > Tego nie uczą na 45-minutowej lekcji biologi. Tego uczą w domusad...)

                    Otoz to!! Mnie Tata uczyl wszelkich "meskich" rzeczy. Wolal pokazac sam, niz
                    zebym potem miala problemy. Zabieral mnie na mecze pilki noznej, na hokeja.
                    Mama nie uczyla mnie "babskich" rzeczy, wolala, zebym sie uczyla, bo "..lepiej
                    robic cos pozytecznego w zyciu niz w kuchni siedziec. Za siedzenie w kuchni
                    mozesz komus zaplacic..". Sorry, nauczyla mnie sprzatacbig_grin W kazdym razie
                    wymagala tego gdzies do czasu, az poszlam do szkoly, potem odpuscila.

                    > Daj spokój. Bo wyśmieją Ciebie rodzice którym zdarzyło się pracować za
                    > najniższą krajowa. No ale apetyt wzrasta w miarę jedzenia i w ten sposób
                    > zinterpretuję Twoją myśl.

                    A nie no... w tej kwestii to juz mi wielokrotnie mowiles, ze mi sie w dupie
                    poprzewracalo a rodzice mnie rozpuscili i to ich wina. Czy apetyt rosnie w
                    miare jedzenia? Nie wiem.. Wiem natomiast, ze jak kazdy rodzic chce dac swojej
                    corce to, co najlepsze. I daje, w miare moich mozliwosci, tak samo jak rodzice
                    pracujacy za najnizsza krajowa. Tylko dlaczego zawsze siegasz do tych samych
                    PERSONALNYCH argumentow? Mam dac sie ukamienowac, bo zarabiam wiecej? Bo moj
                    Byly zarabia wiecej? Bo dobrowolnie placi wysokie alimenty?

                    > Tak właściwie to nie można zaprzeczyć negatywnej generalizacji poczynionej
                    > przez marcinkatatę z bardzo prostej okoliczności: A kto tu zagwarantuje że
                    > tylko moja exia z tutejszych forumowiczek odgradza dziecko od ojca?

                    Czyli (bo nie zrozumialam tego co napisales do konca) Marcinek ma racje, ze
                    jedzie z wszystkimi samodzielnymi na forum, tak? Z tego li i jedynie powodu, ze
                    nikt nie moze zagwarantowac, ze nie odgradzaja te samodzielne ojcow od dzieci,
                    tak?
                    Jezeli tak to mam rade: wybierzcie sie z Marcinkiem razem na terapie. Moze
                    podpowiedza Wam tam, jak poradzic sobie z uczyciami i skanalizowac te zle nie
                    wyrzadzajac nikomu krzywdy. Bo piszac to, co napisales, bo piszac to, co
                    Marcinek pisze, KRZYWDZICIE te samodzielne, ktorych exowie maja w powazaniu
                    wlasne dzieci. I jedno stwierdzenie, ze facet, ktory nie chce znac swojego
                    dziecka to dupa a nie facet nie zmieni sytuacji. Wymagacie (Ty i Marcinek)
                    empatii? To sami sie nia wykazcie.

                    > Ilość wykładanej zajadłości na ojców -podobnej do mojej exi- jest jak dla
                    >
                    > mnie papierkiem lakmusowym w próbie oszacwania skali tego zjawiska.

