Gość: Dagny
IP: *.*
26.06.02, 22:20
Cześć dziewczyny, Od niedzieli jestem samotną, szczęśliwą mamą. Odeszłam od ojca mojego synka, po kolejnej awanturez, po jego kolejnych groźbach i wyzwiskach. Wiedziałam, że prędzej czy później nasz nieformalny związek się skończy. Zbyt dużo nas różniło, wiek ( 20 lat starszy), jego przeszłość (trójka dzieci od których odszedł)... . Po urodzemiu dziecka 6 miesięcy temu, zaczęlo się między nami coraz gorzej układać. On przeniósł się do innego pokoju, bo musiał się wyspać, a ja spałam sama przy łóżeczku maleństwa. Każdy weekend kończył się kłótnią o najmniejszą głuptę. Podczas tych kłótni dowiadywałam się jaka jestem głupia, prymitywna, że on tylko zarabia więc ja muszę akceptować jego warunki. Potem przeprosiny, a za kilka dni to samo. Wymagał żebym akceptowała jego flirciarski styl zycia: przyjaźnie z cortaz młodszymi kobietami, wysyłane do nich sms-y o pięknych oczach i inne komplementy.Miałam tego wszystkiego dość!. Dziecko dla niego było ładną zabawką. Tylko raz! zmienił mu pieluchę, nigdy nie wykąpał, często wracał do domu już jak mały spał, bo "relaksował się w kawiarni"!. A we mnie powoli umierała miłość, czułam się coraz bardziej samotna i nie doceniona. Samotne śniadania, bo on mógł w swoim pokoju spać do 12- tej, ja codziennie rano wstaję o 8-ej, bo wtedy budzi się maleństwo.Po niedzielnej kłótni kiedy zaczął na mnie wymagać przeprosiny, za poprzedni wieczór. A ja mu powiedziałam, że nie czuję się winna, i nie będę przepraszać. On powiedział, że w takim razie mam wracać do rodziców. On płaci za mieszkanie i ja muszę zaakceptować stawiane przez niego warunki. Zresztą nie po raz pierwszy nas tak ładnie wyganiał. Tym razem miarka się przebrała i odeszłam naprawdę. Teraz czuję spokój, on próbuje mnie szantażować, nie może uwierzyć, że odeszłam. Uważa, że myślę tylko o sobie, a nie o dziecku. Ale przecież dziecko musi mieć szczęśliwych rodziców. A ja ja mogłam próbowałam ukrywać przed maleństwem moje łzy i zdenerwowanie. Nieustanny stres, obwinianie samej siebie za kolejną kłótnię odbierało mi najpiękniejsze chwile życia kobiety związane z macierzyństwem. Nie wiem jak będzie jutro, za tydzień, za rok. Muszę być silna bo mam dla kogo żyć. A jeszcvze nie dawno po kolejnej kłótni i szarpaninie myślałam o najgorszym, traciłam sens życia. Boję się przyszłości...Dziękuję,,że mogłam się z Wami tym wszystkim podzielić.