                    Sie mylisz, oj jak bardzo sie mylisz.. To tylko net, to tylko forum. Prawda
                    jest w realu, to tam sa dzieci. A to, czy uaktywnie czy nie moje gruczoly
                    jadowe w postach ma sie nijak do tego, jakie kontakty z ojcem w realu ma moje
                    dziecko.
                    • marcinektata Re: Fajne szablony :/ 04.11.06, 03:50
                      Pesher, ale ja nie stawiam Was wszystkich w jednym szeregu. Czy Ty, kobieta wykształcona (architekci, bez względu na płeć, to ludzie inteligentni) tego nie widzisz? I wkurza mnie to, że moja ex nagle ma prawo do układania sobie życia, ja nie (postarała się, żebym nawet nie umawiał się na kawę z innymi kobietami, bo od tego uzależnia moje kontakty z dzieckiem), Ona ma prawo reglamentować Jagodzie Ojca, ja nie mam żadnych praw: podobnie było jeszcze przed rozstaniem. I wtedy postarała się o to, żebym ja znosił jej wypady Ch... wie gdzie z koleżankami, a ja nie mogłem nawet raz na kilka tygodni na kręgle z kumplami wyjść, bo od razu był foch... Więc i sex z Nią przestał mnie cieszyć - stał się obowiązkiem...
                      • pesher Re: Fajne szablony :/ 04.11.06, 09:14
                        Coraz bardziej zastanawiam sie, po co wzielam udzial w tej dyskusji..? Moglam
                        olac i z glowy..
                        Marcinku,
                        To co opisujesz BYLO, czas przeszly dokonany. Nie zmienisz tego, chyba, ze
                        skonstruujesz wehikul czasu. A mozesz mi wierzyc na slowo, ze sie nie da.
                        Dlatego zamknij to co bylo miedzy Toba a Twoja Byla. Wyciagnij wnioski, naucz
                        sie czegos, jak nie umiesz sam, to z pomoca psychologa. A TERAZ skoncentuj sie
                        na wypracowaniu plaszczyzny porozumienia w sprawie dziecka. Preszlosci nie
                        zmienisz , ale mozesz popracowac nad przyszloscia.
                        I... nie pij.
                        • marcinektata Re: Fajne szablony :/ 04.11.06, 17:43
                          Płaszczyzna porozumienia w sprawie dziecka wygląda następująco: dzisiaj miałem mieć dziecko. Do jutra, zgodnie z wyrokami. I co? Komunikat byłe (niedoszłej teściowej) "Ada wyjechała... Dzielnicowy sprawdził, sporządził notkę i tyle z tego. Dlaczego Ona nie respekyuje postanowień Sądu? Przecież chcąc wywieźć dziecko, Jagódkę , za granicę powinna sie starać, a sama daje argumenty na moją korzyść...
                    • kini_m Re: Fajne szablony :/ 05.11.06, 01:23
                      pesher napisała:
                      > Coosz.. Feminazistka i Swieta Krowa polecialy pod moim adresem, nie musialam
                      > sie z nikim utozsamiacbig_grin

                      Zaczęłaś pluć na widok marcinkataty [> Oplulam monitor czytajac Twoj postbig_grin Ze
                      smiechubig_grin] , więc się nie dziw, że po tym dostałaś co dostałaś. Akcja-reakcja.
                      Jeśli chcesz się personalnie obrażać, to wpierw na siebie że plujesz na widok
                      ludzi.

                      > Ze wszystkich dostepnych mi opcji wolalabym, zeby Marcinek mial poukladane
                      > uczycia i odczucia a nie miotal sie z jednej skrajnosci w druga. Bo to byloby
                      > najlepsze dla jego corki. [...] byc moze daloby to jakiekolwiek podstawy
                      > do dogadywania sie z Byla w sprawach dziecka.

                      Ja też byłbym rad.
                      Ale to złudne nadzieje, że to by mu dało przełożenie na sytuację córki. Z jego
                      postu wynika dość jasno o matce dziecka: daj palec, weźmie całą rekę. Tamta
                      pani nie ma żadnej woli porozumienia. Więc lepiej żeby marcinektata zastosował
                      podejście właściwe dla takiej sytuacji, a nie wspaniałomyslność [czyt:naiwność]
                      która będzie wykorzystywana przeciwko jego więzi z dzieckiem.

                      > Gdyby zalapal pewna stabilizacje psychiczna,
                      > zrozumial takze SWOJE bledy (bo jak widac w jego postach, bledy drugiej
                      > strony potrafi okreslic doskonale), [...] Bo chyba zgodzisz sie ze mna,
                      > ze bledy popelniaja ZAWSZE obie strony, nie tylko jedna? Ten akapit mozesz
                      > potraktowac takze zupelnie personalnie.

                      Teoretycznie niby masz rację.
                      Osobiście Ci powiem że na początku nie rozumiałem gdzie popełniłem błąd
                      (pomijam pojmowanie błędu w typie: źle wybrałem partnera - co jest tu bardzo
                      popularne). Później zestawiając ciąg faktów zrozumiałem co było główną
                      przyczyną (czy winą?) rozczarowania mojej Byłej. Dziś w rozmowach z innymi
                      dziewczynami widzę, że to co poruszyło moją Byłą, wcale nie bardzo poruszałoby
                      innych dziewczyn. Reasaumując - winę ponoszą obie strony - to być może tylko
                      teoretyczna prawidłowość.

                      > corce to, co najlepsze. I daje, w miare moich mozliwosci, tak samo jak
                      > rodzice pracujacy za najnizsza krajowa. Tylko dlaczego zawsze siegasz do tych
                      > samych PERSONALNYCH argumentow? Mam dac sie ukamienowac, bo zarabiam wiecej?
                      > Bo moj Byly zarabia wiecej? Bo dobrowolnie placi wysokie alimenty?

                      Dlaczego? Bo sama napisałaś że 6 stów nie starcza na utrzymanie dziecka (+
                      waciki, sic!)
                      Trudno tu nie odnieść się do tych, którzy za 6 stów muszą utrymać kilka osób.
                      Choć oczywiście mogę rozumieć że basen dla dziecka, że przedszkole
                      angielskojęzyczne, że porządne ferie i wakcje, że... że... że.... Wtedy to
                      faktycznie 6 stów (albo wiele więcej) nie wystarczy. Wrażenie - poprzerwacało
                      się w dupie - uważam za niechybione. [dosłownie chodzi o - niedocenianie tego
                      co się ma]

                      > Czyli (bo nie zrozumialam tego co napisales do konca) Marcinek ma racje, ze
                      > jedzie z wszystkimi samodzielnymi na forum, tak? Z tego li i jedynie powodu,
                      > ze nikt nie moze zagwarantowac, ze nie odgradzaja te samodzielne ojcow od
                      > dzieci, tak?

                      Ktoś kiedyś wypominał mi tu nie używanie kwantyfkatorów, aż musiałem spojrzeć
                      do słownika co oznacza to słowo. Możemy się czepiać o takie rzeczy. No
                      czepialstwo o kwantyfikatory... prawo każdego.

                      > Jezeli tak to mam rade: wybierzcie sie z Marcinkiem razem na terapie. Moze
                      > podpowiedza Wam tam, jak poradzic sobie z uczyciami i skanalizowac te zle nie
                      > wyrzadzajac nikomu krzywdy.

                      Radę znam dobrze, bo wynika ona często w tutejszych dyskusjach: pogodzić się że
                      jesteśmy jedynie inseminatorami i odpuścić sobie inne ambicje przy agresywnych
                      matkach (poza płaceniem alimentów).

                      > Bo piszac to, co napisales, bo piszac to, co Marcinek pisze, KRZYWDZICIE te
                      > samodzielne, ktorych exowie maja w powazaniu wlasne dzieci. I jedno
                      > stwierdzenie, ze facet, ktory nie chce znac swojego dziecka to dupa a nie
                      > facet nie zmieni sytuacji.

                      Faktycznie, może to zbyt mało.
                      Dlatego też nieraz podkreślam, że jest tu część fajnych dziewczyn, pomimo innej
                      części agresywnych pań.

                      > To co opisujesz BYLO, czas przeszly dokonany. Nie zmienisz tego, chyba, ze
                      > skonstruujesz wehikul czasu. A mozesz mi wierzyc na slowo, ze sie nie da.
                      > Dlatego zamknij to co bylo miedzy Toba a Twoja Byla.

                      Zapewne to racja.

                      > A TERAZ skoncentuj sie na wypracowaniu plaszczyzny porozumienia w sprawie
                      > dziecka.

                      A to raczej mżonki. Radziłbym: kto mieczem wojuje....
                      _________________
                      Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                      • pesher Re: Fajne szablony :/ 06.11.06, 10:03
                        kini_m napisał:


                        > Jeśli chcesz się personalnie obrażać, to wpierw na siebie że plujesz na widok
                        > ludzi.

                        Nie obrazam sie personalnie. Ani na Marcinka, ani na Ciebie. Co najwyzej moge
                        sie obrazic/wkurzyc na to co dane persony pisza. To jest wlasnie roznica miedzy
                        netem i realem. Ja pluje na widok slow a nie osob.

                        > Ale to złudne nadzieje, że to by mu dało przełożenie na sytuację córki. Z
                        jego
                        > postu wynika dość jasno o matce dziecka: daj palec, weźmie całą rekę. Tamta
                        > pani nie ma żadnej woli porozumienia. Więc lepiej żeby marcinektata
                        zastosował
                        > podejście właściwe dla takiej sytuacji, a nie wspaniałomyslność
                        [czyt:naiwność]
                        > która będzie wykorzystywana przeciwko jego więzi z dzieckiem.

                        Matko!! Tak dobrze znasz jego Byla, zeby oceniac? Bo ja nie znam i nie wiem czy
                        slowom Marcinka mozna wierzyc (sic!). Dlatego nie daje rad "jak dokopac bylej"
                        a jedynie "przemysl wszystko i szukaj porozumienia za wszelka cene".
                        I jakie wedlug Ciebie jest "wlasciwe podejscie w tej sytuacji"? Nastepna sprawa
                        sadowa? Wdzieranie sie na cudza posesje lub do cudzego domu? Przerabiales juz
                        to i chyba wiesz, ze nie dziala? Wiec co ma zrobic w takiej sytuacji??

                        > Osobiście Ci powiem że na początku nie rozumiałem gdzie popełniłem błąd
                        > (pomijam pojmowanie błędu w typie: źle wybrałem partnera - co jest tu bardzo
                        > popularne). Później zestawiając ciąg faktów zrozumiałem co było główną
                        > przyczyną (czy winą?) rozczarowania mojej Byłej. Dziś w rozmowach z innymi
                        > dziewczynami widzę, że to co poruszyło moją Byłą, wcale nie bardzo
                        poruszałoby
                        > innych dziewczyn. Reasaumując - winę ponoszą obie strony - to być może tylko
                        > teoretyczna prawidłowość.

                        Czyli co? Uwazasz sie bez winy? Bo innych dziewczyn by nie ruszylo to, co
                        ruszylo Twoja Byla? A gdzie indywidualne podchodzenie do sprawy, o ktore tak
                        jojczysz?
                        ZAWSZE wina lezy po obu stronach. I to nie jest teoria. Moglabym siasc i zaczac
                        plakac "zdradzil mnie, zostawil, jak bylam w ciazy". Pomijam juz, ze ogolnie
                        rzecz biorac to swinstwo, ale jest to wynikiem czegos. Obcosci, jaka pomiedzy
                        nami zapanowala. A zapanowala nie w momencie zdrady, a duzo wczesniej. I JA tez
                        sie do niej przyczynilam, nie ma co ukrywac, ze nie. Dokladnie wiem, jakie
                        bledy popelnilam, dokladnie wiem, jakei Byly bledy popelnil. I to dla mnie jest
                        kapital na przyszle zycie. DOSWIADCZENIE. Uczciwe rozliczenie sie z
                        przeszloscia. Bez tego trudno by mi bylo pogodzic sie z rozpadem zwiazku i
                        zaczac budowac cos nowego.

                        > Dlaczego? Bo sama napisałaś że 6 stów nie starcza na utrzymanie dziecka (+
                        > waciki, sic!)

                        Ile jestes na tym forum, he? Jeszcze nie nauczyles sie, ze te "waciki" to skrot
                        myslowy??

                        Wrażenie - poprzerwacało
                        > się w dupie - uważam za niechybione. [dosłownie chodzi o - niedocenianie tego
                        > co się ma]

                        Alez ja doceniam to co mam. Tak w sensie alimentow jak i zarabianej przeze mnie
                        kasy. Tylko, ze nie rozumiem tego ciaglego swiecenia w oczy najmniej
                        zarabiajacymi.. Dla mnie odpowiedzialne rodzicielstwo to przede wszystkim
                        takie, gdzie stac mnie na zapewnienie podstawowych potrzeb dziecku.

                        > Ktoś kiedyś wypominał mi tu nie używanie kwantyfkatorów, aż musiałem spojrzeć
                        > do słownika co oznacza to słowo. Możemy się czepiać o takie rzeczy. No
                        > czepialstwo o kwantyfikatory... prawo każdego.

                        Alez ja sie nie czepiam o kwantyfikatory! Ja sie czepiam o prawo, jakie dajesz
                        Marcinkowi. "jedz po nich, bo nie wiadomo, czy nie odgradzaja dzieci od ojcow.
                        Przeciez sa takie agresywne, a fuj.." Napisalam Ci juz, ze to, co pisze w necie
                        nijak ma sie do tego, jakie uklady sa pomiedzy Mala a jej ojcem. Dla Ciebie
                        jest to agresywne czy prymitywne, ok, masz prawo do osadow slowa pisanego.
                        Dokladnie tak jak ja. Tez osadzam to co czytam i odpowiadam tak jak czuje.

                        > Radę znam dobrze, bo wynika ona często w tutejszych dyskusjach: pogodzić się
                        że
                        > jesteśmy jedynie inseminatorami i odpuścić sobie inne ambicje przy
                        agresywnych
                        > matkach (poza płaceniem alimentów).

                        A co ma rada pojscia do psychologa, aby nauczyc sie panowania nad swoimi
                        emocjami do tego co piszesz, he? Bo ja za cholere nie widze zwiazku.

                        >
                        > > A TERAZ skoncentuj sie na wypracowaniu plaszczyzny porozumienia w sprawie
                        >
                        > > dziecka.
                        >
                        > A to raczej mżonki. Radziłbym: kto mieczem wojuje....

                        IMO postepujesz teraz glupio i nieodpowiedzialnie. Nawolujesz do zaognienia czy
                        tez eskalacji problemu. Po co? Przypominam, ze nie chodzi o dokopanie Ex, a o
                        malego czlowieka, dziecko. Ex i tak nie dokopiecie, ani Ty ani Marcinek. Co
                        najwyzej wyzwolicie w swoich exiach nowe poklady wscieklosci. Tu trzeba
                        rozmawiac, a nie walczyc. Gdybys mial na wzgledzie na prawde dobro dziecka, nie
                        dawalbys takich rad..
                        • kini_m Re: Fajne szablony :/ 07.11.06, 22:24
                          pesher napisała:
                          > Matko!! Tak dobrze znasz jego Byla, zeby oceniac? Bo ja nie znam i nie wiem
                          > czy slowom Marcinka mozna wierzyc (sic!).

                          Każdy odczytuje po swojemu słowa które czyta. Ja mam własną ocenę poczucia
                          realizmu w wypowiedziach różnyh forumowiczów/ek. W tym przypadku uważam za
                          wysoce realne. Choćby dlatego że wątpliwe by sama z siebie z kłamstwami pchała
                          się tu z wypowiedzią osoba z całkiem innego środowiska. (Co innego szukanie
                          zaplecza w swoim własnym typie ludzi - jak moja Była.)

                          > Dlatego nie daje rad "jak dokopac bylej" a jedynie "przemysl wszystko i
                          > szukaj porozumienia za wszelka cene".

                          Porozumienie - tak.
                          Czy za wszelką cenę? - po dwóch latach odgradzania córki i mnie - wątpię czy za
                          wszelką cenę z osobą, która uporczywie i długotrwale pokazuje że ma to w d.....

                          > I jakie wedlug Ciebie jest "wlasciwe podejscie w tej sytuacji"? Nastepna
                          > sprawa sadowa?

                          U mnie nie miałem wyboru - to nie ja zacząłem wojować sądem.

                          > Wdzieranie sie na cudza posesje lub do cudzego domu?
                          > Przerabiales juz to i chyba wiesz, ze nie dziala? Wiec co ma zrobic w takiej
                          > sytuacji??

                          Sądu starałem się unikać. Już 2,5 roku przed rozstaniem (z 5 wspólnych)
                          widziałem to niebezpieczeństwo. Próbowałem na różne sposoby: namówienie Byłej
                          na wspólną poradę u psychologa, podkładanie się pod jej coraz kolejne żądania,
                          po rozstaniu prośby o udział w profesjonalnej mediacji (nie zgodziła się).
                          Są pewne granice starań. Tą granicą jest gotowość drugiej strony do udziału w
                          porozumieniu, bez dyktowania warunków, wyzbycie się pozycji siły. Gdy tego
                          brak... ja zbliżam się do wniosku że być może należy nauczyć się metod
                          kobiecych.

                          > Czyli co? Uwazasz sie bez winy?
                          Jednak - TAK. Choćby wydawało Ci się to mało wzniosłe, ale mogę powiedzieć że
                          ze swojej strony dałem jej do ręki jedynie pretekst. Zbyt wiele robiłem dla
                          rodziny, dla córki (pomimo swych osobistych niektórych niekorystnych cech) i
                          mogę z podniesionym czołem powiedzieć, że niewiele więcej jeszcze mógłbym
                          zrobić z rzeczy których domagała się exia.

                          > Bo innych dziewczyn by nie ruszylo to, co ruszylo Twoja Byla? A gdzie
                          > indywidualne podchodzenie do sprawy, o ktore tak jojczysz?
                          > ZAWSZE wina lezy po obu stronach. I to nie jest teoria.

                          Indywidualnie...? Nie szukam winy.
                          Widzę przyczyny i preteksty.

                          > Moglabym siasc i zaczac plakac "zdradzil mnie, zostawil, jak bylam w ciazy".

                          Masz prawo. Ale jeśli wolisz możesz wyłącznie zaciskać mocno zęby. Osobiście
                          nie popieram za często tego ostatniego.

                          > Pomijam juz, ze ogolnie rzecz biorac to swinstwo, ale jest to wynikiem
                          > czegos. Obcosci, jaka pomiedzy nami zapanowala. A zapanowala nie w momencie
                          > zdrady, a duzo wczesniej. I JA tez sie do niej przyczynilam, nie ma co
                          > ukrywac, ze nie.
                          > Dokladnie wiem, jakie bledy popelnilam, dokladnie wiem, jakei Byly bledy
                          > popelnil. I to dla mnie jest kapital na przyszle zycie. DOSWIADCZENIE.
                          > Uczciwe rozliczenie sie z przeszloscia. Bez tego trudno by mi bylo pogodzic
                          > sie z rozpadem zwiazku i zaczac budowac cos nowego.

                          Zapewne u Ciebie było całkiem inaczej.
                          U mnie... wiem że sznurki pociągane były spoza nas. Choć umocowane były w
                          naszym związku. Jeśli już gdzieś szukać winy... to zdecydowanie szybciej u
                          teściów, niż u exi.

                          > Ile jestes na tym forum, he? Jeszcze nie nauczyles sie, ze te "waciki" to
                          > skrot myslowy??

                          A ja prosty człowiek jestem i niekumaty.

                          > Alez ja sie nie czepiam o kwantyfikatory! Ja sie czepiam o prawo, jakie
                          > dajesz Marcinkowi. "jedz po nich, bo nie wiadomo, czy nie odgradzaja dzieci
                          > od ojcow. Przeciez sa takie agresywne, a fuj.."

                          Nie, nie daję mu takiego prawa. A wszystko co nazbyt emocjonalne na forum to
                          pomijam milczeniem. A jak mi znowy triss_merigold kolejny raz wysączy jadu, to
                          ją jeszcze pogłaszczę milusi po głowce, że o mnie pamięta.

                          > A co ma rada pojscia do psychologa, aby nauczyc sie panowania nad swoimi
                          > emocjami do tego co piszesz, he? Bo ja za cholere nie widze zwiazku.

                          Szczerze... nie wierzę w skuteczność psychologów o ile nie pomogą rozwiązać
                          sedna problemu. Przecież wiadomo że problem nie tkwi w sposobie komunikowania
                          ale w dążeniach poszczególnych osób, sposobie traktowania dziecka. Równie
                          dobrze można sączyć jad używając nibykulturalnych form wyrażania.
                          Moja exia od momentu rozstania korzysta z terapeuty (chyba niejednego) - i
                          jakie są skutki dla dziecka? Nadal nie może zobaczyć ojca. Sorry, ale nie będę
                          czekał na skutki pracy terapeuty mojej exi za ileś tam lat. Czy w ogóle wierzę
                          w psychologów, terapeutów? Tak, ale jedynie tylko jako dodatkową pomoc gdy obie
                          strony mają wolę determinacji walczyć o rodzinę.
                          Inaczej to mam wrażenie że taka pomoc to próba zagłaskania problemu przez
                          psychologa/terapeutę. Takie mam osobiste zdanie.

                          > IMO postepujesz teraz glupio i nieodpowiedzialnie. Nawolujesz do zaognienia
                          > czy tez eskalacji problemu. Po co? Przypominam, ze nie chodzi o dokopanie Ex,
                          > a o malego czlowieka, dziecko. Ex i tak nie dokopiecie, ani Ty ani Marcinek.
                          > Co najwyzej wyzwolicie w swoich exiach nowe poklady wscieklosci. Tu trzeba
                          > rozmawiac, a nie walczyc. Gdybys mial na wzgledzie na prawde dobro dziecka,
                          > nie dawalbys takich rad..

                          Nawołuję do poczucia realizmu. W osobie wściekłej całym sercem, która chce tym
                          żyć i ani myśli postępować inaczej - próba ugodowości prowadzi tylko na
                          manowce. Jak już wspomniałem u mojej - nawet terapeuta przez 2 lata nic nie
                          pomógł (exia przez 2 lata zezwoliła na 2 spotkania). Sam też proponowałem wiele
                          form ugodowości (wymieniłem wyżej). Gdy zaraz po rozstaniu probując rozmawiac o
                          dziecku powiedziałem exi: "Boję się że uczynisz ze mnie weekendowego ojca" -
                          usłyszałem w odpowiedzi: "A tak ci zrobię, i już!"
                          Pesher, w pewnym momencie należy skończyć żyć naiwnością.
                          Choćbyś się zes..... to niektórzy nie potrafią inaczej jak trzymać topór
                          wojenny do grobowej deski. Są tacy ludzie. Niestety.
                          _________________
                          Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                          • marcinektata Re: Fajne szablony :/ 07.11.06, 22:37
                            Kinim, nie powiem, trochę chciałem Panie stąd sprowokować. I udało się: potwiedziły moje danie na ich temat... (w jakiś 99%)
                          • marcinektata Re: Fajne szablony :/ 07.11.06, 22:41
                            Kini_m, a jeszcze to, że to nie ja pobiegłem do Sądu, nie ja odgrodziłem się od córki... Do samej debilnej sprawy w sądzie zabiegałem o jakikolwiek kompromis, ale w tym wypadku "kto nie z nami, ten wróg"... I nie pytaj, skąd to wiem, bo poznałem wielu podobnych do mnie...
                  • marcinektata Re: Fajne szablony :/ 04.11.06, 03:42
                    kini, ale przecież My nie mamy praw. Widziałeś Pomnik Ojca - Polaka?
    • lilith76 Re: Inna historia 07.11.06, 16:36
      Dlaczego odnoszę wrażenie, że gdyby na forum pojawiła się kobieta zajmująca się cały dzień domem i małym dzieckiem, ze zmęczenia nie mająca ochoty na seks po 22.00, w wyniku czego mąż znalazł sobie inną na boku, zostałaby pogłaskana po główce i nazwana dzielną biedulinką.

      A gdy to przytrafia się facetowi, to okazuje się, że to on jest pragnienie, a dzielna baba Spritem.
      • marcinektata Re: Inna historia 07.11.06, 22:35
        Widzisz, tak już świat skonstruowany, że ja jestem zwykłą szowinistyczną świnia, bo chcę mieć wpływ na wychowanie córki, chce mieć z Nią kontakt i zajmowałem się domem na pełnym etacie, wiem więc, że to ciężka praca. A kobieta, gdy to wszystko robi zostaje bohaterką...
    • jane795 Kochana Pesher! 07.11.06, 22:16
      Jak wiesz-lub niesmile- bardzo rzadko piszę ale czytam to forum często.Zastanów
      się Kochana(przepraszam za tę poufałość) czy nie szkoda Ci cennej klawiatury i
      jeszcze cenniejszych palców na dyskurs z Kinim????Nie masz szans,żeby Go
      przegadać a jego poglądów i pokręconej psychiki nie zmienisz.
      Zawsze cenię sobie obecność panów na tym forum ale na Kiniego naprawdę szkoda i
      palców i kalwiatury i czasu.
      Pozdrawiam Cię i proszę Kiniego o nie wypowiadnie się w stosunku do mojego
      postu-choc pewno troll wyskoczy z pudełka
      • pesher Re: Kochana Pesher! 08.11.06, 09:44
        Najgorsze jest to Jane, ze jestem utopijnie naiwna i wierze, ze po swiecie
        chodza ludzie rozumni, ktorzy potrafia wyciagac wnioski ze swoich przezyc i
        doswiadczen innychsad Jednak moja wiara rozwala sie na kawalki w starciu z
        Kinim.. Masz racje, po co mi to?
        • kini_m Re: Kochana Pesher! 09.11.06, 23:58
          Tak, Pesher... jesteś naiwna.
          To zrozumiałe, bo w Twoim nieszczęściu masz jednak dużo szczęscia. I to właśnie
          pozwala Ci utrzymać tę naiwność. W innych warunkach byś mnie zrozumiała.
          _________________
          Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
          • pesher Re: Kochana Pesher! 16.11.06, 22:13
            Kini,
            Musisz miec zawsze ostatnie slowo? Jakkolwiek idiotyczne by ono nie bylo?
            Jakie "moje nieszczescie"???? Bo jestem rozwiedziona?! Bo jestem "samotna
            kobieta"?! Jakis rok po rozwodzie, kiedy Mala miala z pol roczku, a ja wrocilam
            do pracy, stwierdzilam, ze rozwod byl najlepsza rzecza jaka mogla mi sie
            trafic. MI. Bo jezeli wezmiemy pod uwage Mala i to, ze nie wychowuje sie w
            pelnej rodzinie, to fakt, mam problem. Ale nie nieszczescie.

            W innych warunkach takze bym Cie nie zrozumiala. Nie chce mi sie powtarzac
            tego, co napisalam wczesniej w tym watku. Jedno tylko: w sytuacji, kiedy
            rodzice sie rozstaja to na nich obojgu spoczywa ogromny ciezar zminimalizowania
            cierpienia dziecka. Ale do tego trzeba dwoch doroslych, odpowiedzialnych osob,
            ktore potrafia ze soba rozmawiac. ROZMAWIAC. I robic WSZYSTKO dla dobra
            dziecka. Bo to nie Byla/Byly sa przedmiotem tych dialogow (chociaz trzeba je z
            nimi prowadzic) a dziecko. Bo zaslaniac dobrem dziecka nienawisc i chec
            dokopania Bylej/Bylemu kazdy idiota potrafi. Podejsc do sprawy odpowiedzialnie
            i z klasa - jak widac po lekturze chocby tego watku - niewielu. I tego brakuje
            i Tobie i Marcinkowi - klasy, odpowiedzialnosci, prawdziwego dbania o dobro
            dziecka.

            Dla mnie EOT. Juz wszystko napisalam i w skrocie i tlumaczac jak krowie na
            miedzy. Jezeli nadal nie rozumiesz, to przykro mi.
            • kini_m Re: Kochana Pesher! 19.11.06, 13:00
              Pesher, jak twoje dziecko zostanie porwane od Ciebie
              to wtedy porazmawiamy o klasie zachowania.
              Na razie na podstawie twego pisania wynika że do problemu podchodzisz czysto
              teoretycznie. Płytkie jest w Twoim pisaniu, że posługujesz się górnolotnymi
              słowami -klasa,odpowiedzialność,dobro dziecka- nie umiejąc ich sprowadzić do
              faktów w rozpatrywanych przypadkach.
              Oczywiście w teorii zgadzam się z Twoimi tezami. Ale nie będę owijał w bawełnę,
              że albo ktoś umie gadać od rzeczy, albo posługuje się górnolotnością, czyli
              odnoszenie się do ogólników jest odnoszeniem się do niczego.
              Jakbyś nie zauważyła ja omijam w wypowiedziach używania: dobro dziecka,
              odpowiedzialność, itp. Bo albo ktoś potrafi zauważyć i mówić o konkretnych
              potrzebach dziecka, jasno zrelacjonować swoje starania. Zaś patrzenie w
              stylu: "ja jestem odpowiedzialna, a on nie jest odpowiedzialny" - jest po
              prostu pychą. A to jak dla mnie podważa kwalifikacje moralne tak wyrażającej
              się osoby. Jeszcze raz powtórzę - nie przeżyłaś pewnych dramatów, ale mogłabyś
              chociaż mieć odrobinę próby empatii żeby coś zrozumieć. Jeśli pewnych rzeczy
              nie rozumiesz, to przykro mi.
              _________________
              Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
            • jane795 Re: Kochana Pesher! 19.11.06, 16:05
              Widzisz Pesher? hihi nawet po czasie a Cię dopadł nasz "Drogi Kini" specjalista
              forumowy od wszystkiego hihi tak się kończą dysputy z nim.Pozdrawiam
    • jane795 Persher.... 10.11.06, 22:11
      Widzisz Persher nie było mnie tu kilka dni weszłam i juz Kini doprowadził mnie
      do wrzenia tymi kilkoma zdaniami do Ciebie...zawsze myślałam,ze tylko mój
      osobisty eks może mnie doprowadzic do takiego wrzenia.Wrrrrr wrrrrr...A Ty
      Kochana nie trać wiary...taki okaz jak Kini jest tylko jeden na szczęscie
    • ma_dre Re: Inna historia 13.11.06, 15:31
      Co masz zrobic? Walczyc. Zdobadz dowody na niehlubna propozycje malzonki.
      Poradz sie znajomego prawnika co z tym mozna zrobic.
      Moze by tak zgormadzic tez i inne dowody zlej woli malzonki.

      Nie trac czasu na czytanie jadowitych odpowiedzi, niektore samotne i opuszczone
      mszcza sie na Tobie za doznane krzywdy.

      Bedziesz stracony jesli przyjmiesz te pieniadze, az tak nisko chyba nie
      upadles, mam nadzieje?
    • kociak512 Re: Inna historia 22.11.06, 22:44
      Jesli jest tak jak piszesz to walcz o swoja córke , dlaczego ma odbierać Ci
      kontakt z dzieckiem? Pamiętaj dziecko nie jest przedmiotem handlowym , które
      można sprzedać.Jeśli odpuścisz to nie będziesz godny nosić miano ojca. Pozdrowionko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka